Donieck: „Giwi” zabity w zamachu bombowym

za: http://xportal.pl/?p=28358

Dziś rano w rezultacie zamachu terrorystycznego zginął dowódca batalionu „Somali” Michaił Tołstych znany jako Giwi – poinformowało Ministerstwo Obrony Donieckiej Republiki Ludowej.

Atak terrorystyczny miał miejsce około 6 rano, oświadczył resort. Według źródeł pułkownik zginął w wybuchu u siebie w biurze.

„Jest to kontynuacja wojny terrorystycznej rozpoczętej przez kijowskie władze przeciwko mieszkańcom Donbasu. Na miejscu ataku pracuje zespół śledczych” — poinformował przedstawiciel resortu obrony.

Prokuratura DRL poinformowała, że zna imiona i nazwiska podejrzanych o zamach.

Ministerstwo dodaje, że w DRL wzmocniono środki bezpieczeństwa i wezwano mieszkańców do zachowania spokoju, a w przypadku wykrycia podejrzanych osób zgłoszenia tego do organów bezpieczeństwa.

Wcześniej w prasie pojawiła się informacja o tym, że dowódca batalionu brał udział w starciach w rejonie Awdijiwki i został lekko ranny.

Według rozmówcy w wyniku wybuchu w siedzibie „Somali” wybuchł duży pożar, w chwili eksplozji Giwi był w swoim gabinecie. Poinformowano, że już zidentyfikowano ciało Michaiła Tołstycha.

Z kolei źródło w prokuraturze DRL poinformowało, że atak terrorystyczny został zorganizowany przez ukraińską grupę dywersyjno-zwiadowczą.

Ten atak terrorystyczny i wcześniejsze morderstwo Arsienija Pawłowa (pseudonim Motorola) to ogniwa jednego łańcucha. Za atakami terrorystycznymi stoją ukraińskie służby specjalne, które starają się zdestabilizować sytuację w kraju — powiedział przedstawiciel prokuratury, dodając, że organy ścigania republiki niezwłocznie wytypowały domniemanych sprawców zabójstwa Giwi.

Aktualizacja 10:58: Film z miejsca zamachu:

(Na podst. Sputnik)

Komentarz Redakcji: Jak Arsenij Pawłow „Motorola” i wielu innych dowódców noworosyjskiej rewolty – poległ zamordowany skrytobójczo, na zawsze niezwyciężony na polu bitwy. Sława!

Cześć jego pamięci!

przemex

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 6 komentarzy

W kleszczach katodebili i departamentu inkwizycji…

blog polski

.
wiara
.
Kilka dni temu otrzymałem wezwanie na policję na przesłuchanie w dniu 25.01.2017 w charakterze oskarżonego o obrazę uczuć religijnych.
.
wezwanie-na-przesluchanie20170122_09395681
.
Na policję poszedłem, gdyż ciekawiło mnie, czy to nadal jest stara sulistrowicka sprawa, czy nowe śledztwo. Okazało się, że jest to nadal ślectfo ślężańsko-sulistrowickie:
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/03/26/slectfo-slezansko-sulistrowickie-parodia-prawa/
.
W sumie na policji spędziłem ok. 30 minut. Przesłuchanie formalne trwało ok 5 minut. Korzystając z przysługujących mi praw odmówiłem składania jakichkolwiek wyjaśnień i odpowiedzi na jakiekolwiek pytania stawiane mi przez polskojęzyczny departament inkwizycji. Wręczyłem natomiast sympatycznej policjantce prowadzącj przesłuchanie poniższe oświadczenie, które zostało dołączone do protokołu przesłuchania (lakonicznie informującego o odmowie składania przeze mnie zeznań). Oto skan tego oświadczenia:
.
oswiadczenie-dla-inkwizycji20170124_10244640
.
Pozostałe 25 minut policjantka wypytywała mnie, za co mnie tak ciągają, a ja jej opowiadałem, jak fanatycy rzymskiej szubienicy zwalczają odradzające się pogaństwo w Polsce.
Gdy otrzymałem to ostatnie wezwanie na policję, zastanawiałem się, co z tym fantem robić…

View original post 1 882 słowa więcej

Opublikowano Uncategorized | 15 komentarzy

Kuba Fidela Castro kontra Usrael – światowy bandyta i terrorysta nr 1…

comandante

za: https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/23/kuba-fidela-castro-kontra-usrael-swiatowy-bandyta-i-terrorysta-nr-1/

Fenomenem na skalę światową była i nadal jest Kuba Fidela Castro. Był i jest to jedyny kraj, w którym istniała i nadal istnieje usraelska baza wojskowa, a który przez cały okres od zwycięstwa rewolucji kubańskiej i przejęcia władzy przez Fidela Castro i jego towarzyszy walk był wyraźnie wrogi wobec Usraela. Wprawdzie ostatnimi laty na linii Hawana – Faszyngton nastąpiło pewne ocieplenie, ale Kuba nadal nie jest usraelskim wasalem.

Istnienie u samych wybrzeży Usraela, nieomal o rzut kamieniem niezależnej antyusraelskiej Kuby było największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Niestety przeróżnej maści gnidy publicystyczne próbują przy pomocy dezinformacji i pomówień ratować honor usraelskiego folwarku żydo-banksterów. Jednym z nich jest Henry Makow, który jego propagandowymi bredniami o Fidelu Castro zasłużył na dziennikarskiego anty-pulitzera. W poniższym linku jest jego haniebny bełkot o Fidelu Castro zatytułowany „Fidel Castro był agentem CIA„:

https://www.henrymakow.com/2015/05/Fidel-Castro-Worked-for-David-Rockefeller%20.html

Nie zamierzam tłumaczyć i demaskować całego tego bełkotu Makowa. Skupię się na kilku fragmentach, które przetłumaczył Easy Rider i wrzucił na stronie WPS w dyskusji ze mną:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/01/17/manifestacja-przeciw-sprowadzeniu-us-army-do-polski/#comment-24930

Na czerwono będę cytował to co napisał/przetłumaczł Easy Rider, a inne cytaty będą na zielono.

„Tłumaczenie własne fragmentu wstępnego:„Coraz więcej dowodów na to, że komunizm jest totalną ściemą. Jego rolą jest zapobiec prawdziwym reformom i narzucić tyranię w dobrym opakowaniu.”

Jest to oczywista bzdurna propaganda. Komunizm nie był ściemą. Wprawdzie metody jego wcielania w Rosji przez żydowską zbiedniałą lumpen-inteligencję (i późniejszych jej krwawych naśladowców jak Mao czy czerwoni Kmerzy) zasługują na potępienie, niemniej komunizm był oczywistą alternatywą wobec banksterskiego kapitalizmu. W komunizmie banki miały być państwowe a nie prywatne, kreacja pieniądza była w gestii państwa a nie prywatnych bankierów, pieniądz nie był kreowany, jak w zachodnim, żydowskim prywatnym systemie bankowym jako dług, odsetki nie były lichwiarskie i zasilały budżet państwa a nie prywatne skarbce żydo-banksterskich klanów. Także gospodarka była państwowa a nie prywatna, a bezrobocie było wyrazem obcym.

„Fulgencio Batista, (kubański prezydent w latach 1953-59) był Kaddafim swoich czasów, tworząc niebezpieczny przykład ekonomii niezależnej od bankierów.”

Kompletna bzdura. Batista doszedł do władzy w wyniku puczu, czas jego rządów był okresem największego rozkwitu kasyn gry w Hawanie, których właścicielami była usraelska mafia. Kasyna te cieszyły się ogromną popularnością bogaczy południowo-wschodniego Usraela, zwłaszcza Florydy. Były bliżej niż Las Vegas, a koszta pobytu na Kubie (hotele, żywność) były o wiele niższe niż w usraelskim mieście grzechu. Były na Kubie za Batisty i plantacje trzciny cukrowej, tytoniu oraz fabryki znanych na całym świecie kubańskich cygar. Ale były one własnością prywatną najczęściej usraelskich właścicieli. Ludność miejscowa harowała w nich w katastrofalnych warunkach, była wyzyskiwana, nadal obecny był analfabetyzm i brak opieki medycznej. Na nią stać było tylko bogatszych Kubańczyków, gorliwie wysługujących się usraelskim właścicielom gospodarki jako poganiacze taniej kubańskiej siły roboczej, za co byli jak na kubańskie warunki hojnie wynagradzani. To dopiero właśnie Fidel Castro okazał się kubańskim Kaddafim (o tym później). Oczywiście, że Kuba nie posiadała ogromnych złóż ropy naftowej – głównego źródła bogactwa Libii, przez co jej osiągnięcia nie były aż tak widoczne, jak w Libii Kaddafiego tuż przed jej i Kaddafiego zamordowaniem przez bandycki zachód.

„Rewolucyjność” Fidela Castro była niczym innym, niż działaniem w charakterze wspólnika bankierów, przez usunięcie go (Batisty – przyp. ER) i doprowadzenie Kuby do nędzy i niewolnictwa, nie inaczej niż w przypadku innych, zainstalowanych przez USA faszystowskich dyktatorów.”

Kompletna bzdura i kłamstwo. Castro upaństwowił nie tylko gospodarkę, wywłaszczając wszystkich usraelskich właścicieli majątków i firm na Kubie, upaństwowił też banki, co było praktykowane we wszystkich krajach socjalistycznych. Za jego rządów pństwo przejęło kreację pieniądza odcinając banksterom źródło wcześniejszych ciągłych dochodów. A praktyczne niewolnictwo na Kubie istniało właśnie przed rewolucją kubańską, gdy ludność za grosze i ochłapy tyrała na plantacjach będących w obcych łapskach. Zacytuję w tym miejscu wiki, która – najczęściej załgana, antykomunistyczna, prozachodnia i prousraelska – tym razem jest względnie obiektywna:

„Przed 1959 oficjalny wskaźnik alfabetyzacji dla Kuby wahał się między 60-76%. W rezultacie rząd kubański na żądanie Guevary obwołał 1961 „rokiem edukacji” i zmobilizował ponad 100 tys. wolontariuszy „brygad czytania i pisania”[158], które były wysyłane do wsi do budowy szkół, szkolenia nowych nauczycieli oraz nauczania ubogich chłopów czytania i pisania. W wyniku kampanii 707 212 dorosłych nauczono czytać i pisać, podnosząc krajowy wskaźnik alfabetyzacji do 96%[159]. Dążono także do ustanowienia powszechnego dostępu do szkolnictwa wyższego[160]. Rozpoczęto też program budowy tanich mieszkań, powszechnego zatrudnienia dla wszystkich Kubańczyków i rozbudowano opiekę zdrowotną[161]. Kubański system edukacji zaoferował program studiów z pracy, z połową czasu spędzoną w szkole a drugą połowę w działalności produkcyjnej[162]. Ochrona zdrowia została upaństwowiona i rozszerzona, na całej wyspie otworzono szereg wiejskich i miejskich przychodni oferujących bezpłatną pomoc medyczną. Wdrożono powszechne szczepienia przeciwko chorobom wieku dziecięcego, śmiertelność niemowląt została drastycznie zmniejszona[163]. Trzecim aspektem programów społecznych była budowa infrastruktury; w ciągu pierwszych sześciu miesięcy rządów Castro, na całej wyspie wybudowano 600 mil dróg, a 300 mln dolarów wydano na systemy wodne i sanitarne[163]. Co miesiąc w przeciągu pierwszych lat administracji budowano ponad 800 nowych domów. Udało się zlikwidować bezrobocie i bezdomność, a dla dzieci otwarte zostały przedszkola i ośrodki opieki dziennej. Otworzono też szereg ośrodków dla osób niepełnosprawnych i starszych.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Wsparcie_ze_strony_Zwi.C4.85zku_Radzieckiego_i_reformy

Idiotyzmom Makowa o tym, jakoby Castro został „zainstalowany przez Usrael  jak inni faszystowscy dyktatorzy” zadają kłam ogromne ilości w międzyczasie odtajnionych dokumentów Top Secret z początku lat 60-tych XX wieku – dokumentów CIA, Pentagonu i Białego Domu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Inwazja_w_Zatoce_%C5%9Awi%C5%84
https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Kuba
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods

Zaznaczyć w tym miejscu należy, że już prezydęt… „Eisenhower potajemnie upoważnił do obalenia rządu Castro. Prezydent zapewnił na ten cel budżet 13 mln dolarów i pozwolił na ten cel sprzymierzyć się z mafią która odniosła poważne straty na skutek zamknięcia mafijnych działalności na Kubie.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Konflikt_z_USA

„I jeszcze jeden z komentarzy tamże:

Zauważcie absurd: USA wydały miliardy i wysłały 500 000 wojska na koniec świata do Wietnamu aby „walczyć z komunizmem”, ale nie ruszyłyby palcem, aby walczyć z komunizmem na swoim podwórku.”

W Wietnamie szło przede wszystkim o obronę zagrożonego przez Wietkom i front ludowy marionetkowego prousraelskiego reżimu Wietnamu południowego. Wojna domowa pomiędzy Wietnamem północnym i południowym trwała już od lat. W sytuacji gdy oddziały Północy zaczęły odnosić coraz większe sukcesy militarne nad wspieranymi przez niezbyt liczny kontygent usraelicki siłami Południa i parły na Sajgon Usraelici sfabrykowali w zatoce Tonkin domniemany atak na usraelski okręt wojenny i oficjalnie przystąpili do wojny w obronie wasalskiego reżimu z Wietnamu południowego.

„Obecnie wszystko wskazuje na to, że cała zimna wojna była ustawką, której celem było zastraszenie ludzkości i historię tego okresu trzeba by napisać na nowo – tylko, czy ktoś tego dokona? Kuba jest właśnie najbardziej jaskrawym przykładem tego absurdu zimnej wojny – z jednej strony „Kuba była pod parasolem ZSRR”, ale jak to pogodzić z funkcjonowaniem tamże przez cały czas bazy USA w Guantanamo? Czy w tej sytuacji, wiarygodność planów operacji Northwoods czy cel inwazji w Zatoce Świń nie jawi się podobnie, jak w przypadku tych kilkuset „nieudanych” zamachów na Fidela Castro?”

Jest to stek bzdur. Z Guantanamo było tak – dzierżawę Guantanamo Bay podpisał Usrael z wcześniejszymi prousraelskimi władzami Kuby w roku 1903. Dzierżawa zawierała od 1938 roku klauzulę, że wymówienie jej możliwe jest tylko za zgodą obu stron – Kuby i Usraela. Władze socjalistycznej Kuby naciskały wielokrotnie na Usrael, aby dzierżawę zakończył, ale Usrael powoływał się na ową klauzulę i zgody na opuszczenie Guantanamo Bay nie wyrażał. W związku z czym…

„Fidel Castro zawsze uważał bazę za teren okupowany i nie przyjmował opłat za dzierżawę”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Naval_Station_Guantanamo_Bay

Na szczęście Fidel Castro, znając bandyckie metody Usraela, nigdy nie próbował odzyskać Guantanamo Bay zbrojnie. Miał pełną świadomość, ża bandyci usraelscy wykorzystaliby to do zbrojnej inwazji na Kubę. Potwierdzają to zresztą plany operacji Northwoods, do której nie doszło tylko dlatego, że odrzucił ją JFK. W tejże operacji Pentagon planował m.in:

1. Użyć prowokacji jako podstawy do interwencji wojskowej USA na Kubie. Wskazane jest także zainscenizować takie działania, aby przekonać Kubańczyków o nieuchronności inwazji. Możliwe incydenty pozwolą na szybką interwencję, jako odpowiedź na kubańskie działania.

2. Szereg dobrze skoordynowanych incydentów w Guantanamo jak i w okolicy, przeprowadzonych przez wrogie siły kubańskie.

a) Działania mające na celu uwiarygodnienie ataku (nie jest to porządek chronologiczny):

Rozpowszechnienie plotek (wielu). Użycie radia.
Lądowanie zaprzyjaźnionych Kubańczyków w mundurach „przez płot”, w celu przygotowania ataku na bazę.
Pochwycenie kubańskich (przyjaznych) sabotażystów wewnątrz bazy.
Zamieszki w pobliżu głównej bramy bazy (przyjaźni demonstranci)[13].
Wysadzenie amunicji wewnątrz bazy; rozniecenie pożarów.
Zniszczenie samolotu (sabotaż).
Przemyt amunicji do moździerzy z zewnątrz do bazy. Uszkodzenia niektórych instalacji.
Przechwycenie zespołów zamachowców przypływających od strony morza lub z okolic miasta Guantanamo.
Zatrzymanie oddziału szturmowego.
Sabotaż statku w porcie.
Zatopienie jednostki w pobliżu wejścia do portu. Inscenizacja pogrzebów ofiar.

b)Odpowiedzią USA byłyby zabezpieczenia dostaw wody i energii elektrycznej, zniszczenie artylerii, która zagraża bazie.

c)Następnie rozpoczęcie operacji wojskowych na dużą skalę.

3.Inscenizacja incydentu podobnego do tego z USS „Maine”:

a)Zniszczenie amerykańskiego statku w Zatoce Guantanamo, obwinienie Kuby.

b)Zniszczenie zdalnie sterowanego statku (bezzałogowego) na kubańskich wodach. Przyczyną takiego zdarzenia w pobliżu Hawany lub Santiago miałby być kubański atak z powietrza lub morza, albo obu naraz. Sama obecność kubańskich samolotów lub statków miałaby wystarczyć, aby dostarczyć dowodów na to, że statek zostałzniszczony przez stronę Kubańską. Bliskość do Hawany lub Santiago ma dodać wiarygodności incydentu.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods#Za.C5.82o.C5.BCenia_operacji

Tak więc Fidel Castro doskonale wiedział, dlaczego nigdy nie powinien atakaować bandyckiej usraelskiej bazy.

Na temat osiągnięć Kuby znalazłem taki oto raport UNICEF:

„Ortiz określił mianem „cudownej pracy”, dokonania państwa kubańskiego w dziedzinie ochrony praw dzieci po 1959 roku. Wśród osiągnięć szczególnie zasługujących na pochwałę wymieniono dobrą opiekę medyczną, o jakiej mogą tylko pomarzyć mieszkańcy innych krajów kontynentu, dzięki czemu wskaźnik umieralności niemowląt na Kubie jest jednym z najniższych na świecie. Inną dziedziną o której wspomina się w kontekście opieki nad dziećmi, jest wysoki poziom szkolnictwa, dzięki czemu wszystkie dzieci na Kubie zapisane są do szkół. Kuba jest także w światowej czołówce jeśli chodzi o dostęp do praw zapisanych w Konwencji Na temat Praw Dziecka ONZ. Jest to też jedyny kraj latynoski, gdzie nie występuje problem bezdomności wśród dzieci.
http://lewica.pl/?id=23746

Naturalnie, że z Kuby w czasch rządów Castro miały miejsce ucieczki Kubańczyków do Usraela. Dotyczyło to głównie wcześniejszych kubańskich poganiaczy „niewolników” wysługujących się usraelitom. Ich sytuacja rzeczywiście pogorszyła się po rewolucji kubańskiej i to oni wiali do Usraela napędzając tam antykubańską machinę propagandową. Każda udana ucieczka z Kuby była nagłaśniana. O powracających po cichu nikt nie pisał. A tacy też byli. Niejeden uciekinier lądował prędzej czy później w slumsach jako bezrobotny bez opieki zdrowotnej. I wtedy po cichutku przy pierwszej lepszej okazji wracał na Kubę. Początkowo władze Kuby utrudniały Kubańczykom chcącym opuścić Kubę wyjazdy na zawsze. Później restrykcyjne przepisy złagodzono, kto chciał Kubę opuszczał, ale dzięki temu już po upadku ZSRR na Kubie nie udało się wywołać kolorowej rewolucji. A to z tego właśnie względu, że niechętni władzom Kuby byli w komplecie za granicą.

Jest też oczywiste, że poziom życia na Kubie nie dorównywał poziomowi życia mieszkańcom lepszych dzielnic usraelskich miast. Ale był bez wątpienia wyższy od poziomu życia mieszkańców usraelskich slumsów (na zdjęciu poniżej widzimy slumsy Nowego Jorku).

slumsy-w-ny

Kubańczycy byli świadomi tego, że Kuba bogatym krajem nie jest, ale cenili przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne, brak bezrobocia, darmową oświatę i państwową opiekę medyczną. Znali historię Kuby i los ogromych rzesz biedoty wyzyskiwanych przez usraelskich kapitalistów przed rewolucją i wracać do tego modelu nie chcieli. Wiedzieli też o milionach mieszkańców Usraela, którzy bez talonów żywnościowych zdychaliby z głodu. I którzy nie są ubezpieczeni. I o największej na świecie panującej tam przestępczości. Dlatego nie oczekiwali z wytęsknieniem na „wyzwolenie” ich przez usraelskich bandytów.

Jeszcze jedno spostrzeżenie nasuwa się w związku z Kubą. Zachodnia propaganda głosiła, że bez pomocy gospodarczej ZSRR Kuba nie byłaby w stanie funkcjonować. Kłam temu zadał okres po rozpadzie ZSRR, kiedy to sama Rosja w okresie jelcynowskiej smuty stała się bankrutem. Kuba nie upadła wtedy gospodarczo mimo nadal utrzymywanego wobec niej całkowitego embarga przez Usrael. Jak widać, gospodarka kubańska wcale taka niewydolna nie była.

Trudno jest dzisiaj ustalić, dlaczego Usrael nie zaatakował Kuby po upadku ZSRR. Taki atak zapewne ośmieszyłby go wobec całego świata  – „odważniaki” napadają na maleńką Kubę, ale dopiero wtedy, gdy ZSRR już nie ma. Zapewne w Faszyngtonie liczono na spontaniczny bunt na Kubie. Ale się przeliczono. A ponadto Usrael miał wtedy ważniejsze podboje i wojny na głowie – pierwszą wojną w Zatoce Perskiej, rozwaleniem Jugosławi, wspieraniem kolorowych rewolucji w byłych republikach radzieckich i wojny w Czeczenii, co miało doprowadzić do osłabienai a nawet upadku samej Rosji; a oprócz tego bombardowaniami i interwencjami w kilku krajach arabskich, afrykańskich i latynoamerykańskich oraz przygotowaniami do wieloletniej „rozwałki” świata muzułmańskiego zainicjowanej operacją obcej flagi z 11 września 2001 oraz kolejnymi okupacyjnymi wojnami (Afganistan, Irak. Libia. Syria). Obecnie w obliczu konfliktu z Rosją i Chinami sprawa Kuby zeszła tym bardziej na dalszy plan. Przy czym już po rezygnacji  z wszelkich funkcji przez Fidela Castro także i Usrael zmienił podejście do Kuby. Ponownie nawiązał (po 54 latach przerwy) stosunki dyplomatyczne z Hawaną i powoli małymi kroczkami łagodzi gospodarcze embargo. Być może zamierza podstępnie wkupić się w kubańską gospodarkę, choć podejrzewam, że zastosuje orwellowską metodę ministerstwa prawdy. A więc pewnego dnia Faszyngton wyda komunikat o podpisaniu kolejnej jakiej tam drobnej umowy z naszym odwiecznym przyjecielem i sojusznikiem Kubą. I na ten sygnał przepisane zostaną wszystkie podręczniki do nauki historii na zachodzie podając, że Kuba zawsze była sojusznikiem Usraela.

Na chwilę powrócę jeszcze do Makowa i jego bredni o tym, że to za Fidela Castro Kuba doprowadzona była do nędzy i niewolnictwa. Przypomnę tu dwóch legendarnych (nie tylko) na Kubie bokserów wagi ciężkiej. Byli to Teófilo Stevenson

i Félix Savón.

Obaj byli trzykrotnymi mistrzami olimpijskimi w wadze ciężkiej i wielokrotnymi mistrzami świata amatorów. Obu Usraelici kusili intratnymi kontraktami do przejścia na zawodowstwo. Obaj mogli zostać bokserskimi milionerami. A jednak obaj odrzucili wszystkie usraelskie oferty, pozostali na Kubie i walczyli dla Kuby i Fidela.

20160322201525563097u
.

51561330

Woleli kubańskie „niewolnictwo” niż usraelskie miliony.

Zgodnie z zachodnią załganą propagandą Fidel Castro był  znienawidzonym dyktatorem, który tylko strachem i terrorem utrzymywał ludność Kuby w posłuszeństwie. Kłam tej propagandzie zadali sami Kubańczycy, którzy milionami żegnali swojego Comandante.

pogrzeb-1
.

plaza-revolucion

Cubans gather at Havana's Plaza of the Revolution to bid farewell to Fidel
Kuba Fidela Castro była i jest największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Była większym blamażem niż paniczna ucieczka us banditos z Wietnamu, gdzie o mało gaci nie pogubili, tak spieprzali. U samych wybrzeży światowego bandyty, nieomal o rzut kamieniem, postała wroga mu, niezależna, niezłomna maleńka Kuba. I choć Usraelici żyły z siebie wyprówali, aby Fidela zlikwidować lub obalić – wszystkie ich wysiłki poszły na darmo. Fidel szydził z Usraela i ośmieszał go. I wszyscy o tym wiemy! No więc, aby poprawić sobie własny usraelski wizerunek i samopoczucie odwracją tacy jak Makow kota ogonem i wymyślają haniebne brednie: nie było zimnej wojny! To była ustawka. A Fidel to był nasz człowiek – agent CIA, marionetka żydo-banksterów. Usrael wszystko inscenizował i dlatego nie ma żadnej kubańskiej plamy na prestiżu i honorze światowego żandarma.

Tak się mataczy historię!

A Wielka mała Kuba, nadal pozostając krajem nie będącym wasalem usraela, nadal samym swym istnieniem szydzi ze światowego bandyty i terrorysty nr 1  – Usraela.

Brawo Kuba! Brawo Kubańczycy!

opolczyk

Nie ma się co dziwić wymysłom Makowa, komunistyczna a przede wszystkim wolna i niezależna od wpływów usraelickich Kuba, leżąca u samych wrót światowego żandarma, w dodatku mająca się miarę dobrze pomimo faktu upadku wspierającego ją ZSRR jest solą w oku jankeskich wielbicieli i propagatorów „wolnego rynku” i grabieżczego kapitalizmu, jest jawnym zaprzeczeniem bzdurnych teorii o „niewydolności” socjalizmu. W rzeczywistości liberalny żydokapitalizm jest dużo bardziej niewydolny niż nawet najbardziej zacofana wersja komunizmu. Są tacy którzy nawet przypisują braciom Castro czy Che Guevarze żydowskie pochodzenie, próbując zapewne zdyskredytować ich osiągnięcia, choć dla mnie osobiście nawet gdyby nimi byli nie ma to żadnego znaczenia. Daleko opluwaczy Kuby szukać nie trzeba, na naszym polskim podwórku niejaki Cejrowski, sami widziałem jak w jednym ze swoich programów „boso przez świat” mniej więcej stwierdził że jego noga nigdy postanie na terenie Kuby, zbytnio mu ona przypomina czasy stanu wojennego. Cóż, wielkiej straty Kubańczycy nie poniosą a i nikt nie potrzebuje tam katolickiego klauna(stypendysta fundacji Sorosa, oligarchy słynącego z obalania „niedemokratycznych reżimów”) wielbiącego pod niebiosa system żydokapitalistycznego wyzysku.

Odpowiedz na pytanie dlaczego będąc tak blisko swojego ciemiężcy Kuba miała szansę wyrwać się na niepodległość i ją utrzymać jest prawdopodobnie bardzo prosta. Jankescy bandyci byli zbyt zajęci po 1945 roku poszerzaniem swojej strefy wpływów(głównie kosztem rozpadających się ówczesnych europejskich imperiów kolonialnych po których schedę przejęły USA) w różnych częściach świata, budowaniem swojej gospodarczej, militarnej i politycznej dominacji oraz byli zbyt pewni swojej bezwzględnej dominacji w Ameryce Łacińskiej opartej o system bezwzględnych i krwawych prawicowych dyktatur stworzonych i na wszelkie możliwe sposoby wspieranych przez USA aby zobaczyć co u samych wybrzeży USA się kroi. Prawdopodobnie nie przypuszczali że garstka partyzantów będzie w stanie obalić wspierany przez nich reżim u ich własnych bram. Imperium to też nie jest takie silne i wszechwiedzące by przewidzieć każdy ruch przeciwnika i być dosłownie wszędzie, więc bracia Castro i ich wspólnicy wykorzystali jakby element zaskoczenia i już wtedy dające się USA we znaki zjawisko „rozciągnięcia imperium”. Zapewne niebagatelną rolę odegrała też pomoc społeczeństwa kubańskiego, szczególnie najbiedniejszych warstw, dotąd bezwzględnie wyzyskiwanych przez reżim Batisty oraz miejscowe i amerykańskie kolaborujące z nim elity.

Ewentualna agresja USA na Kubę po przejęciu władzy przez Castro mogłaby by być zabójcza dla Amerykanów. Raz że reakcja ZSRR była nie pewna, dwa; że jest to wyspa zamieszkana przez ludność co najmniej wrogo nastawioną do USA latami amerykańskiej okupacji i wpływów co poważnie utrudniłoby operację(mimo obecności bazy USA), trzy; skupienie uwagi ówczesnych USA na paru innych frontach, między innymi wspieraniu reżimu Wietnamu Południowego a także brak odpowiedniego, typowego dla jankesów pretekstu do inwazji. Więc prawdopodobnie nie było wystarczająco sił i środków do zorganizowania inwazji ani nawet porządnego zamachu na życie Fidela Castro dlatego musieli często powierzać brudną robotę nieudolnym mafiozom sami będąc zajęci czymś innym.

Sens obalenia jednego agenta CIA drugim jest żaden, w interesie amerykanów było jak najdłuższe utrzymanie się przy władzy Fulgencio Batisty lub kogoś jego pokroju. Jego rządy zapewniały im największe korzyści, nie tylko gospodarcze ale też polityczne i militarne, sprawowanie kontroli nad Kubą dawało USA pełną dominację nad basenem Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej i zamykało dostęp do niej. Po za tym co to za agent CIA, który nacjonalizuje majątek amerykańskich korporacji czy odbiera lukratywne interesy amerykańskim mafiozom powiązanym z CIA i zawiązuje sojusz z państwem wrogim wobec swojego pracodawcy? 😉  Natomiast ewentualną operacją odzyskania terenu amerykańskiej bazy wojskowej w Guantanamo przez braci Castro wbiły by sobie władze Kuby nóż w plecy, raz że usraelska propaganda przerobiłaby Kubę w momencie na „niebezpiecznego agresora” którego trzeba zneutralizować a dwa miałaby doskonały pretekst do ewentualnej agresji na Kubę o który było im tak trudno. Inna sprawa czy taka operacja zakończyła by się sukcesem dla Kubańczyków biorąc pod uwagę ówczesne możliwości militarne USA. Więc tylko idiota próbowałby w takiej sytuacji odzyskać terytorium tej bazy metodami siłowymi. Kiedy USA szlag trafi co będzie oznaczało wycofanie się usraelickich wojsk z wielu krajów świata w tym także likwidację setek baz a tak zapewne w przyszłości się stanie, teren bazy w Gauntanamo Bay sam bez jednego wystrzału powróci do Kuby.

 

przemex

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz

Katastrofa rosyjskiego Tu-154 w Soczi.

Tu-154
Tu-154 z 91 osobami na pokładzie zniknął z radarów krótko po starcie z Soczi – poinformowało rosyjskie Ministerstwo Obrony.
Maszyna zniknęła z radarów po 20 minutach od startu, o 5:20 lokalnego czasu.
Pasażerami samolotu byli członkowie Chóru Aleksandrowa, wojskowi i przedstawiciele mediów. W sumie 83 osób, a także 8 członków załogi. Tu-154 leciał do bazy Hmejmim w prowincji Latakia, z której korzysta lotnictwo rosyjskie w ramach operacji wojskowej w Syrii. Muzycy Chóru Aleksandrowa mieli tam dać specjalny koncert noworoczny.
Jak poinformowały rosyjskie media, Tu-154 prawdopodobnie spadł do Morza Czarnego. Tę informację potwierdził już zarówno lokalny oddział Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych, zajmujący się poszukiwaniami maszyny, jak i Ministerstwo Obrony FR. Fragmenty samolotu znaleziono w odległości 1,5 km od brzegów Soczi, na głębokości 50-70 m.
Według wstępnych wersji do tragedii doprowadził albo błąd pilota, albo usterki techniczne. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął dochodzenie w celu wyjaśnienie przyczyn katastrofy.
Rzecznik rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow poinformował, że Władimir Putin wie o zniknięciu maszyny z ekranów radarów.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/swiat/201612254497110-katastrofa-tu-154-soczi-rosja/

Na pokładzie samolotu Tu-154 rosyjskiego Ministerstwa Obrony, który spadł do Morza Czarnego, znajdowały się 92 osoby, głównie muzycy ze słynnego Chóru Aleksandrowa. Mieli dać specjalny koncert noworoczny w bazie Hmejmim w syryjskiej prowincji Latakia, z której korzysta lotnictwo rosyjskie w ramach operacji wojskowej w Syrii.

Jak podał rosyjski resort obrony, w katastrofie zginęło 64 muzyków Chóru Aleksandrowa, w tym jego dyrektor gen. Walerij Chaliłow, dwóch wysokich urzędników, w tym szef wydziału kultury ministerstwa obrony Anton Gubankow oraz dziewięciu dziennikarzy. Do Syrii leciała też dyrektor organizacji Sprawiedliwa Pomoc Jelizawieta Glinka, znana w Rosji jako doktor Liza.

O Jelizawiecie Glince stało się głośno po tym, jak zaczęła pomagać bezdomnym w Moskwie. Później zaangażowała się w pomoc ofiarom konfliktów zbrojnych, organizując konwoje humanitarne m.in. do Doniecka i Syrii. Ponadto przywoziła do Moskwy na leczenie dzieci z tych obszarów działań zbrojnych. Organizacja Sprawiedliwa Pomoc poinformowała, że nadzorowała dostawę leków dla jednego ze szpitali w Syrii.
Główny solista chóru Wadim Ananjew powiedział, że w Moskwie zostali głównie członkowie zespołu tanecznego i orkiestry. Sam Ananjew nie poleciał do Syrii, bo urodził mu się syn. Oprócz niego w rosyjskiej stolicy z różnych powodów zostało dwóch solistów.
Chór Aleksandrowa składa się z wokalistów, orkiestry i zespołu tanecznego. Zespół występuje w salach koncertowych na całym świecie oraz przed rosyjskimi żołnierzami. Wielokrotnie przyjeżdżał z koncertami do Polski.
Ze swojej strony składam kondolencje rodzinom i bliskim ofiar tej tragedii.
Mam nadzieję że to rzeczywiście katastrofa wynikająca z usterek technicznych czy nawet błędu pilota a nie jedna z wielu prowokacji i ostrzeżeń w ostatnim czasie, po zestrzeleniu rosyjskiego bombowca czy zamordowaniu rosyjskiego ambasadora, skierowanych wobec Rosji i jej władz z uwagi na prowadzoną przez nią zdecydowaną antyzachodnią politykę.
przemex
Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 2 komentarzy

Kondolencje w związku z zabójstwem ambasadora Rosji w Turcji

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

logo-wps

Szanowny Pan 

Sergiej Andriejew

Ambasador Federacji Rosyjskiej w Rzeczypospolitej Polskiej

W związku z barbarzyńskim zamachem w Ankarze i zabójstwem Pana Andreja Karłowa, Ambasadora Federacji Rosyjskiej w Turcji, składamy za pośrednictwem Ambasady Federacji Rosyjskiej w Polsce pełne współczucia kondolencje rodzinie Pana Ambasadora Andreja Karłowa.

W tym smutnym dniu chcemy także przekazać  wyrazy solidarności z Narodem Rosyjskim i władzami Federacji Rosyjskiej w polityce zdecydowanego przeciwstawienia się na Bliskim Wschodzie  awanturnictwu międzynarodowemu, terroryzmowi i ludobójstwu.

 Jesteśmy przekonani, że misja dyplomatyczna tragicznie zmarłego Pana Ambasadora Andreja Karłowa w tak ważnym dla pokoju światowego regionie  będzie kontynuowana dla dobra wszystkich narodów wyznających ideały pokojowej koegzystencji, suwerenności i przestrzegania zasad prawa międzynarodowego.

Zarząd Stowarzyszenia Wierni Polsce Suwerennej

Paweł Ziemiński

Dariusz Kosiur

Andrzej Skorski

oraz członkowie i sympatycy Stowarzyszenia WPS

Warszawa, dnia 19 grudnia,  2016 r.

Lista dołączających się do kondolencji:

Bogdan Chamerski
Andrzej Szubert  ( Niemcy)
Edward Maciejczyk i redakcja Matrix-TV z Chicago USA

View original post

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Mateusz Piskorski – LIST OTWARTY DO PRZYJACIÓŁ Z LEWICY

za: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/12/15/mateusz-piskorski-list-otwarty-do-przyjaciol-z-lewicy/

Nie zaliczamy się do adresatów poniższego listu, gdyż uważamy, że ani lewica, ani prawica nie jest tą opcją polityczną, która odpowiada na rzeczywiste potrzeby Polski i Polaków. Opowiadamy się konsekwentnie za realistyczną, suwerenistyczną, rdzennie polską opcją narodową, jako tą, która zarówno w aspekcie wewnątrzkrajowym, jak i zagranicznym stwarza najlepsze szanse dla bezpieczeństwa i rozwoju naszej ojczyzny.

Przytaczamy jednak treść listu z aresztu Mateusza Piskorskiego, gdyż na tle niemal powszechnego bełkotu intelektualnego i politycznego- jego treść dotyka spraw istotnych i odznacza się dojrzałością analityczno-polityczną. Stwarza to także okazję do podjęcia dyskusji , która może dobrze służyć polskim sprawom.

PZ

________________________

Ostatnie lata, a nawet dziesięciolecia, znamionuje głęboki, kto wie, czy nie najpoważniejszy w jej historii, kryzys polskiej lewicy. Jest to zjawisko na skalę niespotykaną w krajach europejskich, posiadające być może pewną analogię wyłącznie na Węgrzech. Jego źródła są wielorakie, przy czym wszystkie one mają wybitnie strukturalny, systemowy charakter. Próbując je w jakimś stopniu uszeregować, wspomnieć należy o:

1) zjawisku dyskredytacji postkomunistów poprzez ich kooptację do systemu wyzysku tworzonego w ramach neoliberalnej transformacji systemowej;

2) przegranej walkowerem walce o historię – pamięć o dokonaniach cywilizacyjnych powojennej epoki demokracji ludowej w krajach Europy Środkowej;

3) porzuceniu dyskursu sprawiedliwości społecznej na rzecz retoryki drobnych, kosmetycznych korekt kapitalizmu;

4) rezygnacji z apelu patriotycznego i antyimperialistycznego na rzecz retoryki kosmopolitycznej i antytradycyjnych haseł utrzymanych w duchu zachodniej poprawności politycznej;

5) orientacji na agresywny blok atlantycki w miejsce idei harmonijnej współpracy i ewolucyjnej integracji przestrzeni eurazjatyckiej

Pięć wymienionych przyczyn zapaści lewicy szeregować można w dowolnej kolejności, jednak bezspornym pozostaje fakt, iż to właśnie one doprowadziły do wieloletniej dominacji niewiele się od siebie w istocie różniących dwóch antyludzkich i antyspołecznych bloków w postaci orientacji neoliberalnej (w Polsce ciąg partii: Kongres Liberalno-Demokratyczny, Unia Wolności, Platforma Obywatelska, Nowoczesna oraz czołowe media tego obozu jak Gazeta Wyborcza, TVN, Newsweek, Polityka) oraz orientacji neokonserwatywnej (Porozumienie Centrum, Ruch Odbudowy Polski, Prawo i Sprawiedliwość, częściowo Kukiz’15 i media, jak Gazeta Polska, TVP pod obecnym kierownictwem, Do Rzeczy czy W Sieci). Przy całkowitym unicestwieniu lewicy, to właśnie te środowiska nadały trwały kształt współczesnemu polskiemu dyskursowi publicznemu, pomimo toczonych przez nie wewnętrznych waśni i kłótni w rodzinie, których najlepszym przykładem są losy braci Jacka i Jarosława Kurskich. Przegrana demokracji polegającej na rzeczowej wymianie poglądów w ramach racjonalnie prowadzonej debaty publicznej doprowadziła do tego, że niniejszy list do przyjaciół z lewicy piszę jako więzień polityczny za kratami słynnego mokotowskiego aresztu. Dlatego proszę Was, moi drodzy, by nie raziła Was ostrość niektórych wypowiadanych przeze mnie sądów.

Krytykę porozumień zawartych w 1989 roku przy tzw. okrągłym stole oraz w Magdalence uznać trzeba za ze wszech miar słuszną i uzasadnioną. Źródła patologii systemu społeczno-gospodarczego, która zawładnęła Polskę jako tzw. transformacja systemowa, tkwią jednak w okresie wcześniejszym. Podwaliny neoliberalnego kapitalizmu wznieśli swoją deregulacyjną działalnością ustawodawczą ludzie z ekipy Mieczysława Rakowskiego w 1988 roku. Grabarze polskiej gospodarki, dochodząc do konsensusu w sprawie podziału łupów w latach 90-tych, mieli już tym samym gotową bazę instytucjonalno-prawną, opartą na niekwestionowanym dogmacie wyższości własności prywatnej nad innymi formami własności. Założenia doktrynalne konsensusu waszyngtońskiego były gotowe; pozostało rozpoczęcie procesu prywatyzacji z udziałem wywodzącej się z Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej nomenklatury. Znakomicie ten proces opisywał prof. Jacek Tittenbrun w monumentalnej pracy „Z deszczu pod rynnę. Meandry polskiej prywatyzacji”. Mechanizm polegał na uwłaszczeniu się kadr zarządzających przedsiębiorstw państwowych poprzez doprowadzenie do ich upadłości i przejęcie składników ich majątku za symboliczne kwoty.

Wprowadzona uprzednio deregulacja sprawiała, że działania tego rodzaju wymykały się kwalifikacjom prawno-karnym. Kapitalizm nomenklatury rozwijał się aż do końca ostatniej dekady XX wieku, gdy upadł pod naciskiem forsowanego przez postsolidarnościowych neoliberałów dostosowania do statusu neokolonialnego w ramach globalizacji. Tragiczne skutki społeczne tzw. reform próbowali łagodzić nieco tylko nieliczni politycy o orientacji socjaldemokratycznej, jak prof. Grzegorz Kołodko. Nikt jednak nie rozważał już nawet możliwości zmiany kierunku rozwoju gospodarczego Polski, porzucenia neoliberalizmu. Współudział tzw. reformatorskiego skrzydła wyprowadzającego sztandar PZPR w 1990 roku w dziele niszczenia polskiej substancji gospodarczej i tkanki społecznej nie budzi wątpliwości.

Wielu postkomunistów przedzierzgnęło się w bezwzględnych wyzyskiwaczy, z drwiącym uśmiechem odnoszących się do sprawiedliwości społecznej i wszystkich żądań realizacji jej zasad. Lewica postpeerelowska zaczęła w rezultacie być synonimem formacji neoliberalnej; to jej przedstawiciele utożsamiani byli z nieludzkim, depczącym ludzką godność kapitalizmem. Nie miało już znaczenia to, że zdecydowana większość byłych członków PZPR znalazła się wśród wyrzuconych przez system poza margines życia społecznego. Wąska i nieliczna grupa jednej z frakcji tej partii kreowała wizerunek wszystkich byłych posiadaczy partyjnych legitymacji. Doszło do sytuacji, gdy nawet przymierających głodem emerytów z przeszłością w PZPR podejrzewano o ukrywanie niebotycznych, wynikających z rzekomej przynależności do układu, majątków.

Falsyfikacja rzeczywistości posłużyła siłom neokonserwatywnej prawicy do utrwalenia przekonania, iż genetycznym źródłem wszelkiego zła w życiu społecznym i oplatającej struktury państwa przestępczości, jest postkomunizm. Pierwotnie pojęciem tym posługiwała się w swych, dość celnych i błyskotliwych, analizach prof. Jadwiga Staniszkis, jednak po latach stało się ono słowem-wytrychem, wchodząc do uproszczonego leksykonu prawicy, zatracając swe pierwotne znaczenie. Przykładem może tu być choćby, niezły skądinąd, film fabularny „Układ zamknięty” opisujący patologie życia gospodarczego i zjawisko korupcji. Grany przez Janusza Gajosa prokurator Kostrzewa jest nie tylko uosobieniem układu, ale przede wszystkim byłym członkiem PZPR, podobnie jak jego wspólnicy z innych organów władzy, z którymi ów układ tworzy. Tym sposobem to właśnie partia rządząca w PRL ma być źródłem i przyczyną zła, nawet po wielu latach od upadku Polski Ludowej.

Odpowiedzią neokonserwatystów z PiS jest kontynuowane polowania na postkomunistyczne czarownice – dekomunizacja, wyrzucanie z pracy każdego, kto otarł się o PZPR (np. wśród policjantów wywodzących się z Milicji Obywatelskiej), wołanie o rozliczenia będących już w wieku emerytalnym funkcjonariuszy partyjno-państwowych doby PRL. Prawica błędnie lokalizując rzekome źródła zła w systemie, tworzy w ten sposób zasłonę dymną przesłaniającą istnienie i sprawstwo faktycznych mocodawców i beneficjentów systemu: globalne korporacje i ich najemników sterujących nadwiślańskim kapitalizmem. Jednym słowem, konwersja grona reformatorów z PZPR dokonana w imię osiągnięcia osobistych korzyści wywarła trwałe piętno na sposobie postrzegania lewicy i lewicowości w świecie współczesnym. Odrzucenie tej szkodliwej stygmatyzacji wymagałoby radykalnego odcięcia się byłych członków PZPR od reformatorów-liberałów z dawnej nomenklatury. Byłby to proces bardzo trudny, o ile w ogóle możliwy. Lewica PZPR prawdopodobnie bezpowrotnie utraciła szansę na stworzenie postkomunistycznej lewicy z prawdziwego zdarzenia, na wzór Komunistycznej Partii Czech i Moraw. Czescy komuniści nie wstydzili się swych biografii i poglądów. Nasi w zdecydowanej większości przypadków wybrali pokorne chowanie głowy w piasek, lub cudowne nawrócenie na prosystemową socjaldemokrację.

Utożsamienie postkomunizmu z podtekstem politycznym, biznesowym i towarzyskim jednoznacznie negatywnie odbieranego procesu transformacji systemowej ugruntowało przekonanie o rzekomo zbrodniczym, totalitarnym charakterze Polski Ludowej. Postsolidarnościowa prawica podjęła od początku zażartą walkę o kontrolę świadomości zbiorowej Polaków, w której historia przestała być traktowana jako nauka o charakterze idiograficznym (odtwarzającym fakty, ich przyczyny i skutki), a przekształciła się w politykę historyczną. Lewica czy postkomuniści zbyt byli zajęci podziałem kapitalistycznego tortu by zwrócić uwagę na kwestie w sferze tak dla nich abstrakcyjnej nadbudowy. W efekcie mamy do czynienia z całkowitym monopolem neokonserwatywnej prawicowej narracji historycznej w Polsce.

Walka o prawdę na temat Polski Ludowej i jej gigantycznego wkładu w awans cywilizacyjny Polaków nie została nawet podjęta; prawda została oddana walkowerem manipulatorom i fałszerzom dziejów najnowszych. Symbolicznym aktem białej flagi były zabiegi czynione przez niektórych polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej na rzecz rehabilitacji zdrajcy i szpiega CIA, Ryszarda Kuklińskiego. Kolejnym krokiem było powstanie Instytutu Pamięci Narodowej i innych instrumentów polityki historycznej. Kolejne przypadki opluwania wybitnych postaci Polski Ludowej, coraz brutalniejszy język usuwający ze wspólnoty narodowej uczciwych państwowców i zasłużonych obywateli PRL pozostawały bez żadnej odpowiedzi.

Apogeum metapolitycznego triumfu neokonserwatystów stanowią czasy obecnego rządu PiS. Miejsce do którego wtrąciła mnie rządząca dziś partia ma się niebawem stać Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Wszechobecna heroizacja bandytów, którzy mordowali po wojnie nie tylko funkcjonariuszy odrodzonego Państwa Polskiego, ale również cywilów – kobiety i dzieci, pokazuje poziom ślepej nienawiści do Polski Ludowej tych, którzy nierzadko są zbyt młodzi by nawet pamiętać ostatnie lata jej istnienia. Nie ma przy tym miejsca nawet na nieśmiałe próby niuansowania ocen historycznych, wykluczana jest z góry wszelka debata. W tych warunkach bardzo łatwo jest powoływać do życia inne, nowe mity czego najlepszym przykładem jest mitotwórstwo smoleńskie. Jak słusznie, podczas niedawnego Kongresu Kultury, zauważyła prof. Maria Janion: „Obserwujemy zwrot ku kulturze upadłego epigońskiego romantyzmu; kanon stereotypów bogoojczyźnianych i Smoleńsk, jako nowy mesjanistyczny mit, mają scalać i koić skrzywdzonych i poniżanych przez poprzednią władzę. Jakże niewydolny i szkodliwy jest dominujący w Polsce mit martyrologiczny.”

Lewica, poza nielicznymi, raczej niszowymi wyjątkami, nie oferuje dla narracji antykomunistyczno-neokonserwatywnej żadnej alternatywy. To dobrze, że istnieją środowiska przypominające dorobek takich postaci jak Stanisław Brzozowski, Ludwik Krzywicki czy Edward Abramowski. Wszyscy jednak boją się panicznie przypominania zasłużonych dla kraju intelektualistów i myślicieli doby Polski Ludowej. To dobrze, że wciąż niektórzy pamiętają o zasługach rozbiorowej i międzywojennej Polskiej Partii Socjalistycznej, warto też jednak zachować w pamięci dokonania polityków z PZPR – choćby talent i nieugięty charakter Władysława Gomułki czy gospodarczy patriotyzm Czesława Bobrowskiego. Polska Ludowa stanowi część spuścizny polskiej lewicy czy się to komuś podoba czy nie. Nie wolno jej oceny pozostawiać neokonserwatywnym propagandystom dążącym do wyrzucenia na śmietnik historii dzieła i życia naszych ojców i dziadków. Niech oni mają swoich Żołnierzy Wyklętych, my przeciwstawimy im swoich, wśród których powinno znaleźć się miejsce dla Gwardii Ludowej, Armii Ludowej, Dąbrowszczaków, Kościuszkowców, a nawet bohaterskich żołnierzy Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego walczących z bandami ukraińskich nacjonalistów. Wszystko to rzecz jasna przy potępieniu wynaturzeń epoki stalinizmu

Kolejna niezwykle istotna kwestia wiąże się w pewnym stopniu z zagadnieniem klasowego usytuowania grupy postkomunistów w gronie posiadaczy i polega na przyjęciu przez całą niemal lewicę minimalistycznego projektu reformistycznego. Jej zwolennicy zdają się zapominać fakt, iż kapitalizm jest w swej istocie niereformowalny, to jest przy wszystkich zmiennych parametrach technologicznych, niezmienną pozostaje jego rdzeń i hierarchia wartości. Wszelkie kosmetyczne korekty lansowane przez socjaldemokratów są trendami tymczasowymi po których następuje zwykle jeszcze dalej idąca w kierunku deregulacji i deetatyzacji reakcja neoliberalna. W rezultacie socjaldemokracja przesuwa się w kierunku zarysowującego cały mainstream liberalnego centrum. Jest to zjawisko ponadnarodowe, szczególnie w skali europejskiej. Zapoczątkował je zjazd Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) w Bad Godesberg, kontynuował manifest socjaldemkratycznej Trzeciej Drogi Gerharda Schroedera i Tony’ego Blaira, a tendencja trwa do dziś i nawet nabiera tempa.

Wskutek odejścia socjaldemokratów od idei sprawiedliwości społecznej w niektórych krajach miejsce centrolewicowych ugrupowań zajmuje bardziej wyrazista konkurencja (Syriza w Grecji czy Podemos w Hiszpanii). W Polsce jedna wydaje się, że taki proces nie ma jeszcze miejsca, być może w wyniku tego, że kryzys lewicy jest znacznie głębszy, a jej klęska bardziej druzgocąca. Reformizm socjaldemokratyczny w tych specyficznych warunkach realizuje neokonserwatywny PiS. Paradoskem jest fakt, że rządy partii Jarosława Kaczyńskiego idą w tym względzie znacznie dalej niż niegdysiejsze gabinety SLD. Duża część lewicy nadal jednak nie rozumie nie tylko konieczności zdecydowanego i trwałego naruszenia fundamentów kapitalizmu, które stanowią struktura własności i brak regulacji cen, ale nawet dość oczywistego, jak mogłoby się na pierwszy rzut oka wydawać, faktu iż socjaldemokracja nie jest w stanie w dziedzinie reformizmu socjalnego przelicytować PiS. Dlatego nieodzowne wydaje się uzgodnienie minimum programowego opcji niekapitalistycznej zaproponowanego przez Zmianę i opartego na uznaniu niezbędności nacjonalizacji, regulacji cen i minimalnego dochodu gwarantowanego. Czas się jasno określić: jeśli domagasz się reform kapitalizmu, znaczy udzielasz mu wsparcia, jeśli kwestionujesz obecny ład, uderzasz w jego fundamenty. Tertium non datur.

Skoro, jak stwierdziliśmy powyżej, reformiści porzucili rolę obrońcy wyzyskiwanych i poniżanych, musieli zidentyfikować inne grupy w swoim mniemaniu dyskryminowane i domagające się równouprawnienia. Stworzono zatem wyimaginowany zamiennik proletariatu składający się z różnobarwnych mniejszości, o niejednokrotnie wzajemnie sprzecznych interesach. Co bowiem łączy, na przykład, religijnego muzułmańskiego imigranta z gejowskim aktywistą? Miejsce konfliktu klasowego bazującego na realnie występujących przeciwieństwach, zajął konflikt postmaterialistyczny oparty na przekonaniu o istnieniu sprzeczności w istocie wyimaginowanych bądź drugorzędnych. Jednym z najbardziej wyrafinowanych kłamstw kapitalizmu stało się upowszechnienie, nawet wśród lewicy, przeświadczenia że nie ma dlań alternatywy. W wyniku tego przekonania wyeliminowana została wszelka debata publiczna dotycząca fundamentów systemu.

Neokonserwatywna prawica wprowadziła skutecznie do obiegu publicystycznego i leksykonu sporów politycznych, oksymoron „liberalna lewica” i przymiotnik „liberalno-lewicowy”. Tymczasem adwersarze, których neokonserwatyści z PiS mają na myśli, nie są ani lewicowi ani nawet liberalni. Lewica oznacza bowiem uznanie istnienia interesu wspólnotowego (od postaw komunitarystycznych do kolektywistycznych), mającego prymat nad interesem jednostkowym, prywatnym. A jak jest z liberalizmem poprawnych politycznie środowisk wywodzących się z reformistycznej socjaldemokracji? Nie czas i miejsce na rozważania o sprzecznościach różnych nurtów myśli liberalnej, ale warto tylko zaznaczyć, że politycy o których mowa naruszają i/lub wzywają do ewidentnego odrzucenia podstawowej dla wolnościowej myśli okcydentalnej idei rozdziału sfery prywatnej od przestrzeni publicznej, wzywając wszystkich do manifestowania swej orientacji seksualnej, a jednocześnie zakazując przestrzegania niemodernistycznych praktyk religijnych. Gwałcą zatem wolność ludzką, stanowią rewers opcji neokonserwatywnej z którą toczą zaciekłe boje. Żadna z tych orientacji nie mogłaby w tym świecie wyimaginowanego konfliktu funkcjonować bez strony przeciwnej.

Są też obszary, które tzw. lewica oddała całkowicie we władanie prawicy. Najistotniejszym z nich jest patriotyzm i przywiązanie do wspólnoty narodowej tradycji, historii, języka. Odżegnywanie się od Polski i polskości przez obóz reformistów doprowadziło do tragicznej sytuacji, w której biało-czerwone maski bez zażenowania przywdziewają neokonserwatyści zapraszający imperialne wojska obcego mocarstwa nad Odrę i Wisłę. Tzw. lewica porzuciła zaś zupełnie wszelki przekaz nawiązujący, choćby nieśmiało, do polskich mitów narodowych cementujących wspólnotę. Fundamentalnym problemem socjaldemokratów jest zatem odrzucenie myśli o strukturach tożsamościowych społeczeństwa zarówno klasowych jak i narodowych. Tymczasem żaden ruch lewicowy nie zyskał do tej pory większego trwałego poparcia jeśli nie odwoływał się do uczuć wspólnotowych nie tylko na poziomie struktur klasowych, ale też tożsamościowych i narodowych. Przykłady można mnożyć w różnych częściach świata: od boliwariańskich krajów Ameryki Łacińskiej po czerpiące z projektów emocji patriotycznych w latach swych największych sukcesów, socjaldemokratyczne partie skandynawskie (np. w Finlandii i Szwecji). Powrót lewicy na pozycje suwerenistyczne i narodowe wcale nie musi być trudny – wystarczy sięgnąć po klasyków w rodzaju Bolesława Limanowskiego i Kazimierza Kelles-Krauzego, czy przypomnieć sobie obchody 1000-lecia Państwa Polskiego i rocznice bitwy pod Grunwaldem, organizowane przez władze Polski Ludowej.

Ostatni z zasygnalizowanych na wstępie problemów – źródeł uwiądu lewicy, sytuuje się na osi geopolitycznej. W 1999 roku Rzeczpospolita przystąpiła do agresywnego paktu militarnego stanowiącego zbrojny instrument neoliberalnego kapitalizmu. Przeciwko akcesji do NATO w polskim parlamencie zagłosowało dwóch posłów z ław narodowo-katolickiej prawicy. Lewica postkomunistyczna entuzjastycznie poparła militarne podporządkowanie Polski Waszyngtonowi. Lewica postsolidarnościowa milczała. Dziś po kolejnych zbrodniach USA i ich sojuszników, nikt po lewej stronie polskiej sceny politycznej nie powinien mieć żadnych wątpliwości – należy z szeregów tej przestępczej organizacji niezwłocznie wystąpić. A jednak myśl taka kiełkuje tylko wśród nielicznych działaczy identyfikujących się z nurtem lewicowym. Zdecydowana większość tkwi w miazmatach doktryny atlantyckiej lub euroatlantyckiej lansowanych przez neokonserwatystów. Ulegają presji mitu o rzekomym zagrożeniu ze strony Rosji, choć jest to jedyny z naszych wschodnich sąsiadów, w którym nie pojawiały się nigdy pretensje terytorialne pod naszym adresem. Drżą przed złowieszczo odmienionymi przez wszystkie przypadki nazwiskami „dyktatorów”, choć to Pułkownik Kadaffi i Prezydent Baszar Al-Assad byli gwarantami bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Nie przeszkadza im fakt, że amerykański „sojusznik” wszelkimi sposobami stara się dławić rewolucje boliwariańską w Ameryce Południowej i Środkowej. Wreszcie nie dostrzegają prostego faktu, iż tylko integracja gospodarcza eurazji stworzyć może alternatywę wobec TTIP i innych globalistycznych projektów Waszyngtonu. Wierzą za to entuzjastycznie w obecny model integracji europejskiej, choć nie ma ona zbyt wiele wspólnego z europejskim modelem społecznym, który legł niegdyś u jej podstaw.

Wydaje się, że stoimy obecne przed wyjątkowo wyraziście zarysowanym pytaniem czy polska lewica jest w stanie sformułować jasną i czytelną alternatywę wobec współtworzonego przez zmieniających się u władzy neoliberałów i neokonserwatystów systemu. Alternatywę odcinającą się i gotową rozliczyć skutecznie patologię w postaci tzw. transformacji systemowej, przywrócić właściwy obraz najnowszej historii Polski, stanąć niezłomnie w obronie zasad sprawiedliwości społecznej, zająć stanowisko patriotyczne i suwerenistyczne, odrzucić hegemonię Stanów Zjednoczonych. Historyczne przykłady dobitnie świadczą o tym, że w każdym kraju i kręgu kulturowym lewica jest w stanie znaleźć własną i oryginalną drogę; udało się to przed laty nawet w krajach o wyjątkowo tradycyjnym układzie stosunków społecznych. Tak pisał o tym jeden z ideologów nasserowskiego Egiptu, Kamal Rifaat: „socjalizm arabski nie jest kompromisem pomiędzy kapitalizmem i komunizmem, lecz oryginalną doktryną która rodzi się z naszego dziedzictwa intelektualnego i duchowego, z naszej historii narodowej i naszej cywilizacji”. Dlaczego my mamy mieć opory przed śmiałym sformułowaniem postulatów polskiej lewicy XXI wieku?

Niektórzy z Was być może powiedzą, że to utopia. Pewnie, to z całą pewnością ruch pod prąd, ale pamiętajmy słowa Janusza Korczaka: „tego świata nie możemy zostawić – jakim jest”. Inni twierdzą, że to wielkie ryzyko. Fakt, za głoszenie takich poglądów jestem dziś w więzieniu, a nie wśród Was. Pamiętajcie jednak, moi drodzy, że wszystkich nas nie zamkną, a największym wrogiem jest nasza własna niemoc i bierność, a nie więzienne kraty czy procesy polityczne.”

Wasz Mateusz Piskorski

za:  http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2016/12/11/list-otwarty-do-przyjaciol-z-lewicy/

P.S.

Z przesłanych nam informacji wynika, że w dniu dzisiejszym odbyć się ma ponoć rozprawa przed Sądem Okręgowym w Warszawie, która zadecyduje, czy M.Piskorski zostanie zwolniony z aresztu, czy też w dalszym ciągu będzie bezprawnie w nim przetrzymywany.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zjazd Słowiański 2017 r.

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

slovansky-zjazd-moskva-2015

Zapraszamy do kontaktu z nami wszystkie osoby chętne do wzięcia udziału w  przyszłorocznym Jubileuszowym Zjeździe Wszechsłowiańskim w Moskwie – Sankt-Petersburgu lub gotowe wesprzeć finansowo i organizacyjnie wyjazd polskiej delegacji na Zjazd.

View original post 2 203 słowa więcej

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Mój głos w sprawie Piotra Rybaka, jego wyroku i propagowanego „bóntó” Polaków w jego sprawie…

5832e1a35d527_p

Wyrok wrocławskiej dintojry wydany na Piotra Rybaka to skandal. Podwójny.
Na marginesie przypomnę, że Rybak był kiedyś członkiem ekipy żulika Kukiza, co już pokazuje, że jest on co najmniej użytecznym idiotą, dającym nabierać się na prowokacje i ustawki okupanta.
.
kukiz-rybak
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/11/20/komu-sluza-antysystemowcy-zulika-kukiza/
.
Za spalenie kukły Sorosa Rybak dostał 10 m-cy bezwzględnego więzienia.
.
http://wpolityce.pl/spoleczenstwo/316319-10-miesiecy-wiezienia-za-spalenie-kukly-symbolizujacej-zyda-sad-orzekl-ze-piotr-rybak-nawolywal-do-nienawisci-na-tle-narodowosciowym
.
Skandaliczna była interpretacja dintojry wrocławskiej piromańskiego aktu Rybaka – uznała go za czyn nawołujący do nienawiści rasowej – wobec Żydów:
.
„Na karę 10 miesięcy więzienia bez zawieszenia skazał wrocławski sąd Piotra R. za nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych poprzez spalenie na wrocławskim Rynku kukły symbolizującej Żyda.”
.
Spalenie przez Rybaka tamtej kukły wywołało ponadto głośne wrzaski bojownikuf walczących z (w tym wypadku „polskim”) „antysemityzmem”:
.
„Wrocławski incydent odbił się szerokim echem w kraju i za granicą. Sprzeciw wobec zachować antysemickich wyraziła w specjalnym liście m.in. grupa naukowców związanych z Muzeum Historii Polski”
.
Wściekłość bojownikuf „antysemickich” jest co najmniej zastanawiająca – wszak nie wiadomo czy Soros ma korzenie semickie czy np. chazarskie. Tymczasem wszyscy łącznie z dintojrą i bojownikami „antysemickimi” stracili z oczu fakt, że manifestacja wrocławska, w której brał udział Rybak, była i owszem – antysemicka – była skierowana jak najbardziej przeciwko Semitom – przeciwko semickim Arabom i semickim muzułmanom. Bo Arabowie i większość muzułmanów to przecież Semici. Ponadto manifestacja podżegała do nienawiści na tle religijnym – była sterowaną zza kulis fałszywą barykadą wojny krystowierców z islamem – ku uciesze gwiazdy Dawida.
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/01/13/wojna-krzyza-z-polksiezycem-a-gwiazda-dawida-zaciera-jej-kosmate-lapska/
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/02/24/wojna-w-syrii-a-wielki-izrael-swiatynia-jerozolimska-i-ostateczne-rozwiazanie-kwestii-muzulmanskiej/
.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/09/24/zadyma-mendialno-polityczna-w-zwiazku-z-masowa-imigracja-muzulmanska-na-tereny-jewrounii/
.
W tym miejscu gwoli wyjaśnienia – nie jestem zwolennikiem imigracji muzułmańskiej do Europy. Ale jestem zdecydowanym przeciwnikiem protestów przeciwko skutkom bandyckich wojen NATO pod wodzą USraela rozwalających cały Bliski Wschód – czyli przeciwko ucieczce muzułmanów do jewrounii przed wojnami w ich krajach przy jednoczesnym ignorowaniuprzyczyn tej ucieczki. Gdyby nie było wojen na Bliskim Wschodzie prowadzonych przez „biały” zachód, w tym jewrounię wspierającą Usrael, nie mielibyśmy problemu z muzułmańską imigracją. A ci, którzy nie protestowali przeciwko tym bandyckim wojnom, nie mają moralnego prawa protestować przeciwko jednemu z jej skutków – czyli napływowi imigrantów.
.
Zarówno sama imigracja muzułmańska jak i protesty przeciwko niej to sprawka agentury żydo-banksterów. Protesty przeciwko imigrantom i cała ta propagandowa „wojna z islamizacją” to zwykła gigantyczna fałszywa barykada – ku uciesze gwiazdy Dawida, „Syjonu”, menory i żydo-banksterów. Potrzebują oni mięso armatnie i użytecznych idiotów do walki z muzułmanami. Bo inaczej plany budowy „Wielkiego Izraela” i III świątyni w Jerozolimie nigdy nie zostaną zrealizowane.  Poza tym straszenie islamizacją Jewropy służy odwracaniu uwagi Jewropejczyków od narzucanych im podstępnie CETA i TTIP.
.
Rybak i owszem zasłużył na wyrok – za zapędzanie Polaków na fałszywą barykadę i za szerzenie nienawiści na tle rasowym i religijnym wobec muzułmańskich Semitów. A to, że kukła miała pejsy nie ma znaczenia – symbolizowała Sorosa. Gdyby był on np. Chińczykiem, miałaby skośne oczy oraz chińską czapkę i warkoczyk.
.
2414
.
Wszak narodowość Sorosa była w tym proteście sprawą absolutnie drugorzędną.
.
Co mnie osobiście jeszcze bardziej martwi, to zasięg i „jakość” protestów w sprawie obrony Rybaka. Fanatyczni katolicy kreują go na obrońcę chrześcijaństwa:
.

.
Tyle, że co ma żydogenne krystowierstwo z polskością i patriotyzmem, tego wyznawcy nadjordańskich guseł i żydowskich idoli nie są w stanie wyjaśnić. Dla ich obrzezanych ślepą wiarą łepetyn żydogenny katolicyzm to po prostu polskość i patriotyzm. Choć rozum i logika dowodzą, że katolicyzm jest żydogenny a nie polski, oraz kosmopolityczny a nie patriotyczny. A i historia pokazała wielokrotnie, że katolicyzm  zawsze szkodził polskiej racji stanu.
.
Podesłano mi migawkę z „bóntó” Polaków w sprawie Rybaka: „Bunt Polaków? Odpowiedź na skandaliczny wyrok za spalenie kukły”.
.

.

Odpisałem na maila i umieściłem pod filmem następujące komentarze:

Wyrok dla Rybaka jest faktycznie skandaliczny. Ale sam Rybak to albo to nawiedzony użyteczny idiota, albo żydowska wtyka zepędzający Polaków na fałszywą barykadę wojny z islamem. Zresztą wszyscy prelegenci to albo oszołomstwo, albo agentura okupanta. Zagrożenie widzą w „lewactwie”, „czerwonej hołocie”, „bolszewikach”, a żydo-kapitalizm, żydo-banksteryzm jakoś im nie przeszkadza. I jeszcze te inwokacje do żydowskiego „boga”.

Obawiam się, że za tym wszystkim kryje się operacja okupanta – wykreowanie agenta Rybaka na patryjotę i zasłonięcie nim uwięzionego Piskorskiego. Dlaczego ta hołota o Piskorskiego trzymanego w areszcie bezprawnie i bezpodstawnie od maja br. tak nie walczyła?

Ano, bo Piskorski nie kocha żydo-kapitalizmu, żydo-NATO i Usraela. I nie sieje dezinformacji. I nie zapędza Polaków na fałszywe barykady.

Najdurniejszy z mówców to ten młody w brylach. Aż osłupiałem, gdy palnął, że imigranci „demolują” państwa na zachodzie. Jakoś nie zauważyłem aby Irak, Afganistan i Libia bombarowały i okupowały Niemcy, Francję i UK.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/01/13/wojna-krzyza-z-polksiezycem-a-gwiazda-dawida-zaciera-jej-kosmate-lapska/
.
I jeszcze bredził o polskiej „tolerancji” a zapomniał o bezkarnych tumultach przeciwko „heretykom” i o karze śmierci za odstępstwo od katolicyzmu. I o wyrzuceniu protestantów z sejmu i senatu Rzeczypospolitej. I o postawie kk wobec „heretyków”:
.
„Trzeba również zdawać sobie sprawę, że mimo iż konfederacja warszawska to jasna karta w polskich dziejach, to jednak jej postanowienia tak naprawdę nigdy nie doczekały się wcielenia w życie. Przeciw temu byli m.in. król Zygmunt III Waza, Piotr Skarga i Stanisław Hozjusz. Ba, więcej nawet: już na synodzie w Piotrkowie w 1577 r. (przypomnijmy, że właśnie tu przyjęto uchwały soboru trydenckiego) obłożono klątwą sam akt konfederacji oraz wszystkich, którzy go podpisali ! Skarga w kazaniach sejmowych konfederację warszawską nazwał „konfederacją heretycką” i „skazą królestwa”. To tu pogrzebano polską tolerancję. Kościół polski szykował się do kontruderzenia. Na synodzie ułożono wyznanie wiary, zobowiązano katolickich księży do nie zadawania się z heretykami, nałożono na cały kler obowiązek walki z innowiercami, zobowiązano każdego biskupa do powołania inkwizytora do tropienia śladów herezji. Zapamiętajmy tę datę – synod piotrkowski, rok 1577.”
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/03/10/z-dziejow-chrzescijanskiej-kultury-polowania-na-czarownice/
.

Zresztą jego antymuzułmańskie wystąpienie jest najlepszym przykładam „tolerancji” katolikopolaka – gdy „polskie” wojsko wspierając Usrael okupuje Afganistan i Irak, to nie ma sprawy. Ale gdy przed zniszczeniami dokonanymi przez Usrael i jego wasalską zach. Europę i przed sianą przez nich śmiercią imigranci muzułmańscy (z pomocą Sorosa czy bez) uciekają do Europy – to nagle robi taki tolerasta wrzask – nie chcemy was tutaj.
.

Powtarzam – wyrok na Rybaka to skandal. Ale sam Rybak to albo użyteczny idiota, albo żydowska wtyka. A ten protest to operacja służb zapędzających Polaków kolejny raz na fałszywą barykadę walki o prowokatora Rybaka.
.

Przypomnę jeszcze, jak niemieckich „narodowcuf” na fałszywą barykadę walki z islamem zapędzał żydowski prowokator – niestety skutecznie. I ci wszyscy durnie dali się na to nabrać.
.
https://przemex.wordpress.com/2016/01/12/pegida-czyli-jak-gwiazda-dawida-zapedza-patriotycznych-europejczykow-na-falszywe-barykady-wojny-z-islamizacja/
.

PS
.

I jeszcze jedna sprawa – jak trafnie dobrano miejsce owego „bóntó” – pod kolumną Zygmunta.

Ogłaszam quiz! A oto pytania konkursowe tego quizu: za co szwedzki przybłęda Zygmunt III Waza najbardziej zasłużył na jego „kolumnę” – najwyższy pomnik w Polsce?

.

1) Czy za wprowadzenie prawa które mówiło: „Jeśliby Żyd który, albo Żydówka do wiary chrześcijańskiej przystąpili, tedy każda osoba i potomstwo ich za szlachcica poczytywani być mają.” ?
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/12/01/zydogenny-katolicyzm-a-polska-racja-stanu/
.

Biologiczne zażydzanie stanu szlacheckiego, motywowane fanatycznym szałem „nawracania” to jego zasługa.
.

2) Czy za włączenie się w rosyjską „wielką smutę” i najazd na Rosję (ogłoszony przez papiestwo „krucjatą” przeciwko prawosławiu) i wywołaniu nienawiści polsko-rosyjskiej?
https://opolczykpl.wordpress.com/2013/02/07/papiestwo-i-narodziny-nienawisci-polsko-rosyjskiej/
.

3) Czy za „noc jezuitów”, kiedy to jego kaznodzieja Skarga nazywany wówczas głównym wichrzycielem Rzeczypospolitej doprowadził do zerwania sejmu mającego uchwalić prawo przeciwko tumultom (kary dla inspiratorów i uczestników tumultów przeciwko „innowiercom”) inicjowanych przez watykańskich agentów – jezuitów?
.

4) Czy za to, że Rzeczypospolitą wykorzystał instrumentalnie jako „trampolinę”, a wojsko jako mięso armatnie do zainicjowania przez niego serii prywatnych wojen o odzyskanie korony szwedzkiej przez Wazów (katolickich Wazów wypędzono ze Szwecji, nie chcąc, aby Szwecja nadal była prowincją kościelną Watykanu)?
.

5) Czy też za to, jak to napisał Szymon Kobyliński w „Poczcie królów polskich” Matejki), że za Zygmunta III Wazy w Rzeczypospolitej zapłonęły stosy? Bo propagandowym katolickim kłamstwem jest, że „Polska” (Rzeczypospolita) była krajem bez stosów. Wprawdzie pierwsze stosy dla czarownic zapłonęły już przed nim, ale za jego panowania ten barbarzyński katolicki proceder nabrał rzeczywiście rozmachu.
https://opolczykpl.wordpress.com/2016/03/10/z-dziejow-chrzescijanskiej-kultury-polowania-na-czarownice/
.

Do takich podejrzanych „bóntóf” agentura okupanta potrafi dobrać rzeczywiście pasujące do niej miejsce.
.
Do rzeczywistego buntu Polaków kolumna szwedzkiego przybłędy i watykańskiego wasala Zygmunta powinna być ostatnim miejscem wchodzącym w rachubę.

.

.

opolczyk

.

PPS

.

Jeszcze jedno ważne uzupełnienie – Piotr  Rybak w jego wystąpieniu pod kolumną szwedzkiego przybłędy na cały głos publicznie oskarżył „islamistów” o dokonanie „zamachów terrorystycznych” we Francji. Zastanawia mnie, jak ślepym i durnym trzeba być, aby dać się nabrać na ewidentne operacje obcej flagi w wykonaniu zachodnich żydo-służb, kolejny już raz zwalanych na muzułmanów. O „zamachach” z listopada ub roku w Paryżu pisałem co następuje (fragmenty):

.
„(…)Gdy usłyszałem o ostatnich krwawych „zamachach” w Paryżu rzekomo przeprowadzonych przez ISIS zadałem sobie natychmiast pytanie – dlaczego zaatakowali oni Francję a nie Rosję? To Rosja zadaje terrorystom ISIS (stworzonej przez USrael) ciężkie straty. A nie Francja. Dodatkowo, gdy znalazłem informację, że społeczność żydowska we Francji została w piątek rano ostrzeżona przed bardzo prawdopodobnymi zamachami terrorystycznymi byłem w domu.

Dlaczego o zamachach ostrzeżono społeczność żydowską a nie wszystkich Francuzów? I skąd izraelskie służby o nich wiedziały? Wygląda na to, że były w tę operację obcej flagi zaangażowane przynajmniej pośrednio.
(…)
… zamachy w Paryżu nie były dziełem islamistów/terrorystów z ISIS – była to operacja obcej flagi. Osiągnięto nią kilka celów:
.

– Wzrosło w jewrounii poczucie zagrożenia bezpieczeństwa, przez co ludzie chętniej zgodzą się na jeszcze większą policyjną inwigilację i dalsze ograniczanie praw obywatelskich – rzekomo dla własnego bezpieczeństwa.
.
– Nienawiść wobec uchodźców u tych, którzy przeciwko uchodźcom już protestowali osiągęła poziom amoku.
.
– Pogłębiona została polaryzacja i rozbicie społeczeństw zachodnich – ci którzy chcą pomagać uchodźcom narażeni są na jeszcze wścieklejsze ataki ich przeciwników i wrogów.
.
– Wzrosło przekonanie o zagrożeniu ze strony islamu. A to odsuwa z pola widzenia zagrożenie ze strony żydo-banksteryzmu i żydo-globalizmu.
.

– Ta operacja obcej flagi daje alibi wojskom zachodnich bandytów do dalszej obecności w rejonie Bliskiego Wschodu. No bo przecież należy „walczyć” z tymi terrorystami. A ta walka polega tymczasem w Syrii na zwalczaniu prezydenta al-Asada. Bo jest sojusznikiem Rosji (…).

.
https://opolczykpl.wordpress.com/2015/11/16/zamachy-terrorystyczne-w-paryzu-z-13-listopada-to-kolejna-operacja-falszywej-flagi/

Sam się zastanawiałem o co chodzi wokół zamieszania z Piotrem Rybakiem, byłbym nawet dał się nabrać na tą prowokację ale zaświeciła mi się czerwona lampka w związku z jego choćby powiązaniami z Kukizem. Czy jest agentem prowokatorem czy użytecznym idiotą w sumie nie wiem. Faktem jest że czasem żydzi potrafią „poświęcać” czy opluwać swoich po to by dorobić im życiorys wielkich bohaterów, patryjotów, męczenników(patrz: L.Kaczyński) czy bojowników, których potem wykreuje się na przyszłych polityków czy „bohaterów narodowych”. Wyrok może jest oburzający ale być może taki właśnie miał być aby wywołać oburzenie i wyprowadzić ludzi na ulicę w obronie jego osoby co jest świetną reklamą dla tego osobnika. O żydach i ich działaniach owszem prawdę pisać i mówić należy ale akcje z paleniem kukieł są dość śmieszne bo nie dość że nic nie dają i niczego nie załatwiają to jeszcze daje się w ten sposób argumenty żydostwu o rzekomym narastającym „antysemityzmie” Polaków dzięki czemu mogą przykręcać śrubę Polakom coraz bardziej.  Takie śmierdzące prowokacją akcje należy omijać z daleka.

przemex

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , , | Dodaj komentarz

Zmarł ojciec rewolucji kubańskiej.

Fidel Castro

Przywódca rewolucji kubańskiej Fidel Castro zmarł w wieku 90 lat – przekazuje agencja France Presse, powołując się na obecnego przywódcę Kuby Raula Castro. Informację o śmierci Fidela przekazała też kubańska telewizja – podaje Reuters.

Kuby Fidel Castro, kubański rewolucjonista, działacz państwowy i polityczny, urodził się 13 sierpnia 1926 roku. Od grudnia 1976 roku, przez okres 30 lat, sprawował urząd przewodniczącego Rady Państwa i Rady Ministrów Kuby, był także głównodowodzącym Rewolucyjnych Sił Zbrojnych i przewodniczącym Rady Obrony Narodowej kraju. Ze względu na zły stan zdrowia, 31 lipca 2006 roku Fidel Castro przekazał swoje obowiązki i uprawnienia szefa Rady Państwa i Rady Ministrów swojemu bratu Raulowi Castro.

 

za: http://www.socjalizmteraz.pl/pl/Artykuly/?id=1049%2FKuba_i_Fidel

Fidel

Dwudziestego piątego listopada 2016 roku, w wieku 90 lat, zmarł Fidel Castro. Rewolucjonista. Maximo Lider lub po prostu Fidel. Syn bogatego plantatora, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością panującą w jego kraju – na Kubie.

Jak było przed rewolucją?

Dziesiątego marca 1952 roku, Fulgencio Batista, przy pomocy amerykańskich tajnych służb oraz 17 oficerów wojskowych dokonał zamachu stanu i przejął władzę. Batista uzyskał poparcie głównie wśród klasy najbogatszej, częściowo wśród klasy średniej i robotniczej, która zaufała skorumpowanym działaczom związków zawodowych. Stał za nim potężny sojusznik w postaci administracji waszyngtońskiej. Cała polityka Batisty była podporządkowana interesom Stanów Zjednoczonych, które nie przejmowały się nieprawościami dziejącymi się na wyspie. W 1956 roku William Wieland, kierujący oddziałem karaibskim Departamentu Stanu mówił: „Wiem, że wielu ludzi uważa Batistę za sukinsyna (…), pierwszeństwo mają jednak interesy Ameryki, (…) ale on jest przynajmniej naszym sukinsynem”.

Duża cześć gospodarki kubańskiej była pod ogromnym wpływem USA. Ich udział w przedsiębiorstwach usługowych wynosił ponad 90%, 50% w państwowej kolei oraz 40 – 50% w produkcji cukru surowego. Od 1946 do 1956 roku zyski amerykańskich przedsiębiorstw na Kubie wynosiły ok. 700 mln dolarów. Kuba częściowo korzystała z boomu gospodarczego, jaki miał miejsce w latach pięćdziesiątych w USA. Rozkwitł przemysł hotelowy, na plażach budowano wille oraz domy publiczne. Rozwój prostytucji doprowadził do tego, że Kuba zyskała miano „domu publicznego Stanów Zjednoczonych” lub po prostu „burdelu Karaibów”. Cześć nocnych klubów i kasyn była prowadzona przez amerykańskie zorganizowane grupy przestępcze. Jednym z doradców Batisty był mafioso Meyer Lansky, z którym, na wspólnie przeprowadzonej reformie kasyn, dorobili się milionów.

Wszystko to było dostępne głównie dla turystów ze wschodniego wybrzeża Stanów. W latach pięćdziesiątych, za sprawą kapitału północnoamerykańskiego doszło do pewnych zmian w inwestycjach. Zaczęły powstawać elektrownie, fabryki tekstylne, obuwnicze, perfumeryjne, ceramiczne, zabawkarskie. Rozwijała się sieć telefoniczna oraz budowa dróg. Powstała sieć tanich domów towarowych Ten Cents. Dzięki temu rosły dochody klasy średniej pracującej w sektorze usługowym. Wraz z właścicielami fabryk oraz plantacji cukru – obywatelami Stanów Zjednoczonych – tworzyli oni mylny obraz, latynoskiego kraju, o jednym z najwyższych standardów życia na kontynencie, zapominając o głębokiej przepaści pomiędzy najbogatszymi mieszkańcami stolicy, a resztą kraju. Rozkład dochodu narodowego na Kubie był najbardziej nierówny w całym regionie. Na najuboższe 20% populacji przypadało tylko 2,1% dochodu.

Wyspa dzieliła się na „Kubę bogatą” – Hawanę i jej okolice gdzie mieszkali milionerzy i mieściły się ośrodki turystyczne oraz „Kubę prowincjonalną” – całą resztę wyspy: robotników, biedotę, bezrobotnych (w roku 1957 było 16% zatrudnionych, 10% częściowo zatrudnionych), czy analfabetów, którzy stanowili 50% mieszkańców wsi i 24% ogółu społeczeństwa, mieszkańców szałasów i lepianek bez kanalizacji i elektryczności. Był to kraj bez wystarczającej liczby szkół i pełen dyskryminacji dla ludzi czarnoskórych. Pięćset tysięcy rolników, pracujących tylko 4 miesiące w roku, mieszkało w lepiankach. Sto tysięcy dzierżawców, musiało oddawać większość plonów właścicielowi. Czterysta tysięcy robotników, których emerytury zostały sprzeniewierzone, a zdobycze socjalne odebrane, mieszkało w ruderach. Dwieście tysięcy rodzin nie miało skrawka ziemi, jednocześnie 300 tysięcy caballerias (1 caballeria to ok. 13,5 ha) należących do potężnych właścicieli, leżało odłogiem.

Na Kubie było 200 tysięcy szałasów i lepianek. Czterysta tysięcy rodzin żyło w barakach i kamienicach czynszowych pozbawionych urządzeń sanitarnych, a 2 800 000 ludności wiejskiej nie miało dostępu do elektryczności.

Polityka mieszkaniowa państwa była uzależniona od kaprysu właścicieli nieruchomości. Gdyby państwo chciało obniżyć czynsze, wtedy blokowaliby budownictwo, a sami wybudowywali jedynie tyle mieszkań, aby uzyskać wysokie opłaty od lokatorów. Tak samo postępowały monopole elektryczne, które decydowały się na położenie sieci elektrycznej tylko wtedy, gdy miały z tego zysk.

Kubańczycy mieli utrudniony dostęp do edukacji. W 1958 roku 600 tysięcy dzieci nie chodziło do szkół, a ponad 2 mln społeczeństwa stanowili analfabeci i półanalfabeci. Środki na cele edukacyjne były systematycznie rozkradane lub obcinane, a ok. 10 tysięcy nauczycieli pozostawało bez pracy. Funkcjonowało jedynie 6 szkół technicznych, a w szkołach wiejskich często zdarzało się, że nauczyciel sam musiał kupować pomoce naukowe.

Wiele dzieci było niedożywionych, często chorowały na krzywicę, 90% nękały pasożyty dostające się do organizmu przez stopy. Rodziców najczęściej nie było stać na buty. Ciężko było się dostać do państwowego szpitala, zwykle tylko dzięki rekomendacji polityka, który w zamian żądał głosu poparcia.

Rządy Batisty oraz zależność od Stanów Zjednoczonych były zagrożeniem dla kultury wyższej. O ile wybitni twórcy kultury kubańskiej tacy jak np. powieściopisarz Alejo Carpentier, poeta Nicolas Gullien, historyk Emilio Roig de Luchsening, etnolog Fernando Otiz mogli publikować swoje dzieła, o tyle dostęp do ich dzieł dla zwykłych ludzi był utrudniony, ponieważ media promowały jedynie populistyczną, płytką i masową kulturę, która narzucała amerykańskie wartości, umniejszała znaczenie rodowitej kultury latynoafrykańskiej i utrwalała świadomość kolonialną.

Kubańskie społeczeństwo trapiły liczne plagi takie jak służalczość wobec posiadaczy, tak kubańskich jak i północnoamerykańskich, wszechobecna korupcja i dorobkiewiczostwo, bandytyzm, hazard, handel żywym towarem, upadek cnót obywatelskich. Przez odrzucenie własnej kultury i wpatrywanie się w północnoamerykański styl życia, wyspa miała złą opinię w Ameryce Łacińskiej.

Szacuje się, że w okresie sprawowania władzy przez Batistę, z powodu prześladowań politycznych, śmierć poniosło ok 20 tysięcy ludzi.

Drugiego grudnia 1956 r. 82 partyzantów, pod wodzą Fidela Castro, przybyło z Meksyku na brzeg Kuby. Rzeczywistość sprawiła, że jedynym ratunkiem dla wyspy okazał się socjalizm. Jakie były jego efekty, pomimo natychmiastowego nałożenia przez USA blokady gospodarczej i stosowania przemocy bezpośredniej?

Na podstawie Ustawy Nr 851 znacjonalizowano należące do obywateli amerykańskich cukrownie, plantacje, wszystkie przedsiębiorstwa oraz banki. Powołano Krajowy Instytut Reformy Rolnej, który odbierał starym właścicielom ziemię i rozdzielał pomiędzy chłopów. W 1961 roku 101 tysięcy dawnych bezrolnych chłopów, dostało na własność 2,7 mln ha gruntów. Sektor gospodarki uspołecznionej w rolnictwie dysponował 3,9 mln ha. Robotnicy byli przychylni nacjonalizacji, ponieważ, amerykańscy zarządcy, próbując sparaliżować gospodarkę, zamykali zakłady pracy. Kubańscy właściciele nie podzielali entuzjazmu robotników. Pomimo odszkodowań, tracili swoje majątki i masowo wyjeżdżali z kraju.

Dzięki socjalistycznym reformom setki tysięcy bezrobotnych dostało pracę, ceny leków, żywności, opłat za mieszkania i rozmowy telefoniczne zostały bardzo zaniżone, zniesiono dyskryminację rasową, zwiększono dostępność do opieki medycznej i edukacji, przeprowadzono elektryfikację wsi.

Siły wojskowe zmniejszono o połowę. Ze związku Radzieckiego przybywało wielu fachowców, którzy pomagali w postawieniu kubańskiej gospodarki na nogi. Podwoiła się produkcja niklu, a stali wzrosła 10-krotnie. Z pomocą Polski zbudowano od podstaw flotę rybacką. W rolnictwie zwiększono stosowanie nawozów i mechanizacji. W parę lat po zwycięstwie rewolucji zbudowano 17 tysięcy km dróg. Zwiększyła się produkcja ryżu i mięsa. Produkcja cukru oscyluje stale w granicach 7-8 mln ton rocznie. Liczba ludności wzrosła z 6,1 mln w 1961 do 9 mln w 1975 r. Obecnie wynosi ponad 11 mln. Budownictwo mieszkaniowe ruszyło w latach siedemdziesiątych. Dzięki przynależności do RWPG i systemowi cen kroczących, Kuba mogła kupować ropę po cenach niższych niż na rynku.

Lata osiemdziesiąte były dla Ameryki Łacińskiej „straconą dekadą”. Wiele krajów popadło w olbrzymie zadłużenie z powodu kredytów zaciągniętych w krajach Pierwszego Świata, ich wzrost gospodarczy spadł do 9%. Jedynie Kuba odnotowała w latach 80 – 86, 47% wzrostu dochodu narodowego. Lata osiemdziesiąte były najlepszym okresem dla wyspy, kiedy to właściwie niczego nie brakowało, a wg UNESCO kraj zajmował czołowe miejsce, jeśli chodzi o wykształcenie i stan zdrowia ludności.

Castro jako jedyny przywódca w Ameryce Łacińskiej nie utrzymywał kontaktów gospodarczych ze Stanami i mógł pozwolić sobie na ich krytykę, dzięki czemu stał się nieoficjalnym ambasadorem krajów Trzeciego Świata. Zwracał uwagę opinii publicznej, że amerykańska gospodarka w dużej części opiera się na spłatach zadłużeń, jakie kraje latynoamerykańskie u nich zaciągają i apelował o umorzenie długów, których nie da się spłacić.

Medycyna i oświata są dwoma największymi osiągnięciami kubańskiej rewolucji. Jednym z haseł po zwycięstwie rewolucjonistów było „szkoły zamiast koszar!”. W celu zapewnienia wszystkim dzieciom edukacji, przerabiano cześć dawnych garnizonów wojskowych, w tym koszary Moncada (miejsce, które Fidel Castro wraz ze swoimi ludźmi zaatakował w 1953 r. i poniósł klęskę), na placówki oświaty. W samej Hawanie w 1959 roku wybudowano 37 nowych szkół. Skutecznie przeprowadzono kampanię alfabetyzacji społeczeństwa. Już w 1961 roku Kuba była pierwszym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie analfabetyzm nie występował. Środki na edukację wzrosły jedenastokrotnie w stosunku do czasów przedrewolucyjnych. W 1958 r. do szkół uczęszczało 811 tysięcy osób, a w 1975 już 3 mln. Liczba studentów wzrosła z 15 tysięcy do 83 tysięcy w latach siedemdziesiątych. Wcześniejszą kadrę, która wyemigrowała zastąpili nowi specjaliści, także kształcący się na Kubie studenci z krajów Trzeciego Świata. Wszelkie pomoce naukowe, internaty i wyżywienia są tam bezpłatne. Kubańczycy stali się narodem bibliofili, wśród nich jest najwyższy poziom czytelnictwa na całym kontynencie, ponieważ książki prawie nic nie kosztują. Liczba muzeów wzrosła z 6 do 29, a teatrów z 1 do 13. Sukcesy odnosił balet kubański, malarstwo, muzyka – znany na całym świecie Buena Vista Social Club. Kinematografię stworzyła dopiero rewolucja. W 1968 roku w Hawanie odbywał się Międzynarodowy Kongres Kultury, w którym uczestniczyli m.in Jean – Paul Sartre, Simone de Beauvior i Bertrand Russel. Porewolucyjna Hawana był miejscem gdzie zjeżdżało wielu lewicowych intelektualistów.

Bardzo mocno stawiano na rozwój fizyczny. Na Olimpiadzie w Monachium Kuba zdobyła 22 medale. W latach 60 na igrzyskach Środkowoamerykańskich niezmiennie zajmowała 1 miejsce.

Oprócz oświaty Kuba święci triumfy na polu opieki medycznej. Zaraz po zwycięstwie rewolucji liczba infrastruktury szpitalnej wzrosła o 50%. Zlikwidowano występowanie choroby Heinego-Medina, malarii, błonicy i ograniczono występowanie gruźlicy. Zmalała śmiertelność niemowląt, średnia długość życia wzrosła z 50 do 75 lat (w latach siedemdziesiątych) i obecnie jest jedną z najwyższych na świecie – 79 lat. Wynaleziono pierwsze skuteczne leki antyrakowe oraz szczepionki przeciw bakteryjnemu zapaleniu opon mózgowych, których licencja, pomimo blokady, wykupywana jest przez amerykańskie firmy farmaceutyczne. Oprócz tego opracowano 13 szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym. Kuba pod względem zapobiegania śmiertelności niemowląt jest wyżej niż Stany Zjednoczone, a wg Stowarzyszenia na Rzecz Zdrowia Światowego zajmuje ostatnie miejsce na świecie, jeśli chodzi o prywatne wydatki na opiekę zdrowotną. Jest pierwszym krajem na świecie gdzie nie występuje dziecięce zapalenie opon mózgowych. Kuba ma największą na świecie liczba lekarzy na jednego mieszkańca – 1 lekarz na 188 osób, dla porównania w Niemczech na 1 lekarza przypada 313 pacjentów. Liczba osób z wirusem HIV to 0,07 promila ludności (pomimo, że rewolucja nie odniosła sukcesu na polu walki z prostytucją). Lekarze i pomoc humanitarna jest jednym z głównych „produktów eksportowych” kubańskiej rewolucji, za co parę lat temu Argentyna chciała zgłosić Fidela do Pokojowej Nagrody Nobla.

Rewolucję kubańską należy więc oceniać przez pryzmat uwarunkowań Ameryki Łacińskiej. Kontynent ten jest uznawany za najbardziej niesprawiedliwy na świecie, gdzie rdzenna ludność była wykorzystywana do niewolniczej pracy przez kolonizatorów, gdzie przez lata rządziły junty wojskowe, kartele narkotykowe i szalały szwadrony śmierci, a na początku XX wieku poprzez doktrynę Monroe stała się prywatnym podwórkiem Stanów Zjednoczonych.

W obliczu wykorzystywania i ingerowania w sprawy wewnętrzne krajów latynoamerykańskich przez Stany, Kuba Fidela Castro stała się Dawidem, który zwycięża nad Goliatem. Zmiany, jakie wprowadził w kraju były nadzieją na polepszenie losu wszystkich uciskanych narodów.

Relatywnie poziom życia Kubańczyków w porównaniu do czasów przed rewolucyjnych polepszył się, a poziom ubóstwa na Kubie jest jednym z niższych na kontynencie. Obok Wenezueli, Kuba jest jedynym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie nie występuje śmierć głodowa. Nawet pomimo „okresów specjalnych” zawsze obowiązywała stara fidelowska zasada „będziemy jeść mało, ale będziemy jeść wszyscy”.

Kubańczycy najbardziej są dumni z poziomu nauczania oraz ze swojej medycyny, dzięki której mogą nieść pomoc innym, biednym sąsiadom oraz angażować się w pomoc humanitarną w różnych rejonach świata. Narkomania, bezdomność i bezrobocie zostało praktycznie zlikwidowane, jest niski poziom przestępczości, czego nie można było powiedzieć o Kubie z lat pięćdziesiątych, gdzie nawet na uniwersytetach rządzili gangsterzy, a biznesem kierowała mafia.

Według badań Organizacji Państw Amerykańskich 70% z 11 mln obywateli, urodzonych po rewolucji akceptuje system polityczny, jaki jest na wyspie. Z jednej strony wynika to z tego, że nie znają innego, który mógłby być lepszy, a z drugiej Fidel, który był/jest żywym uosobieniem rewolucji pozostaje bohaterem, także poza swoim krajem. Dlatego wielu deklaruje, że w gruncie rzeczy są szczęśliwi, nawet pomimo braku swobód politycznych w rozumieniu zachodniej demokracji.

Oczywiście Stany Zjednoczone, z wolnością na ustach, chcą walczyć ze zbrodniczym kubańskim socjalizmem. Przez wolność należy rozumieć dawne majątki i wpływy gospodarcze. Jak wygląda ta walka?

Stany Zjednoczone rozpoczęły pierwsze tajne szkolenia najemników w Gwatemali w marcu 1960 roku. Amerykańskie samoloty zrzucały bomby na plantacje trzciny i ostrzeliwały ulice miast, a 4 marca 1960 roku agenci CIA wysadziła statek z bronią „La Coubre”, który dopłynął do wybrzeży Kuby. W zamachu zginęło ponad 80 osób, 300 zostało rannych. Zaraz po uroczystościach żałobnych (podczas, których Alberto Korda zrobił najsłynniejszą fotografię świata – uwiecznił Ernesto Che Guevarę) na ulicach Hawany całe społeczeństwo włączyło się w akcję zbierania pieniędzy na wyposażenie wojska.

Z Nikaragui, 15 kwietnia 1960 r., wystartowały bombowce, które miały zniszczyć lotniska w Hawanie i Santiago de Cuba. W ataku zginęło 7 osób, a 53 zostało rannych. Dzień później na pogrzebie ofiar Castro po raz pierwszy w przemówieniu stwierdził, że rewolucja jest rewolucja socjalistyczną.

Fidel, po obaleniu Batisty, cieszył się sympatią światowej opinii publicznej, czego amerykańska administracja nie mogła znieść. Kiedy delegacja kubańska z Fidelem na czele przyjechała w 1960 r. na spotkanie Organizacji Narodów Zjednoczonych obywające się w Nowym Jorku, powitał ich ośmiotysięczny tłum zwolenników, lecz w amerykańskich mediach kazano przedstawić jedynie grupę ok. 25 osób, które protestowały przeciwko Fidelowi. Odmawiano im przyjęcia w hotelach, więc Castro, zadecydował, że zatrzymają się w hotelu w Harlemie – dzielnicy murzyńskiej. – gdzie spotkał się Malcolmem X.

Kulminacyjnym momentem konfliktu był dzień 17 kwietnia 1961 roku, kiedy ok. 1500 kubańskich emigrantów przy pomocy amerykańskiego wojska dokonało inwazji w Zatoce Świń. Na wyspie panował syndrom „oblężonej twierdzy”. Obywatele od wygranej rewolucji żyli w ciągłym przeświadczeniu, że ich kraj zostanie zaatakowany wiec inwazja nie była zaskoczeniem. Amerykanie liczyli na to, że Kubańczycy chwycą za broń, aby obalić Castro jednak nic takiego się nie stało i po 65 godzinach walk odparto atak. 1189 ludzi trafiło do niewoli. Wśród najemników była grupa osób poszukiwana za morderstwa w czasach Batisty. Pięciu z nich skazano na śmierć, resztę skazano na 30 lat więzienia. Castro zaoferował, że wymieni ich na 500 traktorów, lecz dopiero po roku Stany podjęły negocjacje i wymieniły ich na środki medyczne o wartości ok. 53 mln dolarów.

30 listopada 1961 roku, John Kennedy podpisał pozwolenie na prowadzenie tajnej operacji „Mangusta”, która miała za zadanie obalenie Fidela Castro. W praktyce sprowadzało się to do organizowania zamachów terrorystycznych przy pomocy grup tworzonych przez kubańskich uchodźców takich jak Alpha 66, Omega 7, Abdala, Comando Cero, El Condor, El Escorpion, Brigada 2506, jak wynika z akt ujawnionych w 2007 roku przez byłego szefa CIA. Często współpracowano z mafią, która chciała się zemścić za odebrane majątki. Grupy te mają na koncie głównie zamachy i akty sabotażu na Kubie oraz w kubańskich placówkach zagranicznych. Jedną z akcji było wwiezienie, w 1981 roku, na Kubę wirusa dengi, przez, którego zachorowało 350 tysięcy ludzi, lecz dzięki dobrej opiece lekarskiej epidemię opanowano. Zmarło 158 osób, w tym 101 dzieci. W 1976 r. Posada Carriles wysadził kubański samolot pasażerski, zginęły 73 osoby. Carriles ukrywa się w Stanach. Rząd nie chce go wydać.

Od 1959 do 2003 roku ci terroryści uprowadzili 54 samoloty pasażerskie, których amerykański rząd nigdy nie oddał. Na skutek działań terrorystycznych w ciągu 40 lat zginęło 3478 osób a 2099 zostało inwalidami. Sam Fidel przeżył ok. 637 zamachów na swoje życie.

Ponownie amerykańskie samoloty zaczęły naruszać kubańską przestrzeń powietrzną w 1996 r. (czyli parę lat po upadku ZSRR). Dwa z nich zostały zestrzelone. W odpowiedzi amerykański senat wprowadził, naruszającą prawa międzynarodowe, ustawę Helmsa – Burtona, w której sankcje zostały nałożone na kraje trzecie utrzymujące stosunki z Kubą. Zakazały jakichkolwiek kontaktów pomocowych niesionych przez państwa i organizacje międzynarodowe, inaczej Stany zerwą z nimi stosunki. Ustawa określa, że będzie funkcjonować dopóki na wyspie nie zostanie wprowadzona demokracja parlamentarna i  wolny rynek, następnie powinny zostać wypłacone odszkodowania za utracone w wyniku nacjonalizacji majątki. W praktyce oznaczałoby to bankructwo wyspy. W odpowiedzi Castro wyliczał, że na skutek blokady jego kraj stracił ponad 67 mld dolarów. Pomimo sprzeciwu na forum ONZ większości państw świata, USA wciąż utrzymują tą blokadę gospodarczą.

Fidel nigdy wprost nie powiedział czy jest wierzący, lecz szanował religię chrześcijańską. Stwierdził nawet, że chrześcijaństwo ma o wiele więcej wspólnego z komunizmem niż z kapitalizmem. Wśród jego bliższych przyjaciół był brat Betto. Na Kubie dochodziło do konfliktu nie państwa i wiary, lecz państwa i instytucji Kościoła. Fidel uważał, że Kościół powinien reprezentować zwłaszcza ludzi ubogich, lecz było zupełnie odwrotnie, kapłani obracali się głównie w kręgach arystokracji. W 1960 roku, 70% społeczeństwa stanowili katolicy, lecz praktykujących było tylko 5-8% co jak na ten region świata jest bardzo słabym wynikiem. W latach 90 ochrzczonych było już tylko 40%. Napięcia wynikały głównie z tego, że dostojnicy kościelni identyfikowali się z dawną burżuazją, przez co często wspierali działania kontrrewolucyjne i współpracowali z CIA.

Kościół rozpuścił plotkę, że przez sojusz z ZSRR rząd kubański będzie wywoził małe dzieci na Syberię. Na skutek tego w latach 60-62 ok. 15 tysięcy dzieci zostało wysłanych przez wystraszonych rodziców do Stanów Zjednoczonych, a w konsekwencji trafiło do obozu dla uchodźców, gdzie byli pokazywani dziennikarzom jako ofiary reżimu. Akcja była nadzorowana przez CIA i nosiła kryptonim „Piotruś Pan”.

Na świecie znany jest wizerunek Kuby jako wyspy skąd ludzie uciekają na tratwach  lub pontonach. Zdarzają się takie sytuacje jednak uznawanie tego za normę jest wyolbrzymieniem i ma na celu wykorzystanie emigrantów w grze ideologicznej prowadzonej przez Waszyngton.  Kubańczycy uciekają głównie z powodu sytuacji ekonomicznej wywołaną utrzymywaniem blokady gospodarczej, do USA. Rząd Stanów, w wojnie propagandowej, stwarza dla kubańczyków specjalne warunki życia w ich kraju.

Statystycznie np. w roku 1993, czyli w okresie największej zapaści gospodarczej, dużo większą liczbę emigracji odnotowano na Jamajce, Dominikanie, Salwadorze czy nawet Kanadzie lub w Meksyku gdzie liczba emigrantów był dziesięciokrotnie wyższa niż na Kubie. Obecnie Kuba jest na dziesiątym miejscu pod względem emigracji w Ameryce Łacińskiej.

Część kubańskiej opozycji, została nazwana przez rewolucję mafią z Miami. Opowiadają się za całkowitym zniszczeniem systemu kubańskiego. Mają bardzo wielkie wpływy i kontakty z rodziną Bushów (Jeb Bush był gubernatorem Florydy). Są to głównie potomkowie dawnych właścicieli majątków, którzy urodzili się już w Stanach i zależy im na odzyskaniu pieniędzy bez względu na to jak miałby wyglądać przyszły system polityczny Kuby. Dlatego finansują wiele działań terrorystycznych. Wywierają największy wpływ na rząd, aby wciąż utrzymywał blokadę. Przez dużą część opozycji, działającej na wyspie są krytykowani, ponieważ nie znają realiów panujących w Ameryce Łacińskiej. Umiarkowana opozycja nie chce z nimi współpracować, bo wie, że ich dojście do władzy oznaczałoby powrót do czasów Batisty. Sześćdziesiąt jeden procent emigrantów uważa jednak, że zmian należy dokonać na drodze pojednania tak, aby nie dopuścić do zniszczenia największych osiągnięć rewolucji, czyli opieki medycznej i oświaty.

 

https://pl.sputniknews.com/polityka/201611263689503-kuba-fidel-castro-urodziny/

https://pl.sputniknews.com/swiat/201611264303824-Madryt-starcia-Fidel-Castro/

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/11/26/zmarl-fidel-castro/

Plany zamachu na Fidela Castro. Operacja Mangusta

Cześć jego pamięci!
przemex
Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 2 komentarzy

“Gra o Tron” nad Wisłą – Jezus oficjalnie królem Polski.

 

 

za: https://pl.sputniknews.com/opinie/201611194261837-Polska-prezydent/

W sanktuarium w Łagiewnikach dokona się dziś widowisko polityczno-religijne, będące kuriozum na skalę światową. Odczytany zostanie Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. W obecności Prezydenta RP.

Wydawałoby się, że Polska nie jest państwem wyznaniowym. W Konstytucji RP znajduje się nawet zapis o rozdziale kościoła od państwa. Na pewno jednak obecna władza nie zamierza tracić czasu na wgłębianie się w Ustawę Zasadniczą. Postanowiła więc pomieszać porządek religijny ze świeckim i zdecydowała się na intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski. To miło ze strony prezydenta Dudy, że zechciał podzielić się władzą. W internecie już roi się od żartów i pytań o nowy ustrój — czy Polska stanie się monarchią konstytucyjną? Czy władza będzie dziedziczna? Czy zapanuje feudalizm? Czy można już definitywnie rozwiązać Trybunał Konstytucyjny? Niestety, ani rząd ani prezydent nie kwapi się odpowiadać na te pytania. Kancelaria Prezydenta milczy na temat tego, jaka będzie rzeczywista rola Andrzeja Dudy w dzisiejszych kuriozalnych wydarzeniach.  Intronizacja to pomysł bazujący na kulcie błogosławionej Rozalii Celakówny, która na początku XX wieku miała doznawać wizji, w których Jezus Chrystus domagał się od polskich władz, aby uznały go za jedynego władcę. Kult odrodził się po II wojnie światowej i jest przez polski kościół pielęgnowany, ponieważ stanowi rzadki przykład sytuacji, gdy władza kościelna może zamanifestować swój wielki wpływ na życie polityczne i swoją nad nim wyższość. Z tych okazji chętnie korzystano — choć na mniejszą skalę. Pomniejsze intronizacje miały już miejsce m.in. na Jasnej Górze w 1997 roku i w Świebodzinie w 2000. Teraz jednak wydarzenia z Łagiewnik przebiją dotychczasowe intronizacje skalą, w dodatku świetności doda im obecność prezydenta. Polska kibicka w Marsylii na meczu pomiędzy reprezentacjami Polski i Szwajcarii podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.  Stosunki Kijów-Warszawa w rzeczywistości są sztucznie narzucane W 2006 roku, za pierwszych rządów PiS, w Sejmie rywalizowały ze sobą dwa stronnictwa posłów zaangażowanych religijnie. Jedni domagali się koronowania Chrystusa na Króla Polski, drudzy — intronizowania samego Serca Jezusowego, które też jest przedmiotem kultu. Kilka razy Episkopat sam panował wyznaniowe zapędy rządzących — w 2008 i 2012 roku wydawał opinię, jakoby „ogłaszanie Jezusa Chrystusa Królem Polski było niewłaściwe i niepotrzebne”. Najwyraźniej jednak zmienił zdanie pod wpływem Dobrej Zmiany. Od dawna przywrócenie monarchii w Polsce postuluje polityk skrajnej prawicy Janusz Korwin-Mikke. Wygląda na to, że poczyniony został pierwszy krok w tym kierunku. Julia Baranowska, polska publicystka, Warszawa

I dopięli swego, żyd „królem Polski”, widać królowanie żydówki to za mało. Do osiągnięcia pełnego sukcesu o który zabiegali od tylu wieków i reanimacji monarchii potrzebowali pary królewskiej, ciekaw jestem tylko kiedy ożenek? A władza jak będzie przekazywana, bo chyba nie dziedzicznie? Biorąc pod uwagę fakt że to matka z synem czyli jest w tym element kazirodztwa ale kto by tam szukał logiki i konsekwencji a już tym bardziej moralności w religii. Zresztą panuje obecnie ideologia gender więc i jej zwolennicy będą mieli coś dla siebie. Żydzi i katolicy zapewne w amoku. Ciekaw jestem kiedy reanimują nieboszczkę inkwizycję, rozpoczną się tortury a niebo rozświetlą łuny płonących stosów, będzie można zaoszczędzić nieco na oświetleniu ulic na wsiach i miastach. Bo więzienia za niedługo zaczną się zapełniać nieprawomyślnymi.  😉
przemex
Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , , , , | 4 komentarzy