Przekleństwo wyklętych.

Polska

Mateusz Piskorski

Kult tzw. żołnierzy wyklętych przestaje już być kwestią politycznych debat i dyskusji, a staje się częścią oficjalnej ideologii państwowej współczesnej Polski.

 Trudne historyczne wybory i — delikatnie mówiąc — kontrowersyjne działania leśnych ludzi po II wojnie światowej strzelających do swoich rodaków nie są też problemem dociekań badaczy — historyków i politologów.

Wszelka dyskusja kończy się tam, gdzie zaczyna się dogmat, a w tym przypadku to dogmat stanowiący wyróżnik oficjalnej ideologii Warszawy. Jakie są konsekwencje polityki historycznej opartej na apoteozie działań zbrojnych przeciwko Polsce Ludowej? Różnorodne i przejawiają się one w bardzo różnych sferach życia publicznego.

Czasem trudno zrozumieć, jak w stosunkowo krótkim okresie czasu doszło do przekształcenia się podziemnej i antysystemowej narracji historycznej w ideologię mainstreamu. Winę za to w największym stopniu ponosi emanacja opcji lewicowej i postkomunistycznej na polskiej scenie politycznej — dogorywający dziś poza parlamentem Sojusz Lewicy Demokratycznej. Zakompleksiona i pełna przekonania o własnej niższości socjaldemokracja zaraz po pierwszych sukcesach wyborczych (wybory parlamentarne w 1993 i 2001 roku, wybory prezydenckie w 1995 i 2000 roku) uznała, że musi się stosować do żądania publicystki „Gazety Wyborczej” Ewy Milewicz, która zwracała się wprost do jej działaczy z legendarnym hasłem „wam mniej wolno„.

Podkuliwszy pod siebie ogon, tzw. lewica ustąpiła całkowicie pola w sferze polityki historycznej (nawiasem mówiąc, nie tylko) niszowej antykomunistycznej prawicy, która ochoczo wzięła się za pisanie najnowszej historii Polski na nowo. Nie chodziło przy tym o to, że nikt im tego nie zabraniał (a jakże, wolność słowa), lecz bardziej o to, iż lewica, mając wszystkie dostępne w Polsce instrumenty medialne, polityczne i oświatowe nie podjęła najmizerniejszej nawet próby pokazania polskiej historii najnowszej w zdecydowanie innym świetle.

Zamiast to uczynić, poddała się całkowicie narracji skrajnej antykomunistycznej prawicy, a nawet w pewnych punktach zaczęła tą obcą sobie narrację powielać (vide Leszek Miller zabiegający skutecznie o rehabilitację Ryszarda Kuklińskiego). Kult tzw. żołnierzy wyklętych, łącznie ze zgodą na nadanie członkom formacji zbrojnych po II wojnie światowej takiej właśnie nazwy, rozpostarł się zatem błyskawicznie od wyrażającej milczącą zgodę nań lewicy, przez centroprawicę (politycy Platformy Obywatelskiej propagowali go z równym zapałem, jak dziś czyni to Prawo i Sprawiedliwość), aż po skrajną prawicę. Przeszedł błyskawiczną drogę rozwoju od rewizjonistycznej bibuły do poziomu kultury masowej, w której uosobienie wulgarnego kiczu w popkulturze niejaka Doda pieje peany na cześć „antykomunistów” ramię w ramię z prezydentem Dudą. Interpretacja historii a la Duda & Doda, jak nietrudno się domyśleć, nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek refleksją i minimalną choćby próbą pochylenia się nad skomplikowanymi momentami najnowszej historii Polski.

Kuriozalność całej tej sytuacji pogłębia fakt, iż chwałę „wyklętych” głoszą oni bezapelacyjnie i do końca. Nie ma zatem znaczenia, czym dany „wyklęty” się wsławił; może być nawet mordercą kobiet i dzieci, jak  uczczony ostatnio marszem w Hajnówce Romuald Rajs ps. „Bury”. Prezydent Andrzej Duda wycofał swój patronat nad sabatem poświęconym tej ponurej postaci wyłącznie z uwagi na skrajnie nacjonalistyczne środowiska, które stały za jego organizacją. Czcicielom „wyklętych” nie przeszkadzają historyczne fakty i wiedza o dokonanych przez wielu z nich mrożących krew w żyłach zbrodniach. Tym gorzej dla faktów — zdają się mówić. „Wyklętym” ma być każdy, kto strzelał do powojennej ludowej władzy, niezależnie od tego, czy przy okazji nie mordował, gwałcił i torturował, przede wszystkim swoich własnych rodaków.

Zadziwia też ewidentna sprzeczność politycznych tradycji, na które powołują się wyznawcy kultu „wyklętych”, z ich obecną narracją historyczną. Narodowcy z jednej strony nieustannie nawiązują do myśli i dorobku twórcy narodowej demokracji Romana Dmowskiego, by z drugiej wychwalać oderwane od prezentowanego przezeń realizmu politycznego marzenia o III wojnie światowej, która miała rzekomo wybuchnąć zaraz po II i stanowić uzasadnienie kontynuowania działań zbrojnych na wyzwolonych spod okupacji III Rzeszy terenach Rzeczypospolitej. Jarosław Kaczyński powtarza, jak istotne jest silne i sprawne państwo, a z drugiej jego partia, ministrowie i prezydent apoteozują działania terrorystyczne prowadzone przez anarchiczne, często bandyckie podziemie. Centryści z PO mówią o rozwiązywaniu sporów drogą ewolucyjną, a wychwalają pod niebiosa oddziały rozstrzeliwujące rzeczywistych i wyimaginowanych komunistów — „wrogów narodu”. W oparach standardów nowej polityki historycznej znalazła się nawet rzekomo twarda opozycja pod patronatem „Gazety Wyborczej” — partia Razem odmawia uczczenia pamięci polskich uczestników hiszpańskiej wojny domowej, do którego doszło mimo to w Warszawie w dniu święta „wyklętych”.

Trudno dziś powiedzieć, na ile zmasowana kampania fałszowania powojennych lat historii Polski, przyniesie długotrwałe efekty. Wygląda na to, że większość społeczeństwa nowy mit odrzuci, lub będzie wobec niego obojętna. Słowa i okolicznościowe deklaracje Dody, Dudy i pomniejszych wyznawców mitu „wyklętych” będą miały wszakże bieżące konsekwencje. Pierwszą z nich może stać się mentalne opuszczenie przez Polskę obozu zwycięzców II wojny światowej i zestawienie jej z państwami gloryfikującymi działalność kolaborancką. Dobrym tego przykładem w kulturze masowej jest przekaz popularnych powieści kryminalnych Marka Krajewskiego. Bohater jego książek, przedwojenny policjant ze Lwowa, po wojnie strzela do polskich i radzieckich żołnierzy wespół z oddziałami zbrodniczej UPA. Ukraińscy nacjonaliści stają się zatem w tej interpretacji sojusznikami szlachetnych „wyklętych”, a banderowskie zbrodnie idą w niepamięć w obliczu wspólnego wroga. Międzynarodowe następstwa takiego akcentowania tragicznych elementów powojennych polskich dziejów są oczywiste: dalsze pogorszenie relacji z Rosją, której tożsamość oparta jest na heroicznej walce z hitlerowskimi Niemcami, czy Białorusią, której obywatele już dziś nie kryją niesmaku wobec faktu uczczenia w Hajnówce autora czystek etnicznych na Podlasiu, wspomnianego „Burego”.

Skutkiem wewnętrznym, o ile Polacy rzeczywiście emocjonalnie zaangażują się pod wpływem propagandy w kult „wyklętych”, będzie natomiast przekonanie o tym, że bunt przeciwko władzy państwowej może przybierać radykalne i agresywne formy. W przypadku pogorszenia się sytuacji społeczno-gospodarczej radykałowie stwierdzić mogą przecież, iż czasy wymagają, by do przedstawicieli władz strzelać, jak robili to ich „wyklęci” idole. Mit żołnierzy wyklętych jest zatem przekleństwem polskiej polityki. Stanowi gloryfikowanie działań co najmniej nieprzemyślanych, a czasem wręcz terrorystycznych. Czas pokaże, czy kiedyś pojawi się szansa na rzetelną, naukową, historyczną analizę wszystkich zjawisk pierwszych lat powojennej Polski.

Uzupełnienie:
Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Przekleństwo wyklętych.

  1. Pingback: Przekleństwo wyklętych. | Pekok Antylichwiarz

  2. Bohdan Piętka pisze:

    Kult żołnierzy wyklętych ma to samo źródło i ten sam cel, co kult UPA na Ukrainie. Źródłem jest ambasada USA, a celem jest całkowita dyskredytacja i negacja PRL (w wypadku Ukrainy ZSRR). Ta negacja jest jednym z kluczowych elementów w mechanizmie eksploatacji peryferiów świata euro-atlantyckiego, do jakich zaliczają się Polska i Ukraina.

    Obrzydzanie czasów PRL ma na celu obrzydzanie socjalizmu, jako czegoś „złego”, „zbrodniczego”, „szkodliwego”, dzięki temu Polakom ma nie przyjść do głowy nacjonalizacja przemysłu i banków będących w rękach żydowskich a które stanowią podporę ich władzy. Po za tym temat „żołnierzy wyklętych”, to kolejny temat zastępczy jak sprawa „TW Bolka”, ma on na celu odwracanie uwagi społeczeństwa od spraw głęboko ważniejszych, sianie w społeczeństwie nastrojów antykomunistycznych i niechętnych wobec Rosji oraz rozbijanie go „debatą” nad oceną działań „wyklętych” i ówczesnej władzy, przy czym nikt nie mówi o tym w czyich rękach rzeczywiście ta władza była, mówi się o „zbrodniach komunistycznych”, gdzie zbrodniarzami, jeżeli już, byli wyłącznie polscy komuniści a nic na temat infiltracji poszczególnych szczebli aparatu władzy PRL przez żydostwo. Inną sprawą jest że „kult wyklętych” tworzony jest przez żydo-reżim, a przodkowie ludzi trzymających obecnie władzę a ówcześnie będący w strukturach choćby UB tych wyklętych mordowali, więc czy nie jest to raz że hipokryzja ze strony żydo-władzy a dwa instrumentalne wykorzystanie „żołnierzy wyklętych” do politycznych celów? Krótko mówiąc chodzi o sianie fermentu…

    przemex

    Polubione przez 1 osoba

  3. Tomassus pisze:

    Pytanie czy badania przeprowadzone np. przez IPN nie są przypadkiem oparte o fałszywe dowody. W końcu jest wiele przypadków gdzie sami żołnierze jak i cywile byli torturowani i zmuszani do podpisywania nieprawdziwych informacji.

    Bo jeżeli kwestionujemy prawdę [lub nie] o jednych ludziach, to powinniśmy zacząć kwestionować także o innych osób – począwszy od służb wojskowych, administracji a skończywszy na organizacjach religijnych (duchowni). Bo jeżeli zagłębimy się w te postacie, to wszędzie znajdziemy jakąś lukę moralną.

    Lubię to

    • przemex pisze:

      Wtedy nikt święty nie był, zbrodnie popełniane były zarówno przez „wyklętych” jak żydowski aparat UB, NKWD, MO, KBW itp. „Wyklęci”, część z nich to były zwykłe bandy, nie mające związku z AK ani z jakąkolwiek partyzantką, uformowały się dopiero pod koniec wojny i zaraz po wojnie, kiedy Niemcy dostali już ostro w dupę i się wycofywali, wtedy pełno taki „gierojów” nagle „walczących” z Hitlerem się wysypało, chcieli Polski przedwojennej, sanacyjnej, katolickiej, kapitalistycznej, przykutej do zachodu, żydowski aparat UB raz że zwalczał tych ludzi jako przeciwników politycznych a dwa jako świadków zbrodni tegoż aparatu a przede wszystkim jako świadków tego jaki skład etniczny miał choćby Urząd Bezpieczeństwa w konstytuującym się państwie. Ja nie jestem ani za działaniami ówczesnego UB, choć z bandami rabującymi czy mordującymi ludność cywilną, obojętnie jakiej proweniencji, w zniszczonym wojną państwem należało się obejść bezwzględnie, uformowanie i ustabilizowanie państwa zniszczonego wojną bez użycia siły jest często niemożliwe. I nie jestem za bezsensowną „walką” „wyklętych” z aparatem PRL, prędzej należało starać się dojść do porozumienia z władzą żydo-komunistyczną, choć to było trudne, niż z podpuszczenia „rządu londyńskiego” demolować kraj w dalszym ciągu, narażając tym samym społeczeństwo na dalsze represje.

      Lubię to

      • Tomassus pisze:

        Tylko problem w tym, że użycie siły nie należało do Polskich władz, a Rosyjskich (a raczej sowieckich). Bo zostaliśmy dołączeni do „Unii Europejskiej Wschodu” ze stolicą w Moskwie. a po 45 latach przyszła zmiana i zmieniliśmy front na „Unię Europejską Zachodu” ze stolicą w Brukseli, niby nic, niby lepiej, ale ciągle to my jako Polacy dostajemy po dupie.

        https://terazbedziebylo.wordpress.com/2016/02/15/bohaterowie-czy-zdrajcy-leszek-zebrowski-05-06-2010/

        Lubię to

      • przemex pisze:

        Żydowską dyktaturę przywleczono do Polski na barkach Armii Czerwonej, to fakt, z jednej strony przyniosła nam wolność od okupacji hitlerowskiej a z drugiej strony przyniosła żydowską hydrę na swych ramionach, przy czym sam ZSRR był pod żydowską dominacją co najmniej do 1956 roku, gdzie żydo-NKWD mordowało Rosjan milionami. Niemniej w czasach PRL przynajmniej zbudowano tysiące zakładów pracy, istniały PGR-y, bezrobocie było prawie zerowe, Polska była drugim co do ważności państwem w bloku wschodnim i o wiele bardziej niezależnym niż obecnie. To wszystko po „integracji” z zachodem zniszczono, dziś jesteśmy państewkiem klienckim USA i narodem drugiej kategorii, tania siłą roboczą.

        Lubię to

  4. Pimpuś pisze:

    „Wyklęci” są po raz drugi w powojennej Polsce ofiarami żydobolszewików. Wielu tzw. wyklętych już nie żyje a Ci co żyją mają obecnie co najmniej po 80 lat i demencje starczą. Większość z tzw. wyklętych nie wie co jadła na śniadanie a co dopiero mówić o skojarzeniu np. nazwiska kata Ubeckiego Stolzmana z Kwaśniewskim. A przygłupawym wnusiom „wyklętych” wyhodowanych na popkornie i ścierwomediach można wmówić wszystko nawet ,że Einstein był kobietom. Jesteśmy świadkami jak kaci z żydoUbowni oblekają się w skórę ofiar. Dzisiaj wnukowie żydobolszewików gloryfikują swoje ofiary stając się ich mecenasami i adwokatami w społeczeństwie Polskim i świecie. Poprzez ten SOCJOTECHNICZNY !! zabieg część katów stanie się ofiarami oraz wnukowie katów staną się dla wnuków ofiar tzw. „wyklętych” przywódcami, autorytetami. W ten sposób kaci roztoczą swoją władzę nad ofiarami na następne kilkadziesiąt lat !!! tylko i wyłącznie poprzez psychologiczny zabieg mądrzejszego nad głupszym. W tym komentarzu nie mam na celu dyskusji na temat: Czy walka tzw. wyklętych była słuszna czy nie i czy byli obrońcami czy też katami dla wielu postronnych osób. Jest to bardzo trudny temat i bolesny dla wielu ludzi, którzy padli ofiarami walki o władzę między żydobolszewią a sanacją przedwojenną , która też miała wiele przestępstw za uszkami. Dla Nas społeczeństwa Polskiego niebezpieczne jest natomiast legitymizowanie band banderowskich przy okazji gloryfikowania „wyklętych”.

    Lubię to

  5. opolczykpl pisze:

    A mnie w związku z dyskusją o tzw. „wyklętych” nasuwają się trzy refleksje:

    1. Tego zbrojnego podziemia mogłoby w ogóle nie być, gdyby sanacja poszła na układ proponowany jej przed wojną ze Stalinem. Hitler nie rozpocząłby wojny od ataku na Polskę, gdyż nie był we wrześniu 39 gotów do zbrojnej konfrontacji równocześnie z wojskiem polskim i armią ZSRRR. Przed wojną z ZSRR musiał najpierw zabezpieczyć sobie „tyły”, aby z terenu Francji nie dostać nożem w plecy. Gdyby sanacja poszła na układ ze Stalinem nie byłoby ani 1 ani 17 września. Ani Katynia. Niestety sanacja widząc Polskę wciśniętą pomiędzy prącą do wojny III Rzeszę a ZSRR szukała „sojuszników” na zachodzie. Wiemy, co z tego wyszło. Podejrzane to jest tym bardziej, że sanacja z raportów dyplomatycznych wiedziała, że zachód chce wojny Hitlera ze Stalinem. A Polska leżała III Rzeszy na drodze. Ponadto gdyby sanacja taki sojusz z ZSRR zawarła, to jej pozycja przetargowa po wojnie byłaby silniejsza. Słyszałem koncepcje „polskich” historyków o tym, że II RP miała wejść w sojusz z Hitlerem. Do tego stopnia zaślepieni są nienawiścią do Wschodu. Co by dał II RP sojusz z Hitlerem? Bylibyśmy na koniec po wojnie w obozie przegranych, terror NKWD na hitlerowskich kolaborantach polskich byłby o niebo większy, a ponadto to by dopiero żydowska propaganda ujadała teraz na Polaków mordujących ręka w rękę z Hitlerem tych biednych Żydów.

    2. Represje i terror powojenny w Polsce ze strony władz byłby z ogromnym prawdopodobieństwem dużo mniejszy, gdyby po przejściu frontu w stronę Berlina nie powstał ani jeden oddział zbrojnego podziemia walczący z ówczesną władzą. Po prostu nie byłoby podstaw do tak zmasowanych represji przeciwko AK i innym ugrupowaniom zbrojnym. To kontynuacja walki przez zbrojne podziemie, ataki na przedstawicieli władzy i na ludność cywilną rozjuszały władze i wywoływały zmasowane represje.

    3. Cieszy mnie to, że coraz więcej ludzi stawia opór kultowi „wyklętych”. Pamiętam, że jeszcze 2, 3 lata temu ludzi odcinających się od wyklętych było znacznie mnie, a nagonka na nich i wdeptywanie ich w ziemię znacznie gwałtowniejsze niż obecnie. Jeszcze trzy lata temu w dyskusjach o wyklętych wymyślano mi od renegatów i komuchów. Dzisiaj wściekłe ataki czcicieli wyklętych są już rzadsze, słabsze, a ludzi stawiających opór temu propagandowemu kultowi jest znacznie więcej niż jeszcze kilkka lat temu. To pokazuje, że wpływy żydo-propagandy okupanta przynajmniej w tej sprawie słabną.

    Lubię to

    • przemex pisze:

      Gdyby rząd II RP zawiązał sojusz z ZSRR i w momencie najazdu III Rzeszy na Polskę i w dalszej kolejności na ZSRR, to partyzantka powstała w wyniku okupacji naszego terytorium a walcząca z Niemcami, byłaby sojusznicza również względem ZSRR. W momencie wkraczania na ziemie polskie Armii Czerwonej i Wojska Polskiego partyzantka byłaby nie przeciwnikiem politycznym sterowanym i podpuszczanym z zachodu celem destabilizacji powojennej Polski a sojusznikiem podległym rządowi polskiemu, sojuszniczemu względem ZSRR. Powojenna wojna pomiędzy aparatem PRL a „podziemiem antykomunistycznym” by nie zaistniała.
      Sojusz z III Rzeszą był niekorzystny w obu wariantach, bo gdyby Rzesza wojnę wygrała los Polski byłby opłakany, Polacy i tak zostali by poddani wysiedleniu i eksterminacji a państwo polskie likwidacji, te tereny tak czy siak miały wchodzić w skład Rzeszy. A gdyby Rzesza przegrał nasz los byłby równie zły, bo tym łatwiej byłoby piać o Polakach jako o sojusznikach Hitlera w mordowaniu żydów jak napisałeś a także terror oddziałów Armii Czerwonej i NKWD, wkraczających na ziemie polskie, wobec Polaków byłby znacznie większy i brutalniejszy. A i nie wiadomo czy Stalin z zemsty zgodziłby się na utworzenie PRL, sądzę że miałby znacznie więcej motywów do przyłączenia Polski w skład ZSRR jako kolejnej republiki. Krótko mówiąc sojusz z Rzeszą i późniejsza ewentualna brutalna zemsta za ten sojusz ze strony ZSRR na Polsce, wykopała by jeszcze większy dół między narodami słowiańskimi, który obecnie jeszcze bardziej przysłużyłby się reżimowi w naszczuwaniu Polaków na Rosjan.

      Lubię to

      • opolczykpl pisze:

        Przemex – o sojuszu II RP z III Rzeszą, z ubolewaniem, że nie doszło do niego, b. dużo mówiły przeróżne „profesory” na „tvp Historia”. Od lat już tej szczekaczki nie słucham. Ale wcześniej dużo tej propagandy się nasłuchałem – właśnie o niedoszłym sojuszu z III Rzeszą. Jest niewyobrażalne, że „polscy” historycy, profesorzy, takie brednie wygadywali. A oni mówili o tym na serio. Oczywiście, że Hitler i tak by Polaków wymordował. Nawet gdyby taki sojusz zawarto. Wszak wg ustaw norymberskich Słowianie, a zwłaszcza Polacy i Rosjanie przeznaczeni byli na całkowitą eksterminację. Los Polski w wypadku przegranej sojuszu hitlerowsko-sanacyjnego byłby także tragiczny. W sumie sojusz z ZSRR byłby dla Polski najlepszym wyjściem.

        Lubię to

      • przemex pisze:

        Dodam jeszcze że nie wiadomo czy Polska po uczestnictwie w wojnie po stronie Rzeszy, dostała by Ziemie Odzyskane, podejrzewam że nie, a i kresów Stalin Polskę by pozbawił, w rezultacie z Polski pozostała by namiastka państwa polskiego. Po rozpadzie ZSRR na mapie by nas widać nie było. Po za tym II RP była na dobrej drodze do sojuszu z III Rzeszą, aż do samego 1939 roku stosunki z Niemcami były dobre, aż tu nagle rząd sanacyjny stanął okoniem, warianty są dwa, albo w rządzie polskim, ludzie posiadający jeszcze resztki zdrowego rozsądku, skapnęli się że los Polski po wygranej lub przegranej III Rzeszy będzie tak czy siak opłakany lub zachodnia dyplomacja wpłynęła na władze polskie aby te nie zawierały sojuszu z Rzeszą żeby nie wzmacniać zbytnio Niemiec, które przecież mimo wszystko stanowiły zagrożenie również dla państw zachodnich. Jednocześnie zabraniając Polsce sojuszu z ZSRR żeby nie wzmacniać ZSRR aby nie zachwiać tym samym równowagi sił między ZSRR a Rzeszą. Bowiem sojusz Polski, ZSRR i ewentualnie Czechosłowacji byłby poważnym zagrożeniem dla Niemiec i planów zachodu odnośnie sprowokowania wojny Niemiec z ZSRR. Niemcy nie odważyły by się atakować Polski za którą stała by Armia Czerwona gotowa do udzielenia pomocy. Po za tym Niemcy mogli by zostać oskrzydleni od południa przez siły Czechosłowackie, w takim wypadku z planów sprowokowania wojny byłyby nici. Toteż najpierw zlikwidowano Czechosłowację, w co wciągnięto też Polskę a potem samą Polskę, stojącą na przeszkodzie do ataku na ZSRR. Wariant poświęcenia Polski dla zachodu był więc najlepszy, najkorzystniejszy, Polacy raz że po wybuchu wojny stanowili problem dla Rzeszy, to jeszcze po wojnie robili za mięso armatnie walczące z ZSRR i PRL, co poskutkowało ostatecznie wydaniem Polski w łapska zachodu.

        Lubię to

  6. Smithk840 pisze:

    Definitely, what a fantastic website and informative posts, I definitely will bookmark your blog.All the Best! gbefdefcdfkccceb

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s