Kaz Dziamka – Hołd Słowianom

Nagranie dla blogu „Przemex”

Utwór ten, „Stalowa woda”, skomponowany został przez legendarnego już gitarzystę polskiego Bohdana Kendelewicza i wykonany przez równie legendarny zespól Tajfuny. Niestety, Bohdan zmarł kilka lat temu.

Ten instrumentalny przebój zawsze kojarzył mi się z magicznym światem słowiańskiej kultury, z jej respektem dla dziewiczej natury, szczególnie z jej traktowaniem czystej wody w jeziorach i rzekach jako coś świętego, jako „sanctum”. Dla mnie dzikie, czyste jezioro w otoczeniu pierwotnych borów i gajów jest nieporównywalnie cenniejsze niż największe, najbardziej wystawne, kapiące złotem świątynie religijne: kościoły, katedry, meczety, synagogi.

Nie jestem zawodowym muzykiem, ale chciałbym bardzo skomponować utwór instrumentalny o Słowianach, tak magiczny jak ten, który skomponował Jerry Lordan o Apaczach.

Pozdrawiam z Kraju Apaczów, którzy byli ostatnimi wolnymi Amerykanami – podobnie jak Słowianie z wielu terenów obecnej Polski byli tysiąc lat temu ostatnimi wolnymi „Polakami”.

 

Piękny utwór, w zasadzie nie mam nic do dodania, mogę jedynie serdecznie podziękować za poświęcony czas i trud włożony w nagranie go specjalnie dla mojego blogu.

przemex

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

169 odpowiedzi na „Kaz Dziamka – Hołd Słowianom

  1. Paweł pisze:

    wielkie brawa KAZ

    Polubione przez 2 ludzi

  2. Paweł pisze:

    Szkoda że moje dwa wpisy nie zaakceptowano i znikły przeciez tylko gratulowałem KAZ świetnej roboty.

    Polubione przez 1 osoba

    • kanassatego pisze:

      Dla Pana Pawła: dziękuję. Jestem przekonany, że Pana posty się ukażą. To, że zostały chwilowo zablokowane to wina algorytmów komputerowych, które coraz bardziej kontrolują nasze życie. Ale taka chyba musi być niepokojąco wysoka cena za zbyt szybki i niekontrolowany postęp techniczny.

      Polubione przez 1 osoba

  3. opolczykpl pisze:

    Słowianie, ci walczący przez wieki z najeżdżającą ich ziemie rzymską szubienicą, zasługują rzeczywiście na hołd i uznanie – ponad 500 lat stawiali opór. I to nie tylko protoplaści późniejszych Polaków. To byli po prostu Słowianie. Najdłużej bronili się Połabianie – Obodryci i Ranowie. W państwie Piastów Słowianie wywołali kilka buntów antykościelnych i antyfeudalnych. Podobne bunty były na Łużycach, w państwie wielkomorawskim, w Czechach, na Rusi, na Węgrzech. Słowianie nigdzie nie chcieli obcej, nadjordańskiej anty-kultury.
    Na niemniejszy hołd zasługują i ci Słowianie, którzy w ciężkich warunkach, pod jarzmem rzymskiej szubienicy, przez długie wieki, z pokolenia na pokolenie przekazywali mimo zewnętrznego zniewwolenia pamięć i wiedzę o kulturze przodków. Oni zachowali wolnego ducha! W ogromnej większości był to prosty wiejski lud jęczący pod jarzmem krzyża i feudalizmu. Mimo to wytrwał on w wierności własnej tożsamości i własnej kultury aż do czasu rozbiorów, kiedy to pojawili się pierwsi badacze kultury słowiańskiej. To dzięki wytrwałości wielu pokoleń anonimowego prostego chłopstwa wiedza o kulturze naszych przodków, o ich zwyczajach, obrzędach i o słowiańskich bogach przetrwała prawie tysiącletnią okupację nadjordańskiej antykultury. Na hołd zasługują i ci, którzy w skatoliczonym społeczeństwie podjęli ciężką i niewdzięczną, nie przynoszącą sławy i zaszczytów, pracę spisania tej wiedzy, która przetrwała pod wiejskimi strzechami, o czym pisał w pierwszych dekadach XIX wieku Zorian Dołęga-Chodakowski:

    „Trzeba pójść i zniżyć się pod strzechę wieśniaka w różnych odległych stronach, trzeba śpieszyć na jego uczty, zabawy i różne przygody. Tam, w dymie wznoszącym się nad głowami, snują się jeszcze stare obrzędy, nucą się dawne śpiewy i wśród pląsów prostoty odzywają się imiona Bogów zapomnianych.”

    Oni wszyscy zasłużyli na hołd.

    A tak na marginesie – Kaz – może razem stworzymy utwór muzyczny? Ty wybierzesz melodię, którą będziesz potrafił zagrać. To może być np. melodia któregoś z utworów Arkony, może być „Ruś – wnuki Swaroga” Emelina

    czy jakakolwiek inna melodia. Ja napiszę słowa oddające hołd Słowianom i wtedy nagrasz utwór ze słowami. Co Ty na to?

    Polubione przez 1 osoba

    • kanassatego pisze:

      No wiesz, Waćpanie Andrzeju, byłoby super.

      Ja nawet kiedyś też o tym pomyślałem i zacząłem pisać tekst słowiański do pewnej, dobrej muzycznie pieśni polakatolickiej, żeby w ten sposób udowodnić Polakatolikom, że Polska Słowiańska nie zginęła póki żyją jeszcze tacy jak Ty, Przemex, Gorazd, ja i paru innych (choć po ostatnim szokującym fiasku na portalu tzw. „Rodzimowierców Świętokrzyskich”, jest ich, okazuje się, bardzo niewielu).

      Ale był problem: mimo że już 2 zwrotki były gotowe i całkiem to dobrze brzmiało, to jednak fakt, że jest to słynna melodia polakatolactfa w końcu mnie zniechęcił do zakończenia projektu, choć teraz mógłbym do niego wrócić.

      Oprocz solówek na gitarze elekrycznej, potrafię też w miarę dobrze grać chwyty do w miarę prostych melodii, o ile nie wymagają one zaawansowanych akordów. (Kiedyś na studiach, na niekończących się imprezach, grałem przeboje Czerwonych Gitar i inne i przy akompaniamencie piwa ryczeliśmy na różne głosy o wielkich problemach, które były tematem tych piosenek: Nie mów nic, Gdy kiedyś znów zawołam Cię, itd”.)

      O ile więc mógłbym szybko opanować akordy do takich naszych piosenek, to jednak uważam, że głosu dobrego Marysia Dziewica Wieczna Żydówka nie raczyła mi dać. Chyba, że pomogę sobie co najmniej dwoma butelkami słowiańskiego miodu.

      Albo chyba, że to Ty zaśpiewasz takie nasze nowe słowiańskie przeboje! Albo może jest tu na tym forum ktoś, kto by pomógł nam i artystycznie i technicznie. (Nota bene, znam znakomitego polskiego gitarzystę, Roberta Czekalskiego, który jest tak fenomenalny, że swoją wirtuozerią budzi zazdrość nawet u starych zawodowców.)

      Jak wiesz, nawet na tym nowym polu promowania kultury słowiańskiej będziemy mieć poważną konkurencję. Weź choćby pod uwagę tak wspaniały utwór Zayazdu jak „Prasłowiańska Noc”. O rosyjskich takich perełkach nawet nie wspomnę, bo dech zapiera jak słyszę Arkony arcydzieła takie jak „Sław się Ruś” i „Tam za mgłami”.

      Polubione przez 1 osoba

      • opolczykpl pisze:

        Kaz – zacznę po kolei ale od końca…

        Nigdy by mi na myśl nie przyszło choćby tylko próbować konkurować z Arkoną. Nie o to idzie. Oni są zawodowcami, my zwykłą amatorszczyzną. Mój pomysł dotyczył naszego wspólnego, jednorazowego, muzycznego hołdu złożonego Słowianom. Bez najmniejszej chęci dorównania Arkonie czy innym słowiańskim grupom lub wokalistom:
        https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/12/slowianskie-klimaty-czyli-wojna-kultury-z-anty-kultura/

        To miałby być po prostu nasz hołd złożony Słowianom, wolny od jakiejkolwiek aspiracji dorównania do innych. Niestety do wokalu absolutnie nie nadaję się. Jeśli jest cokolwiek, czego nie powinienem robić – to śpiewanie. Jestem wybitnym, powtarzam – wybitnym antytalenciem głosowo-muzycznym z wyłączeniem poczucia rytmiki. Gdybym przypadkowo przypałętał się do żydo-katolickiego nieba i zaśpiewał w chórze ku czci Jahwe, już po pierwszej odśpiewanej linijce z oskarżenia o uprawianie świadomej dywersji szkodzącej anielskim pieniom ku chwale plugawego „najwyższego”, deportowany zostałbym natychmiest do piekła. Nic nie zaszkodziłoby naszej piosence bardziej, niż wokal w moim wykonaniu. I nawet dwie butelki słowiańskiego miodu tu nie pomogą.

        Miałem nadzieję, że wokal obok gry na gitarze wykonasz też Ty. Ja mogę, aby mieć w tym jakiś współudział, co najwyżej napisać tekst, a przynajmniej jedną zwrotkę.

        Kolejny problem to dobrze dobrany podkład muzyczny. Tyle że moim zdaniem melodia pieśni polakokatolickiej czy katolikopolackiej do tego się nie nadaje. Do niej można co najwyżej dorobić szyderczy tekst demaskujący i wyśmiewający czcicieli zardzewiałych gwoździ, oślich kopytek i domniemanych napletków nadjordańskiego „zbawiciela” zbawiającego z rozumu. Albo bardziej na poważnie dorobić do niej słowa elegii upamiętniającej dziesiątki milionów ofiar krystowierczej miłości bliźniego. To zresztą też możemy zrobić.

        Nasz hołd powinien kojarzyć się z walką Słowian o ich tożsamość i kulturę. Być może dobra byłaby jakaś melodia wojenna, żołnierska. Ot choćby „Czerwone Maki na Monte Cassino” czy „Dziś do ciebie przyjść nie mogę”. Albo „Rozszumiały się wierzby płaczące”. A nawet melodia z Czterech Pancernych. Mogłaby to być też jakaś popularna melodia biesiadna – choćby Hej Sokoły. Początek refrenu już mam:

        „Hej hej hej Słowianie
        niechaj każdy dzisiaj z kolan wstanie…”.

        Tyle, że jak powiedziałem, do wokalu, do śpiewania nie nadaję się. Jeśli nie znajdziemy wokalisty, to jest po ptokach. A szkoda, bo moglibyśmy wspólnie taki hołd jednak stworzyć.

        Polubione przez 2 ludzi

  4. Paweł pisze:

    niestety głosu też nie mam ale chętnie bym to zobaczył także trzymam ostro kciuki .Pospiechu nie ma także powoli powoli może się uda .

    Polubione przez 2 ludzi

  5. Paweł pisze:

    Swoją drogą KAZ mógłby spróbować zaśpiewać przeciez nikt nie oczekuje od niego że będzie Hendrixem Jimi czy będzie tak spiewal jak Markowski od Perfectu .nie o to tu chodzi .

    Polubione przez 2 ludzi

  6. Polak-Słowianin pisze:

    Brawo Panie Kaz!

    A co do tego fragmentu:

    „… magicznym światem słowiańskiej kultury, z jej respektem dla dziewiczej natury, szczególnie z jej traktowaniem czystej wody w jeziorach i rzekach jako coś świętego, jako „sanctum”. Dla mnie dzikie, czyste jezioro w otoczeniu pierwotnych borów i gajów jest nieporównywalnie cenniejsze niż największe, najbardziej wystawne, kapiące złotem świątynie religijne: kościoły, katedry, meczety, synagogi.”

    Nic dodać nic ująć. Dlatego zresztą to wszystko co to wypiera i niszczy jest przejawem antykultury.

    Przy okazji dziękuję Panu bardzo za – nieśmiertelny dla mnie – tekst: „Moja słowiańska wolność”.

    Sława!

    Polubione przez 2 ludzi

  7. kanassatego pisze:

    Panowie Paweł i Polak-Słowianin: dziękuję za Wasze komentarze. Bardzo je cenię. Przy okazji, trochę spóźnione, ale specjalne podziękowania dla Przemexa, za umieszczenie mojego hołdu na swoim portalu. Była to dla mnie dodatkowa okazja promowania tego cennego blogu przez wysłanie mejli do ponad 30 znajomych w Polsce.

    Andrzej, Twoja wzmianka o Chodakowskim sprawiła, że na nowo przeczytałem kilka dokumentów z mojej „teczki” o Słowianach.

    Oto cytat z recenzji książki o Chodakowskim, którego podziwiam za wspaniały intelekt, za to, że tak szybko (miał zaledwie 41 lat, gdy zmarł) zrozumiał w całej pełni horror zniszczenia kultury słowiańskiej przez katolickiego oprawcę. Trudno też teraz się nie zgodzić z Chodakowskim, że Rosja, bez względu na przyjęcie prawosławnej odmiany żydowskiej religii – ale dużo mniej rakotwórczej niż katolicyzm, bo oddzielonej od Watykanu – jest obecnie najlepszą nadzieją na odrodzenie się kultury słowiańskiej:

    „Rygoryzm słowiańskiej teorii Chodakowskiego i jego namiętna nienawiść do katolicyzmu oraz Kościoła, jako „zagubców” pogańskiej przeszłości, musiały w koń¬cu odwrócić uwagę badacza, żeby nie rzec: serce, od Polski — kraju skażonego przez unifikujące piętno cywilizacji zachodniej, kraju, w którym nawet między wieśniakami zaginęła dawna tradycja. Dziś „ich myśl i pamięć nie sięga dalej już za ojca” (s. 177). Z tychże powodów zachwycała Chodakowskiego Rosja, której młodszość cy¬wilizacyjna i Cerkiew prawosławna uchroniły od zagłady — zdaniem badacza — nie tylko zabytki przeszłości, lecz i ducha dawnej Słowiańszczyzny”.

    Chodakowski (i Stachniuk, oczywista) powinni być duchowym natchnieniem dla prawdziwie słowiańskiego ruchu politycznego i społecznego w obecnej Polsce. Nie zgadzam się jednak z autorką tej recenzji, Aliną Witkowską, że Chodakowski naiwnie utożsamiał polską narodowość z ludowością. Jeżeli taka koncepcja miała być rzekomo „utopią regresywną”, to i tak wolę ją od obecnej rzeczywistości, którą polscy wasale USA i Unii Europejskiej uważają za wielce „progresywną”.

    Po prawie 200 latach, nie tylko nic się nie zmieniło w Polsce z perspektywy naszej słowiańskiej tożsamości, ale dramatycznie pogorszyło: Polska pozostaje „skażona przez unifikujące piętno cywilizacji zachodniej” bardziej niż kiedykolwiek w historii. A obecnie, polakatolicka rusofobia nie tylko pozostaje, ale stała się unikalnie patologiczna w skali światowej.

    A na Twój post, Andrzej, o Twoim głosie i naszym projekcie ośmieszenia katolickiego zbrodniarza i najeźdźcę, napiszę może coś jak opanuję paroksyzm śmiechu, który mnie opanował. Śmiem twierdzić, że masz bardzo słowiańskie poczucie humoru, na które jestem bezradny, co sprawia, że chichoczę się jakbym miał atak histerii jakiejś dla zdrowia niebezpiecznej.

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Kaz, oczywiście że krytyka Zoriana w wykonaniu Witkowskiej jest intelektualnie nieuczciwa i po prostu durna. Jakby nie patrzeć, przede wszystkim lud to właśnie naród, a nie skatoliczona elyta. Przez co ludowość to polskość, to polska narodowość, choć niestety i ona zatruta jest krystowierstwem. Choć w czasach Zoriana była jeszcze pryktycznie czysto pogańska. Potwierza to np. lustracja biskupia w Kałdusie w roku 1793, w której pisze, że cała wieś oddawała cześć pogańskim bogom w pobliskim (świętym) gaju a do zniszczonej „kapliczki” wiejskiej nie zaglądał nawet pies z kulawą nogą.

      Zorian rzeczywiście zasługuje na podziw. My bowiem mamy możliwość wzorować się choćby na nim, a on nie miał na kim się wzorować, bo żył wśród durnej skatoliczonej szlachty, był przez nią zaprogramowany i sam musiał jako prekursor przecierać drogę i uwalniać się z kajdan nadjordańskiej dżumy. Jego mądrość potwierdza i to, że w młodości, zainfekowany przez żydo-katolicyzm nienawidził Rosję, był spiskowcem, organizował wojsko mające wspierać rzeźnika z Korsyki idącego na Moskwę. Aresztowany przez carską policję zbieg do wojsk Korsykanina i doszedł z nim aż do Smoleńska. Na szczęście wyleczył się z rusofobii, a jeszcze później osiadł w Rosji nad Wołgą, gdzie zmarł.

      Jest oczywiste że i cerkiew jest żydogenna i kulturowo szkodliwa, ale nie jest tak „rakotwórcza”, antypaństwowa jak żydo-katolicyzm. I w tym miał Zorian rację.

      Na marginesie – akurat przymierzam się do tekstu krytykującego wymysły Adama Danka z Xportalu, krytykującego m.in pogaństwo jako rzekomo nieodpowiednie dla Polaków i promującego żydo-katolicyzm jako „polski” i „polskość”.
      http://bdp.xportal.pl/publicystyka/adam-danek-nedza-narodowej-monolatrii/

      I patrz co Danek tam m.in. pisze i co go, katolaka, boli:

      „Nieco bardzie umiarkowani krytycy „kosmopolitycznego” charakteru Kościoła katolickiego proponują zastąpienie katolicyzmu prawosławiem lub protestantyzmem w roli wyznania dominującego w Polsce. O wyższości prawosławia i protestantyzmu nad katolicyzmem przesądzać ma możliwość utworzenia w jego ramach „Kościoła narodowego”, o zasięgu pokrywającym się z granicami państwa lub podziałami narodowościowymi, niezależnego od zagranicznej centrali, jaką w Kościele katolickim pozostaje papiestwo.
      Historia wskazuje jednak, że utworzenie „Kościoła narodowego” przez oderwanie go od Kościoła powszechnego (schizmę) zawsze kończy się tak samo: zamianą „Kościoła narodowego” w narzędzie państwa, bieżącej polityki i administracji. Tak działo się wszędzie, od Bizancjum do Skandynawii i od Rosji do Anglii.”

      No i właśnie – boi się uczynienia żydo-katolickiego kościoła „narzędziem państwa”, bo istotą żydo-katolactfa jest uczynienie państwa narzędziem żydo-kościoła. Inna rzecz, że każdy „kościół narodowy” obojętnie jakiego odprysku, bazujący na żydziźmie jest duchową dżumą. Tyle że podporządkowany jest państwu, przez co zmuszony jest mu służyć, a przez to nie może być tak szkodliwy i antypaństwowy jak służba interesom Watykanu. Tak więc i w tej sprawie Zorian miał rację. Choć jestem pewien, że i prawosławne gusła odrzucał tak samo jak te nadjordańsko-watykańskie.

      Za te wywołane u Ciebie paroksyzmy śmiechu, jeśliu miałyby Tobie zaszkodzić – przepraszam. Nie chcę, abyś doznał uszczerbku na zdrowiu. Tylko widzisz Kaz – ja po prostu nie jestem w stanie na serio traktować tych nadjordańskich bredni. I myślę, że obok poważnego demaskowania ich, należna im porcja szyderstwa i drwin jest konieczna – wszak ośmieszenie i wykpienie wroga jest wspaniałą bronią. A poza tym te nadjordańskie idiotyzmy, jakkolwiek groźne nadal, bo nadal paraliżują ducha milionów Polaków, nie zasługują na to, aby brać je wyłącznie na śmiertelnie poważnie. I stąd gdzie tylko mogę, tępię je drwiną i szyderstwem.

      Ten tekst Danka to stek głupot, ale na początku u góry jest wymowny cytat:
      „Jedynym Bogiem jest Izrael” – Władimir (Zeew) Żabotyński

      Skoro więc jedynym Bogiem jest Izrael, niech więc spadają do „ziemi świętej”…

      przemex

      Polubione przez 1 osoba

      • przemex pisze:

        Wiedziałem, że kiedyś zajmiesz się i Dankiem, od dawna patrzyłem na jego działalność i różne jego wypociny publikowane na xportal. Tu jedna z próbek jego „twórczości”, która wbiła mnie niedawno w ziemię…

        http://xportal.pl/?p=28617 Adam Danek: Niech owionie nas Krew

        „Tak zwana powszechnie popkultura mnie brzydzi. Z wielu powodów. Jednym z ważniejszych jest zamiłowanie jej wytwórców, ale również i odbiorców, do bezmózgiej przemocy i okrucieństwa. Prostacka, albo nawet wyrafinowana, fabuła to nagminnie tylko pretekst do epatowania krwawymi obrazami. A konsumenci tej sieczki siedzą i z lubością chłoną zaaranżowaną dla nich masakrę ludzkiego ciała na wszelkie sposoby wyczarowane przez chorą (lecz zimno wyrachowaną) wyobraźnię producenta, czy raczej przez zatrudnionych przez niego audiowizualnych rzemieślników. I nikt z delektujących się rozbryzgami krwi i flaków nie widzi w tym niczego nagannego moralnie. Może i ty do nich należysz, czytelniku?

        Lubisz ostrą jatkę na ekranie? Jeżeli tak, skorzystaj z mojej rady: zainteresuj się jedyną w historii masakrą, która miała sens. A przy tym wydarzyła się naprawdę. Obróć swoje oczy, a jeszcze lepiej myśli, na tę jedyną Krew, której rozlew przyniósł światu coś dobrego. Na Krew wypływającą z rąk i nóg przebitych na wylot gwoźdźmi, z Ciała pokaleczonego ciosami batów i twardymi roślinnymi kolcami, z otworu po stalowym ostrzu włóczni, które przeszyło bok i wcięło się prosto w Serce. Na Krew Chrystusa. Czy On dla nas nie dał się – w zupełnie dosłownym znaczeniu – zmasakrować? Czy nie warto się nad tym chwilę zastanowić?

        W tę Krew i w te Rany możesz i powinieneś wpatrywać się nieustannie, wciąż o nich myśleć. Zamiast popkulturowego odmóżdżenia otrzymasz pokrzepienie, zrozumienie, oświecenie i mądrość.”
        A teraz jesteście mi stanie wytłumaczyć czym niby ma się różnić popkulturowe odmóżdżenie, w postaci choćby wspomnianej przez A.Danka krwawej sieczki lejącej się z ekranów telewizorów(hollywodzkie superprodukcje) od rzekomo jedynej masakry(przy założeniu, że się w ogóle zdarzyła a nie jest propagandowym wymysłem), która miała rzekomo sens? Ta masakra i rozwleczenie jej obrazu po świecie przez szubieniczników, wyrządziła chyba najwięcej szkód ludzkości, nie przyniosła niczego dobrego a już na pewno nie oświecenia, mądrości i zrozumienia. Krótko mówiąc epatowanie przemocą z ekranów telewizorów nie różni się niczym od epatowania kultem śmierci, cierpienia, męczeństwa, w sumie przemocy, w kościołach podczas rozmaitych adoracji, dróg krzyżowych i tym podobnych sadomasochistycznych ekscesów oraz wiszących na ścianach krzyży ze zmasakrowanym ciałem ludzkim, nie wspominając już o dość makabrycznym, choć tylko symbolicznym satanizmie dziejący się przy ołtarzu.

        I ten obraz pod tekstem…

        członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej
        Wyglądają jak członkowie Ku Klux Klanu lub kaci…

        Polubione przez 1 osoba

      • kanassatego pisze:

        Adam Danek to, niestety, niebezpieczny polakatolik. Ponieważ i Ty i Przemex „ustosunkowaliście” się już wystarczająco do tego kolaboranta, zostawię go chętnie na razie w spokoju. Ale może będzie w przyszłości okazja. Taki typ polakatolika jest dla mnie wyjątkowo odrażający.

        Polubione przez 1 osoba

  8. opolczykpl pisze:

    Przemex – tych sado-masochistycznych bredni nawet nie ma sensu demaskować. Do katodebili i tak nic z tego nie dotrze. I jeszcze to wmawianie ludziom poczucia winy podczas tych makabrycznych inscenizacji: „któryś cierpiał za nas rany Jezu kryste zmiłuj się nad nami”. Dla dzieci i młodzieży do lat 18 powinien być urzędowy zakaz udziału w tych makabrycznych gusłach.
    A najśmieszniejsze z tego jest to, że ta krwawa jatka odbyła się zgodnie z żydo-krystowierczą dogmatyką z woli nieskończenie miłosiernego. Który za Chiny nie chciał rzekomo ukochanym przez niego ludziom odpuścić ich win bez tejże właśnie krwawej jatki. W której sam sobie na udobruchanie siebie wydał swojego domniemanego synalka. Nieskończenie miłosierny…
    I co jeszcze jest bardziej idiotyczne – niby galilejczyk odkupił tą jatką ludzkie grzechy, ale grzesznicy i tak idą do piekła. No więc – do jasnej cholery – czyje i jakie on grzechy odkupił skoro grzesznicy nadal lądują w piekle?
    W te wszystkie brednie tylko naprawdę ktoś z obrzezanym rozumkiem może ślepo wierzyć.

    Mnie przeraża i to, że takie brednie wypisuje politolog po UJ. I w sumie nie brałbym go na ząb, bo podobnych do niego durniów nadal jest zbyt wielu, ale pisał brednie o Słowiańszczyźnie. A za to należy się dać mu po łapskach. Tyle, że tak nabredził i nałgał, że wyjdzie z tego kolejny „tasiemiec”.
    Nie wiem, kiedy będę gotowy. Ale po łapskach dostanie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Opolczyk,

      Kaz ma rację pisząc, że Danek to niebezpieczny polakatolik – dla mnie jest tak dlatego, że taka osoba jak Danek jest jeszcze bardziej perfidna od osobnika otwarcie nawołującego do krwawej rozprawy ponieważ udane obrzydzenie społeczeństwu pogaństwa słowiańskiego wydaje się czymś znacznie gorszym. Danek próbuje je zupełnie zdyskredytować wysuwając wszelkie możliwe argumenty, takie jak właśnie w artykule „Nędza narodowej monolatrii”, z którym moim zdaniem znakomicie się rozprawiłeś na swoim blogu.

      Przekaz tej żydo-religii został bardzo perfidnie skonstruowany bo po prostu konfliktuje ludzi i dlatego, dla mnie, nawet Animizm stoi wyżej od ich przekazu. W animizmie szacunek do osób-dusz, czyli także zwierząt, roślin, całej przyrody przychodzi w naturalny sposób a nie wymuszony – żydo-krystowiercy często mówią, że bez ich religii człowiek byłby niemoralnym ateistą i bandytą, tym samym pośrednio przyznają, że ich dobre, czy moralne zachowanie wynika tylko z odgórnie nakazywanych reguł ich religijnego przekazu.

      Polubione przez 1 osoba

  9. Paweł pisze:

    Wolę to nazwać urwanie jaj które Opolczyk na nim wykona .Czekam z niecierpliwością na tekst . Co tam jakiś politolog znam dwóch lekarzy znajomych którzy codziennie chodzą do Kościółka od poniedziałku do piątku i wierzą w te pierdziszewa to o czym tu gadać jak nawet światły lekarz wierzy w zmartychwstanie .
    Panowie nie obrażcie się ale naprawdę dla mnie Polska to bardzo dziwny kraj odkąd wypłynąłem z pewnego brudnego bajora katolicyzmu .

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Za te głupoty o Slowianszczyznie to jemu się urwanie łba należy. 😉 Po za tym można by go w sumie olac ciepłym moczem, gdyby nie fakt, że ten facet i środowisko xportal pcha się namolnie do polityki z tym religijnymi banialukami.

      Lubię to

  10. Pingback: Czyżby rzeczywiście prawdą było, że Polak to katolik? – blog polski

  11. kanassatego pisze:

    Anatomia pychy i beznadziejności tzw. „polskich rodzimowierców”.

    Kilka lat temu zapisałem się do „Rodzimowierców Świętokrzyskich”. Sama nazwa powinna być już dla mnie pewnym ostrzeżeniem, ale co się nie robi dla „rodzimowierców”! Przecie to nasi „słowiańscy bracia”. Trzeba się wspierać. Jest nas tak mało. A poza tym, ja wychowałem się w łonie Puszczy Świętokrzyskiej. Przepraszam, cholera, „Łysogórskiej”.

    Przez długi czas nic się specjalnie nie działo. Ktoś tam, co pewien czas promował jakieś artykuły z motywami słowiańskimi, jakieś koszulki, np. itd. OK, zarobić coś trzeba. Rozumiem. Sam miałem zamiar kupić 2 t-shirty z wizerunkiem Peruna i kołowrotu, które mam zamiar nosić podczas moich meczów na turniejach tenisowych w USA i Polsce aby i w ten sposób promować słowiańszczyznę. Jak najbardziej popieram słowiańską inicjatywę prywatną!

    No, ale to trochę za mało jak na portal słowiański. „Wychowany” niejako na Portalu Opolczyka, miałem bardzo duże chyba, za duże, oczekiwania od podobno podobnego portalu „Polskich Rodzimowierców”. Ale tam mało się działo poza poprawnymi życzeniami z racji przesileń i równonocy. I innymi takimi bladymi postami.

    Wiec pewnego dnia, „dla podjerżania razgawora”, jak mówią nasi rosyjscy sąsiedzi, umieściłem ten oto apel:

    „Moje „polskie frendy” ciągle przysyłają mi życzenia związane z żydowsko-chrześcijańskimi świętami. Postępują bardzo nietaktownie, wiedząc przecież, że jestem słowiańskim Polakiem i że z chrześcijaństwem, czyli żydowską religią wymyśloną dla gojów przez Szalonego Żyda Szawła (z głupia frant znanego też jako tzw. Świętego Pawła), nie mam absolutnie nic wspólnego. Ja obchodzę święta zrównania dnia z nocą i przesilenia zimowe i letnie, nigdy żadnej Wielkiej Nocy (której nigdy nie było) i nigdy tzw. Bożego Narodzenia (chyba, że chodzi o narodzenie Boga-Słońca w okresie zimowego przesilenia.) Nie życzę sobie więcej takich krystowierczo-żydowskich życzeń. Dajcie sobie spokój. Sorry.I have spoken.”

    Cóż bardziej sensownego można spotkać na blogach słowiańskich!? Obawiałem się, że „rodzimowiercy” „ziewną” i powiedzą: „Kaz, myśmy już tu tych infantylnych skatoliczonych pseudo-Polaków nieraz opierdalali za wciskanie nam tych żydowskich życzeń. Ale to nienauczalna banda polakatoli. Szkoda gadać. Napisz lepiej, co ostatnio opublikowałeś o Słowianach. Albo co Opolczyk napisał. Albo Przemex.”

    Ale ku mojej grozie, zupełnie coś innego się stało.

    W następnym poście, dam kilka cytatów wypowiedzi na tym „słowiańskim” blogu w odpowiedzi na mój apel. Ostrzegam tu moich słowiańskich partnerów, na Blogu Przemexa, że nie będzie to miła lektura.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Z rodzimowiercami to nie jest tak różowo jak mogłoby się na pierwszy rzut wydawać. Wprawdzie rodzimowierców przybywa, ale to są środowiska zróżnicowane, czasem skonfliktowane a czasem wręcz wykorzystujące zajmowanie się tematyką słowiańską do różnych podejrzanych działań. Jak na przykład na płaszczyźnie politycznej do wspierania banderowskiej Ukrainy i szczucia na Rosję, Białoruś czy budowę ichniego „międzymorza”. W sumie z niektórych „rodzimowierców” wychodzi polakatolicka mentalność, zmienili tylko zestaw dogmatów na inny. Inna sprawa, że istnieje niebezpieczeństwo, że na fali rozwoju rodzimowierstwa w Polsce i wzrostu znaczenia tych środowisk, będzie ono pod czujnym okiem agend żydo-reżimu a także pod ostrzałem kościoła. Wpuszczanie kretów do organizacji rodzimowierczych, rozbijanie ich od środka, tworzenie koncesjonowanych wydmuszek i wykorzystywanie do rożnych celów politycznych raczej będzie normą w naszym kraju.

      Lubię to

      • opolczykpl pisze:

        Mimo wielu i to poważnych mankamentów istnienie różnych grup rodzimowierczych oceniam w sumie pozytywnie, bo przez samo swoje istnienie popularyzują jednak tematykę słowiańską. Mankamenty ich należy naturalnie analizować i poddawać krytyce.
        I tak, różne grupy, co słusznie zauważył Przemex, popierają np. kijowskich banderowców. Doświadczyłem tego osobiście. Na stronie Watry zaraz po masakrze na jewrosrajdanie kijowskim zamieszczono wyrazy ubolewania z powodu masakry, potępiono „zły” reżim Janukowycza i udzielono poparcia bandytom srajdaniarzom. Napisałem wtedy grzeczny, ale zdecydowany komentarz, że masakry dokonali banderowcy i zwalili ją na berkut aby obalić prorosyjskiego Janukowycza. I co zrobiła Watra? Usunęła mój komentarz. Byli wtedy pod wyraźnym wpływem banderofila nadjordańczyka Białczyńskiego. Czy nadal są – nie wiem. Na Słowianolubii jeden z adminów także wspierał banderowską swołocz i szczuł na Rosję. Podobne głosy były widoczne u różnych rodzimowierców. W tym wypadku wszyscy oni mocno szkodzą słowiańskiej sprawie.
        Kolejny mankament – przyjmowanie katolików w swoje szeregi. Niby pokazują tym, że są „tolerancyjni” i być może jednego czy drugiego przeciągną na zawsze do siebie, ale tego, że różne wtyki infiltrują ich szeregi i od środka nimi manipulują, nie widzą.
        A już dużo wcześniej zauważyłem u nich jeszcze jedną cechę – kilka głównych związków chciało kilka lat temu zrobić ogólnopolski wiec rodzimowierczy. Poprzedzały go zajadłe dyskusje, głównie spory dogmatyczne, przypominające spory katolactfa z protestantami czy judaistami. Każdy z tych związków miał opracowany własny odpowiednik katolickiego „katechizmu” – słowiańskie prawdy wiary i słowiański jedynie prawdziwy panteon. I o to właśnie się sprzeczali. Np. który słowiański bóg był „najwyższy”. Mnie to śmieszyło ale i irytowało, bo u Słowian nie było „najwyższego” boga. Ale tamci chcieli w ich panteonach takiego mieć i sprzeczali się, który panteon jest prawdziwy, a który nie. W sumie na wiec niektóre związki nie stawiły się, gdyż była zbyt duża rozbieżność zdań.
        Wielu rodzimowierców, mimo szczerego zainteresowania kulturą słowiańską, nadal wykazuje mentalność dogmatolubców. Nie potrafią swobodnie i bezdogmatycznie pojmować kultury słowiańskiej i chcą ją mieć w uporządkowanej formie pod postacią słowiańskich prawd wiary i jedynie słusznego panteonu.

        Nawet do samej nazwy „rodzimowiercy” można mieć zastrzeżenie. Jest miałka, taka nijaka. Od czasum gdy kilku katolików odpowiedziało na moje pytanie, że rodzimowierca to oczywiście katolik, no bo przecież katolicyzm to nasza polska rodzima wiara, przestałem lubić ten termin. Zdecydowałem się na nazywanie siebie poganinem. Bo w tym przypadku nie ma niejasności – poganin to ten, co odrzuca nadjordańskie brednie.

        O rodzimowiercach można i należy pisać krytycznie i czekam na kolejne wpisy Kaza (coś niecoś pisał mi już wcześniej prywatnie o tych „świętokrzyskich rodzimowiercach”). Niemniej myślę, że nie należy potępiać ich całkowicie i w czambuł – mimo ich ułomności i szkodliwych stron przyczyniają się jednak do wzrostu zainteresowania tematyką słowiańską.

        Polubione przez 1 osoba

        • przemex pisze:

          Myślę, że rodzimowiercy(niektórzy) też nie powinni wdawać się w politykę jeżeli nie mają o niej pojęcia. Bo potem wychodzą takie wpadki jak poparcie dla banderowskiego reżimu w Kijowie.

          Lubię to

  12. Pawel pisze:

    Kaz a to nie była może jakaś żydowska podpucha z tym „Rodzimowierców Świętokrzyskich”.
    Moja babka mawiała a ona znała parchów bardzo dobrze z okresu sprzed wojny bo żyła w malutkim miasteczku gdzie oni stanowili 90% a goje tylko 10 % .Ich standardowe hasła w kierunku gojów według opowiadań mojej babci ” Nadejdzie taki czas że my was wszystkich pozabijamy zasrane śmierdzące goje , córciu nie zbliżaj się do tego śmierdziucha goja i nie bierz od niego kiełbasy ” Mówiła ona zawsze tak :”Uważać na nich trzeba bo ta swołocz wszędzie się wkręci do wszystkiego się przylepi na wszystkim będzie pasożytować ” .

    Polubione przez 2 ludzi

  13. kanassatego pisze:

    Anatomia pychy, obłudy i beznadziejności tzw. „polskich rodzimowierców” (Cz. 2)

    Zaraz po moim apelu o niewysyłaniu mi życzeń wielkanocnych, pojawił się pierwszy post:
    Mateusz Kamil Iwan: “Dlaczego tedy wypisujesz to tutaj nie pojmę…\”

    Od razu mój instynktowny system wczesnego ostrzegania zaczął działać. Iwan to nie jakiś nieliczący się pierdoła wicek, który, zapisał się do rodzimowierców, bo nie bardzo wie, co ma ze swoim życiem w polakatolickim koszmarze zrobić. Iwan to wielki administrator blogu, „rodzimowierca”, który chyba przeczytał, co najmniej jedną książkę Wacyka i który wie, kto to był Stachniuk. To takie minimalne minimum wymagane do zrozumienia problemu rodzimowierstwa w Polsce, tak minimalne, że nie da się mniej wymagać.

    Ośmielony taką wypowiedzią swego szefa, niejaki Marcin Kucharski szybko również ujawnił swoje polakatolicko-rodzimowiercze oblicze: „Nie rozumiem takiego zacietrzewienia neofitów…”

    No i tu już wszystkie czerwone flagi mojego systemu obronnego wystrzeliły w górę. Nie czekając już na następne takie posty, postanowiłem zastawić pułapkę werbalną przez zacytowanie Opolczyka, do którego wcześniej wysłałem kopie mojego apelu (który też jest na blogu Przemexa):

    Kaz Dziamka: A na zakończenie: post jaki otrzymałem od Opolczyka, autora najlepszego portalu o Słowianach: opolczykpl pisze: Kwiecień 16, 2017 o 8:48 pm „Też miałem z tymi żydogennymi życzeniami problem. Rodzina i znajomi „uszczęśliwiali” mnie nimi, nawet wtedy, gdy już wiedzieli, że propaguję kulturę słowiańską a tępię anty-kulturę nadjorańską. Początkowo próbowałem grzecznie im tłumaczyć, że tych świąt nie obchodzę i żeby mnie tymi życzeniami nie uszczęśliwiali. Niestety do ich obrzezanych kultem żydka Joszue łepetynek te grzeczne prośby nie trafiały. Wtedy zmieniłem taktykę i zacząłem walić każdemu z osobna prosto w oczy, że kultu żyda i żydowskich bzdurnych wymysłów nie uprawiam i że te żałosne żydogenne święta pokazują mi jedynie, do jakiego stopnia ludzi ogłupiono żydowskimi wymysłami. Delikwent reagował na to zdziwieniem, a niekiedy z oburzeniem, na co ja pytałem go – ile razy prosiłem, abyś mi życzeń z okazji tych bzdurnych żydowskich wymysłów nie składał. Gdybyś posłuchał, nie musiałbym tak zareagować. I już od co najmniej dwóch lat mam spokój. Z żydowiercami niestety po dobroci i spokojem niewiele się uzyska. Oni potrzebują terapii wstrząsowej”.

    Pułapka zadziałała znakomicie — jak blacha na durnego szczupaka czyhającego w zaroślach kanadyjskiego jeziora. Szczupak to niezwykle głupio-agresywna ryba, jeżeli w ogóle można stosować ludzkie kryteria głupoty do ryb. Kiedyś łowiąc szczupaki właśnie w dzikich jeziorach kanadyjskich, miałem okazję się przekonać jak szokujaco głupi jest szczupak. Koledze wziął taki jeden, ale po ostrej walce żyłka pękła i szczupak uciekł z cenna blachą „Eppinger Dardevle”, jakiej używał mój kanadyjski kolega. Kilka minut później mnie wziął szczupak, który po wyciagnięciu okazało się miał tę blachę w pysku. Zrobiłem zdjęcie, mam dowód.

    Wracając jednak to Mistrza Iwana Szczupaka-Rodzimowiercy Drapieżnego. Oto, co napisał, po tym jak połknął moja blachę:

    „Jeśli w dalszym ciągu pragniesz promować blog opolczyka zmuszony będę wysłać warna. Jeśli jest zestaw stron bardziej żerujących na pomieszaniu zmysłów i głupiej chaotycznej nienawiści to jego strony do nich należą. Jeżeli kogoś boli to niech posmaruje maścią, ale na miłość bogów nieśmiertelnych zajmijcie się czymś konstruktywnym a nie krwiożerczą nienawiścią. Bo to oznaka głupoty i ślepoty, nie zaś zgłębianie wiary. Dziękuję”.

    (Cd.)

    Polubione przez 1 osoba

  14. Polak-Słowianin pisze:

    Kaz,

    „Wracając jednak to Mistrza Iwana Szczupaka-Rodzimowiercy Drapieżnego. Oto, co napisał, po tym jak połknął moja blachę:

    „Jeśli w dalszym ciągu pragniesz promować blog opolczyka zmuszony będę wysłać warna. Jeśli jest zestaw stron bardziej żerujących na pomieszaniu zmysłów i głupiej chaotycznej nienawiści to jego strony do nich należą. Jeżeli kogoś boli to niech posmaruje maścią, ale na miłość bogów nieśmiertelnych zajmijcie się czymś konstruktywnym a nie krwiożerczą nienawiścią. Bo to oznaka głupoty i ślepoty, nie zaś zgłębianie wiary. Dziękuję”.”

    Mocne,
    „Iwan” prawdopodobnie zapomniał, że wyrażenie samej opinii nie jest argumentem w jakiejkolwiek sprawie. Opolczyk przynajmniej uzasadniał, przedstawiał argumenty.

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Polak-Słowianin – a wiesz co Kazowi odpisałem, bo on podesłał mi ten bełkocik mailem? Napisałem mu tak:

      „Ale parchaty „rodzimowierca” – hehehe. Z tym „zgłębianiem wiary” to u rebe Rydzyka mógłby agitować.
      Sam widzisz już po jego zwrotach, że to duchowy parch udający Słowianina.
      Oni żydowiercom bez mydła do dupy się wciskają, zapominając co żydowiercy robili z naszymi przodkami i naszą kulturą.

      Toleraści – żydłacka ich pseudosłowiańska mać. Tylko czekać, jak w chramach powieszą obok Swarożycy rzymską szubienicę a obok Mokoszy żydówkę Miriam.

      Niedoczekanie! Tacy rodzimowiercy to jeszcze gorsza zaraza niż katobebile.”

      Polubione przez 2 ludzi

      • Polak-Słowianin pisze:

        Opolczyk,

        „„Ale parchaty „rodzimowierca” – hehehe. Z tym „zgłębianiem wiary” to u rebe Rydzyka mógłby agitować.”

        Tak, dokładnie 🙂
        W najistotniejszych kwestiach nie ma co zgłębiać – w animizmie nie ma podziału na „materialne” i „duchowe”, a jeśli ktoś indywidualnie chce dokonywać takiej – subiektywnej przecież – interpretacji rzeczywistości to jest to jego problem.
        Później są nie potrzebne spory o „panteony”, „prawdy wiary”.

        „Sam widzisz już po jego zwrotach, że to duchowy parch udający Słowianina.
        Oni żydowiercom bez mydła do dupy się wciskają, zapominając co żydowiercy robili z naszymi przodkami i naszą kulturą.”

        I nie przestaną robić dopóki nie wymrze ostatni żydowierca, bo to jest wpisane w ten ich przekaz (nie mówię tu o tych, którzy nie ulegają takiej mentalności). Joszue ponoć był bogiem, to co nie wiedział, że są narody (w ogóle ludzie) posiadające większe duchowe zrozumienie od kmiotków, których podobno nauczał i kazał im głosić ten przekaz wszystkim narodom jak leci? Przecież to widać, że jakieś prymitywy preparowały ten przekaz. Zresztą miało to miejsce nie tylko u nich, czego później efektem były krwawe konflikty na tle religijnym.

        „Toleraści – żydłacka ich pseudosłowiańska mać. Tylko czekać, jak w chramach powieszą obok Swarożycy rzymską szubienicę a obok Mokoszy żydówkę Miriam.”

        Aż się wzdrygnąłem… byłby to dla mnie niewyobrażalny koszmar, nawet nie chcę o tym myśleć.

        Polubione przez 2 ludzi

  15. kanassatego pisze:

    Anatomia pychy, obłudy i beznadziejności tzw. „polskich rodzimowierców” (Cz. 3)

    „Oops”, powiedziałem tak trochę, niechcący, po angielsku, bo mnie w pierwszym momencie „zatkało”. Facet mi wyśle, przepraszam, „warna”, bo zacytowałem … opolczyka!! A następnie, przepraszam, zbanuje mnie, rozumiem, na blogu „słowiańskim”, bo napisałem, że nie chcę, jako polski Słowianin, przyjmować życzeń polakatolickich!! Wow!

    Ochłonąłem nieco jak ukazał się ten oto post pewnej Pani o nazwisku Monika Ćwiek:
    „Ale ja rozumiem ten problem. Jeśli ktoś nie zna mojego światopoglądu i z dobrego serca życzy mi w grudniu czy na wiosnę „wesołych świąt”, nie mam nic przeciwko i w tym samym tonie odpowiadam. Natomiast posiadam grono wieloletnich przyjaciół korespondencyjnych z różnych krajów, którzy dobrze wiedzą, jaką religię wyznaję od kilku lat, i którym regularnie opisuję różne wydarzenia rodzimowiercze, w których biorę udział. Niby rozumieją, niby uważają to za interesujące, ale niech tylko przyjdzie grudzień, zasypują mnie życzeniami „Merry Christmas”. Ani jedna z tych kilkunastu osób, nigdy, nie napisała mi „Happy Yule”czy „Happy Winter Solstice”. Grzeczne tłumaczenie, że ja nie obchodzę „Christmas’, tylko … itd., nie skutkuje. Nie pojmuję takiego zatwardzenia umysłowego i dlatego bardzo dobrze rozumiem odczucia Kaza”.

    I tu trochę odzyskałem „wiarę w wiarę” rodzimowierców i promyk nadziei zaświtał nad blogiem „Rodzimowierców Świętokrzyskich”. I napisałem:

    „Droga Moniko, dzięki za post. Jak widzisz jesteśmy tu i w ogóle w Polsce mniejszością. Jesteśmy bombardowani zewsząd, non-stop, zręczną, wytestowaną przez wieki propagandą polakatolicką, która jak rak rozprzestrzeniła się po całym słowiańskim organizmie kulturowym. Oni nie są już w stanie zrozumieć, że zaatakowany rakiem organizm broni się rozpaczliwie jak może, nawet w sytuacji beznadziejnej. Do końca. I nie rozumieją, że to oni nas atakują, a nie my ich. My nie propagujemy kultury słowiańskiej w Watykanie i na Bliskim Wschodzie. My nie narzucamy im naszych poglądów religijno-kulturowych. To oni nam jest narzucają, wciskają gdzie tylko i jak się da. Masz absolutną rację: Życzenia takie jak „Radosnego Powrotu Słońca życzę” (które ja wysyłam) byłyby tak naturalne, tak sensowne, ale niestety nie są i nie będą dopóki kraj ten będzie tak tragicznie skatoliczony. Umieszczę jeszcze jeden post. Szkoda. Ale jest jak jest. Pozdrawiam”.

    Ale Wielki Mistrz Szczupak Rodzimowierczy już czyhał i znowu dał się złapać w pułapkę, połykając drugą blachę, mimo że pierwsza ciągle mu w pysku sterczała:

    Iwan: „Moniko pamiętaj o jednym – co to kogo obchodzi co Ty za święta obchodzisz? A wszystkich swoich spamujesz toną życzeń z okazji naszych świąt? Dlaczego oni nie mieliby się frustrować? Chyba że ktoś popada w zapęd o tym że jego wyznanie jest jedyne i słuszne. Po drugie Kaz Dziamka: Nawet nie chodzi już o twoją frustrację, tylko o nienawistny, chamski i wulgarny ton w którym się wypowiadasz, kopiując bez mała opolczyka którego cytatem się posłużyłeś. Naprawdę aż tak Cię boli cudze błądzenie? Ostaw że tych smutnych ludzi w spokoju jak Ci nie pasuje i zbądźże milczeniem, bo inaczej nie będziesz niczym innym jak frustratem walczącym z wiatrakami. W mojej ocenie – jeśli masz wystawiać opinię nienawistnika reszcie – idźże człowieku i puknij się głową w ścianę, bo nie robisz nic innego jak agresywne ludy stepowe. Strasznie walczycie z innymi, ale dokładnie i ładnie kopiujecie głupotę zacietrzewienie i hipokryzje innych. I to nie jest nawet straszne czy złoszczące – to po prostu smutne i żałośnie wykazujące słabość. I tego mi głównie żal”.

    No to Panowie – Opolczyk, Przemex, Polak-Słowianin, Paweł (a wcześniej Wacyk, Chodakowski, Stachniuk, itd.) – teraz już wiecie, co myślą o nas „polscy bracia rodzimowiercy” ze współczesnego ruchu rodzimowierskiego. Prosząc polakatolików o to, aby nie przysyłali nam życzeń polakatolickich, bo jesteśmy Słowianami, dajemy „dowód” na to, że jesteśmy „nienawistni, chamscy i wulgarni”. Jesteśmy ponadto, Panowie, podobni do „agresywnych ludów stepowych”, a nasze publikacje to „kopiowanie głupoty, zacietrzewienia i hipokryzji innych”.

    Cdn.

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,

      Tym „polskim braciom rodzimowiercom” chyba coś się pomyliło. Wystarczyłoby żeby admin oddzielił temat dotyczący prośby do tych namolnych polakatolików od Pana poglądów o żydowierstwie np: „żydowską religią wymyśloną dla gojów przez Szalonego Żyda Szawła” – też tak mam.
      Jak to łagodniej ująć:

      – żydowska religia (to wyjątkowa nienawiść?)
      – coś wymyślonego dla gojów (to chamstwo?)
      – niespełna rozumu (psychicznie chory) Szaweł (to wulgarność?)

      żeby nie było wzięte za napisane w tonie nienawistnym, chamskim i wulgarnym. Przecież to też zależy od czyjegoś subiektywnego odbioru.

      Jeśli Mateusz Kamil Iwan nie chciał żeby polakatolicy wyskakiwali mu potem z argumentem: „chcesz szacunku wobec swoich wierzeń a sam nie masz go wobec wierzeń innych” to mógł zaznaczyć na swoim blogu, że jest to Pana pogląd na temat żydowierstwa a nie jego.

      Polubione przez 3 ludzi

  16. opolczykpl pisze:

    Kaz, Polak-Słowianin, nie chcę krakać i mimo wszystko naprawdę nie życzę źle tym „rodzimowiercom świętokrzyskim”, ale…
    Katolactfo obecnie tak się rozzuchwaliło (intronizacja żydka Joszue, pomysł zaostrzenia kar za „obrazę uczuć religijnych”), że nie można wykluczyć takiego posunięcia: na wniosek jakichś fanatyków wprowadzą PiSraelici w knessejmie dekret mówiący, że oddawanie czci „słowiańskim bałwanom” jest obrazą uczuć religijnych katolików. Bo rzeczywiście tak jest – oddawanie czci słowiańskim bogom jest obrazą katolickich uczuć religijnych . bo jest „wstętnym bałwochwalstwem” Wykluczyć tego nie można. I o ile znam katolickich fundamentalistów, to niejeden o czymś takim już zamyśla. I wtedy wszystkie związki rodzimowierców zostałyby zakazane. Na ewentualne protesty mają ABW. I wtedy „rodzimowiercy świętokrzyscy” obudziliby się z ręką w katolickim nocniku…
    Czego im, mimo wszystko, choć mnie bezpodstawnie zbluzgali , nie życzę.

    Polubione przez 2 ludzi

    • przemex pisze:

      Widać z tego co pisze Kaz, część polskich rodzimowierców charakteryzuje postawa kapitulancka, włazidupstwo, zwykła naiwność, głupota i beznadziejne toleranctwo, wobec środowisk polakatolickich. Żebrzą o tolerancję u polakatolików, ale nie wiedzą, że w zamian mogą dostać najwyżej dzisiejszy odpowiednik średniowiecznych stosów.

      Polubione przez 2 ludzi

      • kanassatego pisze:

        Ha, ha … zaśmiał się hrabia po … angielsku. Ain’t that the truth, my friend?!

        Przepraszam za angielski, Przemex, ale czasami mam niekontrolowane reakcje w mowie jankesowskiej na skutek długoletniej traumy uczenia języka angielskiego amerykańskich studentów w amerykańskiej szkole technicznej, studentów w większości mających język angielski tam gdzie słońce nie dochodzi.

        Polubione przez 1 osoba

  17. PAWEL pisze:

    Tak Opolczyka czytam i myślę że pomimo że ja Słowianin z krwi i kości to tego narodu nie zrozumiem .Zbluzgać człowieka który tyle lat poświęcił Słowianom . Prowadzi świetny blog o Słowianach .Gdzie tu logika ? Dla mnie to jest tylko ci rodzimowiercy jakaś agentura watykańska bo gdzie tu sens i logika w działaniu . Gdybym ja u nich działał to bym zabiegał o poparcie Opolczyka i bym go w przysłowiową dupę całował aby tylko zechciał się zgodzić na jakąs współpracę czy podzielenie się swoim doświadczeniem .
    Z NICH TACY RODZIMOWIERCY JAK Z URBANA CZY TAM Z URBACHA SAMANTHA FOX ALBO Z PASTUSZKI BELMONDO .

    Lubię to

  18. kanassatego pisze:

    Anatomia pychy, obłudy i beznadziejności tzw. „polskich rodzimowierców” (Cz. 4, ostatnia)

    Zwróćcie uwagę, Panowie, na oczywisty fakt, że ja nigdy nie zwróciłem się do Iwana w tej „dyskusji”, nic mu nie zarzuciłem, nic mu nie powiedziałem, ignorując konsekwentnie jego prowokacyjne, prostackie, polakatolickie wypowiedzi.

    To przecież oczywiste dla każdego, kto czytał cytowaną wyżej dyskusję na RŚ, że to on mnie atakuje, a nie ja jego. To ja zostawiam polakatolików w spokoju, a nie oni mnie. Ja im życzeń słowiańskich przecież nie wysyłam, to oni mi ciągle wysyłają te dla mnie durne życzenia „Wielkanocne” i „Bożego Narodzenia”. Ale Iwan Szczupak Drapieżny tego w swoim rodzimowierczym zacietrzewieniu nie dostrzega i pisze: „Ostaw że tych smutnych ludzi w spokoju jak Ci nie pasuje i zbądźże milczeniem, bo inaczej nie będziesz niczym innym jak frustratem walczącym z wiatrakami”.

    Nie całkiem. Po moim oficjalnym internetowym apelu, już kilka kolejnych osób obiecało, że do mnie więcej życzeń nie wyśle. Bardzo dobrze. O to mi chodziło. Ich życzenia polakatolickie nie są mi do niczego potrzebne i nie mają dla mnie kompletnie znaczenia. A ich polakatolicką, fałszywą przyjaźnią gardzę. Od lat systematycznie odchodzę od skatoliczonych krewnych i różnych polakatolickich „frendów”, bardziej lub mniej utajonych. Okazuje się, że nie jest to walka z wiatrakami. Zakładam, że dzięki mojemu apelowi nigdy więcej żadnych takich życzeń nie otrzymam i będę miał wreszcie spokój. W zupełności wystarczy mi przyjaźń i znajomość kilku autentycznych Słowian. A mam zawsze szansę poznać nowych, chociażby tu, na blogu Przemexa.

    Po ostatniej wściekle irracjonalnej wypowiedzi administratora blogu Rodzimowierców Świętokrzyskich, nadszedł oczywiście dla mnie czas się pożegnać, co zasygnalizowałem już wcześniej w poście dla Moniki. Umieściłem ten tekst:

    „Co to jest wolność słowiańska? W moim życiu jest ona tak ważna, że napisałem o niej książkę, którą opublikowałem w Kielcach, ok. dziesięć lat temu. Opublikowałem też książkę o przygodach z wolnością intelektualną, ale z pewnych powodów napisałem ją po angielsku (Adventures in Freedom). Oczywiście, wolność jakakolwiek – ale szczególnie intelektualna – była i jest zawsze bardzo niebezpieczna. Ale bez niej życie nie ma specjalnie ani sensu ani radości. To trochę tak jak dzika natura: jest bardzo fascynująca, ale może być bardzo niebezpieczna. Gdyby nie była bardzo niebezpieczna, nie byłaby też bardzo fascynująca. „Wilderness”, jak powiedział pewien amerykański pisarz, „is freedom”. No a ta z kolei … wiadomo.

    Jeżeli jako wolny Słowianin mam dowód, że nie ma takiej wolności, wiem, że nadszedł czas odejść. Było dobrze spotkać tu kilku rodzimowierców z centralnego rejonu słowiańskiej Polski, z którego pochodzę (a który, nota bene, nigdy nie powinien nazywać się „świętokrzyskim”.) Życzę powodzenia i wolności słowiańskiej, cokolwiek ona dla Was znaczy. Szczególne pozdrowienia dla Pani Moniki i Pana Rafała (który zaproponował „fejsbukową przyjaźn”). “The time is gone, the song is over, thought I’d something more to say.” (Tu oczywiście, nie mogłem sobie odmówić przyjemności odwołania się do mojego bardzo ulubionego utworu Pink Floyd: “Time”, arcydzieła ponadczasowego.)

    Mistrz Szczupak Drapieżny od razu umieścił post, ale wtedy moja decyzja wycofania się z RŚ była już nie do odwołania. Na koniec, podaję ostatnie uwagi Administratora RŚ. Proszę się przygotować na to, co ten pieniący się świr pseudo-rodzimowierczy wypisuje o Opolczyku:

    „Ano Kaz za zwrócenie uwagi postanowił odejść, cóż nie moja to sprawa, ale przecież nikomu nie zabraniam myśleć co i jak chce, nawet niech sobie, jak ktoś ma ochotę, uważa wyższość kwadratu nad kołem, ale to jest forum publiczne, na którym jest wiele osób. To że wymagam netykiety [sic] nie jest atakiem na niczyje poglądy – ale sposób ich formowania może być zdecydowanie gładszy, wtedy i dyskusja nie będzie oparta na agresji. A wtedy możemy w logiczny sposób rozmawiać. Rozumowo, nie emocjonalnie. Zaś co do opolczyka – on jest z tej samej materii co wszystkie bieszki, ratomiry, neo-dzieci, wielcy lechici, trechlebovy i reszta njuejdźowej [sic] – rozpraszaczem, głupotą i irytującym fałszem który zasnuwa ludziom mózgi i wyciąga ich tajone tęsknoty i lęki zamiast otwierać oczy na przyszłość”.

    Can you fucking believe this!? Can you fucking believe this!?

    Czy Wy Panowie czytacie k.… to, co ja czytam?! I czy Wy przecieracie oczy jak ja przecieram?

    Największy świr polakatolicki, wredniejszy niż najbardziej wredny polakatol w historii Polakatolandu, nie byłby chyba w stanie napisać tak plugawego oszczerstwa pod adresem Opolczyka, bardziej plugawego niż to, które spłodziła ta cuchnąca zazdrością i zawiścią anty-słowiańska żmija „rodzimowiercza”, ta niedokształcona, pisząca prostacką polszczyzną miernota pseudorodzimowiercza i pseudointelektualna. I to w sytuacji, kiedy ani ja ani Andrzej w żaden sposób nie daliśmy mu powodu do tak rozwścieczonego na nas ataku. Andrzej nawet nie wiedział, kto to jest „Iwan” aż do czasu, kiedy wysłałem mu kopie wypowiedzi Iwana. Ja też nie wiele więcej o Iwanie wiedziałem. I ciągle nie wiem i nie miałem z nim nigdy do czynienia.

    Można się oczywista czasami z Andrzejem nie zgodzić. Można debatować czy Andrzeja swoisty styl jest właściwy. Itd. Można, ale są to sprawy drugo- i trzeciorzędne. Bywało, że i on i ja nie zgadzaliśmy się w pewnych trzeciorzędnych sprawach. Przecież to oczywiste i nie ma o czym mówić. Ale czy ktokolwiek, kto czuję się jeszcze Słowianinem i tęskni do własnego kraju i kultury może odmówić Andrzejowi Szubertowi pasji do naszej tożsamości, naszej „duszy” słowiańskiej? Czy ktoś, kto przeczytał chociaż kilka jego wpisów na swym fenomenalnym portalu „Blog Polski” może mieć jakiekolwiek wątpliwości, jak niezwykle cenna i inspirująca jest jego działalność publicystyczna dla odzyskania naszej godności słowiańskiej i suwerenności narodowej?

    Ktoś z Was może sensownie powiedzieć, że przecież opinia jakiegoś Mateusza Kamila Iwana Świra Szczupaka nie musi być reprezentatywna dla ogółu rodzimowierców i że, jak pisał też sam Andrzej, nie należy ich wszystkich potępiać “w czambuł”. Zgoda. Nie mam zamiaru i nie potępiam wszystkich rodzimowierców w czambuł. Niemniej proszę zwrócić uwagę na pewne fakty. Blog RŚ ma ponad 140 członków. Tylko jedna (jedna!) osoba mnie poparła: Monika Ćwiek. Tylko 4 osoby „polubiły” mój końcowy list pożegnalny. Ponad 130 aktywnych rodzimowierców albo miało całą tę dyskusję w dupie, nie ruszając nawet palcem, żeby poprzeć Andrzeja i mnie. Albo milcząc, poparło swego Świrniętego Wodza. Procentowo to wygląda tak: mniej niż 3 procent rodzimowierców świętokrzyskich mnie popiera. Andrzeja Szuberta nikt, dokładnie nikt.

    Jak mówi Paweł: „Opolczyka czytam i myślę, że pomimo, że ja Słowianin z krwi i kości to tego narodu nie zrozumiem. Zbluzgać człowieka, który tyle lat poświęcił Słowianom. Prowadzi świetny blog o Słowianach. Gdzie tu logika?”

    Jest jak jest. Tzn. jest gorzej niż bardzo źle.

    Polubione przez 2 ludzi

    • zyga pisze:

      Dziękuję KAZ za twój wpis abyś pisał jak najczęściej bo dzień bez twojego wpisu to dzień stracony . Sprawdziłbym z chęcią penisa tego Iwana bo jak mawiała moja prababcia żyd wszędzie wlazie . Widoki penisa mogłyby być bardzo ciekawe .

      Polubione przez 2 ludzi

    • zyga pisze:

      Proszę o wybaczenie ale teraz podpisze się zyga bo to moje drugie imie . Pierwsze mam Paweł ale ono jakoś strasznie zydzizmami mi ciągnie w dodatku zaraz skojarzenie wiadomo z kim .
      Moja mama np ma w urzędach miała Grazyna a w kosciele Barbara a i tak każdy mówił na nią Grazyna .Czemu? . Mój dziadek jak chciał dla niej chrzest ksiadz tak mu odpowiedział ”
      ” wynocha z tym pogańskim imieniem Grazyna ma być inne np Barbara ” i Barbara w papierach kosciólka zostało a dziadek państwowo i tak nazwał ją Grażyna .
      cóż zrobić chrzest musiał być to w końcu wieś co by ludzie gadali jeszcze tyle lat temu .

      Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,

      Pisałem kiedyś Opolczykowi na priv, że jeszcze do niedawna przechodziłem różne wahania i uważałem, że przesadza, ale nawet w tamtym czasie nie napisałbym takich rzeczy pod Jego i Pana adresem, co uczynił ten głupiec Iwan. Głupiec, bo bełkoce coś o netykiecie i o nienawistnym, chamskim tonie a sam to robi – o Perunie, co to za kretyństwo!
      I tylko ta jedna Monika – dzisiaj kobiety potrafią mieć więcej jaj niż co niektórzy faceci.
      Reszta niech się wstydzi.

      Polubione przez 2 ludzi

      • opolczykpl pisze:

        I patrz – ja tamtemu szczupaczkowi przecież nic złego nie zrobiłem. Nie obraziłem go, nie zaczepiałem. Ba – ja nawet o nim nie słyszałem. A on tak na mnie nabluzgał. A Ty się mi dziwiłeś, że mam ostry język. Tylko jak Ty byś sam reagował, gdyby Tobie znajomi powiedzieli, że taki np. Marucha/Wiechowski na jego gnojówce publicznie o Tobie mówił w „dyskusji” per „chuj” i „skurwysyn”. A mi znajomi o tym pisali. Przy czym tenże Wiechowski wcześniej opublikował u siebie coś koło 80-100 moich tekstów, gdy jeszcze pisałem tylko o polityce jako Poliszynel. I nazwał mnie publicznie najlepszym polskim publicystą. A potem nagle stałem się chujem i skurwysynem. Niekiedy żałuję, że kasowałem całe setki komentarzy pełne rynsztokowych wyzwisk pod moim adresem jakie wypisywali mi kochający bliźniego katolicy, zanim nie zablokowałem komentarzy.

        Tak więc tym, którzy mnie krytykują za ostry język, odpowiedzieć mogę tylko to – gdyby was tak wyzywano i obrażano jak mnie, to byście inaczej śpiewali.

        Polubione przez 1 osoba

        • Polak-Słowianin pisze:

          Opolczyk,

          Tak. Teraz mnie to nie dziwi.
          Obnażając to co świadomie, bądź nieświadomie robią, czyli podtrzymują żydogenną wiarę i szkodliwe wierzenia (np o nieskończonej karze), automatycznie stajemy się dla ludzi tego pokroju super-wrogami, tak tym nieszczęśnikom udało się z powodzeniem to wdrukować (nie usprawiedliwiam ich w tym momencie).

          Przemex – zmiana w postaci dodania tła z ośmioramiennym kołowrotem zmieniła w bardzo miły sposób wygląd Twojego blogu. Świetne posunięcie, bardzo pozytywna aura.

          Polubione przez 3 ludzi

          • przemex pisze:

            Wkurzało mnie nieco to jednolite tło, choć kolor zielony mi się podoba to i tak wyglądało to monotonnie. Kołowrót od zawsze jako symbol bardzo mi się podoba, ciągnie mnie do niego sam nie wiem czemu, więc nie omieszkałem wrzucić go jako tło. A że podoba mi się kolor zielony, więc specjalnie szukałem kołowrotu na takim naturalnym tle. Zmieniłem też obraz w nagłówku, tamten domyślny był ładny, ale widok lasu(szczególnie na wiosnę) jakoś bardziej do mnie przemawia. Las to i świeże powietrze i bliższy kontakt z naturą.

            Polubione przez 1 osoba

          • opolczykpl pisze:

            Też zauważyłem i pochwalam zmianę wystroju blogu. Baner w panelu górnym też nowy – piękna panorama lasu.

            Brawo!

            Polubione przez 2 ludzi

  19. opolczykpl pisze:

    Wiesz Kaz, co mnie u tego Mateusza Iwana najbardziej poirytowało – jego nieuczciwość intelektualna, wręcz załganie i hipokryzja – prawdziwie krystowiercza. Zresztą pisałem Ci o tym w mailu. Postawił mnie w jednym szeregu ze świrami:

    „Zaś co do opolczyka – on jest z tej samej materii co wszystkie bieszki, ratomiry, neo-dzieci, wielcy lechici, trechlebovy i reszta njuejdźowej”

    A przecież to ja demaskowałem i tępiłem świrów turbolechitów, tych Bieszków, Szydłowskich i im podobnych. Bo ośmieszają Słowiańszczyznę ich zakompleksionymi wymysłami. Z Ratomirem nic mnie nie łączy, choć jest zapewne poważniejszy niż ten szczupaczek świętokrzyski. I bardziej znany, czego mu tamten widocznie zazdrości. Trechlebova, szowinistę i rasistę nigdy, ani razu u mnie nie promowałem. A jego fałszywkę -„wedy aryjskie” po chwilowym wahaniu zdyskwalifikowałem jako rasistowską i przesiąkniętą krystowierczą ortodoksją fałszywkę sfabrykowaną właśnie przez Trehlebova. Natomiat njuejdżowcem i neo-dzieckiem to jest nadjordańczyk Białczyński. Bo to on od kilku lat nagłaśnia njuejdżowską „wielką zmainę”. Ten zarzut skierowany jest więc pod fałszywym adresem. Jeszcze bardziej irytujący jest zarzut odnośnie „irytującego fałszu”. Łatwo jest komuś fałsz zarzucić, trudniej go udowodnić, Ja jemu właśnie fałsz udowodniłem – stawianie mnie odbok świrów turbolechitów czy njuejdźowców to fałsz. A on nie podał ani jednego przykładu mojego domniemanego „fałszu”.

    Wydaje mi się, że on jest po prostu zakompleksiony i zazdrości Ratomirowi, Trecheblowowi, Bieszkowi, no i mnie, większej popularności niż ta jego. Ale myślę, że renesan Słowiańszczyzny niewiele traci na tym, że świętokrzyscy „rodzimowiercy” są tacy, jacy są. Popatrz – nawet gadzinówka Zionzeitug popularyzuje zainteresowanie Słowiańszczyzną:
    http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,21563546,dosyc-zeusa-i-jowisza-chca-uczyc-o-swietowicie-i-perunie.html

    Obejdzie się więc bez Mateusza Kamila Iwana Świra Szczupaka. Dzisiaj w nocy wrzucę u mnie dwa teksty z gadzinówki o muzeum słowiańskim, naturalnie z własnymi uwagami. Ale cieszy mnie to, że nawet Zionzeitung zainteresowała się sprawą tego muzeum. W tym przypadku wspiera ona renesans słowiański, w przeciwieństwie do tamtych zawistników, zgłębiających wiarę i sikających po nogach z radości, gdy dostaną życzenia świąteczne od krystowierców. I ten ślepiec chce otwierać innym oczy na przyszłość.
    Szkoda słów…

    Biorę się za studiowanie tekstów na gadzinówce. To ciekawsze niż przepychanki z świętokrzyskim szczupaczkiem.

    Polubione przez 2 ludzi

  20. zyga pisze:

    Panowie rozumiem nie w temacie ale troszki żartu nie zawadzi :

    Lubię to

  21. zyga pisze:

    Mnie ciekawi może aby Opolczyk napisał dlaczego pejsata gadzinówka akurat teraz tak się tematem pogan zajęła . Pszpiadek ? jak mawiał znany satyryk .
    Tym kur…. nie wierzę nawet na 1% .Coś kur… kombinują stąd zainteresowanie poganami .
    Przepraszam za te słowa wykrop…. ale ja prawdziwy wiejski chłop i zawsze kląłem jak szewc od dziecka a miałem świetnego nauczyciela w postaci mojego ojca . Na wsi klną wszyscy .

    Polubione przez 1 osoba

  22. zyga pisze:

    Zresztą na WPS jest temat temu poświęcony i brak komentarza Opolczyka . Opolczyku może wyjątkowo umieścisz tam jakiś dłuższy twój komentarz bo temat naprawdę pierwsza liga .Serdecznie proszę .

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Zyga, nie wiem, dlaczego gadzinówka o tym napisała. Być może, aby podjudzić katolactfo. Albo przynajmniej, aby je rozłościć. Tyle, że nie wszystko, co żydo-gazety piszą musi mieć drugie dno. W 1971 izraelska gazeta „Maariv” opublikowała wyznania „radzieckiego” Żyda o tym, że Stalin mordowanie Polaków w Katyniu zlecił Żydom z NKWD. Czy mam taką informację traktować jako żydowski podstęp?
      Nie wiem, dlaczego Dorota Karaś z gdańskiej gadzinówki tematem się zainteresowała. Ale zrobiła to, popytała kilku ludzi, zamieściła ich wypowiedzi i zrobiła dwa artykuły informujące o rosnącym zainteresowaniu Słowiańszczyzną. Artykuły były napisane w sumie poprawnie, nie było w nich jak u szczupaczka świętokrzyskiego o „zgłębianiu wiary”, a o rosnącej popularności Słowiańszczyzny. I o tym że Polak Potrafi! I to mi w zupełności wystarcza.
      Czego więcej możemy wymagać od Zionzeitung?
      Co do WPS – wszystko pozostaje bez zmian. Tam nadal moderacja jest katastrofalna, Kaza nie przeproszono, tak więc nie mam zamiaru włączać się tam do dyskusji w towarzystwie troli tolerowanych przez WPS.
      Ciekawy komentarz wrzucił pod tekstem Kosiura dziobak. I pisze, że w Rosji są tacy, którzy Sumerów wiążą z Rusinami: „Koncepcja wiążąca Sumerów i Rusów opiera się, (przykładowo) na identycznym zdobieniu naczyń sumeryjskich i staroruskich”. I że pismo etruskie kojarzą z „cyrylicą”. Choć pismo etruskie ma trzy tysiące lat, a cyrylica trochę ponad tysiąc.
      I teraz mamy taką sytuację – turborusini twierdzą, że istniało wielkie słowiańskie imperium, tyle że ruskie. Turbolechici też twierdzą, że było wielkie imperium, tyle że lechickie. I żrą się pomiędzy sobą o to, czy pra-Słowianie byli Rusami/Rosjanami czy Lechitami/Polakami. I czy imperium było ruskie czy polskie. Te świry wojnę są gotowi wywołać o te ich chore wymysły. Sam czytałem wymysły turborusinów, że Etruskowie byli Rusami – Eta Ruskie. A u turbolechitów Italia (z Etruskami włącznie), Grecja, Egipt, Syberia, Mur Chiński, Pólnocna Afryka, Persowie, biali Hindusi to wszystko Słowianie – odpryski Ariów/Lechitów/Polaków. U niektórych Noe to też Polak. I Adam i Ewa w raju też gadali po polsku.
      No więc wybacz – ale ja te wszystkie świry spuszczam do kanalizacji.

      Polubione przez 1 osoba

      • zyga pisze:

        Opolczyku dziękuję za odpowiedz bo na nią czekałem ale tak jak u Przemexa na blogu napisane czy to ty napisałeś w życiu bym się nie spodziewał że u chazara Szechtera takie coś się ukaże bo ta pani musiała mieć zgodę swoich szefów aby o tym napisać a ci z kolei musieli mieć ” ja ” od Szechtera .
        Albo cud albo jakieś kalkulację .
        A ja to sobie myślę tak .Parcharnia działa lata wprzód . Podejrzewają że gusła nadjordańskie może trafić szlag niebawem i się już małymi kroczkami zabezpieczają płodząc takie artykuły . Za 20 lat napiszą bo jak oni to wspierali mocno pogan pokazując np tego typu artykuły .
        Opolczyku wspomnisz moje słowa . Za parę lat do ciebie do Niemiec przyleci razem z Łuczywo sam Szechter proponując abyś u niego pisywał u Słowianach mniej więcej to co u ciebie na blogu . Zaoferuje ci za to potężne pieniądze i inne frykasy .
        Zresztą jak wiesz niemal od początku powstania gadzinówki za niezłe sianko pisało u niego sporo pasibrzuchów .
        Opolczyku wiem że trochę ciebie wkurzyłem robiąc sobie jaja że Rebe i Kalkstein mogliby być rodzimowiercami ale moja prośba .
        Wiem że teraz się śmiejesz i może sikasz że śmiechu z tego co pisze ale jak przyjedzie do ciebie delegacja z wybiorczej za kilka lat i zaproponuje ci abyś pisał u nich o Słowianach napiszesz wtedy na blogu Przemexa kilka słów ” Paweł bądz Zygmunt moje drugie imię miałeś rację ” .

        Lubię to

        • opolczykpl pisze:

          Za dwadzieścia lat gadzinówki już nie będzie…
          A jak do mnie przyjdą, gadać z nimi nie będę. Zresztą chyba z 10 lat temu opolska gadzinówka chciała ze mną gadać o Solidurności, Uhercach i konspiracyjnym zlocie opozycji w styczniu 1983 pod przykrywką ślubu Chołodeckiego, na którym pełniłem rolę ochroniarza zabezpieczającego zlot przed SB-ckimi wtykami. Zdecydowanie odrzuciłem tę propozycję. I każdą ewentualną nastąpną też odrzucę.
          Ale ci od Muzem dobrze zrobili, że z gadzinówką gadali.

          Polubione przez 1 osoba

      • przemex pisze:

        Ja bym się tu spisku ze strony GW przeciwko katolikom nie doszukiwał. Z żydo-mediami to jest czasem tak, że jak jakiś temat jest popularny i modny, to go podchwytują i czasem potrafią nawet ciekawie i w miarę zgodnie z prawdą go opisać. Chodzi tu głównie o poczytność(w przypadku prasy), oglądalność(w przypadku telewizji), itp., czyli w gruncie rzeczy o kasę i siłę oddziaływania na opinię publiczną. Muszą jakoś pozyskiwać czytelników a samymi kłamstwami i propagandą nie dadzą rady, bo w końcu ludzie całkowicie ich zbojkotują, więc czasem muszą powiedzieć prawdę. A naszym zadaniem jest oczywiście wyłuskać to co wartościowe a resztę spuścić w kiblu.

        Lubię to

        • zyga pisze:

          Zgadzam się ze zdaniem Szczypiora na 100% :
          „Metro
          29 Kwiecień 2017 o 11:08
          Moim zdaniem gadzinówka Michnika pisząc w taki sposób daje sygnał różnym żydowskim politrukom, aby teraz wskoczyli do wagonu pod nazwą” słowiański folklor. Innego powodu nie widzę.

          Lubię to

      • zyga pisze:

        Tak na koniec : myślę sobie tak : szanowna ninka oberwała kilka razy po łapkach od Opolczyka za doznawany orgazm na widok pewnego majora płaczącego że mu PIszdzielce nie pozwalają ubić świnki aby się nażreć kiełbaski .Parę razy jeszcze pani ninka oberwała od Opolczyka w merytorycznej dyskusji i zamknęła japę do dziś .
        Podobnie było z naną w moim przypadku .Przemex czytał .Napisałem że polskie baby żrą masę chamburgerów i piją masę coca – coli przez co mają dupy jak szopy wiejskie i wyglądają jak kaszaloty co w PRL było nie do pomyślenia a ja PRL dobrze pamiętam wszak służyłem w wojsku za Gomułki .
        Na odpowiedz od nany długo nie czekałem tak napisała :
        ” Polskie chłopy to kilo mułu i jeden wielki syf a nogi im niemyte śmierdzą gorzej niż szambo ” .
        Na WPS piszę po zmianie IP na bramce ( syn mnie nauczył jak to robić ) , ale że mam swoja godność dziś ukazały się moje dwa ostatnie tam wpisy .
        wpis dzisiejszy niny :
        ninanonimowa
        29 Kwiecień 2017 o 10:57
        ——-NIE PODOBA MI SIĘ ! założenie ,że : no tak ! byliśmy, ale wcale nie tacy ,wielcy. Przestała mi się podobać zadziwiająco ograniczająca opinia Opolczyka o Słowianach. Mitomania: już pojawiła się szuflada !, gdzie będzie upychać się WSZYSTKO co będzie ponad zdanie słowiańskiego autorytetu Opolczyka.
        ——————————–
        Ostatnio w sieci pojawił się arcy ciekawy Naukowiec Pan Franc Zalewski , z wykształcenia min Geolog , Historyk . Jego szerokie spektrum , NIE OGRANICZA ! roli Ludów nazywających się Słowianami , nie lokuje ich li tylko pośród gliniastych skorup i czasów po potopowych.

        Franc Zalewski ! człowiek, którego już /autorytety / niszczą, posiada wiedzę daleko sięgającą – w głąb ziemi jak i w przeszły czas .
        Dość już ograniczeń !. Historia Słowian odkrywa się ! i odkryje !. Czas powyrzucać wiedzę ze staroświeckich szuflad.

        Pan Opolczyk MUSI zmienić OPTYKĘ -czyżby nie zauważył ,że JUŻ ! wpadł we własne sidła / szufladę/ . Mój Guru Opolczyk zaczyna pachnieć NAFTALINĄ !.

        Lubię to

        • zyga pisze:

          Oto nowa ikona pani ninki .Zakochać się nie zakochała w tym przystojniaku bo ona ma wszak męża ale na ostro reklamuje na wPS ta swoją nową ikonę :

          Polubione przez 1 osoba

        • opolczykpl pisze:

          Niny mi szkoda. Jakieś turboruskie świry ją podpuścili, że nazwisko jej męża znaleźli na mumii sprzed 5 tysięcy lat w Chinach, choć nazwisk wtedy nie było. Próbowałem jej to wytłumaczyć, ale ona w to ślepo wierzy. No bo jej mąż należy do starożytnego, mającego 5 tys. lat, słowiańskiego rodu. Szajba luz. Tu nawet elektrowstrząsy nie pomogą.
          Ze świrami nie ma sensu dyskutować. Tak samo jak na szczupaczków świętokrzyskich szkoda na nich czasu.

          Polubione przez 1 osoba

          • zyga pisze:

            Znam temat dokładnie . Musiałem lecieć że śmiechu do apteki po stoperan tak ze śmiechu sraczki dostałem i nic nie zmyślam cóż ponad 70 lat to wiadomo nawet ze śmiechu można dostać sraczuni .
            Pani nina powinna mi oddać albo zwrócić koszt stoperanu bo to jej wina .

            Polubione przez 1 osoba

  23. zyga pisze:

    a takim hu….. jak ten Iwan Świr Szczupak to czasu na takich szkoda . Zawsze mówię że już lepiej jakiś fajny erotyk zobaczyć niż przejmować się takimi typami . Na dobrym erotyku to przynajmniej człowiek czasu nie straci i ma rozrywkę a z takiego gnoja to co ? jedynie nerwy .

    Polubione przez 1 osoba

  24. kanassatego pisze:

    Przemex, nowa, piękna szata Twojego blogu! (Choć poprzednia była równie atrakcyjna.) Wygląda na święty las Puszczy Białowieskiej? Czy tak?

    Podczas pobytu z żoną w Słowiańskiej puszczy w zeszłym roku, zrobiliśmy parę zdjąć. Mógłbym jedno umieścić, ale prawdę mówiąc nie wiem jak, bo portal nie pozwala mi na kopiowanie takich zdjęć.

    Byliśmy, szczególnie ja, absolutnie oczarowani lasem Puszczy Białowieskiej. Tak bardzo, że oficjalnie oświadczyłem rodzinie i znajomym, że do końca życia będę go odwiedzał przynajmniej raz w roku, tak jakby to był mój ostatni brat Słowiański. Taka jest moja coroczna Słowiańska pielgrzymka!

    Oczarowany byłem również ksiażką Simony Kossak, „Saga Puszczy Białowieskiej”, którą kupiłem na dworcu w W-wie przed wyjazdem do Puszczy. Złota Słowiańska dusza, Pani Simona! Nie tylko dlatego, że została uhonorowana Złotym Krzyżem Zasługi. Jest ona „postacią wyjątkową, krakuską z urodzenia i białowieżanką z wyboru”. Oto jedna z jej wielu niezapomnianych wypowiedzi:

    „Nie zgadzamy się na traktowanie naszej Ziemi Ojczystej jak cudzego przedsiębiorstwa postawionego w stan likwidacji – głosiła Simona Kossak – gdzie za grosze rozdaje się i marnotrawi całe dobro, jakie jeszcze jest, na beztroskie niszczenie własności przyszłych pokoleń, czyli urody naturalnego krajobrazu i zasobów przyrody, której obecne pokolenie Polaków nie jest właścicielem, lecz zaledwie depozytariuszem, którą ma obowiązek przekazać w stanie niepogorszonym dzieciom i wnukom. Nie wyrażają zgody setki tysięcy obywateli naszego kraju, zrzeszonych i niezrzeszonych: młodzi i starzy, kształceni lepiej lub gorzej, przyrodnicy i inżynierowie, urzędnicy i studenci, turyści i miłośnicy przyrody.” [Adam Wajrak, „Pani Simona z Puszczy”, wyborcza.pl, 17 marca 2007]

    O Słowiańskiej Puszczy Polskiej, która jest perla na skale światową, napisze jeszcze z pewnością nie raz.

    Przemex, przy okazji: Paweł pisał tu już chyba kilka razy o popieraniu finansowym Twojego blogu. Nie wiem czy ta sprawa została ustalona. Jeżeli chciałbyś przekazać mi wiadomość prywatnie, to skontaktuj się z Andrzejem, który poda Ci mój email.

    W Kraju Apaczów i Indian Pueblo spadł dziś śnieg. Absolutna sensacja o tej porze roku. Jedziemy więc na narty przełajowe w Góry Sandia. Take care, Amigos!

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Szczerze powiedziawszy szukałem takiego zdjęcia, które przedstawiałoby właśnie Puszczę Białowieską. Ale nie mogłem znaleźć nic co by odpowiadało mojemu dość wybrednemu gustowi 😉 , a że bardzo mi się spodobało, to wstawiłem właśnie takie. W sumie to nawet nie wiem co to za las, nie sprawdzałem skąd dokładnie pochodzi to zdjęcie. Inna sprawa, że to jest tylko wycinek, całość się nie zmieściła. Nie pozwala na to motyw bloga.

      A odnośnie samej Puszczy Białowieskiej, można by tu stworzyć galerię ze zdjęciami jej poświęconą. Za niedługo bowiem z Puszczy może niewiele zostać w wyniku działań pisraelickiego reżimu. Niby sprzeciwili się prywatyzacji lasów za rządów POpaprańców a sami mają zamiar wyciąć lasy na deski.

      Odnośnie wsparcia finansowego dla bloga, tak się składa, że jest to wersja podstawowa a więc darmowa. W związku z tym nie muszę płacić na utrzymanie strony, choć naturalnie są różne ograniczenia, jak to przy darmowych wersjach, niemniej na razie mi to wystarcza. A stowarzyszenia czy fundacji nie mam, działalności politycznej też nie prowadzę(choć niektórzy mi to proponowali), na którą potrzeba by mi było środków finansowych.

      Śnieg był u mnie tydzień temu(niewiele). Ale u nas to raczej normalne, kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata. Czasem nawet w maju zima potrafi dać znać o sobie. Choć obecnie zimy są bardzo, że tak powiem dziwne, albo nie ma jej prawie wcale, głównie deszcze, lekkie przymrozki, czasem spadnie śnieg albo nagłe i gwałtowne śnieżyce, bardzo niska temperatura i opad rzędu pół metra śniegu i więcej w jedną noc. Marzec i początek kwietnia był ładny, wszyscy myśleli chyba, że będą się już opalać a tu lipa. Prace polowe nawet się zaczęły na dobre u tych co jeszcze mają chęć i siłę bawić się w rolnictwo, ale pogoda skutecznie ostudziła zapały. 😉

      Przyjemnej jazdy na nartach! 🙂

      Lubię to

  25. Zyga pisze:

    Ze mnie informatyk jak z koziej żopy trąba ale może byś Przemex w przyszłości się zastanowił nad wersją płatną może by to jeszcze lepiej wyglądało . I KAZ i ja by się dołożył i wszyscy inni .
    KAZ tak informacyjnie teraz podpisuje się zyga – to moje drugie imię Paweł jakoś za bardzo z zydzizmami mi się kojarzy .
    Co za ludzie .Edward chyba Maciejczyk zdaje się nazywa mnie żydem bo trochu skrytykowałem wpisy ten nany .Co za ludzie .
    Inna sprawa że miałem wczoraj urodziny i trochę browarów do ust poszło .
    nie wiem co to za człowiek ale ten Maciejczyk wszedzie widzi parchatych .
    KAZ TYLKO OSTROZNIE NA NARTACH I MIŁEJ ZABAWY !!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubione przez 1 osoba

    • kanassatego pisze:

      „KAZ tak informacyjnie teraz podpisuje się zyga – to moje drugie imię Paweł jakoś za bardzo z zydzizmami mi się kojarzy.”

      Nie koniecznie, Paweł.

      Kiedyś pisałem artykuł o Szawle, zwanym bezsensownie „Św. Pawłem” i dlatego pamiętam dobrze, dlaczego Żyd Szaweł został Pawłem. Otóż ten bardzo zawistny, niebezpieczny Żyd jak zaczynał w Imperium Rzymskim swoją „karierę” jako wynalazca i promotor swojej religii zwanej obecnie chrześcijaństwem, to szybko zorientował się, że nie zdziała wiele mając tak banalne żydowskie imię jak Szaweł. Ponieważ miał obywatelstwo rzymskie, postanowił nadać sobie powagi i znaczenia przez przyjęcie łacińskiej wersji swego imienia, czyli „Paulus”. I tak już zostało. W angielskim znany jest, jako „Paul” no a w polskim jako „Paweł”. Czyli Paulus czy Paweł to solidne łacińskie imię i nie musisz się obawiać, że ma jakiekolwiek żydowskie konotacje.

      Przy okazji: to łacińskie imię znaczy „mały” lub „pokorny”. Szalony Szaweł (jak ja go zawsze nazywałem i nazywam) był rzeczywiście mały (i bardzo brzydki). Natomiast na pewno nie był pokorny.

      Polubione przez 1 osoba

      • Zyga pisze:

        KAZ serdeczne dziękuję ale ten Paweł tak juz wpadł w głowę że kojarzy mi się z żydzizmami tym bardzie że od dziecka wpajano mi miłość do niego i nazywano Pawłem .Nie śmiej ale nawet nie wiedziałem że Jezus sto Joszue bo nigdy Joszue nazwy nie słyszałem dopiero jak zacząłem czytać Opolczyka .
        wlasnie zakupiłem Stachniuka ta ksiązkę wspakultura .Dałem 2,5 stówki na allegro .sporo ale mysle ze bylo warto .
        Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję .
        zyga jakos bardziej brzmi słowiańsko .

        Polubione przez 1 osoba

  26. Polak-Słowianin pisze:

    To wielce mówiące cytaty z książki „Saga Puszczy Białowieskiej”:

    XVI wiek
    Gdzie poźrzę, wszędy rąbią:
    albo buk do huty, albo sośnią na smołę
    albo dąb na szkuty…
    – Jan Kochanowski

    XX wiek
    Człowiek, odkąd pojawił się na ziemi, począł „ujarzmiać” przyrodę. Aż wreszcie ujarzmił ją tak gruntownie, że poczynają mu włosy stawać z przerażenia, aby w pustce przestrzeni nie został sam na sam z trupem.
    – Jan Gwalbert Pawlikowski
    badacz literatury, publicysta,
    pionier ochrony przyrody

    Polubione przez 2 ludzi

    • kanassatego pisze:

      Jest tam takich cytatów bardzo dużo, tak dużo, że prawdę mówiąc książka Simony powinna być jednym wielkim cytatem, bo tyle tam mądrości ekologicznej i pośrednio słowiańskiej.

      Jest tam też mnóstwo dokumentów świadczących o patologicznej chciwości i masowych mordach popełnionych na zwierzętach Puszczy Białowieskiej nie tylko przez polską szlachtę polakatolicką i innych takich możnowładców i chołotę, ale także, tragicznie, przez polskich królów. (Należy na przykład skończyć z mitem tzw. „Kazimierza Wielkiego”, który nie był wielkim w żadnych sensie tego słowa.)

      Mądrość tę należy umieścić na czipie i przymusowo, chirurgicznie wszczepić takiego czipa każdemu polakatolikowi, który ma jakąkolwiek władzę polityczną, zaczynając od wszystkich członków PISu, PO i kościoła katolickiego w Polsce.

      Kiedyś na blogu Rodzimowierców Świętokrzyskich (też dla „podjerzania razgawora”) umieściłem taki cytat:

      „Jesteś wśród drzew, lecz brak tu Peruna, nie ukorzysz się przed świętym dębem przodków, nie usłyszysz rozmowy dzikich pszczół z dziuplasta lipą, nie pochylisz głowy przed majestatem miejsca, z którego pochodzisz: przed puszcza słowiańską. Ona umiera”.

      Zapytałem się: czy ktoś z Was jest w stanie odgadnąć tytuł książki, z której ten cytat pochodzi? (Bez oczywiście modlenia się do Boga Google! Przy okazji: to jedyny bóg, który odpowiada na modły!). Jeden chyba tylko członek-rodzimowierca się zainteresował. Obiecałem nagrodę w postaci pierwszego wydania mojego magazynu „Słowiańska Polonia”, ale … nikt nie wyraził zainteresowania.

      To wtedy należało się już wycofać z RŚ. Ale co się odwlekło to nie uciekło.

      Polubione przez 1 osoba

      • Polak-Słowianin pisze:

        Kaz,

        Zgadzam się z tym, że książka Simony powinna być jednym wielkim cytatem. Poprzednie cytaty, które zamieściłem miały wskazać na stopniowe niszczenie Przyrody. Niektórzy twierdzą, że przecież ze stulacia na stulecie dokonuje się ‚postęp’. Nastąpiła tzw. „Rewolucja przemysłowa” a potem dochodzi do krwawych zamieszek jak np. te w Chicago w roku 1886, o których pisał Andrzej („Majowe rocznice…”). Z pewnością chicagowscy biznesmeni byli wierzącymi ludźmi, jak ten prezes fabryki McCormicka gdzie zastrzelono dwóch robotników (prawdopodobnie protestanci zważywszy na szkocko-irlandzkie pochodzenie).
        Szacuje się, że obecnie w wodach naszej Matki Ziemi dryfuje jakieś 150 mln ton plastiku i ta ilość zwiększa się. To jest ciekawe, że seryjnych zabójców, czy szkodniki powstrzymuje się siłą i każdy (chyba) uważa to za właściwe i stosowne, więc logicznie rzecz biorąc nie powinni protestować na przymusowe wszczepianie takich czipów. Zakończę czarnym humorem: no ale co by wtedy poczęli ci ‚biedni’ kapitaliści, korytko by im się skończyło i nie mogliby być naszymi ‚dobroczyńcami’.

        Lubię to

  27. kanassatego pisze:

    Panowie, to, co piszecie o WPS i niektórych „rodzimowiercach” jest tak przygnebiające, że musze odejść w muzykę na jakiś czas, żeby utrzymać zmysły i nie dać się zniewolić przez polakatolicką beznadzieję w państwie „polskim”.

    Oprócz ciągłych lektur o słowiańszczyźnie, wracam też często do moich książek o Apaczach (mam ich ok. 50) i do różnych artykułów (mam ich ponad 100). Poza tym, gram codziennie utwory poświęcone Apaczom, czyli głównie „Apache” i „Geronimo”. Paweł, pamiętam, wspomniał chyba kiedyś, że może powinienem tez nagrać jakiś utwór dla Blogu Polskiego Opolczyka. Oczywista, że chętnie to zrobię jak tylko otrzymam takie zamówienie od Andrzeja. Wiem, że Andrzej interesuje się tez bardzo Indianami i umieścił wiele niebanalnych wpisów o nich. Więc to zależy od Andrzeja. W tzw. międzyczasie, polecam wczesną wersję tego utworu, który nagrałem ok. 3 lata temu:

    Pozdrawiam,

    Kaz

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Kaz, o projekcie „Hołd Indianom” jeszcze pomyślimy. Ale nie teraz. Jak Ci pisałem w mailu, zaczynam teraz w maju pracę, choć tylko sezonową, ale w pełnym wymiarze godzin. A że życie rodzinne i różne obowiązki domowe też trochę czasu zabierają, to gdzieś do końca września po prostu zawieszam publikacje i aktywność w sieci. Wrzucę jeszcze tylko jeden wpis o Słowianach, którym zawdzięczamy naszą tożsamość i być może krótkie notki w rocznicę zburzenia Arkony oraz na Kupalnockę. I to będzie aż do końca września wszystko.

      Ta melodia, którą grasz, jest przepiękna. Słyszę w niej wyraźnie tętent koni pędzących po prerii. Indian wielkich prerii kocham jak i Ty. W sumie ich system społeczny, kultura, wierzenia i szacunek wobec przyrody w niczym nie różniły się od ich słowiańskich odpowiedników, zwłaszcza przed przybyciem białych, gdy Indianie nie znali jeszcze koni i nie galopowali po wielkich preriach. Apacze byli takimi Ranami i Obodrytami indiańskimi. A Ranowie i Obodryci słowiańskimi Apaczami. Walczyli do końca.

      Może będziesz się śmiał, ale od dzieciństwa kocham tę melodię:

      Wiem, że Winnetou to fikcja, ale był moim „indiańskim” idolem i przez ten film pokochałem Indian sercem 7-letniego dziecka.
      I tak mi zostało do dzisiaj…

      Polubione przez 2 ludzi

  28. Pingback: Im zawdzięczamy, że wiemy kim jesteśmy… – blog polski

  29. kanassatego pisze:

    Warte zacytowania:

    Czytając niedawno wywiad z liderem polskiego zespołu metalowego, który promuje treści słowiańskie, natknąłem się na tę wypowiedź, godną wolnego słowiańskiego Polaka:

    „Pogaństwo to – jak ktoś kiedyś napisał: „Słońce, miód i radosna we krwi ochota!”. Wielu ludzi nie chce już klękać i modlić się do wychudzonego wizjonera, szaleńca przybitego do krzyża, który nazwał siebie władcą dusz, synem Bożym… Człowiek w dzisiejszych czasach rozwoju technologii oraz nauki odnajduje swą ludzka moc i potęgę, dumę i honor, więc przestaje widzieć sens składania modłów Bogu, który okazuje się słabszy od niego… Są moce otaczające nas, moce starsze na tych ziemiach oraz silniejsze niż krzyż. Żywioły i Energia Świata, którym nasi przodkowie nadali kształty, imiona boskie… Ludzie zaczynają interesować się tym, skąd się wzięliśmy, jakie są korzenie naszej kultury. Mowa tu oczywiście o jednostkach świadomych, potrafiących myśleć niezależnie, nie poddających się presji otoczenia, społeczeństwa, środków masowego przekazu, Kościoła”. (Aro, lider grupy Perunwit)

    „wychudzony wizjoner, szaleniec przybity do krzyża”! No, no … nieźle!

    A oto jeden z utworów Perunwita, „W kręgu dębów”:

    ————————————————————
    http://www.musickmagazine.pl/archiwa/92

    przemex

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Tak sobie teraz myślę, że warto by rzucić ten cytat na panel boczny bloga. 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      A jakże, no i tak może powiedzieć tylko osoba prawdziwie uwolniona od tej religii.
      Oczywiście, że to szaleniec przybity do krzyża, bo tylko szaleniec może głosić boga miłości co karze nieskończoną karą.
      Co do tej wypowiedzi o nauce to bym polemizował, bo zależy jak to rozumieć. Owszem, nauka sama w sobie jest tylko pewną metodą, ale to człowiek decyduje do czego użyć tejże nauki. Człowiek używający nauki i technologi do niszczenia Matki Ziemi musi być konkretnym umysłowym zjebem mimo, że może być bardzo inteligentny.
      Nawiązując jeszcze do mojej poprzedniej wypowiedzi (dodam, że nie jestem zwolennikiem tylko krwawych rozwiązań), prof. Simona Kossak została przez władze państwowe odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi, ale jej wielkim pragnieniem było to, żeby cała polska część Puszczy Białowieskiej stała się parkiem narodowym i to powinny zrobić władze państwa, co by było autentycznym docenieniem działalności Pani prof. Simony Kossak.
      A tak, jest tak jakby władze Chicago (w tamtym nieszczęsnym 1886 roku) przyznały odznaczenia robotnikom walczącym o ośmiogodzinny dzień pracy, ale nic nie zmieniły w tej sprawie.

      Polubione przez 1 osoba

  30. kanassatego pisze:

    Słowiańska Polonia: Notatki o Polonii nowo-meksykańskiej

    Postaram się umieścić parę postów w nawiązaniu do uwagi Andrzeja, tu na forum blogu Przemexa, o Polonii Amerykańskiej. Od dawna nie jest tajemnicą, że Polonia Amerykańska jest wyjątkowo konserwatywna i polakatolicka, nawet w obrębie skrajnie skatoliczonej Polski. Kilka lat temu, postanowiłem wydać lokalny magazyn pt. „Słowiańska Polonia / Slavic Polonia” po polsku i po angielsku, co dało mi okazję poznać lepiej tutejszą Polonię.

    Najpierw umieszczę kilka artykułów z tego wydania a później kończący komentarz. Na początek okładka i druga strona. (Nie mogę, niestety, umieścić zdjęć ze względów technicznych, więc podaję tylko kopie tekstów):

    Okładka: Letnie przesilenie/Summer Solstice 2013: Wydanie inauguracyjne / Inaugural issue

    Słowiańska Polonia

    “Jesteśmy Europejczykami [mieszkającymi w Nowym Meksyku]. Jako Polacy wywodzimy się ze starożytnej Sławii. Jako Europejczykom drogie nam jest dziedzictwo kulturowe Grecji przedsokratejskiej: … myślicieli takich jak Homer, Tales, Protagoras i Sokrates. Na gruncie rodzimym, naszym praojcem duchowym jest Masław, ostatni polski pogański książę Mazowsza.” (Antoni Wacyk, Filozofia Polska Zadruga)

    Slavic Polonia

    “We are Europeans [living in New Mexico]. As Poles, we are descended from ancient Slavia. As Europeans, we cherish the cultural heritage of pre-Socratic Greece: … thinkers such as Homer, Thales, Protagoras, and Socrates. In our homeland, our spiritual forefather is Maslav, the last Polish Pagan duke of Mazovia.” (Antoni Wacyk, Polish Philosophy: Zadruga)

    Druga strona: Od Wydawcy i Redaktora: Kaz Dziamka

    Witamy: Słowiańska Polonia jest magazynem promującym magiczny świat naszych słowiańskich przodków. Wolny od jakiejkolwiek korporacyjnej czy religijnej kontroli i nie związany z żadną partią polityczną, SP jest oazą słowiańskiej wolności w świecie korporacyjnego i religijnego totalitarianizmu. Mamy dużą nadzieję, że nasz unikalny magazyn będzie popularny nie tylko wśród Polonii nowomeksykańskiej.
    Wolność religijna nie jest wolnością, jeżeli nie ma również wolności od religii. Wolność słowa nie jest wolnością, jeżeli nie można swobodnie krytykować chrześcijańskiego czy islamskiego imperializmu religijnego i innych niebezpiecznych dogmatów i wierzeń. Magazyn Słowiańska Polonia jest prawnie chroniony przez 1. Poprawkę do Konstytucji USA:

    „Kongres nie może stanowić ustaw wprowadzających religię lub zabraniających swobodnego wykonywania praktyk religijnych; ani ustaw ograniczających wolność słowa lub prasy….”

    From the Editor and Publisher: Kaz Dziamka

    Welcome to Slavic Polonia, a magazine promoting the magic world of our Slavic ancestors. Free from any corporate or religious control and not affiliated with any political party, SP is an oasis of freedom in a world of corporate and religious totalitarianism. We do hope that our unique magazine will be popular not only among New Mexican Poles.
    Freedom of religion is not freedom if it isn’t also freedom from religion. Freedom of speech is not freedom, if one cannot freely criticize Christian or Islamic imperialism and other dangerous dogmas and beliefs. Slavic Polonia is legally protected by the 1st Amendment to the US Constitution:

    “Congress shall make no law respecting an establishment of religion, or prohibiting the free exercise thereof; or abridging the freedom of speech, or of the press….”

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Kaz, na tyle, na ile ja znam Polonię usraelską, to pewnie spotkałeś się całkowitym niezrozumieniem, dezaprobatą, a pewnie i z wyzwiskami a nawet z pogróżkami. Dla Polonii trzymanie się kurczowo żydo-katolicyzmu jest w jej przekonaniu trwanie przy „polskości”. Choć katolicyzm to żydowskość a nie polskość i patriotyzm.
      https://opolczykpl.wordpress.com/2017/04/07/demaskowanie-katolickiej-propagandy-zydo-katolicyzm-propagowany-jako-polskosc-i-patriotyzm/

      Niekiedy zastanawiam się, jak zachowaliby się usraelscy Polonusi rozkochani w usraelu, gdyby w Polsce doszło do masowych protestów przeciwko okupantowi, członkostwu w bandyckim NATO i w jewrounii i protesty te zwalczane byłyby militarnie przez NATO pod wodzą usraela. Czy Polonusi staliby po stronie zbuntowanych rodaków czy po stronie agresora i okupanta?

      Lubię to

      • kanassatego pisze:

        „Kaz, na tyle, na ile ja znam Polonię usraelską, to pewnie spotkałeś się całkowitym niezrozumieniem, dezaprobatą, a pewnie i z wyzwiskami a nawet z pogróżkami”.

        Dokładnie, Andrzej. To, co napisałeś. I więcej.

        Stopniowo wprowadzę Was w tutejszy świat, jak tylko jesteście zainteresowani.

        Dobrze, że wróciłeś po pewnej przerwie. Przy okazji: Jestem osobiście zdruzgotany tym, co pisowska sfora wyrabia z Piskorskim i tymi, którzy ze względów już choćby tylko humanitarnych próbują mu pomoc. Jak pisze dziennikarz Sputnika, „… w Polsce zaczyna się istny horror”. To, co sfora zrobiła Piskorskiemu i prof. Sielskiemu jest tego przykładem.

        Polubione przez 1 osoba

        • przemex pisze:

          Jasne, że jesteśmy zainteresowani, przynajmniej ja na pewno, zapewne czytelnicy i komentatorzy także. Naświetlenie jak sprawy mają się wśród amerykańskiej(i kanadyjskiej) polonii jest jak najbardziej konieczne i pożyteczne z wielu względów. Ja oczywiście sprawę znam, lecz dosyć pobieżnie i z głównie z tzw. „poczty pantoflowej”, od znajomych, itp. A przydałaby się garść informacji, można powiedzieć, z pierwszej ręki. 🙂

          Polubione przez 1 osoba

  31. kanassatego pisze:

    W tzw. międzyczasie polecam tę stronę:

    https://capitalbook.com.pl/pl/p/Nowa-Zadruga-Pawel-Bielawski/2150

    Bardzo interesująca kolekcja o Słowianach. Należałoby chyba wszystkie te prace kupić i napisać recenzje. Co zamierzam zrobić.

    Polubione przez 1 osoba

  32. Zyga pisze:

    Dzięki Kaz .Zapisałem w ulubionych obok blogu Opolczyka . Kaz w temacie o plotkach toczy się dyskusja o mędrcach syjonu . Napiszesz coś bardzo proszę może kilka zdań jakie masz zdanie w tym temacie .

    Polubione przez 1 osoba

  33. Polak-Słowianin pisze:

    Ja również dziękuję.

    Lubię to

  34. Pingback: Z inspiracji użytecznie durnej „Branży” wokół Roberta Brzozy: refleksje nad klęską Polaków w info-wojnie z żydłactfem « Grypa666's Blog

  35. kanassatego pisze:

    Zyga:

    „Cholera wie ile pożyję, dlatego piwko w każdych ilościach wskazane. Wszystkie nagrody słowiańskie dla tego, który wynalazł ten cudowny trunek. Gdybym miał wybór oczywiście jakbym był młody najładniejszą baba do ciurlania albo piwo wybrałbym piwo. Przepraszam trochę marudzę. Pozdrawiam .

    Witam Waćpana Zygę wirtualnym kuflem wirtualnego, wybornego prasłowiańskiego piwa!

    Ten nieodzowny do godziwego życia trunek to specjalność naszych słowiańskich przodków. Choć go nie wynaleźli, to jednak wielce ulepszyli i nie tylko. Oto, co mówi książeczka, którą kupiłem na dworcu w Sosnowcu w zeszłym roku:

    „Piwo i miód były ulubionymi napojami Polan. Znajomość chmielu potwierdzają nam wykopaliska, a znajomość warzenia piwa – nazwy jeszcze prasłowiańskie, jak młóto i słód, których używa się do lepszego warzenia piwa. Mielony i suszony słód, zalewany wrzątkiem, daje brzeczkę piwną, której nazwę przejęli Prasłowianie od Celtów w czasach przed nar. Chrystusa”.

    Tu na chwilę przerywam, bo uderzyła mi do głowy fala gorącej krwi: „przed nar. Chrystusa”! Jakiego „Chrystusa” i kiedy narodzonego! Przecież takie wyrażenie jest bezmyślną, pustą fikcją, powtarzaną idiotycznie przez miliardy krystowierców mniej lub bardziej ukrytych, jako te metaforowe „rozdarte glisty” stachniukowskie. Bo nawet, jeżeli „Chrystus” jest 20 czy 30 procent czy więcej prawdziwy (bo został zmontowany z jednego lub kilku autentycznych świrów religijnych, włóczykijów-nierobów, których nigdy nie brakowało i nie brakuje), to jednak nikt nigdy nie wiedział, nie wie i nie będzie wiedział, kiedy dokładnie taki ktoś się urodził.

    Przecież w języku polskim i innych językach funkcjonują już od dawna lepsze zwroty: „przed nowa erą” albo, np., w angielskim „before common era (BCE)”, zamiast BC (before Christ). Zawsze są opcje językowe i logiczne, tylko trzeba pomyśleć. W powyższym kontekście, prawdziwy słowianofil mógł przecież zupełnie logicznie powiedzieć: „przed nasza erą” albo „ponad 2 tysiące lat temu”.
    Ale nie powie! Dlaczego? Dlatego, że jest „glistą polakatolicka”, której tysiącletnia propaganda katolicka urwała kawałek mózgu i teraz już się chyba nie da nic zrobić.

    Przy okazji: chcecie jeden z prostych, szybkich testów na niezawodne zidentyfikowanie polakatolików? Zwróćcie uwagę, czy używają zwrotu „przed Chrystusem”.

    O czym to ja mówiłem? Dokończę może jutro.

    Polubione przez 1 osoba

  36. kanassatego pisze:

    Tyle się tu dzieje, że znowu nie mam czasu zakończyć mój poprzedni post o tak miłym temacie jak piwo słowiańskie. Ale co się odwlecze …

    Metro, powtarzasz oklepany frazes o wielkiej roli chrześcijaństwa w stworzeniu państwowości polskiej. Nie wiemy, co prawda (i nikt nie wie), co by się stało, gdyby np. powstanie Masława nie zostało stłumione w brutalny sposób przez połączone siły morderców polsko-chrześcijańskich i rosyjsko-chrześcijańskich.

    Ale, powiedzmy, że zgadzam się tu z Toba: tak, chrześcijaństwo dało szansę powstania państwa polskiego. Za koszmarna cenę, jednak, tzn. za wymordowanie dziesiątków tysięcy Słowian i za zniszczenie totalne ich wielowiekowej kultury i religii. Jeżeli taki holokaust Słowian jest dla Ciebie akceptowalną cena powstania państwa „polskiego”, tzn. polakatolickiego, no to oczywiście należą się kościołowi katolickiemu brawa.

    Ale teraz kościół katolickie jest już kompletnie nie potrzebny do kontynuacji państwa polskiego. Tak jak nie jest kompletnie potrzebny do kontynuacji jakiekolwiek państwa na świecie, z wyjątkiem oczywiście Watykanu, który z kolei jest jak państwo nikomu już absolutnie nie potrzebne do kontynuacji cywilizacji na naszej planecie.

    Więc, niestety, Metro, przyjacielu, nadszedł czas pożegnania się z kościołem katolickim na zawsze. Życie jest okrutne, jak wiesz, a polityka nie może cackać się z sentymentami i ideałami moralnymi. Murzyn zrobił swoje, murzyn musi odejść. W polityce musisz być albo lisem albo lwem. Nie możesz być barankiem. Czyli czas powiedzieć kościołowi: wynocha do Watykanu, albo gdzieś daleko za ocean, a najlepiej na Księżyc.

    Raz jeszcze, ostatni raz: dzięki wielkie kościołowi katolickiemu za to, co zrobił dla państwa polskiego. Ale teraz już nam kościół katolicki do niczego nie jest potrzebny. To, co Opolczyk skierował do Ciebie, ja chcę skierować do Polskiego Kościoła Katolickiego:

    “Amen, hosanna, alleluja, kyrie elejson – paszoł won”.

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,

      „Czyli czas powiedzieć kościołowi: wynocha do Watykanu, albo gdzieś daleko za ocean, a najlepiej na Księżyc.”

      Znakomicie powiedziane Panie Kaz, popieram.
      Krystowiercy uważają, że oni także są tym kościołem, więc jeśli nie mogą bez niego żyć to oni również niech się wynoszą, oraz krystowiercy innych odprysków o podobnie skrzywionej mentalności, a także inne zjeby, które nie chcą żyć w zgodzie z naturą (podejrzewam, że Księżyc, by ich nie przyjął, ale sam ten fakt jak najdalszej odległości mi się podoba).

      Polubione przez 2 ludzi

  37. kanassatego pisze:

    Witam Waćpanów Zyge, Opolczyka i Przemexa, umawiających się na piwo słowiańskie w słowiańskim kraju na południe od kraju Polan. Czy inni też mogą „wpaść” i wznieść toast za naszych przodków?

    Teraz mogę kontynuować mój post o piwowarstwie słowiańskim.

    „[…] Słowianie, którzy zaznajomili się z chmieleniem piwa od swoich wschodnich sąsiadów, nauczyli tego nowego sposobu inne ludy europejskie, a przede wszystkim Niemców. Lubownikiem piwa był Bolesław Chrobry, przyjmując cesarza Ottona tym napojem, jak podają kronikarze, a jeden z Piastów, Leszek Biały, dlatego nie wybrał się na wyprawę krzyżową do Ziemi Świętej, bo tam nie było piwa.”

    Tu znowu muszę przerwać. Jak mówiłem wcześniej, autor tego cytatu, choć niewątpliwie jest autorytetem na temat starożytnej kultury słowiańskiej, to jednak pozostał zaczadzonym polakatolikiem i bez przerwy daje temu dowody, pisząc, np., „przed nar. Chrystusa” i, jak w powyższym cytacie, „na wyprawę do Ziemi Świętej”. Dla prawdziwego Słowianina świętą ziemia są ziemie słowiańskie ze „świętymi gajami dębowymi”, a nie jakieś i jakiekolwiek nieszczęsne ziemie Bliskiego Wschodu skażone ekologicznie tragicznymi bredniami żydowskimi.

    I tu znowu musze zawiesić komentarz o piwowarstwie starosłowiańskim, bo chciałem Waćpanom zaproponować wysłuchanie tej znakomitej „piosenki mówionej” nagranej przez nasz, polski, słowiański zespól Piorun. Andrzej już go zna i pochlebnie o nim pisał. Chciałem dodać, że właśnie nad taką „mówioną piosenką” obecnie pracuje i mam zamiar współpracować z Andrzejem (tekst) i Robertem (podkład muzyczny).

    Cdn.

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Przepiękny hołd oddany Matce Ziemi, szczególnie dla nas bliskiej, jej części Lechickiej.
      Świetnie pasuje tu głoś kobiecy. Jestem pod wrażeniem, dziękuję bardzo Panie Kaz! Sława szanownemu Zespołowi!
      Warto zacytować słowa:

      Ziemio Lechicka
      Ziemio Lechicka-ziemio ukochana
      Jak żeś ty ślicznie przez Bogów ubrana
      Jak pięknie niebo twym równinom świeci
      Jak zdrowy powiew karmi twoje dzieci
      Od brzegów morza po szczyty Karpatów
      Szumią twe lasy czuc woń twych kwiatów
      Złocistą falą płyną pola twoje
      Srebrzyste wstęgi wiją wód twych zdroje
      Pagórki zieleń kobierców okrywa
      Ziemio Lechicka ziemio urodziwa
      Szczęsny kto na twym urodził się łonie
      I spracowany legł na twym zagonie
      Jest czym odetchnąc gdzie się rozpościerac
      I życ dla czego i za co umierac
      Ziemio Lechicka ziemio ukochana
      We wszystkie żeś dobro od bogów odziana
      Jak by zwierzyniec ony twoje bory
      Pola twe jako spichrza i komory
      Mlekiem i miodem pierś twoja nabiera
      Sąsiad z zazdroscia w oczy spodziera
      Ale na straży ni gród ani wały
      Stoi lud mężny miłością drży cały
      Któż by tej ziemi nie kochał macierzy
      Raz ja ujrzawszy w królewskiej odzieży
      Kiedy pieśnią starą w serce wlewa
      Miłośc co żywi miłośc co ogrzewa
      Przelec oczyma ponad te obszary
      Posłuchaj szumem co mówi bór stary
      Pokłoń się dębom świętym u bezdroży
      Rzekom się pokłoń w nich płynie zdrój świeży
      I tym zagorom na których wśród żyta
      Mak i bławatek na wieńce zakwita
      Piersią zaczerpnięte powietrza i wonie
      I oko poślij w głębie po ustronie
      Patrz jaka cisza tę ziemie okrywa
      Błogosławiona weselem szczęśliwa
      A kto się rodził kto tu przeżył lata
      Chaty nie odda za wsze złoto świata

      Polubione przez 2 ludzi

  38. kanassatego pisze:

    Piwowarstwo staro-słowiańskie (Cześć 3)

    „[…] W średniowieczu piwa polskie były słodzone miodem, warzone głównie z pszenicy. Były one doskonale, skoro niejedni cudzoziemcy, głównie Włosi, chętnie o nich wspominają. Również nasz kronikarz Gallus, opisując podanie o Piaście, kładzie w jego usta takie słowa: „Mam ci ja naczynie warzonego piwa, com je przygotował na postrzyżyny mego jedynaka…”. Nazwa piwa, wywodząca się od picia, dowodzi, że ten napój był u Polan najpowszechniejszy, codzienny. Nazwę browaru, piwowarni, przejęliśmy w wiekach średnich niepotrzebnie od Niemców”.

    Czyli i w tym sensie starożytni Słowianie byli na wyższym poziomie rozwoju niż np. takie ówczesne dzikusy jak Niemcy. Początek stopniowego, stałego upadku Słowian – który to proces trwa już ponad 1000 lat i w obecnym czasie w Polsce za rządów PISu osiągnął skaliste dno – to moment przejęcia oficjalnie chrześcijaństwa przez zdrajcę Mieszka Pierwszego, oprawcę i mordercę mieszkanców „plemiennych gród zachodniej Wielkopolski, Kujaw, zachodniego Mazowsza i północnej Małopolski”.

    Nie byłbym specjalnie zdziwiony, gdyby znaleziono więcej dowodów na to, że Mieszko Pierwszy to nie żaden Słowianin tylko jakiś Wiking, jakiś Wareg, czyli po prostu „wróg”. O szwedzko-duńskim pochodzeniu Mieszka Pierwszego pisze całkiem przekonywująco Zdzisław Skrok w swojej dobrej książce o Słowianach, pt. „Słowiańska moc”. Według Skroka, który odnosi się do dokumentu „Dagome iudex”, prawdopodobne jest, że brutal kryjacy się za słowiańskim imieniem „Mieszko” to spolonizowany Wiking ze Szwecji, Dani lub „faktorii wikińskich rozrzuconych na południowych wybrzeżach Bałtyku”.

    Tak czy inaczej, sądząc tylko po jego decyzji przyjęcia chrześcijaństwa, można powiedzieć tylko jedno: żaden autentyczny Słowianin z krwi i kości nigdy nie przyjął i nie przyjmie chrześcijaństwa. I w tym choćby sensie, Mieszko Pierwszy nie mógł być Słowianinem.

    O autorze książeczki, z której cytuję powyższe informacje o piwie, napiszę parę słów w komentarzu kończącym ten temat następnym razem.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      A mnie w sumie ciekawi nie tylko rzeczywiste pochodzenie Piastów(o koncepcji że byli wikingami słyszałem) ale i to czy oni tutaj tak po prostu się przypadkowo przypałętali i przejęli władzę siłą przy pomocy drużyn najemników i garstki krystowierczych podżegaczy czy byli przez kogoś wynajęci i podstawieni. W sumie Rurykowicze na Rusi też pochodzili ze Skandynawii, więc nie zdziwiłbym się gdyby i z Piastami było podobnie.

      Lubię to

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,

      Moim zdaniem główna wina leży po stronie chrześcijaństwa. Z pewnością nie przyjąłby go żaden Słowianin świadomy tego jakim zabójczym bublem chrześcijaństwo jest. Nie bronię Mieszka I i nie pochwalam ani nie usprawiedliwiam.

      Polubione przez 1 osoba

    • anonim pisze:

      Również nasz kronikarz Gallus, opisując podanie o Piaście, kładzie w jego usta takie słowa: „Mam ci ja naczynie warzonego piwa, com je przygotował na postrzyżyny mego jedynaka…”.

      Postrzyżyny to też „słowiański” zwyczaj . Ponoć Słowianie żyli w zgodzie z naturą zatem oczywiste że męższczyźni musieli nosić długie brody i włosy. Z tego co słyszałem, to rzymianie aby odróżniać sie od reszty „dzikiej” europy strzygli i goli się (pumeksem!) czym upododabniali się do dzieci .

      Lubię to

  39. Zyga pisze:

    Dziękuję KAZ za ten świetny wpis akurat dziś niedziela to sobie otworzyłem jeden browarek jak zobaczyłem twój wpis . Nie ma nic lepszego jak ciebie czytać popijając piwo .
    Powiem ci kAZ że mój ukochany napój piję dosyć często czasami zakraszę setką wódki i głównie wieczorami wcześniej robię oddechy przeponą aby około 20.50 wytrzymać pierdolenie na cały głos tego Maciory a potem o 21.00 anioł pański który słucha moja zona i tak cały dzien słucha TRWAM i maryja .Oddech przeponą i piwko pozwala mi to pierdolenie jakos przezyć .
    KAZ jaka ta moja żonka w młodości to była kobitka jakie my ześmy bara – bara robili po prostu cos pięknego tylko powspominać można ale o tym pisałem w tym dziale ploteczki u przemexa .
    KAZ dla ciebie zaproszenie zawsze ode mnie aktualne ale przecież nie ma szans na twój przyjazd za daleko i drogie bilety .Z Niemiec czy z Polski to rzut beretem do Czech to mam nadzieję że jednak Opolczyk i Przemex mnie zaszczycą i przyjadą aby pogadać trochę się pobawić , wypić super alkohol i mam nadzieję że Opolczyk na małe wygibasy kobiet sie jednak skusi nie musi byc pełny stripitz .
    KAZ porobię zdjecia i ci wyslemy .
    Planuje wyjazd z Polski w polowie lipca .
    Pozdrawiam .

    Polubione przez 1 osoba

    • kanassatego pisze:

      Drogi Zyga, Stary Słowianinie.

      Pozdrawiam Cię z Ziemi jankesowskiej, zbroczonej krwią ostatnich Pogan na tym kontynencie, którymi byli Indianie, a wśród nich Apacze, ostatni wolni Amerykanie z tzw. Arizony i Nowego Meksyku, czyli z Apaczerii.

      Jak dobrze wiesz: „Góra z górą się nie zejdzie”. Ale … Słowianin ze Słowianinem tak.

      Ja przylatuję do Kraju Polan (z żoneczką) co roku i będę znowu tego lata, a być może jeszcze raz na powitanie Nowego Słońca. Czyli słowiański powwow nie jest wykluczony. Pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

  40. Zyga pisze:

    Kaz dziękuję za odpowiedz .W sumie jak pisałem muszę się tam urządzić poczuć się pewniej przytulnego coś wynająć i zaproponowałem teki termin styczeń -luty – marzec ale i w grudniu byłoby OK parę miesięcy bym już tam mieszkał można się zaklimatyzować .
    Kobitę na moich włościach zostawiam zostawię jej pieniędzy sporo z głodu nie umrze młodsza ode mnie 10 lat niech tam sobie szuka innego chłopa i sobie życie jeszcze układa mnie to już nie interesuje . Rozwód gdyby kogoś poznała mogę się zgodzić ale to zaraz jakieś podziały majątku i tym podobne sprawy znowu kupa stresu .
    Na pewno jeżeli kogoś pozna facet na moich włościach siedzieć nie będzie i jakoś ta sprawę trzeba będzie załatwić jakiś podział niech mnie spłacą jakoś tak .
    Nie lubię takich zabaw ale mam znajomych którzy mi szybko doniosą jak tam na moich włościach zacznie się jakiś kochaś kręcić .
    juz nie marudzę .

    Takie pytanko .
    Co KAZ myślisz o tej Moskwie .Z tego co czytałem Ziemiński leci .Opolczyk też podobno dostał zaproszenie ale chyba go nie będzie bo dostał pracę i zwyczajnie brak czasu .

    Lubię to

  41. Zyga pisze:

    Zapomniałem KAZ że nie jesteś na biezaco .Chodzi o zjazd w Moskwie na który PAZIEM się wybiera 26 maja chciałem wiedzieć czy jak sadzisz może być przesiąknięty parchami .
    Temat na stronie WPS
    Opolczyk tez podobno dostał zaproszenie .
    Dla mnie to nie jest nic smutnego opuszczać nawiedzona kobietą która 24 h / 24 h słucha i ogląda TRWAM i słucha Maryja .
    Trochę to smutne ona miała 18,5 roku natomiast ja prawie 28 lat . Stary byk ze mnie był ale wiesz w młodości ciurlałem wszystko co się rusza kupowałem w drugim obiegu typu playboy czy Penthouse często sam wiesz gdzie to było dostępne . Zazwyczaj goła babka do połowy z czasopisma PRLowskiego mi nie wystarczała . Na tle sexu miałem pierdolca . Nie to ze się kreuje na casanovę bezzębnego który na starość nie miał żadnego zęba ale tak było . Poi co ja uzębienie mam niezłe .
    Poznałem ją ustatkowałem się była miłość rodzina cudowny sex . To było szaleństwo . Po kilka razy dziennie aż żeśmy łózko rozwalili . To były piękne czasy lat 70 .
    Baba w tej chwili całkiem zbzikowała , otyła słucha tylko radyja toruńskiego zrobiła się leniwa po drugie chcę opuścić ten katolicki kraj i pożyć jakoś normalnie przez te ostatnie lata życia .
    Będę przyjeżdzał odwiedzał wnuki . Czemu Czechy? . Jak już pisałem moja siostra tam mieszka oczywiście stryjeczna jesteśmy zaprzyjażnieni i ona już mi dawno proponowała wyjazd po długich nieprzespanych nocach podjąłem decyzję o wyjeżdzie .
    Łatwo wyjeżdzać nie jest w końcu opuszczam kobietę z którą takie cudne chwile człowiek przeszedł tylko teraz wspominać ale muszę to zrobić aby nie zwariować . Ona już tamtej kobiety nie przypomina i to nie chodzi o wygląd zewnętrzny bo każdy się starzeje ale o inne zachowanie .tez mam ponad 70 i dziś tez nie wyglądam na 28 lat .
    ale wspomnienia pozostają cudne jak miedzy innymi w zwierzęcych uniesieniach rozwaliliśmy łóżko a póżniej kończyliśmy sprawę na podłodze bo baliśmy się że zniszczmy następne łózko . Ależ moja żona miała ogień . To są piękne wspomnienia .Taki słowiański namiętny sex .
    KAZ wybacz tam trochę marudzę . Ale może przemex nie wykasuje . Kurcze na wspomnienia mi się zebrało .

    Lubię to

    • przemex pisze:

      Zyga, a co tu kasować? To co piszesz to samo życie jest, widać to wszędzie wokół…

      Lubię to

      • Zyga pisze:

        Dziękuję Przemex bo myślałem że moje wypociny skasujesz w końcu może nie każdemu takie pisanie się podoba to znaczy innym czytelnikom bloga.

        Polubione przez 1 osoba

        • Zyga pisze:

          Dodam starsi już tak mają że wspominają wiesz jak byli młodzi gdzie się żyło w innym systemie który był ludzki a nie podły jaki jest teraz . Pisze się tak po prostu z serca .

          Polubione przez 1 osoba

          • Polak-Słowianin pisze:

            Zyga,

            Nie uważa Pan chyba – taką mam nadzieję – że zmarnował życie.
            Jeśli każde życie ma nas czegoś nauczyć to myślę, że żadne nie jest zmarnowane.
            Życzę pozytywnego rozwiązania problemów!

            Polubione przez 1 osoba

            • Zyga pisze:

              Myślę że życia nie zmarnowałem . Przecież jak pisałem w PRL nic mi nie brakowało wszystko miałem . W wolnych chwilach to dziś wiem że trzeba było więcej książek czytać wypożyczając z naszej wiejskiej biblioteki a niekoniecznie co tydzień szaleń w łózkach coraz to nowych kobiet . Nie mam poczucia żebym zmarnował swoje życie pod zwględem materialnym .
              Myślę że chazarzy zmarnowali życie i potencjał tych młodych Polaków liczać tych co do wyjechali do mycia angielskich kibli do Anglii .Tu juz wchodzi w grę pare milionów .
              Jak ten dobrobyt wygląda ? Byłem u mojego chrześniaka w Anglii konkretnie na północy gdzie Tchatcher polikwidowała kopalnie to wiem .
              Powietrze brudne syf zero czystości a znalezienie tam pracy graniczy z cudem . Chrześniak opuścił Londyn i tam się udał ze względu że tam taniutko wynajmujesz mieszkanie czy mieszanka są tanie .
              On tam pracuje jaki to podcieracz dupy bogatych Anglików takich co to zbzikowali na rozum po prostu .Zarobek dobry ale spróbuj takich chorych psychicznie wykąpać samodzielnie , uporządzić , wytrzyć nos . Kurwa mac ża żadne pieniądze bym tego nie robił .
              Tak Polaków upodili ale co ma zrobić przecież do Polski nie wróci i nie bedzie tu robił za 1500 pln w jakims Media markt czy Biedronce .
              Jedynie w życiu bym się nie spodziewał że moja żona tak zgłupieje i będzie tego rydzola słuchać albo kierunek pielgrzymki Licheń – Częstochowa . Takiego koszmaru nie przewidziałem . Nie przewidziałem że się z nią rozstanę i nasz związek całkowicie skostnieje . Pewnie to jest moja porażka .Może i wina jest po części po mojej stronie .Być może chociaż nigdy jej nie zdradziłem a okazji miałem wiele choćby na róznego rodzaju dancingach tak popularnych w PRL . Nic jej ze mną nie brakowało . Obsypywałem ją prezentami naszynikami z bursztymu które kosztowały potęzne pieniądze , mieliśmy malucha na talony zresztą nie będę się juz rozpisywał .
              Tak jak pisałem .Nie wiem ile mi zostało moze 10 lat zycia może wiecej ale to juz postanowiłem spędzić poza ztym katolickim krajem z dala od Rydzoli i ich mediów z dala od Kalsteinów , Ryzych i całego tego towarzystwa .
              nic za bardzo się rozpisałem .Kończę .

              Polubione przez 1 osoba

            • przemex pisze:

              Zyga, nie zrozum mnie źle, nie jest moim celem ocenianie twojego życia i postępowania, ani doradzanie czegokolwiek, czy też wtrącania w sprawy prywatne. Nie jestem też autorytetem w takich sprawach, bo w sumie nie mam własnych doświadczeń w tej materii z racji tego, że jestem kawalerem a najwyżej mogę korzystać z obserwacji i doświadczeń innych ludzi. Niemniej wydaje mi się, wyciągając wnioski z tego co piszesz(nie wiem czy słuszne), że za bardzo rozpieszczałeś swoją kobietę z racji tego, że bardzo Ci na niej zależało. Poczuła się zbyt pewnie i się rozleniwiła, co obróciło się przeciw Tobie. Nie chodzi mi o to, że powinieneś ją źle traktować, ale z dobrocią też nie należy przesadzać, ludzie w takiej sytuacji bywają niewdzięczni. A bywa, że im bardziej się wokół kogoś skacze(celem zapewnienia mu życia na wysokim poziomie na przykład), tym bardziej ten ktoś staje się z czasem wobec nas obojętny a nawet wrogi, uważa że się mu należy i to za darmo i nie musi się niczym odwdzięczać, ani starać, dawać coś od siebie/wymagać a nawet dziękować. Co do religijności Twojej żony, powiedz mi, o ile chcesz/możesz, jaka była jej matka. Moja mama zawsze mówi: „jabłko od jabłoni daleko nie uciecze”. Dzieci zawsze powielają wzory wyniesione z rodzinnego domu w większym czy mniejszym stopniu, więc szukając jak to się mówi „drugiej połówki” zawsze trzeba patrzeć na jej rodzinę, poglądy, sposób myślenia, zachowanie i wiele innych ważnych rzeczy, itp. To jest ważne, bo jest wielce prawdopodobne a czasem nawet pewne(chyba że sama się na tym łapnie), że te wzorce zostaną powielone w jej późniejszym życiu i tak będzie wyglądało jej i jej rodziny oraz jej dzieci życie. A czasem tam właśnie może leżeć przyczyna klęski. Krótko mówiąc, emocje nie są dobrym doradcą życiowym(również w relacjach damsko-męskich). Czasem dobrze jest nieco zejść na ziemię, zwyczajnie i na chłodno przekalkulować(szczególnie w dzisiejszych czasach) biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw czy podejmuję dobry wybór, żeby się nie wkopać w problemy. 🙂
              A tak po za tym jednym mankamentem widzę że Twoje życie nie było złe(w sensie zmarnowane), nie jeden by chciał mieć takie. 🙂

              Lubię to

            • Zyga pisze:

              Jeszzce raz przepraszam z błedy ale jakoś dziś kiepsko się czuję .Także jeszcze raz za błedy przepraszam .

              Polubione przez 1 osoba

            • Zyga pisze:

              Przemexie masz dużo racji ale pozwół że po kolei .Mam dziś cholernie wysokie ciśnienie leki na razie nie pomagają ale spróbuję odpowiedzieć i prosze o wyrozumiałóść innych czytelnikow bloga .
              Nie obraż się ale taka rada . Wiadomo w PRL było łatwiej ale jeżeli dochodzisz do trzydziestki powinieneś jakąs kobitę sobie znaleść bo czas pracuje już na twoją niekorzyść . Potem już może być nieco za pózno . Wiem to po sobie . Pisałem już dochodziłem prawie 28 lat jak brałem ślub .Ojciec patem śmiał się ze mnie że jak juz się wyprzytakałem amunicji z tymi babami to biorę teraz ślub i to z młódką . Ojciec najbardziej ze mnie żartował i smiał się ” Zygmunt gdzie ty do takiego miodu .Nie dasz już rady . Przeciez ty już dziad stary zaraz będziesz miał 28 lat .
              Oj jak bardzo się mylił .
              Na życie nie będę narzekał . Pewnie była ciężka harówka w polu ale była i zabawa . Pisałem miałem w głowę nic tylko sex . Chodziło się na dancingi poznawały się praktycznie co tydzień dwa jakąś kobietę a potem zazwyczaj wszystko kończyło się w łózku . Nie zrozum mnie zle nie chodzi o traktowanie kobiet jak mięso czy coś ale po prostu w miesiącu obracało cię po 4 czy 5 beż żadnych zobowiązań a i kobity były chętne żadne tam świętoszki co to czekają z tym na ślub i żadne tam jakieś prostytutki . W moich relacjach z kobietami miałem tylko ledwo 4 przypadki gdzie mi kobiety odmawiały i wychodziły z takim tekstem ” „Może lepiej się poznajmy . Będziemy to robić ale musimy się poznać lepiej ” . Wtedy zwijałem żagle i do widzenia .
              Teraz z perspektywy zabawa była fajna ale była blędem bo mogłem wcześniej się ustatkować a nie czekac prawie do 30 a warunki były nie to co dzisiaj .
              W moim przypadku jest tak jeżeli poznałem niespełna 19 letnią kobietę wygląd wewnętrzny Afrodyta – pracowita . Religijna ale tylko umiarkowanie . Do kościoła raz na tydzień .Do spowiedzi tam raz do roku która ci nie pierdoli o religii w łózku jest cudowna sama aranzuje sex po prostu jest nienasycona w dodatku jest miłóść to nie będziesz obdarowywał taką kobietę prezentami i to najdroższymi .
              Skąd ja miałem wiedzieć że ona kiedyś tam będzie słuchać całymi dniami Rydzola i się rozleniwi .Kto wiedział w latach 70 kto to jest ten Rydzol .
              Troche powninieneś mnie w rozpieszczaniu kobiety zrozumieć .
              Przemex wyobraż sobie my po cięzkiej pracy w polu w słoćcu 30 parę stopni przy zrywaniu liści olbrzymich polaci tytoniu przyszliśmy do domu i po dwugodzinnym odpoczynku potrafilismy taki sex uprawiać na ostro że były tylko ryki . Sam nie wiem skąd my tyle siły mielismy .
              Dzisiaj takiego osiłka pogoń do cięzkiej roboty zobaczymy czy po robocie będzie miał jeszcze siłe na sex .Powie babie ” zmęczony jestem” .
              Dlatego my starsze pokolenie byliśmy naprawdę pokoleniem z jajami w odróznieniu od tych dzisiejszych mięczaków wychowanych w Polin .
              Takie fakty .ale już kończę bo nie chce ciebie Przemexie nudzić .

              teraz drukowane :
              Z TEJ PISANINY STAREGO JUZ DZIADKA WYCIĄGNIJCIE DLA SIEBIE DWIE LEKCJE . NIE ROZPIESZCZAJCIE ZA BARDZO SWOICH KOBITEK I DWA NIE CZEKAJCIE Z ZAŁOŻENIEM RODZINY DO 28 CZY 30 LAT , ALE ŁATWO MI PISAĆ JAK WY MŁODZI ZYJECIE TERAZ W TYM POLIN W TAKICH WARUNKACH .
              DZIĘKUJE PRZEMEX ZA TWOJĄ ODPOWIEDZ .

              Polubione przez 1 osoba

            • Zyga pisze:

              Na koniec tak sobie zażartuję i napiszę że niczego nie złapałem przez tyle lat mam tu na myśli pewne choroby .
              To chyba cud od żydowskiego pustynnego Boga .
              W pewnym PRL serialu całkiem dobrym temu młodzikowi ze wsi wystarczył tylko raz i bidak musiał chodzić do PRL wenerologa jak dobrze pamiętam .
              Jak to się mówi : jak pech to pech :
              Kultowy film daleko do szosy . Cóż jak się ma pecha to i za pierwszym razem można coś złapać

              Polubione przez 1 osoba

            • przemex pisze:

              To jest też tak, Zyga, że namiętność, pożądanie, uczucie nie zawsze jest takie samo całe życie. Za młodu wygląda to inaczej, inne zdrowie, inna uroda, hormony szaleją, emocje, itp. Z czasem to słabnie a nawet zanika, i więcej lat się przebywa z jedną osobą tym bardziej to uczucie(o ile ono rzeczywiście było, bo w niektórych przypadkach tak jest, że ludzie potrafią grać dla oskubania drugiej strony) przekształca się zwyczajnie w przyzwyczajenie. A czasem bywa, że nawet i wrogość, brak zainteresowania, a w konsekwencji obie strony lub jedna z nich zamyka się w swoim świecie. Wtedy się mówi, że żyją razem, ale obok siebie, jak lokatorzy, prawie się nie znają. Do rozwodu to już wtedy jeden krok.
              A odnośnie małżeństwa, w czasach PRL-u sensowne było młodo się żenić, inne były warunki ekonomiczne, nieco inni byli ludzie. Dziś to nie jest takie proste, ekonomia, system prawny, medialna propaganda, wyścig szczurów, walka o byt, konsumpcjonizm, kult pieniądza i spowodowana tym ludzka chciwość, zawiść i wiele innych rzeczy, to skutecznie uniemożliwiają. System jest dziś tak skonstruowany, aby maksymalnie uniemożliwić rozmnażanie się całym populacjom(a także je zatomizować) i tutaj stosowany jest cały wachlarz technik i metod. Między innymi wywracanie tradycyjnego modelu rodziny(nie chodzi mi tu o model katolicki, rodzina to nie ich pomysł, ani własność!) do góry nogami, ale to już inny temat. Bardzo dużo młodych ludzi wpakowało się z tego tytułu w dzisiejszych czasach w poważne problemy. Dlatego dziś trzeba podwójnie wręcz przemyśleć co się robi.

              Lubię to

      • Zyga pisze:

        Masz rację Przemex u mnie raczej nastapiło to o czym piszesz i to nawet juz dawno . Tak jak pisałem ja już tu ratunku nie widzę żadnego i tak jak już pisałem chcę ten juz mój ostatni zakręt zycia przeżyć poza tym krajem katolickim i w spokoju z dala od kłótni od wyzwisk od wrogów Boga z dala od pierdolenia że ona się będzie za mnie modlić chociaż mówiłem to już tysiace razy że nie potrzebuję żadnych modlitw do żadnego Boga .Mam to gdzieś .
        Jak pisałem sex zamarł całkowice też już dawno temu .Jestem jednak skłonny rzucić wszystko i przyjechać gdyby moja żona zachorowała i jej pomagać podobnie jak pisałem zapewnię jej tu w miarę luksusowe życie i czasami ją odwiedzę .
        Chyba że kogoś znajdzie bo stara taka nie jest wtedy rozwód i niech już opiekują się nią nowy facet .
        Miesiąc temu pzreprowadziłem z nią poważną rozmowę . Rozmawialiśmy długo i szczerze cóż doszlismy do wniosku że wszystko sie wypaliło jedynie pozostały nam wspomnienia cudnych chwil i jej i moich .
        Wtedy zadzwoniłem do siostry powiedziałem jej co i jak i ona mi poradziła bym do niej przyjechał i na razie zostawił w Polsce wszystko po staremu tak tez robię .

        SWOJĄ DROGĄ CISNIENIE TROSZKI MI SPADŁO WCHODZĘ NA 5 MINUT NA WPS I WIDZĘ ŻE NANA PISZE POWIESĆ .
        WEDŁUG MNIE TO JEST JAKAŚ STARA PANNA NUDZĄCA SIĘ W DOMU ALE JEZELI MA JAKIEGOŚ MĘZA TO JA MU SERDECZNIE WSPÓŁCZUJE .
        POWIEM SZCZERZE Z TAKIM PODŁYM I JADOWITYM BABSKIEM UWSTECZNIONYM SEXUALNIE TO JESZCZE W SWOIM ZYCIU NIE MIAŁEM DO CZYNIENIA .
        POZDRAWIAM I WYBACZCIE TROCHE SMIECIENIA U PRZEMEXA MAM NADZIEJĘ ŻE KAZ NIE BEDZIE ZŁY ZE TROCHE TU ZAŚMIECIŁEM . ROBIĘ SOBIE NA RAZIE PRZERWIĘ OD KOMPUTERA MUSZE SIĘ TROCHE PODLECZYĆ .

        Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Ten zjazd, czy jak też bywa on w krystowierczym żargonie nazywany – Sobór Słowiański – to w sumie dobra inicjatywa polityczna, ale TYLKO polityczna. Jej mankamentem jest to, że większość delegacji zagranicznych nie posiada w swoich krajach żadnego zaplecza organizacyjnego ani znaczenia politycznego, przez co nie mają oni u siebie najmniejszego przełożenia na politykę. Nie są więc w stanie spowodować zmiany polityki państwowej w stosunku do Rosji. Niemniej ich udział, jakkolwiek tylko symboliczny, naturalnie ma znaczenie, gdyż pokazuje, że w innych krajach słowiańskich zgnojonych przez jewrounię i bandyckie NATO są ludzie, którzy nie poddali się kultywowanej tam rusofobii. Kolejnym mankamentem jest właśnie nazwa – Sobór Słowiański. Sobór to termin krystowierczy i dlatego nie powinien być w towarzystwie słowa „Słowiański” używany.
      No i mimo słowa „Słowiański”, ów sobór czy zjazd nie ma nic wspólnego z kulturą słowiańską. Wielu organizatorów i uczestników owego zjazdu zaczyna go od guseł w cerkwi, gdyż są gorliwymi krystowiercami odprysku wschodniego. A i podczas obrad są prelekcje o wielkiej roli i zasługach cerkwi dla…bla bla bla. To samo co u nas ględzą katodebile o zasługach kk dla Polski.

      Z powyższczych powodów mam do tego zjazdu stosunek ambiwalentny – politycznie jest to inicjatywa dobra, natomiast drażni mnie nadużywanie słowa „Słowiański” do inicjatywy, podczas której ważną jej częścią są nadjordańskie gusła w cerkwi, co ze Słowiańszczyzną nie ma nic wspólnego.

      Polubione przez 2 ludzi

  42. kanassatego pisze:

    „Odkrywanie Ameryki: Chrześcijańska czy nie?”

    Kaz Dziamka

    Powszechnie uważa się, że Stany Zjednoczone to kraj chrześcijański. Czy tak rzeczywiście jest?

    Pod względem statystycznym, Ameryka istotnie wydaje się być krajem chrześcijańskim. Około 90% wszystkich ugrupowań religijnych w USA to 10 podstawowych wyznań chrześcijańskich. Wśród tych “rodzin denominacyjnych” (jak się je tu określa), najliczniej reprezentowani są katolicy (ok. 70 milionów wyznawców), baptyści (ok. 33 milionów), metodyści (ok. 7.5 milionów) i luteranie (ok. 8 milionów). Ogólnie chrześcijanie różnych wyznań reprezentują aż 75% dorosłej ludności (ponad 18 lat) Stanów Zjednoczonych, która szacowana jest na ok. 250 milionów.

    Przy okazji: ok. 8% Amerykanów (ateiści i agnostycy) nie wierzy w Boga — co jest procentowo porównywalne z Polską. Np. w 2012 roku, ok. 5% Polaków było ateistami/agnostykami, ale liczba ta wzrasta. USA i Polska są jednak ciągle na dalekim miejscu w świecie pod względem ilości niewierzących. W Czechach, np., ponad połowa ludności nie wierzy w Boga; w Japonii, aż 65%; a obecnie w Norwegii liczba ateistów (39%) przewyższa liczbę wierzących (37%). Jednak, jeśli weźmie się pod uwagę ilość Amerykanów bez żadnej religijnej afiliacji, to okaże się, że jest ich w USA aż ponad 20 procent.

    Na co dzień Stany również wydają się być bardzo chrześcijańskie. Na przykład, na każdym banknocie dolarowym napisane jest obecnie “In God We Trust” (czyli “Bogu ufamy”), choć napis ten pojawił się na banknotach dopiero w roku 1957 i stał się oficjalnie mottem narodowym podczas prezydentury D. Eisenhowera (1953-1961). (Na monetach amerykańskich, natomiast, ten napis został wprowadzony już w roku 1864.)

    Podobnie jest z tzw. “Pledge of Allegiance”. Jest to Hołd Fladze Amerykańskiej składany z prawą ręką trzymaną na sercu i mówiony masowo np. przez dzieci w szkołach i przez nowomianowanych obywateli amerykańskich. Ale sformułowanie “One Nation, under God” (“jeden naród pod opieką Boga”), które wymawia się podczas Hołdu, jest również wstawką z lat pięćdziesiątych, bo oryginalna wersja Hołdu opublikowana w 1892 w piśmie młodzieżowym nie zawierała żadnej wzmianki o Bogu. Została ona dodana przez Kongres Amerykański w 1954, również podczas kadencji Prezydenta Eisenhowera. Przed prezydenturą Eisenhowera, oficjalnym mottem USA była łacińska sentencja: „E pluribus unum”, czyli „z wielu jeden” (tzn. jeden naród). To świeckie, niereligijne motto bardzo dobrze służyło państwu amerykańskiemu od czasu jego założenia (1776), ale w latach 50-tych, w związku z masową nagonką na „niewierzących komunistów” i ogólną histerią antykomunistyczną, chrześcijańscy fanatycy w USA przeforsowali nowe, religijne motto, które oficjalnie promuje wiarę w Boga („Jeden naród, pod opieką Boga”). W praktyce, oznacza to oczywiście wiarę w chrześcijańskiego Boga.

    Jeśli chodzi o przysięgę na Biblię, która to przysięga rutynowo wymagana jest podczas różnych oficjalnych zaprzysiężeń, szczególnie prezydenckich i innych rządowych zarówno federalnych i stanowych, to jest to po prostu bezmyślna tradycja sięgająca staro-angielskich zwyczajów przed powstaniem USA. Bezmyślną tradycją jest również powtarzanie bez końca, przy każdej okazji, frazesu „God bless America!”, czyli „Niech Bóg błogosławi Amerykę!” Po tragicznych atakach terrorystycznych na Nowy Jork i Pentagon – co dla tych, którzy wierzą w „Boga” powinno być bezdyskusyjnym przykładem, że ktoś lub coś zwane „Bogiem” nie błogosławi Ameryki – dosłownie na każdej ulicy w każdym mieście w USA można było zobaczyć napis “God bless America!”, który stał się niejako kolejnym mottem religijno-chrześcijańskim USA.

    Tu osobista anegdota: Gdy uczestniczyłem w uroczystości otrzymania obywatelstwa amerykańskiego w gronie kilkudziesięciu imigrantów w Nowym Meksyku pod koniec lat 80-tych, wszyscy mieliśmy indywidualnie złożyć przysięgę zakończoną religijną formułą: „So help me God”, czyli „Tak mi dopomóż Bóg”. Ponieważ jestem agnostykiem, powiedziałem pracownikowi Wydziału Imigracyjnego w Albuquerque, że ja takiej przysięgi nie mogę złożyć. Zrobiła się pewna konsternacja: pracownik powiedział, że musi w takim razie skonsultować się z Szefem Wydziału. Przez kilka długich minut czekałem w niepewności, licząc się z możliwością odrzucenia, choć jako amerykanista wiedziałem doskonale, że Konstytucja Amerykańska nie wymaga żadnych testów religijnych ani na obywatelstwo ani na jakikolwiek federalny urząd. Po ok. 5 minutach, pracownik pojawił się informując, że Szef zgodził się na moją odmowę złożenia przysięgi religijnej. Odetchnąłem z ulgą.

    Przysięganie na judeochrześcijańską książkę zwaną „Biblią” i powtarzanie pustych judeochrześcijańskich frazesów – „So help me God”, „In God we trust” i „God bless America” – powszechnych dziś wszędzie w USA i nierozerwalnych z amerykańską kulturą, są jednak oczywistymi przykładami łamania Amerykańskiej Konstytucji, a konkretnie, Pierwszej Poprawki i Artykułu 6, Sekcji 3, która mówi wyraźnie, że:

    „[…] no religious test shall ever be required as a qualification to any office or public trust under the United States”. Czyli, jak to jest oficjalnie w języku polskim tłumaczone: „Nigdy … powierzenie w służbie Stanów Zjednoczonych jakiegoś urzędu lub funkcji publicznej nie może być uzależnione od wyznania wiary.”

    Niestety, takie ewidentne ignorowanie i nagminne gwałcenie Amerykańskiej Konstytucji tak się zadomowiło, że obecnie żaden liczący się amerykański polityk czy działacz nie ma odwagi cywilnej i politycznej o tym mówić oficjalnie. Ale czy to wszystko znaczy, że USA są krajem wyznaniowym, opartym na chrześcijaństwie? Otóż wcale nie – wbrew temu, co się powszechnie uważa zarówno w USA jak i świecie. W założeniu bowiem – tzn. w oparciu o Amerykańską Konstytucję i intencje jej autorów – Ameryka nie była, nie jest i nigdy nie powinna być państwem wyznaniowym, czyli promującym jakąkolwiek religię państwową.

    Najlepszym dowodem na to jest oczywisty fakt, że Konstytucja ąmerykańska, napisana w 1787 r., jest całkowicie dokumentem świeckim. Nie ma w niej (w przeciwieństwie do Konstytucji Polskiej) ani jednej wzmianki o Bogu, Jezusie, czy jakiejkolwiek innej “istocie wyższej”. Co więcej, tzw. Pierwsza Poprawka do ąmerykańskiej Konstytucji zawiera słynną formułę, która mówi, że:

    „Kongres amerykański nie będzie zajmował się ustawodawstwem w celu ustanowienia kościoła panującego ani również ustawodawstwem zabraniającym wyznawania jakiejkolwiek religii….”
    Ta klauzula słynnej Pierwszej Poprawki, autorstwa Jamesa Madisona (“Ojca Amerykańskiej Konstytucji”), to według wybitnego współczesnego historyka amerykańskiego Henry Steele Commager’a jest “być może najważniejszą decyzją [polityczną], jaką osiągnięto w Nowym Świecie”. A to dlatego, że gwarantuje ona nie tylko wolność wyznawania jakiejkolwiek religii ale również chroni niewierzących. Co więcej, Pierwsza Poprawka oddziela państwo od kościoła. A ta zasada – oddzielenia państwa od jakiejkolwiek instytucji religijnej – jest tym przełomowym wydarzeniem w historii myśli politycznej, o którym mówi Commager. Jest to bezprecedensowe osiągnięcie w filozofii politycznej, nie tylko w USA, ale i na całym świecie.

    Według Thomasa Jeffersona – bliskiego współpracownika Madisona i, jak on, jednego z założycieli państwa amerykańskiego – Pierwsza Poprawka “wznosi mur oddzielający kościół od państwa.” Ta słynna interpretacja znaczenia Pierwszej Poprawki to podstawowa, najsłynniejsza metafora w amerykańskiej filozofii politycznej. Bez zrozumienia tej metafory nie sposób zrozumieć istoty amerykańskiego systemu politycznego zawartej w Amerykańskiej Konstytucji.

    Dzisiejsi fanatycy chrześcijańscy w USA chcieliby ten “mur” obalić lub przynajmniej osłabić. I dlatego właśnie ciągle walczą o to, aby zmienić Amerykańską Konstytucję tak, aby znalazła się tam przynajmniej wzmianka o Bogu i o potrzebie politycznej ochrony religii, tzn. głównie chrześcijaństwa. Celem tych niekończących się politycznych machinacji jest przekształcenie świeckiego, niewyznaniowego państwa amerykańskiego w chrześcijańską republikę.

    Zapomnieli już ci fanatycy o tym, co dla założycieli Stanów Zjednoczonych było jedną z najważniejszych kwestii: oddzielić na zawsze rząd od wpływów kościelnych po to, aby uniknąć horroru jaki miał miejsce w historii państw wyznaniowych. Jefferson i Madison znali dobrze historię Europy, gdzie rządy sprzężone z kościołem były powodem nieustannych prześladowań religijnych, wyzysku i ciemnoty mas, ogólnej niestabilności politycznej i – szczególnie w przypadku Kościoła katolickiego – inkwizycji, tortur, palenia czarownic i innych mordów i przestępstw na tle religijnym. My, Słowiańscy Polacy, wiemy szczególnie dobrze jak straszną cenę zapłaciliśmy jako naród, i nadal płacimy, za to, że Polska od tysiąca już lat jest państwem wyznaniowym, a od ok. 400 lat, krajem coraz bardziej skatoliczonym i coraz bardziej uwikłanym konkordatem z Watykanem.

    Fakty o Ameryce, które wymieniłem powyżej, są być może dość znane, ale warto je przypominać choćby ze względu na toczące się ciągle w Europie dyskusje o „rzeczywistym” wkładzie chrześcijaństwa w historię Europy i próbach umieszczenia “inwokacji do Boga” w konstytucji Unii Europejskiej. Fanatyzm chrześcijański, szczególnie katolicki, ciągle jest zagrożeniem, szczególnie dla Polski, najbardziej skatoliczonego kraju w Europie.

    Wydaje się, że amerykańscy fanatycy chrześcijańscy zapomnieli (albo nigdy nie słyszeli) o tym, co rząd amerykański stwierdził w 1797 r., kilkanaście lat po ustanowieniu Stanów Zjednoczonych, w traktacie handlowym ratyfikowanym przez Senat USA podczas prezydentury Johna Adamsa:

    „Rząd Stanów Zjednoczonych nie jest, w żadnym sensie, oparty na religii chrześcijańskiej”.

    (Tłumaczeń niektórych cytatów dokonał autor.)
    ————————————-
    Artykuł ten napisałem, bo wielu Polaków i Amerykanów ciągle nie rozumie znaczenia Pierwszej Poprawki do Konstytucji Amerykańskiej i zasady oddzielenia państwa od każdej instytucji religijnej. Oryginalnie, w skróconej wersji, przeznaczyłem ten artykul do pierwszego wydania mojego magazynu „Słowiańska Polonia”.

    PS: Okazuje się, jednak, że obecnie, czyli 20 lat po mojej odmowie powiedzenia „Tak mi dopomóż Bóg”, ta klauzula religijna nie jest już więcej wymagana podczas ceremonii udzielania amerykańskiego obywatelstwa. Jest to jakiś postęp, ale ciągle bardzo mały.

    Polubione przez 1 osoba

  43. Polak-Słowianin pisze:

    Kaz, dzięki.

    To wręcz cudownie, że jest ta tzw. Pierwsza Poprawka. Myślę, że chodzi w tym bardziej o to, żeby ‚państwowo’ nie wywierać na kimś przymusu wyznawania jakiejś religii niż o takie zupełne oddzielenie, ale dobre i chociaż tyle.
    Fanatykom chrześcijańskim w USA którzy uznają tę poprawkę za jakiś “mur”, który trzeba obalić, czy osłabić, należy się ekskomunika, bo zapominają, że ich pisma religijne zabraniają przymusu.
    Co to za krystowieca, któremu trzeba przypominać o tak podstawowej zasadzie?

    Polubione przez 1 osoba

  44. kanassatego pisze:

    Witajcie Słowianie,

    Co pewien czas wyśle Wam muzyczne arcydzieło z mojej kilkusetowej kolekcji. Jest to muzyka, która sprawiła, że jeszcze nie zwariowałem i nie uciekłem do Mgławicy Andromedy od tej morderczej, destrukcyjnej korporacyjnej, krystowierczej, militarnej syfilizacji na naszej planecie.
    Choć w mojej kolekcji mam mnóstwo ulubionych utworów (setki, jak wspomniałem), to artyści, którzy największe na mnie zrobili wrażenie to członkowie niemieckiej grupy „Tangerine Dream”, szczególnie ich lider, Edgar Froese, który zmarł niedawno.

    Jest to muzyka, która nierozłącznie jest zwiazana z moja fascynacją i respektem dla dzikiej przyrody, co oczywiście jest ostatecznym dowodem na moją słowiańską tożsamość i jestestwo. Ale słowa tu trochę mnie zawodzą, wiec po prostu proponuje posłuchać utworu „Mothers of Rain”:

    (Jest tam gdzieś mój krótki komentarz sprzed roku.)

    Lubię to

    • Polak-Słowianin pisze:

      Tak trzymaj Kaz!
      A jaka jest też wspaniała muzyka, którą tworzy żyjąca Matka Ziemia, ten szum potoku, deszczu, owadów i drzew leśnych na wietrze, śpiew ptaków, grom burzowy….to jest to!

      Lubię to

      • zyga pisze:

        TAKIE RZECZY WYKORZYSTUJEMY W RELAKSACJI , WIZUALIZACJI I MEDYTACJI . SUPER SIĘ SPRAWDZAJĄ .

        Lubię to

        • Polak-Słowianin pisze:

          No dokładnie, i najlepiej w lesie, na łonie natury.
          Jednak zjeby niszczą Matkę Ziemię. Nie wiem, chyba dzisiejsze czasy to są ‚czasy zjebów’, wyniszczą się, a potem znów zapanuje spokój.
          Matka dba o dzieci, ale jak bachory za mocno szaleją to dostają porządnego klapsa.

          Lubię to

  45. zyga pisze:

    Podziękowania Dla KAZA . .Przyda mi się wytchnienie od głupizny Dylakowej chociaż ja jestem obeznany w medytacjach i szybko sie uspokajam po dylakowym syfie .

    Lubię to

  46. zyga pisze:

    Podziękowania kAZ za ciekawy wpis .

    Lubię to

  47. przemex pisze:

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/05/31/xiii-sobor-slowianski-dlaczego-organizowanie-sie-slowian-jest-wazne/comment-page-1/#comment-30619

    StartCzytaj „ZADRUGĘ”Numer 17 (marzec 1939)
    Naród bez świadomości narodowej

    Zestawiwszy to cośmy powiedzieli o istocie świadomości narodowej, o istocie naszego nacjonalizmu, z tym co współcześnie bluźnierczo miano „polskości” nosi, wyciągnąć możemy jeden nieodparty wniosek: naród polski jest pozbawiony świadomości narodowej. To co „świadomość narodową polską” według fasonu „odwiecznych prawd” przed naszymi oczyma udaje, z nacjonalizmem nie ma nic wspólnego. Może tylko szalbierczo używaną nazwę. Ale tym samym stwierdzamy grozę położenia. Skoro bowiem naród jest pozbawiony świadomości narodowej, skoro duszę jego wypełnia i o jej istocie stanowi to co jest zaprzeczeniem nacjonalizmu, tym samym jesteśmy zepchnięci już nie na bezdroża nawet, lecz na szlak diametralnie przeciwny temu kierunkowi, który wielkość nadchodzącej epoki oznacza. Mówi się nam, że Polska winna kroczyć drogą „własną”, drogą prawd chrześcijańskich, gdyż tylko to da jej moc, uchroni od wciągnięcia w łożysko innych cywilizacji. Przed dziesięciu laty jeszcze, wbijano nam w głowy, na ławie szkolnej, zasady historiozofii „wieszczów” narodowych, według których Polska upadła dlatego tylko, że rozwijała się według innych zasad, niż bezbożni, pohańscy sąsiedzi; Polska realizowała życie publiczne na zasadach chrześcijańskich, sąsiedzi zaś pohańskich, na przemocy opartych, a ponieważ wyprzedziła w chrześcijańskości Europę i sąsiadów musiała upaść. (A. Mickiewicz, Wykłady paryskie, r. 1842).

    Realizacja „katolickiego państwa narodu polskiego” ozdobiła więc nasze skronie koroną „Chrystusa Narodów” i błogością niewoli. Słodycze tego finału saskiego, dziś w okresie recydywy saskiej wymownie dziesiątki tysięcy ambon zachwala. Są to naturalne, nieubłagane konsekwencje pozbawienia narodu świadomości narodowej, z postawy heroicznej wobec bytu wysnutej.

    Cały nasz wysiłek musi zdążać w kierunku odzyskania swej własnej, nie z nazwy tylko polskiej, świadomości narodowej. Znaczy to, iż musimy sięgnąć do korzeni naszego bytu zbiorowego, do korzeni biologii, w ziemi polskiej tkwiących. Musimy zaczepić o ziemię w której leżą prochy niezliczonych naszych przodków, musimy wchłonąć w duszę nieme wołanie cieniów naszych praojców, rzucających nam nakaz czynienia życia rosnącej, potężniejącej lawinie podobnym.

    Dzieło to musi być tworzone od podstaw. Sięgamy więc do okresu naszych dziejów, kiedy to produkty duchowe skoncentrowanej małości judejskiej, nie zatruły ośrodków nerwowych duszy zbiorowej Lechitów. W jej prymitywnej, mocarnej postaci, szukamy tego tonu, który dziś coraz potężniej w naszych sercach rozbrzmiewa. Wola wielkości, wola stworzenia koncepcji życia narodowego, w którym postawa heroiczna człowieka wobec bytu, przestaje być intruzem, pustą ozdobą „szarzyzny” dnia codziennego, oto nasz najbliższy cel. Trzeba więc mieć wizję celu walki, plan akcji dziejowej. Fundamentem jej jest głos krwi, ten, który przed wiekami pchnął Słowian na podbój Europy. Dziś ta sama wola władcza każe nam tworzyć gmach kultury polskiej z pierwiastkowego wątku słowiańskości swój ciąg prowadzącej.

    Zarodki nowego wątku dziejów polskich, a jednocześnie Słowiańszczyzny począć musimy w naszych sercach w stanie największej ekskluzywności wobec atmosfery duchowych płazów, mrowiem nas otaczających. Dziś wytężamy się nad tworzeniem embrionu polskiej świadomości narodowej, której zadaniem będzie wyprowadzić Polskę z niewoli egipsko-judejskich karłów, ku słońcu Wielkości.
    1937 – 1939 © ZADRUGA Pismo Nacjonalistów Polskich

    Polubione przez 1 osoba

  48. kanassatego pisze:

    W związku z umieszczeniem przez Przemexa artykułu z magazynu „Zadruga”, chciałbym zacytować Antoniego Wacyka, który był dla mnie inspiracją do moich studiów i publikacji o Słowianach. Moją książkę „Moja słowiańska wolność” zadedykowałem w ten sposób:

    „Pracę tę dedykuję Antoniemu Wacykowi, najbardziej polskiemu Polakowi [i] „Zadrudze”, najbardziej polskiej organizacji…”

    Myślę, że nie muszę parafrazować tej dedykacji. Gdybym mógł wtedy bardziej elokwentnie wyrazić mój respekt i uznanie dla Wacyka, bez wahania uczyniłbym to.

    Jak już wspomniałem tu kiedyś, miałem unikalną okazję spotkać się z Wacykiem w Polsce. Niestety na pierwsze umówione spotkanie nie zdołałem przylecieć z USA z powodów osobistych. Na drugie było już za późno. Cholernie mi było przykro. I zawsze będę żałować, że nie mogłem mu osobiście powiedzieć jak bardzo jestem mu wdzięczny.

    Jeżeli nie czytaliście wywiadu z Wacykiem, który przeprowadził „Marcin” z Redakcji „Odali”, to polecam bardzo. Jest on umieszczony na portalu Sędrugi:

    http://www.zadruga.pl/gniewomir-z-podola—antoni-wacyk.html

    Zacytuję jedną tylko wypowiedź:

    Odala: Co sądzi pan o polskiej lewicy?

    Antoni Wacyk: Ci polakatolicy tym się różnią od oszołomów prawicy, że mają więcej rozumu, doświadczenia i skuteczności. Parszywego charakteru polakatolika nic już chyba nie może pogorszyć. W miarę zdobywania dusz przez Zadrugę charakter narodowy będzie się uzdrawiał, tak wierzę.
    ———————–
    Ja też.

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,
      Dziękuję. Pozwolę sobie zacytować jeszcze jeden fragment:

      „Antoni Wacyk – Katolictwo to zabobon, to wiara, która w starciu z rozumem nie ma szans. Upada na Zachodzie, u nas nie tylko trwa, ale i atakuje. Ale też do czasu. Trzy wieki totalnego Ciemnogrodu: by to znieść, trzeba czasu.”

      Oczywiście ja pamiętam, że za rozumem stoi Duch-osoba, która się nim posługuje. Katolictwo niemal zupełnie oddaliło się od sfery świętości wobec np. Matki Ziemi, spowodowało głęboki sztuczny podział, który jest właśnie bezrozumny.

      Lubię to

  49. Pingback: Kolejny zlot Grupy Bilderberg i XIII tzw. „Sobór Słowiański”… – blog polski

  50. kanassatego pisze:

    Witam Słowianinie.

    Twój ostatni post sprawił, że zdecydowałem się napisać wstępną deklarację mojej słowiańskiej filozofii życia. Piszesz: „Twoją fascynację wobec dzikiej przyrody traktuję jako oddawanie (na pewien sposób) czci matce Ziemi i nie tylko Jej – taki krypto-czciciel, mam Cię”.

    Chyba tak (choć nie wiem czy „masz mnie”).

    Nie jestem „krypto-czcicielem” Matki Ziemi: Jestem otwartym, wiernym czcicielem Matki Ziemi, zauroczonym dziką przyrodą, tak zafascynowanym, że od ok. 20 lat spędzam przynajmniej 2-3 tygodnie co roku w dzikich kanadyjskich lasach nad dzikimi jeziorami. Nie mówiąc o niezliczonych wypadach do lokalnych dzikich miejsc jak Gila Wilderness w południowym Nowym Meksyku albo Sandia Wilderness (blisko Albuquerque), albo w wysokie góry Skaliste w Kolorado, pokryte pięknym lasem świerkowym (pełnym borowików, kurek i kozaków czerwonych, ale tylko przez miesiąc, bo tylko na wysokości ponad 3000 metrów rosną tam tak cenne grzyby, a pierwsze mrozy przychodzą już w drugiej połowie sierpnia).

    Jest to „zew krwi”, któremu nie mogę się oprzeć. Muszę tam być, „where there is thunder and the wind shouts back” (jak w piosence Judas Priest); tam gdzie nury krzyczą nad dzikimi jeziorami i rzekami osnutymi światłem księżyca, gdzie czają się i czyhają kilku-kilogramowe sandacze i kilkunasto-kilogramowe szczupaki; gdzie w lipcu dojrzewają miliardy niebieskich jagód w niekończących się, dziewiczych lasach borealnych ozdobionych milionami kolorowych, dzikich kwiatów, takimi jak czerwony „paintbrush” i purpurowy „fireweed”, moje szczególnie ulubione.

    Tam muszę być, przyjacielu, co roku, żeby odzyskać wiarę w sens życia. I nie zwariować.

    Jeżeli może czytałeś wspaniałą książkę Fiedlera „Kanada pachnąca żywicą”, to wiesz, o czym mówię.

    Czasami lecę samolotem do Saskatoon, a później wynajętym samochodem jadę dalej na północ. Ok. 25 lat temu, zdecydowałem, że moim celem będzie Prowincja Saskatchewan z kilku względów. Jednym z nich jest prosty fakt, że jest ona najbliżej Nowego Meksyku i jest szczególnie atrakcyjna ze względu na możliwość ucieczki od korporacyjnej, coraz bardziej nieludzkiej cywilizacji.

    Z reguły jednak wybieram się tam moim Subaru Forester, który kupiłem w 2002 specjalnie w tym celu, dlatego że wtedy był to najlepszy samochód SUV w tej klasie. (Wiele dróg w północnej Kanadzie to drogi szutrowe, które często wymagają, wiadomo, dobrego samochodu terenowego. Jeżeli jesteś oddalony od najbliższej „cywilizacji” (czyli wioski indiańskiej) ponad 200 km, to warto zainwestować w dobry samochód i dobre opony.) Trasa jaką przejeżdżam jest dość niebagatelna: ok. 2600 km, co zabiera mi 3-4 dni. Ale tak silny jest mój „zew krwi”, że nie mam wyjścia i muszę tam jeździć. W tym roku, znowu oczywista jadę, jak zwykle albo w lipcu albo w sierpniu. Wiem, że każda taka wyprawa jest potencjalnie niebezpieczna. Wiem, że pewnego razu mogę po prostu już nie wrócić.

    Jeżeli jest możliwość umieszczania zdjęć na Blogu Przemexa, to chętnie umieszczę kilka zdjęć z moich licznych wypraw w tym dziale, „Hołd Słowianom”.

    Jestem przekonany, że moje przywiązanie i respekt dla dzikiej przyrody są u mnie zakodowane genetycznie w związku z moim słowiańskim pochodzeniem. Jest wielu ludzi, znanych mi i nieznanych, którzy myślą dokładnie tak samo jak ja, mimo że nigdy się nie spotkaliśmy i nie spotkamy. Wśród Amerykanów, to np. słynni pisarze Henry D. Thoreau i Aldo Leopold. Wśród Polaków, to oczywiście Simona Kossak.

    Dawid Foreman, amerykański pisarz, bezgranicznie oddany ochronie przyrody (którego kiedyś osobiście znałem i z którym przeprowadziłem wywiad) dowodził, że tzw. „wilderness gene”, który powoduje, że niektórzy ludzie stają się w naturalny sposób wielbicielami dzikiej przyrody, to pozostałość genetyczna neandertalczyka. Został on, jak wiemy, wyparty i zniszczony, przez homo sapiens, ale zostawił po sobie ślad w naszej puli genetycznej, który czasami przebija się i dochodzi do głosu, sprawiając, że u niektórych ludzi pozostała instynktowna miłość do Matki Ziemi i dzikiej przyrody.

    Nie wiem czy tak jest. Nie wykluczam takiej hipotezy, choć uważam, że oprócz genetycznego uwarunkowania musi odgrywać rolę także czynnik kulturowy.

    W Polsce, obawiam się, jest bardzo mało takich ludzi jak ci, których wymieniłem, co według mnie jest jeszcze jednym tragicznym efektem zniewolenia i skatoliczenia naszej słowiańskiej kultury. Chrześcijaństwo to największy wróg i oprawca dzikiej przyrody, to kolosalny rak, który żre dosłownie całą planetę w celu jej dominacji „usankcjonowanej” dyktatem żydowskiego bożka Jehowy. Walka z chrześcijaństwem i z Jehową to walka o przetrwanie dzikiej przyrody i w konsekwencji ludzkiego życia na naszej planecie.

    I jeszcze tylko jedna notka: nie jestem żadnym romantycznym wielbicielem przyrody w stylu poety Wordswortha. Nie. Ja wiem, że dzika przyroda jest całkowicie obojętna na nasze marzenia, pragnienia, modły i wszelkie inne ludzkie emocje. (Tu się różnię chyba od wielu innych „rodzimowierców”.) Jeżeli nie wiesz jak postępować w dzikim lesie lub innym dzikim miejscu, możesz bardzo łatwo zginąć i to w straszny sposób. (Zmasakrowany np. przez niedźwiedzia albo zamarznięty na śmierć w głuszy leśnej na wskutek przypadkowej kontuzji albo wycieńczenia.) Ale znając sekrety dzikiej przyrody i traktując ją zawsze z respektem, możesz przeżyć na jej łonie 100 lat zachowując i zdrowie i niesłabnącą pasję życia wśród czystych lasów, jezior i rzek i wśród dzikich zwierząt i ptaków.

    Jeżeli myślisz, Polaku-Słowianinie, że jednak romantyzuję i przesadzam, to przeczytaj tylko jeden fragment z pewnej książki, którą znalazłem w Staszowie, w mieszkaniu mojego wujka, zmarłego kilka lat temu. Był on namiętnym myśliwym i wędkarzem:

    „Gajowy Bondziul ma lat 96 i jest wspaniałym typem ginącego puszczańskiego myśliwego, rybaka i pszczelarza. Tak samo jak on musieli żyć, z lasu i dla lasu, osiedli na królewszczyznach jego przodkowie, wolni on pańszczyzny chłopi-łowcy i bartnicy. Blisko wiek nieskrępowanego bytowania w kniei wyrzeźbił tak wspaniale rysy Bondziula, jak nie uczyniłoby tego dłuto najgenialniejszego artysty. Twarz ma spaloną słońcem i wiatrem na brąz niby Indianin, zbrużdżoną, ale czerstwą. Jasne oczy, które przez nieledwie 100 lat wchłaniały w siebie błękit nieba, błękitne są jak niebo. Chodzi powoli, miękko, cicho i jeszcze sprawnie, prowadzi nas chętnie na tokowisko”.

    Takich przykładów mógłbym podać wiele. Czy mam dodać to, czego chyba nie muszę dodawać? Pomyśl jak wspaniałe musiał mieć życie Bondziul! Żadne skarby, żadne pieniądze, żadna władza nie da nikomu tak bezcennej rzeczy, jaką było fascynujące, prawdziwie wolne życie Bondziula w raju, jakim były kiedyś rozlegle, dziewicze puszcze w Europie, których maleńkim kawałkiem jest zachowana jakimś tzw. „cudem” Puszcza Białowieska. Nikt z obecnie żyjących, śmiem twierdzić, nie jest tak wolnym człowiekiem jak był ten słowiański, polski puszczański myśliwy, rybak i pszczelarz. O szczęściu trudno mówić, bo to sprawa subiektywna, ale wolność nie jest subiektywna. Jest możliwa, jest obiektywna i jest bezcenna.

    A my teraz jej już nie mamy.

    (Mam nadzieję, że Nana nie znajdzie tu zbyt wiele błędów gramatycznych i innych. „Tak bardzo się starałem …”)

    Cdn.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Jak wybudujesz na przyklad dom na stoku wulkanu lub strefie sejsmicznej albo znajdziesz się zbyt blisko erupcji wulkanicznej to natura raczej nie będzie się zastanawiać nad Twoim pragnieniem życia, zmiecie wszystko z powierzchni ziemi, z Toba czy kimkolwiek innym, kto będzie stał jej na drodze. Chyba, że się ma więcej szczęścia niż rozumu i jakimś cudem się przeżyje, ale to wątpliwe. Romantyczni wielbicielami natury przeważnie bywają Ci, którzy nie mają o niej zielonego pojęcia, przeważnie mieszkańcy miejskich mrowkowcow, tzw. korpoludki. Wypusc takiego do lasu to nie przeżyje 48 godzin, bo będzie się zachowywał jak w centrum Nowego Jorku. Nazbiera byle czego jak w hipermarkecie i zatruje się pierwszym lepszym grzybkiem lub sciagnie na siebie uwagę dzikiej zwierzyny. Do życia na łonie natury nawet przez, krótki czas nadaje się niewielu a do życia tak jak żyli ludzie przed tysiacami lat, tylko wytrwałe i zahartowane jednostki. Abstrahując już od fakti, że dzikich miejsc na naszej planecie jest coraz mniej a 7 miliardów ludzi i tak nie da się zagonic na łono natury bo raz, że jak już wspomniałem, nie przeżyja bo nie potrafia a dwa taka masa ludzi wszystko rozdepta i zasmieci, co widać na często uczęszczanych szlakach turystycznych. 😉

      Lubię to

    • Polak-Słowianin pisze:

      Kaz,

      „Twój ostatni post sprawił, że zdecydowałem się napisać wstępną deklarację mojej słowiańskiej filozofii życia. Piszesz: „Twoją fascynację wobec dzikiej przyrody traktuję jako oddawanie (na pewien sposób) czci matce Ziemi i nie tylko Jej – taki krypto-czciciel, mam Cię”.

      Chyba tak (choć nie wiem czy „masz mnie”).

      Nie jestem „krypto-czcicielem” Matki Ziemi: Jestem otwartym, wiernym czcicielem Matki Ziemi, zauroczonym dziką przyrodą, tak zafascynowanym, że od ok. 20 lat spędzam przynajmniej 2-3 tygodnie co roku w dzikich kanadyjskich lasach nad dzikimi jeziorami.”

      Dziękuję Ci i ciesze się, że napisałeś, bo teraz możemy sobie parę rzeczy wyjaśnić.
      Najpierw przepraszam, jeśli mogłeś, czy poczułeś się urażony tym moim zdaniem (jak w cytacie).
      To oczywiście moja wina ponieważ czasami zbyt lakonicznie się wyrażam (zresztą sam wiesz, że po to jest rozmowa, żeby w razie jakiś niejasności pytać a nie np. zaraz oskarżać kogoś o złą wolę bo się akurat tak a nie inaczej swojego rozmówcę zrozumiało).

      Uważam Cię za Słowiańskiego Przyjaciela bo serce masz (jak to się czasami mówi) po właściwej stronie i ponieważ Słowiańszczyzna jest Ci droga.

      Jak już wiesz, ja przyjąłem interpretację, że gdy jakaś osoba posiada ciało to nie jest swoim ciałem. Piszę o Matce Ziemi z dużej litery bo dla mnie to nie tylko ciało, ale odnosi się to i do Osoby (z małej litery oznacza dla mnie takie ujęcie nieosobowe).
      Nie wiem czy jesteś wiernym czcicielem Matki Ziemi także jako Osoby i stąd wziął się ten „krypto-czciciel” ponieważ już tylko samą „Twoją fascynację wobec dzikiej przyrody” bez kultu jako Osoby tak potraktowałem. Dla mnie nawet szanując tylko Jej ciało szanujesz i Ją. Na razie nie mam czasu napisać więcej, ale napiszę później.

      Sława!

      ps. nie bez przyczyny dodałem też 😉

      Lubię to

  51. Polak-Słowianin pisze:

    Cd.

    Kaz,

    Cieszę się i gratuluję Ci, że możesz doświadczać tego wszystkiego w związku z Matką Ziemią. Dziękuję też za podzielenie się z nami Twoimi cennymi doświadczeniami życiowymi, informacjami itd. Ludzie o których wspomniałeś mogą być dla nas inspirującym, pozytywnym wzorcem, David Foreman potrafił swego czasu grać ostro.
    Jestem małym żuczkiem, który stara się naprostować swoje myślenie i życie. Myślę, że pewien przełom już się u mnie dokonał. Poskracałem nieco Twoje wpisy żeby nie dublować tego, co już i tak jest.

    „Jestem przekonany, że moje przywiązanie i respekt dla dzikiej przyrody są u mnie zakodowane genetycznie w związku z moim słowiańskim pochodzeniem. (…)
    neandertalczyka. Został on, jak wiemy, wyparty i zniszczony, przez homo sapiens, ale zostawił po sobie ślad w naszej puli genetycznej, który czasami przebija się i dochodzi do głosu, sprawiając, że u niektórych ludzi pozostała instynktowna miłość do Matki Ziemi i dzikiej przyrody.

    Nie wiem czy tak jest. Nie wykluczam takiej hipotezy, choć uważam, że oprócz genetycznego uwarunkowania musi odgrywać rolę także czynnik kulturowy.”

    – Ja też nie wiem czy tak jest. Ostatecznie przyjmuję to co mi się wydaje zgodne z tym za kogo uważam siebie (za ducha-osobę). „Geny” to opis doświadczenia jakiejś osoby poprzez jej zewnętrzne zmysły i (jak wiesz) pochodzący z dziedziny naukowej (nie uważam się za scjentystę).

    „W Polsce, obawiam się, jest bardzo mało takich ludzi jak ci, których wymieniłem, co według mnie jest jeszcze jednym tragicznym efektem zniewolenia i skatoliczenia naszej słowiańskiej kultury. Chrześcijaństwo to największy wróg i oprawca dzikiej przyrody, to kolosalny rak, który żre dosłownie całą planetę w celu jej dominacji „usankcjonowanej” dyktatem żydowskiego bożka Jehowy. Walka z chrześcijaństwem i z Jehową to walka o przetrwanie dzikiej przyrody i w konsekwencji ludzkiego życia na naszej planecie.”

    – Każdy działa stosownie do możliwości, jeden stara się coś zdziałać na platformie idei a ktoś inny w taki bardziej bezpośredni sposób.
    W krystowierczych pismach nie spotkałem takich bezpośrednich nauk o szanowaniu Matki Ziemi i odpowiednim Jej traktowaniu. Przekaz do bani i tyle.

    „I jeszcze tylko jedna notka: nie jestem żadnym romantycznym wielbicielem przyrody w stylu poety Wordswortha. Nie. Ja wiem, że dzika przyroda jest całkowicie obojętna na nasze marzenia, pragnienia, modły i wszelkie inne ludzkie emocje. (Tu się różnię chyba od wielu innych „rodzimowierców”.) Jeżeli nie wiesz jak postępować w dzikim lesie lub innym dzikim miejscu, możesz bardzo łatwo zginąć i to w straszny sposób. (Zmasakrowany np. przez niedźwiedzia albo zamarznięty na śmierć w głuszy leśnej na wskutek przypadkowej kontuzji albo wycieńczenia.) Ale znając sekrety dzikiej przyrody i traktując ją zawsze z respektem, możesz przeżyć na jej łonie 100 lat zachowując i zdrowie i niesłabnącą pasję życia wśród czystych lasów, jezior i rzek i wśród dzikich zwierząt i ptaków.”

    – Ja też nie jestem wielbicielem przyrody w takim stylu jak to opisałeś. Prawa natury są – jak to się mówi – nieubłagane. Dlaczego zresztą ciało Matki miałoby bezpośrednio odpowiadać nam na cokolwiek, to nie jest osoba.

    „Jeżeli myślisz, Polaku-Słowianinie, że jednak romantyzuję i przesadzam, to przeczytaj tylko jeden fragment z pewnej książki, którą znalazłem w Staszowie, w mieszkaniu mojego wujka, zmarłego kilka lat temu. Był on namiętnym myśliwym i wędkarzem: (…)
    Takich przykładów mógłbym podać wiele. Czy mam dodać to, czego chyba nie muszę dodawać? Pomyśl jak wspaniałe musiał mieć życie Bondziul! Żadne skarby, żadne pieniądze, żadna władza nie da nikomu tak bezcennej rzeczy, jaką było fascynujące, prawdziwie wolne życie Bondziula w raju, jakim były kiedyś rozlegle, dziewicze puszcze w Europie, których maleńkim kawałkiem jest zachowana jakimś tzw. „cudem” Puszcza Białowieska. Nikt z obecnie żyjących, śmiem twierdzić, nie jest tak wolnym człowiekiem jak był ten słowiański, polski puszczański myśliwy, rybak i pszczelarz. O szczęściu trudno mówić, bo to sprawa subiektywna, ale wolność nie jest subiektywna. Jest możliwa, jest obiektywna i jest bezcenna.”

    – Tak wolnym? Chyba w innym życiu, jeśli takowe istnieje. Myślę, że jeśli możemy ofiarować (na miarę naszych możliwości) Matce Ziemi coś co przyniesie Jej ulgę, to powinniśmy to zrobić. Traktowanie Matki Ziemi również jako Osoby przez naszych Słowiańskich Przodków (i wynikający z tego szacunek) nie uważam za coś negatywnego. Traktowanie kogoś jako osobę nie wydaje mi się prymitywnym wierzeniem – wierzymy, że w kontaktach z ludźmi nie mamy do czynienia tylko z ciałami, które tylko wydaja się być osobami. Solipsyzm jest nam raczej niemiły. Nie czuję się tworem czyjejś wyobraźni, tylko sobą.

    Zakończę cytatem z książki Simony:

    „Las wyhodowany przez człowieka tak się ma do puszczy, jak krowa do żubra, jak kundel wiejski do wilka”.

    Polubione przez 1 osoba

  52. zyga pisze:

    KAZ taka prosba do ciebie żebyś cos wytłumaczył bo wiesz to najlepiej .
    Metro na WPS pisze:
    Jest taki znany cytat z Johna Lenona: „showbusiness is an extenion of Jewish religion.” Szołbiznes, w tym upowszechnianie muzyki, jest zdominowane przez żydów.

    ZAWSZE MI SIĘ WYDAWAŁO ZE LENNON TO ŻYD . CZYŻBY ROBIŁ WE WŁASNE GNIAZDO ? CO MYSLISZ . PODOBNO W USSRACE ZA JEGO AUTOGRAF MOŻNA DOSTAĆ 10 TYS USD.

    Lubię to

  53. Polak-Słowianin pisze:

    Zyga,

    Ja tutaj, (myślę, że inni również) nie uważam, że wszyscy żydzi/Żydzi są źli i są częścią światowego spisku, ani nie sieję/siejemy nienawiści do Żydów.
    Ogólnie rzecz biorąc, przedstawiamy to co nas boli i dlaczego tak uważamy.
    Kk, wiesz – Słowiańszczyznę uważają za coś niższego, co najlepiej wyrugować ze świadomości Polaków i działają pod tym kątem, są więc naturalnymi przeciwnikami ludzi ją kochającymi.
    Narodofcy, też wiesz, wspomagają żydogenność. Przewodnią rolę ma pełnić według nich żydo-krystowierstwo, reszta ma się dostosować, bo Polska jest katolickim krajem i tym podobne brednie (komary są katolickie, ptaki, drzewa, ziemia). Narodofcy wspomagają cele kk.
    Nie „walczymy z bogiem”, przedstawiamy dlaczego dla nas ta koncepcja boga w którą wierzą polakatolicy jest niszczącą i kiepską.
    Tzw. elita światowa i banksterzy, też wiadomo jakiej głównie są proweniencji – w moim ujęciu szkodnik jest szkodnikiem bez względu na to jakiego jest pochodzenia, a nie tylko dlatego, bo żydowskiego.

    Lubię to

    • zyga pisze:

      zgadzam się tylko jak wyczuć który kocha zasady Talmudu w stosunku do gojów a który nie bo oni się potrafią kamuflować .Skad mam wiedzieć niby że zyd który jest moim kumplem po cichu mnie nie niszczy bo kocha Talmud . I tu jest problem

      Lubię to

      • Polak-Słowianin pisze:

        Zyga,

        Tak, to jest problem, ale to wynika raczej z racji tego, że nie jesteśmy wszechwiedzący, żeby z góry to wiedzieć. Niestety nie istnieją wykrywacze tego typu.
        Zależy też od jakich założeń początkowych wychodzimy, jeśli przyjmiemy że każdy żyd jest taki jak piszesz to nie rozmawiamy z żadnym o kwestiach które mogliby wykorzystać przeciwko nam. Ja przyjąłem, że nie każdy musi, ponieważ są i pozytywne przykłady, ale to tylko gdy rozmawiamy tak ogólnie. Z drugiej strony jeśli nie potrafimy udowodnić, że każdy to jest to niestety tylko nasza opinia.

        Polubione przez 1 osoba

  54. kanassatego pisze:

    Witam Waćpanów,

    Zyga, o Lennonie wiem tylko tyle, że miał pochodzenie irlandzkie i … trudne dzieciństwo. I to dlatego chyba stał się takim utalentowanym krytykiem kapitalitycznej syfilizacji brytyjskiej, w szczególności. Ojca często w domu nie było, a matka go w końcu opuściła, oddając go w opiekę swej siostry. Chłopak się męczył jako dziecko próbując zrozumieć niezrozumiały, głupi świat tzw. dorosłych ludzi.

    Później się „zemścił”, pisząc znakomite piosenki jak np. „Mother”, w której mówi: „Matko, Ty mnie miałaś, ale ja ciebie nigdy nie miałem”.

    Panowie, będę się musiał na jakiś czas pożegnać z Wami. Czeka nas długa podróż do Polski, a potem trudne sprawy rodzinne. Może przed wylotem wyślę Wam pierwszą część mojego opowiadania „Test życia” o najbardziej niebezpiecznej w moim życiu wyprawie (na polowanie na łosie w góry Gila w Nowym Meksyku). Są w tym opowiadaniu dobre zdjęcia z wyprawy, ale ze względów technicznych nie mogę je dołączyć do tekstu, chyba, że Przemex udzieli mi jakiejś rady. Jeżeli pierwsza część wzbudzi pewne Wasze zainteresowanie, postaram się wysłać następne. Jest ich 9.

    Miałem zamiar opublikować to i inne moje takie opowiadania w Polsce, ale po fiasku i oszustwie jakiego doświadczyłem po publikacji mojej książki, „Moja słowiańska wolność”, odechciało mi się trochę przygód „publikacyjnych” w Polsce.

    Polubione przez 1 osoba

  55. Polak-Słowianin pisze:

    Kaz,

    Dzięki Przyjacielu,
    Niech Tobie i Twojej Rodzince dobre gwiazdy sprzyjają!

    Polubione przez 2 ludzi

  56. zyga pisze:

    KAZ dziękuje za odpwiedz w kwestii Lennona .Mam sporo jego utwórów w domu zakupionych jeszcze w PRL na winylach wiele wyrzuciłem do szamba takich jak lady pank które jeszcze zakupiłem w latach 80 .Dziękuję KAZ .
    Ja od jesieni już będę przygotowywał się juz w Czechach na wizytę Opolczyka , Przemexa u mnie w Czechach myślę termin styczeń luty byłby super.
    Szkoda ze w Polsce jakoś potem nie bedziesz ale gdybyś był drugi raz styczeń – luty – marzec dostosuje się zahacz o Czechy naprawdę KAZ serdecznie zapraszam .Byłoby super.

    Polubione przez 2 ludzi

    • kanassatego pisze:

      Zyga, dzięki serdeczne za zaproszenie. Jest szansa spotkać się zimą.

      Zyga, nie gadaj o śmierci i umieraniu, bo się … rozklejam, a to przecie nie wypada Słowianom się nad twardym jak skała losem rozczulać. Swołocz nadjordańska, chrześcijańsko-katolicka, zniszczyła naszą słowiańską cywilizację, nasza kulturę, naszą religię, ale jakoś przetrwaliśmy, mimo bandyckiego NATO, mimo Unii Jewropejskiej i niemieckiej rekolonizacji Polski Słowiańskiej.

      Przetrwaliśmy jakoś. A po nas przyjdą inni, którzy też nie zapomną.

      Tak, jest szansa się spotkać. Wybieramy się do Polski w tym roku raz jeszcze w grudniu.

      Lubię to

      • zyga pisze:

        Serdeczne dziękuję KAZ za twoje słowa .Nawet nie wiesz jak podbudowują jak wzmacniają pomimo że wysokie cisnienie mi daje w kość ale dzięki wam panowie walczę .

        Lubię to

  57. zyga pisze:

    moj stan zdrowia się pogarsza i przed śmiercią taki cuś chciałbym zorganizować , Mam przeczucie że wiele mi juz nie zostało ale kto to może wiedzieć .

    Polubione przez 2 ludzi

  58. Polak-Słowianin pisze:

    Trzymaj się Zyga!
    Dużo zdrówka!

    Lubię to

  59. zyga pisze:

    Panowie troszku sobie czytam moją już chyba 6 ksiązkę o medytacji ( naprawdę zastosowana obniża cisnienie miałem o tym nie pisać bo co będę was panowie uczyl dzieci robić .
    ale ile tych ksiazek czytam to ciagle pochwały do Joszue .
    w tej akurat starej 93 rok autor wchodzi w dupę Joszue niesamowicie sra w gatki bo niby Budda mial przepowiadać nadejście dobra ludzkości w osobie Joszue .
    Podam krótki fragment gdzie chwali matkę Teresę a Kalkuty .
    Ja pier…. nawet o buddyzmie nie poczytać bo wszędzie super Joszue
    cytat:
    Prawdziwy Mistrz w sposób zupełny opanował swoje instynkty. Jego Ŝycie moŜna porównać do
    Ŝycia świętych i proroków. Rozporządza on pełnią władz, ale respektuje zawsze prawa natury, chyba
    Ŝe otrzyma specjalny rozkaz od Boga. Jego ciało, zmysły i dusza są wolne od wszelkich ograniczeń.
    Jego poniechanie świata jest tak dogłębne, Ŝe mówienie o sobie samym wykracza poza jego sposób
    myślenia Nie moŜe on nawet powiedzieć ja, poniewaŜ nie ma w nim miejsca na ja. Zapatrzony jest
    tylko w NajwyŜszego. Prawdziwy Mistrz nie objawia zasięgu swej władzy duchowej, chyba Ŝe po to,
    aby leczyć, uczyć i oczyszczać dusze swoich uczniów. Wszystko emanuje z niego w sposób
    naturalny. Mistrz taki zawsze sam wprowadza wŜycie to, co doradza innym. Jego słowa przemawiają
    do serc. Emanuje z niego niewidzialne światło, które oŜywia dusze jego uczniów. Są Mistrzowie,
    którzy zasługują na to miano, ale nikt ich tym tytułem nie obdarza. Wykonują oni jednak pracę, która
    przynaleŜna jest Mistrzom, wobec czego naleŜy ich zaliczyć do tego grona. Mam tu na myśli np.
    Matkę Teresę z Kalkuty, św. Franciszka. Charakterystyczne jest, Ŝe są to najczęściej ludzie z kultury
    chrześcijańskiej, w której slowo Mistrz jakby nie istnieje.
    Uczeń, który szczerze chce korzystać ze wskazówek Mistrza powinien z ufnością iść drogą
    wskazaną przez niego. Ponadto, jak mówi Śri Prabhupada: „Mistrzowi duchowemu trzeba oddawać
    taką cześć, jak NajwyŜszemu Panu, poniewaŜ jest on jego najbardziej zaufanym sługą.

    autor andrzej bednarz
    medytacja teoria i praktyka – 1993

    Lubię to

    • Polak-Słowianin pisze:

      Bednarz prawdopodobnie nie czytał jeszcze wtedy książki Christophera Hitchensa: „Misjonarska miłość. Matka Teresa w teorii i w praktyce”, mistrzyni, ha, ha, biorąc pod uwagę tę książkę to powinni raczej horror nakręcić pt.: „Monstrum z Kalkuty”.
      Hindus Prabhupada założył ruch kriszny (wielu jego ‚uczniom’ odjebało) i nie był zainteresowany, jak cała ta wspomniana reszta ‚mistrzów’, rozwojem słowiańskiej kultury duchowej. Tacy są zazwyczaj przekonani, że oni wiedzą lepiej, a skoro tak, to reszta najlepiej jakby się dostosowała do ich nauk, czyli do nich jako liderów.

      Lubię to

  60. zyga pisze:

    i jeszcze fragment :
    „W tym właśnie celu Jezus i Budda nauczali przypowieściami, aby dać kaŜdemu szansę do własnej
    interpretacji i własnego zrozumienia treści nauki („Dlatego w podobieństwach do nich mówię, bo,
    patrząc, nie widzą, i słuchając, nie słyszą ani nie rozumieją” – Jezus).”

    Lubię to

  61. zyga pisze:

    Ubawiłem się na tym fragmencie .Czy on nie przypomina pasibrzuchow z Polin:
    „Dla spotęgowania pragnień i chęci uzyskania maksimum z przekazu, uczeń powinien coś z siebie
    dać (zgodnie z prawem natury: jeśli chcemy otrzymać, musimy dawać). W tradycji Tybetu przyjęte jest
    dawanie Mistrzowi podarunku. W dawnych czasach dawano nieraz duŜe ilości złota w zamian za
    instrukcje. Ch. Trung-pa pisał: „Kiedy jako opat klasztoru podróŜowałem po róŜnych rejonach Tybetu,
    dostawałem takie rzeczy jak chustki na głowę, ozdoby, buty, pierścionki i inne dziwne przedmioty.
    Ludzie, którzy mi to dawali nie myśleli, Ŝe są to rzeczy, których potrzebuje, ale dawali mi to, co było
    dla nich osobiście cenne, to, co ich reprezentowało”. Wczasach obecnych, w kulturze europejskiej
    przyjęło się, Ŝe uŜywa się do tego równieŜ pieniędzy. Nie ma w tym nic złego, bo pieniądz to nic
    innego jak tylko zmaterializowana forma energii.”

    Lubię to

  62. zyga pisze:

    Dla prawdziwego Mistrza nie mają te prezenty
    Ŝadnego znaczenia. Mają natomiast ogromne dla ucznia, bo on w zamian coś dostanie, czegoś
    oczekuje, bardziej się otwiera („Z jakim naczyniem przyjdziesz, tyle dostaniesz” – indyjskie). Dawanie
    nie oznacza wiec dawania jakichś rzeczy czy pieniędzy, ale udział w dawaniu w sposób fizyczny,
    poprzez pełne włączenie się w proces dawania i brania.

    Lubię to

  63. przemex pisze:

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/06/08/malo-religijne-uwagi-na-temat-xiii-wszechslowianskiego-zjazdu-w-rosji-od-moskwy-do-piotrogrodu/comment-page-1/#comment-30800

    Ostatnio pewien młody Polak zaprzyjaźniony z kanałem Varga Vikernesa wrzucił na swój YT nagranie stanowiące bardzo wymowną impresję – do opustoszałej katedry wchodzi jeleń. Znak czasów? Czy Europa powróci do swoich pogańskich korzeni? Post-chrześcijański nihilizm nie jest już w stanie zapełnić aksjologicznej pustki powstałej w wyniku upadku posoborowego, „ekumenicznego” Kościoła Rzymskiego. Coraz więcej ludzi odrzuca judeo-chrześcijaństwo. Co je zastąpi? Rodzimowierstwo? Asatru? A. Szubert i Waldek Pastuszka pewnie nie mają takich rozterek, ale ich propozycje to póki co margines.

    Lubię to

  64. Polak-Słowianin pisze:

    Wiecznej sławy Arkonie i Jej Obrońcom!
    https://opolczykpl.wordpress.com/2017/06/12/849-lat-temu-padla-arkona/
    Arkona to również przestroga i znak tego czym w zasadzie jest katolictwo.

    Lubię to

  65. Polak-Słowianin pisze:

    Z okazji Święta przesilenia letniego zwanego popularnie Kupalnocką życzę wszystkiego najlepszego każdemu Przyjacielowi Słowiańszczyzny!

    Niezawodny Opolczyk wrzucił już stosowny tekst: https://opolczykpl.wordpress.com/2017/06/21/letnie-przesilenie-kupalnocka-noc-kupaly-prastare-solarne-swieto-slowian/

    Polubione przez 1 osoba

  66. zyga pisze:

    Dziękuję za życzenia Słowianie i zabieram się za czytanie .

    Lubię to

  67. przemex pisze:

    http://xportal.pl/?p=29626 Polska: Szyszko, Biblia i obłęd
    17 czerwca w Spale odbył się Zjazd Klubów „Gazety Polskiej”, który swoją obecnością uświetnił m.in. urzędujący minister środowiska Jan Szyszko. Występując przed tym powszechnie znanym z emocjonalnego i psychicznego zrównoważenia segmentem PiS-owskiego elektoratu, minister odniósł się do krytyki, jaka spada na niego z powodu uporczywego forsowania przezeń polityki masowego wycinania drzew (zarówno stanowiących formalnie własność publiczną, jak i prywatną). Wycinka prowadzona przez Szyszkę spotkała się ostatnio z kontrakcją obrońców środowiska naturalnego w Puszczy Białowieskiej.

    Minister zaczął niezbyt oryginalnie: winni są „lewacy”, oni mnie prześladują.

    – Puszcza Białowieska to jest swego rodzaju okręt flagowy tego nurtu lewicowo-libertyńskiego całej Europy Zachodniej, gdzie ten nurt (…) uważa, że człowiek jest największym wrogiem zasobów przyrodniczych, a najwyższą formą ochrony jest „nie wycinaj drzew” i to jest zupełne odwrócenie całej sytuacji. – zapewniał Szyszko. Ciekawiej zrobiło się zaraz potem, gdy minister dał do zrozumienia, że pozwolenie na jego kampanię wycinania drzew znajduje się w biblijnej Księdze Rodzaju.

    – To nie „Czyńcie sobie ziemi poddaną” (…), tylko trzeba chronić przed człowiekiem, bo człowiek jest największym wrogiem tego całego układu, a najwyższą formą ochrony „nie wycinać drzew” i jeszcze u tego, który sobie sam posadził? – perorował minister, po czym spuentował swoją polemikę uwagę dobrze podsumowującą jej treść: To jest jakiś totalny obłęd.

    (Na podstawie PAP opracował A.D.)

    Lubię to

    • Polak-Słowianin pisze:

      Szyszko jest prawdziwie doskonałym: szkodnik doskonały.
      On chyba nie zdaje sobie sprawy, co sam udowadnia, że Biblia to szkodliwy przekaz, ale numer. Aktywiści walczą o ochronę całej Puszczy a nie o jakieś zupełne zaprzestanie wszelkich wycinek drzew.
      Liczą się merytoryczne argumenty a wtrącanie „lewactwa” nie jest żadnym argumentem w sprawie (oczywiście masa nie zauważy, że to zwykły demagogiczny chwyt).
      Według Szyszki bóg stworzył technologię wyniszczającą Matkę Ziemię, czy uznał za dobre swoje dzieło, stworzenie naturalnej Przyrody? Dla mnie to degenerat.

      Polubione przez 1 osoba

      • przemex pisze:

        Oni mają w dupie puszczę, liczy się forsa ze sprzedaży drewna a zarobią też firmy zajmujące się wycinką. III RP przyjęła jako swój model rozwoju rabunkowy model gospodarki, tylko co zostanie przyszłym pokoleniom?

        Lubię to

        • Polak-Słowianin pisze:

          Dopóki takie typki będą rządzić – chodzi o niemal cały świat (bo to nie tylko u nas) to wiadomo, że pustynia, ale przecież czy oni nie czczą właśnie tego pustynnego demona Jahwe? Ten przekaz taki jest jakby go jakiś złośliwy bies stworzył, na wszelkie świństwa można tam odpowiedni wers znaleźć.

          Lubię to

      • ZYGA pisze:

        Degenerat w dodatku tłuścioch nieprzeciętny .Spasł się na tym stołku jak piękny zdrowy wieprzek którego za PRL sprzedawałem na targach .
        O tym Dydyczu nie mówię bo to trzy złączone wieprzki wypasione na gotowanych kartoflach i schabowych z tłuszczykiem .
        Pamiętne zdjęcia ich w lektyce . Lubią pasibrzuchy i ich sługi luksus lubią bardzo szkoda że kosztem gojów o IQ mniej od 60 .

        Lubię to

        • Polak-Słowianin pisze:

          Zyga,

          Tylko współczuć opętanym przez tych pasibrzuchów ludziom – tak jak Ty masz teraz nieciekawie ze swoją szanowną Małżonką, Ona nie jest Twoim wrogiem, ale pewnie myśli że ten przekaz to najlepszy i jedyny wybór.

          Lubię to

          • ZYGA pisze:

            A co ja mam przyjacielu zrobić ? Babie rozumu do łba naleję . Codziennie anioł pański 10 minut wcześniej albo tam w tym TRWAM pierdo…. Michalkiewicz albo Singer pewnie jako wstęp do modlitwy .
            Kiedyś taka nie była .Człowiek był młody . Raz na tydzień się polazło bi ja też w tym gnoju byłem i było dobrze .Taka wiara bezrozumna jakaś taka dzika tak ją opętała gdy nastał ten opasły ojczulek z Torunia i tak już pozostało .
            W poniedziałek idę do szpitala pierwszy raz w moim życiu ale tak coś czuję że i tam spokoju nie będzie bo i tam podobno pasibrzuchy latają jak muchy wokół krowiego gówna na pastwisku a żeby było śmieszniej to szpital nosi imię papy jana pawła drugiego .
            To nic do śmiechu nie jest .Wszędzie człowiek jest przez nich osaczony .
            Wielokrotnie tu pisałem że najbardziej super życie miałem w PRL ale to se ne wrati ani PRL ani młodość .

            Lubię to

            • ZYGA pisze:

              Przepraszam zjadłem wyraz : raz na tydzień polazło się się Kościoła teraz dobrze.

              Lubię to

            • ZYGA pisze:

              Panowie wybaczcie błedy ale cisnienie 190 / 110 ledwo na oczy widzę .Wybaczcie bledy .

              Lubię to

            • Polak-Słowianin pisze:

              Z doświadczenia wiem, że jak trafisz na nawiedzonego to od razu go gaś, bo Ci nie da spokoju. Kiedy ja byłem w szpitalu to w 2-osobowej salce był koleś wolny od tego zabobonu, więc gdy pasibrzuch chodził po salach z pytaniem o te swoje gusła to wyszliśmy z sali żeby nawet gęby do nas nie otwierał.

              Lubię to

  68. przemex pisze:

    http://xportal.pl/?p=29604 Polska: Obrona Puszczy Białowieskiej

    Aktywiści polskiego oddziału Greenpeace od kilku dni protestują na wschodzie kraju przeciwko wycinaniu drzew w lesie pierwotnym Puszczy Białowieskiej. Do działaczy Greenpeace, fundacji Dzika Polska i przedstawicieli lokalnej społeczności przyłączyli się obrońcy przyrody z Czech i Rumunii. Protestujący blokują ciężki sprzęt w Puszczy Białowieskiej. Otoczono go taśmą z napisem „Stop wycince”, a aktywiści usiedli na kołach maszyn, aby nie mogły rozpocząć wyrębu.

    – Puszcza Białowieska to ostatni nizinny las naturalny Europy — dziedzictwo nas wszystkich. Nie mogę uwierzyć, że trwa jego wycinka. Mam dużo przyjaciół w Polsce i niejednokrotnie byłem w puszczy, która oczarowała mnie swoich pięknem. — mówi Jaromir Blaha, uczestnik protestu z Czech.

    „Mamy prawo do lasu”, „Stop wycince”, „Cała puszcza parkiem narodowym”, „Jeszcze puszcza nie zginęła”, „Nie tnijcie w okresie lęgowym” — głoszą napisane w różnych językach transparenty demonstrantów, którzy swoimi ciałami zasłaniają las przed ciężkim sprzętem. Łącznie w demonstracjach bierze udział około 30 osób. Na miejsce przybyli przedstawiciele policji. Wcześniej organy porządkowe interweniowały, aby usunąć ludzi, którzy przypięli się łańcuchami do maszyn.

    Skandal wokół wycinki Puszczy Białowieskiej trwa od kilku miesięcy. Władze zapewniają, że zezwoliły na wyrąb tylko martwych i zaatakowanych przez kornika drzew. Ekolodzy protestują i żądają, by zostawić w spokoju las, który samodzielnie poradzi sobie z naturalnymi procesami.

    Źródło: Sputnik Polska

    Komentarz Redakcji: Kiedy nieliczni bronią rodzimej przyrody i krajobrazu, gdzie są nacjonaliści? Walczą z niewidzialną „komuną” czy może przebierają się za „żołnierzy wyklętych”? (A.D.)

    A może zajmują się też obroną „świętej wiary katolickiej”?

    przemex

    Lubię to

    • ZYGA pisze:

      Powoli idzie sierpień przygotowują się na pielgrzymkę do świętej pani której twarz postanowiono troszkę wybielić według szechterwoych mediów .
      Zaraz potem w kolejnej ustawce mają zaplanowane dać w jaja Jabłonowskiemu potem Jabłonowski ma zaplanowane na Youtube krzyczeć że pobili go dzieci którym mama daje papu w postaci kakao i kanapeczki z drzemikiem a na obiad mielony w dodatku pierze im kochana mamusia zapierdziane gatki bo sami nie potrafią obsłużyć pralki .
      Zresztą podobnie jest z Dylakiem .Wszystko robi mu żona za te 1200 z pejsatego ZUS – u.

      Lubię to

  69. kanassatego pisze:

    Witam Przemex, Opolczyk, Słowianin i inni. Ale Zyga już odszedł. Tak nagle. Będzie to tu brakować. Nie było nam dane spotkać się z nim na piwo w Czechach. Dobry, odważny polski Słowianin.

    Szkoda. Cholera. Tacy jak Zyga odchodzą, a zostaje tacy jak Macierewicz i Kaczyński, który chyba już teraz kompletnie zbzikował, czego dowodem było jego ostatnie wystąpienie w Sejmie.

    W Polsce byłem „offline” przez ok. 6 tygodni. Czyli można jednak żyć „bez powietrza”. Byliśmy też krótko w Słowacji. Miałem wrażenie, ze odkryłem „Amerykę”: Słowacja zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie: piękne góry i trasy turystyczne, mało stonki turystycznej, czysto. W sklepach setki wyrobów z konopi (które oczywista zakupiłem w absurdalnej ilości: czekolada, miód, ziarno, herbata, piwo, itd.) Żal trochę ściska to i owo, że kraje takie jak Czechy, Słowacja, Słowenia zrobiły tak imponujący postęp cywilizacyjny w ciągu zaledwie 2 dekad, a u nas ciągle polakatolickie średniowiecze. (O czym w następnym poście.)

    Przed samym wylotem kupiłem aktualne wydanie magazynu „Historia”. Są tam 3 dobre artykuły o Słowianach, jeden z nich pióra Romana Żuchowicza, bardzo krytyczny o mitach tworzonych przez Janusza Bieszka, szczególnie o tzw. Wielkiej Lechii.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Witam, po długiej nieobecności. Zygmunta szkoda, będzie nam go tu brakować. U nas oczywiście średniowiecze pełną gębą, zwariować tu idzie. Słowacja czy Czechy stoją od nas wyżej pod wieloma względami, ale i tak należą do agresywnego paktu NATO i są barakami jewrounii, a szkoda, choć i tak ich elity mają nieco więcej rozumu niż nasze.

      Lubię to

    • opolczykpl pisze:

      Hej Kaz

      Dla nas wszystkich nagłe odejście Zygi było ogromnym zaskoczeniem. Niestety nie spotkamy się u niego w Czechach.

      Co do Słowacji i Czech – wizualnie, dla oka, to tam się poprawiło. W Polsce też. Mam znajomego, niedawno był w Polsce na odwiedzinach i bardzo mu się podobała Warszawa, Wrocław i Gdańsk, bo je zwiedzał. Mówił, że wszystko ładnie odremontowne, eleganckie, nowoczesne. A gdy go zapytałem, kto jest właścicielem tych odremontowanych i nowoczesnych budynków, sklepów i handlowych deptaków, nie wiedział. Nie wiedział też ilu bezrobotnych, bezdomnych i żyjących poniżej minimum socjalnego jest w Polsce.
      To wszystko to pic na pokaz. W 2013 opublikowałem wezwanie wolnych obywateli Słowacji.
      https://opolczykpl.wordpress.com/2013/10/20/wezwanie-wolnych-obywateli-slowacji/

      Słuchając go aż trudno się oprzec myśli, że jest to dokładnie to samo co w Polsce.

      A krytyka wymysłów Bieszka jest jak najbardziej słuszna. Te brednie o „Wielkiej Lechii” to plagiat „Wielkiego Izraela” Dawida i Salomona, którego nie było.

      Polubione przez 2 ludzi

      • przemex pisze:

        Słowacy jeżdżą nawet do nas na zakupy, bo wychodzi im taniej po wprowadzeniu waluty euro, mieszkam przy granicy i widzę to zjawisko dosyć dobrze, generalnie żyje się im gorzej i sami to mówią. A w Polsce rzeczywiscie wizualnie jest niby lepiej, nowe drogi, odmalowane i odremontowane budynki, nowe chodniki, wodociągi i kanalizacja, itp. Ale to wszystko jest wybudowane za długi i unijne „dotacje”. Państwo i samorządy są przez to niewyplacalnie zadłużone. W dodatku wiele z tego nie jest nasze, przyszłe pokolenia będą musiały to wszystko oddać, ale z czego to nie wiem.
        Nie wspominam już o tym, że Polska się po prostu wyludnia, są zapuszczone obszary, gdzie żywej duszy nie ma lub mieszkańców jest na palcach jednej ręki policz i dosłownie nic się tam nie dzieje. Nikt kto nie chce biedy klepać i żyć na jakimś poziomie a ma możliwość ucieka stąd gdzie pieprz rośnie.

        Lubię to

      • kanassatego pisze:

        Zgoda: ekonomicznie sytuacja jest podobna do polskiej, bo cały Euroland jest pod kontrolą unijnego korporatyzmu. To oczywiste. A korporatyzm to rak ludzkości porównywalny do raka, jakim są zinstytucjonalizowane, ponad-narodowe religie.

        Miałem coś innego na myśli chwaląc Słowację. Choć nie w tak imponującym stopniu jak Czesi, Słowacy są już w znacznym stopniu wyzwoleni od narzuconej watykańskiej religii. (75 % i 25 %: to dużo lepiej niż w Polsce.)

        Inny powód to rozwijający się przemysł konopny. Choć nawet CBD był jeszcze niedawno zakazany, to obecnie można kupić legalnie wiele produktów konopnych i jest tylko kwestia czasu, kiedy Słowacja zacznie zblizać się do Czech pod tym względem.

        Polska, jak wiecie, wreszcie zgodziła się (w tym roku) na legalizację marihuany leczniczej, choć tylko w oparciu o surowce zagraniczne.

        Lubię to

  70. kanassatego pisze:

    Co do Szyszki, o którym była tu ciekawa dyskusja: Podobno ktoś go ukarał i wyciął drzewa wokół jego domu. Czyżby eko-cichociemni?

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s