Kaz Dziamka – Hołd Słowianom

Nagranie dla blogu „Przemex”

Utwór ten, „Stalowa woda”, skomponowany został przez legendarnego już gitarzystę polskiego Bohdana Kendelewicza i wykonany przez równie legendarny zespól Tajfuny. Niestety, Bohdan zmarł kilka lat temu.

Ten instrumentalny przebój zawsze kojarzył mi się z magicznym światem słowiańskiej kultury, z jej respektem dla dziewiczej natury, szczególnie z jej traktowaniem czystej wody w jeziorach i rzekach jako coś świętego, jako „sanctum”. Dla mnie dzikie, czyste jezioro w otoczeniu pierwotnych borów i gajów jest nieporównywalnie cenniejsze niż największe, najbardziej wystawne, kapiące złotem świątynie religijne: kościoły, katedry, meczety, synagogi.

Nie jestem zawodowym muzykiem, ale chciałbym bardzo skomponować utwór instrumentalny o Słowianach, tak magiczny jak ten, który skomponował Jerry Lordan o Apaczach.

Pozdrawiam z Kraju Apaczów, którzy byli ostatnimi wolnymi Amerykanami – podobnie jak Słowianie z wielu terenów obecnej Polski byli tysiąc lat temu ostatnimi wolnymi „Polakami”.

 

Piękny utwór, w zasadzie nie mam nic do dodania, mogę jedynie serdecznie podziękować za poświęcony czas i trud włożony w nagranie go specjalnie dla mojego blogu.

przemex

444 thoughts on “Kaz Dziamka – Hołd Słowianom

  1. Andrzej Opolczyk pisze: „Nadmienię w tym miejscu, że gorliwy katolik, pisarz Waldemar Łysiak twierdzi, że Rosja to kraj bez kultury. Ale już sam tylko ten utwór Szostakowicza zadaje kłam Łysiakowi – w kraju bez kultury tacy kompozytorzy nie rodzą się”.

    Zacząłem niedawno na nowo czytać książkę Łysiaka „Stulecie kłamców”. Ale już po kilku rozdziałach musiałem odstawić tę nikczemną polakatolicka propagandę. Dam tylko jeden przykład. Oto, co pisze ten wredny polakatolicki szubrawiec:

    „… wzrasta liczba bezstronnych prac naukowych, które w proch i pył rozbijają tradycyjną złowrogą „mitologię” Inkwizycji.”

    I dalej:

    „Inkwizycja stosowała najbardziej humanitarną (z reguły beztorturową)” procedurę śledczą i wydawała łagodniejsze werdykty niż sądy cywilne …”

    Can you fucking believe this!!!

    Polubione przez 1 osoba

      • Nadmienię w tym miejscu, że gorliwy katolik, pisarz Waldemar Łysiak twierdzi, że Rosja to kraj bez kultury.

        Za to Polska, to kraj o tak wysokiej kulturze, że aż staliśmy się obiektem drwin i światowym pośmiewiskiem. Polakatolicy widzą źdźbło w oku bliźniego, ale w swoim belki już nie dostrzegają.

        Polubienie

  2. Dzwoniące Cedry Polski:

    Dlaczego Słowianie się nie uśmiechają?

    Często słyszy się, że Polacy to smutny, marudny naród, za mało u nas uśmiechu. Że na Zachodzie tak miło, wszyscy są pomocni i w uśmiechach. Więc nie dość, że się nie uśmiechamy, to jeszcze obwiniamy się za to i uważamy za wybrakowanych z tego powodu.
    Tymczasem rosyjski profesor Józef Sternin, w trakcie swoich badań wyodrębnił „nieuśmiechalność” jako swoistą cechę Rosjan (Słowian) i opisał jej pochodzenie i znaczenie. Artykuł w oryginale jest głównie o Rosjanach, ale idealnie opisuje polską rzeczywistość.
    „Ludzie z innych krajów często powtarzają, że Słowianie to lud pozbawiony uśmiechu, piszą o tym na blogach i w przewodnikach, pytają o to na spotkaniach, opowiadają wszystkim przyjaciołom i znajomym. Rzeczywiście, uśmiechamy się znacznie rzadziej niż przedstawiciele innych narodowości, lecz, jak się wyjaśniło, są ku temu ważne przyczyny.
    1. W obcowaniu Słowian, uśmiech nie jest sygnałem uprzejmości. Zachodnie uśmiechy w czasie przywitania oznaczają czystą uprzejmość. Im więcej człowiek się uśmiecha, tym więcej życzliwości chce zademonstrować swojemu partnerowi. Nieustanny, przyklejony uprzejmy uśmiech uważa się u Słowian za «służbowy» i uważa się za wadę człowieka, przejaw jego nieszczerości, skrytości, niechęci ukazać prawdziwe uczucia. Słowiański uśmiech — to znak osobistej sympatii, a nie uprzejmość.
    2. Słowianie nie uśmiechają się do obcych. Uśmiech w słowiańskich stosunkach międzyludzkich jest zarezerwowany głównie dla znajomych. Właśnie dlatego ekspedientki nie uśmiechają się do nabywców — nie znają ich. Jeżeli kupujący jest dobrze znany sprzedawczyni, ona z pewnością się uśmiechnie!
    3. Słowianie nie odpowiadają uśmiechem na uśmiech. Jeżeli Słowianin widzi uśmiechającego się do niego obcego człowieka, będzie szukać przyczyny wesołości. Może coś w jego/jej odzieży lub fryzurze wywołuje wesołość?
    4. By Słowianin uśmiechał się, musi być ku temu wystarczająca przyczyna, widoczna dla innych. To daje człowiekowi prawo uśmiechać się — z punktu widzenia innych ludzi. W języku rosyjskim pojawiło się unikatowe porzekadło, którego nie ma w innych językach: «Śmiech bez przyczyny — objaw duraczyny» (głupoty) [ U nas jest powiedzenie: ,,Każdego głupiego poznasz po śniechu jego” ]
    5. Nieuśmiechalność Słowian (nieuśmiechowość, a nie ponurość — Słowianie w większości są weseli, pełni życia i humoru) poparta jest rosyjskim folklorem, gdzie znajdujemy masę porzekadeł i przysłów „przeciwko” śmiechowi i dowcipom. Ze słownika Władimira Dala «Przysłowia narodu rosyjskiego»: — Dowcip do dobra nie prowadzi. — I śmiech naprowadza na grzech. — I śmiech, i grzech. — Na twój śmiech inny płaczem odpowiada. — W kpinach prawdy ni ma.
    6. U Słowian nie jest przyjęte uśmiechać się przy wykonywaniu obowiązków służbowych, przy realizacji jakiejś poważnej sprawy. Na przykład, celnicy w portach lotniczych nigdy nie uśmiechają się, ponieważ zajmują się poważną sprawą.
    7. Prawdziwy słowiański uśmiech musi być szczery, wtedy jest uważany jako szczere wyrażenie dobrego nastroju lub stosunku do rozmówcy.
    Dlatego, jeżeli do was uśmiechnął się cudzoziemiec — to jeszcze nic nie znaczy, on jest nauczony uśmiechać się do wszystkich. Jeżeli zaś uśmiechnął się Słowianin, to tylko dlatego, że rzeczywiście pragnął się uśmiechnąć.”

    Wg. artykułu J.A.Sternina «Właściwości rosyjskiego uśmiechu»

    Polubienie

  3. „Owocem” mojego pobytu w Polsce było moje nowe polskie „dzieciątko”. Oto one: „Apacze: ostatni wolni Amerykanie”.

    https://stapis.com.pl/?p=3913

    Oczywiście, obecnie w dobie Internetu i jankesowskiego korporatyzmu, publicystyka w ogóle, a moja w szczególności, nie ma żadnego sensu komercyjno-finansowego. Polacy nie cierpią wychylać się poza swoje stare, zgniłe, infantylne mity. Ale co mnie to obchodzi! Mógłbym sparafrazować to, co kiedyś powiedział stary, umierający Czech: „Mne to ne wadi, ja mam rakowinu”. To i tak wszystko szlag trafi, wcześniej czy później.

    Keep smiling, Amigos!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Kilka uwag „oczyszczających”. Co pewien czas trzeba okno odtworzyć i przewietrzyć blog:

    1. Doceniam chęć „Węża” unormowania naszych blogowych układów. Jak już wiele razy gadałem: jest nas mała grupa małych rybek w oceanie rekinów katolickich i szczególnie wrednej i niebezpiecznej ich odmiany polakatolickiej. Trzeba się jakoś razem trzymać i sobie pomagać, a nie walczyć między sobą jak kompletne durnie niemające kompletnie pojęcia, kto jest życzliwy a kto wrogi. O tzw. przyjaciołach nie mówię, bo jak już krakałem, nie wierzę w prawdziwych przyjaciół, szczególnie teraz w Polsce katolickiej. Moja niewiara w autentyczną przyjaźń, to tylko jeden element, jaki przejąłem z filozofii Apaczów. (O której napisałem w mojej nowelce: „Apacze: ostatni wolni Amerykanie”.)

    2. Kilka razy sugerowałem już i Przemkowi i tu na blogu, żeby dać linki do moich publikacji. Nawet jeżeli tylko kilka kopii zostanie sprzedane to nawet taki mały, symboliczny zysk może trochę pomóc w prowadzeniu niezależnego, słowiańskiego blogu jakim jest Przemex Blog. Zaproponowałem 50/50, czyli połowę zysku idzie na Blog, a druga połowa do mnie. Ale taka skromna propozycja została zignorowana. Przy odrobinie promocji, mogłoby się okazać, że jest może większy rynek na tego typu publikacje. Kto wie.

    3. Co gorsza, niektóre komentarze Węża sugerowały, że moje posty o moich publikacjach np. o Apaczach i o marihuanie/konopiach są tu nikomu niepotrzebne, nikt się widocznie takimi rzeczami nie interesuje. W normalnych warunkach na blogu popieranym przez podobnie myślących Słowian byłaby jakaś reakcja typu: „O fajnie Kaz, że napisałeś książkę o Apaczach. Wiesz nie stać mnie teraz zamówić Twoja książkę, bo to kosztuje aż 20 złotych a ja nie mam ostatnio nawet na tanie piwo. Ale jak wyjdę z kryzysu to może kupię. Ale mogę Ci pomoc przez przekazanie wiadomości o Twojej publikacji innym. Może ktoś się zainteresuje. Wiadomo tyle przynajmniej mogę zrobić, bo to nic nie kosztuje”. Coś takiego wystarczyłoby. Ale nie pierdolona cisza. Albo źle ukryta niechęć.

    4. Poza tym, ja chętnie wysłałbym w prezencie komukolwiek zainteresowanemu (i finansowo ograniczonemu) moje publikacje. Robiłem to wiele razy. Np. do znajomych i krewnych wysłałem 20 kopii mojej pierwszej nowelki „Test życia w Kraju Apaczów”. Przemkowi i Andrzejowi wysłałem kopie mojej drugiej nowelki „Kanadyjski obóz konny”. No, ale jak nikt nawet nie chce otrzymać w prezencie mojej nowelki, to przecież nie będę na siłę nikogo uszczęśliwiał.

    5. Biorąc to wszystko pod uwagę doszedłem do wniosku, że jest tylko jedyne wyjście. Wszelkie informacje o moich publikacjach należałoby wycofać z Blogu Przemexa i skierować je na własny Blog. Co też uczyniłem – podaję link. Mój Blog jest oczywiście w wersji początkowej, bo oficjalnie ukazał się zaledwie 3 dni temu. Ale będę go stopniowo rozbudowywał z pomocą przede wszystkim zięcia, który jest głównym autorem mojego blogu.

    6. Oczywiście, będę kontynuował redagowanie dwóch sekcji Blogu Przemexa: Mój Słowiański Hołd Słowianom i Blog angielski. Adios:

    https://kazdziamka.com/

    Polubione przez 1 osoba

    • Kaz,

      Nie do końca prawda, że się nikt nie interesuje. Wrzucanie linków do Twoich publikacji w komentarzach automatycznie powoduje, że są spychane przez kolejne komentarze wrzucane w innych działach, wpisach. I po kilku godzinach nikt ich już nie widzi, a nikomu nie chce się tego sprawdzać i szukać. To musi być na pierwszej stronie. Musi wypalać oczy zaraz po wejściu na naszą stronę, jak reklamy na Onet czy Interia. 😉

      Dlatego lepiej byłoby wrzucić na przykład zdjęcie okładki książki na główną stronę. Do tego opis książki z linkiem do księgarni. Dodatkowo przypiąć wpis, żeby kolejne nie spychały go w dół i zawsze był widoczny u góry strony. Mało komu bowiem chce się szukać czegokolwiek w archiwach lub na dole strony. Ludzie na ogół interesują się menu głównym, tytułem pierwszego wpisu i najnowszymi komentarzami. Reszta ich wali. Kto będzie chciał, to sobie kliknie i zamówi. Albo w komentarzach poprosi Ciebie abyś mu przesłał, jak nie ma pieniędzy. Jednak to zależy od Ciebie co Ty na to. 🙂

      Przy czym mogę to zrobić zupełnie za darmo. Nie chcę pieniędzy. Prowadzenie tej strony nic przecież mnie nie kosztuje. A zamieszczenie wpisu/reklamy to kilka minut roboty. 🙂

      Natomiast opcja z rozsyłaniem znajomym odpada. Ja nie mam znajomych, a z kolegami ze szkoły w większości nie wiem nawet co się dzieje. Taką byliśmy zgraną paczką, że każdy każdego miał i ma w dupie. No chyba, że czytelnicy tej strony mają tak bogate życie towarzyskie, to mogą na przykład mejlowo rozsyłać linki, ale to już nie ode mnie zależy. 🙂

      Polubienie

      • Heh, u mnie dokładnie tak samo. Z ludźmi z liceum kontakt się urwał praktycznie po maturze, poza pojedynczymi sytuacjami. Nawet z kumplami z uniwerku, z którymi do niedawna spotykaliśmy się jakoś raz na pół roku, już się nie widuję. Niektórzy pozakładali rodziny, inni się hajtnęli, więc ciężko się dziwić, że nikt się już nie chce umawiać na debaty przy piwerku.
        P.S. Ziemińskiemu kij w szprychy. Ostentacyjnie mnie cenzuruje.

        Polubienie

        • Ok cofam to o Paziu, bo po paru godzinach się zreflektował. Ciul że w międzyczasie w cholerę komentarzy pozatwierdzał, pewnie „przeoczył”. 🙂

          Polubienie

          • Nie i nie odwiedzę. Nie mam możliwości. Konta na WP zakładał nie będę, bo gdybym chciał założyć, zrobiłbym to już lata temu. Niech sobie pan Tadeusz dyskutuje z naną, jeśli tak chce. Nam nic do tego, tak jak pisałeś, wężyk.

            Polubienie

        • Ziemiński nie umie obsługiwać własnej strony. Nawet nie wiedzą dokładnie, gdzie jest folder spam czy kosz. Choć nie wykluczam, że celowo udają głupich. Nie wyciągają komentarzy, a potem gęgają, że ich reżim cenzuruje.

          Polubienie

  5. Przemek, zgoda. Zresztą my się już dobrze znamy: ostatnio spędziliśmy kilka dobrych godzin w dobrych polskich knajpach gdzie była dobra okazja pogadać o tym i owym.

    Nie chciałbym dodawać Ci dodatkowej roboty przez promowanie moich książek. Nawet gdybyśmy mieli dużo kasy, to i tak nic nie zwojujemy. Palikot wydał 16 milionów na „Ozon” no i co z tego! No i gówno z tego. To był ostatnio najlepiej chyba ustawiony i najbardziej wykształcony i inteligentny polski polityk (tak wykształcony i inteligentny jak Piskorski), jedyny jaki miał realne szanse walczyć z odrażającą bestią polakatolicką. Przecież na jego partię głosowało kiedyś ok. półtora miliona Polaków. No i co z tego, powtarzam? Palikota tak załatwiono w końcu, że teraz odszedł w polityczny niebyt. Choć kto wie? Może jeszcze wróci, szczególnie teraz, kiedy wszystkie ohydne przestępstwa kościoła polakatolickiego wypływają na wierzch jak gówna, po filmach takich jak „Kler” no i oczywista „Tylko nie mów nikomu”.

    Ja może stałem się po prostu starym Słowianinem, trochę naiwnym w swoich oczekiwaniach. Jeżeli mój znajomy opublikowałby książkę, to ja od razu bym się zainteresował, bo to mój słowiański znajomy. Jeżeli bym jej nie kupił, to przynajmniej przekazałbym te informacje do jak największej ilości moich znajomych Słowian. Przecież to Słowianin, a chodzi nam chyba o popieranie Słowian. Ja nawet kupiłem książki takich, których Andrzej Opolczyk uważa za świrów pseudo-słowiańskich. Ale nawet w „bublikacjach” Bieszka można znaleźć coś wartościowego o Słowianach.
    Wiec nie ma co. Tak jak jest to jest dobrze. Informacje o moich dokonaniach publicystycznych umieszczę na moim blogu bez żadnych teraz oczekiwań. Jest jak jest.

    A jest bardzo źle. Palikot nie daje teraz szans w swojej książce, choć uważa, że jest to kwestia czasu. W każdej chwili za granicą przebywa 3-4 miliony Polaków. Oni, chcąc nie chcąc, widzą jak przestarzałym i głupim stał się kościół katolicki i chrześcijaństwo w ogóle. Anglia, Niemcy, Czechy, Norwegia, Szwecja to już państwa w pełni świeckie. Chrześcijańska zaraza umysłowa zaczyna zdychać nawet w USA i jedynym wyjątkiem jest Polska z tym pierdolonym, zapyziałym, śmierdzącym stęchlizną PIS-em na czele. Ale i ta swołocz musi w końcu umrzeć. Niestety nasze (tzn. moje pokolenie) już tego nie dożyje. Ale co z tego. Zycie będzie się dalej toczyć, jak zawsze. Choć trochę mi szkoda, że nie zobaczę już jak na miejsce wielkiej kupy i gnoju jakim jest „świątynia opatrzności bożej” powstanie Zielony, Święty, Słowiański Gaj Dębowy.

    Może jednak jest jakaś reinkarnacja i wrócę tu jako facet podobny do mnie duchowo, intelektualnie i fizycznie. Nie miałbym nic przeciwko temu, bo niestety nie zdążę już zrobić wszystkiego tego, co chciałbym. Zabraknie mi życia. Za dużo czasu straciłem na prace dla jankesowskich hien korporacyjnych. Za późno się zorientowałem, a jak się wreszcie wycofałem to było już co najmniej 10 lat za późno.

    Szkoda kurwa.

    Polubienie

    • Smutne, prawie to samo, niemal toczka w toczkę (o tym, jak niewiele czasu mu pozostało) pisał dzisiaj Kmieciu (Gniewko Jantar) u ZiemKosi. Z tym, że co do reinkarnacji, miał –delikatnie mówiąc — diametralnie odmienne zdanie 🙂
      (…) oby nie istaniała reinkarnacja, bo urodzić się tu jeszcze raz na tej Ziemi, to byłaby zaiste kara godna żydowskiego pokurwieńca-ludobójcy jahve.

      Polubienie

    • Zakładając tą stronę raczej nie miałem ambicji zwojowania czegokolwiek. Jednostka nie wiele jest w stanie zrobić, po za onanizowaniem się w kiblu, jeśli nie ma woli narodu. A naród jest taki, że woli smyrać gwoździa kościołowi katolickiemu i zagranicznym ośrodkom politycznym i finansowym. A w razie trwogi to wzywają swojego „pana”. Na pewno nie można tu liczyć na oszałamiający sukces polityczny. No chyba, że się jest Kaczyńskim. 😉

      Jakikolwiek polityk podnoszący rękę na kościółek święty i chrześcijańskie wartości jest tutaj politycznie spalony.

      Polubienie

  6. Odwieczny zew dzikiej natury woła!

    To ten czas: czas zacząć szykować się wypierdalać od cywilizacji stali, asfaltu, samolotów i samochodów. I od polityków i duchownych, tej nieludzkiej swołoczy, szczególnie tej polakatolickiej odmiany. Czas pojechać/polecieć do północnego Saskatchewan. Tam do mojego kanadyjskiego kumpla, który ma trejlera już zaparkowanego nad jeziorem. Loons (czyli nury) pokrzykują nad oświeconym księżycem jeziorze, w którym czatują tysiące szczupaków i sandaczy. Pod koniec lipca zaczną się i grzyby i jagody. Borealny las, dzikie rzeki, inna planeta.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dobrze, że są jeszcze takie Tatry w zasięgu ręki, dla ludzi z moim budżetem 😀

      W góry! w góry, miły bracie!

      Tam swoboda czeka na cię.

      Na szałase do pasterzy,

      Gdzie ze źródła woda bieży,

      Gdzie się serce z sercem mierzy

      I w swobodę człowiek wierzy!

      Tutaj silniej świat oddycha,

      Tu się szczerzej człek uśmiecha,

      Gdy się wiosną śmieją góry.

      A gdy ponad turnie czasem,

      Przegrzmi latem nagła burza,

      To zieleńsze potem wzgórza,

      Popod hale, ponad lasem,

      Świeższe, żywsze, barwy, wonie

      I powietrze bywa lżejsze,

      Ach, i bole serca mniejsze!

      Czystsze czucia w lżejszym łonie…

      Trawnik błyszczy w świeższych rosach,

      A olbrzymie półobręcze,

      Rajskie wstęgi, jasne tęcze

      Pną się łukiem po niebiosach!

      O, te skarby, te obrazy

      I natury, i swobody:

      Chwytaj, pókiś jeszcze młody,

      Póki w sercu jeszcze rano!

      Bo nie wrócą ci dwa razy,

      A schwycone pozostaną…

      Nie wyrywaj się z gościny,

      Gdy cię losy tam zawiodą.

      A z powrotem puść się wodą,

      Na Dunajcu przez Pieniny,

      W równie – w równie, gdzie ci tworzyć,

      Gdzie ci działać, bez wahania

      I w potrzebie żywot złożyć

      W dobrej sprawie z przekonania!

      Wincenty Pol, Pieśń o ziemi naszej

      Polubione przez 1 osoba

      • Zgadza się.

        Nie ma to jak powiew świeżego powietrza na twarzy gdy nocą się leży w namiocie i patrzy na księżyc i gwiazdy. Tak zasypiali Apacze i trudno im było przyzwyczaić się do spania w domach, gdzie powietrze nigdy nie jest takie same jak na zewnątrz, czyli zawsze jest dużo gorsze. Kiedyś zrobiłem taki eksperyment, natchniony filozofią życia Apaczów: wyprowadziłem się na rok z mojego domu do ogródka do namiotu. Eksperyment był bardzo udany, choć w Albuquerque trzeba pogodzić się z jazgotem silników samolotowych, bo Jankesi ciągle przygotowują się do kolejnej wojny żeby na świecie wprowadzać wszędzie pokój i demokracje. Dlatego wszędzie prowadzą wojny.

        Co do kosztu wyjazdu na planetę pt. „północny Saskatchewan”, to trzeba się liczyć z minimum ok. $1200 ($800 samolot i $400 samochód do wynajęcia na tydzień). Dlatego ciągle się opłaci jechać wlasnym samochodem, choć wymaga to 3-4 dni jazdy i ja już czegoś takiego nie mogę tolerować. Po prostu bym się wykończył psychicznie i fizycznie.

        Polubienie

        • Nie dziwię się Kaz, że uciekasz na północ. Przecież to Albuquerque to już prawie tropiki (btw na „pocieszenie” dzisiaj w lubuskiem ma być jakoś 37-40°), temperatury nieznośne dla Słowianina 🙂 A poza przyjemną temperaturą, również okoliczności przyrody dużo bardziej przypominają naszą słowiańską kolebkę ergo lepiej rezonują ze słowiańską duszą. Niech Kaz nie omieszka wrzucić jakichś fotek z podróży 😉 Zwłaszcza jeśli zamierza zdeptać jakiś honorny pik w ichniej okolicy.
          Szerokiej drogi 🙂

          Polubione przez 1 osoba

          • To są piękne temperatury. Lepszy najgorszy upał niż najlepsza zima.

            W ogóle optymalna pogoda dla mnie to gdzieś około 30° przez cały rok. Raz na tydzień jakiś porządny deszcz i żyć i nie umierać.

            Ale jak wiadomo tak idealnie, to nie ma. 😀

            Polubienie

            • Ło matko Przemek nie żartuj, wypluj te słowa, chcesz mnie zamordować? 😀
              Dla mnie 25 to już stanowczo za dużo. Tak 20-23° w cieniu optymalnie – można spokojnie w krótkich gatkach popylać a do tego człowiek się tak nie męczy jak w tych yebanych pustynnych (może to demon znad Jordanu taką pogodę zesłał na krnąbrnych Poliniaków? :D) upałów.

              Polubienie

          • Dzięki. Chętnie coś umieszczę i coś napiszę. Do wyjazdu jednak jeszcze kilka tygodni. Najlepszym okienkiem na taki wyjazd jest sierpień. A to dlatego że w sierpniu można zbierać i jagody i grzyby, które mają krótki 3-4 tygodniowy okres na wegetację, bo pod koniec sierpnia mogą się już pojawić pierwsze przymrozki, a w lipcu może być jeszcze za wcześnie w związku z późną wiosną tak daleko na północy. (Choć teraz podobno ogólny okres wegetacji na północy przedłużył się o ok. 1-2 tygodnie w związku z globalnym ociepleniem.)

            Z kolei pierwsze przymrozki to bardzo dobre wieści z innego punktu widzenia, bo tylko mróz jest w stanie przystopować horror północy, jakim są komary i muchy. Poza tym, wiadomo, ryby biorą lepiej jak jest zimno. W lipcowe upały czasami trudno złapać nawet szczupaka. To wydaje się nieprawdopodobne, ale zdarza się. 2 lata temu przez 3 dni próbowałem złapać szczupaka w olbrzymim jeziorze Smoothstone lake w centralno-północnej części Saskatchewan. I nic. To pierwsza taka moja porażka w 20-letniej historii moich wyjazdów do Saskatchewan.

            Czyli tak naprawdę nie ma idealnej pory na wakacje takie ja uwielbiam: ryby, grzyby, jagody, i jak najmniej komarów i much. No, ale nie narzekam. Wystarczy, że po raz pierwszy usłyszę jak nury „śpiewają” nad jeziorami i od razu jestem w mojej krainie czarów. Nawet czarne niedźwiedzie, albo wielgachne łosie, albo pumy mnie nie odstraszą. (W Saskatchewan nie ma grizli, a wilków się nie boję.) A na komary i muchy są przecież siatki na twarz.

            Polubienie

  7. Nt. małżeństwa, czyli o ostatniej dyskusji na tym blogu:

    Jako weteran wielu bitew i potyczek małżeńskich, chciałbym dorzucić swoje niepotrzebne trzy grosze.

    Uważam, że życie, w ogóle, a małżeństwo, w szczególności, to eksperyment. Nie ma żadnej skutecznej formuły na tzw. sukces. Poza tym, nawet jeżeli kiedyś jakaś formuła działała, to teraz już nie musi działać i trzeba dalej eksperymentować, czyli przygotować się na to, że jak każdy eksperyment, małżeństwo może się udać albo nie.

    Czyli zgadzam się znacznie z Przemkiem: małżeństwo tradycyjne to przeżyta instytucja, ale to nie znaczy, że czasami wyjątkowo może się komuś udać.

    Do dyskusji chciałbym dodać, że człowiek, tzw. homo sapiens, to niezwykle wredna forma życia, która starannie ukrywa swe obrzydliwe, ohydne cechy, takie jak, między innymi, zazdrość, zawiść, głupota, cwaniactwo, i pasja do mordowania, nie tylko siebie nawzajem, ale inne,wyższe formy życia, takie jak np. zwierzęta i ptaki.

    Jeżeli rzeczywiście jakiś bóg jest odpowiedzialny za stworzenie takiej formy życia, jaką jest człowiek, to taki bóg zasługuje na takie samo potępienie jak człowiek.

    Polubione przez 1 osoba

    • Z drugiej strony jeżeli człowiek rzeczywiście powstał w wyniku ewolucji biologicznej, to po coś takie wredne cechy i możliwość ich ukrywania od niej jednak dostał. Chyba z ewolucją jest coś nie tak. Lub prawda jest bardziej brutalna. Ewolucja ma nasze szczęście w dupie. Chce wyłącznie wypełnienia naszych podstawowych biologicznych programów. A cel uświęca środki. 😉

      Polubione przez 1 osoba

      • „Chyba z ewolucją jest coś nie tak.”

        Tak jest, coś nie tak w tym sensie, że cały ten proces ewolucyjny jest „ślepy,” jak mówi Dawkins, największy chyba autorytet w tej sprawie w swojej książce „Ślepy zegarmistrz” (The Blind Watchmaker.)

        Naturalna selekcja, adaptacja, przebiegają mechanicznie bez żadnego (wyższego) celu, co obala wiarę w jakiś boski plan, i w jakieś „boskie przykazania”, tak jak np. 10 żydowskich przykazań „Bożych”, które obecnie stały się tak prostackie, że teraz każdy inteligentny człowiek jest w stanie wymyślić 10 lepszych „przykazań” w ciągu, powiedzmy, 10 minut.

        Polubienie

  8. Mnie, słowiańskiemu Polakowi, trudno się bardziej zgodzić z tą decyzją, choć wolałbym, aby ten teren nie tylko został terenem leśnym, ale przede wszystkim gajem dębowym – na cześć naszych słowiańskich przodków wymordowanych przez chrześcijańskich najeźdźców.

    https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-07-07/mialo-byc-pole-golfowe-bedzie-las-wladze-poznania-zasadza-184-tysiace-drzew/?ref=aside_najnowsze

    Polubione przez 1 osoba

  9. Andrzej Piaseczy z Mafii, wielki polakatolicki rockandrollowy ekspert od „Boga. Oto dwa przykłady”:

    „dla wszystkich nas głodnych od słów pewnie tak chce najwyższy Bóg gonić choć raz miejsce mógł dać pewnie tak chce”

    „z drugiej strony jeśli wierzysz, że cały świat pokonasz, wiedz, że wielka sława tylko chwilę trwa
    Bóg jest jeden a ty nie.”

    Tak, Andrzejku, bóg jest tylko jeden? A Ty skąd Andrzejku to wiesz? Co, rozmawiałeś z Jezusickiem i on Cię tak wykształcił? A może ten jedyny bóg Ci mejla wysłał? A może kurwa są dwa bogi, Andrzejku? Albo trzy boginki? Albo kilka tysięcy bożków, bo tyle się już ich doliczono.

    Ten drugi cytat pochodzi z niezłego muzycznie przeboju „W świetle dnia”. No, ale jak zwykle polakatolicki świr spieprzył sprawę. Jak zwykle, polakatolicki świrze, zamieniłeś złoty róg na sznur.

    Miałeś, chamie, złoty róg …. ostał ci się ino sznur.

    Polubienie

    • Eksperci od boga zawsze byli zabawni, może poza momentami kiedy chcą mordować w imię swoich urojeń. A ich pewność siebie odnośnie tego kim jest bóg, co myśli, co robi, czego chce, itp., zwala z nóg. Normalnie jakby codziennie jedli z bogiem obiad, albo rozmawiali przez płot, jak z sąsiadem. 😛

      Polubienie

      • Z tego co pamiętam felietony Waldzia, to podobno nawet sam Benedykt XVI przyznał w jakimś tam dokumencie (ale to już chyba po abdykacji), że Boga nie ma. 🙂

        Polubienie

      • Tak, to jest problem podstawowy.

        Zastanawiałem się często, czy możliwe jest, że katodebile i inne miliony chrześcijańskich, muzułmańskich, etc. świrów rzeczywiście wierza w tak infantylne bzdury, tzn. w „bogów” wydumanych przez prostackich, prymitywnych, zamierzchłych świrów. I jestem skłonny zgodzić się, że wielu z nich nie wierzy, tylko udaje, ze wierzy, bo w ten sposób mogą zrobić niezły szmal. Ale są i tacy, którzy autentycznie wierzą. Problem jest jak oddzielić tych infantylnych katodebili od tych nieludzkich hipokrytów.

        W końcu chyba na to samo wychodzi.

        Polubione przez 1 osoba

  10. Oczywiste, że nie włączę się do żadnej dyskusji z Assholem Gniewkiem. I oczywiste, że od dziś, od mojego poprzedniego postu, nie przeczytam żadnych jego komentarzy, które może sobie tu umieszczać, ale nie na pionach, które ja współredaguję. Zresztą tę decyzję zostawiam Przemkowi.

    Asshole Gniewek już dla mnie nie istnieje, nie żyje. Tak jak nie istnieje, nie żyje, dla mnie Redaktor WPS. Mogą sobie pisać cokolwiek im pasuje i odpowiada. Ja nie będę się wygłupiał dyskutując z trupami.

    Ale raz jeszcze chciałem przypomnieć o okolicznościach mojego wyjazdu do USA: w przeciwieństwie do wszystkich tu Polaków w USA, których poznałem (a poznałem bardzo dużo), ja wyjechałem oficjalnie i legalnie do USA na studia, nie na zarobek. (Różnica była, między innymi taka, że jako student nie mogłem zarabiać w USA więcej niż moje stypendium uniwersyteckie, czyli ok. $5000 rocznie. Wtedy oficjalna granica nędzy w USA była ok. $10000. Gdybym został złapany na zarabianiu na lewo, byłbym wydalony z kraju). A ja byłem tu z zona i dzieckiem. Żyliśmy w nędzy przez kilka lat.

    Wyjazd mój do USA był finansowany przez Uniwersytet Śląski. Podczas mojego pobytu w USA, po kilku miesiącach, w Polsce został ogłoszony stan wojenny i powrót to Polski w zamierzonym terminie musiałem przełożyć. Zwróciłem bilet Uniwersytetowi i podziękowałem za pomoc. Uniwersytet zresztą też, sugerując, aby oficjalnie rozwiązać umowę o pracę. Co też uczyniliśmy.

    Zawsze byłem Polsce PRL-owskiej wdzięczny za moje wyksztalcenie uniwersyteckie (w Krakowie) i za udzielenie mi urlopu i pomocy finansowej na wyjazd do USA. Często o tym i blogowałem i publikowałem. Zresztą tu na Blogu Przemka też.

    Nigdy się polskiego obywatelstwa nie wyrzekłem. Od wielu lat mam obywatelstwo i polskie i amerykańskie.

    Jeśli chodzi o moją ocenę kultury amerykańskiej, to każdy kto przeczytał chociażby moją ostatnią książkę „Apacze: ostatni wolni Amerykanie” czy, 10 lat wcześniej, „Moja słowiańską wolność” od razu się zorientuje, że trudno byłoby znaleźć większego krytyka jankesowskiego korporatyzmu i militaryzmu niż ja. No, może Chomsky by konkurował. Może niedawno zmarły Redaktor Antiwar.com. Może Profesor Howard Zinn. Może Senator William Fulbright.

    Wątpię jednak.

    Ktokolwiek stąd (ale już nie Asshole Gniewek) ma zamiar pisać cokolwiek o mnie do mnie, niech najpierw potwierdzi, że przeczytał ten wpis.

    Dla mnie ten wątek jest już zamknięty.

    Polubienie

  11. To nie są „pierdoły” i nie chodzi tylko o filmy.

    Chodzi przede wszystkim o „wielkopańską” (nazwijmy to chwilowo) postawę Gniewka. Jego komentarze o Stalinie wywołały naszą pozytywną redaktorską reakcję, ale zarówno Przemek jak i ja zasugerowaliśmy, aby takie komentarze były umieszczane tam gdzie powinny: tzn. w sekcji o Stalinie, bo przecież właśnie w tym celu Przemek otworzył ten segment Blogu.

    A jaka była reakcja Gniewka?: sami sobie umieśćcie moje komentarze gdzie chcecie, powiedział. Bo on, Gniewek, uważa, że jego cenne komentarze (w jego ocenie – mniej cenne, w mojej, nota bene) powinny zostać tam gdzie on je umieścił, czyli w sekcji „Pogaduchy”. Przy okazji zaczął coś pieprzyć o żelazku i prasowaniu, siląc się na głupawą metaforę.

    To już było dla mnie małym sygnałem, że facet cierpi na kompleks wyimaginowanej wyższości i jest zwyczajnie arogancki. „Normalny blogger” zakodowałby, że Redakcji Blogu podobają się jego komentarze i dostosowałby się do prostej i bardzo sensownej rady: umieszczaj swoje komentarze tam, gdzie Ci przykazuje Redaktor. To w końcu jest jego Blog, a nie Twój. Inaczej mówiąc, Gniewek uważa, że to robota Redaktora Przemka (albo moja) umieszczać jego komentarze gdzie wymaga tego procedura redaktorska. On, Gniewek, natomiast, nie będzie się stosował do poleceń Redaktora, bo on, Gniewek, wie lepiej.

    W tym momencie, chciałem już interweniować, ale postanowiłem poczekać. W końcu to Przemek jest głównym Redaktorem, ja zajmuje się redaktorsko tylko dwoma segmentami: Hołd Słowianom i Blog Angielski.

    Myślałem, że Przemek mu po prostu powie: „Nie, chłopie, to Ty je umieść tam gdzie Ci powiedziałem i gdzie każdy sensowny blogger by je umieścił. Taka jest moja redaktorska polityka. Ja mam inne rzeczy na głowie. Jak Ci się nie podoba, no to wiadomo co masz zrobić”. Coś takiego. (Ja bym już wtedy powiedział: „Hit the road, man.”)

    Ale Przemek tak nie powiedział i sam przesunął komentarze Gniewka gdzie trzeba. Tak się złożyło, że zaraz po tym, Przemek umieścił znakomity klip z wypowiedzi Hitchensa o horrorze chrześcijaństwa. Ktoś zrobił dobrą robotę wycinając ten fragment z dłuższego filmu i opatrzył go tłumaczeniem na polski. Klip ma wyjątkowo dużą wartość edukacyjną, szczególnie w kontekście polakatolictwa.

    I w takim to momencie, Gniewek powiedział, że on nie ma zamiaru oglądać takich filmów, bo nie ma czasu i że on wymaga, aby to Redaktorzy lub ktokolwiek, kto umieszcza takie filmy, streścił je dla Pana Gniewka, żeby on mógł zaoferować swoje, rozumie się, bezcenne uwagi. „Ewentualnie” zaoferować! Bo ktoś mógł spędzić np. pół godziny streszczając jakiś film na prywatne potrzeby Gniewka, ale Gniewek mógł ziewnąć i powiedzieć, że jemu się jednak nie chce komentować takiego filmu. Może następnym razem.

    I tym momencie taka megalomania polakatolicka nie była już więcej dla mnie do przyjęcia, tzn. dla mnie, jako współredaktora Blogu.

    Tak, Gniewek jest dla mnie typowym polakatolikiem, mimo że podobno uważany jest za wielkiego patriotę i promowany jako wielki Słowianin i wielki znawca problemów Polski. Ale polakatolactwo to nie tylko infantylna polska wiara w żydowskie bożki. To również szlachecka megalomania, to nieuleczalna polska patologia o polskiej wyższości, zarówno osobistej jak i narodowej. To zwykle polskie chamstwo w stosunkach międzyludzkich, z którego to chamstwa coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę na całym świecie.

    I tu było moim redaktorskim obowiązkiem przystopować nieco tego Pana i przypomnieć mu, że na tym Blogu to nie on stawia warunki.

    Szkoda więcej mojego czasu, tym bardziej, że właśnie toczy się znakomita walka miedzy serbskim Słowianinem i szwajcarskim „Maestro”-Megalomanem.

    I tyle w tym temacie. Prosta rzecz. Kolejny polakatolicki megaloman dostał trochę po nosie i może się uspokoi. A jak nie, no to teraz będzie wiedział, co dalej.

    Polubione przez 1 osoba

  12. Super post na FB mojego bliskiego znajomego Adama Ciocha, bylego redaktora magazynu „Faktycznie”:

    „Zauważyłem, że sporo osób, nawet krytycznych wobec kościoła katolickiego, dziwi się, że biskupi, ręka w rękę z PiSem biorą udział w kampanii oszczerstw wobec ludzi LGBT, co doprowadziło m.in. do ataków i ciężkich pobić (Wrocław, Częstochowa). Takie zdziwienie, wynika chyba z niewiedzy co natury tego kościoła, oraz jego obecnej sytuacji.

    Co do natury – kościół katolicki jest cyniczną dyktaturą żerującą na chrześcijaństwie. Papiestwo jest kopią władzy cesarzy rzymskich i nie ma nic wspólnego z ewangelią, apostołem Piotrem, Jezusem itd. Żeby nie szukać w odległych czasach – papiestwo poprzez wsparcie Mussoliniego oraz konkordat z Hitlerem stało się ojcem chrzestnym europejskiego faszyzmu, a państwo Watykan wprost zawdzięcza swoje powstanie faszystom (traktaty laterańskie). Wiele reżimów faszystowskiej ery Europy było blisko związanych z tym kościołem (Francja Vichy, Hiszpania, Portugalia, Chorwacja, Słowacja), a u naszych południowych sąsiadów ksiądz katolicki był premierem rządu i ideologiem słowackiego faszyzmu.

    Aż dziw bierze, że alianci nie zlikwidowali katolicyzmu w Europie po wojnie razem z instytucjonalnym faszyzmem. Natura tego kościoła jest przemocowa, bezwzględna i często zbrodnicza. Nic dziwnego, że ogromna część tradycji teologicznej w Europie widziała katolicyzm jako biblijny Wielki Babilon, albo kościół antychrysta. Także w Polsce. Zachęcam do lektury jednego z najstarszych zabytków języka polskiego ‚Pieśni o Wiklifie’ (XV wiek!), która mówi m.in. o ‚popach antychrysta’, czyli księżach katolickich.

    Co do sytuacji obecnej – kościół katolicki umiera w Europie i w Ameryce, czyli głównych obszarach swego występowania. Po upadku katolicyzmu w Irlandii, nawet na Malcie kler musiał zgodzić się np. na równouprawnienie ludzi LGBT. Ostatni szaniec tej dyktatury to Polska. Ale i tu po wybuchu afery pedofilskiej co najmniej kilku biskupom z wierchuszki episkopatu groziło by więzienie, gdyby prokuratura działała tak jak powinna. Dlatego oni złapią się teraz każdego łajdactwa, aby sprawę zasłonić, zagłuszyć, zakrzyczeć. Aby u władzy pozostali ludzie z PiS lub PO, którzy de facto gwarantują klerowi bezkarność i przywileje. Kościół prędzej wywoła nie tylko pobicia, ale i wojnę domową, jak kiedyś w Hiszpanii, niż miałby stracić władzę i pieniądze, czyli bezkarność. Dlaczego? Bo to leżało i leży w jego naturze.

    Polubione przez 1 osoba

    • LGBT to straszak. Straszy się społeczeństwo pedałami, żeby odwrócić uwagę od istotnych dla państwa polskiego spraw takich, jak, sekularyzacja państwa, zerwanie konkordatu, wycofanie religii ze szkół, rozliczenie licznych przestępstw ludzi kościoła, zaprzestanie finansowania organizacji religijnych.

      „Precz z pedałami”, to nośne w społeczeństwie hasełko. Szczególnie wśród kościelnych owieczek, które są na ogół na bakier z nauką na temat orientacji seksualnych, a namiętnie słuchających „nauk” kościoła katolickiego, których sami hierarchowie nie przestrzegają.

      Polubienie

  13. Mateusz Piskorski ostatnio napisał „refleksje po lekturze [„Serotonina”], najnowszej powieści Michela Houellebecqa na łamach aktualnego numeru „Myśli Polskiej”:

    http://www.mysl-polska.pl/1996y

    A oto moje refleksje:

    Powiedzieć, że „Zachód umiera ze smutku” (tak ja twierdzi Houellebecq), jest tak absurdalnie abstrakcyjne (albo abstrakcyjnie absurdalne) jak powiedzieć, że „Zachód nie umiera ze smutku”.

    Równie absurdalnym bełkotem Pana Houellebecqa jest ta wypowiedź:

    „Podziwiam trwałość prawosławia na jej (Rosji – przyp. MP) ziemiach; myślę, że rzymski katolicyzm zrobiłby dobrze czerpiąc z niego inspirację, sądzę, że ‘dialog ekumeniczny’ powinien być z wzajemną korzyścią ograniczony do dialogu z Cerkwią Prawosławną (…). Jestem boleśnie świadomy tego, że Wielka Schizma z 1054 roku była dla chrześcijańskiej Europy początkiem końca, ale z drugiej strony uważam, że ten koniec nie jest nigdy przesądzony, dopóki nie nastąpi”.

    Myślę, że Pan Houellebecq postradał nieco zmysły na stare lata, co jest niestety zjawiskiem dość typowym i niestety naturalnym. Można jeszcze ewentualnie dodać takie angielskie/amerykańskie powiedzenie: „There is no fool like an old fool.”

    Ale ja ze względu na mój słowiański respekt dla starszych ludzi nie dodam takiego anglosaskiego powiedzenia.

    Polubienie

    • „W rzeczywistości Bóg się nami zajmuje, myśli o nas w każdej sekundzie i daje nam niekiedy bardzo precyzyjne wskazówki. Te przypływy miłości, które zalewają nam piersi i odbierają dech, te iluminacje, ekstazy – niewytłumaczalne, uwzględniwszy naszą biologiczną naturę, nasz status naczelnych – to niezwykle jasne znaki”

      Nie wiem jakiego boga ma na myśli, ale skąd wie co bóg czuje, myśli i czym się zajmuje? I gdzie te precyzyjne i jasne znaki? 😂

      No chyba, że to takie ględzenie, gdzie autor coś sobie napisał, a reszta niech się domyśla o co mu chodzi. 😂

      Polubienie

  14. Sensacyjny tydzień dla polskiego tenisa: aż trzy zwycięstwa Polaków. Hurkacz wygrywa pierwszy ATP turniej. Linette też swój pierwszy WTA turniej. No i po raz pierwszy w tym roku, Kubot w deblu ze swym brazylijskim partnerem.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.