Dzień Katastrofy – kolejna rocznica.

Palestyna 1948, początki wysiedlania

Zbliża się kolejna rocznica Dnia Nakby albo, patrząc z drugiej strony lustra, prawie równoczesna rocznica proklamowania niepodległości Izraela, czternastego maja 1948.

Nakba to po arabsku „katastrofa” – يوم النكبة Yawm an-Nakba, dosłownie  „Dzień Katastrofy”, przypada dzień później, piętnastego maja. Przypominanie o niej jest tępione w Izraelu, a w krajach zachodnich zwalczane przy pomocy intensywnej propagandy oraz przepisów prawnych, skierowanych rzekomo przeciw „antysemityzmowi”, ale sformułowanych w taki sposób, że mogą być również stosowane do tłamszenia krytyki ideologii Syjonizmu i politycznych wybryków państwa Izrael.

W 2011 roku Knesset uchwalił prawo, pozwalające na zaprzestanie finansowania z budżetu instytucji upamiętniających Nakbę. Przepis, wraz z zakazem wspominania o niej w izraelskich podręcznikach szkolnych, wymierzony jest głównie w szkoły dla 20% arabskich obywateli Izraela, ale także w żydowsko-arabskie organizacje pozarządowe, próbujące budować pomosty pomiędzy żydami i Palestyńczykami.

Na terenie własnym izraelska policja i służby rutynowo odmawiają wydawania zezwoleń na publiczne upamiętnianie rocznicy katastrofy przez izraelskich Palestyńczyków.

Na Terenach Okupowanych izraelska armia bezlitośnie i bez ograniczeń rozbija i tłumi wszelkie rocznicowe demonstracje.

Jak co roku Izrael i jego apologeci będą po raz kolejny hucznie świętować i szczycić się dorobkiem państwa „żydowskiego” (w cudzysłowie, bo mieszka w nim co najmniej 20% obywateli innych wyznań). Będą akademie, seminaria, flagi, przemówienia i depesze gratulacyjne od polityków z „zaprzyjaźnionych” krajów. Oficjalnych uroczystości nie zakłóci oczywiście nic, co mogłoby przypomnieć w jaki sposób kraik ten powstał.

Jak powiedział kiedyś Stalin, „pojedyncza śmierć to tragedia, milion zabitych to statystyka”. Kiedy mówi się więc o ośmiuset tysiącach Arabów wypędzonych w 1948 roku w czystkach etnicznych, o co najmniej 13 tysiącach cywilnych ofiar towarzyszących im masakr, o 400 zrównanych z ziemią wsiach, mamy do czynienia ze statystyką, której liczby przerastają możliwość ludzkiej empatii.

Żeby tego uniknąć, przyjrzyjmy się więc bliżej pojedynczemu, choć bardzo typowemu epizodowi tworzenia państwa „żydowskiego”, którym Syjoniści  tak się chlubią, na przykładzie niewielkiej wioski Abu-Szusza, 8 km od miasta Ramle, dziś w środkowym Izraelu.

 

Abu Susza, kiedy jeszcze żyła

 

Abu Susza, gdzie tańczyły dzieci

 

Wieś, istniejącą co najmniej od początku XIX w., zamieszkiwało w 1944 roku, w 233 domach, ok. 970 palestyńskich muzułmanów. We wsi był meczet i dwa sklepy. W 1947 roku założono szkołę podstawową dla 33 uczniów. Mieszkańcy utrzymywali się z rolnictwa, uprawiając ok. 250 ha pszenicy i 5,5 ha dobrze nawodnionych sadów owocowych.  Ot, typowa prowincjonalna palestyńska wioska, podobna do 400 innych. W maju 1948 roku historia wsi została gwałtownie i krwawo zakończona. Żydzi zaczęli atakować Abu Szusza w kwietniu. Mieszkańcom udało się odeprzeć rajdy syjonistycznych bojówkarzy, ale nie byli w stanie odeprzeć decydującego ataku, który nastąpił 13 maja, na dzień przed deklaracją niepodległości Izraela. Wieś zajęła wtedy Giwati, brygada formowanej z terrorystów Hagany  i Palmach izraelskiej armii. Kilku mieszkańców uciekło, większość pozostała w swych domach. Giwati została bardzo szybko zastąpiona przez uzbrojoną milicję z kibucu Gezer, a później przez brygadę Kiriati.  21 maja przedstawiciele Arabów zaapelowali do Czerwonego Krzyża o interwencję w celu zatrzymania barbarzyńskich aktów we wsi, ale nawet gdyby żydzi przejmowali się Czerwonym Krzyżem, jakakolwiek akcja byłaby w najlepszym razie „musztardą po obiedzie”.

Arjeh Jitzhaki, izraelski historyk z Uniwersytetu Ben Ilan w Tel Awiwie, tak oto opisuje wydarzenia w Abu Szusza, na podstawie anonimowych zeznań członków Khmeil Miszmar (Gwardia Izraelskiej Armii):

„14 maja, o świcie,  oddziały brygady Giwati zaatakowały wieś. Uciekających mieszkańców koszono z broni maszynowej. Innych zastrzelono na ulicy, lub zarąbano siekierami.  Jeszcze innych ustawiono pod ścianą i roztrzelano. Żołnierz brygady Kiriati wziął do niewoli 10 mężczyzn i 2 kobiety. Wszyscy zostali zabici, z wyjątkiem młodej kobiety, która została zgwałcona i której się potem „pozbyto”. Żaden mężczyzna z tej grupy nie pozostał przy życiu, kobietom kazano pochować trupy.”

Abu Susza, Nakba

21 maja wypędzono resztę arabskich mieszkańców wsi.  Na jej gruntach żydzi założyli w 1948 roku osiedle Ameilim, a następnie, w 1951 roku, moszaw (spółdzielnię rolniczą) Pedaja. Ruiny arabskich domów zostały zrównane z ziemią w 1965 roku, z polecenia izraelskiej Agencji Zarządzania Ziemią, podobnie jak pozostałości innych 400 wyczyszczonych etnicznie wsi, w ramach rządowej akcji pozbywania się „skaz na krajobrazie”.

 

Krajobraz księżycowy, pozostały po wsi

 

Według badań przeprowadzonych przez historyków z palestyńskiego Uniwersytetu Birzeit w Ramallah, w Abu Szusza zmasakrowano od 60 do 70 ludzi.  Liczba ta jest potwierdzona przez odkrycie w 1995 roku na terenie byłej wsi masowego grobu, w którym znaleziono 52 szkielety.

Abu Szusza jest tylko jednym z epizodów budowy syjonistycznego państwa, jedną z 10 większych i ponad 100 pomniejszych masakr (wedle badań prof Jitzhaki), towarzyszących czystkom etnicznym.

„Ojciec” Izraela, Ben Gurion, w ataku – jak dowiodła historia – czystego chciejstwa tak oto podsumował Nakbę: „Starsi wymrą, młodzi zapomną”.  Minęło 69 lat, prawie wszyscy starzy już wymarli, mimo to kolejne pokolenia wypędzonych i ograbionych wciąż pamiętają. Nakba nie skończyła się zresztą z ogłoszeniem niezależności syjonistycznej kolonii. Masakry, wypędzanie, grabieże, szykany, prześladowania trwały nieprzerwanie aż do dziś i trwają nadal. Nie zmiecie tego pod dywan nawet najbardziej hałaśliwe i tryumfalistyczne oficjalne świętowanie syjonistycznej rocznicy.

Autor, gościnnie: Herstoryk

~ * ~

Czteroodcinkowy film dokumentalny Al-Nakba, ocinek 1:

za: https://pracownia4.wordpress.com/2017/05/15/dzien-katastrofy-kolejna-rocznica/
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Dzień Katastrofy – kolejna rocznica.

  1. Polak-Słowianin pisze:

    Ajatollah Chomeini miał powiedzieć kiedyś, że „ten reżym okupujący Jerozolimę zniknie z kart historii”.
    Dzieje się tak z każdym reżymem prędzej czy później.
    Tak samo i na chrześcijaństwo przyjdzie czas i również przestanie istnieć.
    Myślę, że większość ludzi pragnie spokojnie i pokojowo żyć, ale niestety zjeby też się trafiają i o dziwo z powodzeniem nakręcają spiralę zbrodni.

    Polubione przez 1 osoba

  2. opolczykpl pisze:

    O ludobójstwie dokonywanym na Palestyńczykach należy pamiętać. Ja o nim wspominałem u mnie nie raz. Choćby tu:
    https://opolczykpl.wordpress.com/2014/07/17/solidarni-z-palestynczykami/

    A oprócz tego w wielu tekstach poświęconych polityce globalnej i wojnie krzyża z półksiężycem na obstalunek gwiazdy Dawida.
    Co jeszcze…
    Jednym z powodów nagonki na Rosję i prezydenta Putina jest i ten, że zdecydowanie stoi on po stronie Palestyńczyków i domaga się utworzenia suwerennego państwa palestyńskiego ze stolicą w Jerozolimie.
    W związku z Palestyńczykami mam jedno nieprzyjemne wspomnienie. Kilka lat temu przyjąłem jako współautora na mój blog Wiedmira, admina Słowianolubii. Miał w sumie dobre teksty. Niestety krótko po jego inauguracji u mnie pewnego dnia wrzucił na blog tekst dotyczący konfliktu palestyńsko-izraelskiego, w którym proponował, abyśmy stali po stronie Izraela. Byłem zaszokowany. Natychmiast wywaliłem i tekst i Wiedmira z mojego blogu.

    Polubione przez 1 osoba

  3. opolczykpl pisze:

    PS

    Po tym jak wywaliłem Wiedmira, napisałem szybciutko tekst: „Jak to jest z tym islamem”.
    Była pod nim ostra zażarta dyskusja.
    https://opolczykpl.wordpress.com/2014/07/27/jak-to-jest-z-tym-islamem/

    Przemex nie zawiódł mnie wtedy! I już wtedy pokazał, że ma głowę nie od parady.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Polak-Słowianin pisze:

    „Jednym z powodów nagonki na Rosję i prezydenta Putina jest i ten, że zdecydowanie stoi on po stronie Palestyńczyków i domaga się utworzenia suwerennego państwa palestyńskiego ze stolicą w Jerozolimie.”

    No i wszystko jasne.
    Nie wiem, czy w Izraelu funkcjonuje jakaś religia pierwotna, animistyczna, nic nie mogę znaleźć na ten temat.

    Polubienie

  5. opolczykpl pisze:

    Mirek – po polsku nic nie znajdziesz. Po angielsku lub niemiecku już tak. W Izraelu jest kilka grupek pogańskich. Jedną z nich jest „Dom Aszery” – grupka wyznawców tej pogańskiej bogini semickiej, przedjudaistycznej naturalnie. Jest też grupa „Lud Ziemi” – także pogańska, choć chyba skażona syjonizmem:
    http://www.haaretz.com/print-edition/features/paganism-returns-to-the-holy-land-1.272627

    Ale początek zrobiony. U mnie kilka lat temu w dyskusji pojawiła się informacja o pogańskich grupkach w Izraelu, co mnie niezmiernie ucieszyło. Ale życia łatwego nad Jordanem oni nie mają. Są wściegle zwalczani przez rabinat.

    Polubienie

  6. Polak-Słowianin pisze:

    Andrzej – dziękuję.
    W google tłumaczu można coś niecoś wyłapać o czym mowa, znalazłem fajne zdanie:

    „‚Judaizm jest religią, jest to coś narzuconego i sztucznego’ – powiedział Samuel, który prowadzi forum pogańskie w portalu Tapuz”.

    Ano właśnie. Animiści (nie przepadam za tą zewnętrzną nazwą) są według mnie bardziej zaawansowani w pewnych aspektach od szalonych religiantów, ponieważ bezpośrednio patrzą duchowo na wszystko. Religianci natomiast kłócą się i walczą np. o prawdziwość swoich bogów, przekazów zamiast pokojowo współegzystować (z powodu duchowego spojrzenia). Patrzą i nie widzą.

    Polubienie

  7. przemex pisze:

    https://pracownia4.wordpress.com/2018/07/06/dlaczego-izraelskie-ambicje-ekspansji-i-czystki-etnicznej-spelzna-na-niczym/

    Dlaczego izraelskie ambicje ekspansji i czystki etnicznej spełzną na niczym

    Żołnierze izraelscy aresztują palestyńskiego nastolatka Fawziego Muhammada Al-Juneidiego w Jerozolimie, 8 grudnia 2017 r. Do dorwania rzucającego kamieniami chłopca potrzebna jest armia – ale rzucający kamieniami wciąż się pojawiają. Co robić?

    Kiedy powszechna uwaga jest skupiona na piłkarskim mundialu, niektórzy obserwatorzy sytuacji w Palestynie obawiają się możliwości wykorzystania tej sytuacji i przeprowadzenia przez Izrael poważnej operacji wojskowej w Strefie Gazy. Cztery lata temu, pod koniec mistrzostw świata w Brazylii, Izrael rozpoczął operację „Protective Edge”, która według danych ONZ spowodowała śmierć 2 256 Palestyńczyków, w tym 1 563 cywilów. Palestyńskie Centrum Praw Człowieka doprecyzowało, że wśród ofiar były 293 kobiety i 556 dzieci. Niezwykle wysoki odsetek ofiar wśród ludności cywilnej był konsekwencją rozkazów wydanych izraelskim żołnierzom, by strzelać do wszystkich ludzi w zasięgu wzroku, co ujawniła organizacja Breaking the Silence. Było to również zgodne ze starym, milczącym celem Izraela, jakim jest czystka etniczna w Palestynie.

    Izraelskie media ujawniły niedawno, że kraj planuje przeprowadzenie inwazji na pełną skalę, w efekcie której Gaza zostałaby przecięta na pół i jedna połowa trafiłaby pod okupację. Są tak pewni tego, że będą w stanie „doprowadzić do istotnej zmiany sytuacji”, że wojsko „już rozważa alternatywę dla rządu Hamasu”. Wcześniej w czwartek minister bezpieczeństwa publicznego Gilad Erdan w rozmowie z Army Radio powiedział: „Nie chcę rozpoczynać operacji, ale najprawdopodobniej nie będziemy mieli innego wyjścia, jak tylko wejść i tym samym osiągnąć trwały skutek odstraszający”. Powiedział to w odniesieniu do płonących latawców, jakie gazańscy protestujący puszczają przez granicę, i zaznaczył, że winnych należy zastrzelić: „wiek nie ma znaczenia, to terroryści i należy zapobiec zagrożeniu, jakie stwarzają”. Minister sprawiedliwości Ayelet Shaked, również członek gabinetu bezpieczeństwa, argumentował, że „nie ma różnicy między płonącym latawcem a rakietą Kasam i nie możemy tolerować latawców”. Ma rację co do tego, że rakiety Kasam są mniej więcej tak samo skuteczne jak latawce – jedne i drugie są głównie symbolicznymi gestami buntu, a nie skuteczną bronią wojenną.

    Bezmyślne ludobójstwo w Gazie?

    Propalestyński aktywista Robert Inlakesh uważa, że oprócz odwróconej przez Puchar Świata uwagi, jest jeszcze kilka innych powodów dla ewentualnej izraelskiej ofensywy w Strefie Gazy w niedalekiej przyszłości:

    – Sara Netanyahu, żona Bibiego, została oskarżona o defraudację. Ze środków publicznych zapłaciła 359 tys. szekli (100 tys. dolarów) za posiłki w restauracji. To tylko dodatek do poważniejszych zarzutów o korupcję postawionych rodzinie Netahyahu. Przydałaby się operacja jak z filmu „Fakty i akty” (Wag the Dog)
    – W kwietniu Kneset przyznał Netanjahu prawo wypowiedzenia wojny w skrajnych okolicznościach, wymagające zgody jedynie ministra obrony Avigdora Liebermana. Mimo że po niecałym miesiącu izraelski gabinet bezpieczeństwa unieważnił ustawę, rząd zamierza „ponownie promować” pierwotny projekt.
    – Izrael sprywatyzował produkcję broni. – Prywatna firma Elbit Systems przejęła państwowy izraelski przemysł zbrojeniowy za 522 mln dolarów. Inlakesh spekuluje, że ostatecznie będzie to miało wpływ na ceny broni i że Gaza może zostać wykorzystana do „przetestowania” jej w celu sprzedania jej na światowych rynkach przed skokiem cen.

    Inlakesh wskazuje również, że ludność Izraela nie zadowoli się niczym, co nie obejmie zadania decydującego ciosu Hamasowi, ale ponieważ Hamas do swoich działań wykorzystuje sieć tuneli podziemnych, jedynym sposobem na zadanie mu takiego ciosu byłoby wysadzenie w powietrze położonej nad tunelami infrastruktury cywilnej, co oznaczałoby tysiące ofiar wśród ludności cywilnej, i przeprowadzenie masowej inwazji lądowej. Jest to ważna kwestia, a to z tego powodu, że ograniczona ofensywa może zaszkodzić popularności Netanjahu w Izraelu, podczas gdy zaangażowanie się w zniszczenie Hamasu byłoby niezwykle trudne do zrealizowania i spotkałoby się z powszechnym potępieniem na całym świecie. Świat jest słusznie wzburzony około 130 ofiarami śmiertelnymi podczas demonstracji Marszu Powrotu przy granicy Gazy. Czy rząd Izraela byłby przygotowany na reakcję, jaka nastąpi, kiedy ponownie zabiją, ale tym razem ofiary będą liczone w tysiącach czy dziesiątkach tysięcy?

    Długofalowym celem syjonizmu jest wchłonięcie do Izraela całej Palestyny i wydalenie (lub zabicie) ludności arabskiej. Widać to wyraźnie, kiedy przestudiuje się historię Izraela – jego ustanowienie było możliwe tylko w drodze czystki etnicznej. Wystarczy spojrzeć na przemianę Palestyny w Izrael:

    Podczas gdy strategia pozyskiwania ziemi na Zachodnim Brzegu Jordanu opierała się w dużej mierze na nielegalnym osiedlaniu się i tworzeniu „faktów dokonanych”, w Gazie Izrael przyjął inne podejście. W 2005 r. rozebrał tam swoje osiedla, ale zamiast doprowadzić do prawdziwego pokoju, zamienił Gazę w więzienie pod gołym niebem, kontrolując jej granice, w tym dostęp do morza. Co więcej, nie mając żydowskich osadników na tym terenie, Izrael spokojnie mógł wykorzystywać okresowo pełną siłę swojego wojska, ograniczany jedynie międzynarodową opinią publiczną.
    Nieracjonalna strategia w Syrii

    Pomimo tego, że Departamentu Stanu USA ostrzegł Syrię, że zastosuje „stanowcze i odpowiednie środki”, jeśli ta podejmie działania w celu odzyskania południowej prowincji Daraa z rąk grup terrorystycznych (prowincja znajduje się tuż obok Wzgórz Golan, które Izrael nielegalnie okupuje od 1967 roku), oraz pomimo powtarzających się gróźb Izraela pod adresem Syrii, zaprawiona w wojnie syryjska armia już teraz odnosi zwycięstwa w regionie. Z rosyjskim wsparciem lotniczym w niespełna tydzień wyzwolone zostało około 400 km2. Nawet jednostki Wolnej Armii Syrii zmieniły stronę i walczą wraz z armią syryjską przeciwko Dżabhat al-Nusrze, czyli Al-Kaidzie w Syrii. Wygląda na to, że Stany Zjednoczone i Izrael nie cieszą się już poważaniem, do jakiego przywykły. Nagłe uświadomienie sobie przez WAS (FSA), że przez cały ten czas walczyli po niewłaściwej stronie, wydaje się być motywowane przekazem z Waszyngtonu, za pośrednictwem agencji Reuters, w którym jasno powiedziano, że „nie należy opierać swoich decyzji na założeniu lub oczekiwaniu naszej interwencji wojskowej”.

    Dotychczas izraelska strategia wobec Syrii polegała na wspieraniu grup dżihadyjskich na południu kraju oraz regularnym nękaniu kraju atakami rakietowymi i ostrzałem. Siły Nadzorcze ONZ (UNDOF) na Wzgórzach Golan udokumentowały kontakty żołnierzy izraelskich z terrorystami na tym obszarze, jak również „transportowanie setek rannych bojowników do izraelskich szpitali po konfrontacjach między bojownikami a syryjską armią w pobliżu granicy okupowanych Wzgórz Golan”. Według miejscowych świadków „bojownicy” to między innymi członkowie Al-Nusry/Al-Kaidy.

    Na zdjęciu z izraelsko-syryjskiej granicy na Wzgórzach Golan żołnierze IDF rozmawiają z bojownikami Dżabhat al-Nusry powiązanej z Al-Kaidą.

    Jeśli chodzi o nękanie bombami, ostatnim atakiem izraelskim był podwójny atak rakietowy na lotnisko w Damaszku. Według niektórych doniesień celem był irański samolot transportowy, podczas gdy według innych była nim jakaś instalacja wojskowa. Nie jest również jasne, czy pociski zostały przechwycone przez syryjskie systemy obrony przeciwlotniczej. Kilka dni wcześniej syryjski państwowy dziennik SANA poinformował, że samolot koalicji dowodzonej przez USA zaatakował syryjskie pozycje wojskowe w Al Bukamal w prowincji Dajr az-Zaur. Stany Zjednoczone zaprzeczyły jednak swojemu udziałowi, a amerykański urzędnik posunął się nawet do stwierdzenia, że za zamachami bombowymi stoi Izrael. Agresja nasiliła się na krótko w maju, kiedy miał miejsce wzajemny ostrzał rakietowy na Wzgórzach Golan po ataku Izraela na przedmieścia Damaszku i miasto Baath, ale w większości przypadków Izrael od lat stosuje w Syrii taktykę „uderzyć i zwiewać”.

    Żadne z tych działań nie zdołało powstrzymać zwycięstwa armii syryjskiej, więc można się zastanawiać, dlaczego Izrael kontynuuje strategię, która jak dotąd okazała się nieskuteczna. Jest tak dlatego, że realistycznie ani Izrael, ani Stany Zjednoczone nie są w stanie nic zrobić, żeby obalić Asada, jak długo asekuruje go Rosja, więc wszystko, co może zrobić, to nękanie okresowymi atakami rakietowymi. Jednak kiedy armia syryjska zbliża się do Wzgórz Golan, można oczekiwać, że Izrael zwiększy swoje wsparcie dla resztek terrorystów w tym regionie, być może zwiększając liczbę ostrzałów i bombardowań (nie wspominając już o pomocy wojskowej i medycznej). Ale jako że dzieje się to równocześnie z izraelskimi pogróżkami inwazji na Gazę, czy Izrael jest gotów walczyć na dwóch frontach jednocześnie? A może nawet na trzech, jeśli Hezbollah zareaguje z Libanu, gdy sytuacja się zaogni? Jak zawsze spojrzenie na mapę Izraela – maleńkiego kraju – pokazuje, dlaczego wywołanie poważnej wojny nie leży w jego interesie.
    Niezdarna amerykańska obrona polityczna Izraela

    Podczas gdy prawie wszystkie administracje USA były podporządkowane interesom Izraela – w dużej mierze dzięki wpływom niesławnego izraelskiego lobby – administracja Trumpa szczególnie otwarcie i aktywnie działa na rzecz syjonistycznych planów. Wycofanie się Trumpa z irańskiego porozumienia nuklearnego i przeniesienie ambasady amerykańskiej z Tel Awiwu do Jerozolimy, a także bezwstydne i niemoralne wypaczanie rzeczywistości przez Nikki Haley w celu ochrony Izraela przed krytyką w ONZ, to przykłady działań, mających zatrzymać w Waszyngtonie takich ludzi jak Sheldon Adelson i uszczęśliwić Izrael. Adelson jest miliarderem i syjonistycznym potentatem na rynku kasyn, który przekazał 82 miliony dolarów na kampanię Trumpa i inne kampanie republikańskie podczas wyborów w 2016 roku. Jest podobno członkiem „nieformalnej rady bezpieczeństwa narodowego”, doradzającej neokonserwatywnemu jastrzębiowi Johnowi Boltonowi, samemu będącemu doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego. Adelson jest również właścicielem największej gazety w Izraelu, która wykazuje bezwarunkowe poparcie dla Netanjahu, i jest zaangażowany w program polityczny „Wielkiego Izraela”. Zagadnięty w kwestii tego, że Palestyńczycy żyjący na zajętym terytorium nie będą mieli takich samych praw, jak żydowscy Izraelczycy, Adelson odpowiedział po prostu: „Izrael nie będzie demokratycznym państwem. No i co z tego?


    © Sebastian Scheiner/AP — Sheldon Adelson uczestniczy w ceremonii otwarcia nowej ambasady USA w Jerozolimie w maju br.

    Jednym z problemów związanych z próbami zadowolenia opętanych ideologią ludzi, takich jak Adelson, jest to, że ich plany są tak sprzeczne z tym, co ludzie uznają za sprawiedliwe i normalne, że pełne wigoru próby ich obrony odnoszą spektakularnie przeciwny skutek. Na przykład występując z Rady Praw Człowieka ONZ, z powołaniem się na „antyizraelskie uprzedzenia”, USA zamiast pozyskać sympatię dla Izraela, po prostu izolowały się – jeszcze bardziej podkopując swoje globalne przywództwo i w żaden sposób nie pomagając sprawie Izraela. Nikki Haley, Mike Pompeo i Benjamin Netanyahu, którzy przywodzili wyjściu USA z Rady i świętowali je, utknęli w mentalności „niezastąpionego kraju”, która była uprawniona kilkadziesiąt lat temu, i nie rozumieją, że ONZ będzie nadal potępiać Izrael – z udziałem USA lub bez.
    Nierealny plan Izraela

    Dlatego właśnie izraelskie ambicje ekspansjonistyczne zakończą się niepowodzeniem. Aby Izrael mógł kontynuować swój powolny program czystek etnicznych na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy i aby stał się niekwestionowanym hegemonem w regionie – a być może nawet ukradł więcej terytorium swoim sąsiadom – potrzebuje mieć u boku światowe supermocarstwo. Stany Zjednoczone nadal zdecydowanie stoją po stronie Izraela, problem w tym, że ich wpływy polityczne, wojskowe i gospodarcze szybko słabną – za szybko, by Izrael był w stanie osiągnąć swoje cele.

    Weźmy Strefę Gazy. Izrael może zmienić życie jej populacji w istne piekło i robi to, i co kilka lat zwiększa skalę zabójstw, które liczy się już w tysiącach w miejsce dziesiątek. Jednak całkowita populacja Gazy w 2018 r. to prawie 2 mln. Przy obecnym tempie przyrostu do 2032 r. będzie tam mieszkać 3,1 mln osób. Ile trzeba będzie izraelskich ofensyw i ile czasu zajmie, zanim Izrael zdoła „oczyścić” ziemię i zadeklarować ją częścią „państwa żydowskiego”?

    Teraz Syria. Izrael pomógł grupom terrorystycznym w nadziei, że Asad zostanie zastąpiony amerykańskim i izraelskim wasalem bądź skrajnym islamskim ugrupowaniem, które Izrael mógłby później bombardować do woli i „w majestacie prawa”, żeby „wyzwolić” sąsiedni kraj, który stanowił zagrożenie dla samego Izraela. Tymczasem rząd Asada i jego armia wyszli z siedmioletniej męki silniejsi niż kiedykolwiek i tworzą sojusz z Iranem, Irakiem i Hezbollahem – tak zwanym Szyickim Półksiężycem – największym postrachem Izraela. Teoretycznie Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z NATO mogliby dokonać dzieła „zmiany reżimu” w Syrii, skoro nie mogli tego zrobić dżihadyjscy odrąbywacze głów. W praktyce byłoby to jednak niemożliwe, ponieważ groziłoby to bezpośrednią konfrontacją z Rosją. W znacznej mierze nieskuteczny atak bombowy „FUKUS-a” na rzekome syryjskie „zakłady chemiczne”, który miał miejsce w kwietniu, jedynie uwypuklił ten fakt. W tych okolicznościach ostateczne odzyskanie przez Syrię kontroli nad strategicznie cennymi Wzgórzami Golan, czy to za pomocą środków politycznych, czy wojskowych, nie jest nie do pomyślenia.

    Wydaje się, że Izrael przekroczył punkt, w którym mógł odzyskać rozum i wynegocjować uczciwe porozumienie pokojowe z Palestyńczykami. Parafrazując Szekspirowskiego Makbeta (Izrael, jak i jego amerykański protektor) „już tak głęboko we krwi ludzkiej brodzi, że odwrót byłby równie ciężki jak kontynuacja”. Tak więc Izrael umocni się w swoim złudnym przeświadczeniu, że znalezienie „ostatecznego rozwiązania” jego problemu palestyńskiego jest możliwe, jednocześnie wierząc, że świat nigdy nie odwróci się od biednego Izraela w jego egzystencjalnej walce z tymi, którzy inaczej by zniszczyli i państwo, i lud żydowski. Biorąc pod uwagę łatwą do wzbudzenia emocjonalność przeciętnego człowieka i szybko zmieniającą się globalną geostrategiczną szachownicę, tylko głupiec by na to stawiał.

    Tłumaczenie: PRACowniA

    Komentarz: Jak na razie obawy się sprawdzają. Wiadomości z ostatnich dni:

    1 lipca: ‚Protecting Israeli sovereignty’: Israel boosts military presence with ‚armor & artillery’ troops in Golan Heights (Izrael wzmacnia obecność wojskową na Wzgórzach Golan)

    3 lipca: Israel capitulates: Accepts Syrian Army to advance to 2011 Golan buffer zone positions (walki wzdłuż północnej granicy Izraela, Izrael stawia warunek, że tylko siły Asada mogą tam walczyć i nie będzie tolerował udziału Iranu czy Hezbollahu)

    4 lipca: Israel bows to Russia’s will: Battle of South Syria coming to an end (Syria kończy wyzwalanie południa. W końcowym komentarzu wideo dokumentujące niesamowitą ilość broni – izraelskiej, amerykańskiej i europejskiej – znalezionej w ciągu kilku ostatnich dni przez syryjską armię w składach ISIS pozostawionych w pd-zach. Syrii)

    5 lipca: Israeli military industry uses Gaza as a lab and showroom for new weapons and tech it plans to sell (Izraelski przemysł zbrojeniowy wykorzystuje Gazę jako laboratorium i salę ekspozycyjną dla swojej broni, którą planuje sprzedać)

    5 lipca: 38 wounded, 15 arrested Palestinians by Israeli forces while razing homes near Jerusalem (Izrael burzy palestyńskie domy na wschód od okupowanej Jerozolimy)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.