Obsesyjna antyrosyjska propaganda Anne Applebaum nie znajduje już słuchaczy, ale królicza nora sięga dużo głębiej.

Anne Applebaum, członkini CFR*, chałturzystka medialna, fanatyczna rusofobka, posiadaczka podwójnego obywatelstwa – polskiego i amerykańskiego – i żona byłego ministra spraw zagranicznych Polski, Radosława Sikorskiego

Daniel Mcadams
Ron Paul Institute
8 maja 2017

Neokonserwatystka Anne Applebaum nigdy jeszcze nie widziała łóżka, spod którego nie zerkałby zły Rosjanin. Ponad ćwierć wieku po zakończeniu Zimnej Wojny nadal nie może pozbyć się histerycznego uczucia, że „idą Rosjanie, idą Rosjanie!” U Applebaum, od krzykliwych wypocin do wrzaskliwej tyrady, wszystko jest – jak u całej reszty neokonów – na jedno kopyto: rząd USA musi przeznaczyć więcej pieniędzy na zażegnanie zagrożenia miesiąca. Zazwyczaj jest nim Rosja lub Putin. Ale mogą to być również Chiny, Iran, Asad, Kaddafi, Saddam, itd.

Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że Applebaum naprawdę wierzy, że Putin chce zniszczyć nasze instytucje demokratyczne, ale jest też bardziej prozaiczne wytłumaczenie jej niekończącej się obsesji: nagłaśnianie i rozdmuchiwanie „ogromnych zagrożeń” bardzo się opłaca.

Rzeczywiście, według obowiązkowego dla członków polskiego rządu oświadczenia majątkowego (jej mąż był polskim ministrem obrony i ministrem spraw zagranicznych, zanim został zmuszony do rezygnacji ze stanowiska w atmosferze hańby po skandalu podsłuchowym), Applebaum, obłowiła się jak bandzior, a nie jak skromna dziennikarka i think-tankerka.

Jak napisałem, kiedy wybuchł skandal z jej udziałem:

Co interesujące, Applebaum domaga się jawności od wszystkich poza sobą samą. Z ostatnio złożonego oświadczenia majątkowego jej męża wynika, że jej dochody znacząco wzrosły z 20 000 dolarów w 2011 roku do ponad 800 000 dolarów w 2013 roku. Nie podano żadnego wyjaśnienia tego ogromnego napływu środków pieniężnych, aczkolwiek kilka przedsięwzięć, w których ma swój udział, ma powiązania z CIA i organizacjami spokrewnionymi z Narodową Fundacją na rzecz Demokracji (NED)**. Czy Applebaum może być jednym z tych dobrze płatnych propagandystów, na których sama tak agresywnie narzeka?

Ten felieton Applebaum w Washington Post jest na temat… zgadliście: zagrożeń płynących z rosyjskiej dezinformacji! Oto streszczenie najnowszego dzieła propagandowego Zimna Wojna 2.0 firmy Applebaum, które ukazało się w ten weekend:

1) Media głównego nurtu dostały w kość. Dotychczasowy model biznesowy już nie działa. Dostępnych jest zbyt wiele jest nowych źródeł informacji, co utrudnia ludziom ocenę prawdziwości tego, co czytają.

Mój komentarz: Rzeczywiście, amerykańskie media głównego nurtu już nie kontrolują tego, co widzimy, czytamy i myślimy. Applebaum nie może znieść, że istnieją strony internetowe, kwestionujące centralny neokonserwatywny paradygmat polityki zagranicznej. Nie cierpi organizacji takich jak Instytut Rona Paula na Rzecz Pokoju i Dobrobytu (posunęła się nawet do zablokowania nas na Twitterze!).

Tęskni za dniami, kiedy w sprzedaży dostępny był tylko Washington Post lub, do wyboru, New York Times, a czytelnicy nie mieli możliwości dotarcia do przeciwstawnych opinii.  Innymi słowy, Anne Applebaum tęskni za monochromatycznymi mediami w stylu sowieckim, udając przy tym, że tak bardzo nimi gardzi.

2) W wyniku utraty monopolu na kształtowanie opinii na temat polityki zagranicznej przez media głównego nurtu, takie jak Washington Post, pisze Applebaum, „autorytarne reżimy, pod przywództwem Rosji i tuż za nią Chin, zaczęły intensywnie inwestować w produkcję rozwiązań alternatywnych”.

Mój komentarz: Applebaum mówi tutaj, że to z naszej winy Rosjanie nadciągają, ponieważ kiedy tylko Internet oraz alternatywne serwisy informacyjne i analityczne zaczęły oferować punkt widzenia, różniący się od opinii Applebaum i jej neokonserwatystów, ułatwialiśmy zadanie Rosjanom, ignorując Washington Post i zwracając się w stronę alternatyw. Gdybyśmy tylko zachowywali naszą wiarę w neokonserwatywny światopogląd, Rosjanie raczej nie próbowaliby nami zawładnąć.

3) Ta nowa zimna wojna jest jeszcze gorsza od starej! W przeciwieństwie do starej zimnej wojny, jak pisze Applebaum, tym razem „Rosja nie dąży do promowania się, ale raczej do podważenia instytucji Zachodu, często wykorzystując w tym celu rozbieżne komunikaty”.

Mój komentarz: Anne Applebaum nie podaje żadnych dowodów, ani nawet wskazówek, na uzasadnienie swojej tezy. Ale mówi, że pozwalając na zabranie głosu źródłom przeciwstawnym do paradygmatów polityki zagranicznej Washington Post i neokonserwatystów, media finansowane przez Rosję, takie jak RT, starają się „zdezorientować” zachodnich słuchaczy i czytelników. Applebaum nie chce, żebyśmy byli „zdezorientowani” przez komunikaty sprzeczne z neokonserwatywnym poglądem na temat imperium USA i jego niekończących się wojen ze sztucznie stworzonymi wrogami. Bylibyśmy znacznie mniej „zdezorientowani”, gdybyśmy tylko wszyscy czytali Anne Applebaum i przestali kwestionować neokonserwatystów!

4) Nie martwcie się, podejmuje się działania przeciwko takiemu zasiewaniu „dezorientacji”.

Applebaum pisze:

Niektóre kraje powoli to sobie uświadamiają, szczególnie te, które zostały najciężej doświadczone. Inwazja, okupacja i rozczłonkowanie Ukrainy w 2014 roku były poprzedzone wysoce skutecznym atakiem propagandowym, który wywołał zamieszanie na obszarach rosyjskojęzycznych i zaślepił zarówno Ukraińców, jak i mieszkańców Zachodu w ich oglądzie rzeczywistej sytuacji. W odpowiedzi na to organizacje ukraińskie, takie jak StopFake, zaczęły demaskować i wyśmiewać rosyjską propagandę.

Mój komentarz: Applebaum nie precyzuje, jak dokładnie wyglądał ten „atak propagandowy”. Czy było nim upublicznienie nagrania rozmowy Asystentki Sekretarza Stanu Wiktorii Nuland, planującej obalenie demokratycznie wybranego rządu w Kijowie? Cóż, zdaniem Applebaum przynajmniej teraz w całej Europie zupełnie spontanicznie wyrastają szlachetne, niezależne organizacje pozarządowe, żeby przeciwdziałać temu rosyjskiemu atakowi propagandowemu!

Jest tylko jeden problem: organizacja StopFake, którą zachwala, nie jest ukraińską organizacją oddolną, jak mielibyśmy myśleć. W rzeczywistości jest to sterowana, sztuczna organizacja George’a Sorosa, finansowana przez jego Międzynarodową Fundację Odrodzenia [wspomnianą tutaj – przyp.]. Innymi słowy, „StopFake” jest fake.

5) W rzeczywistości, jeśli chodzi o finanse, Anne Applebaum umie zadbać o swoje interesy i wie, kto jej daje zarobić. Jak zauważa Washington Post w notce o autorach artykułu: „Anne Applebaum, felietonistka Post, i Edward Lucas, długoletni redaktor tygodnika The Economist, uruchamiają w tym tygodniu inicjatywę antydezinformacyjną  „Information Warfare Initiative” amerykańskiego think-tanku The Center for European Policy Analysis CEPA (Centrum Analiz Polityki Europejskiej , gdzie pełnią oni funkcje, odpowiednio, stałego współpracownika (Senior Adjunct Fellow) i wiceprezesa (Senior Vice President).” [co do Applebaum, może tylko pełniła]

Mój komentarz: Kto finansuje (mieszczące się w Waszyngtonie) Center for European Policy Analysis (Centrum Analiz Polityki Europejskiej)? Departament Obrony Stanów Zjednoczonych i garść amerykańskich kontrahentów zbrojeniowych!

Z ich własnej strony internetowej:

Niedawnymi darczyńcami dla CEPA są między innymi:

Bell Helicopter [śmigłowce; należy do Textrona]
Boeing [branża zbrojeniowa, lotnictwo]
Chevron Corporation [branża energetyczna i paliwowa]
FireEye [bezpieczeństwo informatyczne]
Lockheed Martin Corporation [koncern zbrojeniowy]
New Vista Partners [Don Lothrop, obecnie branża nieruchomości i demokracji w Rumunii]
Raytheon Company [branża zbrojeniowa, zob. Raytheon i PISM]
Sikorsky Aircraft [od 2015 r. własność Lockheed Martin, wraz z PZL Mielec]
Textron Systems [zbrojeniówka, drony, bezpieczeństwo i In.]
East Tennessee Foundation [pojawia się wśród partnerów U.S.-Central Europe Strategy Forum, obok PISM i niektórych podmiotów z niniejszej listy]
The Hirsch Family Foundation
The Hungarian Initiatives Foundation
Międzynarodowy Fundusz Wyszehradzki
The Poses Family Foundation
The Smith Richardson Foundation [wspiera m.in. projekty demokratyzacji obcych krajów, a następnie ich odbudowy]
Amerykański Departament Obrony

Na powyższej liście znajduje się jedna lub dwie niespodzianki. Węgierski rząd Viktora Orbana jest dość ostrożny, jeśli chodzi o przyjęcie podejścia neokonserwatywów, zgodnie z którym wszelki opór wobec masowych napływów uchodźców z Bliskiego Wschodu jest oznaką niewybaczalnej ksenofobii, a Rosji i Putinowi należy się opierać za wszelką cenę. Opozycja Orbana na Węgrzech jest wręcz wściekła, że nie potępia on, przykładem neokonserwatystów, Rosji. Dlaczego więc Hungarian Initiatives Foundation (Fundacja Inicjatyw Węgierskich), finansowana przez rząd węgierski, wspiera neokonserwatywną inicjatywę Anne Applebaum demonizowania Rosji? Dobre pytanie. Może zwolennicy Fideszu zechcą zapytać swój rząd, dlaczego pieniądze z ich podatków wydawane są na tak bezwartościową, antyFideszową sprawę.

6) I jeszcze raz o finansowaniu, gdzie docieramy do sedna problemu z Anne Applebaum: rząd Stanów Zjednoczonych nie wydaje wystarczająco dużo pieniędzy na tworzenie własnej propagandy, aby przeciwdziałać propagandzie rosyjskiej. Rosjanie przewyższają nas pod względem wydatków i przechytrzają!

Applebaum pisze:

Nie ma współczesnego odpowiednika Amerykańskiej Agencji Informacyjnej, organizacji zajmującej się radzeniem sobie z radziecką propagandą i dezinformacją podczas Zimnej Wojny. Chociaż przeznaczono pewne dodatkowe fundusze na finansowanie wspieranych przez USA zagranicznych mediów, takich jak Radio Wolna Europa / Radio Wolność, nie mogą one jednak stanowić kompletnej odpowiedzi.

Mój komentarz: Ale to wcale nie jest prawdą. Pomysł, że rząd Stanów Zjednoczonych skąpi grosza na propagandę, podczas gdy Rosjanie idą na całość ze swoimi fałszywymi wiadomościami, nie znajduje poparcia w tych złośliwych drobiazgach, zwanych faktami. W rzeczywistości w 2016 roku rząd rosyjski wydał na RT około 300 milionów dolarów. Proszę to porównać z amerykańskim ramieniem propagandowym, radą nadzorczą nadawców radiowych i telewizyjnych (Broadcasting Board of Governors), której budżet na rok 2017wyniósł 777,8 miliona dolarów, czyli ponad dwuipółkrotnie więcej niż budżet RT.

Co więcej, Kongres w swoim doraźnym pakiecie ustaw budżetowych właśnie zgodził się na przeznaczeniekolejnych 100 milionów dolarów na „przeciwdziałanie rosyjskim wpływom”. Przewyższamy ich pod względem wydatków w stosunku 3 do 1. Dlaczego więc wciąż „przegrywamy”?

Anne Applebaum to zgorzkniała neokonserwatystka. Jest wściekła, że ludzie przestali już czytać Washington Post jako autorytatywny głos polityki zagranicznej USA. Najwyraźniej na ostrzeganiu nas przed nadciągającymi Rosjanami zbiła porządną fortunę, ale chce jeszcze więcej. Washington Post ma ją za eksperta, ale Amerykanie, jak sama się skarży, nie są zainteresowani jej zużytymi fantazjami. Siedzi zagrzebana po uszy w think-tankach finansowanych przez sektor przemysłu obronnego i wypełnia polecenia swoich panów i władców. Każdy inteligentny amerykański czytelnik powinien wyśmiać ją jako propagandystkę, którą w istocie jest.

Z rosyjską „propagandą” jest podobnie jak ze wszystkim innym w tym rogu obfitości szczęśliwie nam dostępnych dóbr konsumpcyjnych. Powinniśmy czytać wszystko, co się da, mając się równocześnie na baczności. Nie ma jednego w pełni miarodajnego, bezstronnego źródła informacji. To wiemy. Ale wiemy też, że teraz, kiedy neokonserwatywni dróżnicy, tacy jak Anne Applebaum, zostali pokonani na rynku poglądów, jesteśmy w stanie myśleć bardziej samodzielnie.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Anne Applebaum throws conniption fit because American people no longer buy into her obsessive anti-Russia propaganda

* CFR – Council on Foreign Relations (amerykański think-tank, Wiki pl, skromnie); Radosław Sikorski jest członkiem jej europejskiego odpowiednika, Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych, ECFR, utworzonego z pomocą m.in. Open Society Foundations

** Podlinkowany artykuł jest wart uważnego przeczytania. Interesujące kółko wzajemnych powiązań. Rzeczywiście potrzeba silnej wiary i dużego samozaparcia, żeby nie zwątpić w niezależność decyzji podejmowanych przez ówczesnego ministra.

Komentarz Pracowni: Na polskim podwórku CEPA to polsko-amerykańska grupa lobbingowa w przebraniu. Bliskie związki osobowe i ideologiczne pomiędzy CEPA i PISM (organizacją oficjalnie finansowaną z kieszeni polskich podatników, mniej oficjalnie przez koncerny zainteresowane kontraktami), i innymi, nie polskimi podmiotami zdają się pasować do definicji V kolumny (i to bynajmniej nie rosyjskiej!). Poniżej linki do wybranych artykułów, ot, żeby mieć je zebrane w jednym miejscu i pod ręką:

Po polsku

Linkowany już w przypisie Polityka zagraniczna na sprzedaż, 13.09.2015

„Polski Instytut Spraw Międzynarodowych [PISM] – państwowa i w założeniu jedna z najważniejszych instytucji analitycznych i doradczych rządu – przyjmował setki tysięcy złotych od firm zainteresowanych robieniem interesów w Polsce i wyrażał stanowiska zgodne z ich oczekiwaniami”.

PISM i Fundacja Dyplomacji Publicznej: Dyplomatyczny folwark, 21.08.2015

Cykl artykułów na portalu mGospodarka, w kontekście kontaktów zbrojeniowych, chronologicznie:
22.10.2015 BEZBRONNA POLSKA: komu się opłaca wciskanie złomu Siłom Zbrojnym RP?
7.11.2015 BEZBRONNA POLSKA: Siły Zbrojne RP na tarczy – odsłaniamy kulisy przeciwlotniczego przetargu stulecia
12.11.2015 BEZBRONNA POLSKA: Sikorski, Zaborowski i inni ludzie CEPA na celowniku rządu PiS

W tym ostatnim czytamy:

– Znam sprawę – stwierdził Witold Waszczykowski, zapytany o komentarz do artykułu, w którym odsłoniliśmy kulisy przeciwlotniczego przetargu stulecia. – To się nadaje na audyt, a nie wykluczam, że i dla prokuratora – dodał stanowczym tonem nowy szef polskiej dyplomacji w rządzie Beaty Szydło, który za chwilę zostanie zaprzysiężony.

27.11.2015 Amerykańska firma Raytheon, producent rakiet Patriot proponuje rozmowy ws. zastrzeżeń szefa MON Antoniego Macierewicza
28.11.2015 BEZBRONNA POLSKA: 47 mld złotych za „Patrioty” czyli PO tarczy antyrakietowej

Co zrobiono w tej sprawie?

Najpierw, jak podaje portal wGospodarce (26.02.2016),

„doszło do twardego resetu relacji polskiej strony z takimi organizacjami, jak CEPA czy GLOBESEC, których Raytheon używał w Polsce do lobbowania na rzecz zakupu systemu Patriot. W zeszłym tygodniu w MSZ, prawdopodobnie w ramach tych działań wymieniono dyrektora Biura do spraw szczytu NATO. Był nim Tomasz Chłoń, były dyrektor sekretariatu ministra za czasów Radosława Sikorskiego, a potem ambasador na Słowacji (zaangażowany tam w działalność GOLBESEC – think tanku finansowanego przez Raytheon).

Jednak później MSZ zatwierdziło grant dla CEPA:

„Posłów PiS najbardziej zaskoczył Waszczykowski, któremu zarzucali, że nie zrobił porządku w swym resorcie, że jest reprezentantem „korporacji dyplomatów”, że ma słabość do ludzi Radosława Sikorskiego i że polską dyplomację w ponad rok od wygranych wyborów tworzą w dużej mierze ludzie, których lojalności nie możemy być pewni.  […] spory grant z Funduszu Wyszehradzkiego dostał, za zgodą polskiego MSZ, amerykański think-tank Center for European Policy Analysis” (CEPA)Warszawska Gazeta, 01.03.2017

Exposé min. Waszczykowskiego (styczeń 2016), dalsze negocjacje z Raytheonem i dziwna wizyta amerykańskiej delegacji (marzec 2016) .

W lutym b.r. minister Waszczykowski spotkał się z dyrektorem CEPA Wessem Mitchellem, wyrażając „nadzieję  na aktywne zaangażowanie CEPA” w proces „wdrażania decyzji szczytu NATO w Warszawie”.

W marcu MSZ próbował wcisnąć Jacka Saryusz-Wolskiego, byłego wiceszefa Rady PISM (od lutego 2014 do końcówki 2015 r.), członka Rady Fundacji Centrum Europejskie Natolin, wymieniającej wśród swoich partnerów CEPA, na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej.

Wygląda więc na to, że zajęto się problemem z kontraktem zbrojeniowym, ale jakoś nie słychać o żadnym śledztwie czy walce z tą V kolumną.

Zupełnie na marginesie, dla potomnych, obszerna biografia Radosława Sikorskiego (m.in. nieco inaczej przedstawiająca ów zagadkowy szczegół z wpisu na polskiej Wikipedii, jakoby Sikorski w wieku 25 lat był „doradcą” Ruperta Murdocha).

O CEPIE pisał też Balcerac.

I znacznie szersza perspektywa, j. ang.:

Cykl artykułów na stronie DANCES WITH BEARS, chronologicznie:

05.11.2014 Anne Applebaum Is Not A War Profiteer, But Her Husband Reveals That She Was Paid More Than $800,000 In 2013 – And That Was Before The Shooting Started In Ukraine (Applebaum, Sikorski,  Legatum Institute, Cristina Odone i Edward Lucas, CIA i Alexander Herzen Foundation, Paweł Chodorkowski, Ukraina)
06.11.2014 EDWARD LUCAS GETS HIS REWARD, AND HIS SAY (Lucas-Sikorski, spór o Bene Merito)
02.02.2015 The Think-Tank That Blasts From The Past – The Case Of Case, Cronies Against Self-Sacrifice In Europe  (CASE – Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych, CASE Ukraine, Jonathan Hay i CIA, Marek Dąbrowski – były wiceminster finansów, małż. Balcerowicz, broń USA na Ukranie, Wojciech Paczyński i Ośrodek Studiów Wschodnich OSW, think-tanki Wiktora Pinczuka, Władimir Mau)
21.07.2015 Radexit And Appoplexit – Radoslaw Sikorski And Anne Applebaum Are Booted Out Of Poland (Applebaum, Sikorski, afera taśmowa i cisza lub kłamstwa na ten temat w zachodnich mediach)
22.09.2015 Sikkie & Sakkie, Bim & Bom – Radoslaw Sikorski And Mikheil Saakashvili Make A Clown Show, But The Money Is No Joke (Sikorski, Poroszenko, Saakaszwili, PISM, CEPA, Marcin Zaborowski, Raytheon, Gregory Maniatis, Migration Policy Institute – finansowany m.in. przez Dept Stanu USA i Sorosa, Alex Rondos i wątek grecki)
06.07.2016 Radoslaw Sikorski Sees The Light In Eastern Ukraine – Why He Dumped Kiev For Washington (Sikorski porzuca Poroszenkę i spotyka się z Condoleezzą Rice, plus trochę spekulacji z CEPA w tle)

Mark Amens, Neocons 2.0: The problem with Peter Pomerantsev, 17.05.2015 – o trzecim pionku na tej szachownicy, Peterze Pomerantsevie (CEPA, Information Warfare Initiative, Legatum): polityczni technolodzy z Richardem Dresnerem na czele i wirtualna rzeczywistość: od „wygranych” wyborów Jelcyna, przez Billa Brondera do paskudnych interesów Omidyara i Legatum w Indiach; Legatum i bracia Chandler, Michael Weiss; NED, Freedom House; Ben Judah

O Pomerantsevie, Weissie i Legatum na stronie The Nation: Neo-McCarthyism and the US Media, 19.05.2015

I na koniec We The People, Prop Or Not: A False Flag of The Establishment, 5.12.2016 – CEPA Infowar Project, Janusz Bugajski (NED, CSIS), o CSIS, AEI, PNAC i Bilderberg Goup

PS/ Strona inicjatywy IWI z naprawdę żałosną chałturą, udającą korygowanie dezinformacji: infowar.cepa.org

za: https://pracownia4.wordpress.com/2017/05/20/obsesyjna-antyrosyjska-propaganda-anne-applebaum-nie-znajduje-juz-sluchaczy-ale-krolicza-nora-siega-duzo-glebiej/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Obsesyjna antyrosyjska propaganda Anne Applebaum nie znajduje już słuchaczy, ale królicza nora sięga dużo głębiej.

  1. Polak-Słowianin pisze:

    Jakoś nie widać, żeby w USA panował raj na Ziemi, więc dlaczego mielibyśmy bezkrytycznie przyjmować ‚amerykańską’ propagandę jakkolwiek piękna by nie była?
    Powiedzmy, że stan Rosji nie jest ‚najlepszy’, ale to można jeszcze zrozumieć bo panował tam stalinizm – w USA nie było analogicznego systemu totalitarnego, ale raju nie ma, więc niech pani Applebaum przestanie prawić teoretyczne baśnie dla naiwnych.
    Polakom chodzi przede wszystkim o Polskę i nie potrzebujemy rad od obcych, którzy próbują nam narzucać, że lepiej dla nas będzie jeśli nasze stosunki z sąsiadem nie będą dobre i przyjazne.
    Już nam obcy ‚pomogli’ np. w Teheranie i wcześniej.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Oprócz żydo-stalinizmu(a i po okresie stalinizmu rządy w ZSRR też nie były najlepsze), należy dodać I wojnę światową, wcześniej wojnę rosyjsko-japońską, rewolucję lutową(rządy carskie też swoje za skórą miały) i październikową, wojnę domową, II wojnę światową i okupację niemiecką, rządy Jelcyna i familii po rozpadzie ZSRR(żeby tylko wymienić tragedie XX wieczne), w których to wydarzeniach w większości w jakiś sposób maczały palce, jeśli za nimi bezpośrednio nie stały mocarstwa zachodnie i ich agentury. Więc jęczenie zachodnich propagandystów, że stan Rosji jest nie najlepszy i jest tam „bieda”, jest guzik warte. A wręcz jest hipokryzją z ich strony. Sami bowiem Rosję i Rosjan w dużej mierze wpędzili w te problemy, teraz starają się odwracać uwagę społeczeństw od własnej winy, która na nich ciąży za wpędzenie Rosji w te tragedie.
      Po za tym nie co porównywać Rosji i USA. Oczywiście Rosji nie wybielam, to państwo tak jak chyba większość państw na tej planecie to twory sztuczne, stworzone w wyniku głównie podboju militarnego, kolonizacji, eksploatacji podbitych ziem, różnych rozgrywek politycznych, jak na przykład zabory, itp. Niemniej Rosjanie i tak dużo tolerancyjniej traktowali podbite ludy, nie było eksterminacji na masową skalę(za wyjątkiem deportacji za czasów Stalina), mniej inwazyjnie eksploatowali podbite terytoria, itp. Po za tym „imperialna” polityka Moskwy raczej ograniczała się do jej tradycyjnej strefy wpływów, czyli kontynentu Euroazjatyckiego i to głównie jego północnej części. Rzadko kiedy Rosjanie wykraczali po za ten obszar i jego okolice. Jedynie w czasach ZSRR, ale i wtedy robili to dużo mniej inwazyjnie, agresywnie i oficjalnie niż zachód. A i niejednemu państwu(byłym zachodnim koloniom) pomogli wyjść z zacofania, biedy, nędzy, rujnacji, politycznej i gospodarczej zależności spowodowanej zachodnim kolonializmem i imperializmem, za co w sumie należy się ZSRR wdzięczność. Bez ochrony jaką gwarantowało tym państwom ZSRR(a dziś gwarantuje Rosja, na przykład Syrii) dawno zostałyby podbite(ponownie).
      Tymczasem zachód, głównie USA i jego obecnie zachodnioeuropejscy pomagierzy a dawni kolonizatorzy, na przestrzeni ostatnich przynajmniej 500 lat, podbili 3/4 globu ziemskiego. Starli z powierzchni ziemi, niejeden naród, plemię, kulturę(chrześcijaństwo jako religia najeźdźcy i okupanta odegrało tu ogromną rolę). Ograbili miliony ludzi z dorobku ich przodków, zamieniając ich w niewolników i pariasów we własnym kraju pracujących w pocie czoła na europejskich panów, bezlitośnie eksploatowali i nadal eksploatują podbite kraje czy wtrącają się w sprawy wewnętrzne. Nie wspomnę o masowym niszczeniu przyrody przez zachodnie korporacje.
      Tak więc USA i jego sojusznicy w Europie i poza nią zbudowali swoje bogactwo na potężnym, agresywnym, krwawym, wyniszczającym nie mającym precedensu w historii podboju, nie tylko ziem na których znajdują się ich państwa, ale także ziem które położone są od nich o tysiące kilometrów.

      Kogo więc zachód chce pouczać, kiedy nie ma do tego moralnego prawa?

      Polubione przez 1 osoba

      • Polak-Słowianin pisze:

        Przemex,

        Dobre rozszerzenie.

        „Kogo więc zachód chce pouczać, kiedy nie ma do tego moralnego prawa?”

        Zauważyłem, że tacy ludzie przeważnie sięgają po argument, że ci inni też mają trupy na sumieniu. Podobnie i Żydzi mogą przyznać, że np. byli tacy co kolaborowali, ale powiedzą, że i inni także.
        Wiem jedno, są ludzie na Matce Ziemi, którzy potrafią żyć szczęśliwie i w zgodzie z naturą (staje się to coraz trudniejsze) i tym samym udowadniają całej reszcie, że się da i wiem jeszcze to, że zjebów się do tego nie przekona, dlatego jest tak źle. Ale warto próbować.

        Polubione przez 2 ludzi

  2. Zyga pisze:

    Za takie słowa u Waldiego od razu lądujesz w szambie . Jestem na 100% przekonany że on ma żółte papiery bo tym jak widziałem w jednym z odcinków jak wyciągnął ogromny portret Stalina i zaczął go obcałowywać piszcząc przy tym a jaka ten Sralin ma cudną twarz jakie piękne czoło .Poza tym Waldi jest przekonany że to syn Mikołaja Przewalskiego .
    Te żółte jego papiery tłumaczą to dlaczego pejsy go jeszcze nie uziemiły przez tyle czasu a Youtube nie zablokowało jego programów no bo co by im to dało jakby wariatowi kanał na youtube zablokowali .Nic . Otworzy sobie nowy kanał i prawnie kolesia z żółtymi papierami w żaden sposób nie ugryziesz dlatego ten Waldi sobie tak hasa po youtube .Tak myślę .
    cytat:
    Powiedzmy, że stan Rosji nie jest ‚najlepszy’, ale to można jeszcze zrozumieć bo panował tam stalinizm –

    Polubienie

    • Polak-Słowianin pisze:

      Waldi jest użyteczny (stanowi dobry przykład na: „Polacy to antysemici” i „Są porąbani”) a przy tym nieszkodliwy – jego przekaz nie ma liczącego się odbioru ani wpływu.

      Polubienie

      • Zyga pisze:

        Tak jak pisał Opolczyk megaloman . Komentarze pod jego filmikami dwa , trzy ze 30 wejść no i tyle . Facet pewnie ma jakąś emeryturkę ZUSowską nudzi się i znalazł już od wielu lat zajęcie . Może jako hobby to jest dobre .Co do jego Erilo się nie wypowiadam ale plótł w zimie brednie że niebawem jego Erilo będzie górować na świecie a angielski wyjebie w powietrze . Ciągle stawiam na to że on ma żółte papiery chociaż nikomu tego nie życzę dlatego jest tolerowany .Ostatnio przez miesiąc nie było programików wrócił spokojny jak trusia .Kilka programów nie klął bez nerwów .Wyglądało na to jakby przebywał w wariatkowie i tam go trochę podleczyli , ale to tylko moja hipoteza. .

        Polubienie

  3. Zyga pisze:

    Odnośnie tego tematu : a huj tam z tą żydówką .Taki mój komentarz

    Polubienie

  4. Zyga pisze:

    Przepraszam nie wykropkowałem wyrazu ot chłopska natura .

    Polubienie

  5. kanassatego pisze:

    Bardzo dobry artykuł, dobrego amerykańskiego dziennikarza. Brawo. Artykuł jak najbardziej na czasie, bo rusofobia w Ameryce osiąga nowe szczyty od czasu jankesowskiej patologii antysowieckiej lat 50-tych.

    Amerykańskich gorgon, takich jak ta sparciała już żona naszego niezbyt mądrego byłego ministra Radka, jest niestety bardzo dużo, a co więcej mają one często wysokie pozycje w jankesowskim establiszmencie. Chciałbym tu podać tylko dwa przerażające, odrażające przykłady: Nikki Haley i Rachel Maddow. Ta pierwsza to nowa ambasador USA przy ONZ, a ta druga to „wściekła” (co sugeruje nawet jej nazwisko: „mad” znaczy szalony) komentatorka korporacyjnej szczekaczki jankesowskiej MSNBC.

    Ale może więcej o tych i innych licznych jankesowskich gorgonach później. Teraz chciałbym przytoczyć komentarz amerykańskiego bloggera do pow. artykułu, który ukazał się oryginalnie na portalu SOTT (Signs of the Times):

    Binger4354: “Another mad dog of the ‚Russia did it’ gang biting the dust? Hopefully. Nice picture of psychopath, too.” Czyli: „Kolejny wściekły pies gangu nazwanego “Rosja to zrobiła” gryzie ziemię. Mam nadzieję. A przy okazji: ładne zdjęcie psychopatki.”

    Binger4354 powinien był napisać „wściekła suka”, nie „wściekły pies”. Bo wściekłych jankesowskich psów rusofobicznych jest jeszcze więcej i są jeszcze bardziej niebezpieczne.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Zyga pisze:

    Panowie długi tekst ale prosze o wasze opinie Opolczyk zajęty ale może KAZ , przemex .

    Tym w/w attache obcego mocarstwa był ‚dumny syn’ Albionu.

    To dzięki finansowemu wsparciu tego „bratniego” nam wyspiarskiego narodu – UK, mogło w Polsce dojść do puczu 1926 roku zainicjowanego przez chorobliwych sanacyjnych antykomunistów, a następnie obalenia legalnie wybranego rządu, co ważne, od pewnego czasu dążącego do poprawy stosunków dyplomatycznych ze wschodnim sąsiadem – ZSRR.

    Tekst „Spartakusa” jest naprawdę wyjątkowy. Obala wiele mitów tak ordynarnie i nachalnie podsuwanych Narodowi pod przysłowiowy ryj. Uważam, wart szerszego omówienia.

    W zeszłym miesiącu oglądałem zdjęcia zrobione memu 10 letniemu siostrzeńcowi przez siostrę od kilku lat, wraz z rodziną, mieszkającą w Londynie.
    Przedstawiają chłopaka odzianego w strój harcerza w towarzystwie innych polskich dzieciaków, tak jak i on, zapisanych do polskiej szkoły o profilu narodowo-patriotycznym, podczas uroczystości poświęconej czczeniu ofiar poległych m.in. w Katyniu 1940 roku…

    No i właśnie, w tym miejscu aż się prosi aby nawiązać do tekstu „Spartakusa” i zapytać jakich „ofiar” ? Czyżby faktycznie krystalicznie czystych ? I czy naprawdę godnych oddawania im hołdu ?
    A może jednak warto uderzyć się w pierś (i przy okazji w głowę), i rozszerzyć na ten jakże aktualnie przy każdej okazji podsycany przez obecne neo-sanacyjne ośrodki władzy (PiS w szczególności) w Polsce jak i na obczyźnie, najmłodszych w to włączając, wiedzę.

    Wklejam tu równie ciekawy tekst, będący uzupełnieniem jednego z poruszonych wątków przez „Spartakusa”, autorstwa Ł.R. (tylko inicjały);

    „”O zbrodni katyńskiej.

    Opublikowano 14 lutego 2014, autor: Sanin

    Wstęp

    „Zbrodnia katyńska” to niewątpliwie jeden z najbardziej wykorzystywanych politycznie motywów okresu II wojny światowej. Temat będący znaczącym elementem historycznej propagandy konserwatystów, stał się jednocześnie częścią ich antysocjalistycznych argumentów, agitacji połączonej z manipulacją polityczną, a oprócz tego doczekał się także filmu, aby część osób, mogła sobie dokładnie zwizualizować obraz zbrodni na Polakach.
    Chociaż u mnie osobiście „Katyń” nigdy nie wywoływał większych emocji, nawet, kiedy jeszcze nie znałem wielu znaczących faktów o historii stalinizmu – to na pewno nie mogę przymknąć oka na to, co wyprawiają wrogie socjalizmowi opcje polityczne i instytucje związane z obecnym konserwatywno-liberalnym establishmentem. Sprawiają oni, że coś, co określa się „zbrodnią katyńską” może być dla niektórych blizną szpecącą okres stalinizmu, który jak wiedzą świadomi i obiektywnie patrzący na historię ludzie – bił na głowę inne okresy historyczne pod względem społeczno-gospodarczym i politycznym – jeśli chodzi o historię państw sławiańskich.

    Lecz czy te kopanie leżącego – czyli strony komunistycznej, która w obecnym układzie sił nie ma szans na skuteczną obronę – nosi jakiekolwiek znamiona obiektywności?
    Kto interesuje się nieco szerzej polską polityką, ten wie, że tego typu resentymenty historyczne starają się po pierwsze – podsycać w polskiej myśli politycznej rusofobię, po drugie – zakłamywać historię komunizmu, zrzucając na Stalina i jego współpracowników wszelkie możliwe zbrodnie, co jednocześnie ma za zadanie zdyskredytować myśl socjalistyczną. Zaś po trzecie – wciąż odciągać polskie społeczeństwo od optymalnego myślenia w kategoriach ekonomiczno-politycznych.
    Jak to było z tymi „zbrodniami stalinowskimi” pisałem już w poprzednich artykułach (tych co jeszcze nie mieli styczności, zachęcam do zapoznania się z artykułem „Stalin, trockiści i żydzi”). Natomiast przyglądając się tematowi zbrodni katyńskiej, zauważyłem, że prawda na jej temat nie jest wcale tak oczywista, jak uważają konserwatyści i przeciwnicy stalinizmu. I bynajmniej, w tym artykule nie będę chciał czy starał się usprawiedliwiać Stalina albo przysłaniać „Katyń” jego zasługami politycznymi czy ekonomicznymi.
    Nie przyjmę też bezkrytycznie wersji stalinowskiej opartej na badającej sprawę Komisji Burdenki w 1944 roku.
    Przyjrzę się za to głosom tych, którzy dziś są zagłuszeni przez propagandę antykomunistyczną.

    Konserwatyści o Katyniu

    Żeby w ogóle zacząć, przyjrzyjmy się najpierw z czym mamy konkretnie do czynienia. Poniższy opis oparłem na artykule „Zbrodnia katyńska” zawartym w Wikipedii oraz jej przypisach źródłowych.
    Zbrodnia katyńska to zbrodnia komunistyczna (według ustawy o IPN-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiego), polegająca na rozstrzelaniu prawie 22 000 obywateli Polski, w tym ponad 10 tysięcy oficerów wojska polskiego i policji przez decyzję najwyższych władz Związku Radzieckiego zawartej w tajnej uchwale Biura Politycznego z 5 marca 1940 roku. Osobami osobiście odpowiedzialnymi za podjęcie „decyzji katyńskiej” uważa się:
    – Przywódcę ZSRR – Józefa Stalina
    – Szefa NKWD – Ławrientija Berię
    – członków Politbiura (Kliment Woroszyłow, Wiaczesław Mołotow, Anastas Mikojan, Łazar Kaganowicz, Nikołaj Kalinin)

    Przedstawiciele najważniejszych organów państwowych ZSRR mieli wydać wyrok na polskich jeńcach wojennych, uważając ich za wrogów władzy radzieckiej, zagrażających bezpieczeństwu wewnętrznemu państwa w obliczu wybuchu konfliktu międzynarodowego na wielką skalę.
    Ujawnienie „zbrodni katyńskiej” miało miejsce w 1943 roku przez władze nazistowskich Niemiec, które publicznie oświadczyły, że odkryły tysiące ciał polskich oficerów rozstrzelanych przez funkcjonariuszy radzieckich wiosną 1940 roku w lasach w pobliżu dawnych radzieckich obozów jenieckich.
    Już w rok po ogłoszeniu tej sensacji przez ministerstwo propagandy Josepha Goebbelsa, III Rzesza oraz opinia międzynarodowa doczekały się reakcji ze strony ZSRR, które za sprawą Komisji Burdenki i jej raportu podważyło oskarżenia władz III Rzeszy.
    Na znaczną część trwania systemu komunistycznego w Rosji i Polsce, czyli od 1943 do połowy lat 80. (pieriestrojki Gorbaczowa), temat „Katynia” był uznany przez władze ZSRR za zamknięty i mógł jedynie stanowić element propagandy opcji antykomunistycznej/prozachodniej. Dopiero na czas upadku Bloku Wschodniego, siły walczące z systemem komunistycznym wewnątrz Polski i Rosji podjęły temat na nowo, ponownie oskarżając ZSRR o „zbrodnię komunistyczną” (strona Polska) oraz o „ciężką zbrodnię stalinizmu” (strona rosyjska).
    Dzisiaj konserwatywno-liberalne władze Polski i Rosji walczą jedynie o ocenę prawną i „kaliber” tej zbrodni, gdzie IPN domaga się uznania „zbrodni katyńskiej” jako ludobójstwa, zbrodnię przeciwko ludzkości i zbrodnię wojenną, zaś rosyjscy śledczy odrzucają wszelkie znamiona ludobójstwa. Jednak obydwie strony są zgodne, co do pokreślenia „zbrodni katyńskiej”, jako ciężkiej zbrodni stalinowskiej..

    Nawiązując do tego krótkiego opisu można zauważyć kilka istotnych rzeczy:

    1. Wersja zbrodni katyńskiej jest ciągle weryfikowana np. w latach 90. można było przeczytać o zbrodni na 22 tysiącach oficerów armii polskiej. Dziś ta liczba jest zredukowana o blisko połowę, gdyż resztę dopełniają faktyczni wrogowie komunizmu i ludzie odpowiedzialni m.in. za represje na polskich organizacjach komunistycznych i strajkujących robotnikach (urzędnicy, prawnicy i inni przedstawiciele sanacyjnej administracji). Zaś biorąc pod uwagę wszystkie dostępne źródła – kwestia oficerów, czy w ogóle ofiar „zbrodni katyńskiej” może być o wiele bardziej zagmatwana i daleka od liczby zawartej śledztwie IPN-u.
    2. Przy kwestii katyńskiej mamy do czynienia z typowym konfliktem pomiędzy grupami reprezentującymi określone siły polityczne i ideologie. Każda strona: naziści, staliniści/komuniści, czy współcześnie – konserwatyści, skrajnie obciąża oskarżeniami drugą stronę konfliktu, nie uwzględniając przy tym żadnych okoliczności mogących chociażby w małym stopniu podważyć propagowane przez nie hipotezy.
    3. Przyglądając się dokumentom dotyczącym „decyzji katyńskiej” z 5 marca 1940 roku, widać jasno, że osobą inicjującą przeprowadzenie egzekucji na polskich jeńcach był Ławrientij Beria. Ten fakt mógłby być istotny jeśli z automatu, przyjęlibyśmy znaczną część prawdy płynącej ze śledztwa polskich historyków z IPN-u,
    Zważywszy na to, że Beria realizował we władzach podobną dywersyjną polityką jak Jeżow na czas „jeżowszczyzny”, który okazał się agentem wpływu i miał za zadanie celowo – na zlecenie niemieckiej abwehry – wszcząć antypolską propagandę. Istnieje tutaj kilka teorii, mówiącej m.in. o sfałszowaniu dokumentów lub podpisów Stalina i członków Politbiura przez wewnętrznych wrogów systemu (na czele z Berią). Ta teoria miałaby nawet sens, zważywszy na to, że to NKWD a nie Politbiuro żyło i zajmowało się w pierwszej kolejności kwestiami bezpieczeństwa wewnętrznego, co może potwierdzać rozmowa Józefa Stalina z Władysławem Sikorskim i Leopoldem Okulickim w czasie inicjowania układu Sikorski-Majski.
    Jednakże ta teoria została już obalona przez przeciwników wersji komunistycznej i przeprowadzoną przez nich ekspertyzę, udowadniającą prawdziwość dokumentów i podpisów członków Politbiura.
    Powyższa kwestia nie należy jednak do kluczowych, jak udowodnię w dalszych punktach. Podobnie jak osoba Berii, którą też nie określiłbym najważniejszą w sprawie „Katynia”, ponieważ początek jego władzy w NKWD nie był jeszcze tym momentem – jego ataku na stalinistów wewnątrz struktur ZSRR i apogeum jego dywersyjnej działalności.
    Uważam, że przybliżyć nas do prawdy o Katyniu, może głębsze przeanalizowanie trzech poniższych punktów, biorąc pod uwagę różne źródła.

    – wątku niemieckiego
    – liczby ofiar
    – szczegółów dotyczących organizacji akcji

    Obrona stalinistów – Raport Burdenki

    Mówiąc o jakiejś wersji stalinowskiej dot. „zbrodni katyńskiej” czy dokładnie – o „raporcie Burdenki”, nie jeden przeciwnik stalinizmu, komunizmu czy Rosji od razu oskarżyłby mnie, że powołuje się na źródła nieobiektywne, zbrodnicze itd… (już to parę razy przerabiałem).
    Niestety dla przeciwników stalinizmu, historia już pokazała, że aby rzetelnie zbadać dany temat, trzeba wziąć pod uwagę wszelkie możliwe źródła, wersje, opinie.
    A dodatkowo, jak się ostatnio dobitnie można przekonać – nie może tutaj być mowy o żadnej zbrodniczości stalinizmu, ponieważ stalinizm (jak potwierdzają materialne źródła historyczne) nie nosił znamion zbrodniczości, którą próbują otoczyć wokół niego jego przeciwnicy. Nie był też systemem opartym na władzy absolutnej Stalina, a w samych strukturach politycznych i bezpieczeństwa ZSRR staliniści nie posiadali nawet swojej większości. Same zbrodnie czy elementy wypaczeń w różnych podsystemach państwa, jak chociażby „jeżowszczyzna” w NKWD są tylko i wyłącznie zasługą przeciwników stalinizmu.
    I kto wie czy prawdziwą zbrodniczością nie jest tutaj powoływanie się na źródła ministerstwa propagandy III Rzeszy?
    Czas w połączeniu z obecnymi tendencjami w odkrywaniu prawdy, powinien to zweryfikować.

    Raport Burdenki jest dostępny w całości po polsku na stronie Komunistycznej Partii Polski. Chociaż w dalszej części artykułu przytoczę parę istotnych stwierdzeń w nim zawartych, to zachęcam do samodzielnego zapoznania się z dokumentem.
    Jeśli chodzi o moją ogólną ocenę tego raportu, uważam, że zestawiając go z oskarżeniem III Rzeszy, czy współczesną oficjalną wersją zbrodni katyńskiej określoną przez polskich historyków i śledczych z IPN-u – mamy do czynienia z dwoma skrajnościami i można odnieść wrażenie, że władze radzieckie robiły wszystko, aby przenieść oskarżenie ze strony radzieckiej na niemiecką nie przyznając się nawet do takich szczegółów, że NKWD jednak prowadziło akcję wobec „wrogów ludu”, którzy wyimaginowani nie byli (chodzi o członków administracji i judykatywy sanacyjnej, którą NKWD miało za zadanie pozbawić wszelkich wpływów).
    Według dzisiejszej wiedzy, można w niektórych miejscach powątpiewać w prawdziwość wersji raportu Burdenki.
    Istnieje więc problem – które fakty można uznać za prawdziwe w przypadku wniosków Komisji Burdenki?
    Na pewno nie można opierać się na tych, które zostały podważone przez ekspertów i inne osoby badające prawdziwość tez zawartych w raporcie, dotyczących m.in. ekshumacji zwłok w lesie katyńskim i dorzuceniu do materiału dowodowego nieprawdziwych materiałów rzeczowych, mających za zadanie uwiarygodnić wersję stalinowską na arenie międzynarodowej – szczególnie na czas Procesu Norymberskiego.
    Cytując Wikipedię w art. Komisja Nikołaja Burdenki:

    (…)w latach 1990–1994 rosyjska grupa śledcza pod kierunkiem płk. Aleksandra Trietieckiego przestudiowała oryginalne dowody zebrane przez Komisję Burdenki i przesłuchała świadków, po czym ustaliła, że Komisja dopuszczała się fałszerstw, by wykazać winę Niemców (m.in. 9 dokumentów wymienionych w komunikacie Komisji okazało się sfabrykowanych).

    Ale sam dokument zawiera o wiele więcej kwestii, a kilka zasadniczych wątków przytoczonych przez Komisję Burdenki wciąż pozostaje warta uwagi, co udowodnię w dalszej części artykułu.

    Kaganowicz odsłonił kulisy rosyjskiego „Katynia”?

    W czasie pieriestrojki Gorbaczowa w latach 80. ub. wieku, oprócz samego potępiania stalinizmu i zrzucania wszelkich win na ówczesną władzę, byli też ludzie, którzy starali się poznać stanowisko, wersję wydarzeń oraz dowody, jakie skrywali członkowie Politbiura KPZR, podpisujący w 1940 roku dokumenty w sprawie operacji przeciwko polskim jeńcom wojennym.
    Sprawę tą rozjaśnił rosyjski historyk – Aleksander Koleśnik z Instytutu Historii Wojskowej w Moskwie. W artykule umieszczonym w rosyjskim serwisie internetowym „Prawda o Katyniu” znajdują się fragmenty materiałów tego historyka, który w czasie pieriestrojki odbył sześć rozmów z prawdziwym żywym reliktem czasów stalinizmu – wówczas ponad 90-letnim Łazarem Kaganowiczem.
    Kaganowicz mający żydowsko-ukraińskie pochodzenie, w obrazie propagandowych filmów na temat czasów stalinizmu jest kreowany na swoistą szarą eminencję Kremla i na największego zbrodniarza po Stalinie, który według części konserwatywnych historyków za pewne był bardziej okrutny od Lwa Trociego, Gienricha Jagody i wszystkich trockistów razem wziętych.
    Jeśli jednak przejrzymy dostępne materiały historyczne na temat Kaganowicza i jego działań na stanowiskach władzy wykonawczej, zobaczymy, że historycy zamierzenie tworzą nam swoisty rodzaj „mitologii” tamtych czasów, gdyż tak naprawdę ciężko doszukać się u Kaganowicza (podobnie jak u Stalina, innych stalinistów czy u Dzierżyńskiego) jakiś zbrodni czy większych przewinień.
    Faktem jest że Kaganowicz był od powstania Rosji Radzieckiej poza zwartym kręgiem trockistów, do których należeli Lew Trocki, Lew Kamieniew czy sam Włodzimierz Lenin. Kaganowicz działał w tym czasie w tworzącej się grupie stalinistów, których czoło stanowił oczywiście Józef Stalin, a on sam i Wiaczesław Mołotow należeli do jego najbliższych współpracowników.
    Jak wiadomo Kaganowicz należał do ścisłego kierownictwa partii komunistycznej od 1930 roku. W jego dokonaniach możemy znaleźć takie wątki jak np. działania antytrockistowskie (oskarżał on m.in. publicznie grupę Sokolnikowa), czynne branie udziału w kampanii antyreligijnej, w industrializacji i rozwoju infrastruktury społecznej Moskwy, a także uczestniczenie w stalinowskiej polityce Kremla.
    A poza tym, co także może być istotne – we wspomnieniach Sergo Berii – Beria mój ojciec, dane jest do zrozumienia, że Kaganowicz wyrzekł się swoich zależności wobec żydowskiego pochodzenia (np. nie uczestniczył w prożydowskiej polityce Berii, akceptował zwalczanie judaizmu) i był jednym z najbardziej lojalnych stalinistów aż do śmierci, poświęcając się w znacznej mierze sprawom rozwoju socjalizmu w ZSRR.
    Tym samym ciekawe staje się stanowisko Kaganowicza wobec zbrodni katyńskiej, gdyż ani nie broni on dotychczasowej wersji stworzonej przez NKWD i Komisję Burdenki w 1944 roku, ani też nie potwierdza tego o czym mówią obecnie dominujące teorie na temat zbrodni katyńskiej.

    Poniżej fragment artykułu ze strony „Prawda o Katyniu” na podstawie materiału Koleśnika, w którym przytoczona została wypowiedź Kaganowicza:

    Na spotkaniu z 6 listopada 1985 roku, Łazar Kaganowicz powiedział, że wiosną 1940 roku radzieckie kierownictwo zostało zmuszone do podjęcia ciężkiej decyzji, ale według niego absolutnie niezbędnej w tej trudnej sytuacji politycznej. Była nią decyzja o rozstrzelaniu 3196 przestępców spośród obywateli dawnej II Rzeczypospolitej. Według dowodów Kaganowicza, na śmierć skazywano głównie polskich zbrodniarzy wojennych uczestniczących w eksterminacji jeńców rosyjskich z 1920-21 roku, pracowników polskich organów policji, zamieszanych w zbrodnie przeciwko ZSRR i polskiemu ruchowi robotniczemu w latach 1920-30. Oprócz nich, byli także rozstrzelani przestępcy spośród polskich jeńców wojennych, którzy popełnili na terytorium ZSRR ciężkie przestępstwa po ich internowaniu we wrześniu i październiku 1939 roku (gwałt, rozbój, zabójstwo).

    Streszczając dalszą część artykułu – stenogramy z rozmowy zostały sporządzone przez Koleśnika, córkę Kaganowicza – Maję Lazariewną oraz jak się okazało niedługo po spotkaniu – cała wypowiedź Kaganowicza została też zarejestrowana przez KGB za pomocą specjalnych urządzeń podsłuchowych.
    Miało to swoje dalsze konsekwencje. Koleśnik dysponował jeszcze innymi materiałami potwierdzającymi słowa Kaganowicza m.in. rozmowę telefoniczną z Wiaczesławem Mołotowem, wykonaną niedługo przed jego śmiercią w 1986 roku, gdzie dawny współpracownik Stalina, potwierdził liczbę „około 3000” tysięcy zabitych Polaków w okresie między 1939 a 1941 rokiem. A także wypowiedź byłego Komisarza Ludowego ds. Budownictwa – Siemiona Ginzburga, który oprócz potwierdzenia liczby 3196 ofiar, wyjawił mu również szczegóły dotyczące wykopalisk polskich grobów w lesie katyńskim.
    Fakty te były groźne z punktu widzenia Komisji Aleksandra Jakowlewa (główny architekt pieriestrojki i według niektórych źródeł – agent MI6), która w tym czasie pracowała nie tylko nad zdemontowaniem systemu socjalistycznego w ZSRR i Układzie Warszawskim, ale także nad tym, aby całkowicie zdyskredytować epokę stalinizmu i obciążyć winą ówczesną władzę wykonawczą. Tym samym materiały Koleśnika ocenzurowano, a jego niechęć podporządkowania się cenzurze spowodowała utratę stanowiska w Instytucie Historii Wojskowej w 1993 roku.

    Świadomość o ponad 3000 tysiącach zabitych czy ogólnie o eliminacji przeciwników socjalizmu i ZSRR była z pewnością znana przez kierownictwo partii, gdyż mozna przypuszczać, że już podczas rozmowy z Okulickim w 1942 roku nawiązywał do tego pośrednio Józef Stalin (że eliminacja wyjątkowo groźnych wrogów systemu komunistycznego dla bezpieczeństwa wewnętrznego ZSRR – była faktycznie była realizowana)
    Chociaż niektórym przeciwnikom stalinizmu może się nie podobać ta decyzja, to jest ona uzasadniona pod względem strategicznym, ponieważ kilka tysięcy skrajnie antyradzieckiego „elementu” mogło odegrać niekorzystną rolę w wymiarze bezpieczeństwa publicznego w przypadku ich ewentualnego zwerbowania przez gestapo po ataku III Rzeszy na ZSRR (do tego nawiązuje wypowiedź Kaganowicza).
    Wiele wskazuje na to, że Związek Radziecki nie robił celowo żadnej zbrodni ludobójstwa, aby pozbyć się warstwy polskiej „inteligencji” czy mszcząc się za uśmiercenie w Berezie Kartuskiej kilkunastu tysięcy czerwonoarmistów po wojnie polsko-rosyjskiej (1919-1921) – tak jak to sugerują polscy konserwatywni historycy.
    Jak wiadomo na przykładzie dobrze znanych jeńców Armii Czerwonej z lat 1939-41, takich jak Zygmunt Berling czy Władysław Anders, władzom radzieckim i NKWD nie zależało na usilnym mordowaniu Polaków, a chcieli przede wszystkim nakłonić polskich osadzonych do porzucenia swoich antyrosyjskich i antykomunistycznych uprzedzeń oraz współpracy wojskowej. Deklaracja takiej współpracy oraz konwersja na komunizm stanowiła przepustkę do wolności, czego doświadczył Berling, Anders, a także jego oficerowie, którzy zorganizowani w Armię Andersa najpierw wyszli z ZSRR w 1943 roku, a następnie zaczęli walczyć o państwo Izrael, pod Monte Cassino i w innych ciekawych miejscach, uprawiając turystykę wojenną.
    W przypadku materiałów Koleśnika, zasadniczym problemem w kwestii „Katynia” pozostaje raczej wymiar i skala egzekucji, gdyż hipoteza o ponad 3 tysiącach zabitych Polaków w żaden sposób nie równa się tej o 22 tysiącach.

    Czy Komisja Burdenki miała rację?

    Specjalna Komisja Śledcza Nikołaja Burdenki powołana 13 stycznia 1944 roku miała na celu odnieść się od oskarżeń płynących ze strony III Rzeszy w marcu 1943 roku. Powołując się na szereg wypowiedzi świadków oskarżali oni Niemców o:

    – manipulację faktami w celach politycznych (skłócenie aliantów),
    – działania logistyczne w celu stworzenia i uwiarygodnienia radzieckich masowych mordów,
    – wymuszanie zeznań świadków, którzy pod przymusem tortur gestapo podpisywali i składali fałszywe zaświadczenia o rosyjskich zbrodniach.

    Czytając wyniki śledztw rosyjskich oraz polskich po 1989 roku, na jaw wyszedł szereg nieprawidłowości związanych z treścią raportu Burdenki. Dotyczyły one nieprawdziwych danych i materiałów czy oskarżeń o przygotowywania przez NKWD wypowiedzi świadków przed Komisją oraz fałszowanie dowodów obciążających władze III Rzeszy.
    Czy więc wyniki śledztwa tej Komisji są skazane na „odstawkę” i zapomnienie?
    Nie do końca, bo okazuje że kiedy ktoś zrobi wyłom w usilnej propagandzie konserwatystów, która ma miejsce od 25 lat, to znajdą się i poważne mankamenty po stronie przeciwników komunizmu. Osobą która robi ten wyłom jest oczywiście nie kto inny, jak Grover Furr.
    Furr w swoim artykule „The ‚Official’ Version of the Katyn Massacre Disproven?” szczegółowo przytacza świeże odkrycia ukraińskich historyków i badaczy w mieście Włodzimierz Wołyński, w którym podobnie jak w Katyniu, Ostaszkowie i Miednoje odnaleziono masowe groby Polaków. Wskazuje przy tym na kilka ciekawych faktów, które wypunktuję poniżej:

    – Dokumenty odnoszące się do egzekucji i transportu więźniów przez NKWD zostały według jego analizy poddane nadinterpretacji na potrzeby antykomunistycznej propagandy.
    – Ofiary, a konkretnie oficerowie widniejący na „liście katyńskiej” według badań ukraińskich archeologów zostali zabici nie w 1940 w Katyniu, Kalininie i innych radzieckich obozach przez NKWD, a w 1941 roku we Włodzimierzu Wołyńskim przez gestapo.
    – Komisja Burdenki nie myliła się w kwestii przejęcia polskich jeńców wojennych w 1941 roku przez nazistów z rąk radzieckich.

    Wśród dowodów mających potwierdzić zbrodnię NKWD na polskich oficerach, znajdują się dokumenty odnoszące się do transportu więźniów z obozów jenieckich na obszary egzekucji. Furr w swoim artykule poddaje analizie książkę Anny Cienciały pt. Katyń: zbrodnia bez kary, która zawiera w sobie obszerną reprodukcję dokumentów NKWD.
    Poniżej umieściłem fragment artykułu, wskazujący, że opis dokumentów zostały poddany typowej nadinterpretacji na potrzeby „oficjalnej wersji” zbrodni katyńskiej, a także mapę z 1939 roku pokazującą miejsca wymienione w oficjalnym opisie „zbrodni katyńskiej” jako miejsca zbrodni na Polakach. Strzałki z obozów jenieckich (Ostaszków, Starobielsk, Kozielsk) do miast (Kalinin/Twer, Charków, Smoleńsk) pokazują cel na dokumentach tranzytowych NKWD. Pokazane są również miejsca pochówku w pobliskich wsiach (Miednoje, Piatichatki, Katyń), a także Włodzimierz Wołyński, który jest oddalony o 800 mil od Kalinina/Tweru – Miednoje.

    Grover Furr: Te transporty więźniów są rutynowo określane jako „transporty śmierci”. Książka pt. „Katyń: zbrodnia bez kary.” (Anna Cienciala – Yale University Press), jest niepodważalnym anglojęzycznym naukowym sprawozdaniem z oficjalnej wersji „Zbrodni Katyńskiej”. W taki sposób odnosi się ona do transportu więźniów:

    • Ostatni „transport śmierci” odjeżdża z Kozielska…
    • Ostatni „transport śmierci” wyjeżdża 19 maja z Ostaszkowa do Kalinina (Tweru)…
    • Wykaz osób, które będą wysyłane z obozu na rozstrzelanie (dok. 62)…
    • …i raportowanie o liczbie osób wysłanych na swoją śmierć (dok. 65)

    Cienciała, która napisała tę książkę, dodaje całą mowę o egzekucji. Podobnie jak przy omawianiu dokumentów, z których żaden nie wspomina o egzekucjach, strzelaniu, zabijaniu, śmierci itp… w ogóle… Cienciała ciągle dodaje i przypomina czytelnikom, że w jej interpretacji, ci więźniowie byli transportowani do miejsc, gdzie wykonano na nich egzekucję. (…)
    Wszystkie wykorzystane lub skopiowane dokumenty w książce Cienciały, dotyczą transportu więźniów z obozu w inne miejsce. Żaden z nich nie odnosi się do egzekucji, strzelania, zabijania itd. Cały ten opis został dodany przez Cienciałę. Podążyła tutaj praktyką polskich i rosyjskich uczonych, którzy promują oficjalną wersję „zbrodni katyńskiej”.

    Kolejnym aspektem są odkrycia masowych grobów we Włodzimierzu Wołyńskim na terenie dzisiejszej Ukrainy. Powołując się na artykuł na stronie http://www.itvl.pl:

    Czy osoby z Listy Katyńskiej mordowano również na Grodzisku we Włodzimierzu Wołyńskim?! Odnaleziona przez ukraińskich archeologów odznaka Policji Państwowej o numerze 1441 / II na to wskazuje. Jak nas poinformował pan Piotr Zawilski, dyrektor Archiwum Państwowego w Łodzi odznaka o tym numerze należała do posterunkowego Józefa Kuligowskiego z IV komisariatu w Łodzi. Informacja o przydziale i numerze służbowym pochodzi z maja 1939 roku. Nazwisko posterunkowego figuruje na jednej z list dyspozycyjnych dla obozu w Ostaszkowie. Dotychczas uważano, że został zamordowany w Kalininie i spoczywa w Miednoje. Jak wytłumaczyć fakt, że odznaka Józefa Kuligowskiego znaleziona we Włodzimierzu Wołyńskim? Czy zginął w Kalininie, czy we Włodzimierzu? (KM)

    Tłumaczenie: Tablice pamiątkowe Kuligowskiego i Małowiejskiego na cmentarzu w Miednoje. Oni nie byli tu pochowani.

    Jak komentuje ten fakt Furr?

    Nie ma dowodów na to, że 14 000 (lub więcej) polskich jeńców, którzy zostali przeniesieni z radzieckich obozów jenieckich w Kwietniu i Maju 1940 roku, zostali w rzeczywistości wysłani na rozstrzelanie. To założenie jest jednym z głównych fundamentów oficjalnej wersji „masakry katyńskiej”. Teraz musi zostać odrzucone, jako że Kuligowski i Małowiejski byli na listach transportowych NKWD i przetrwali, aż do zabicia ich przez nazistów w 1941 roku. W takim razie z innymi jeńcami może być podobnie. Nie ma podstaw żeby myśleć, iż tylko kilku z polskich więźniów nie było rozstrzelanych w kwietniu i maju 1940 roku, i że tylko przez przypadek dwóch z tej grupy zostało zidentyfikowanych. Bardziej prawdopodobne jest to, że większość polskich jeńców wojennych nie była zabita przez funkcjonariuszy NKWD, ale pozostali w radzieckiej niewoli do czasu schwytania i rozstrzelania ich przez nazistów gdzieś od połowy 1941 roku.
    Dowody zbrodni ze ściśle tajnych dokumentów są związane z założeniem, że wszyscy jeńcy przewożeni z obozów byli przewożeni na egzekucję. Fakt, że nie byli oni przewożeni na egzekucję w okresie kwiecień – maj 1940, to dodatkowy powód, żeby podejrzewać, że te dokumenty mogą być fałszywe, jak niektórzy już dawno stwierdzili.

    Ponadto Furr odnosi się też szerzej do mordu Polaków we Włodzimierzu Wołyńskim, wskazując że o niemieckiej zbrodni może świadczyć forma egzekucji i chowania zmarłych (metoda Friedricha Jeckelna), łuski nabojów datowane na 1941 rok, oraz zabijanie dzieci, co nie było praktyką NKWD, tylko gestapo oraz zależnej od niego Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów.
    Te spostrzeżenia powodują, że fakty przytoczone przez Komisję Burdenki można uznać w części za autentyczne. Co bowiem zawiera w sobie raport Komisji?

    – opisuje zdarzenie przejęcia radzieckich obozów z polskimi jeńcami, wykorzystywanymi do pracy budowlanej, po agresji niemieckiej w 1941 roku
    – przytacza zeznania świadków, którzy mówili o charakterze logistycznym całej kampanii propagandowej III Rzeszy, opisując m.in. ciężarówki zwożące zwłoki Polaków z niemieckiej strefy okupacyjnej m.in. do lasu katyńskiego dla zwiększenia liczby ofiar po stronie radzieckiej i uwiarygodnienia ich masowego mordu na arenie międzynarodowej.

    Powyższe hipotezy są o tyle ważne, gdyż wiadomo, że III Rzesza prowadziła w Generalnym Gubernatorstwie i na wschodnich ziemiach dawnej II Rzeczypospolitej, program eliminacji polskiej inteligencji (np. akcja AB)
    Jak mówi Furr te oraz inne kwestie wymagają większej uwagi oraz dalszych badań, które w celu poznania obiektywnej wersji wydarzeń powinny być prowadzone bezstronnie. Nie jest to jednak możliwe przy obecnie istniejącej antykomunistycznej i antystalinowskiej propagandzie.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Jeszcze o zbrodni katyńskiej i czego nie powiedział Putin

      Katyń, a ostatnio „Smoleńsk”, stał się punktem węzłowym „polskiej” polityki wschodniej, preparowania antyrosyjskich nastrojów wśród Polaków, miażdżenia świadomości, niedopuszczenia do zbliżenia Polski i Polaków z Rosją – wielkim sąsiadującym słowiańskim mocarstwem.
      Tak więc uchylmy kilka rąbków tajemnicy – tej tragicznej wciąż nie do końca wyjaśnionej sprawy.
      KATYŃ
      Putin: “….Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”
      Przypomnę Polakom, że we wrześniu 2011 premier Putin, natarczywie wypytywany przez pseudopolską dziennikarkę w Moskwie powiedział:
      „Dlaczego tak pani zmusza mnie do powiedzenia, kto dokonał tej strasznej zbrodni w Katyniu? Przecież Polacy to inteligentny naród i wiedzą, że w tych samych dniach, z tej samej broni, ci sami oprawcy, co zamordowali polskich oficerów, to również zamordowali 46 000 oficerów Armii Czerwonej i leżą oni tu w Katyniu obok Polaków. Czy to nie wystarcza za odpowiedź?”
      Wystarcza. Polacy wiedzą, że NKWD składało się z 84% Żydów i 16 % Rosjan posłusznych ich rozkazom.
      [Komu wystarcza, temu wystarcza. Gazetopolactfu nie wystarcza. Oni wciąż domagają się „wyjaśnienia” zbrodni w Katyniu, uznania jej za ludobójstwo i zlikwidowania państwa Rosja- admin]
      Breżniew o żydach, jako sprawcach mordu katyńskiego.
      Fragment książki “Bez strachu. Wspomnienia stare i nowe”, autor: Albin Siwak. Tom 1, str 90, Warszawa 2009.
      „Wiedziałem, mówił Gierek, że Gomułka rozmawiał na temat Katynia już z Chruszczowem. Zapytałem Breżniewa, co myśli o tym, że należałoby wyjawić tę sprawę i powiedzieć światu, a szczególnie Polakom, prawdę. Wtedy Breżniew powiedział:
      «Ja już tyle powiedziałem na Berię i Żydów, że więcej nie mogę. Oni na świecie mają duże wpływy, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Mimo że od nas wyjechało już ponad dwa miliony Żydów, to oni ciągle jeszcze u nas są i mają bardzo mocne powiązania z ludźmi władzy. Nam zależy na dobrych stosunkach z Zachodem, a oni tam są i mają duże możliwości wpływania na różne decyzje rządów. Na razie nie możemy o tym głośno mówić, bo jak zacznie się ciągnąć za tą nić to okaże się, kto to zrobił i dlaczego. Na razie nie» – zakończył Breżniew.”
      KATYŃ – KTO STRZELAŁ? Kto mordował Polaków?
      W lipcu 1971 r. prasa zachodnia szeroko rozpisywała się o wyznaniach polskiego Żyda z Izraela, niejakiego Abrahama Vidro. Abraham Vidro wyznał, że:
      1. Komendantami obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie byli:
      Raichman
      Mierkułow
      Urbanowicz
      2. Kierownikami masowych egzekucji byli członkowie mińskiego komisariatu GPU:
      Lew Rybak
      Chaim Finberg
      Abraham Borisowicz
      3. Zbrodnię wykonali:
      Bogdan Zacharewicz
      Kobulow
      Begman
      Elman
      Estrin
      Abram Borysowicz
      Krongauz
      Lejbkind J.Raichman
      Abakumow
      Milstein (transport)
      Sierow
      Lew Rybak
      Chaim Finberg
      major Joshua Sorokin
      kapitan Aleksander Suslow
      kapitan Samyun Tichonow
      ŻADNA z wyżej wymienionych osób nie była Rosjaninem! Zbrodni dokonało żydowskie NKWD. Wśród strzelających było również 3 Żydów polskiego pochodzenia.
      Janusz Rozwada w książce Katyń, Paryż 1960, opisuje, jak udało mu się zbiec. Podaje ze kierownikiem pociągu przewożącego więźniów z Kozielska był Bolesław Bierut, późniejszy prezydent Polski.
      Albin Siwak w książce „Bez strachu” podaje, że oficerów polskich żydowskiego pochodzenia odłączano od reszty i zabierano im dokumenty, wkładano te żydowskie dokumenty zamordowanym Polakom, a Żydom oddawano dokumenty pomordowanych Polaków. Dlatego taki Wajda może udawać, że jego ojciec zginął w Katyniu.
      Około 2,000 Żydów, którzy przeżyli w ten sposób Katyń, stanowiło później trzon Armii Andersa, niemieckiego Żyda. Zdezerterowali oni w Palestynie, aby tworzyć wojsko izraelskie, organizacje terrorystyczne itd.
      * * *
      W Katyniu zginęło 22,000 ludzi – kwiat inteligencji polskiej. Eksponujemy zbrodnie Katyńską.
      Zbrodnicza, nazistowska III Rzesza Niemiecką zgotowała narodowi polskiemu TYSIĄCE KATYNIÓW. Ale o tych zbrodniach zapominamy. Dlaczego?
      MatkaPolka

      Źródło: marucha.wordpress.com

      Polubione przez 1 osoba

  7. Zyga pisze:

    Jestem pod wrażeniem tego tekstu ale licze na opinię wiekszych speców jak Opolczyk , KAZ ,Przemex .

    Polubione przez 1 osoba

    • kanassatego pisze:

      Zyga, jedno jest pewne: problem Katynia nie jest ciągle do końca wyjaśniony i dlatego temat ten zasługuje na naszą tu uwagę. Nie uważam się jednak (niestety) za „speca”. Mogę natomiast obiecać, że przeczytam wszystkie dostępne źródła w języku angielskim, którego autorem jest Prof. Furr. Dziś już przeczytałem jego artykuł „The “Official” Version of the Katyn Massacre Disproven? Discoveries at a German Mass Murder Site in Ukraine”. Czyli: “”Oficjalna wersja masakry katyńskiej odrzucona? Odkrycia w miejscu masowych mordów popełnionych przez Niemców na Ukrainie”.

      Przeczytałem też już parę innych jego komentarzy na ten temat. Za wcześnie (dla mnie), żeby podjąć większą dyskusję. Mogę natomiast już powiedzieć, że odpowiedzialni za zamordowanie ponad 11 tysięcy przedstawicieli polskiej elity na terenie ZSRR w ciągu drugiej wojny światowej są nie tylko Rosjanie z NKVD ale również faszyści niemieccy. Co do tego nie ma już wątpliwości. Natomiast nie mogę zabierać głosu w kwestiach takich jak:

      1. Ilu Polaków zostało zamordowanych przez Rosjan a ilu przez Niemców.

      2. Ilu Polaków zastrzelonych/zamordowanych przez NKWD było odpowiedzialnych za ostre represje wobec ludności rosyjskiej, białoruskiej, ukraińskiej i żydowskiej na terenach przedwojennej Polski.

      3. Ilu z zamordowanych/rozstrzelanych Polaków w ramach tzw. „masakry katyńskiej” (która nota bene miała miejsce również gdzie indziej) było związanych z zamordowaniem kilkudziesięciu tysięcy rosyjskich jeńców wojennych w latach 1920-21 w wyniku wojny polsko-rosyjskiej.

      Ale są jeszcze inne takie kwestie. Nie musze chyba dodawać, że problem te ma bardzo poważne konsekwencje polityczne i dlatego prawdopodobnie jego ewentualne rozwiązanie nie ujrzy światła dziennego i tylko mała grupa specjalistów (takich jak Prof. Furr) dowie się dokładnie, co się stało, ale takich specjalistów bardzo łatwo jest „kontrolować”.

      Polubione przez 1 osoba

  8. przemex pisze:

    https://opolczykpl.wordpress.com/2015/04/13/13-kwietnia-dzien-pamieci-ofiar-gruzinsko-zydowskiej-zbrodni-katynskiej/

    Od siebie dodam, że nie lubię przesadnego ukazywania w pozytywnym świetle reżimu gruzińsko-żydowsko-stalinowskiego, ani tym bardziej wybielania go. Wiadomo, że Stalin i ówczesne ZSRR było solą w oku zachodu, a ten próbował wszystkich metod aby ukazać ZSRR w jednoznacznie negatywnym świetle i podkopać jego i tak nadszarpniętą reputację. Niemniej twierdzenia że tamten reżim nie był zbrodniczy uważam za grubą przesadę. Akurat w tej kwestii mam doświadczenia z pierwszej ręki, jako że część mojej rodziny, która znalazła się w (żydo)sowieckiej strefie okupacyjnej została deportowana dosłownie za byle co(zdaje się „sabotaż”, co sabotażem wcale nie było a pracowali w kołchozie) na Sybir. Tam mieszkali w ziemiance(tak jak i wielu innych przesiedleńców), w syfie, smrodzie, zimnie, brudzie i głodzie. To co tam widzieli przeszło ich najśmielsze wyobrażenia…

    Polubione przez 1 osoba

    • Polak-Słowianin pisze:

      Przemex,

      Dokładnie tak. Rzeczywistego rezimu nie da się wybielić – choć to też może stać się kwestią dyskusyjną, bo co jeden uważa za reżim, to inny już niekoniecznie.
      Ocenę „Katynia” budujemy na podstawie naszego dostępu do danych, a wszelkie przekłamania tylko zamazują jej obiektywny obraz.
      Dzisiaj też Pierwsza Poprawka, o której pisał Kaz, może być uznana przez fanatyków religijnych za symptom władzy reżimu.

      Polubienie

  9. Zyga pisze:

    Panowie dziękuję za odpowiedzi .
    W kwestii Furra i Mario Sousy temat znam od dawna ale sobie nimi dupy nie zawracałem a cholernie namiętnie reklamuje ich Pastuszka . Podobno Furr 35 lat badał życie Stalina i ostatecznie miał stwierdzić że Gruzin nawet muchy nie skrzywdził .Wyśmiałem to już dawno ale może by trzeba temat dogłębniej przeanalizować .
    Może dałoby się wybronić Stalina w kwestii Katynia gdyby szerzej to zbadać Furra czy Mario Souse ale to co robi Waldi pierdoląc że Stalin nie miał żadnego wpływu na Wasilewską , Bermana czy Światłę którzy mordowali Polaków i jeszcze do tego dodaje że Kirowa zamordowała CZEKA ale Stalin nic nie wiedział to już szaleńsstwo tego człowieka .
    KAZ i Przemex dziękuję za wpisy .Myślałem że coś na allegro kupę tego Furra czy Sousę ale nic nie ma .

    Polubienie

  10. Zyga pisze:

    Przemexie wchodzę na WPS i widze teraz ty jesteś na widelcu Edwarda ( czyżby tego z forum suwerenność Kichota ) Edwardów jest dużo także pewny tego nie jestem .
    Swoją drogą to ten Edziu strasznie ostatnio na WPS aktywny a może to drugi nick babochłopa nany ?

    Polubienie

  11. Zyga pisze:

    Według mnie to ta nana coś może wąchać bo naprawdę ma niezłe odloty i zajawki .

    Polubienie

  12. przemex pisze:

    Tak naprawdę nie wiadomo dokładnie do końca kto w ZSRR za jakie zbrodnie odpowiadał i w jakich proporcjach. Zwalanie całej winy na Stalina(jasne jest, że nie był w stanie mordować własnoręcznie, musiał miec zdolny do tego aparat) jest tak samo nie moją bajką jak jego całkowite wybielanie. Wszystkie drogi informacji docierajacych do Stalina na podstawie, których podejmował decyzję były kontrolowane przez Berie i jego ludzi. A więc jasne jest, że Beria wplywal dosyć znacząco na decyzje Stalina. Beria dzięki temu starał się chronić własną dupe i swoich żydowskich towarzyszy mając na uwadze to co stało się z przeciwnikami stalinistow czyli trockistami. Miał zatem ogromną władzę w ZSRR. Ale ostateczną władzę i tak miał Stalin, bez jego rozkazu i podpisu nawet Beria nie mógł nic zrobić. Próby wyczyszczenia wizerunku Stalina skazane są więc z góry na porażkę. Choć muszę przyznać, że część decyzji, które podjął były sluszne i korzystne. Choćby przesuniecie granic Polski na Odrę i Nyse Luzycka. A co do wplywu Stalina na powojenny uklad sil w Polsce, powiedz mi komu Stalin mial niby przekazać władzę skoro polska warstwa kierownicza leżała w piachu na skutek terroru, wojny i prześladowań?

    Polubienie

    • Zyga pisze:

      Przemexie wiem ( dawno już o tym czytałem we wpisach cholera zapomniałem człowiek nick ale jakiś numer w nicku jest 84 ) że nie było alternatywy chodzi mi tylko o pierdole… Waldiego że Stalin nie miał wpływu na poczynania Bermana czy kurwy Stalina Wasilewskiej czy Brystygierowej gdy mordowali Polaków czy według Waldiego Stalin nie miał żadnej kontroli nad CZEKA i oni poza wiedzą Stalina mordowali np Kirowa .Dla mnie to herezja jakaś .

      Polubienie

  13. przemex pisze:

    Tak swoja drogą, Edward ma trochę racji z tymi kobietami. U nich generalnie decydujące znaczenie ma ich dosyć chwiejna emocjonalnosc. Na tej podstawie są one podatniejsze na programowanie za pomocą religii czy innych gotowych swiatopogladow. Można nimi łatwiej manipulować za pomocą emocji, co niejednokrotnie uniemożliwia jakąkolwiek sensowną dyskusję czy działanie. Dlatego kobiety tak łatwo wykorzystuje się dziś jako narzędzie destabilizacji i ustawia przeciwko mężczyznom.

    Polubienie

    • Zyga pisze:

      Przemex mi tego nie musisz pisać .Moja akurat pojechała do Lichenia to mam parę dni spokoju od TRWAM a od lata spokój na stałe .Teraz widzisz jak religia na starość może zniszczyć taki gorący związek jak mój i mojej zony.
      Mimo tego jednak szukaj sobie jednak jakieś kobiety zakochaj się .Chłopie cudne pieszczoty , bliskość ciał , podniecenie i cudny sex to wspaniała rzecz . Pisałem już moja kobieta była młodziutka jak braliśmy ślub ja trochę stary pryk ale to co razem przeżyliśmy w łóżku po prostu miód a im będziesz coraz starszy i kobieta starsza to tym gorzej dla ciebie i dla twojej miłości chociaż dojrzały sex tez może być cudowny ale to już nie takie szaleństwo jak z 20 letnia kobietą . Przemexie ty wiesz ile one wtedy mają pary i podniecenia czasami sam ledwo radę dawałem chociaż nawet 30 nie miałem .
      Także szukaj sobie kobiety bo jak nie znajdziesz to już całkiem zwariujesz czy zdziczejesz w tym Polin .Taka prawda. .
      Nawet jakbyś tam sobie trochę Trwam posłuchał bo baba wierząca młoda miłość wszystko zniesie młody jeszcze jesteś nie taka stara już pierdoła jak ja .
      Ale za to poczułbyś co to jest miłość , bliskość , pieszczoty , sex . Zazdroszczę wam mlodym ale cóż drugiego życia mieć nie będę .
      Także nie patrz czy kobieta wierzy czy nie tylko się zakochaj .
      PRZEMEX MAM NADZIEJE ZE CIĘ NIE OBRAZIŁEM TYMI RADAMI ANI CIE NIE WKURZYŁEM , PSYCHOLOGIEM NIE JESTEM ALE TAK NAPISAŁEM PROSTO Z SERCA .

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s