Kaz Dziamka – Odkrywanie Ameryki: Chrześcijańska czy nie?

Powszechnie uważa się, że Stany Zjednoczone to kraj chrześcijański. Czy tak rzeczywiście jest?

Pod względem statystycznym, Ameryka istotnie wydaje się być krajem chrześcijańskim. Około 90% wszystkich ugrupowań religijnych w USA to 10 podstawowych wyznań chrześcijańskich. Wśród tych “rodzin denominacyjnych” (jak się je tu określa), najliczniej reprezentowani są katolicy (ok. 70 milionów wyznawców), baptyści (ok. 33 milionów), metodyści (ok. 7.5 milionów) i luteranie (ok. 8 milionów). Ogólnie chrześcijanie różnych wyznań reprezentują aż 75% dorosłej ludności (ponad 18 lat) Stanów Zjednoczonych, która szacowana jest na ok. 250 milionów.

Przy okazji: ok. 8% Amerykanów (ateiści i agnostycy) nie wierzy w Boga — co jest procentowo porównywalne z Polską. Np. w 2012 roku, ok. 5% Polaków było ateistami/agnostykami, ale liczba ta wzrasta. USA i Polska są jednak ciągle na dalekim miejscu w świecie pod względem ilości niewierzących. W Czechach, np., ponad połowa ludności nie wierzy w Boga; w Japonii, aż 65%; a obecnie w Norwegii liczba ateistów (39%) przewyższa liczbę wierzących (37%). Jednak, jeśli weźmie się pod uwagę ilość Amerykanów bez żadnej religijnej afiliacji, to okaże się, że jest ich w USA aż ponad 20 procent.

Na co dzień Stany również wydają się być bardzo chrześcijańskie. Na przykład, na każdym banknocie dolarowym napisane jest obecnie “In God We Trust” (czyli “Bogu ufamy”), choć napis ten pojawił się na banknotach dopiero w roku 1957 i stał się oficjalnie mottem narodowym podczas prezydentury D. Eisenhowera (1953-1961). (Na monetach amerykańskich, natomiast, ten napis został wprowadzony już w roku 1864.)

Podobnie jest z tzw. “Pledge of Allegiance”. Jest to Hołd Fladze Amerykańskiej składany z prawą ręką trzymaną na sercu i mówiony masowo np. przez dzieci w szkołach i przez nowo mianowanych obywateli amerykańskich. Ale sformułowanie “One Nation, under God” (“jeden naród pod opieką Boga”), które wymawia się podczas Hołdu, jest również wstawką z lat pięćdziesiątych, bo oryginalna wersja Hołdu opublikowana w 1892 w piśmie młodzieżowym nie zawierała żadnej wzmianki o Bogu. Została ona dodana przez Kongres Amerykański w 1954, również podczas kadencji Prezydenta Eisenhowera. Przed prezydenturą Eisenhowera, oficjalnym mottem USA była łacińska sentencja: „E pluribus unum”, czyli „z wielu jeden” (tzn. jeden naród). To świeckie, niereligijne motto bardzo dobrze służyło państwu amerykańskiemu od czasu jego założenia (1776), ale w latach 50-tych, w związku z masową nagonką na „niewierzących komunistów” i ogólną histerią antykomunistyczną, chrześcijańscy fanatycy w USA przeforsowali nowe, religijne motto, które oficjalnie promuje wiarę w Boga („Jeden naród, pod opieką Boga”). W praktyce, oznacza to oczywiście wiarę w chrześcijańskiego Boga.

Jeśli chodzi o przysięgę na Biblię, która to przysięga rutynowo wymagana jest podczas różnych oficjalnych zaprzysiężeń, szczególnie prezydenckich i innych rządowych zarówno federalnych i stanowych, to jest to po prostu bezmyślna tradycja sięgająca staro-angielskich zwyczajów przed powstaniem USA. Bezmyślną tradycją jest również powtarzanie bez końca, przy każdej okazji, frazesu „God bless America!”, czyli „Niech Bóg błogosławi Amerykę!” Po tragicznych atakach terrorystycznych na Nowy Jork i Pentagon – co dla tych, którzy wierzą w „Boga” powinno być bezdyskusyjnym przykładem, że ktoś lub coś zwane „Bogiem” nie błogosławi Ameryki – dosłownie na każdej ulicy w każdym mieście w USA można było zobaczyć napis “God bless America!”, który stał się niejako kolejnym mottem religijno-chrześcijańskim USA.

Tu osobista anegdota: Gdy uczestniczyłem w uroczystości otrzymania obywatelstwa amerykańskiego w gronie kilkudziesięciu imigrantów w Nowym Meksyku pod koniec lat 80-tych, wszyscy mieliśmy indywidualnie złożyć przysięgę zakończoną religijną formułą: „So help me God”, czyli „Tak mi dopomóż Bóg”. Ponieważ jestem agnostykiem, powiedziałem pracownikowi Wydziału Imigracyjnego w Albuquerque, że ja takiej przysięgi nie mogę złożyć. Zrobiła się pewna konsternacja: pracownik powiedział, że musi w takim razie skonsultować się z Szefem Wydziału. Przez kilka długich minut czekałem w niepewności, licząc się z możliwością odrzucenia, choć jako amerykanista wiedziałem doskonale, że Konstytucja Amerykańska nie wymaga żadnych testów religijnych ani na obywatelstwo ani na jakikolwiek federalny urząd. Po ok. 5 minutach, pracownik pojawił się informując, że Szef zgodził się na moją odmowę złożenia przysięgi religijnej. Odetchnąłem z ulgą.

Przysięganie na judeochrześcijańską książkę zwaną „Biblią” i powtarzanie pustych judeochrześcijańskich frazesów – „So help me God”, „In God we trust” i „God bless America” – powszechnych dziś wszędzie w USA i nierozerwalnych z amerykańską kulturą, są jednak oczywistymi przykładami łamania Amerykańskiej Konstytucji, a konkretnie, Pierwszej Poprawki i Artykułu 6, Sekcji 3, która mówi wyraźnie, że:

„[…] no religious test shall ever be required as a qualification to any office or public trust under the United States”. Czyli, jak to jest oficjalnie w języku polskim tłumaczone: „Nigdy … powierzenie w służbie Stanów Zjednoczonych jakiegoś urzędu lub funkcji publicznej nie może być uzależnione od wyznania wiary.”

Niestety, takie ewidentne ignorowanie i nagminne gwałcenie Amerykańskiej Konstytucji tak się zadomowiło, że obecnie żaden liczący się amerykański polityk czy działacz nie ma odwagi cywilnej i politycznej o tym mówić oficjalnie. Ale czy to wszystko znaczy, że USA są krajem wyznaniowym, opartym na chrześcijaństwie? Otóż wcale nie – wbrew temu, co się powszechnie uważa zarówno w USA jak i świecie. W założeniu bowiem – tzn. w oparciu o Amerykańską Konstytucję i intencje jej autorów – Ameryka nie była, nie jest i nigdy nie powinna być państwem wyznaniowym, czyli promującym jakąkolwiek religię państwową.

Najlepszym dowodem na to jest oczywisty fakt, że Konstytucja amerykańska, napisana w 1787 r., jest całkowicie dokumentem świeckim. Nie ma w niej (w przeciwieństwie do Konstytucji Polskiej) ani jednej wzmianki o Bogu, Jezusie, czy jakiejkolwiek innej “istocie wyższej”. Co więcej, tzw. Pierwsza Poprawka do amerykańskiej Konstytucji zawiera słynną formułę, która mówi, że:

„Kongres amerykański nie będzie zajmował się ustawodawstwem w celu ustanowienia kościoła panującego ani również ustawodawstwem zabraniającym wyznawania jakiejkolwiek religii….”
Ta klauzula słynnej Pierwszej Poprawki, autorstwa Jamesa Madisona (“Ojca Amerykańskiej Konstytucji”), to według wybitnego współczesnego historyka amerykańskiego Henry Steele Commager’a jest “być może najważniejszą decyzją [polityczną], jaką osiągnięto w Nowym Świecie”. A to dlatego, że gwarantuje ona nie tylko wolność wyznawania jakiejkolwiek religii ale również chroni niewierzących. Co więcej, Pierwsza Poprawka oddziela państwo od kościoła. A ta zasada – oddzielenia państwa od jakiejkolwiek instytucji religijnej – jest tym przełomowym wydarzeniem w historii myśli politycznej, o którym mówi Commager. Jest to bezprecedensowe osiągnięcie w filozofii politycznej, nie tylko w USA, ale i na całym świecie.

Według Thomasa Jeffersona – bliskiego współpracownika Madisona i, jak on, jednego z założycieli państwa amerykańskiego – Pierwsza Poprawka “wznosi mur oddzielający kościół od państwa”. Ta słynna interpretacja znaczenia Pierwszej Poprawki to podstawowa, najsłynniejsza metafora w amerykańskiej filozofii politycznej. Bez zrozumienia tej metafory nie sposób zrozumieć istoty amerykańskiego systemu politycznego zawartej w Amerykańskiej Konstytucji.

Dzisiejsi fanatycy chrześcijańscy w USA chcieliby ten “mur” obalić lub przynajmniej osłabić. I dlatego właśnie ciągle walczą o to, aby zmienić Amerykańską Konstytucję tak, aby znalazła się tam przynajmniej wzmianka o Bogu i o potrzebie politycznej ochrony religii, tzn. głównie chrześcijaństwa. Celem tych niekończących się politycznych machinacji jest przekształcenie świeckiego, niewyznaniowego państwa amerykańskiego w chrześcijańską republikę.

Zapomnieli już ci fanatycy o tym, co dla założycieli Stanów Zjednoczonych było jedną z najważniejszych kwestii: oddzielić na zawsze rząd od wpływów kościelnych po to, aby uniknąć horroru jaki miał miejsce w historii państw wyznaniowych. Jefferson i Madison znali dobrze historię Europy, gdzie rządy sprzężone z kościołem były powodem nieustannych prześladowań religijnych, wyzysku i ciemnoty mas, ogólnej niestabilności politycznej i – szczególnie w przypadku Kościoła katolickiego – inkwizycji, tortur, palenia czarownic i innych mordów i przestępstw na tle religijnym. My, Słowiańscy Polacy, wiemy szczególnie dobrze jak straszną cenę zapłaciliśmy jako naród, i nadal płacimy, za to, że Polska od tysiąca już lat jest państwem wyznaniowym, a od ok. 400 lat, krajem coraz bardziej skatoliczonym i coraz bardziej uwikłanym konkordatem z Watykanem.

Fakty o Ameryce, które wymieniłem powyżej, są być może dość znane, ale warto je przypominać choćby ze względu na toczące się ciągle w Europie dyskusje o „rzeczywistym” wkładzie chrześcijaństwa w historię Europy i próbach umieszczenia “inwokacji do Boga” w konstytucji Unii Europejskiej. Fanatyzm chrześcijański, szczególnie katolicki, ciągle jest zagrożeniem, szczególnie dla Polski, najbardziej skatoliczonego kraju w Europie.

Wydaje się, że amerykańscy fanatycy chrześcijańscy zapomnieli (albo nigdy nie słyszeli) o tym, co rząd amerykański stwierdził w 1797 r., kilkanaście lat po ustanowieniu Stanów Zjednoczonych, w traktacie handlowym ratyfikowanym przez Senat USA podczas prezydentury Johna Adamsa:

„Rząd Stanów Zjednoczonych nie jest, w żadnym sensie, oparty na religii chrześcijańskiej”.

(Tłumaczeń niektórych cytatów dokonał autor.)
————————————-
Artykuł ten napisałem, bo wielu Polaków i Amerykanów ciągle nie rozumie znaczenia Pierwszej Poprawki do Konstytucji Amerykańskiej i zasady oddzielenia państwa od każdej instytucji religijnej. Oryginalnie, w skróconej wersji, przeznaczyłem ten artykuł do pierwszego wydania mojego magazynu „Słowiańska Polonia”.

PS: Okazuje się, jednak, że obecnie, czyli 20 lat po mojej odmowie powiedzenia „Tak mi dopomóż Bóg”, ta klauzula religijna nie jest już więcej wymagana podczas ceremonii udzielania amerykańskiego obywatelstwa. Jest to jakiś postęp, ale ciągle bardzo mały.

Autor: Kaz Dziamka

Bardzo dobry tekst, od siebie dodam, że krystowiercy(a także cała reszta fundamentalistów religijnych) wszelkie według nich „niedoskonałe” prawa ziemskie, państwowe, ludzkie(a więc również konstytucje), mieli, mają i zawsze będą mieć gdzieś, dopóty dopóki istnieje ichnie „pismo święte” i nie będą one pisane pod dyktando interesów religijnych i na biblijną modłę. Dla nich zawsze „prawo biblijne”, czyli rzekomo „boskie prawo”, zamiennie nazywane przez nich nie wiedzieć czemu „naturalnym”, będzie ważniejsze od „ziemskiego”. Dla nich ich ziemska ojczyzna nie ma większego znaczenia i jest tylko etapem przejściowym, drogą do rzekomego „raju”, „zbawienia”, „życia wiecznego”, „nieba”, itp., więc wszystko co tutaj się dzieje musi być temu, według nich, podporządkowane. Inaczej myślący nie mają oczywiście nic do gadania. Według krystowierców, jeżeli nie ulegną namolnemu nawracaniu na ich kompletnie porąbaną i zagmatwaną religię i się nie podporządkują, zostaną potępieni po śmierci(fundamentaliści religijni sami wcześniej mogą ich wysłać na tamten świat, co się niejednokrotnie zdarzało i wciąż zdarza) i trafią do piekła.

Odnośnie USA i Amerykańskiej Konstytucji, jest ona dosyć dobrym dokumentem, ale jak wiadomo Stany Zjednoczone są państwem(sztucznym) chyba od samego początku zbudowanym(głównie przemocą, na zagarniętej Indianom ziemi i przy wykorzystaniu niewolniczej siły roboczej czy imigrantów) w oparciu o podwójne standardy. Czyli konstytucja konstytucją, ale rządy federalne i tak prowadzą swoją politykę(a raczej politykę swoich zakulisowych mocodawców) nie zważając na wszelkie prawo, w tym konstytucję, którą i tak nagminnie łamią i to nie tylko w sferze dotyczącej religii.

przemex

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

41 odpowiedzi na „Kaz Dziamka – Odkrywanie Ameryki: Chrześcijańska czy nie?

  1. przemex pisze:

    Spójrzmy teraz na kraj polakatolików, gdzie nacjonalizm jest karykaturą, a papuzia postawa wobec cudzoziemszczyzny powszechna. Spójrzmy na naród, od wieków trawiony wspakulturą. Spytajmy się – skąd się bierze to, co dostrzega nawet polakatolik, nie próbując szukać przyczyn: „W naszej kulturze życia na codzień i od święta przyjmuje się jakby organiczną niezdolność do zbiorowego działania”.
    Spójrzmy na te pożałowania i pogardy godne tysiące ludzi bez twarzy, tysiące tych polakatolików co umykają na Zachód, by tam za cenę zdrady narodowej uszczknąć coś z dobrobytu materialnego obcych narodów. Są poniewierani, lekceważeni, używani do najgorszych robót; mężczyźni często trafiają do więzień, kobiety do lupanarów. Wszędzie w całej Europie i poza nią słowo Polak wywołuje skrzywienie ust. Dlaczego? Dlatego, że ten Polak to nie Polak, lecz typ o charakterze znijaczonym przez katolicyzm, to polakatolik.

    Antoni Wacyk
    Mit polski – Zadruga

    Polubienie

  2. Polak-Słowianin pisze:

    Dla mnie liczy się to, że Pierwsza Poprawka oficjalnie istnieje i funkcjonuje. Stanowi ona mur i bastion przeciwko fanatykom religijnym. Państwo nie jest przeciwko religii, ale przeciwko fanatykom religijnym powinno być jak najbardziej.

    Kaz,
    czy Antoni Wacyk był ateistą?

    Polubienie

    • przemex pisze:

      Państwo nie powinno walczyć z religią, ani żadnej promować i narzucać społeczeństwu. Przy czym nie chodzi mi tylko o religię, ale w ogóle o wszelkie gotowe swiatopoglady. Narzucane z góry gotowce przeważnie są zbudowane na oszukanczych podstawach i odbierają ludziom zdolność niczym nieskrepowanego i samodzielnego myślenia. Oczywiście państwo nie powinno też być zupełnie bezideowe, bo tak się nie da. Niemniej opieranie państwa na oszukanczych i odmozdzajacych systemach światopoglądowych dla panstwa i narodu nigdy dobrze się nie skończy.

      Polubienie

  3. Dyzio pisze:

    „Pierwsza Poprawka oddziela państwo od kościoła.”

    Raczej chroni swobodę religii przed państwem.

    Precyzyjnie tekst Poprawki znaczy:

    Kongress nie będzie ustanawiał panującej religii ani ograniczał swobodnego praktykowania religii.
    To samo w tej samej poprawce odnosi się do wolności słowa. Z całą pewnością nie chodzi o oddzielenie państwa od wolnego słowa czy prasy.

    Co do powoywania się na Boga to jest ono u samego oficjalnego fundamentu Konstytucji np:
    że ludzie mają prawa nadane im na zawsze przez ich Stwórcę. Bez tego religijnego uzasadnienia
    Konstytucja nie miała by żadnego uzasadnienia dlaczego ma chronić jakichś praw.

    Polubienie

  4. przemex pisze:

    Pierwsza Poprawka może działać w obie strony. Zabezpieczać państwo przed wpływami religii a także społeczeństwo przed narzucaniem religii ze strony państwa.
    Natomiast w powolywaniu się na „stwórcę” w dokumentach państwowych takich jak konstytucje, nie widzę sensu. Może dawniej, w czasach kiedy społeczeństwa były głęboko krystowiercze inaczej się nie dało, ale nie dziś, kiedy miliony nie wierzą już w żadnego stwórcę. A już tym bardziej, że ów stwórca na kartach biblii udowodnił nie raz gdzie mam ludzkie prawa…

    Polubienie

    • Polak-Słowianin pisze:

      W samej Konstytucji amerykańskiej nie ma nic o bogu, tak jak to napisał Kaz. Jest natomiast wspomniany w „Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych”.
      Problemem jest tylko to o jakiego boga chodzi (krystowiercy chcą nadrzędności koncepcji boga, w którą oni wierzą). Jefferson i Madison byli raczej deistami o czym także wspominał kiedyś Kaz w innym swoim artykule.

      Polubione przez 1 osoba

    • Dyzio pisze:

      „Natomiast w powolywaniu się na „stwórcę” w dokumentach państwowych takich jak konstytucje, nie widzę sensu”

      Bez wyższej nadprzyrodzonej sankcji człowiek jest tylko zlepkiem atomów bez żadnych praw ani wartości. A dokumenty państwowe są magicznymi świstkami papieru wprowadzanymi w życie pałką policyjną lub przekupstwem.

      Polubienie

      • Polak-Słowianin pisze:

        Dyzio

        „Bez wyższej nadprzyrodzonej sankcji człowiek jest tylko zlepkiem atomów bez żadnych praw ani wartości.”

        Ludzie wierzą w różne koncepcje – byleby nie krzywdzili tym innych, np. nie nawracali siłowo, nie niszczyli, czy rugowali innych kultur tak jak to miało miejsce choćby ze Słowianami.
        Ja akurat nie wierzę, że jestem „zlepkiem atomów”.
        Nawet ateiści humanistyczni uważają że ludzkie życie ma wartość. Bóg – jeśli istnieje -chyba też.

        Polubione przez 2 ludzi

        • kanassatego pisze:

          Polaku-Słowianinie, “Dyzio” ewidentnie nie przeczytał dokładnie mojego artykułu i nie rozumie problemu. Dlatego próbuje odciągnąć Twoją (naszą) uwagę na zupełnie inny temat, czyli chce wepchnąć przez boczne drzwi stary, wyświechtany, pusty frazes, że życie nie ma podobno sensu o ile nie wierzy się w boga. Twoje komentarze są bardzo sensowną próbą pomocy intelektualnej dla „Dyzia”, pomocy, której bardzo potrzebuje, ale obawiam się, że tracisz czas. Tak czy inaczej, dzięki za Twoje posty.

          Polubione przez 1 osoba

          • Polak-Słowianin pisze:

            Kaz,

            Dziękuję.
            Ja w szczególności zwracam uwagę na to, czy ktoś w ogóle zdaje sobie sprawę, że wierzy (jeśli mowa o bogu) i jaki ma stosunek do Słowiańszczyzny.
            Przejdźmy proszę na „Ty”.
            Nie przeszkadza mi to, że jesteś ateistą (jeśli jesteś). Ja osobiście mam Ciebie za Osobę, nie za jakąś maszynę – mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe 😉
            Nie chcę też nikogo nawracać na jakąś ‚prawdziwą’ wiarę choć blisko mi do pierwotnej Duchowości i Animizmu.

            Polubione przez 2 ludzi

            • kanassatego pisze:

              „Przejdźmy proszę na ‘Ty’”.

              Oczywiście. Już to proponowałem kilka dobrych dni temu.

              „Nie przeszkadza mi to, że jesteś ateistą (jeśli jesteś)”.

              Z takimi „nalepkami” jak „ateista”, trzeba trochę uważać, nie dlatego, że nie mają one dużej wartości semantycznej, ale dlatego, że wiele osób przez lenistwo i niedbalstwo intelektualne nie rozumie dokładnie co ten termin oznacza.

              Z reguły, więc, unikam identyfikowania się w ten sposób, bo łatwo mogę być źle zrozumiany i w konsekwencji niedokładnie poszufladkowany.

              Ale tu, w naszym gronie na Blogu Przemexa, bez problemu mogę oficjalnie powiedzieć, że jestem „słowiańskim agnostykiem”. Tobie, Słowianinie, nie muszę oczywiście tego dokładniej tłumaczyć, bo wiem, że się dobrze rozumiemy, choć taki termin wymaga wytłumaczenia pewnych szczegółów, o czym przy okazji.

              To samo odnosi się też do Opolczyka i Zygi. Pamiętam również, że Przemex też chyba tak się określił, ale oczywista nie mogę tu za niego mówić.

              Mówiąc szczerą prawdę: to, co inni pomyślą lub powiedzą (tzn. ok. 95 procent mniej lub bardziej skatoliczonych Polaków, którzy nie mają mi intelektualnie nic do zaoferowania), w ogóle mnie nie obchodzi. Wiem, że i Wacyk i Stachniuk absolutnie by się ze mną zgodzili i to daje mi dużą satysfakcję intelektualną. (Z Wacykiem miałem kiedyś unikalną okazję wymienić pare zdań i szansę na spotkanie. Ale twarde, nieubłagalne prawo natury na to nie pozwoliło, niestety.)

              Przy okazji: Pytałeś o Wacyka, więc postanowiłem umieścić w sekcji „Hołd Słowianom” wykład z nim, który chciałem kiedyś opublikować w drugim wydaniu mojej „Polonii Słowiańskiej”. On, ten wykład, dużo wyjaśni.

              Polubione przez 1 osoba

          • opolczykpl pisze:

            Dyzio przeczytał, ale Dyzio to krzewiciel i obrońca wiary w żydowskiego „boga” i dlatego tekst Kaza mu śmierdzi…

            Polubienie

        • przemex pisze:

          Żeby uważać ludzkie życie za wartościowe wcale nie trzeba do tego żadnego boga, nie ma on tutaj nic do rzeczy. Ono jest wartościowe samo w sobie bez żadnej „nadprzyrodzonej sankcji”. Choć rozumiem ludzi, ktorzy potrzebują boga do potwierdzenia własnej wartosci i nadaniu sensu swojemu życiu, ale to ich sprawa.

          Polubienie

          • Polak-Słowianin pisze:

            Przemex,

            Dokładnie, może mieć do rzeczy, ale może nie mieć.
            A najgorsze gdy ktoś szanuje innych tylko dlatego, że jakieś ‚święte pismo’ tak nakazuje.
            I ta sama prośba do Ciebie, proponuję przejść na „Ty”.

            Polubione przez 1 osoba

            • przemex pisze:

              A najgorsze gdy ktoś szanuje innych tylko dlatego, że jakieś ‚święte pismo’ tak nakazuje.

              Ile ja się nasłuchałem i wciąż słucham jak katolicy gadają, że oni nie zrobią tego czy tamtego „bo się boga boją”. A ja się pytam co to za dziwna „moralność”? I co będzie w sytuacji kiedy ów straszak zwany „bogiem” przestanie istnieć lub ten czy inny mało rozgarnięty delikwent przestanie się z jakiegoś powodu owego „boga” bać?

              I ta sama prośba do Ciebie, proponuję przejść na „Ty”.

              Nie ma sprawy.

              Polubienie

          • Dyzio pisze:

            „Żeby uważać ludzkie życie za wartościowe wcale nie trzeba do tego żadnego boga, nie ma on tutaj nic do rzeczy.”

            To prawda, plemiona łowców głów badzo cenili sobie ludzi, i dlatego nazywali ich „długimi prosiakami”.

            Polubienie

            • Polak-Słowianin pisze:

              A właśnie nie wiesz jaka prawda, bo skąd wiesz, że taką wartość miał na myśli Przemex?

              Polubione przez 1 osoba

            • opolczykpl pisze:

              U ludożerców i łowców głów kanibalizm miał znaczenie przede wszystkim symboliczne. Kanibale uważali, że jedząc mózg czy serce zabitego wojownika przejmują jego dzielność. Krystowierczy symboliczny kanibalizm (tzw. „komunia świenta” czyli jedzenie „ciała” obrzezanego cieśli) jest już znacznie głupszy. Bo przyjmują krystowiercy „komunię” a potem grzeszą dalej skolko ugodno. Po czym latają do spowiedzi i tak w kółko Macieju – kanibalizm symboliczny, grzechy, spowiedź i znów pożeranie „ciała” Krysta.
              Przy kanibalizmie łowców głów przynajmniej „mięso” zabitych nie marnowało się. Jedząc zabitych oddawano im niejako cześć. A co z ciałami „heretyków” i „bezbożników” robili katolicy przez wieki? Podaję wyciąg z kar kościelnych zatwierdzonych przez biskupa Kolonii w roku 1757:

              „…rozrywanie na ćwierci czterema końmi, ćwiartowanie, rozwieszenie onych ćwierci w czterech rogach rynku [katolicki szacunek dla ludzkich zwłok – przyp. opolczyk], ścięcie i spalenie na stosie, uduszenie i spalenie na stosie, spalenie żywcem, łamanie kołem żywcem, ścięcie i rozpięcie ciała na kole, odrąbanie ręki lub kilku palców i ścięcie, dodatkowe przy tym piętnowanie rozpalonym żelazem, ścięcie i zatknięcie głowy na palu, szarpanie przestępcy rozpalonymi do czerwoności szczypcami, całkowite lub częściowe odcięcie języka oraz następujące potem przypalanie warg rozpalonym do czerwoności żelazem, przybicie gwoździami do szubienicy odciętego języka lub odrąbanej ręki.”

              Różnicę pomiędzy łowcami głów a katolikami najlepiej oddaje list herszta Watykanu, bękarta kardynała Colonny, Marcina V do Jagiełły:

              „Wiedz, że interesy Stolicy Apostolskiej, a także twojej korony czynią obowiązkiem eksterminację Husytów. Pamiętaj, że ci bezbożni ludzie ośmielają się głosić zasadę równości; twierdzą, że wszyscy chrześcijanie są braćmi, i że Bóg nie dał ludziom uprzywilejowanym prawa władania narodami; utrzymują, że Chrystus przyszedł na świat aby znieść niewolnictwo [Watykan do XIX w. akceptował niewolnictwo]; wzywają ludzi do wolności, to znaczy do unicestwienia królów i kapłanów.
              Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróć swoje siły przeciwko Czechom, pal, zabijaj i czyń wszędzie pustynię, gdyż nic nie jest bardziej miłe Bogu, ani bardziej pożyteczne dla sprawy królów, niż eksterminacja Husytów.”

              Łowcy głów i owszem – urządzali wyprawy wojenne w celu zdobycia tego cennego dla nich trofeum. Ale nigdy, przenigdy nie prowadzili polityki eksterminacji całych grup ludnmości, całych populacji. A w historii rzymskiej szubienicy takie rzeczy były przez wieki na porządku dziennym. I obecność żydowskiego „boga2 wcale krystowiercom w tym zbrodniczym procederze nie przeszkadzała – wrącz przeciwnie – uważali że mordując „wrogów kościoła” sprawiają żydowskiemu plugawemu Jahwe radość.
              W imieniu żydowskiego Jahwe/”boga-ojca”/Allaha wymordowano wiącej ludzi niż w imieniu wszystkich pozostały bogów na świecie w historii całej ludzkości. Tu jeszcze przypomnę, że żołnierze Wehrmachtu na klamrach żołnierskich pasów mieli napis „Bóg z nami – „Gott mit uns”.

              Miliony ofiar II wojny też idą na konto tego żydowskiego, krystowierczego „boga”.

              Odnośnie symbolicznego kanibalizmu krystowiercow, a konkretnie katolików, to nawet w tym nie są zgodni. Prawosławni rzeczywiscie uważają ów kanibalizm za symboliczny. U katolików natomiast obowiązuje dogmat o „przeistoczeniu” wina i chleba w ciało i krew Joszue(kość niezgody pomiędzy poszczególnymi odmianami dżumy). Oni uważają, że dzieje się to dosłownie a nie symbolicznie. Odstępstwo od tej doktryny jest uważane za herezje i ciężkie przestępstwo. Pijąc i jedząc dosłownie przemienione „wino” i „chleb” w ciało i krew łączą się ponoć z Joszue(uważanym za boga) w „trójcy jedynym” a tym samym z ichnim bogiem będąc mu posłusznymi i poddanymi. Krótko mówiąc jedzą ciało i piją krew swojego zamordowanego rzekomo za grzechy ludzkości boga.
              Tak czy siak, ów „cywilizowany” kanibalizm jest beznadziejnie glupkowaty. Jeżeli jakikolwiek bóg istnieje, to ma zapewne niezły ubaw z takiej formy łączenia/kontaktu z nim. 😉

              przemex

              Polubienie

    • Dyzio pisze:

      „w obie strony. Zabezpieczać państwo przed wpływami religii a także społeczeństwo przed narzucaniem religii ze strony państwa.”

      Nie ma tam nic o zabezpieczaniu państwa, państwo i tak się wyżywi czy obroni bo ma wojsko policje i więzienia. Cała Konstytucja Amerykańska jest nastawiona na bronienie
      ludzi przed państwem.

      Wcześniej był kościół państwowy anglikański, inne wyznania były co najwyżej tolerowane. Gdy tworzono tę konstytucje, otwarty ateizm był odbierany jako nie lepszy od pedofilii.

      Zresztą były kościoły państwowe w poszczególnych stanach np w Massachusetts do połowy XIX wieku był nim Kościół Kongregacjonistyczny.

      Polubienie

  5. Zyga pisze:

    Właściwie KAZ mnie świetnie przedstawił to nic dodać nic ująć . Kiedyś byłem jednak katolikiem ale tak naprawdę strasznie się z tym męczyłem .Zadawałem sobie pytanie : ludzie w co wy wierzycie w jakieś bajki i blog Opolczyka mnie z tego uwolnił .
    to musi być sprawa mózgu .Jeden mózg człowieka wierzy w to bajanie a inny nie tak mi się wydaje .Mnie to zawsze męczyło te bajania .

    Polubione przez 2 ludzi

    • przemex pisze:

      Prawda jest taka, że z każdego gotowego światopoglądu, czyli po prostu zbioru nieraz bzdurnych dogmatów jest się niełatwo wydostać. Niemniej z pęt religii, czyli zbioru ponadczasowych, długowiecznych, nie mających sobie równych i bezwzględnie rozkładających konkurencję na łopatki, bzdur opartych na strachu wydostać jest się najtrudniej. Strach skutecznie paraliżuje możliwość logicznego myślenia u wierzącego. Wierzący boi się porzucić narzucony mu z góry „religijny kompas”, który prowadzi go przecież donikąd, co on nieraz przeczuwa. Został zastraszony, więc boi się nieznanego, boi się poszukiwania, nie jest ciekawy świata, bo ponoć ten jest „grzeszny”, „zły”, godny „potępienia”. A przede wszystkim boi się odkryć, że został perfidnie zrobiony w chuja i nie dziwię się, bo to potrafi nie jednemu odebrać sens życia i doprowadzić do załamania. Dlatego wielu wierzących wierzy dla wygody. Nie muszą poszukiwać odpowiedzi na dręczące ich pytania. Mają gotowy zestaw, który wystarczy, że przyjmą za swój i to zwalnia ich praktycznie z samodzielnego myślenia, poszukiwania, rozwoju, nie muszą się już narażać, nie muszą brać odpowiedzialności za nic, jest „bezpiecznie”. A dodatkowo upływ lat i związane z tym zmiany w organizmie, w tym w mózgu, jeszcze bardziej u wielu ludzi spowalniają ten proces. Dlatego najbardziej doceniam tych ludzi, którym mimo już podeszłego wieku udało się wyrwać z amoku religijnego. To niełatwe zadanie. Stary rozmontowuje się nieraz długo a nowy światopogląd trzeba budować od zera, na to trzeba samozaparcia i czasu(młodym się nieraz nie chce), chyba, że się przyjmie innego gotowca za swój.

      Polubione przez 1 osoba

      • Polak-Słowianin pisze:

        Przemex,

        „boi się odkryć, że został perfidnie zrobiony w chuja”

        Masz naprawdę fajną zdolność ujmowania rzeczy konkretnie 😉
        Na dodatek Polska była opanowana przez czarnoksiężników kk to i od małego wmawiali ludziom, że tylko oni głoszą prawdziwą prawdę.

        Polubienie

    • Polak-Słowianin pisze:

      Zyga,

      Oj, ja też się z tym męczyłem i porzucenie tego nie odbyło się u mnie tak za jednym razem.

      Szanowny Panie, proponuję również przejście na „Ty”.

      Polubienie

  6. Polak-Słowianin pisze:

    Kaz, Przemex,

    Serdeczne dzięki.
    Jestem ateistą w stosunku do np. Jahwe, Joszue itp (nie przyjmuję tego systemu religijnego i jemu podobnych).
    Wierzę natomiast w swoje własne istnienie i wierzę, że Wy: Kaz, Opolczyk, Przemex, Zyga również jesteście takimi istniejącymi Osobami.

    Polubienie

    • Zyga pisze:

      Polak – Słowianin świetne napisane . Przejście na ty jak najbardziej . Pamiętam jak w młodych latach z babeczkami na dancingach przechodziło się na ty w ciągu minuty .
      Niech ktoś mi tylko powie że w PRL nie było rozrywki czy zabawy . Nieprawda , ale była też i harówka w polu bo to pole tętniące życiem jeszcze było.

      Polubione przez 1 osoba

  7. opolczykpl pisze:

    Uwaga 1 – poprawka w konstytucji usraela miała faktycznie zabezpieczyć państwo przed wpływami fundamentalistów żydowskich religii. Inne religie nie roszczą sobie praw do narzucania wszystkim własnych religijnych obsesji.

    Uwaga 2 – niestety autorzy pierwszej poprawki nie wzięli pod uwagę tego, że ogromna większość uciekinierów z Europy to byli gorliwi krystowiercy, dla których państwo bez ich żydowskiego „boga” i bez żydowskiego dekalogu (który notorycznie i tak łamali – bo mordowali milionami mimo przykazania „nie zabijaj”) to nie państwo, i że zrobią wszystko, aby państwo „ureligijnić”. I to zrobili.
    Podobne procesy widać w jewrounii – oficjalnie jest laicka. Ale w niejednym jewrounijnym baraku prokuratury i sądy bawią się w inkwizycję ścigając ludzi za „obrazą uczuć religijnych”. Poznałem to na własnej skórze. A we wszystkich krystowiercy nadal bronią żydowskich „wartości krześcijańskich” i wciąż szukają sposobów na przemycanie do konstytucji i prawodawstwa przepisów religijnych zgodnych z ich żydogennymi obsesjami.

    Uwaga 3 – konstytucja usraela to tylko papier. A papier wszystko wytrzyma. Już od ponad 100 lat łamany jest zapis w owej konstytucji, że emisja pieniądza jest prerogytywą kongresu. Oddali ją prywatnemiu żydowskiemu FED-owi. I nikogo w zgnojonym kongresie i senacie to nie martwi. Przetrzymywanie od kilkunastu lat ludzi bez wyroku w bandyckim obozie koncentracyjnym Guantanamo także łamie konstytucję. A wprowadzone przepisy pozwalające torturować podejrzanych o terroryzm i trzymanie ich w więzieniach bez wyroków bezterminowo to szczyt bandytyzmu. Jeszcze większym szczytem bandytyzmu niezgodnym z konstytucją jest wykonywanie wyroków śmierci przez CIA przy pomocy dronów na stawiających bandytom opór muzułmanach.

    Uwaga 4 – mimo szczytnych haseł twórców usraela i konstytucji było to państwo zrodzone na zagrabionej ziemi, a prawa obywatelskie dotyczyły tylko białych rabusiów i grabieżców ziemi. Nie dotyczyły one ani zwożonych z Afryki na plantacje Murzynów, ani prawowitych właścicieli Ameryki – Indian. I dlatego państwo zrodzone z grabieży i rabunków, mimo szczytnych założeń było od początku państwem bandyckim. Co widać po tym, jak od początku, od 1776 roku postępowało z Indianami a później z resztą świata:
    http://academic.evergreen.edu/g/grossmaz/interventions.html

    Uwaga 5 – w moim przekonaniu żydo-banksterzy od początku byli zainteresowani stworzeniem usraela, wiedzieli, że przejmą nad nim kontrolę i że zrobią z niego swoją militarną pięść. I nie przeszkodzą im w tym żadne arystokratyczne rody i dynastie broniące w starej ladacznicy Europie swoich przywilejów. Demokratyczna konstytucja usraela miała – o tym nie zapominajmy – za zadanie dać Żydom równouprawnienie obywatelskie i polityczne, po to aby nastąpnie mogli przejąć przy pomocy ich sztuczek i pieniędzy kontrolę nad państwem, co udało im się całkowicie.
    Tu na marginesie dodam – nie uważam za przypadek zbieżność poniższych dat:

    1773 – we Frankfurcie nad Menem Mayer Amschel Rothschild przedstawia patriarchom kilkunastu żydowskich dynastii banksterskich program podboju świata – program NWO
    1776 – powstają Stany Zjednoczone
    1776 – Adam Smith publikuje jego „biblię” współczesnego żydo-kapitalizmu – „An Inquiry into the Nature and Causes of the Wealth of Nations” będącej fundamentem tzw. „wolnego rynku”. A on to akwarium w którym złote gojowskie rybki rywalizują z parchatymi piraniami kontrolującymi banki i giełdy.


    O Dyziu już pisałem – to emisariusz rzymskiej szubienicy. Przemex powinien trzymać go po lupą.

    Polubione przez 1 osoba

    • Zyga pisze:

      Gdy tego dyzia przeczytałem to pierwsze skojarzenie Toruń i pewne medyja .

      Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Dyzia skądś kojarzę, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć skąd…

      Z uwagami, się zgadzam, USA to w zasadzie państwo założone przez właścicieli niewolników, którzy twierdzili, że wszyscy są… równi. Podwojne standardy legly u podstaw tego bandyckiego państwa. W procesie powstawania tego państwa niebagatelną rolę odegrali masoni, ówcześnie najwazniejsza agentura banksterow. Atrakcyjna konstytucja stworzona przez nich mogła tu być świetnym wabikiem. A i tak nie zamierzali jej przestrzegać.

      Do tych dat i wydarzeń z nimi związanych dorzucilbym jeszcze osobiście rozbiory Rzeczypospolitej, rewolucję francuską i wojny napoleońskie. Moim zdaniem wszystkie te wydarzenia były w jakiś sposób ze soba sprzezone.

      Polubienie

    • Polak-Słowianin pisze:

      Opolczyk,

      Jak zwykle jesteś niezawodny!
      Twój wpis z „łowcami głów” i krystowiercami też był niezły, dzięki.

      Polubione przez 1 osoba

  8. opolczykpl pisze:

    Przemex – tym razem zagram rolę advocatusa diaboli. Idzie o masonerię.
    Rzeczywiście w pewnym okresie masoneria była najważniejszym narzędziem żydo-banksterów. Tyle, że ogromna większość masonów nie miała o tym pojęcia i o zakulisowych manipulacjach żydowskich lichwiarzy nie wiedziała. Tylko nieliczni masoni z najwyższych stopni wtajemniczenia byli świadomymi agentami żydo-banksterów – z Weishauptem na czele. Reszta byli to najczęściej ludzie poczciwi, widzieli zło tego świata, zwłaszcza fanatyzm religijny krystowierców i feudalny wyzysk prostego ludu i z tym walczyli. Przez co do dzisiaj kk uważa masonerię za śmiertelnego wroga. W epoce Oświecenia luminarzami postępu i oświecenia byli właśnie masoni i to oni działali na rzecz laicyzacji życia publicznego i likwidacji społeczeństw stanowych. Co w sumie było słuszne, tyle, ży zostało perfidnie wykorzystane przez banksterów. Tak więc mimo wszystko ruch wolnomularski oceniam od pewnego czasu raczej pozytywnie, gdyż jego założenia były słuszne.
    Owszem, potępiać i krytykować należy to, że część wierchuszki masonów była świadomymi agentami żydo-banksterów i że walkę o lepszy świat nieświadomych manipulacji masonów podstępnie wykorzystali lichwiarze do własnych celów, ale same założenia masonerii były jak na ówczesne czasy postępowe i słuszne. Do dzisiaj gotów jestem podpisać się pod wielu ich postulatami (wolność, równość, braterstwo, odrzucenie fanatyzmu, samodoskonalenie się). Należy tylko pilnować tego, aby ich postulatów cynicznie nie wykorzystywał okupant żydo-zachodu – Rothschild+Rockefeller & izraelska spółka.

    Polubione przez 1 osoba

  9. Zyga pisze:

    moja dedykacja dla pewnego Edwarda z pewnego forum plus jego Sancho Pansa Toronto :

    Polubienie

  10. Zyga pisze:

    Można by to na WPS umieścić i przypomnieć ich bumagę ale z lekka to ja już ich pierd…

    Polubienie

  11. Zyga pisze:

    Żydzi przeszli przez prześladowania, ucisk, śmierć i zniszczenie i przetrwali to.Wzbogacili się. W tak wielu miejscach świata stali się tak skuteczni, że oświecają świat – powiedział prezydent Trump w Izraelu.
    http://thehill.com/homenews/administration/334677-trump-hails-unbreakable-spirit-of-jewish-people

    Polubienie

  12. Zyga pisze:

    Przykład Polin .Tutaj im skuteczności nie można odmówić no i oświecają nas wszystkich także Mateusza Piskorskiego . Dziękujemy !!!!!!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  13. Polak-Słowianin pisze:

    Przemex,

    Usuń proszę ten mój drugi komentarz do Dyzia (Maj 24, 2017 o 3:47 pm) posłałem go, bo tamten pierwszy się nie ukazał, ale po czasie jednak wszedł. Dzięki.

    Polubienie

  14. przemex pisze:

    http://xportal.pl/?p=29505 USA: Skandaliczne oświadczenie Trumpa po zamachach w Iranie

    Polubienie

  15. kanassatego pisze:

    Roger Waters (co za niezwykły muzyk i człowiek!) o horrorze antydemokratycznym zwanym USA: „Żyjemy w 1984”.

    Welcome to Amerikka!

    Polubione przez 1 osoba

    • opolczykpl pisze:

      Waters ma oczywiście rację. Akurat niedawno dla przypomnienia przesłuchałem sobie audiobook „Rok 1984”. Wypisz wymaluj – usrael. Wielki brat to banksterzy. Ministerstwo Miłości to CIA. Policja myśli to NSA. Ministerstwo Prawdy to załgane media i ich fałszowanie historii i teraźniejszości.To rzeczywiście Orwell. I miał on na myśli kraje w pierwszym rządzie anglosaskie – USrAel, UK i Australię tworzące „Oceanię”, gdzie toczyła się akcja książki.
      http://joemonster.org/mg/139013,lastup

      A Waters niech uważa – może zostać oskarżony o sympatyzowanie z „terrorystami”.

      Polubione przez 1 osoba

  16. kanassatego pisze:

    Oto garść przerażających faktów o najbardziej morderczym, najbardziej brutalnym kraju na świecie:

    „Over the long haul, supporting our troops has resulted in the United States being the most warring, aggressive nation on earth, bar none. As we’re about to enter 2016, our ultraviolent country will be killing other human beings somewhere on this planet for 223 out of the last 240 total years the US has been in existence. That’s 93% of our time as a nation-turned-Empire we’ve been destroying human life. That’s certainly nothing to be proud of. Yet it’s “our troops” who’ve been the murdering culprit. No compassionate, rational person could possibly place blindly obedient support behind such rampantly wanton disregard and contempt for fellow human life.

    „Another fact that Americans can’t be proud of is knowing that the most warring nation on earth just since World War II alone has murdered up to 30 million people around the globe with an estimated 90% of them being civilians. Having initiated 201 out of the total of 240 armed conflicts from the end of WWII to 2001, it then follows that between those years the US Empire of Chaos and Destruction has murdered 27 million innocent people whose lives have tragically been cut short through no fault of their own for simply living in the wrong place at the wrong time belonging to the wrong ethnic nationality targeted by America’s full spectrum dominance and global superpower hegemony. And that was before the wars in Afghanistan and Iraq.”

    Source: Global Research

    Polubione przez 1 osoba

  17. kanassatego pisze:

    Już dawno o tym wiedziałem, ale dobrze jest przeczytać tego potwierdzenie w oficjalnej wypowiedzi Prezydenta Iranu:

    Iranian President Hassan Rouhani has said that the US has proved to be a “unreliable negotiator.”

    “If America wants to go back to the experience [of imposing sanctions], Iran would certainly return in a short time – not a week or a month but within hours – to conditions more advanced than before the start of negotiations,” Rouhani told a session of parliament broadcast live on state television, as cited by Reuters.

    “The world has clearly seen that under Trump, America has ignored international agreements and, in addition to undermining the [nuclear deal], has broken its word on the Paris agreement and the Cuba accord… and that the United States is not a good partner or a reliable negotiator,” he said.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s