Wiking Varg Vikernes o krystowierstwie…

blog polski

.

.

Z dużym wahaniem zamieszam poniższy film…
.

.
I to nie ze względu na jego treść, a ze względu na samego Vikernesa. Jest wprawdzie propagatorem pogaństwa – i tu ma rację. Ma też oczywiście rację mówiąc, że krystowierstwo dla Europy jest taką samą imigracyjną religią jak islam. I że Europejczycy są pierwszą ofiarą krystowierstwa. I że krystowierstwo jest typem judaizmu. Od siebie dodam – jest adaptacją judaizmu dla nieobrzezanych gojów dokonaną przez oszusta Szawła/Pawła – agenta Sanhedrynu.

https://opolczykpl.wordpress.com/2012/05/10/chrzescijanstwo-widziane-oczami-biografa-rothschildow/

.
.
Niestety poza tym Vikernes jest białym szowinistą, białym rasistą (uważa białą rasę za najlepszą i najmądrzejszą) i nawet w powyższym filmie bredzi coś o KRWI, choć pogaństwo to duch, kultura, tożsamość i świadomość, a nie „krew”. I nie wiara jak twierdzi Vikernes. Pogaństwo to wiedza, a nie ślepa wiara w dogmaty i wyssane z palca „prawdy wiary”. Poganie czcili Matkę Ziemię, bo wiedzieli, że jest ona…

View original post 877 słów więcej

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

101 odpowiedzi na „Wiking Varg Vikernes o krystowierstwie…

  1. glitch pisze:

    Ten pan bardziej znany jak Burzum to bardzo znana postać w świecie muzyki alternatywnej. Utalentowany, kreatywny ale zarazem „chory” człowiek- to przecież nie tylko rasista, ale też morderca. W więzieniu spędził kilkanaście lat

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Coś czuje, że pewnie wychowywał się w patologicznej rodzinie…

      Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Nie ma co go tak demonizować. Miałem zamiar go tłumaczyć ale zrozumiałem że schodzi w rejony, które odczuwam jako bezużyteczne dla mojej wolności. Swój rasizm próbuje on ostatnio trochę łagodzić, może coś mu się zmienia w głowie, albo po prostu chce uniknąć problemów lub nie stracić widzów. On kombinuje ostatnio, że biali są po prostu najlepsi dla Europy, bo są najlepiej dostosowani. Może i nawet bym się zgodził z tym, ale co zrobić z tymi nie-białymi co już tu są? Samo takie zafiksowanie się na tej kwestii i nieumiejętność odpuszczenia sobie pokazuje, że jednak tym rasistą jest. Człowiek, który fantazjuje o tym, jak to Europejczycy powracając do swoich korzeni, na skutek ewolucji odrzucają od siebie niedobre geny i zaczynają jaśnieć na nowo, może być chyba uznany za kogoś z białą manią. To naprawdę nie ma sensu. Jesteśmy przede wszystkim duchami, nieograniczoną świadomością, która doświadcza tymczasowo życia w ciałach fizycznych. Raz to będzie ciało białe, raz czarne, a raz czerwone. Nie mam zamiaru ograniczać swojego bytu jedynie do funkcjonowania w „doskonałym” ciele rasy białej.

      Największą rzeczą, którą szanuje u niego jest to, że on tym żyje naprawdę. Nie znosi cywilizacji i odciął się od niej, żyje jak dziki człowiek i ogranicza dobrodziejstwa cywilizacyjne do minimum. Mówi o białych i ma masę białych dzieci. Niech rosną zdrowe i życzę mu szczęścia. Na pewno nie jest agentem, który dostaje kasę za mówienie czegoś w co nie wierzy.

      Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Mój jasny kolor skóry ma dla mnie jedynie takie znaczenie, że umożliwia mi pochłonięcie więcej energii słonecznej przy mniejszej jej ilości. Tam gdzie Słońca jest więcej, ludzie potrzebują je nieco ograniczyć. W ostateczności wychodzi więc na to, że wobec Słońca jesteśmy równi. Słońce płata figle rasistom bo jeśli ktoś powie: „patrzcie, Słońce jest białe, my jesteśmy biali więc jesteśmy lepsi”, to ktoś inny może na to odpowiedzieć „to dlaczego najwięcej świeci czarnym?”. Jeśli czarny powie „my jesteśmy dziećmi Słońca, a nie wy, biali”, to wtedy biały na to: „jeśli Słońce to wasz ojciec to czemu ono jest jasne a wy ciemni”?

        Co ostatnio robi za symbol „lewactwa”?. Tęcza. Oni zawsze obrZydzają to co jest dobre. W sumie jeśli chcą wymieszać wszystkich ze wszystkimi, to już nie będzie poszczególnych ras tylko będzie jedna rasa, a więc nie będzie tęczy. I to nie jest wymierzone przeciwko białym, tylko przeciwko wszystkim. Nie rozumiem dlaczego „multi-kulti” ma być wymierzone przeciwko białym, skoro ze wszystkich ludzi robi się jedną masę.

        Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Hindusi zrobili świetną rzecz robiąc z ludzkiego uosobienia boskości – Kriszny, człowieka o błękitnej skórze. Z tego co mi wiadomo nie ma na świecie ludzi o niebieskim kolorze skóry. Mamy za to błękitne niebo, które jest tak samo błękitne na każdym kontynencie.

        Inaczej jest z Joszue/Jezusem. Rasistowski Joszue został zamieniony na Jezusa i przemalowano go na białego Europejczyka. Dla mnie jest to symbol zainfekowania białych ludzi rasizmem żydowskim, którzy od momentu zainfekowania zaczęli tworzyć fundament pod przyszłe oficjalne, formalne przejęcie tej infrastruktury przez oryginalny „naród wybrany”.

        Inaczej odbieram takie zjawiska jak np. to, że w filmach Hollywood robi się z białych głupków, a na ich czele stawia się np. czarnych. Dla mnie to jest przesłanie w stylu „zrobiliście dla nas świetną robotę, a teraz my was ośmieszamy i nic z tym nie zrobicie, a jedyny wasz sprzeciw to modły do naszego boga”. Nie jest to jakiś strach przed białym człowiekiem, nie jest to walka z „najlepszą” rasą, a zwykłe „podziękowanie” za świetnie wykonaną robotę – rozniesienia żydowskiego wirusa ideologicznego na cały świat.

        Polubienie

  2. Polak-Słowianin pisze:

    O wikingach tworzy się popularne seriale, niemal każdy człowiek coś o nich słyszał a ciekawe ilu ludzi słyszało o „Chąśnikach”…

    „(…) z normańskich sag wyraźnie wynika, że wikingowie nie bali się niczego i nikogo oprócz pomorskich Słowian.
    Wikingowie normańscy (Germanie) bali się Pomorskich Słowian i szerokim łukiem omijali Połabie, Pomorze Zachodnie i Wschodnie. O tym mówią skandynawskie sagi. Więcej jest tu:
    http://www.upadeknarodu.cba.pl/nova-5-historia.html„.

    Polubienie

    • Andrzej Pucyn pisze:

      Słyszałem o nich gdy byłem w Anglii bo każdy kraj składa się z debili i mądrych ludzi . Jeden debil profesor znalazł artefakty i z uporem maniaka twierdził że nalezą do wikingów normańskich a drugi tylko popatrzył i od razu powiedział że należały do Słowian którzy byli bardziej wojowniczy od wikingów i zdaniem z tego profesora wiele rzeczy i zachowań od wikingów normańskich małpowali .

      Polubienie

  3. Polak-Słowianin pisze:

    Opolczyk

    „nawet w powyższym filmie bredzi coś o KRWI, choć pogaństwo to duch, kultura, tożsamość i świadomość, a nie „krew”.”.

    Jeśli chodzi o mnie to najbardziej lubię te słowiańskie „okrycia”, ale nie znaczy to, że „ciało” stawiam ponad „ducha”. Vikernes chyba nie załapał, że sama krew to nie wszystko. Na Swaroga, czyżby mu tak odwaliło, że stał się takim współczesnym „pogańskim saduceuszem”, który ciało uważa za wszystko i dlatego główną potrzebą jest podtrzymanie zupełnie „czystej” krwi.

    „Poganie czcili Matkę Ziemię, bo wiedzieli, że jest ona rzeczywiście naszą Matką. Od niej otrzymujemy wszak każdy atom naszego ciała. I to ona nas żywi. Czcili też Słońce, bo wiedzieli, że bez niego nie byłoby życia na Ziemi. To była WIEDZA.”

    Nie wspominając już o spustoszeniu duchowym jakie krystowiercy poprzez to czynią. Porzucili naukę o rzeczywiście istniejącej i czującej Matce Ziemi – rezultaty widzimy.
    Czy wmawianiu swoim wyznawcom, że Słowianie to tylko w demony wierzą – spotykam nieraz takie krystowiercze komentarze, jakim trzeba być totalnie odmóżdżonym bydlęciem żeby Matkę Ziemię uważać za demona.
    Czyli i Słońce to dla krystowierców demon, brak słów… Ale co się dziwić takim odmóżdżonym typom, którzy myślą, że ta naukowa wiedza o Słońcu to wiedza o tym czym tak naprawdę i ostatecznie to jest (to jest dopiero ślepe).

    „Bowiem wielu demagogów, zwłaszcza żydo-katolickich, twierdzi z uporem maniaka, że Żydzi najbardziej zwalczają żydo-katolicyzm. Co jest oczywistą bzdurą.”

    Demagodzy żydo-katoliccy niewiarę żydów/Żydów w Joszue jako „mesjasza” mogą właśnie brać za takie zwalczanie ich żydo-katolicyzmu, atakowanie.
    Co ciekawe, „ich” Joszue mimo bycia jedną z trzech osób tzw. trójcy jest jednocześnie jednym bytem/bogiem wraz z pozostałymi dwoma członkami tej ekipy, wygląda więc na to, że czczą oni i Jahwe. Według mnie sporna jest tu tylko ta kwestia „mesjasza” bo cała reszta jest właściwie zgodna pod względem takich głównych religijnych podstaw.

    Polubione przez 1 osoba

    • przemex pisze:

      Matka Ziemia i Słońce są demonami a jednocześnie korzystają z ich dobrodziejstw, bez słońca i płodów ziemi by nie żyli. W takim razie promienie słoneczne i płody ziemi też są demonami. Żywią się nimi w dodatku, zatem są przeklęci, opętani i pójdą do piekła, gdzie będą się smażyć po wsze czasy. Aby temu zapobiec powinni zatem popełnić samobójstwo zbiorowe, którego jednocześnie chrześcijaństwo zakazuje jako grzech śmiertelny. Ech co za popierdolona religia…

      Polubienie

  4. Andrzej Pucyn pisze:

    Dla mnie to już jakaś kwadratura koła .Nic z tego nie rozumiem .
    Może jeszcze Andrzej coś napisze w ramach wyjaśnienia bo od tych krystowierczych mądrości wyląduje w Tworkach

    Co ciekawe, „ich” Joszue mimo bycia jedną z trzech osób tzw. trójcy jest jednocześnie jednym bytem/bogiem wraz z pozostałymi dwoma członkami tej ekipy, wygląda więc na to, że czczą oni i Jahwe.

    Polubienie

  5. Polak-Słowianin pisze:

    Andrzeju,

    Mi wystarczy, że sami żydo-katolicy przyznają iż autorzy NT utożsamiają Joszue ze starotestamentowym Jahwe. Ponadto według tegoż NT sami żydzi chcieli Joszue ukamienować za to, że uważał się za boga ze ST bo stosował sam do siebie jego imię tam występujące. Wczesnokrystowierczy pisarze też utożsamiali Jezusa z Jahwe ze ST (Orygenes, Ireneusz).
    Żydogenność w pełnej krasie.

    Polubienie

    • Andrzej Pucyn pisze:

      To rozumiem .Tylko dla mnie ta ich święta trójca to jakiś zdrowy odlot jak na to racjonalnie spojrzeć .

      Polubienie

    • opolczykpl pisze:

      Mirek, po kolei, bo jest to tak pogmatwane i popieprzone, że bez wódki nie rozbieriosz.
      A więc jewangelie nigdzie, ani jednym słowem nie utożsamiają obrzezanego cieśli z Jahwe. Nigdzie! Wręcz przeciwnie. Joszue w wielu miejscach mówi o „ojcu w niebiesiech”, czyli Jahwe, przez którego rzekomo został posłany. I wyraźnie odróżnia siebie od niego: „Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”. Syn to naturalnie on, a ojciec to Jahwe. Sam nawet modli się do Jahwe w ogrójcu – „Ojcze mój, jeśli nie może ominąć mnie ten kielich, i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!”. To co – do siebie się modlił?
      Tak więc jewangelie nigdzie nie utożsamiają Joszue z Jahwe a wręcz przeciwnie, podkreślają że Joszue to nie Jahwe.

      Dalej – niby krystowiercy (nie wszyscy) utożsamiają Joszue z Jahwe mówiąc o jedynym bogu, ale zaznaczają, że jest to „bóg w trzech osobach”. Tak więc ten ich żydowski „syn boży” raz jest tylko „synem bożym”, a inny raz jest „bogiem jedynym”, tyle że „współistotnym ojcu”. Jest to najbardziej absurdalny dogmat krystowierców – niby jest jeden „bóg”, ale odzielne „trzy osoby boskie”.
      Jak mówiłem – bez wódki nie rozbierjosz.

      Ale to jeszcze nie koniec. Większość „oświeconych” katolików (stanowiących kilka procent watykańskiego bydełka religijnego, bo reszta to ciemna masa, która nie czytała ani razu ichniego „pisma świentego”) jest zgodna co do tego, że nowotestamentowy „bóg ojciec” to starotestamentowy psychopata Jahwe. I tak jest rzeczywiście – wszak Joszue wypędził kupców ze świątyni Jahwe nazywając ją domem swojego ojca. Ale są marginalne grupki katolactwa zaprzeczające temu. Taki np katodebil Wiechowski (Marucha) u mnie na blogu w komentarzu napisał kiedyś, że katolicki „bóg w trójcy jedyny” nie jest żydowskim Jahwe. A mój dobry znajomy Mariusz (tzw. wolny krystowierca) niedawno w mailu przekonywał mnie, że Jahwe to upadły anioł, a „osobowy bog ojciec” Joszue to „dobry bóg”, bezwarunkowo kochający ludzi i nie dający im przykazań, których ludzie nie są w stanie przestrzegać. Ale nie odpowiedział mi, gdy go zapytałem – jaki to „dobry bóg” ten „nowotestamentowy”, skoro każda przypowieść obrzezanego cieśli o królestwie niebieskim kończy się tym, że nieposłuszni wylądują w ogniu piekielnym nieugaszonym, a sam obrzezany cieśla nakazywał obcinać sobie ręce i wydłubywać oczy, aby nie pójść do piekła. Ludziom grzechów nie chciał ów „dobry bóg” odpuścić bez krwawej jatki domniemanego synalka na krzyżu, a (w dziejach apostolskich) ukatrupił Ananiasza i Safirę za to, że nie oddali całej kasy za sprzedany majątek szefom sekty i część zostawili sobie:
      http://www.nonpossumus.pl/ps/Dz/5.php
      Na to Mariusz nie znalazł odpowiedzi. Niemniej nadal ślepo wierzy w obrzezanego cieślę. Tak go ta dżuma zaślepiła.
      Ta zaraza naprawdę odbiera ludziom rozum. I przez to jest tak niebezpieczna.

      Polubienie

      • opolczykpl pisze:

        PS

        Gwoli ścisłości przytoczę fragmenty wymiany mailowiej z tym znajomym, Mariuszem. Usuwam z nich większość linków, aby komentarz nie ugrzązł w moderacji.

        Mariusz do mnie:

        „moje dzisiejsze odkrycie
        wygląda na to, ze inne upadłe anioły, „konkurencyjne” wobec „żydowskiego” upadłego anioła Jahwe, były obecne wśród ludów ziemi, czego dowody odkrywamy m.in. w mitologii Słowian: http://bialczynski.pl/czworksiag-wielki-wiary-przyrody/o-mitologii-slowianskiej/o-ksiedze-tura/taja-3-znicze-upadli-bogowie/ inspirują one tych ostatnich do nienawiści wobec żydowskich zwolenników upadłego anioła Jahwe i vice versa…
        co ciekawe, Jezus Chrystus swoja mentalnością, życiem i nauczaniem, wskazuje na swego Ojca, Stwórcę świata, który pozostał „w niebie”, zupełnie dystansuje się od mentalności upadłych aniołów, dlatego tak zajadle przeciwstawiają się Mu najbardziej fanatyczni Słowianie, żydzi, sataniści, także niewolnicy nie mniej krwawego upadłego anioła: Allaha (oczywiście wszyscy oni ubarwiają i wybielają swoich żądnych krwi idoli, aby byli bardziej „znośni”), kultywują swoje tradycje, rytuały i karmią swoje egregory, niektórzy nawet popadają w panteizm – wszyscy oni oddalają się od osobowego Boga chrześcijan – nie mylić chrześcijan z katolikami, ani z protestantami, ani z satanistami, ani z żadnymi innymi wyznawcami jakichkolwiek religii, w tym również religii New Age, które wszystkie, bez wyjątku, są kultami takich czy innych znanych z imienia, lub używających wielu imion, lub ukrytych demonów, byle tylko NIE BOGA!”

        Ja do niego:

        „Mariusz…
        Po pierwsze – tzw. „mitologia Słowian” nadjordańczyka Białczyńskiego, co on sam publicznie przyznał, jest jego własnym wymysłem i fantazją. Tak więc z wiedzą i wierzeniami Słowian ma ona tyle wspólnego co ja z katodebilami.

        Po drugie – Joszue nie był „chrystusem” i nie nazywał się Joszue Chrystus, tylko Joszue.

        Po trzecie – jego domniemanym ojczulkiem był właśnie plugawy demon Jahwe. Wszak w jewangeliach stoi jak byk, że świątynię jerozolimską poświęconą Jahwe Joszue nazwał „domem swego ojca” i wypędził z niej kupców. Ponadto rzekomo objawił się trzem uczniom w towarzystwie dwóch największych starotestamentowych proroków – wyznawców Jahwe – Mojżesza i Eliasza. Co jednoznacznie wskazuje na to, że i on był czcicielem psychopaty Jahwe.

        Po czwarte – po co kolportujesz idiotyczny filmik z domniemanym wręczeniem dekalogu Mojżeszowi, skoro wiadome jest, że Mojżesz to postać wymyślona przez oszustów – autorów biblii. Nie było niewoli egipskiej, wyjścia z Egiptu, wędrówki po Synaju i wręczenia podczas niej dekalogu – to żydowska bzdura!

        „Archeolodzy podważają same podstawy Biblii. Pan Bóg nie przekazał Mojżeszowi Dekalogu, naród Izraela nigdy nie był w egipskiej niewoli, mury Jerycha nie rozpadły się na dźwięk trąb, bo Jerycho było miastem nieobwarowanym, pierwsza monoteistyczna religia nie ma swoich korzeni na Górze Synaj, a wielkie królestwa Dawida i Salomona to legenda dostosowana do potrzeb teologii.

        Telawiwski dziennik „Ha´aretz” opublikował poważny artykuł znanego archeologa, autora dzieł o historii starożytnego Bliskiego Wschodu, prof. Zeeva Herzoga, który twierdzi, że sto lat badań archeologicznych w Palestynie, Syrii, Egipcie i Mezopotamii nie potwierdza biblijnego opisu wydarzeń. Poważne autorytety z tej dziedziny, archeolodzy i historycy, powiadają niemal jednogłośnie, że w kołach naukowych od dawna dyskutowane są rozbieżności między archeologicznymi wykopaliskami a tekstem Księgi nad Księgami. – Niestety, wokół wniosków, które należałoby wysnuć, panuje ogólna zmowa milczenia – twierdzi prof. Israel Finkelstein z uniwersytetu w Tel Awiwie. – Społeczeństwu trudno jest rozstać się z mitami, które przez liczne pokolenia kształtowały jego światopogląd (…).”

        (Tu był usunięty teraz przeze mnie link mojego tekstu: Biblia żydowska księga zbrodni – wyssana z palca)

        Po piąte – ów „ojciec w niebie” o którym opowiada w jewangeliach Joszue wcale nie był aż taki kochający ludzi, a tym bardziej nie bezwarukowo ich kochający. Praktycznie każda przypowieść Joszue o nim kończy się tym, że „nieposłuszni” czy „grzesznicy” wylądują w ogniu piekielnym, nieugaszonym. Dziesiątki razy straszył Joszue właśnie ogniem piekielnym. Nawoływał nawet do samookaleczeń (wydłubywanie sobie oczu czy obcinanie rąk), aby nie trafić do piekła. To po co się wygłupiasz z filmikiem, że niby ojczulek Joszue kocha ludzi bezwarunkowo i nie daje im przykazań, których nie da się przestrzegać. Wszak sam Joszue powiedział, że jeśli tylko pomyślisz o cudzej żonie z pożądaniem jej – już jesteś cudzołóżcą. Mam Ci podać ten cytat???

        Po szóste – a ponadto ten Twój „chrystus” nakazywał nienawidzieć rodzinę – ojca, matkę, rodzeństwo. I dodatkowo był żydowskim szowinistą. Zakazał wszak uczniom iść do pogan i Samarytan, a gdy przyszła do niego Kananejka, nawet nie chciał z nią gadać bo – jak stwierdził – posłany jest TYLKO do zagubionych owiec z domu Izraela.

        I ten typek jest dla Ciebie idolem i „chrystusem” (piszę z małej litery, bo chrystus to nie imię własne a rzeczownik pospolity oznaczający „pomazaniec”).

        Pozdrawiam

        as

        PS
        W niedługim czasie opracuję obszerny tekst poświęcony właśnie jemu – obrzezanemu cieśli wykreowanemu przez oszustów na „chrystusa” dla gojów.

        PPS
        1. Allah to nie kolejny „upadły anioł” a po prostu Jahwe, tyle że po arabsku.
        2. Upadłe anioły to żydowski wymysł.
        3. A „osobowy” bóg to antropomorficzny wymysł. Bóg jest czymś ponadosobowym i tak niepojętym, że nic o nim nie jesteśmy w stanie powiedzieć, gdyż jego natura przekracza zdolność naszego pojmowania. Niemniej w naszej zarozumiałości chcemy, aby był osobowy, czyli przypominał człowieka.
        Nie ma boga osobowego. To wymysł zarozumialców.”

        On do mnie:

        „czyli chodzi o to żeby Słowianie podlegali demonom nie żydowskim, tylko demonom słowiańskim 😉 SUPER!”

        Ja do niego:

        „Mariusz, bogowie słowiańscy to nie demony, w przeciwieństwie do demonicznego Joszue żydka i jego plugawego ojca w niebiesiech. Zapomniałeś z dziejów apostolskich, jak ten „dobry bóg” ukatrupił Ananiasza i Safirę?

        Strach wielki ogarnął cały Kościół i wszystkich, którzy o tym słyszeli.
        (Tu był link do żydowskich dziejuf apostolskich)

        Strach wielki ogarnął cały Kościół – oto fundament wiary w żydka Joszue – strach przed jego nieskończenie dobrym ojcem.”

        On do mnie:

        „przepraszam za ten mój nieprzemyślany żart
        sprawa jest poważna
        zamiast zachęcać ludzi do kłaniania się jakimkolwiek demonom trzeba uczyć ludzi bycia ludźmi”

        Ja do niego:

        „Nie musisz przepraszać. Nie obraziłem się.
        Tym co ludziom uniemożliwia bycie ludźmi to ślepa wiara w cokolwiek. A zwłaszcza w to co wymyślili Zydzi. Przypominam w tym miejscu że nimi byli jewangeliści i Szaweł Paweł – mega oszuści – twórcy krystowierstwa.”

        On do mnie:

        „cieszę się z naszej znajomości
        pozdrawiam serdecznie :)”

        I to był koniec dyskusji…

        Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Zmarnowałem parę lat swojego życia na zagłębianie się w biblijne dogmaty i jak to jest z tą Trójcą i boskością Jezusa. Nowy Testament nigdzie nie mówi o boskości Jezusa i nie ma mowy o trzech osobach boskich.

        Z Joszue zrobiono boga dlatego, że poganie czcili odradzające się Słońce jako młodego boga. To najpiękniejsza i najbardziej wyzwalająca ducha postać Absolutu, to najpiękniejsza idea wyzwolenia z ograniczeń. Znany u nas jako Jaryło lub Jesza. Swoją drogą to dziwny przypadek że Joszue zastąpił Jesze, który na wiosnę pokonywał mroki śmierci. Zainfekowano tę postać żeby uniemożliwić opuszczenie tego matrixa. Zrobiono z niej pustą wydmuszkę i wypełniono żydowskim wnętrzem. Ja osobiście odczuwam całe te chrześcijaństwo jako szyderstwo z nas, pogan. Rytuał jedzenia ciała i picia krwi to jak nakaz jedzenia naszego własnego boga, którego uśmiercono robiąc z niego Joszue. To, że święta chrześcijańskie są skorelowane z pogańskimi to wiadomo od zawsze, ale to nie jest takie tam zwykłe „pożyczenie” sobie świąt. One są tak zrobione żeby były parodią tego co tu było wcześniej i żeby ludzie ośmieszali samych siebie uczestnicząc w tym.

        Myślałem sobie kiedyś „w sumie to mamy ciągle pogaństwo, wystarczy odrzucić żydowskie terminologie i będzie znów w porządku”. Uważam jednak że to coś więcej niż powierzchowność. Ludzie są nasiąknięci tym jak gąbki. Niektórzy nawet uważają, że w sumie nawet nie ma co pozbywać się tego Jezusa, bo to że jest 10% judaizmu i 90% pogaństwa to w sumie nic. Skoro jest to wątek o Vikernesie to przytoczę jego świetne porównanie. Jeśli masz 90% krystalicznie czystej wody i 10% ścieku, to mieszając to masz 100% ścieku. Nie wypije się szklanki takiej wody ze względu na 90% czystej wody. Tak samo chrześcijańskie święta nie są w żaden już sposób pogańskie. Chociaż jest w nich 90% pogaństwa, są one w 100% judaizmem.

        Polubienie

  6. Andrzej Pucyn pisze:

    Dobre opolczyku .Uśmiałem się .

    Dalej – niby krystowiercy (nie wszyscy) utożsamiają Joszue z Jahwe mówiąc o jedynym bogu, ale zaznaczają, że jest to „bóg w trzech osobach”. Tak więc ten ich żydowski „syn boży” raz jest tylko „synem bożym”, a inny raz jest „bogiem jedynym”, tyle że „współistotnym ojcu”. Jest to najbardziej absurdalny dogmat krystowierców – niby jest jeden „bóg”, ale odzielne „trzy osoby boskie”.
    Jak mówiłem – bez wódki nie rozbierjosz.

    Polubienie

  7. Andrzej Pucyn pisze:

    Ten Mariusz to nie jest stary mój znajomy Jan Gryko bo mi to do niego pasuje .

    Polubienie

    • opolczykpl pisze:

      Nie! Mariusz to nie Jan Gryko – nigdy nie bredził o płaskiej Ziemi. A Jan Gryko na okrągło.
      Mariusza znam osobiście; kiedyś (2012 rok) był u mnie z córką w Pforzheimie. Jana Grykę znam natomiast z dyskusji z WPS. Wprawdzie w Joszue wierzył podobnie jak Mariusz, ale ponadto był płaskomózgowcem.

      Polubienie

  8. Polak-Słowianin pisze:

    „A więc jewangelie nigdzie, ani jednym słowem nie utożsamiają obrzezanego cieśli z Jahwe. Nigdzie!”

    Andrzej, dokładnie tak jest, bo według katolackiej wiary Joszue jest jednocześnie bogiem i człowiekiem w taki niezmieszany sposób.
    Napisałeś: „obrzezanego cieśli”, wnioskuję, że masz tu na myśli człowieka, no i właśnie gdy Joszue wypędził kupców ze świątyni Jahwe robił to jako człowiek – taki mantyk jest możliwy dzięki temu katolackiemu dogmatowi o boskich trojaczkach (tak samo według tej wiary Joszue umierał jako człowiek i nie czuł się wtedy bogiem, ale w innych momentach tak, i dlatego według samych jewangelii dawał to do zrozumienia). A poza tym człowiek nigdy nie będzie bogiem, no bo jak? Sami by sobie zaprzeczyli w tym momencie. Podeślę Ci na priv linki do apologetycznych stron z tekstami mówiącymi o utożsamianiu Joszue z Jahwe (nie będę tu zaśmiecał), oczywiście Joszue jako osobę z trójcy.

    Polubienie

  9. borejkoblog pisze:

    Witam. W odpowiedzi na post Opolczyka, który znajduje się tu:

    http://zygmuntbialas.blog.pl/2017/08/03/co-sie-dzieje-w-europie-03-08-2017/comment-page-1/#comment-18626

    Jeden post z moją odpowiedzą już tam jest, Jako, że Zygmunt Białas nie porusza tematów duchowości to nie chciałem dalej tam spamować:

    Po niedawnej dyskusji z „cywilizowanymi ludźmi” miałem chandrę i siedziałem nad rzeką rozważając na czym polega największe oszustwo tego naszego „cywilizowanego świata”. W moim duchu pojawiła się odpowiedź, że tak zwany cywilizowany świat symuluje jedynie wzniosłe idee, udaje duchowość, piękno, sztukę, „ujarzemienie zwierzęcych odruchów”, po to żeby zakryć swoją barbarzyńskość, a tak zwany niecywilizowany świat tylko zewnętrznie jest „barbarzyński” ale w środku jest pełen gracji, duchowości, nieprzywiązania do cielesności. Całe te gadanie o duchowości w ramach naszej cywilizacji łacińskiej, cała ta wiara w niebo, „Boga”, zmartwychwstanie, służy tylko do zakrycia tego, że wierzy się jedynie w materie, pieniądz i zysk. Nikt kto wierzy w zbawienie po śmierci, nieśmiertelność duszy, kto ma perspektywę spędzenia wieczności w niebie, nie będzie tworzył cywilizacji, która wygląda tak jakby miała trwać wiecznie, a każdy jeden cywilizowany chrześcijanin leżałby krzyżem czekając jedynie na koniec tego ograniczonego, marnego życia. Według mnie wszyscy tak zwani dzicy ludzie, wiedzieli że ich życie tutaj to jest jedynie epizod i że cokolwiek trwałego co tutaj stworzą nie dorówna perspektywie odrodzenia się po śmierci w innym świecie duchowym, pozbawionym ograniczeń. Człowiek musi najpierw się zdegenerować, odciąć się od duchowego świata, żeby zacząć całe swoje istnienie organizować wokół „dobrodziejstw cywilizacji”.

    Z tego też wynika inne zagadnienie, a mianowicie reinkarnacja i chwytanie dusz ludzkich w pułapkę.
    W mojej wizji tak zwane cywilizowane religie służą jako coś co zapewnia stały „recycling” dusz ludzkich, które przywiązane do swych materialnych dążeń ciągle są ściągane w dół jak magnes.
    Wypaczony obraz Boga, zaświatów, religia która jest jedynie zamaskowanym materializmem, wszystko to sprawia, że człowiek po śmierci kompletnie nie potrafi znaleźć wyjścia i jego pragnienia ściągają go w te rejony, które zna, czyli: konsumpcja, pogoń za sukcesem, władza, pieniądz.
    Nieprzypadkowo to wszystko jest takie agresywne, pochłania tyle ofiar i generuje tyle emocji. Człowiek który ginie w wojnie ma mniejszą szansę na to, że po śmierci zapragnie opuszczenia matrixa, bo wszystko czego będzie chciał to odrodzić się by zemścić się na tym kto go zabił.

    Teraz pytanie: kto za tym stoi? Na poziomie materialnym mamy generatorów pożywienia pod postacią banksterów, ale skoro jest to kontrola dusz to musi być też nadzór duchowy sprawowany przez pasożyty nie-fizyczne.
    Czy to są owi „archonci” o których mówili gnostycy? Początkowo sympatyzowałem z tym, ale teraz rozumiem, że zamienianie wiary w Jahwe, któremu jest się posłusznym, na wiarę w Jahwe, którego uważa się za negatywny demoniczny byt, który jest twórcą materialnego świata i ludzkiego ciała, jest tak naprawdę tym samym. W przypadku jahwistów i gnostyków mamy rożne liczniki, ale jeden mianownik: Jahwe istnieje.
    Doszedłem do tego, że Jahwe jako stwórca świata to pewien wirus w głowie, który zaburza w człowieku postrzeganie świata w ten sposób, że oddziela ducha od materii. Tron Jahwe to ludzki mózg, a ograniczony świat materialny jest projektowany/tworzony z tego poziomu jako fikcja. To po protu program, który uniemożliwia człowiekowi widzenie prawdziwej natury wszystkich rzeczy i widzimy „materialny świat”. Nikt go nie stworzył i nie ma Jahwe. Gnostycy popełnili błąd robiąc z Jahwe realny, negatywny byt demoniczny i wytworzyli tym samym w ludziach poczucie uwięzienia w materii. To podtrzymywanie wirusa, który za to odpowiada.

    Polubienie

  10. Andrzej Pucyn pisze:

    Żyje jak dziki człowiek z luksusowymi garniturkami fajnym domem i 50 tys złotych które pobiera za pierdzenie w fotel w parlamencie UE co miesięcznie .
    Dodatkowo trzy baby zaliczył i jest cooollll .
    Takie jest życie pierwotnego człowieka bu bu ha ha .

    Cytat borejkoblog:
    Największą rzeczą, którą szanuje u niego jest to, że on tym żyje naprawdę. Nie znosi cywilizacji i odciął się od niej, żyje jak dziki człowiek i ogranicza dobrodziejstwa cywilizacyjne do minimum. Mówi o białych i ma masę białych dzieci. Niech rosną zdrowe i życzę mu szczęścia. Na pewno nie jest agentem, który dostaje kasę za mówienie czegoś w co nie wierzy.

    Polubienie

  11. Andrzej Pucyn pisze:

    dla mnie to jedna cholera . Ozjasz czy Vikernes . Jeden strup na dupie a drugi na jajach .

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Nie ma żadnego związku Ozjasza z Vikernesem i kompletnie nie rozumiem o co ci chodzi. Jeśli ja mówię o jednej osobie a ty komentujesz tak jakbym mówił o drugiej, to uważasz to za normalne?

      Polubienie

      • Andrzej Pucyn pisze:

        Uważam za normalne jeżeli nastąpiła zwykła pomyłka wynikająca z błędu i sobie tym dupy nie zawracam . Po drugie straszny pan nerwus a po trzecie zakończmy niepotrzebną pyskówkę bo nie chcę się siłować ze znajomymi Andrzeja Szuberta .

        Polubienie

        • borejkoblog pisze:

          Po prostu odpowiadam i jestem zdumiony tym co czytam. Gdyby to była zwykła pomyłka to nie byłoby dalej mowy o tym, że „to wszystko jedno”. Ozjasz to żydowski kapitalista, a Vikernes to norweski poganin z pewnym białym skrzywieniem rasistowskim. Mimo tych skrzywień to człowiek, który żyje tym co głosi, żyje bez ciepłej wody, toalety, telewizji, elektryczności, poza tym że używa jej dla komputera i do ładowania telefonów/kamer.

          Polubienie

          • Andrzej Pucyn pisze:

            Widziałeś to na własne oczy że on żyje bez elektryczności bez ciepłej wody , toalety , TV . Żeby się nie okazało że po cichu myje ptaszka luksusowym płynem intymnym , ogląda pornosy w sieci i bierze kąpiel w jacuzzi .

            U nas wszystkie kurw….. to cnotki z pensjonatów a nie z burdeli a Tadziu ma piękny dom a w sieci kreuje się na dziada .
            Także pisać można dużo . Ile to widziałem w pejsatkowej hameryckiej TV Historia ludzi – wielkich cwaniaczków co to mieli żyć całymi miesiącami żywiąc się tylko robakami .
            Bardzo mi to przypomina pewną świętość z Kalkuty . Ona też miała ciężki żywot .

            Polubienie

  12. borejkoblog pisze:

    Vikernes ostatnio mówi, że każdy kontynent wytwarza inny rodzaj człowieka, który jest najlepszy dla miejsca w którym żyje i że dla czarnych najlepsza jest Afryka, dla białych Europa itd. Gdyby tylko na tym się zatrzymać, to myślę że jest to OK. W końcu po coś te rasy są, wytworzyły się w danych warunkach żeby lepiej sobie radzić tam gdzie są. Tylko, że to na tym się nie kończy w jego przypadku. Łagodzi swoje wypowiedzi, ale jestem przekonany, że dla niego dowolny biały, niezależnie od tego jak zdegenerowany, zawsze będzie lepszym kandydatem do życia na kontynencie Europejskim niż czarny lub azjata. Dla mnie, dostosowanie się do danego miejsca ma dwa aspekty: duchowy i fizyczny, który jest „efektem ubocznym” tego pierwszego. Powiedzmy, że biały człowiek zdegenerował się już do tego stopnia, że doprowadza do swojej autodestrukcji. Zostają tylko jakieś niedobitki. Z głębi Afryki i wysp tropikalnych napływają czarni, którzy widząc zagładę innych ludzi postanawiają zbudować świat na innych zasadach, zgodnie z duchem natury. I czy tacy czarni nie będą lepiej dostosowani do europejskich warunków, pomimo że ich skóra i włosy nie wytworzyły się specjalnie dla tego miejsca? Czy może lepiej na siłę odtwarzać białą rasę? Może i biali lepiej są zaprojektowani do tego by odbierać taki a nie inny rodzaj promieniowania, tylko że jeśli nikt wśród nich nie czci Słońca, to na nic to się nie zdaje. Czarny, który mimo trudności uzna, że należy czcić Słońce a nie psychopatycznego pustynnego bożka zawsze będzie lepiej dostosowany.

    Tymczasem u Vikernesa chodzi o te biel samą w sobie. Tak jakby fakt, że jasność skóry lepiej dostraja ciało europejczyka do Słońca, był jednoznaczny z tym, że taki jasny człowiek czci Słońce i Ziemie Tymczasem to jest coś co odczuwa się w swojej esencji w sercu, która nie zna ograniczeń ciała. Mimo łagodzenia wypowiedzi ciągle jest to ten sam człowiek co na tym obrazku:

    Polubienie

    • przemex pisze:

      Nie ma już chyba sensu odtwarzania białej rasy. Ona jest już zgubiona w większości. Na całym zachodzie jest obecnie ujemny przyrost naturalny, trwa proces wymierania. Natura nie znosi pustki, więc ktoś ich musi zastąpić. Toteż zwalaja się na zachód kolorowi. Tylko, że z nimi w większości też jest problem, zostali uksztaltowani przez inne odmiany wspakultury(islam). Czy stworzą w europejskich warunkach lepszy świat, to jest to dyskusyjne. Swoją drogą ratunek może przyjść w zasadzie tylko z krajów trzeciego świata, tam jest więcej jakościowo lepszych ludzi niż tutaj. Przy czym ja sądzę, że ratunek dla nas Słowian może przyjść tylko z Rosji.

      Polubienie

      • Andrzej Pucyn pisze:

        Przepraszam za dwa identyczne wpisy ale prawidłowo mój wpis miał być tu umieszczony z pytaniem do Przemexa , opolczyka i Kanassatego .

        Przemex coraz mam większe obawy czy to zbawienie przyjdzie z Rosji . Od już co najmniej kilku miesięcy WPS trąbi że pejsatki mają w Rosji potężne wpływy w finansach , telewizji , gospodarce . Ostatnie wpisy Pawła Ziemińskiego na WPS.
        Dobrze by było jakby opolczyk szerzej napisał o rzeczywistych wpływach sekty lubawiczerów na Putina bo już na WPS się spotkałem że Lazar to najlepszy kumpel Putina a lubawiczerowie mają tam potężne wpływy a jest to sekta dość niebezpieczna .

        Polubienie

        • Andrzej Pucyn pisze:

          Dodam że jakiś rok temu Paweł trąbił ze nastąpiła zmiana w oświacie w Rosji i wyruchano stamtąd pejsatki . Teraz wpisy sprzed tygodnia dwóch znowu pisze że oświata w Rosji jest opanowana przez pejsatki .
          Można ocipieć .

          Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Rosja naturalnie jest problemem dla globalistów i tymczasowo powstrzymuje utworzenie systemu absolutnej niewoli kontrolowanego przez syjonistów. Z drugiej strony nie pokładam nadziei w żadnym kraju, bo jedynym ratunkiem dla wszystkich ludzi jest odnowienie swojej relacji z naturą, Ziemią i Słońcem. Nie mam pewności co do tego jak Rosja się spisze, ale mam pewność, że Słońce rano wstanie. Rosjanie też żyją w matrixie, chociaż oddychają powietrzem w którym mogą poczuć swoją pierwotną tożsamość, są naturalnymi mieszkańcami, w przeciwieństwie do USA, które powstało w sposób sztuczny według wzorca opisanego w Starym Testamencie. Amerykanie najpierw muszą się przebić do świadomości, że są intruzami, a dopiero później poszukać jakiegoś innego sposobu życia.

        Polubienie

        • przemex pisze:

          Rosja dlatego, że jest nam bliższa kulturowo. Nie mialem na myśli tylko interwencji militarnej, są inne formy pomocy. Po za tym nie jestem naiwny, jezeli Rosjanie odwalili by lwia część roboty, z pewnością zarządali by czegoś w zamian. Takie jest niestety życie, nie ma nic za darmo. A w polityce w szczególności. Tu obowiązuje prawo walki o byt, brak jakichkolwiek sentymentów. Jeżeli jesteś słaby to padniesz ofiarą silniejszego, jeżeli chcesz pomocy od silniejszego musisz mieć coś do zaoferowania. Za darmo nikt niczego nie będzie poświęcał.
          A technologia sama w sobie jest tylko narzędziem, zależy od jej posiadacza do czego jej użyje. Nie koniecznie musi służyć do zniewalania czy powstrzymywania innych ludzi. Zresztą ona sama jest posrednio dzieckiem natury, powstała z zasobów wydobytych z ziemi. Natomiast to co ludzie z nią robią i jak ją wykorzystują świadczy o nich.

          Polubienie

          • Polak-Słowianin pisze:

            Przemex,

            „Natomiast to co ludzie z nią robią i jak ją wykorzystują świadczy o nich.”

            Jak zwykle trafiłeś w samo sedno.

            Polubienie

          • borejkoblog pisze:

            Kibicuję Rosji po prostu jako człowiek, który nie uległ medialnej nagonce i który nie chce żyć w świecie gdzie kontrolę nad wszystkimi sprawują „wybrani” ludzie. Zawsze staram się jednak zobaczyć szerszą perspektywę, a ludzkość jako taka nie ma żadnych perspektyw jeśli nie zmieni swojego nastawienia do tej planety. Trudno powiedzieć, że Rosja reprezentuje takiego pogańskiego ducha. Na ten moment reprezentuje sprzeciw wobec globalizmu, a ten sprzeciw jest takim echem tego, że w środku dalej są/jesteśmy poganami i nie chcemy żydowskiej kontroli nad sobą. I to jest bardzo dobre i tu kibicuje im. Nie chcę jednak żeby taka miłość do Rosji stała się dla mnie czymś pierwszoplanowym, żebym od Rosji uzależniał to czy jestem wolny czy nie. Moja wolność to mój stan ducha, niezależnie od okoliczności. Mamy też takich Trehlebovów, którzy wykorzystują fakt, że Rosja jest drzazgą w tyłku zachodniego świata i dorysowują do tego całą ideologię „Rosja mesjaszem narodów” + brednie o białej rasie. Sympatia do Rosji – tak, ale ze zdrowym rozsądkiem. Fundamentem dla mnie jest to czym dla nas jest Matka Ziemia i Ojciec Słońce. Tylko to w ostateczności się liczy.

            Polubienie

            • Polak-Słowianin pisze:

              borejkoblog,

              „Fundamentem dla mnie jest to czym dla nas jest Matka Ziemia i Ojciec Słońce. Tylko to w ostateczności się liczy.”

              To również jest dla mnie samo sedno, czyli właśnie nasza świadomość (duchowa świadomość), nie zanieczyszczona przez takie bzdury, które doprowadzają do jej degradacji.

              Polubienie

  13. Polak-Słowianin pisze:

    borejkoblog,

    Witaj! Miło przeczytać mądre słowa.

    „Z drugiej strony nie pokładam nadziei w żadnym kraju, bo jedynym ratunkiem dla wszystkich ludzi jest odnowienie swojej relacji z naturą, Ziemią i Słońcem.”

    Dla mnie sprawa jest dwuaspektowa. Tak w wielkim uproszczeniu, to te obecne czasy są takie, że liczy się ta siła technologiczna w różnych jej aspektach, militarnych itp. Można by powiedzieć, że wymuszana jest sytuacja: chcecie odnawiać swoją relację z naturą (i własną) musicie być w stanie to ochronić. Oczywiście ta cywilizacja nie powinna istnieć, bo to jest pseudo-cywilizacja, ale istnieje. Dla mnie, Kaza, Opolczyka, Przemexa najbliższa sercu jest oczywiście Słowiańszczyzna więc liczy się to, żebyśmy my, czy nam podobni, mogli pomagać samym sobie i innym ludziom zmieniać ich świadomość na lepszą pod tym względem (Słowiańszczyzna ma wiele do zaoferowania). Chodzi o to, co możemy w danej sytuacji zrobić. Silna Polska, czy Rosja, ale zwalczające Słowiańszczyznę to też nie jest moje marzenie.

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Oczywiście, że postawa w stylu „a to wszystko jedno co robi USA i Rosja, bo to anty-naturalna cywilizacja”. To takie zrównywanie wszystkiego ze sobą, które kończy się tym że nie mamy żadnej szansy przeciwstawić się syjonistom. Taka postawa kończy się tym, że powstaje NWO. Dlatego kibicuje Rosji … tymczasowo, bo powstrzyma banksterski system, rozbije w drzazgi syjonistów, ale co dalej? KIm my w zasadzie jesteśmy i co tu robimy? Na blogu Opolczyka znalazłem kiedyś tekst pod tytułem Księga Trajana. Jest tam opis jak ludzkość raz za razem pogrąża się, zapominając o swoich bogach i o łączności z naturą. Jest napisane, że ten proces odradzania się i upadania będzie trwać do momentu aż nasz świat stanie się świetlistym światem. Nie wiem dokładnie co to oznacza, ale rozumiem, że nasza planeta i nasze Słońce ewoluuje i zmienia się i ewolucja człowieka jest uzależniona od tego, czy żyje w zgodzie z tymi większymi ewoluującymi ciałami kosmicznymi. Uważam, że nasz świat i my sami, przeznaczeni jesteśmy do osiągania wyższych stanów duchowych, a nie do rozwijania technologii. Technologią tymczasowo można powstrzymać innych ludzi dysponujących technologią, ale też dojdzie na drodze ewolucji kiedyś do takiego stanu, że nie będzie w ogóle możliwe użycie technologii dla zniewolenia innych, dlatego nie trzeba będzie jej rozwijać by się komuś przeciwstawić.

      Polubienie

  14. Polak-Słowianin pisze:

    Robimy co możemy, abyśmy tylko głupot nie wyznawali.
    Ja przyjąłem, że nie jestem swoim tzw. „materialnym” ciałem (animizm jest mi bliski, bo nie stosuje tego – niepotrzebnego jak dla mnie – rozróżnienia pomiędzy materialnym a duchowym). Krystowiercy (być może nie wszyscy) natomiast, mają tendencję do wpajania swojego przekazu innym jako jedynego prawdziwego. Jako, że ten ich przekaz został fatalnie skonstruowany (tak jakby celowo) to różnym zjebom łatwo go użyć do zwalczania, czy odmóżdżania innych.

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Wkleję komentarz jaki wstawiłem na blogu Zygmunta Białasa, odnośnie tej „pogańskiej krwi”:

      Myślę, że ten kult rasy, pochodzenia, bierze się z niezrozumienia tego czym dla naszych przodków była krew. Dla mnie krew jest taką fizyczną anteną dla ducha, czymś przez co nasz duch wyraża się fizycznie w tym świecie. Krew nie jest naszą duszą, tożsamością, a jedynie poprzez nią „transmitujemy” coś z duchowego świata. Dbanie o jej skład, żeby był podobny do składu krwi mojego dziadka czy pradziadka, niewiele tu daje, jeśli nie ma duszy która ma się przez tą krew przejawiać. Co mi z doskonałej krwi, jeśli nie płynie przez nią duchowy płomień.

      Duch, jego siła, rozwój, czystość, to kwestia osobistej walki, to moja własna zasługa. Czystość krwi to nie jest żadna zasługa, tylko przypadek że przydarzyło mi się urodzić np. w „czystszej” Norwegii. Dlatego środowiska rasistów skupiają w swoich szeregach ludzi najsłabszych, najgłupszych, bo już urodzili się „w porządku” i nic nie muszą ze sobą w sumie robić. I choć taki Vikernes jest naprawdę bystry, to już jego sympatycy to w większości durnie, podobni do tych katolickich, tylko ubranych w pogańskie nazwy.

      Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Zapomniałem o tym fragmencie:

      Przecież to Świadkowie Jehowy dbają o krew w podobny sposób, unikając transfuzji itp. Czym to się różni od tych „białych pogan europejskich”? ŚJ nie wierzą w duszę, tylko wierzą w krew.

      Polubienie

      • Andrzej Pucyn pisze:

        ŚJ wierzą także że ludzie razem z dinozaurami 3000 lat temu chodzili do szkoły i że po śmierci w niebie każdy będzie wykonywał ten sam zawód co tu na ziemskim padole a więc dziwka będzie dziwką a alfons alfonsem a kociarz dalej podłym politykiem .

        Polubienie

  15. Polak-Słowianin pisze:

    borejkoblog,

    No i jakoś nie widać, żeby krew miała decydujące znaczenie, bo wielu, mimo że ma tą ‚odpowiednią’ jest oddanych żydostwu, o czym wspomniał już Andrzej.
    Pomyślałem sobie, że jeśli wikingowie w swoich religijnych wierzeniach odnosili się głównie do ciała to z drugiej strony Vikernes ‚tylko’ odwołuje się do tego jako taki kontynuator tej tradycji, ale z drugiej strony nie może przerzucać tego na wszystkich pogan w Europie. Pierwotnie ŚJ uwierzyli jakiemuś Żydowi w jego interpretację żydo-bibli i ten nonsens w taki czy inny sposób jest kontynuowany do dzisiaj.

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Jest takie staropolskie powiedzenie „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Krótko i zwięźle zawarty jest w tym prosty przekaz, że ciało służy do wyrażania się ducha, a żeby ten duch się wyrażał fizycznie, ciało powinno być zdrowe. Po prostu. Jeszcze niedawno też lubiłem mówić o krwi, bo wkurzało mnie chrześcijańskie gadanie o duszy, kiedy tej duszy w ramach chrześcijańskiej „duchowości” się nie czuje i jest to tylko idea. Jednak zawsze mówiąc o krwi chodziło mi o to, żeby poprzez swoją krew poczuć większą część siebie, żeby to było coś żywego w nas. Teraz jednak, biorąc pod uwagę że rasistowskie ideologie dobrze się mają również wśród pogan, chcąc odciąć się od nich, mówię o człowieku jako istocie duchowej, jednocześnie podkreślając że pod pozorem duchowości chrześcijaństwo jest zamaskowanym materializmem.

      Większe znaczenie niż sama krew ma oddech, który ją ożywia. Nawet słowo „oddech” i „duch” są podobne, bo poprzez świadomość oddechu człowiek wnika w siebie, w głębsze pokłady swojej świadomości. Oddech to coś co nie ma formy, to coś niewidzialnego, a jednak czujemy go i od niego zależy nasze życie. Nasz oddech jest też oddechem Matki Ziemi, dzięki niej oddychamy a nie dzięki jakiemuś Jahwe. Ducha też niedawno lubiłem sprowadzać po prostu do oddechu i sugerowałem ludziom żeby dali sobie spokój z mówieniem o duszy i żeby uświadomili sobie, że chodzi o oddech, bo ludzie mówią o duszy, a to są martwe koncepcje, które nie „oddychają” w żaden sposób.

      Wokół duszy namieszali filozofowie i przez nich jest straszny bałagan. Trudno teraz wyrazić się tak, żeby mówiąc o duszy albo nie oddzielić jej totalnie od naszej cielesności i na wzór gnostyków zrobić z ciała więzienie, albo wszystko sprowadzić do cielesności.

      Polubienie

      • przemex pisze:

        „chrześcijaństwo jest zamaskowanym materializmem”

        Częściowo tak, chrześcijaństwo z czasem musiało pójść z oczywistych względów na kompromis z potepianym przez niego światem materialnym, choć początkowo żądało odizolowania się od niego i spraw tego świata i namawiało do pustelniczego życia pozbawionego jakichkolwiek popedow, pragnień, dążeń, celów, sensu, obowiązków itp. Niemniej duchowość chrześcijańska jest szkodliwa z innego względu. Co to za duchowość, która karze ludziom cierpieć, umartwiac się, wbijać sobie sztuczne i irracjonalne poczucie winy, ku uciesze jakiegoś bóstwa? O konieczności ciągłej adoracji tego psychopaty i strachu przed nim już nie wspomnę. To szkodliwa dla psychiki ideologia, długofalowe efekty jej działania widać na co dzień choćby w Polsce. Bardzo takie podejscie do życia jest na rękę wiadomym kręgom oligarchów, wykastrowany psychicznie i niezdolny do działania czlowiek pogrążony w depresji, to jest to czego chcą. Odróżnia sie tutaj jedynie protestantyzm ze swoim odmiennym od katolicyzmu podejsciem do bogactwa, ale ostatecznie komu służyła i do wytworzenia czego ta protestancka odmiana dżumy to my wiemy.

        Polubienie

        • borejkoblog pisze:

          Racja, tylko że taka wizja życia to była jedna strona medalu, a zapędzali do tego opaśli kapłani i biskupi. Wciskano ludziom wizję duchowości biednego człowieka ze względów materialnych. Biblijny, chrześcijański Jahwe był wyjątkowo pazerny na złoto i inne kosztowności.

          Materializm to nie tylko kult bogactwa. Może to być też kult biedy. Co to za duchowość jeśli musisz być biedny żeby udowodnić swoją wartość przed „Bogiem”. Poza tym wielu z takich umartwiaczy liczyło na spędzenie wieczności w niebiańskim Jeruzalem ociekającym złotem. Może myśleli, że warto przez chwilę poklepać biedę jeśli załapie się w przyszłości na złoty pałacyk w niebie.

          Polubione przez 1 osoba

          • przemex pisze:

            W chrześcijaństwie jest głęboko zakamuflowany hedonizm. To znaczy jak za życia sobie pocierpisz to po śmierci będziesz mógł używać do woli w raju. Wielu dało się na tą bajkę nabrać i oddawali majątki i życie kościołowi, żyjąc w nedzy. Głupcy i tyle. Hedonizmu tego na pierwszy rzut oka nie widać, bo jest on ukierunkowany do używania dopiero po śmierci, przysloniety chrześcijańskim spirytualizmem. Ale wystarczy, że odrze sie go z tej fałszywej duchowości i wychodzi na wierzch ze zdwojoną siłą. Z tym mamy do czynienia dziś. Po co mają czekać na śmierć, można pouzywac tu i teraz.

            Polubienie

        • borejkoblog pisze:

          Myślę, że „przeciągnięcie wajchy” z katolicyzmu na protestantyzm to nie była zamiana duchowości biedaków na duchowość bogaczy, tylko przeobrażenie się jednego materializmu w drugi. Bogactwo zachodnie wydaje się atrakcyjne tylko wtedy jeśli uprzednio wypierze się mózgi biedą. Ci, którzy manipulują ludźmi muszą zanurzać ludzi w różnych skrajnościach. W razie gdy przeje się jedna rzecz, podsuwa się drugą, żeby tylko utrzymać świadomość człowieka na jednym poziomie. Gdyby była sama tylko bieda to ludzie mogliby się zbuntować i rozbić w drzazgi wszystkie jahwizmy, a tak to można sobie „ulepszyć” życie jednocześnie będąc ciągle na kolanach przed obcym bogiem.

          Polubione przez 1 osoba

          • przemex pisze:

            Protestantyzm ze swoim podejściem do bogactwa był potrzebny na zachodzie do stworzenia szeregu silnych militarnie, politycznie i gospodarczo krajów, przy pomocy, których można było podporządkować sobie słabszych. W łonie protestantyzmu wykluł się też liberalny kapitalizm/globalizm i współczesny grabieżczy system finansowy. Natomiast katolicyzm ze swoim kultem biedy, ale odnoszącym się tylko do owieczek, bo pasterze mogli się bogacić, był potrzebny w tych krajach, które służyły tylko jako kolonie, półkolonie, państwa klienckie dla tych silniejszych. Dlatego cała Ameryka Łacińska po odzyskaniu niepodległości spod kolonialnego panowania Hiszpanii i Portugalii, szybko wpadła w sidła zależności od USA i tak jest do dziś z kilkoma wyjątkami. Nędza, slamsy, brak perspektyw, bieda, duże rozwarstwienie społeczne, gangi, mafie w tamtej części świata to w dużej mierze wina kościoła katolickiego. Z innymi krajami katolickimi jest nie lepiej, najczęściej kończą one jako padlina dla silniejszych państw. A ich ludność służy za tanią siłę roboczą. Zresztą nie wiem czy ktoś zauważył, ale dawno już nie ma na mapie świata żadnego katolickiego mocarstwa. Lwią cześć władzy zagarnęły kraje protestanckie, kraje katolickie robią najczęściej jedynie laskę tym pierwszym.

            Polubienie

            • Andrzej Pucyn pisze:

              Przemexie zapomniales o Niemczech a konkretnie O Bawarii bo zaraz ci tu jakis katol to wypomni bo to jest ich jedyny argument jeżeli wyjeżdzasz im z hasłami że kraje katolickie to dziady . Zaraz katolskie barany podnoszą przykład Monachium . Przerabiałem to setki razy no i kużwa tutaj są górą .
              Bawaria kraj obrzydliwie bogaty z 60% katoli z pubami gdzie wchodzisz a w środku wisi krzyż z Jezusem ( tak jak u nas na każdej poczcie i prawie wszędzie gdzie byś nie poszedł)
              No i jeszcze to bawarskie GruB Gott . No i katole urwali nam jaja ha ha ha .

              Polubienie

            • przemex pisze:

              Potęga gospodarcza Niemiec w tym Bawarii to zasługa w większości protestantyzmu, katolicyzm był nie jako beneficjentem tych korzyści.

              Polubienie

      • Polak-Słowianin pisze:

        borejkoblog,

        „Po prostu. Jeszcze niedawno też lubiłem mówić o krwi, bo wkurzało mnie chrześcijańskie gadanie o duszy, kiedy tej duszy w ramach chrześcijańskiej „duchowości” się nie czuje i jest to tylko idea.”
        „Nasz oddech jest też oddechem Matki Ziemi, dzięki niej oddychamy a nie dzięki jakiemuś Jahwe.”

        Nigdy, jak byłem katolem, nie przeczytałem w ich literaturze i nie usłyszałem od nich wprost, że nie jestem swoim ciałem, co jest taką podstawową kwestią w duchowości. Słowianie (czy inne rdzenne kultury) zdawali sobie sprawę z zależności od Matki Ziemi i potrzeby zachowywania równowagi ekosystemu, Ona nas nie potrzebuje, my Jej tak. Drzewa pochłaniają dwutlenek węgla, który wydychamy i wytwarzają tlen potrzebny nam do oddychania. Wiem, że z braku kształcenia można postrzegać Matkę Ziemię jako rzecz a nie żywą istotę, której jesteśmy winni odpowiednie zachowanie. Myślę, że winna jest temu współczesna edukacja (w szkole uczymy się np. o ludzkim organizmie nie zdając sobie sprawy, że jeśli przyjmujemy to za taką wyczerpującą i prawdziwą wiedzę o nas, to popełniamy błąd) oraz brak kształcenia w tej kwesti u żydo-katolików i im podobnych.

        Polubienie

        • borejkoblog pisze:

          „Nigdy, jak byłem katolem, nie przeczytałem w ich literaturze i nie usłyszałem od nich wprost, że nie jestem swoim ciałem, co jest taką podstawową kwestią w duchowości.”

          Coś w tym jest. Są nauki o ujarzmianiu pragnień, a to generuje w wiernych niezdrową walkę z czymś czego nie potrafią powstrzymać. Sam Saul z Tarsu chwalił się, że chcąc dobrze, czyni to czego nienawidzi, bo grzech w nim działa. W każdej duchowości jest ujarzmianie pragnień, ale jest różnica gdy człowiek przestaje identyfikować się z pewnymi uzależnieniami i bodźcami z których czerpie przyjemność, ze względu na to że odkrywa swoją wyższą jaźń, a tym że człowieka zamyka się w ciele i każe mu się walczyć z popędami cielesnymi. Taki człowiek nie ma duszy, religia mu ją zabrała i zostaje jedynie z tym, że „czyni to czego nienawidzi”.

          Stary Testament nie przedstawia żadnej koncepcji nieśmiertelnej duszy. Swego czasu badałem biblię i poznałem ludzi, którzy chcąc być szczerymi w tym czym się zajmują, uznali że chrześcijańskie idee duszy to pogaństwo, a tak naprawdę biblia mówi jedynie o zmartwychwstaniu i czas po śmierci aż do zmartwychwstania to okres nieświadomości, nie ma nic. Są przypowieści jak ta o Łazarzu i bogaczu, że spotkali się po śmierci na „łonie Abrahama”, ale to przypowieści. Saul mówił, że „ciało i krew nie odziedziczą królestwa bożego”, ale mówił też o „ciele chwalebnym” po zmartwychwstaniu, czyli widział dalej człowieka nie jako istotę duchową, lecz marzył o przeniesieniu cielesności na jakiś inny poziom (transhumanizm?).

          Jeśli się chwilę zastanowić to chrześcijańska wiara w życie po śmierci połączona z wiarą w przyszłe zmartwychwstanie na sad ostateczny, nie ma sensu. Człowiek idzie przecież po śmierci do nieba lub piekła. Rozumiem, że to taki sąd tymczasowy, bo przecież ma być ostateczny. I z tego nieba lub piekła wtłacza się ludzi z powrotem w ciała, żeby wyrok zapadł już oficjalnie.

          Polubione przez 1 osoba

          • przemex pisze:

            Tyle że piekła nie da się rzekomo opuścić. To jak mają oni zostać wtloczeni z powrotem do ciała? I też mnie kiedyś zastanawiała sprawa tych dwóch sądów. Ze niby mamy być sadzeni dwukrotnie? Bezsens. Zresztą wyobraża sobie ktoś zmartwychwstac po kilku tysiącach lat na jakiś happening pod tytułem sąd ostateczny we własnym ciele? Będzie to wyglądało co najmniej nie estetycznie…

            Polubienie

            • Andrzej Pucyn pisze:

              Przemexie po co bawisz się w komentowanie żydowskich bajek . Chcesz zobaczyć sąd ostateczny ? aniołów ? archaniołów ? herubinków ? to sobie weż maryśkę .Seans za free masz pewny ha ha ha .

              Polubienie

            • Andrzej Pucyn pisze:

              Ewentualnie jak świadkowie Jehowy zobaczysz się po śmierci w niebie jako prowadzący blog na WordPress i będący w opozycji do kociarza bo przecież za życia na ziemi to robiłeś . Tutaj skręty to już muszą być wysokiej jakości coś w stylu Woodstock ha ha ha .
              Swoją drogą zawsze mnie to ciekawiło dlaczego pejsatki pozwalają w Polin świadkom zakładać tyle biznesów i prowadzić je w Polin spokojnie . U mnie w mieście sporo biznesu należy do świadków .
              Powoli jednak zaczynam rozumieć dlaczego i z jakiego powodu Putin im urwał jaja .

              Polubienie

            • przemex pisze:

              Chrześcijaństwo to jest taka religia, której bez flaszki Soplicy się nie rozbierze…

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Tego i nawet z flaszką soplicy się nie rozbierze, a to dlatego że chrześcijaństwo miało zatruć pogaństwo strachem przed bogiem biblijnym i wytworzyć w człowieku postawę gdzie żyje na kolanach, zrzekając się swojej wolności. Nic w chrześcijaństwie nie musi mieć sensu, 2 + 2 nie musi równać się 4, bo strach jest zabójcą umysłu i trzeźwego rozeznania. Nikt nie musiał się starać żeby sąd ostateczny i sąd po śmierci jakoś się zgadzał ze sobą, bo chodzi o to żeby na samo słowo „sąd” człowiekowi miękły kolana.

              Polubione przez 1 osoba

          • borejkoblog pisze:

            Myślałem trochę nad tym co o duszy mówi biblia, bo powiedziałem że nie ma w niej żadnej koncepcji duszy nieśmiertelnej. Jest taki jeden fragment gdzie jest mowa o tym, że duszy zabić nie można … ale najlepsze jest to, że zdanie później Joszue straszy ludzi, że jego ojczulek Jahwe może duszę unicestwić:

            „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.”

            Wspomina się o tym, że duszy człowiek zabić nie może, tylko po to żeby powiedzieć, że Jahwe może ją unicestwić. Zdumiewające.

            Dla porównania Bhagavad Gita i słowa Kriszny, którego wielu niesłusznie zrównuje z „Chrystusem”:

            „Wiedz, że to co przenika całe ciało, nie podlega zniszczeniu. Nikt nie jest w stanie zniszczyć wiecznej duszy. Materialne ciało niezniszczalnej, bezgranicznej i wiecznej żywej istoty nieuchronnie ulega zniszczeniu; dlatego walcz, o potomku Bharaty. Kto myśli, że żywa istota jest zabójcą albo że jest zabijana, ten nie posiada wiedzy, ponieważ
            dusza ani nie zabija, ani nie jest zabijana. Dla duszy nie ma narodzin ani śmierci. Nie powstała ona, nie powstaje, ani też nie powstanie. Jest nienarodzoną, wieczna zawsze istniejącą, nigdy nie umierającą i pierwotną. Nie ginie, kiedy zabijane jest ciało. Nigdy i żadną bronią nie można duszy pocić na kawałki. ANI OGIEŃ NIE MOŻE JEJ SPALIĆ, ani
            woda zamoczyć, ani też nie może wysuszyć jej wiatr. Ta indywidualna dusza nie ulega rozbiciu ani rozpuszczeniu. Nie może też zostać spalona ani
            wysuszona. Jest ona nieśmiertelna, wszechprzenikająca, niezmienna, niewzruszona
            i wiecznie ta sama. Dusza ta jest niewidzialna, niepojęta, stała i niezmienna. Wiedząc to, nie powinieneś rozpaczać z powodu ciała.”

            Na próżno jest szukać w ewangeliach takiego jasnego stwierdzenia. Są jakieś „przecieki” co do duszy, jedynie po to żeby postraszyć jej unicestwieniem. Mówi się o duszy jedynie po to, żeby ta wersja judaizmu nie była całkiem obca gojom.

            Polubione przez 1 osoba

            • przemex pisze:

              Nie dziw się, te patalachy zerznęli koncepcję duszy od pogan tak jak wszystko inne. Inaczej zresztą nie mogli. Nikt by chrześcijańskiej bajeczki nie kupił z czym i tak mieli problem do tego stopnia, że musieli siłą nawracać. Efekty długofalowe tej polityki są takie, że ludzie w większości tylko udają dla świętego spokoju, że wierzą. A w rzeczywistości mają głęboko gdzieś tą religię. Oczywiście to rodzi dalsze skutki w postaci niewyobrażalnej hipokryzji w społeczeństwie czy odbijania się w ramach odreagowywania w stronę przeciwną, totalnej negacji, materializmu, czasem wojujacego, agresywnego ateizmu. Chrześcijanie bardzo narzekają na wzrost ateizmu w świecie, ale nikt inny niż religie abrahamowe tak bardzo nie przyczynił się do powstania tego zjawiska.

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              ” Chrześcijanie bardzo narzekają na wzrost ateizmu w świecie, ale nikt inny niż religie abrahamowe tak bardzo nie przyczynił się do powstania tego zjawiska.”

              Wytłumaczyłem to kiedyś przyjaciółce, opisując to w ten sposób: gdyby dawniej, kiedy ludzie czcili Słońce ktoś powiedział „Słońca nie ma” to uznano by go za wariata. Później pojawiła się koncepcja boga oderwanego od natury, niewidzialnego w niebie i dopiero na bazie tego ludzie mogą łyknąć przeciwieństwo stwierdzenia „bóg jest”. Ateizm to po prostu odpadnięcie takiej pobożnej otoczki od czegoś, co powstało w momencie wymyślenia Jahwe.

              To samo tyczy się zjawisk takich jak promowanie zboczeń, gendery itp. Wielu uważa to za atak przeciwko chrześcijańskim wartościom. Wśród dzikich plemion nie było chrześcijańskich wartości a nikt nie wpadł na pomysł, że kobieta to nie kobieta, a facet to nie facet. Dziwnym trafem to wszystkie zboczenia są w krajach europejskich i tych, które powstały przez kolonizację (USA, Brazylia). Niemcy przecież zbudowały ten świat „chrześcijańskich wartości”. Chrześcijaństwo najpierw stworzyło z seksualności demona, a teraz ten demon żyje swoim własnym życiem, bez pobożnej otoczki i sprawia wrażenie czegoś bezbożnego. Na tym żerują ci którzy europejczyków zaciągają na fałszywe barykady walki z „marksizmem kulturowym”.

              Nawiasem mówiąc „lewacki” kraj jakim jest Białoruś wolny jest od genderów, homoparad, imigrantów, a ciągle słyszę, że taki jest cel lewicy, że im więcej lewicy tym więcej zboczeń.

              Swoją drogą ciekawie jest z tym „marksizmem kulturowym”. Mówi się, że zacieranie różnic pomiędzy płciami to element „marksizmu kulturowego”. Sam Marks mówił: „Bezpośrednim, przyrodniczym, koniecznym stosunkiem człowieka do człowieka jest stosunek mężczyzny do kobiety.(…) Wedle tego stosunku można więc ocenić poziom całej kultury człowieka.” A co na temat płci i narodowości ma do powiedzenia Saul z Tarsu? Cytuje: „Nie masz Żyda ani Greka, nie masz niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy jedno jesteście w Jezusie Chrystusie.” – definicja rzekomego „marksizmu kulturowego” w pigułce.

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Zapominam w tym wszystkim o tym, że potocznie „dusza” w wyobrażeniu ludzi to jest taka kontynuacja tego kim jest się w ciele, tylko rozciągnięta na wieczność w „niematerialnym ciele”. Ja rozważając o duszy w ogóle zaczynam z innego poziomu. To kim ja jestem podczas życia w ciele, jakie mam nawyki, predyspozycje, co lubię a czego nie lubię, to nie jest dla mnie w ogóle „dusza”. To jest pewna konstrukcja umysłowa. Mówiąc o duszy szukam pewnej niezależnej esencji, czegoś poza moim charakterem, czegoś co nie zostało ukształtowane przez okoliczności życia. Nie chciałbym żyć wiecznie jako osoba którą jestem tu na ziemi. Co prawda dusza przenika to kim jestem w tym świecie, zasila to wszystko i podtrzymuje, ale ta esencja sama w sobie jest nawet poza człowieczeństwem. Wyobrażam to sobie bardziej jako eksplozje nuklearną z przenikającymi wszystko na wylot promieniami zawieszoną w punkcie poza czasem i przestrzenią, gdzieś za portalem w moim sercu niż jakieś nudne trwanie jako widmo tego kim byłem w tym życiu.

              Polubienie

          • borejkoblog pisze:

            Dla mnie dusza to pewna mikroskopijna iskierka przebywająca w sercu, która ma jednak na tyle dużą moc, że przenika całe ciało i zasila wszystkie jego funkcje życiowe. To taki odpowiednik Słońca, które widzimy na niebie, z tym że Słońce fizyczne też ma w środku taką duszę, która zasila je, umożliwiając mu emanowanie światłem i ciepłem utrzymujące fizyczny świat. Nasza krew to „słońce w płynie” – Słońce fizyczne, a nasza dusza to mniejsza wersja tej iskry, która jest we wnętrzu Słońca

            Słońce jest dla mnie nieograniczoną świadomością, która jest taką duszą wspólną dla wszystkich, którzy dzięki niemu zbierają doświadczenia, podejmują wyzwania, doskonalą się i następnie wracają z powrotem do źródła, wzbogacając jego blask. Iskierki wracają i stają się jednym ale jednocześnie nie do końca można powiedzieć, że tracą swoją indywidualność, bo te wszystkie indywidualne przeżycia łączą się w jedno i to co każda iskierka przeżyła jest zawarte w tym co emanuje całość. Te wszystkie indywidualne iskry jednoczą się i tworzą większą indywidualną iskrę, a jest ich tyle ile gwiazd w kosmosie, czyli nieskończoność.

            Oczywiście, że nie wierzę w Słońce, które zostało wykute przez kowala, ale też nie lubię takiego ateistyczno-poetyckiego podejscia do bogów, że to wszystko to jedynie personifikacja i że za Słońcem nie stoi żadna świadomość. Duch Słońca jest niepojęty, czymś poza ludzkimi wyobrażeniami, ale do każdego przemawia na tym poziomie na jakim aktualnie jest. Jestem człowiekiem więc przemawia do mnie jako do człowieka. Kowal to archetyp kogoś, kto hartuje swój charakter, doskonali ducha, kto wykuwa swój miecz by przebić się przez warstwy kłamstw. Z jednej strony to tylko poezja, ale za tą poezją stoi realna świadomość. Nie ma dla mnie sensu pogaństwo jeśli za Ziemią, Słońcem, planetami i gwiazdami nie stoi żadna świadomość.

            Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Dalej w temacie duszy. Są takie koncepcje, że iskierki świadomości opadają w materię, że stają się przez to uwięzione, że poprzez identyfikowanie się z ciałem są jakby otumanione i trzeba zerwać z tymi materialnymi przywiązaniami żeby uwolnić dusze. Z jednej strony jest to świetny, poetycki opis, ale według mnie to nie jest tym co rzeczywiście zachodzi. Trudno jest opisać słowami a nawet jeśli się to opisze słowami, to traci to nieco na romantyzmie. Według mnie dusza, która przenika ciało, nigdy przenigdy nie jest ograniczona przez to, że ktoś identyfikuje się z ciałem, materialnymi pragnieniami. Nie jest uwięziona w ciele niczym więzieniu. Więzienie jest samo-stworzone przez umysł, fałszywą tożsamość która stara się żyć w oderwaniu od swojej wiecznej esencji. Następuje identyfikacja z materialnym światem i jedynie ten umysł jest uwięziony w samo-stworzonym przez siebie więzieniu. To umysł nie może wyjść ze swoich własnych krat. To co jest świadome poczynań umysłu, doświadcza tego poczucia ograniczenia, ponieważ jest świadomością która przenika wszystkie procesy jakie zachodzą w istocie. Świadomość sama w sobie doświadcza „ja jestem uwięziony” ale doświadcza tego dlatego, że przenika umysł, który jest uwięziony, a świadomość/dusza sama w sobie nie jest ograniczona. Zbytnie wczuwanie się w historie o „uwięzionych iskierkach” tak naprawdę nakręca poczucie uwięzienia i utrudnia zajrzenie za warstwy kłamstw, za którymi ciągle, niezmiennie, lśni nasza nieograniczona świadomość.

              Podobnie jest z „ewolucją duszy” i tym, że po śmierci iskra duszy wędruje z ciała do ciała. Dusza sama w sobie nie ewoluuje, ale zasila wszystkie ciała i umysły, które przechodzą proces ewolucji dzięki temu, że zanurzają się coraz mocniej w swojej własnej esencji, która jest niezmienna. Mamy ciała fizyczne, eteryczne, astralne itd. i każde z tych ciał ewoluuje tak, że staje się niejako wchłonięte przez te wyższe, wchodząc w stany subtelniejsze. Ciało eteryczne, astralne, to nie jest dusza, to są ciała bardziej subtelne od ciała fizycznego. Każde z tych ciał żyje dzięki temu, że w sercu ma niematerialną esencję. Ewolucja duszy też może być piękną, romantyczną opowieścią jak w przypadku „uwięzionych iskierek”, ale też nie jest dosłownie tym co, według mnie, zachodzi. Wyższe stany świadomości już są gotowe, a jedyne co następuje to ich stopniowe odkrywanie, poprzez odpadanie ograniczających przywiązań, tak że powstaje wrażenie wchodzenia na wyższe poziomy. One już są, my już w tym momencie równolegle do tych żyć ziemskich funkcjonujemy w wyższych wymiarach jako boskie istoty, tak więc nie tworzymy czegoś czego nie ma, a jedynie żegnamy się z poziomami niższymi.

              Dusza nie przechodzi z ciała do ciała, ponieważ nie jest umiejscowiona w przestrzeni, żeby sobie tak latała z jednego miasta do drugiego, tam gdzie ktoś postanowił spłodzić sobie dziecko. Tam gdzie zaczyna bić serce, tam niejako otwiera się brama do tej osobliwości i w ten sposób „pojawia” się w danym człowieku. Dlatego w każdej żywej istocie pojawia się ta esencja, nie dlatego że iskierki szukają serduszek i tam sobie osiadają, lecz wszystkie serca umiejscowione w przestrzeni otwierają drzwi do wymiaru poza przestrzenią i w ten sposób każda esencja znajduje się w każdym sercu.

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Czytając komentarze do wersów Bhagawadgity zauważyłem, że autor zaznacza iż dusza indywidualna i absolutna rzeczywistość to są dwie różne rzeczy, bo przecież absolutna rzeczywistość doświadcza wszystkiego, totalności wszystkich istnień w jednym momencie, a dusza indywidualna jako coś mikroskopijnie małego jest umiejscowiona w sercu i doświadcza istnienia jednej, konkretnej istoty, z jednym konkretnym ciałem. Uważam nieco inaczej. Dla mnie natura duszy indywidualnej i tej absolutnej jest jedna i ta sama, tylko różne są sposoby jej osiągania. Serce jednej konkretnej istoty otwiera niejako przejście do rzeczywistości absolutnej, niematerialnej, nienarodzonej, ta jedna konkretna istota jest zanurzona w tej duszy, dlatego doświadcza tej rzeczywistości jako „duszę indywidualną”, jako „niewielką iskrę”, a ta iskra jest „niewielka” nie dlatego, że ma rzeczywiście „bardzo małe rozmiary” lecz jest to „punkt” będący niewymiarową osobliwością. Gdyby tak obrać istotę jak cebulę ze wszystkich jej ciał po kolei, zostałoby tylko to, do czego te ciało otwiera „niewielkie przejście” i ta dusza nie doświadczałaby konkretnego, oddzielnego ciała, tylko totalności wszystkich istot, w każdym miejscu i czasie, jednocześnie. Tu przychodzi porównanie do „nieograniczonej przestrzeni”, bo to przychodzi po prostu na myśl kiedy stara się to sobie wyobrazić. Tylko, że to też nie jest nieograniczona przestrzeń, lecz niewymiarowy osobliwy punkt, który zawiera w sobie każdą rozległą przestrzeń jaka istnieje. Tak oto „rozległa, wszechogarniająca, pojedyncza dusza wszechświata” oraz „niewielka iskra duszy indywidualnej” to jedno i to samo.

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Tak trochę namieszałem w swoim opisie, bo raz piszę, że dusze łączą się, tworząc większy blask, a raz że dusza nie ewoluuje, bo jest rzeczywistością niezmienną. W skrócie mówiąc: każde serce stanowi bramę do niematerialnej, niezmiennej rzeczywistości, która jest tą samą rzeczywistością dla każdej istoty i jednocześnie każde z tych serc tworzy swój własny płomień. Na drodze ewolucji te płomienie łączą się ze sobą, tworząc większy blask ale to co podtrzymuje płomień i to co jest siłą jego życia, jest ta nienarodzona rzeczywistość, która nie ewoluuje i jest niezmienna.

              Tak naprawdę nie chodzi o to, żeby umieć to opisać, bo na dobrą sprawę to jest coś co się odczuwa w wyciszeniu. Najważniejsze żeby odczuć swoim sercem, że jest coś więcej niż tylko krew.

              Podoba mi się cytat ze Słowiańskiej Księgi Trajana gdzie omawiana jest natura bogów:

              „Mówią iż Bogowie są odwieczni jak pierwotny Swarożyc Stwórca, że są tej samej natury co Śniący, sąświatłem przenikającym stworzenie, które czcimy w każdym ziarnku stworzenia jak i w naszych sercach a światło to zwiemy Jesse (istność, osnowa życia, rzeczywistości, „to co naprawdę jest”).

              Tedy wszystko co istnieje przenika Jessie, który jest życiem i siłą wszystkiego co istnieje, jest życiem każdego źdźbła trawy i duchem każdego kamyka, jemu oddajemy w ciszy cześć i skłaniamy się przed każdą cząstką stworzenia, pierwotnego ducha, mocy nie mającej formy a a manifestującej się w każdej formie, który jest zarazem czystym światłem Trójjasnego Peruna, Ojca Bogów, który jest mnogi a jedyny, który jest Pierwotnym Swraożycem (Płomieniem) ukazującym się na wiele sposobów (jako wielu Swrożyców różnych a zarazem jednakich).”

              Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Lubię ten powyżej wklejony fragment, bo pokazuje że za Słowiańskimi bogami stoi coś więcej niż tylko symbole i mitologiczne przedstawienie zjawisk na niebie. Sam Jasza, czy Jassa to też inaczej Jaśnia (blask) oraz Jaźń. Zamieniając jego imię na Jaźń ten fragment zaczyna przypominać wypowiedzi hinduskich mędrców lub kogoś podobnego.

              Polubienie

  16. opolczykpl pisze:

    Panowie, jestem strasznie zawalony. Przeprawszam więc, jeli nie odpowiadam na ew. pytania.
    W sprawie zrozumienia krystowierstwa i flaszki Soplicy przypomniało mi się wyznanie wiary Gerwazego Gaguckiego:

    „Kiedy wypiję dwie butelki wina, chodzenie po wodzie nie sprawia mi trudności. Po trzeciej butelce zaczynam lewitować i nie wiem kim jestem. Po czwartej unoszę się do boga ojca, który zawiesza mnie na rzymskiej szubienicy, abym wytrzeźwiał. Piątą butelkę wypijam po zdjęciu z krzyża i moim zmartwychwstaniu. Domagam się tedy adoracji nawiedzonych przygłupów, czyli paciorków i całowania moich stóp. Proszę także o zwolnienie mnie z wszelkich podatków oraz gwarancji, że państwowe subsydia na moje religijne oszustwa zostaną wpisane do Konstytucji. I tak mi bozio dopomóż…”

    Trzymajcie się!

    Polubione przez 2 ludzi

  17. Polak-Słowianin pisze:

    Andrzeju,

    „żydowskich bajek”

    Znakomite podsumowanie!
    Poza tym krystowiercy mówią jedno, a co innego robią. Nie zmieniło się też ich podejście, wciąż jest to: tylko my (to jest główna mega-bajka) – co jest przyczyną tylu nieszczęść. No i nie widzą, że u nich żyd/Żyd zawsze jest z przodu, bo to, co krystowiercy twierdzą, że mówi ten „ich” bóg wzięli pierwotnie od tegoż żydostwa.

    Polubienie

    • Andrzej Pucyn pisze:

      Pozdrawiam Polaku Słowianinie .
      Swoją drogą co to kużwa jest : nagi Adam i Ewa , ulepienie Ewy z gliny , gadający wąż , chodzenie po wodzie , ucieczka z Egiptu żydów ( cud z morzem nigdzie w żadnych zródłach egipskich nie potwierdzony ) , Łazarz . Raz Maria Magdalena święta raz grzesznica .Raz Joszue miał dzieci ( Tom Hanks następny mądry ) raz nie miał .
      Ludzie help me bo wyląduje na oddziale zamkniętym .
      Pejsatki są cwani . Przebiegłe istotki .
      Ostatnio w parchatych mediach widziałem trzy filmy . Główny bohater niewierzący ale jak mu wierzący pokazują Biblię to on zawsze mówi tak : ” To że jestem niewierzący nie oznacza że nie mam głębokiego szacunku do tej księgi „.
      Wczoraj w każdym parchatkowym medium wielogodzinne transmisje z mszy na wielu kanałach bo jakaś uroczystość była z obrazem Miriam .
      Pejsatki macie TV robicie co możecie ale naprawdę czuć w powietrzu że to niebawem wszystko upadnie i nic nie poradzicie .
      Wczoraj na dwóch kanałach jednocześnie wywiady z Dziwiszem.
      Co to jest państwo wyznaniowe ? Dobrze że pejsatym abonamentu nie płacę .
      W Niemczech nie lepiej .Co tydzień ZDF o dwunastej transmisja mszy a Szkopy rozmodleni że aż miło ha ha ha . Skupienie jak u Słowian w Polin w Kościółku.

      Polubienie

      • Polak-Słowianin pisze:

        Pozdrawiam i ja,

        Co ciekawe, niektóre te fragmenty żydo-bibli brane były kiedyś dosłownie – niechby tylko ktoś próbował temu zaprzeczyć! Kiedy tych bzdur nie dało się utrzymać na skutek rozwoju nauki, nagle stały się one metaforą (apologetyka czyni cuda).
        Ostatnio znalazłem niezły tekst, takie przyznanie się do winy: „NAWRACANIE W CIENIU KONKWISTY” (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę ten tytuł).

        Sława!

        Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Nawet nie chodzi o gadające węże i ulepienie z gliny, tylko o to że zażydzone umysły pozbawione są wyobraźni i skore są do wierzenia we wszystko dosłownie, tak jak jest napisane. Pogańskie mitologie też pełne są takich dziwnych, pozornie śmiesznych rzeczy, ale zawsze było to obrazowe przedstawienie czegoś np. zjawisk na niebie. Weźmy mit o Feniksie, że odradza się z popiołów. Też brzmi głupio, ale każdy człowiek z wyobraźnią wie, że chodzi o Słońce które przemierza niebo na swoich skrzydłach, że odradza się na wiosnę. Jeśli chodzi o chodzenie po wodzie, to chrześcijanie w śmieszny sposób chcą pokazać jaki to ich bóg jest cool i że może wszystko. Gdyby w którejś z pogańskich mitologii jakiś bóg chodził po wodzie, to myślę że mógłby to znów być bóg słoneczny, bo jeśli spojrzeć na jezioro i na horyzont podczas wschodu lub zachodu, to tarcza Słońca styka się z wodą. Oczywiście – pozornie, ale wyobraźnia człowieka mogłaby powiedzieć „mój bóg chodzi po wodzie”. Jednocześnie byłaby w tym świadomość, że to poetycki opis.

        Polubienie

        • Polak-Słowianin pisze:

          borejkoblog,

          Są skore, ale nie wszystko biorą dosłownie. Nie bój, nie bój, jest wielu łebskich krystowierczych cwaniaków, którzy zrobią wszystko żeby ten przekaz nadal trwał.
          Słowianie, animiści, widzieli/widzą Ziemię nie tylko jako materialny obiekt, ale jako żywą, czującą Osobę, Matkę Ziemię, bo patrzyli całym sobą (duch-osoba ma nie tylko te zewnętrzne zmysły), a nie tylko tymi materialnymi zmysłami na których opiera się współczesna nauka w swoich opisach Ziemi, czy Słońca. Materialnymi zmysłami widzimy tylko ciało osoby, do tego żeby uznać kogoś za osobę potrzeba czegoś więcej.

          Polubienie

  18. Andrzej Pucyn pisze:

    Tylko że u Słowian co tydzień msza w niedzielę o 7 rano . Skupienie większe niż przy seansach Kaszpirowskiego . Podobnie w Niemczech tylko że tam transmitują mszę w niedzielę o 12.00 . Niech mnie kurza stopa .

    Polubienie

  19. Andrzej Pucyn pisze:

    Przemex może się zastanowisz aby zrobić u siebie główny temat o lubawiczerach i o tym jaki realny mają wpływ na Rosję .

    Polubione przez 1 osoba

  20. borejkoblog pisze:

    Co do węża i ogrodu (nie mylić z wężem ogrodowym). Coś jest nie tak w tej historii i to nie chodzi o to, że z węża robi się kogoś złego itp. Myślałem nad tym co tu nie gra i chyba to rozgryzłem. W tej historii zostało wszystko odwrócone. Tam gdzie jest Jahwe, tam powinien być wąż, a tam gdzie jest wąż tam zaczyna się problem z Jahwe. Nie pasowało mi to, że chrześcijanie drwią sobie z życia w zgodzie z naturą i gloryfikują „cywilizacje” jednocześnie uważają, że „grzech pierworodny” poskutkował wyjściem z ogrodu. Rozumiem więc, że ideałem życia było życie wśród natury. Jeśli chrześcijaństwo ma prowadzić do pojednania z bogiem, to dlaczego im więcej chrześcijaństwa, tym więcej odcinania od natury? Na czym polega zamiana według mnie. Jahwe, który umieszcza ludzi w ogrodzie i nakazuje im „czynienie sobie ziemi poddanej” nie pasuje do tego ogrodu. Po co w ogóle tworzyć ogród i umieszczać w nim człowieka, który miałby nad nią panować, skoro można było stworzyć nienaturalne środowisko w którym człowiek zajmowałby się sam sobą.. Do ogrodu pasuje za to wąż, w końcu to twór natury. Mamy węża w ogrodzie i człowieka, którego kusi … Jahwe, by odciął się od natury i zaczął tworzyć sztuczne miejsce do życia, w oderwaniu od naturalnego świata. Bez zrozumienia, że zaszła zamiana człowiek może poczuć sympatię do tego, kto człowieka z ogrodu wyprowadził. W końcu człowiek był nieświadomym niewolnikiem w tym ogrodzie, tak to jest przedstawione. Tylko że ta wizja zniewolonego człowieka w ogrodzie to manipulacja. To nieudolne podpięcie anty-naturalnego Jahwe pod naturalność. Dlatego to jest takie groteskowe, cała ta sytuacja. I teraz rodzimy się, chcąc nie chcąc, w świecie anty-naturalnym, utworzonym poprzez kult Jahwe, bo nasi rodzice czy dziadkowie dali mu się zwieść. Mamy więc stan „grzechu pierworodnego” i jest on podtrzymywany poprzez kult Jahwe, a nie poprzez sprzeciw wobec niego.

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Idąc dalej, to przeciwko komu jest ten „grzech”? Dlaczego kapłani tak piorą mózgi ludziom, że są grzeszni? Jeśli postacie węża i Jahwe zostały zamienione, a grzech pierworodny to odcięcie od natury, to kapłani Jahwe mają za zadanie podtrzymywać owy stan grzechu, czyli bluźnierstwa przeciwko … swoim pierwotnym bogom. I tak człowiek idzie do kościoła i ma tam zażydzoną wersję słonecznego boga, którego krew i ciało zjada. Jest to nie tyle jedzenie Joszue, co nakazanie ludziom by bluźnili swoim bogom ukazując ich wiszących na krzyżu, nadając im żydowskie imiona i każąc im jeść ich ciało.

      Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      W tej zamianie chodzi nie tylko o zamianę nazw, ale i charakterów. Tam gdzie pojawia się wąż, tam powinien być Jahwe z tekstem w stylu „czy wąż powiedział wam, że jesteście wolni, że dobrze jest znać dobro i zło? Ja powiem wam jak stworzyć system gdzie tak ludziom namieszacie w głowach, że nikt nie będzie wiedział co jest czym i będą wam posłuszni. Przede wszystkim muszą zgiąć przede mną swoje kolana.”

      Nie rozumiem czemu człowiek w stanie naturalnym miałby nie znać dobra i zła. To człowiek cywilizowany traci to poczucie. Obecnie to już nawet kobieta nie może być kobietą i mężczyzna mężczyzną, różnice się zacierają. Ludzie mają fałszywe punkty odniesienia dane im przez cywilizacje, oceniając co jest moralne a co nie.

      Polubienie

  21. Andrzej Pucyn pisze:

    Ciekawe wpisy borejkoblog .Super że pan tu pisuje .

    Jednak teraz trochę z innej beczki .
    Panowie między katabasem polskim a rzymskim żadnej różnicy nie ma oprócz tego że polski może sobie ruchać babę bez stresu nie wyjeżdżając 500 km od plebanii i nie ma pociągu do dzieci .
    Kilka lat temu uważnie ich na dożynkach obserwowałem . Obaj katabasy przybijają sobie piątkę czule gaworzą a także razem piją piwo żeby zawinąć na końcu kiecę i ładnie tańczyć mając już nieco promili .
    Różnica tylko taka że jak pisałem polski katabas po dożynkach idzie sobie do domu i rucha sobie bez stresu i nerwów a rzymski będąc na bani ( a co mu zrobią jak go złapią ? mogą mu naświstać wszak rządzą kumple pejsatki a to jedna drużyna ) jedzie te 500 km i niestety robi te rzeczy w stresie i nerwach .
    Także proszę nie chwalić polsko – katolickich bo to ta sama swołocz.

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      „Ciekawe wpisy borejkoblog .Super że pan tu pisuje .”

      Dzięki 🙂 Jaki tam ze mnie pan, 30-stki nawet nie mam. Jestem rocznik 89 czyli urodzony zostałem już w „nowym wspaniałym świecie trzeciej Rzydopospolitej”.

      Muszę ogarnąć jakoś tego wordpressa, żeby pisać na blogu, bo tak spamuje pod jednym wątkiem na blogu cudzym.

      Polubione przez 1 osoba

      • przemex pisze:

        Jestem rocznik 89

        To możemy sobie podać ręce. Też rocznik 89. Przez globalistów pokolenie nazywane ponoć pokoleniem mięsa armatniego. Na jego skórze testowana jest bowiem transformacja ustrojowa. Efekty już są. Cała masa ludzi w moim wieku(i okolicach), bezrobotna, znerwicowana, uzależniona od rozmaitych nałogów, bez perspektyw, bez przyszłości, czasem nawet z wysokim wykształceniem, nikomu do niczego niepotrzebna, wyalienowana i społecznie wyeliminowana. Przykre ale prawdziwe.

        bo tak spamuje pod jednym wątkiem na blogu cudzym

        E tam, zaraz spamuje, mądre komentarze są na wagę złota. 🙂

        Polubienie

        • borejkoblog pisze:

          ” Przez globalistów pokolenie nazywane ponoć pokoleniem mięsa armatniego. ”

          Do roli mięsa armatniego zostałem wstępnie przygotowany w roku 2008 kiedy to załapałem się na ostatni pobór do wojska. Wysłano mnie i mnóstwo młodych chłopaków z Podkarpacia pod granicę z Obwodem Kaliningradzkim do jednostki przeciwlotniczej. Dwa lata później nastąpiła prowokacja smoleńska. Dziwna sprawa takie ściąganie ludzi z drugiego końca kraju. Ostatnio Antoni napisał do mnie list żebym w razie potrzeby krwi swojej nie szczędził. To co my mamy w tym wojsku to jest śmiech na sali. Żołnierze też świetnie przeszkoleni. Jak nam robili testy sprawnościowe pod koniec razem z żołnierzami zawodowymi, to my, żołnierze zasadniczej służby, byliśmy często sprawniejsi od zawodowych.

          A rzeczywistość jest nie za ciekawa, jeśli chce się tutaj jakoś żyć i jednocześnie nie stracić swojej duszy. Miałem taki okres w życiu totalnego odizolowania, ciągle czytałem, ćwiczyłem, szukałem pewnych odpowiedzi w duchowości. Chwilowo „dżuma znad Jordanu” chciała mnie sprowadzić na kolana ale się dałem. Może stąd taka sympatia do Vikernesa, pomimo pewnych jego skrzywień, bo te połączenie alienacji (w jego przypadku więzienie) + to, że muzyka metalowa zawsze podtrzymywała mnie na duchu i ostateczna konkluzja, że mamy do czynienia z zarazą znad Jordanu, czyni z niego kogoś mi pokrewnego. Okazuje się, że jego punktem odniesienia są kwestie rasowe, a ja to odczuwam jako ślepą uliczkę. Co prawda nigdy nie nabrałem się na „białą rasę panów”, ale tak mnie trochę to nęciło. Ostatecznie Opolczyk i jego blog pomógł mi tego uniknąć. I tak fajnie ta historia się zakończyła, bo sam Opolczyk zamieszcza przetłumaczony przeze mnie film z moim komentarzem + swoim rozwinięciem.

          Polubienie

          • przemex pisze:

            Ja w wojsku nie byłem. Ominęło mnie to, chodziłem wtedy do technikum. Choć momentami zastanawiałem się czy nie pójść. Zawsze podobały mi się czołgi, jakiś sentyment mam do tych maszyn(choć służą do zabijania). Ale to co zrobiono z naszą armią po 1989 roku i perspektywa wylądowania na kontrakcie gdzieś w Afganistanie czy Iraku lub innym amerykańskim polu walki a potem na cmentarzu czy na wózku inwalidzkim z urwanymi jajami i problemami psychicznymi mnie skutecznie zniechęciła. Ostatecznie jestem człowiekiem dosyć wrażliwym, jakoś nie za bardzo nadaje się do mordowania ludzi z drugiego końca świata za marną kasę, których nawet nie znam i nic mi oni nie zrobili.
            Zresztą w 2008 roku i okolicach to był ze mnie jeszcze fan PiS-u. Głosowałem nawet razu jednego na tych pajaców, chociaż nawet wtedy już zaczynali mi zwyczajnie śmierdzieć, ale człowiek był głupi…

            A rzeczywistość w Polsce jest szczególnie nieprzyjemna dla osób wrażliwych, sentymentalnych, samotników, buntowników, itp. Tacy zwykle są odizolowani, wyalienowani, przezroczyści dla otoczenia, czasem nawet wyśmiewani jako popierdoleni, ale za to mają niebagatelną okazję stojąc z boku do obserwowania otaczającego ich świata i wyciągania prawidłowych wniosków.

            Polubienie

            • borejkoblog pisze:

              Przypomniałem sobie, że jakiś miesiąc temu miałem sen w którym to żołnierze stali w szeregu przed Macierewiczem i słuchali propagandy przeciwko Rosji. Patrzę na ich mundury a zamiast naszywki z flagą biało czerwoną widzę … logo Mc Donalda 😀

              Polubienie

        • Andrzej Pucyn pisze:

          Przemexie nie licytuje się .Wam jest ciężko .Wiem to ale my mieliśmy gorzej . Na początku lat dziewięćdziesiątych straciłem pracę przez te chazarskie gówno a miałem żonę i trójkę dzieci . Żona pracowała w szkole jako sprzątaczka mało zarabiała a jeszcze mi do łba przyszło aby się zabijać .Cudem mnie w szpitalu odratowali .
          Te chazarskie kurwy .Oni nas wszystkich zniszczyli i wykończyli ale nawet do tej swołoczy nie mam pretensji .Najbardziej mnie wkurwia i boli ta polska głupota i ciemnota . Ameba amebę pogania w tym kraju a mądrych ludzi niewielu .

          Polubienie

          • przemex pisze:

            Zgadzam się, lata dziewięćdziesiąte były tragiczne. Teraz się trochę uspokoiło, ludzie których zwolniono pozakładali jakieś tam „biznesy”, cześć wyjechała za granicę, część do miasta, rolnicy dostali „dotacje” z UE, itp i jakoś ciągną tą biedę, ale to jest dalej męczarnia. Fala samobójstw wciąż przetacza się przez kraj i rośnie z roku na rok. Celem tego jest wykończenie nas i nie ma się co oszukiwać.

            Polubienie

  22. borejkoblog pisze:

    „Odcinam się od Vikernesa z jeszcze innych powodów. Jest zabójcą, podpalał kościoły w Norwegii i takie czyny potępiam. ”

    Wiadomo, że widok palącej się rzymskiej szubienicy jest widokiem przyjemnym, ale to co zrobił Vikernes sprowadziło się do tego, że zaczęto mówić że zrobili to „sataniści”. Takie czyny pomagają w istocie naszym wrogom, którzy mogą zacząć robić z pogan terrorystów. Jego naśladowcy zaczęli podpisywać się na ruinach spalonych kościołów „Szatan tu był”. On sam był świadomy dlaczego to robi, mówił że spalił te kościoły bo stały na miejscach dawnych świątyń Słońca. Jego fani w większości byli jednak nieświadomi i lubili być widziani jako „sataniści”. W tamtych czasach o Vikernesie wiadomo było tylko tyle, że gra w blackmetalowym zespole Burzum. Nikogo nie interesowało to, że nie jest satanistą, a w jego mrocznej, ciężkiej muzyce nie ma żadnego chwalenia Szatana. Kiedy opowiada o mrocznych siłach w swoich tekstach, to mówi o nich w kontekście obcej wiary, jak np. w utworze „Śmierć Jezusa”:

    Na ziemi leżała postać
    Tak zła, że wszystkie kwiaty wokół niej zwiędły
    Na ziemi leżała czarna dusza
    Tak zimna, że cała woda zamarzła

    Na las padł cień
    Gdy zwiędła dusza postaci zmierzała w jego kierunku
    Ponieważ była ona cieniem
    Cieniem z mocami zła

    Polubienie

    • borejkoblog pisze:

      Myślę, że takie podpalanie kościołów mogłoby być taką wisienką na torcie, kiedy to świat zostałby uwolniony od banksterskiego systemu. Żydowski matrix upada i płoną kościoły jako taki symbol, że nie będziemy czcić żadnego „narodu wybranego” .. a jak zaczyna się od takiego podpalania, to kończy się to jedynie tym, że należy wzmóc środki bezpieczeństwa, bo terroryści szaleją. Zacieśnia się wtedy pętla na szyi tych pogan, którzy nie mają żadnej możliwości konfrontacji z rządami państw i ich wojskami. Butlą z benzyną nikt nie przeciwstawi się NATO

      Polubienie

      • borejkoblog pisze:

        Nawiasem mówiąc, kiedy spłonął jeden z kościołów, padło podejrzenie na Varga Vikernesa, ale uznano że jest niewinny. Później, kiedy wsadzono go do więzienia za zabójstwo, to dołożono mu do wyroku sądu to, że spalił ten kościół, chociaż już wcześniej był uznany za niewinnego.

        Z drugiej strony sam daje do zrozumienia, że jednak to zrobił, tak z przymrużeniem oka, od 1:10 🙂

        Polubienie

        • przemex pisze:

          Chrześcijanie też palili pogańskie świątynie i mordowali kapłanów rożnych pogańskich kultów. Choć nie jestem piromanem i nie ma zamiaru nawoływać do mordowania księży, pastorów czy popów i palenia kościołów, cerkwi i zborów, to jednak podpalenie paru kościołów, bez względu na to kto to zrobił i z jakich pobudek, przyjmuje ze zrozumieniem. Nie popieram, ale rozumiem. Dostało się im to na co zasłużyli. Tak samo kiedy radio watykańskie i inne katolickie media pierdolą o prześladowaniach chrześcijan na świecie i tym ile to misjonarzy zginęło na misjach w krajach trzeciego świata, to rysuje mi się taki cyniczny, głupawy uśmieszek na twarzy. Może by się tak najpierw uderzyli w piersi i sami przyznali, że przez całe dwa tysiąclecia sami tak robili?

          Polubienie

          • Andrzej Pucyn pisze:

            Brawo świetny wpis a owieczki co tydzień wrzucają pieniążki do puszeczki aby misjonarze mieli papu . Co jakiś czas jeden przyjedzie do parafii i coś tam na kazaniu popierdoli jak mu tam ciężko gdzieś na końcu świata . Baby nie ma aby sobie poruchać i polizać pipkę . Samochodu niet to wierni wrzucają pieniążki na tacę aby misjonarz kupił sobie kolarzówkę.
            Na końcu jeszcze wrzucimy do puszeczki 10 pln weżmiemy nowy numer Niedzieli i do domu jest coolll .
            ha ha ha .

            Polubienie

          • przemex pisze:

            Taa, oni nieraz mają więcej seksu niż przeciętny świecki katolik, który beznamiętnie słucha banialuk w kościele o czystości i cnocie i partnera czy partnerki się ze strachu nie dotyka, jednocześnie zaliczając cudze/dając dupy na boku a oficjalnie rżnie świętego(hipokryzja w Polsce ma się dobrze). A potem piszą rozmaici szpece w internecie czy w mediach pieją, że Polacy mają problem z życiem seksualnym a małżeństwa/związki rozpadają się z braku kontaktu intymnego. I zalecają wizyty u seksuologa, tak jakby te niemowy nie miały własnego języka, żeby się dogadać w takich sprawach i potrzebują pośrednika, żenujące. Społeczeństwo upada coraz niżej. Jak popatrzysz w necie to co drugi wątek na rozmaitych forach to „żona mi nie daje”, „mąż nie chce seksu” a ja sram ze śmiechu czytając to… Polakatolik nawet do tego się nadaje…

            Polubienie

            • Andrzej Pucyn pisze:

              Przemexie zgadza ale jest na to rada . Pejsatki mają na wszystko radę . Zapłać mu tak z 5 stówek a on cię nauczy jak ruchać aby baba piała z rozkoszy jak kogut o czwartej rano plus jak z małego ptaszka zrobić ogromną maczugę .Do wyboru do koloru . Do wyboru 20 różnych kursów .
              Trochę zainwestować i baba każdej nocy będzie srać z rozkoszy i związek uratowany .Przepraszam że sobie trochę robię jaja .
              Jakby co zapraszam do Adepta .
              ha ha ha .
              https://www.youtube.com/user/WarsawLair/videos

              Polubienie

            • przemex pisze:

              Pejsatki już coś na to poradziły. Nadchodzą czasy robotów do seksu. Żonę boli głowa? Mąż jest zmęczony albo mu nie staje? No problem! Kup sobie robota! Będziesz mógł co jakiś czasu zmienić mu powłokę jak się stara znudzi i wgrać mu nowe oprogramowanie z nowymi funkcjami. 😉

              Polubienie

  23. borejkoblog pisze:

    Panie Andrzeju składam wyrazy współczucia z powodu śmierci syna. Pomógł mi pan ogarnąć światopogląd przez ostatni rok, od kiedy śledzę pana bloga, dlatego też jestem poruszony taką wieścią. Niektórzy tu się mogą dziwić co to za koleś tu pisze i skąd się wziął, a ja przeczytawszy wszystkie teksty na blogu razem z komentarzami nieco was poznałem. Taką najważniejszą rzeczą w której się umocniłem dzięki panu jest to, że pogaństwo to przede wszystkim duch, a nie ciało. Najbardziej poruszyło mnie jak opisywał pan, że siedząc przy ognisku, próbując wejść w kontakt z naszym słowiańskim Swarożycem pojawiły się uczucia i myśli, że „ciała przeminą, planety, gwiazdy i galaktyki, ale duch jest wieczny”. W dziwny sposób ta śmierć zbiegła się z tym, że zaczęliśmy poruszać temat, że ciało to nie wszystko. To pokazuje, że nasze dusze są nieograniczone czasem i mogą odpowiadać na coś co w materialnej rzeczywistości objawi się za jakiś czas. Życzę panu, by tak jak wtedy kiedy siedział pan przy ognisku, słysząc że wszystko przemija tylko duch trwa wiecznie, tak teraz zamiast pogrążać się w smutku, przekuł pan smutek w zwycięstwo przy pomocy młota naszego niebiańskiego kowala Swarożyca i hartując swoje serca w Jego ogniu, był spokojnym i szczęśliwym mimo okoliczności.

    Polubione przez 1 osoba

  24. Andrzej Pucyn pisze:

    Jasna cholera dowiedziałem się własnie z blogu . Panie Andrzeju wiem że to łatwo tak napisać ale trzymaj się chłopie . Jesteśmy z tobą w tej trudnej chwili .
    Ty mnie nie znasz ale ciebie znamy dobrze .
    Panie Andrzeju jest tylko smutek bo co innego można napisać . Naprawdę moje szczere kondolencje . Płakać się po prostu chce pomimo że tylko znamy się z internetu .

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.