Mateusz Piskorski: List zza krat.

za: https://pl.sputniknews.com/opinie/201801177129571-Mateusz-Piskorski-list-wezienie/

Redakcja Sputnika otrzymała list od polskiego polityka i politologa Mateusza Piskorskiego, który od ponad półtora roku znajduje się w warszawskim areszcie w związku z podejrzeniami o rzekome szpiegostwo na rzecz Rosji.

List został oficjalnie ocenzurowany przez polską prokuraturę.

Poniżej prezentujemy pełną wersję przesłania Mateusza Piskorskiego zza krat.

List Mateusza Piskorskiego do żony. Na zdjęciu widać pieczątkę Ocenzurowano

List Mateusza Piskorskiego do żony. Na zdjęciu widać pieczątkę Ocenzurowano

Polska nie jest już krajem dla normalnych ludzi. Czasami myślę, że tu powinna stać się jakaś katastrofa, żeby ludzie obudzili się z paraliżu głupoty.

Np sprawa pomników. Kilka moich gorzkich uwag o sprawie pomników Armii Czerwonej…

Emocje, symbole, interpretacja historii to ważna część polityki. Sprawa pomników nie jest tu marginalna. To, jakie pomniki stawiają władze danego kraju, mówi nam o kierunku polityki jego kierownictwa. A może nawet więcej — o kierunku meta polityki, bo te pomniki mają formować tożsamość, identyfikację nie tylko dziś, ale też następnych pokoleń.

Niszczenie pomników i miejsc pamięci żołnierzy Armii Czerwonej w Polsce jest aktem historycznej, symbolicznej wojny, którą polskie władze wypowiedziały nie tylko współczesnej Federacji Rosyjskiej, ale wszystkim narodom, które wzięły udział w Wielkim Zwycięstwie 1945 roku, także Polakom, których przodkowie walczyli w szeregach I i II Armii Wojska Polskiego u boku żołnierzy radzieckich.

Symbolicznie w ten sposób Polska staje po stronie nawet nie współczesnych Niemiec, które do dziś dbają o pomniki zwycięzców II Wojny Światowej. Staje, obok takich krajów jak Ukraina, Estonia, czy Łotwa, po stronie narracji neonazistowskiej. Burzy pomniki tych, dzięki którym Polacy żyją, stawia pomniki tym, którzy Polaków po 1945 roku zabijali-skrajnie prawicowym bandytom.

Problem można też, oczywiście, rozpatrywać od strony czysto prawnej. Strona polska łamie międzynarodowe zobowiązania, ignoruje umowy z Federacją Rosyjską, niszcząc miejsca pamięci wymienione w aneksie z 1992 roku. Tutaj nikt się prawem nie przejmuje, nikt nie pamięta o zasadzie wyższosci prawa międzynarodowego, ratyfikowanych układów nad prawem krajowym.

Logicznie Warszawa powinna najpierw wypowiedzieć albo renegocjować i zmienić zawarte z Moskwą porozumienia.

Neonazistowski Instytut Pamięci Narodowej, ta współczesna polska policja historyczna narusza obowiązujące prawo.

W 2016 złożyłem w tej sprawie doniesienie do organów ścigania. Bez ich reakcji. Po chwili zresztą stałem się więźniem politycznym za poglądy, które głosiłem, pewnie też w tej sprawie.

Pochodzę z Ziem Zachodnich, z miasta Szczecin, które Polska odzyskała dzięki wynikom, w rezultacie zwycięstwa nad hitlerowskimi Niemcami. Przedtem mieszkali tam Niemcy i bardzo niewielka grupa mniejszości narodowych, w tym Polaków. Podobnie było w mieście Trzcianka, Legnica i setkach innych, w których demontuje się dziś pomniki i miejsca pamięci. Z kim walczyli czerwonoarmiści pod wodzą Pawła Batowa, Iwana Koniewa czy Gieorgia Żukowa na tych terenach? Kogo, jak twierdzą dziś polskie władze, miałyby zniewalać, do kogo strzelać? Członków walczących do końca wojny oddziałów SS, Wehrmachtu, a później niemieckiej partyzantki znanej jako Wehrwolf? To w ich obronie faktycznie stają dziś polskie władze likwidujące miejsca pamięci i wspomnienia o przelanej krwi, o ofiarach, jakie poniosła tam niezwyciężona Armia Czerwona.

Czy kolejnym ich krokiem będzie stawianie pomników niemieckim nazistom? A może w ten sposób chcą symbolicznie zwrócić te ziemie Niemcom? Jaki jest cel tej obłędnej, pełnej nienawiści i agresji polityki historycznej?

Cel jest i to bardzo wyraźny i jasny: wypowiedzenie wojny Rosji w sferze symbolicznej, prowokowanie jej władz, wykopywanie przepaści, głębokich podziałów pomiędzy narodem polskim a narodem rosyjskim.

Dziś mieszkańcy tych ziem nie chcą likwidacji miejsc historicznej pamięci, wielu lokalnych samorządowców jest przeciw. To dlatego cała ta symboliczna agresja kierowana jest przez władze centralne, bez pytania o opinię miejscowych. Celem radykalnie rusofobicznej partii Prawo i Sprawiedliwość jest przeformatowanie pamięci i umysłów Polaków. Kolejne pokolenia w Polsce mają w ogóle nie wiedzieć, że Europę od hitleryzmu wyzwolił Związek Radziecki. PiS będzie przekonywał w szkołach,  że wszystko zawdzięczamy Amerykanom.

Polityka historyczna rządzącej od lat w Polsce partii wojny nie bierze pod uwagę faktów, logiki, etyki, a nawet związanego z każdą kulturą szacuku dla zmarłych i poległych.

Pozostawienie pomników oznaczałoby niebezpieczny dla władz polskich dysonans u Polaków: skoro Rosja została ogłoszona wrogiem i agresorem, przed którym mają nas bronić wojskowe bazy USA, to przedstawianie czerwonoarmistów jako bohaterów nie mieści się w takim politycznym schemacie.

Przeciwko historycznej agresji prowadzonej przez PiS protestuje niewielu. Na jej zgubne skutki międzynarodowe zwraca racjonalnie i dyplomatycznie uwagę ambasador FR w Polsce Siergiej Andrejew.

Są też sprawiedliwi wśród Polaków, np Jerzy Tyc i jego stowarzyszenie „Kursk” od lat opiekujące się miejscami pamięci z czasów ostatniej wojny. Patrząc z przerażeniem na rządzącą w Polsce partię wojny, bardzo chciałbym, żeby to właśnie Jerzy Tyc był tą twarzą, z którą Rosjanie kojarzyć będą ten kraj.

Z dumą współczesnych Rosjan pozwoli im patrzeć na Polskę nie przez pryzmat pełnych głupoty i nienawiści twarzy polskich polityków, ale zwykłych porządnych ludzi, którzy tu jeszcze są. I może kiedyś odbudują niszczone dziś pomniki…

Mateusz Piskorski, polski politolog, Warszawa

Reklamy

44 thoughts on “Mateusz Piskorski: List zza krat.

  1. https://wiernipolsce1.wordpress.com/2018/01/16/100-rocznica-odzyskania-niepodleglosci-przez-polske-tworzmy-narodowy-komitet-obchodow/comment-page-1/#comment-69362

    Scenariusz dla Słowian bardzo dobrze opracował Jan Stachniuk.

    Końcowy fragment

    Polska jako młot dziejowej realizacji Sławii
    Gdy zwracamy się myślą ku realizacji mitu zadrużnego, uwaga nasza skupia się na Polsce. Naród polski jest tym, który pod ciężarem antymitu judochrześcijańskiego upadł najgłębiej i najbardziej dramatycznie. W nim też zduszone moce tworzycielskie najwcześniej o sobie dają znać w zrodzeniu się świadomości zadrużnej. Stąd też naród polski w naszym pragnieniu jest tym, który potrafi pierwszy przełamać upiorny ciąg bezdziejów i dokonać niezmierzonej w swych konsekwencjach rewolucji sławskiej. Zapewne będzie się musiało dokonać syntezy z autonomicznym dorobkiem narodu rosyjskiego. Lecz to kwestia, dziś jeszcze nie dająca się ująć w ramy przewidywań.
    W łonie narodu polskiego rozegra się najpierw doniosła walka o oparcie życia na nowych zasadach. Od wyniku tej walki zależy, czy Polska jako naród stanie się młotem zadrużnym Sławii. Gdy patrzymy na Sławię, jasnym jest, iż tylko w Polsce lub Rosji może powstać ognisko nowego życia. Wierzymy, że będzie ono udziałem naszym.
    Ognisko zadrużnej kultury, której nosicielem będzie naród polski, otwiera następną fazę w życiu Sławii. Rozpocznie się nowy rozdział historii: inwazja zadrużnej kultury z Polski na resztę Sławii. Procesy historyczno-kulturalne, wynikające z roli Polski jako młota zadrużnego, przejdą następujące etapy:
    1. Wypełnienie obszaru wewnętrznego
    2. Rewolucja zadrużna
    3. Przetworzenie narodu polskiego w myśl zadrużnego ideału
    4. Polska jako młot zadrużny dziejowej realizacji
    5. Imperium sławskie jako wynik inwazji zadrużnej kultury na całość ludów sławskich
    6. Spełnienie limitów rozwojowych mitu zadrużnego.
    Oto mamy kolejność etapów historycznych. One stanowią linię generalną mitu zadrużnego. Linia generalna musi być zasadniczym mianownikiem wszelkich poczynań. Względy taktyczne, konieczne kompromisy, zawsze i wszędzie muszą mieć za podstawę orientowanie się na linię generalną. Podstawowym zagadnieniem dla nas staje się wytyczenie drogi prowadzącej do rewolucji zadrużnej w Polsce. Mamy rozbudować własne siły w ten sposób, by w odpowiedniej chwili móc przystąpić do rozgrywki o władzę. Stoją przed nami ogromne prace do wykonania. W niezmordowanym trudzie, wypełniającym każdą chwilę naszego życia, winniśmy te prace z natężeniem forsować. Nie należy mieć złudzeń, iż praca nasza będzie czymś przyjemnym sama w sobie. Ogromne zakresy tej pracy są zajęciami najbardziej szarymi i pospolitymi. Dopiero w powiązaniu z ogólnym, dalekim celem wyobraźnia zdolna jest dostrzec wokół nich aureolę wspaniałego piękna.
    W mozole codziennym będziemy wydzierali z oślizgłego błota ciągu harmonicznego na pół skaleczone, nadziane schorzeniami dusze. W upartym wysiłku będziemy je przetwarzali na kruszec zadrużny. Nieraz wątpliwości będą gryzły serce, gdy nawet po długiej pracy wyjdą naraz na jaw głębokie ropienie bezdziejowe w indywiduach, uważanych za całkowicie zadrużne. Niesamowita mordęga czeka nas, nim potrafimy stworzyć embrion zadrużny zdolny do samoistnego życia, wytwarzający własną atmosferę, wolną od miazmatów ciągu harmonicznego. A potem – produktywizm kulturowy, roztrawianie bezdziejów, mozolne organizowanie wyrwanych z upadku, zachwaszczonych emocji twórczych, w tkniętych jadem polakatolickim jednostkach.
    Jednostki, zespoły jednostek, wyłuskane z ciągu harmonicznego, z momentem opuszczenia jego szeregów winny się stać żołnierzami mitu zadrużnego. Muszą być natychmiast włączani w aparaturę idei zadrużnej, swoim potencjałem ją potęgować.
    Przeistoczenie się Polski w młot zadrużny Słowiańszczyzny otworzy nową epokę. Krok za krokiem będziemy odtąd jako ognisko Imperium Sławskiego usuwać sklerozę bezdziejów z Czech, Ukrainy, Serbii, Rosji. Będzie to epoka uwalniania z nawarstwionego balastu upadku dziejowego. Czy zawsze się to będzie ziszczało na drodze ulegania czarowi bujnej kultury sławskiej? Zapewne nie! Męki porodowe duszy sławskiej u poszczególnych narodów ułatwić musi zdecydowane cięcie. Nie wolno sie przed nim cofać, gdy napór bezdziejów na to tylko czyha. Po stokroć straszniejsze jest niepostrzegalne marnowanie pokoleń w nędzy i wegetatywnym bezruchu. W dążeniu do wyzwolenia duszy sławskiej, tj. realizacji mitu zadrużnego wszelkie ofiary są dopuszczalne i moralnie uzasadnione.
    Mamy więc nareszcie pogląd na problem Sławii, tak, jak on dziś musi być stawiany. Jakże daleko jesteśmy od tanich marzeń, zrodzonych w wyniku procesów gnilnych a zawierających się w okrzyku bezsiły i bezradnego strachu: „Słowianie, kochajmy się!” – lub „Słowianie, zbierajcie się do kupy!”
    Oderwaliśmy się od dżungli pojęć obiegowych, i ukazał się nam wspaniały, nowy świat. Odkryliśmy nowe kontynenty duchowe, wśród których znajduje się tworzycielska, odradzająca się Sławia.
    Ku temu odległemu, gdzieś za siedmiu morzami utajonemu kontynentowi, przez niezmierzone przestrzenie godzin, dni i lat, które nastąpią, chcemy żeglować, zwalczając po drodze upiory wrogie w sobie i poza sobą.
    Zewrzyjmy się wewnętrznie, nastawmy wolę na zwalczanie burz, które jutro na szlaku dziejowej realizacji stale w nas godzić będą.

    Jan Stachniuk
    Mit słowiański

    Mit Słowiański powstał w roku 1941, w okupowanej Warszawie. Stachniuk miał już za sobą wydane w 1939 roku Dzieje bez dziejów, w której to pracy wyłożył swoją, rewolucyjną teorię rozwoju wewnętrznego Polski.
    http://toporzel.pl/teksty/mitslf.html

    Polubienie

  2. Pingback: Mateusz Piskorski: List zza krat | Pekok Antylichwiarz

  3. Żądanie sprostowania

    W związku z nieprawdziwymi informacjami na temat naszego stowarzyszenia, które pojawiły się w głównym wydaniu „Wiadomości” TVP w dniu 5 XII 2017, wysłaliśmy do tamtejszej redakcji pismo o następującej treści:

    Szanowna Redakcjo!

    W dniu 5 XII w głównym wydaniu Wiadomości w audycji poświęconej Marszowi Niepodległości z dnia 11 XI 2017 opisano naszą organizację z użyciem przymiotnika „prorosyjski” odwołując się do faktu, że były poseł „Samoobrony” Mateusz Piskorski był do 2003 roku działaczem naszego stowarzyszenia.
    Biorąc pod uwagę fakt, że niejednokrotnie deklarowaliśmy imperializm rosyjski jako zagrożenie dla niepodległości Polski i współpracujemy ze środowiskami niepodległościowymi Ukrainy, popierając stanowisko tejże wobec ukrytej rosyjskiej agresji sformułowanie takie jest po prostu nieprawdziwe. Utrzymujemy kontakt także ze środowiskami rosyjskimi, ale tymi które odrzucają imperializm jako koncepcję rosyjskiego bycia w świecie. Przykładem tego jest konferencja „Przyszłość Europy”z dnia 30 IV 2017, gdzie obecni byli przedstawiciele tych środowisk.
    Odnośnie M. Piskorskiego to przypominamy, że wystąpił z naszego stowarzyszenia w 2003 roku.
    W załączeniu link do naszego oświadczenia dotyczącego Mateusza Piskorskiego:
    http://www.niklot.org.pl/147-oswiadczenie-w-sprawie-mateusz…

    Biorąc powyższe pod uwagę domagamy się publikacji sprostowania na postawie Artykułu 31a ustawy Prawo prasowe z dnia 26 stycznia 1984 r. o treści następującej:
    W nadanej przez Wiadomości audycji w dniu 5 XII 2017 określiliśmy błędnie Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot” jako organizację prorosyjską, a także błędnie zasugerowaliśmy jakoby były poseł Mateusz Piskorski był nadal związany z tym stowarzyszeniem. Informacje te są całkowicie nieprawdziwe a ich podanie było wprowadzeniem w błąd opinii publicznej.

    Z poważaniem
    Przewodniczący Zarządu Głównego Stowarzyszenia „Niklot”
    dr Tomasz Szczepański

    https://l.facebook.com/l.php?u=http%3A%2F%2Fwww.niklot.org.pl%2F147-oswiadczenie-w-sprawie-mateusza-piskorskiego.html&h=ATPEKdazXnHK4y9ROJimmXoJHhgc3F2rb0NDwa-XG3CmGm5nYspUYnyE4iG4bP6V3EjbNv89Y9bZSjIQQdxluLytuGydBTGrZqX9p9fB4_bQqqDwKFoSfi99rZgMHW34FnTfipyZqmblhyEUCaH35FB_GfiltFnIi0eHOf4EGohWvacDo-pgl8ANEDfee5OWDBkmqg7U3OQ_FrwbRvkLlE-YiiZbQh-eyfeQ3K7jDiFFiJYId9mz_3w6-kJMBRzMThVnDn7LhplA3VRCE-SkbOwG9p03QXfl86KQup_2VQ

    Oświadczenie w sprawie Mateusza Piskorskiego

    W związku z powołaniem partii „Zmiana”, kierowanej przez Mateusza Piskorskiego w przestrzeni medialnej niejednokrotnie przywoływane jest nasze stowarzyszenie, jako organizacja, w której działał lider „Zmiany”. Jest faktem, że Mateusz Piskorski do X 2003 był członkiem stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”. Jednak z własnej woli z niego wystąpił w X 2003 od tamtej pory działając na rachunek własny. Od dawna już zatem jego działania nie mają nic wspólnego z działalnością naszego stowarzyszenia. Przywoływanie „niklotowego” epizodu w jego życiorysie odbieramy niekiedy jako poszukiwanie taniej sensacji przez media.

    Zwracamy uwagę, że celem ruchu Zadruga, którego idee nasze środowisko stara się kontynuować, była rzeczywista – a nie czysto formalna – samodzielność narodu polskiego, co wiązało się także z pełną samodzielnością jego ducha, nie podlegającego zewnętrznym rozkazom. Opieranie powodzenia narodu na czyimkolwiek protektoracie jest nie tylko politycznie ryzykowne, lecz także na dłuższą metę zniekształca ducha narodu, przyzwyczajając go do polegania na cudzej sile. A to zawsze w konsekwencji oznacza tylko własną słabość.

    Także i z tego względu dzisiejsze działania Mateusza Piskorskiego są obce ideom naszego ruchu.

    „Ani Zachód, ani Wschód, ani żadne siły nadprzyrodzone nie wyprowadzą narodu polskiego z biedy i poniżenia, nędzy moralnej i cywilizacyjnej w jakiej uparcie tkwimy od trzech stuleci. Musimy to zrobić My sami!”
    Jan Stachniuk

    Zarząd Główny Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury „Niklot”

    Polubienie

  4. Oświadczenie

    Udział w Ruchu Narodowym Stowarzyszenia Niklot może wzbudzić wiele pytań i kontrowersji. Nasze środowisko może odczuwać niepokój o swoją tożsamość ideową. Narodowcy katoliccy zaś mają prawo mieć wątpliwości co do udziału w Ruchu Narodowym środowiska, które reprezentuje nacjonalizm inny niż chrześcijański.

    Jesteśmy zdania, że w sferze publicznej podstawową busolą winien być interes narodowy. W obliczu realnego zagrożenia już nie tylko niepodległości państwa, lecz także tożsamości narodu polskiego ze strony demoliberalizmu i kulturowego lewactwa, dla wszystkich narodowców priorytetem powinna być jedność polityczna. Jesteśmy gotowi tę jedność budować. Tym samym – chociaż nie będąc katolikami a w swojej działalności odwołując się do słowiańskiej tożsamości naszego kraju – zdajemy sobie sprawę iż katolicyzm jest wiarą większości Polaków. Dodatkowo zaznaczamy że naszym celem nie jest atakowanie Kościoła Katolickiego.

    Zachowując swoje zasady ideowe, jesteśmy gotowi wzajemnie współpracować z każdym kierunkiem narodowym – w tym narodowo-katolickim dla wspólnego celu, jakim jest przetrwanie, rozwój oraz wielkość Polski i Polaków.

    Zarząd Główny Stowarzyszenia na rzecz Tradycji i Kultury NIKLOT

    Polubienie

    • „Dodatkowo zaznaczamy że naszym celem nie jest atakowanie Kościoła Katolickiego”.

      Czyli NIKLOT to taki ukryty pseudo-słowiański, polakatolicki przyczółek: Jezusicek przecie rzekł, że trza miłować nieprzyjaciół, no to tzw. „Słowianie” z NIKLOTA, miłują Kościół kat. jak przykazane. Z ONR NIKLOT też chyba nie walczy, bo jak nieprzyjaciół trzeba miłować to wszystkich a nie tylko wybranych. Co za nędza moralna i intelektualna!

      Polubione przez 1 osoba

    • Też czytałem ten tekst.

      I mam poważny dysonans poznawczy.

      Podobno w polskich więzieniach jest niesamowity luksus i podobno ciężkie pieniądze dajemy na utrzymanie więźniów i więzień.

      A tu taki klops…

      Polubienie

      • Jak ma forsę to i ma luksus za kratami.

        Swoją drogą, skoro w przeciętnej restauracji prowadzonej przez polskich januszy biznesu można kupić, nieraz za ciężką kasę, zwykłe badziewie, to jakie żarcie za darmo dostają więźniowie? Prócz może tych co mają kupę forsy i znajomości.

        Jakoś nie za bardzo wieżę w ten luksus. Najwyżej kotlet z zelówki z surówką, dobrze przyprawiony, żeby nie było czuć, że to stare.
        A ci chwalą jakie pyyyyszne żarcie dostają.

        Po za tym więzienia mają też wiele innych przypadłości o których lepiej nie wspominać. Choćby przypierdalanie się do cudzej dupy…

        Polubienie

        • Zależy co on nazywa pysznym żarciem. Ludzie różne rzeczy sobie pod to podstawiają. Nie wierzę, żeby takie ono zdrowe było. Każde gówno dobrze doprawione będzie zajebiście smakować. Gdyby w więzieniach tak dobrze było, cały naród by się tam pchał, a nie tylko jakieś męty społeczne. I nikt nie chciałby wyjść.
          Ja w każdym bądź razie dziękuję. Nikt się nie będzie zabawiał kosztem mojej dupy.

          Polubienie

  5. Masz chyba rację, przyjacielu. Tak czy inaczej, szlag mnie trafia, że dzieje się taka niesprawiedliwość, bo ja uważam Piskorskiego za jednego z najlepszych amerykanistów w Polsce, może nawet najlepszego. Tak cenny polityk powinien być kluczową osobą w naszym rządzie. A on gnije w areszcie już drugi rok. Mam dość. Muszę jechać do lasu uspokoić się. Poczytać książkę o Puszczy Białowieskiej.

    Polubienie

  6. Osobiście wisi mi to czym sputnik śmierdzi.
    Dobrze wiem, że tam momentami sporo głupot piszą. Ale mediów idealnych nie ma. Wypadałoby już nic nie czytać, bo wszędzie są rzekomo Żydzi, jak Metro stara się wszystkim wcisnąć.

    Polubione przez 1 osoba

  7. Hej Przemek, dzięki za ten tekst ze Sputnika o Piskorskim i Kotlińskim. Czytam Sputnik regularnie (mimo że Andrzej go nie lubi), ale nie jestem w stanie wyłapać wszystkie ciekawe artykuły. A ta sprawa bardzo mnie interesuje. Były bliski współpracownik Kotlińskiego jest moim bliskim przyjacielem, więc dowiem się więcej co jest właściwie grane.

    A teraz wrzucam dobry tekst o dobrym Rosjaninie i Amerykaninie:

    http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2018-02-12/rosyjsko-amerykanskie-wsparcie-medalista-wyjawil-zaskakujace-fakty/?ref=dyscyplina

    Polubione przez 1 osoba

    • Takie wiadomości lubię. Jest jeszcze nadzieja dla tego świata.

      Swoją drogą, ciekawie dzieje się na półwyspie koreańskim. Najpierw zaśmierdziało wojną, teraz są jakieś próby negocjacji pomiędzy oboma państwami koreańskimi. Chyba ci z południa zrozumieli, że wojna(w imię interesów amerykańskich) na dobre im nie wyjdzie. Tym bardziej że Kim ma broń jądrową. Taka wojna byłaby tragiczna dla Korei i całego regionu. Może to początek końca jankesów na półwyspie? Oczywiście nie chce być naiwny, ale może jednak coś jest na rzeczy.

      Polubienie

  8. Dałem lajka, bo komentarz całkiem rozsądny. A że to pisała nana, to mało mnie obchodzi. Równie dobrze mógłby to napisać nawet słynny mars/autobahn 404/toronto, czy jak mu tam było.

    Polubienie

  9. Szczypior to dopiero zrzęda. On chyba nie zdaje sobie sprawy z tego jak śmieszne i prostackie jest sprowadzanie rzeczywistości wyłącznie do żydów i judaizmu, jako rzekomo naszego głównego problemu. Jasne że problemem jest syjonizm i żydowski rasizm udzielający się również muzułmanom i chrześcijanom. Ale to jeszcze nie powód by zwalać winę za wszystkie życiowe niepowodzenia Polaków czy innych narodów na żyda. Jeżeli kogoś krytykujemy warto popatrzeć też na siebie. Bo święci nie jesteśmy.

    Jego krytyka nowoczesności, też jest taka sobie, delikatnie mówiąc.
    Jeżeli jemu się naprawdę wydaje(a tak to odczytuje), że ludzie żyjąc biednie, odrzucając nowoczesność, technikę, itp., nagle staną się lepsi jakościowo, to mogę tylko współczuć.
    Problem nie leży w narzędziach, które dała nam cywilizacja, a w sposobie ich wykorzystywania, przez będących mentalnością w paleolicie, ludzi. Jeżeli wykorzystujemy technikę na naszą niekorzyść to sami się zgubimy. I będzie to tylko nasza wina.

    Polubienie

  10. Co do Kotlińskiego i Piskorskiego: myślę, że Piskorski się w tym przypadku myli. Ale nie chciałem o tym pisać. Wolę zacytować bliskiego współpracownika Kotlińskiego:

    „Kazik, tych dwóch nie ma co porównywać… Poszukaj w necie ‚Roman K. Akt oskarżenia’. To świeża sprawa jako dokument, śledztwo trwało lata i nie ma nic wspólnego z Pisem. Pozdrawiam, wkrótce napiszę więcej”.

    Polubienie

  11. Zapewne jedynym sprawiedliwym jest Metro, a wszyscy wokół są na pasku judaistów. Syndrom Waldemara Pastuszki się kłania. To chyba nazywa się paranoja? Ewentualnie facet celowo mąci wodę.

    No i w średniowieczu raj na ziemi panował.
    Metro kiedyś postulował, żeby zastąpić „judeoanglosaską pseudonaukę”, która według niego sprowadza się do religii holokaustu, teorii wielkiego wybuchu i zaprzeczaniu istnienia duszy, chrześcijaństwem. Oczywiście odpowiednio „zreformowanym”. Wprawdzie sam twierdzi, że chrześcijaństwo to kłamstwo, ale z uwagi na to, że rzekomo ludzie muszą wierzyć w jakiś dogmat i potrzebują ideologii, która w miarę prosty sposób(nie koniecznie prawidłowy) tłumaczy im rzeczywistość i nadaje sens życiu, to lepiej żeby wierzyli w stek bzdur, niż współczesną „materialistyczną pseudonaukę”. Dla niego nauką są wytwory umysłu niepiśmiennych pastuchów z przed 2 tysięcy lat.

    Krótko mówiąc powróćmy do średniowiecza, bo to rzekomo rozwiąże nasze problemy.

    Polubienie

  12. Czyli jak założymy sobie kilkuosobową partię słowiańską, to na pewno jesteśmy na pasku syjonistów.

    Taka gadanina zniechęca do robienia czegokolwiek i chyba o to tutaj chodzi.

    Polubienie

  13. Komentarz przeniesiony z pewnego portalu:

    Oho, następny janusz biznesu, co to się mu w życiu powiodło… dzięki płatnej protekcji, znajomościom, cwaniactwu, złodziejstwu. I uważa się za elitę. Polscy janusze biznesu mają syndrom boga, wiedzą wszystko najlepiej i tylko oni wszystko osiągnęli, a reszta to robaki. Tacy rzeczywiście nie chcą żadnej rzeczywistej równości(rozumianej jako równość szans), wszystko chcą wyłącznie dla siebie, a reszta niech wegetuje w ziemiankach i czworakach. Bo skoro sobie nie radzą, to niech zdechną.

    A co do równości. Dziś to rzeczywiście puste slogany. Większość majątku zachodu należy do kliki superbogaczy, korporacje, banki, media, sądy, mają w kieszeni, polityków również, a więc i wpływ na władzę i prawo. Zwykły obywatel żyje za to co z pańskiego stołu spadnie i ma niewiele do powiedzenia. Taką to mamy dziś „równość” i „wolność”. Gadki o równości i wolności wygadują media należące do superbogaczy(zresztą nie tylko), chodzi o utwierdzenie ludzi w przekonaniu, że rzeczywiście są wolni i wszystko mogą, mają wybór, ich głos coś zmieni. Dopiero po skonfrontowaniu tych bzdur z panującą w „demokratycznym” świecie brutalną rzeczywistością korporacyjną powstają frustracje, bo okazuje się nagle, że większość wcale nie ma równych szans na start w życiu, w dodatku wcale nie są równi wobec prawa. Są równi, równiejsi i najrówniejsi. Wtedy rodzi się bunt, ale władza wykształciła całą masę technik pacyfikacji/wygaszania społecznych niepokojów czy odwracania społecznej uwagi od istotnych problemów, jak na przykład narastające rozwarstwienie społeczne, rosnące zadłużenie, nierówność szans, bezrobocie, coraz bardziej chujowa praca, w coraz gorszych warunkach, masowa prywatyzacja(czytaj: rozkradanie majątku narodowego), lobbing(czytaj: korupcja). W Europie to na przykład stymulowany „kryzys migracyjny” i fala „zamachów terrorystycznych”, sponsorowanych przez specsłużby mocarstw zachodnich. W USA to systematyczne strzelaniny, zamachy, konflikty rasowe. Jeżeli ktoś wierzy, że to robią tylko jacyś pojedynczy i samodzielnie działający szaleńcy to jest pierdolnięty. Wojny, konflikty, napięcia na tle politycznym, społecznym, rasowym, narodowym, religijnym, płciowym, na tle orientacji seksualnej, wojny międzypokoleniowe, nawet konflikty pomiędzy poszczególnymi grupami zawodowymi, to kolejne sposoby na odwrócenie uwagi naiwnych ludzi i wyciągnięcie jeszcze większej kasy z ich tylnej kieszeni. Gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta. Wszystko dla utrzymania i zdobycia jeszcze większej władzy. Całą władzę i bogactwo zagarnęła klika cwaniaków. Nie myślcie sobie, że to koniec, to dopiero początek zagarniania władzy. Docelowo klasa średnia ma pójść się jebać(już się kurczy), ma zostać tylko coś co oni nazywają prekariatem i 1 procent cwaniaków zarządzających globalnym obozem koncentracyjnym. Mamy obecnie do czynienia z globalnym atakiem wąskiej kliki bogatych psychopatów na resztę populacji świata.

    Rzeczywista równość była najwyżej u Indian Ameryki Północnej, niektórych plemion Ameryki Południowej, Słowian przed chrześcijańskich, niektórych plemion afrykańskich czy Aborygenów. Ale jak zwykle pełne różnych sloganów na ustach cywilizowane inaczej białasy przyszły i siłą zaprowadziły(i robią to do dziś) swoją inaczej rozumianą „wolność, równość i demokrację”, czyli dyktaturę bogaczy i władzy politycznej będącej na jej pasku. Zagarnęli ich ziemię, zniszczyli religię, zagarnęli bogactwa naturalne, odebrali domy, niejednokrotnie wymordowali w imię różnych śmiesznych sloganów, jak chrystianizacja czy demokracja, zaprowadzili niesprawiedliwą strukturę społeczną.

    Aha, jeszcze jedno. Nie wierzcie w te bajki, że w pojedynkę coś możecie. Sami to sobie możecie się onanizować w sraczu najwyżej. Ludzie stanowią realną siłę, która może coś zmienić, dopiero wtedy gdy działają razem, jako stado. W pojedynkę łatwo towarzystwo skłócić i spacyfikować. Dlatego robi się wszystko by podgrzewać konflikty między ludźmi. Aby nie byli zdolni do działania w grupie, a więc nie stanowili żadnego zagrożenia.

    Polubione przez 1 osoba

  14. https://pl.sputniknews.com/polityka/201802197383229-sputnik-wegry-orban-uchodzcy/

    Premier Węgier Viktor Orban nazwał chrześcijaństwo „ostatnią nadzieją Europy”, donosi Euractiv.

    Występując z odezwą do narodu, polityk oświadczył, że Zachód „utorował drogę do upadku kultury chrześcijańskiej” i przyczynił się do rozprzestrzeniania się islamu, podczas gdy administracja węgierskiego premiera „nie pozwoliła światowi islamskiemu na zalewanie nas od południa”.

    „Z powodu imigracji nad Europą zbierają się ciemne chmury — twierdzi Orban. — Narody przestaną istnieć, Zachód upadnie, a Europa nawet nie jest świadoma tego, że została zdobyta”.

    Premier Węgier wezwał również do stworzenia „globalnego sojuszu” przeciwko migracji. Wypowiedzi Orbana zostały złożone w przededniu kwietniowych wyborów parlamentarnych, na których liczy na ponowe wybranie na stanowisko premiera.

    Węgierski polityk wielokrotnie opowiadał się przeciwko uchodźcom. W styczniu zasugerował, że rok 2018 będzie rokiem „bardzo ostrych dyskusji” na temat migracji. Ponadto powiedział, że „mieszkańcy UE jednoznacznie nie chcą przyjmować migrantów”, których im narzucają.

    Orban promuje również w parlamencie ustawę, która ograniczy działalność organizacji pozarządowych pomagających uchodźcom.

    Polubienie

  15. Założy taki cwaniak firme, wystartuje do przetargu, a ojciec czy znajomy cwaniaczka na eksponowanym stanowisku spowoduje, że wygra synuś czy znajomy. Tak się robi biznes.

    Polubienie

  16. https://pekokantylichwiarz.wordpress.com/2018/02/21/polski-front-pracy-manifest/

    Polski Front Pracy – Manifest

    Polski Front Pracy opowiada się za rozwiniętą polityką socjalną nowoczesnego państwa pracy. Państwa, w którym respektowane są wszystkie prawa człowieka oraz wolność słowa – niezależnie od koloru skóry, orientacji seksualnej, czy przekonań religijnych. Fundamentem naszych ideałów jest idea humanizmu, która, w toku doświadczeń historycznych, została wsparta dorobkiem postępu społecznego. Jesteśmy polskimi socjalistami pragnącymi społeczeństwa opartego na poszanowaniu godności drugiego człowieka. Stoimy na straży równości, braterstwa i jedności Polaków.

    2. Polski Front Pracy opowiada się za Rzeczpospolitą rozumianą jako państwo unitarne – z poszanowaniem dla innych kultur i nacji. Pragniemy, by Polska przestała być przedmiotem polityki wielkich mocarstw, aby zdobyła się na realne samostanowienie. Bez niezależności gospodarczej, narodowej oraz kulturowej – niemożliwe jest stworzenie państwa zdolnego wyjść na przeciw oczekiwaniom milionów obywateli. Jesteśmy po stronie silnej i niezależnej Rzeczpospolitej.

    3. Polski Front Pracy opowiada się za pełną suwerennością gospodarczą i ekonomiczną naszego kraju. Uważamy, że tylko w taki sposób rozumiana suwerenność jest podstawą realnego dobrobytu milionów Polek i Polaków. Bez nowoczesnej i rozwiniętej gospodarki, znajdującej się w rękach narodu, niemożliwym jest osiągnięcie prawdziwej niepodległości Rzeczpospolitej. Uważamy, że upaństwowienie i uspołecznienie strategicznych gałęzi gospodarki jest ważnym elementem odzyskania pełnej podmiotowości państwa polskiego.

    4. Polski Front Pracy opowiada się za pełną suwerennością polityczną Polski na arenie międzynarodowej. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nasz naród jest uwikłany w strategiczną rozgrywkę potęg imperialnych, zorientowanych wyłącznie na ekonomiczny drenaż Polski oraz eksploatację narodu polskiego. Dlatego sceptycznie podchodzimy do NATO, Unii Europejskiej oraz szeregu innych wielkich organizacji międzynarodowych. Odnosimy się krytycznie do wszelkich innych organizacji nastawionych na realizację celów prywatnych monopoli. Naszym celem jest dobro naszych obywateli – zwykłych Polek i Polaków, których stawiamy ponad interesy bogatych, bankierów, spekulantów i zachodniej finansjery. Przeciwstawiamy się globalizacji.

    5. Polski Front Pracy opowiada się za suwerennością kulturową Polski. Obserwując polską przestrzeń publiczna, dostrzegamy postępującą westernyzację i makdonaldyzację społeczeństwa polskiego, która wraz z wtórnym analfabetyzmem, zbiera potężne żniwo wśród naszych obywateli. Bezpieczeństwo kulturowe jest jednym z priorytetów naszej polityki. Opowiadamy się za niezależnością polskiej kultury, edukacji i oświaty. Chcemy aby polska przestrzeń publiczna była wolna od kiczu oraz tandety.

    6. Polski Front Pracy opowiada się po stronie obywateli wywodzących się z najniższych klas narodu polskiego. Stajemy po stronie pokrzywdzonych ludzi, którzy wraz zajmowaną niską pozycją społeczną w IIIRP, nie mogą w pełni korzystać ze swoich praw i przywilejów, wynikających z funkcjonowania państwa prawa. Zauważamy, że większość obywateli Polski stanowią pracownicy najemni, zajmujący najróżniejsze stanowiska na szczeblach drabiny zatrudnienia. Naszym celem są też ludzie wykonujący ,,wolne zawody”, inteligencja pracująca, drobni polscy przedsiębiorcy, pracownicy sektora państwowego, personel służby zdrowia oraz kadry wojska i policji. Dostrzegamy także emerytów i rencistów. Uważamy się za front ludowy i pro-pracowniczy.

    7. Polski Front Pracy opowiada się po stronie konkretów i realnych korzyści dla ludzi pracy. Dlatego, jako polscy socjaliści, odrzucamy liberalną propagandę z zakresu sfery obyczajowości – na którą składa się promocja prozachodnich organizacji LGBT, zachodni model feminizmu, subpolityczne ruchy ekologiczne i unijna „pomoc” dla uchodźców. W naszej ocenie celem tego typu polityki jest zapewnienie korporacjom bezpostaciowej taniej siły roboczej. W zamian proponujemy skromny społeczny egalitaryzm, skupiony na walce o podstawowe zdobycze socjalne, ważne niezależnie od orientacji seksualnej czy kraju pochodzenia. Interesuje nas godna praca oraz dostęp do tanich mieszkań. Postulaty ekonomiczne, płacowe, mieszkaniowe będąc – zawsze znaczyły dla nas więcej, niż hasła natury obyczajowej.

    8. Polski Front Pracy opowiada się za Rzeczpospolitą świecką, neutralną światopoglądowo oraz wyznaniowo. Nie mamy najmniejszego zamiaru prowadzić walki z kościołem katolickim . Uważamy bowiem, że katolicyzm w Polsce – podobnie, jak wcześniej PZPR – upadnie pod naporem ideologii liberalnej. Chcemy, by każdy obywatel Polski, niezależnie od wyznawanej religii, filozofii, czy światopoglądu, mógł czuć się bezpiecznie i swobodnie. Sami określamy swoje poglądy za materialistyczne i naukowe. Do osób wierzących podchodzimy z szacunkiem i wyrozumiałością.

    9. Polski Front Pracy opowiada się po stronie internacjonalizmu, rozumianego jako współpraca suwerennych narodów. Pragniemy, by Polska posiadała unormowane, stabilne i przyjazne stosunki z sąsiadami, jaki i każdym państwem świata. Odrzucamy wszelkie waśnie historyczne, otymistycznie patrząc w przyszłość. Jednocześnie dostrzegamy pozytywne aspekty takiego a nie innego ulokowania naszego kraju na mapie politycznej Europy. Dążymy do poprawienia naszych stosunków międzynarodowych, w szczególności z krajami Europy Środkowej i Wschodniej. Nie ulegamy propagandzie rusofobów.

    10. Polski Front Pracy opowiada się po stronie kobiet. Pragniemy, by każda kobieta miała swobodny dostęp do pracy, nauki i niezależności. Jednoznacznie opowiadamy się po stronie polskich kobiet. Nie negujemy wkładu kobiet w walkach o interes narodowy i społeczny. Stoimy po stronie każdej pracownicy, matki, córki.

    Opracował Mateusz Cichocki

    Polubienie

  17. https://ksiegamysli.wordpress.com/2018/02/21/wplyw-czynnikow-spolecznych/

    Wszyscy dostrzegają wpływ czynników społecznych na innych, ale już nie na siebie.

    Zjawisko to można tłumaczyć choćby tym, że podleganie oddziaływaniu czynników zewnętrznych jest oceniane negatywnie – dlatego ludzie nie chcą myśleć, że coś na nich wpływa. Normy społeczne nakazują nam być sobą i nie ulegać wpływom. Mamy nie być lemingami, nie podążać za stadem. A skoro podleganie wpływom to coś złego, wielu ludzi wypiera się tego zjawiska choćby po to, aby nie stawiać samych siebie w niekorzystnym świetle.

    Źródło: Jonah Berger, „Nieświadome wybory. Ukryte czynniki wpływające na nasze zachowanie”, MT Biznes

    Polubienie

  18. https://pl.sputniknews.com/opinie/201805177982444-Ocenzurowano-Mateusz-Piskorski-dla-Sputnik-Polska/

    Mateusz Piskorski

    W sumie mało kto zdaje sobie sprawę z absurdalności mojego położenia. A ono jest przecież ilustracją atmosfery politycznej w Polsce, jest ewidentnym rezultatem polityki nienawiści i podżegania do wojny konsekwentnie prowadzonej przez polskie władze.

    Jednym z jej elementów jest szpiegomania, powszechna teoria spiskowa mówiąca o tym, że wszelkie porażki i niepowodzenia to skutek gry wrogich, obcych służb specjalnych.

    Wyobrażanych wrogów polskie elity mają wielu, ale jednoznacznie pierwsze miejsce wśród nich zajmuje Rosja.

    A to oznacza, że każdy, kto ma jakikolwiek kontakt z obywatelami rosyjskimi jest „w kręgu podejrzeń”. Za kontakty i współpracę z rosyjskimi politykami, politologami, dziennikarzami, organizacjami pozarządowymi grozi już więzienie, jak pokazuje mój przykład.

    Ignorując wszelkie fakty, lekceważąc metodę naukową i elementarną logikę, doktryna polskiej rusofobii zakłada, że w Rosji tak naprawdę wszyscy związani są ze specsłużbami.
    Zdaniem rządzących i obsługujących ich fobie „ekspertów”, koronnym dowodem tezy, ze Federacja Rosyjska to państwo służb jest biografia i przeszłość Władimira Putina. Skoro sam prezydent to służby, również jego administracja musi mieć, według nich, te same korzenie.

    Sprawujące w Polsce władze środowiska idą dalej w odmęty paranoi: dla nich w Rosji nie ma partii politycznych i polityków, mediów i dziennikarzy, instytutów badawczych i naukowców, firm i biznesmenów, wydawnictw i pisarzy, agencji reklamowych i specjalistów PR — to wszystko są specsłużby. Każdy obywatel Federacji Rosyjskiej to potencjalny, prawdopodobny agent lub współpracownik służb.

    Każdy obywatel Polski — utrzymujący kontakt i współpracujący z rosyjskimi osobami prawnymi i fizycznymi — to najpewniej szpieg. Efektem tej paranoi ma być zerwanie wszelkich relacji z Rosją i Rosjanami — politycznych, gospodarczych, społecznych, naukowych, kulturalnych.

    To z kolei ma przygotować grunt do wojny, o której w swej chorej wyobraźni marzą i fantazjują polscy rusofobowie.

    Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy zdają sobie oni sprawę z bycia pożytecznymi idiotami i propagandowym mięsem armatnim w konfrontacji Waszyngtonu z Moskwą. Ich stan umysłu niedawno znowu bardzo trafnie opisał prof. Bronisław Łagowski (cytuję z pamięci): „Amerykanie podciągają swoją broń bliżej Rosji, a rządzący Polską głoszą, że to oni podciągają Amerykanów. Zauważyłem u młodszych ode mnie i całkiem młodych, że jeśli o tym myślą, to z nutą nadziei, że doczekają, iż to na polskiej ziemi w części odbędzie się ta nowa, wspaniała wojna. W takim duchu są wychowani przez państwo”. Nic dodać, nic ująć.
    Polscy tropiciele rosyjskich służb nie zauważają, że prawdopodobnie państwem, gdzie te służby najbardziej chyba przenikają się z sektorem cywilnym są uwielbiane przez nich Stany Zjednoczone.

    Mike Pompeo —z szefa CIA na szefa Departamentu Stanu, byli prezydenci — wysoko postawieni oficerowie specsłużb, Frank Carlucci — wiceszef CIA, a później w zarządzie organizacji pozarządowej Freedom House. To tylko kilka przykładów. Polscy szpiegomani są też ślepi na sytuacje we własnym kraju.
    Polityk Prawa i Sprawiedliwości Bogdan Święczkowski był szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dziś jest szefem Prokuratury Krajowej, tej, która przetrzymuje mnie od dwóch lat w więzieniu.

    Media donoszą zaś, ze koordynatorem najważniejszych polskich polityków, częstym rozmówcą premiera i szefa partii rządzącej jest związany z wywiadem brytyjskim i izraelskim tajemniczy Jonny Daniels.

    Aż chciałoby się w tej sytuacji zapytać: a może to właśnie w Polsce, a nie w Rosji, rola służb specjalnych, w tym obcych, jest zbyt duża?
    Ci którzy zadają takie pytania mogą jednak albo zginąć w tajemniczych okolicznościach (jak Andrzej Lepper), albo trafić za kraty, jak ja.

    Taki jest poziom ryzyka dla opozycji antysystemowej w Polsce.

    Dużo wyższy od tego, któremu w Rosji poddany jest Nawalny i jemu podobni.

    Im grozi najwyżej kilkanaście dni aresztu.

    W Polsce siedzieliby w więzieniu.

    Mateusz Piskorski, polski polityk i politolog, Warszawa — dla Sputnik Polska

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.