Wenezuelski gambit.

Najgorszy blef Trumpa, najcięższa próba Maduro.

To miał być wstrząs: błyskawiczny cios polityczny, który zmiecie „dyktatora” Maduro. Jest „kraj w ruinie” i „zniewoleni ludzie”. Jest czarny charakter, który można o wszystko obwinić. Jest młody, szlachetny wybawiciel. Jest wreszcie „przywódca wolnego świata” przybywający z odsieczą. Co poszło nie tak? Po Białym Domu niesie się krzyk frustrata: “Gdzie jest moja Wenezuela?”

Wygląda na to, że koordynowany z Waszyngtonu przewrót w Wenezueli, prowadzony oczywiście pod hasłami “wolności i demokracji”, daleki będzie od blitzkriegu. Dwa dni po tym, jak Donald Trump oficjalnie uznał Juana Guaido, nikomu wcześniej na świecie nieznanego przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego, za tymczasowego prezydenta kraju, pucz wyraźnie stracił impet. Ambitny plan obalenia Nicolasa Maduro bierze w łeb, bo – jak się właśnie okazuje – pozbawiony był planu. Jedynym zapleczem Amerykanów na miejscu jest chaotycznie działająca, niejednorodna prawicowa opozycja, skupiona ad hoc wokół nowego, namaszczonego przez Waszyngton lidera, zdolna jedynie do zwołania kolejnej demonstracji przeciwko “dyktatorowi” Maduro.

Wóz albo przewóz

Po tym, jak wojsko jednoznacznie opowiedziało się po stronie legalnie wybranego prezydenta, Stany Zjednoczone nie mają żadnych innych kart do zagrania oprócz rozwiązania ostatecznego w postaci bezpośredniej interwencji zbrojnej. Bardzo wątpliwe jest, by Trump się na nie zdecydował, bo prawdopodobnie z każdym dniem bardziej będzie do niego docierać świadomość, że jego “marszem na Caracas” kieruje czyste “chciejstwo”. Tym mniej jest to możliwe w sytuacji, gdy armia wiernie trwa przy władzy, Chiny i Rosja bez cienia zawahania poparły Maduro, a Władimir Putin od niedawna wspiera Wenezuelę wojskowo.

Guaido sam ogłosił, że reprezentuje jedyną demokratyczną instytucję w kraju, stanie zatem na czele „rządu tymczasowego”. Udzielając mu poparcia Amerykanie spodziewali się pewnie, że sprowokuje to władzę do gwałtownych represji i podzieli wojsko, a im da casus belli. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Decydującą próbą sił może się okazać spór o amerykański korpus dyplomatyczny. W odpowiedzi na poparcie próby niekonstytucyjnego przejęcia władzy przez Waszyngton 23 stycznia Maduro zerwał stosunki z USA. “Posunęli się za daleko” – oznajmił tłumowi swoich zwolenników zebranemu wokół pałacu prezydenckiego. “Niech się stąd zabierają!” Dał amerykańskim dyplomatom 72 godziny na spakowanie manatków i opuszczenie jego kraju. Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo początkowo odniósł się do tej decyzji lekceważąco. Stanął na stanowisku, że Maduro nie ma prerogatyw pozwalających mu wyrzucać kogokolwiek z kraju, bo nie nie jest pełnoprawnym prezydentem. Próbował zatem oprzeć powodzenie puczu na grze legitymizacją, popisując się w istocie jedynie arogancją, ponieważ wysłał tym samym komunikat: “Będziemy robić w waszym kraju, co chcemy, przecież nie ma kto nam zabronić”. Zagroził, że Stany Zjednoczone są gotowe użyć “wszelkich środków”, by chronić swoich przedstawicieli. Rzecz w tym, że nie mają realnych środków.

Pompeo sam chyba prędko dostrzegł słabość tego blefu – dzień później Departament Stanu “stanowczo zalecił” jednak swoim ludziom w Caracas opuszczenie kraju. Jeżeli Trump „odpuści” sprawę dyplomatów, będzie to znaczyło, że odpuszcza wszystko. Nie będzie miał jednocześnie żadnego problemu w robieniu dobrej miny do złej gry: kilkukrotnie okazywał się już mistrzem odwracania kota ogonem na Twitterze. Stroszenie piórek jest jak na razie jedyną taktyką użytą przez USA w tej grze, dlatego przegrają – zainteresowane strony potrzebują konkretów. Agencje donoszą o przedstawicielach USA opuszczających już Wenezuelę. Nie dali się ubłagać nawet apelom samego “tymczasowego prezydenta”.

Ponieważ Trump grzmiał, że “wszystkie opcje są na stole”, część publicystów w mediach niechętnych zarówno Maduro, jak i Trumpowi wszczęło alarm, że oto naciąga katastrofa nowej interwencji zbrojnej. Że Irak, Afganistan i Syria nikogo niczego nie nauczyły. To nie tak. Syria zaczęła się od starannie, przez wiele lat wcześniej planowanej wojny hybrydowej. Nic takiego nie miało miejsca w Wenezueli i sytuacja pokazuje, że na razie się nie wydarzy. Atut w postaci realnej możliwości użycia siły przez zbuntowane wojsko jest czynnikiem niezbędnym, by przejęcie władzy nastąpiło – niezależnie od tego, po czyjej stronie leży racja – bo też o żadną rację tu nie chodzi. Chodzi o ropę naftową.

Waszyngton boso, ale w ostrogach

Pobożne życzenie, że armia Maduro przestraszy się oficjalnego oświadczenia Białego Domu uznającego Guaido – bo chyba nie niego samego, ani kolejnej demonstracji zwołanej 23 stycznia przez opozycję – i przejdzie na stronę Amerykanów, świadczy o postępującym odrealnieniu ekipy Trumpa. “Przywódca Wolnego Świata” straszył Wenezuelę najazdem, odkąd objął urząd i przez chwilę wydawało się, że traktuje sprawę poważnie. New York Times informował jesienią, że amerykańscy oficjele spotkali się z generałami armii wenezuelskiej, oferując im pomoc w ewentualnym przejęciu władzy. Propozycja została jednak odrzucona. Wojskowi wykazali się dobrą intuicją – jeżeli nie ze względów pryncypialnych, to chociażby dlatego, że niedługo potem plan ich niedoszłych partnerów w spisku ujrzał światło dzienne na łamach wiodącego światowego medium. Z takimi amatorami nie wchodzi się w układy. Armia doskonale widzi też, że opozycja nie ma społeczeństwu do zaoferowania nic poza obsesją wyrwania chavizmu z korzeniami – chavizmu, który obecną pozycję zapewnił wielu oficerom. Dlatego odrzuciła również zaloty ze strony przeciwników Maduro w Caracas.

Amerykanie nie będą mieli okazji rozegrać z powodzeniem scenariusza z 2002 r. Zamach stanu zmontowany przez ekipę Busha opierał się jednak na realnym buncie części wojskowych przeciwko Hugo Chavezowi. Miało już wtedy dojść do zaprzysiężenia marionetkowego prezydenta, plan spalił jednak na panewce, kiedy prawie milionowy tłum chavistów wyległ na ulice Caracas bronić swojego przywódcy. Armia się wówczas zreflektowała i zamknęła sprawę. Prezydent Chavez okazał się z kolei nad wyraz łaskawy.

Nicolas Maduro cieszy się zaledwie ułamkiem popularności swojego legendarnego poprzednika. Utracił zaufanie Wenezuelczyków podczas ostatnich kilku lat naznaczonych nieustannym kryzysem, z którego nie próbował znaleźć zdecydowanego wyjścia. Uliczne potencjały jego zwolenników i przeciwników z grubsza się równoważą, jednak i tych okoliczności Waszyngton nie był w stanie wyzyskać.

Po pierwsze dlatego, że nie potrafi racjonalnie ocenić sytuacji. Niedawno okazało się, że John Bolton prosił we wrześniu Pentagon o ostrzelanie rakietami dalekiego zasięgu terytorium Iranu w odpowiedzi na incydent w Iraku. Ta ekipa zdecydowanie “nie ogarnia”. Trump miał na swoje rozkazy Rexa Tillersona, który był wcześniej szefem Exxon Mobil, korporacyjnego giganta, od lat marzącego o odzyskaniu terenów roponośnych w Wenezueli. Prezydent sprawia jednak wrażenie, jakby z rozmysłem starał się pozbywać wszystkich, którzy mogą pomóc mu zachować jakikolwiek związek z rzeczywistością. Nic dziwnego, że uznał teraz namaszczenie Juana Guaido na przywódcę “wolnej Wenezueli” za magiczny sposób na zmianę układu sił w Caracas. Ponieważ zmiana nie nastąpiła, trudno wykluczyć, że teraz Bolton każe Pentagonowi zaatakować Wenezuelę, lecz w takiej sytuacji zapewne znów odejdzie z kwitkiem.

Z drugiej strony, obiektywna rzeczywistość społeczno-polityczna w kraju rządzonym przez Maduro nie daje podstaw do decydującego rozstrzygnięcia na korzyść interwentów. Prawdą jest, że duża część obywateli, również chavistów, ma dosyć Maduro z powodu jego niekompetencji, braku charyzmy i woli politycznej do bezkompromisowego wypchnięcia Rewolucji Boliwariańskiej z letargu, z którym sam Chavez chciał skończyć. Wenezuelczycy, którzy w przeciwieństwie do światowych mediów głównego nurtu pamiętają zarówno życie w materialnym upodleniu przed Chavezem, jak i zamach na niego w 2002 r., nie pozwolą, by ich kraj stoczył się z powrotem na uwłaczającą im pozycję folwarku amerykańskich miliarderów. Dobrze wiedzą, czego Stany chcą od ich kraju – przeważnie są świadomi, że ich terytorium kryje największe złoża ropy na ziemi. Kto wie, być może nachalne promowanie Guaido przez Waszyngton zaszkodziło jego wizerunkowi w oczach samych Wenezuelczyków.

Teoretycznie pozostaje jeszcze możliwość „interwencji zastępczych” ze strony Kolumbii i Brazylii. Prezydenci obu krajów są wrogo nastawieni do Maduro i podważali prawomocność jego władzy. W trakcie zeszłorocznej kampanii wyborczej Jair Bolsonaro zapowiadał wprost, że zrobi wszystko, by „uwolnić” Wenezuelę od Maduro. Po objęciu urzędu zamilkł na ten temat, udzielając jedynie poparcia Guaido. Rząd Kolumbii zdementował pogłoski, jakoby planował interwencję w Wenezueli, ale było to zanim świat się dowiedział o Juanie Guaido. Ani Brazylia, ani Kolumbia nie wykonają jednak oficjalnie żadnego kroku bez sygnału z Waszyngtonu. Prezydent Maduro ostrzegał jednocześnie, że na Florydzie za wiedzą Boltona szkolą się kolumbijscy paramilitares, trzeba więc liczyć się próbą rozpętania wojny hybrydowej na terytoriach przygranicznych. Jeśli jednak armia wenezuelska pozostanie wierna prezydentowi, interwencja zbrojna w celu zmiany władzy w Caracas na pełną skalę nie wchodzi w grę.

Im gorzej, tym lepiej

Co jednak z legitymizacją obu stron? Czy Maduro jest rzeczywiście okrutnym dyktatorem, a opozycja skupiona dziś wokół Guaido – emanacją “Woli Ludu”, jak nawet nazywa się jego partia? Nie. Wenezuelskie standardy demokratyczne są rzeczywiście słabe. Trudno jednak oczekiwać, że po próbie przewrotu w 2002 r. chavizm będzie się bronił wyłącznie środkami czysto demokratycznymi przed ludźmi, którzy wówczas w pełni poparli siłowe usunięcie Chaveza. Trudno bronić się w pełni demokratycznymi środkami przed obłąkańcami, którzy zwolenników Maduro palili już żywcem, przed tymi, którzy z helikoptera obrzucali granatami budynki rządowe. Wściekła przemoc opozycyjnych sił ulicznych jest tak dobrze udokumentowana, że o jej istnieniu zmuszona była była napisać nawet „Gazeta Wyborcza”. W relacji z “triumfalnych” marszy stronników Guaido 23 stycznia, nie dało się przemilczeć palenia aut na ulicach i dewastacji mienia w Caracas.

Również czołowi politycy opozycyjni nastawieni są wyłącznie konfrontacyjnie: obalenie Maduro dzięki pomocy USA stanowi ich jedyny program dla kraju. Od lat nie zajmują się niczym innym, regularnie kursując jednocześnie do Stanów na spotkania głównie z republikańskimi senatorami otwarcie nawołującymi do obalenia wenezuelskiego przywódcy za wszelką cenę. W USA wśród lobbystów tej sprawy wyróżnia się przede wszystkim senator Marco Rubio, który chyba najczęściej przyjmuje gości z Wenezueli. Zaraz za nim sytuuje się “niezastąpiony” John Bolton, który najchętniej obaliłby wszystko i wszystkich poza granicami USA.

Trudno wyłącznie według standardów demokratycznych traktować partie polityczne, które nigdy nie zająknęły się nawet na temat sankcji, jakimi Stany Zjednoczone duszą i tak ledwo zipiącą gospodarkę Wenezueli. Nigdy też nie próbowały nakreślić chociażby pomysłu na walkę ze spekulacją i wywozem towarów, które rujnują kraj. Polityka, której przyświeca zasada “im gorzej, tym lepiej” w pełni określała sposób działania opozycji, od kiedy wygrała wybory parlamentarne w 2015 r. Wykrwawienie chavizmu przez doprowadzenie kryzysu do skrajności – to ich jedyny plan. Reprezentują najbogatsze rodziny w Wenezueli, więc spokojnie przetrwają zapaść, którą zgotują reszcie. Oni chcą amerykańskich sankcji! Wiedzą, że to działa: nawet kongres USA otrzymał raport, gdzie czarno na białym stwierdzono, że sankcje tylko pogłębiają kryzys w Wenezueli. To ta cyniczna strategia ukształtowała sytuację, w której możliwe jest to, że wszystkie liberalne media bezmyślnie powtarzają śpiewkę Trumpa: Maduro wybrany bezprawnie, Zgromadzenie Narodowe ostoją demokracji.

Obecny impas polityczny wynika z faktu, że ZN nie uznaje prezydenta, a prezydent ZN. Trzy lata temu Zgromadzenie zostało pozbawione uprawnień ustawodawczych przez Sąd Najwyższy, ponieważ opozycja nie godziła się na tymczasowe zawieszenie mandatów trzech deputowanych, którzy zostali w 2015 r. wybrani w okręgach, gdzie doszło do nieprawidłowości wyborczych. Opozycja otrzymała możliwość wprowadzenia na ich miejsce innych posłów ze swoich list, zdecydowała się jednak grać va banque i nie ustępować ani na krok. W efekcie od stycznia 2016 r. działalność ZN pozostaje w zawieszeniu, część prerogatyw ustawodawczych przejął Sąd Najwyższy, a prezydent Maduro w tym czasie starał się oprzeć politycznie na Zgromadzeniu Konstytucyjnym – ciele powołanym w wyborach 2017 r. ZK jest przez mainstream medialny wyśmiewane jako instytucja wyłącznie marionetkowa, chociaż zgodnie z założeniami chavizmu ma ucieleśniać charakterystyczną dla niego szerszą ideę demokracji, wykraczającą poza parlamentaryzm.

Blokada ustawodawstwa zainicjowana przez samą opozycję dała jej następnie pretekst do zaostrzenia konfrontacji politycznej w 2017 r. kiedy podczas starć ulicznych padło blisko 200 ofiar śmiertelnych. W dalszej kolejności przyszedł bojkot wyborów prezydenckich w 2018 r., o których błędnie piszą niektóre polskie media, że kandydaci opozycji nie zostali dopuszczeni do udziału w nich, czy nawet wtrąceni do więzienia. To brednie. Poszło o to, że do startu w wyborach nie został dopuszczony głównie Henrique Capriles – frontman opozycji – bo ciążył na nim wyrok sądowy. To była ostatnia prosta, na której w pełni ujawniły się niszczycielskie intencje opozycji i charakter tej formacji. Jej delegacja prowadziła negocjacje z rządem w sprawie porozumienia wyborczego na neutralnym gruncie, w Republice Dominikany. Osiągnięto nawet warunki porozumienia. Jednak dzień przed podpisaniem go przez obie strony, projekt został odrzucony przez opozycję po interwencji przedstawicieli USA.

Tak rozpoczął się bojkot wyborów, mogący mieć na celu wyłącznie pogłębienie istniejącego kryzysu. Nie mówi się w tym przypadku o bojkocie demokracji – od tej chwili zaczęła obowiązywać narracja o “sfałszowanych wyborach prezydenckich” w Wenezueli. Większość liberalnych demokracji świata faktycznie ich nie uznała. W tych okolicznościach Nicolas Maduro, który praktycznie pozbawiony konkurencji swobodnie wygrał głosowanie 20 maja 2018 r. został zaprzysiężony na kolejną kadencję 10 stycznia 2019 r. Dzień później Juan Guaido, nowo wybrany przewodniczący pozostającego w zawieszeniu ZN, ogłosił, że Maduro obejmuje urząd bezprawnie. Za to on, jako głowa podstawowego konstytucyjnego organu władzy, zgodnie z ustawą zasadniczą jest gotów stanąć na czele rządu tymczasowego, który “przywróci demokrację” w Wenezueli. Według Agencji Reutera podjął tę decyzję po uprzednim wykonaniu co najmniej dwóch rozmów telefonicznych z wiceprezydentem USA Mikem Pence’em. Niecałe dwa tygodnie później, w dniu wielkiej manifestacji opozycji, Biały Dom ogłosił go prezydentem tymczasowym Wenezueli, obiecując mu jednocześnie pełne wsparcie dyplomatyczne i ekonomiczne. Zaraz potem uznanie popłynęło od wszystkich prawicowych rządów w Ameryce Łacińskiej. Z kolei Hiszpania, Francja i Niemcy postawiły Maduro ultimatum: ogłosi w ciągu tygodnia nowe wybory, albo z poprą Guaido. W tonie przyjaznym dla uzurpatora wypowiedziała UE ustami Donalda Tuska. Tak Guaido stał się uosobieniem “wolności i demokracji”.

Patrząc na wszystko z perspektywy czasu, trudno oprzeć się wrażeniu, że wydarzenia rozgrywały się według scenariusza chilijskiego z okresu rządów Allende: najpierw wojna ekonomiczna, potem interwencja. A raczej miały się tak rozegrać. W interwencji zabrakło jednak konkretu, czyli wenezuelskiej junty. Nie widać na nią szans. Stawka gry pozostaje jednak podobna jak w Chile.

Craig Murray, potępiając cyniczne postępowanie światowych przywódców, trzeźwo zauważył, że “za jego czasów” rządy uznawały prawomocność tych władz państwowych, które faktycznie kontrolowały terytorium swojego kraju – taka była zasada dyplomacji wykazującej minimalne zainteresowanie rzeczywistością. Skąd więc skłonność liderów “wolnego świata” to uznawania tych, którzy zwyczajnie odpowiadają im politycznie? Jasne przecież, że jedynym przywódcą Chin nie ogłoszą nagle prezydenta Tajwanu. Wyszli zwyczajnie z założenia, że imperialistyczny blef Trumpa przysporzy korzyści ich globalnej agendzie liberalnej. A przynajmniej mogli w to wierzyć przez dwa dni, dopóki media nieomal nie zamilkły na temat Juana Guaido, który dla świata powoli staje się na powrót nikim. Ostatnia wiadomość dotycząca go w dniu 25 stycznia jest dość komiczna i mówi tylko, że obiecał Maduro “amnestię”, jeżeli ten złoży urząd. Telewizja Univision, która o tym doniosła, poinformowała jednocześnie, że miejsce pobytu Guaido pozostaje nieznane.

Obronić dziedzictwo Chaveza

Czy domniemany “rząd tymczasowy”, który ma podobno powstać, miałby dla Wenezuelczyków jakąkolwiek ofertę poza posłuszeństwem Waszyngtonowi? Tak. Po ogłoszeniu się głową państwa przez Guido, opozycja opracowała ogólne założenia do ustawodawstwa, które miałoby obowiązywać w okresie “przejścia do demokracji”. Jego najważniejszy fragment brzmi:

“Zniesione zostaną centralna kontrola, arbitralne metody wywłaszczenia i tego rodzaju środki (…) W tym celu scentralizowane metody sterowania gospodarką zastąpione zostaną modelem wolnorynkowym na podstawie prawa każdego obywatela Wenezueli do pracy w warunkach gwarantujących prawo własności i wolną przedsiębiorczość (…) Spółki publiczne zostaną poddane restrukturyzacji umożliwiającej efektywne i przejrzyste zarządzanie, m.in. poprzez partnerstwo publiczno-prywatne”

Należy dodać do tego rozważane przez Guaido zwrócenie się o pomoc w finansowaniu jego „rządu” do MFW, co w sposób oczywisty oznacza gotowość do neoliberalnych reform. Cel jest więc jasny: przywrócenie stosunków społecznych sprzed prezydentury Chaveza, cofnięcie całej postępowej polityki. Koniec marzeń o równości, o życiu w minimum bezpieczeństwa materialnego, o kształceniu dzieci, koniec szans biednych na dostęp do służby zdrowia. Powrót do Wenezueli posiadanej na własność przez wąską elitę najbogatszych.

Wspomniany wcześniej Craig Murray, były brytyjski dyplomata, obecnie ekspert i publicysta sympatyzujący z ruchami postępowymi, jednoznacznie uznający Maduro na stanowisku prezydenta, przypomina, że praktyka chavizmu oparta została na dwóch naczelnych imperatywach: 1) W kraju o największych na świecie zasobach ropy ludzie nie powinni głodować gnieżdżąc się w slumsach, 2) CIA nie powinna rządzić Wenezuelą. Oba te pryncypia są obecnie zagrożone. Tak, prezydent Maduro jest współodpowiedzialny za zaniedbania, które sprowadziły zagrożenie na te filary. Jednocześnie tylko on w Wenezueli nawołuje i zaprasza do dialogu, którego celem jest rozwiązanie dręczącego kraj dziejowego kryzysu politycznego i gospodarczego – zarówno na obszarze krajowym jak i międzynarodowym. Na szczęście za tym podejściem opowiedział się bezwzględnie sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. Sytuacja w gronie Narodów Zjednoczonych na pewno nie jest jeszcze rozstrzygnięta, bo Mike Pompeo stara się przekonać do uznania Guaido członków Rady Bezpieczeństwa. Na szczęście też Stanom Zjednoczonym nie udało się przeforsować rezolucji przeciwko Maduro na forum Organizacji Państw Amerykańskich.

Moc waszyngtońskiego blefu właśnie się wyczerpuje. A moc chavizmu nie wyczerpie się tylko wtedy, gdy cały czas będzie parł naprzód: poza redystrybucyjne półśrodki, poza paternalistyczne szopki z “kochanym prezydentem” w roli pół-bóstwa – za to do pełnej demokracji uczestniczącej, do uwolnienia się od „burżuazji boliwariańskiej”, do nowych stosunków produkcji, do socjalizmu XXI wieku. Droga jeszcze daleka, ale poczyniono już tyle wysiłku, że zawracać na pewno nie warto.

Autorstwo: Paweł Jaworski
Źródło: Strajk.eu

za: https://wolnemedia.net/wenezuelski-gambit/

Reklamy

75 thoughts on “Wenezuelski gambit.

  1. wyborcza.pl/1,75399,8162974,Chavez_rozpoczal_wojne_z_Kosciolem.html

    Chavez rozpoczął wojnę z Kościołem

    Prezydent Wenezueli domaga się od Watykanu wymiany władz kościelnych w swym kraju. – Ten skrajnie prawicowy troglodyta nie jest godny bycia kardynałem – to opinia Hugo Chaveza o prymasie
    Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
    Konflikt między wenezuelskim rządem a Kościołem katolickim narastał od dawna. Chavezowi nigdy nie podobało się, że biskupi pouczali go, wzywając rząd np. do dialogu z opozycją.

    Wybuch spowodował przygotowany przez biskupów raport dla Watykanu, w którym ostrzegają oni, że w Wenezueli coraz bardziej ograniczane są wolności obywatelskie. W dodatku prymas Jorge Urosa stwierdził publicznie, że rząd coraz silniej narzuca „marksistowsko-komunistyczną linię prowadzącą kraj do ruiny, gospodarczej katastrofy i powiększania się ubóstwa”.

    Zdaniem kardynała Chavez usiłuje zrobić ze swego kraju „drugą Kubę” oraz łamie konstytucję, wprowadzając mimo wszystko w życie reformy, które Wenezuelczycy odrzucili w referendum w 2007 r.

    – Jestem dumnym chrześcijaninem i zarazem marksistą. I jestem pewien, że gdyby Jezus zszedł na ziemię, wymierzyłby mu baty za te wszystkie kłamstwa – odparował Chavez. I oskarżył prymasa o udział w nieudanym zamachu stanu w 2002 r., podczas którego prezydent na kilka dni został odsunięty od władzy.

    Chavez przekazał też nuncjuszowi apostolskiemu nazwisko biskupa kojarzonego z lewicową teologią wyzwolenia, domagając się, by został on „superkardynałem” i głową Kościoła w Wenezueli.

    Szef wenezuelskiej dyplomacji wręcz wezwał do rewolucji wewnątrz Kościoła. – Nadszedł czas, by do głosu doszli księża i mnisi znajdujący się u podstaw społeczeństwa. Przecież aktualna kościelna hierarchia to dyktatura. Kto ich wybiera, gdzie jest głos ludu? – pytał minister.

    Do chóru krytyki dołączył też minister kultury, stwierdzając, że episkopat Wenezueli „spiskuje przeciw ludowi”, a prymas „nie zasługuje nawet na miano chrześcijanina”. Także sąd najwyższy wydał oświadczenie wzywające biskupów do zaprzestania mieszania się do polityki. A kontrolowany przez zwolenników Chaveza parlament ogłosił, że wkrótce zajmie się „problemem Kościoła i jego roli”.

    Prezydent wezwał już na konsultacje do kraju swego ambasadora w Watykanie i zapowiedział rychłą modyfikację obowiązującego od prawie 50 lat konkordatu. – Odbierzemy Kościołowi katolickiemu wszystkie przywileje – zapowiedział Chavez. – Papież nie jest żadnym ambasadorem Chrystusa na ziemi, to jedynie głowa państwa Watykan. Mogą mnie ekskomunikować, nic mnie to nie obchodzi, bo i tak wiem, że Chrystus mnie zbawi.

    Eksperci podkreślają, że Chavez może na zmianie konkordatu także stracić, bo daje mu on niespotykane przywileje. Tylko w Wenezueli Kościół musi konsultować z prezydentem każdą biskupią i kardynalską nominację i tylko w Wenezueli prezydent ma prawo takową zawetować. Kościół nie jest jedyną instytucją pod obstrzałem wenezuelskiego prezydenta zaniepokojonego tym, że na trzy miesiące przed parlamentarnymi wyborami, jego popularność nieustannie spada. Na celowniku znalazła się też Globovision, ostatnia niezależna od władzy telewizja. Rząd najpierw chciał odkupić od głównych jej udziałowców kontrolujący stację pakiet akcji, a gdy ci odmówili, oskarżono ich o różne przestępstwa i wysłano listy gończe. – Przejęliśmy już 45 proc. akcji Globovision i będziemy mieli przedstawiciela w dyrekcji – tryumfalnie obwieścił we wtorek Chávez. Dyrekcja stacji i jej prawnicy zapewniają jednak, że prezydent kłamie, bo – legalnie – takie przejęcie udziałów nie jest, póki co, jeszcze możliwe.

    Polubienie

    • „Prezydent Wenezueli domaga się od Watykanu wymiany władz kościelnych w swym kraju. – Ten skrajnie prawicowy troglodyta nie jest godny bycia kardynałem – to opinia Hugo Chaveza o prymasie
      Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
      Konflikt między wenezuelskim rządem a Kościołem katolickim narastał od dawna. Chavezowi nigdy nie podobało się, że biskupi pouczali go, wzywając rząd np. do dialogu z opozycją.”

      Hugo Chavez wie co mówi!
      Bo kościół i CIA do jednej bramki grają.

      W Polsce było podobnie, gdzie kk współpracował z CIA w transferze pieniędzy i sprzętu do siania propagandy pod kolorową rewolucję w latach 1980 – 89.
      Niejedna plebania służyła wywrotowcom za schronienie, a ambona za tubę żydo – kapitalizmu, który miał przyjść w ramach tak zwanej demokracji.

      Ówczesnym władzom PRL zabrakło determinacji do złapania kk za mordę, a może wtedy inaczej to wszystko by się potoczyło?

      Polubienie

  2. Przemexie … .

    Dziś rano w Radio Plus jakaś religijna drżąco – płaczliwym głosem prawiła, jak to młodzi rozumem odbyli z wczoraj na dziś jakieś całonocne czuwanie – modląc się o pokój do żydowskiego boga przed dzisiejszym spotkaniem z Frankiem (jeśli dobrze zrozumiałem).

    Czasem zastanawiam się, skąd bierze się ta głupota w połączeniu z fanatyzmem u tylu młodych ludzi?
    Myślę, że po części wynika to z ograniczonego światopoglądu, braku umiejętności wyciągania właściwych wniosków. Myślenie ograniczone bez refleksji.

    Polubienie

    • Myślę że duży wpływ ma wychowanie, rodzina, środowisko, z którego się wywodzą, ich predyspozycje psychiczne, traumy i indywidualne doświadczenia.

      Jeżeli ktoś wywodzi się z rodziny fanatyków religijnych i całe dzieciństwo i młodość go indoktrynowano, to nie należy oczekiwać od niego innej postawy. Jeżeli jest dodatkowo słaby psychicznie i podatny na manipulowanie z zewnątrz, to nie ma żadnych szans.

      Polubienie

  3. Żyd czuje wenezuelską ropę.

    Jedne z największych zasobów ropy (a być może także i gazu) znajdują się właśnie w Wenezueli. I co, światowa finansjera narodu wybranego miałaby obejść się samym tylko zapachem wenezuelskiej ropy? Na to zgody demokratycznego świata Zachodu być nie może. Ostatecznie, jak zawiodą metody agenturalne, syjoniści z USA gotowi są zbombardować Wenezuelę. Tak jak zbombardowali Chile, Jugosławię, …, itd. W walce z reżimem Nicolasa Maduro, wcześniej Chugo Chaveza, syjonistyczne USA współpracują z syjonistycznym Izraelem – jak się okazuje kolebką naszej judo-chrześcijańskiej cywilizacji -, oraz swoich protektoratów, takich jak np. IIIŻydo-RP/Polin.

    O “wolność i demokrację” trzeba walczyć i trzeba umieć walczyć – właśnie tak. Wiec, żeby nie było żadnych wątpliwości „Wolno zabijać w obronie własnych zdobyczy i interesów” – taka syjonistyczna retoryka pojawia się w powszechnych żydo-mediach w 2011r. To stwierdzenie zostało wypowiedziane publicznie, w żydowskiej rozgłośni TOK FM. Zapewne powodowany tą szlachetną retoryką zbawczego syjonizmu prezydent Barack Obama 9 marca 2015 r. wydał dekret, w którym zapisano, że: Wenezuela zagraża bezpieczeństwu narodowemu USA (! – ?).

    (O tym jak noblista Obama wespół z Mossadem próbowali pchnąć Wenezuelę ku „wolności i demokracji” pisał Thierry Meyssan – https://www.voltairenet.org/article186880.html)

    Więcej na … .

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2019/01/27/bandyckie-usa-szykuja-majdan-w-wenezueli/#comments

    Polubienie

  4. Powszechne żydo-media pokazują nam wyczyny opłaconych przez syjonistyczne USA rebeliantów w Wenezueli uzupełniając obraz informacją, że niezadowolenie społeczne jest powszechne. Tymczasem prawda jest zdecydowanie inna. Nicolasa Maduro popiera nie tylko wenezuelska armia, ale także zdecydowana większość Wenezuelczyków.

    Wenezuelczycy w manifestacji poparcia dla prezydenta Nicolasa Maduro – ranek 23 stycznia 2019r. (za: https://www.struggle-la-lucha.org/2019/01/25/hands-off-bolivarian-venezuela/)

    A tak było w 2017: Armia Wenezueli lojalna wobec prezydenta Nicolasa Maduro i tak jest dzisiaj

    Przekaz powszechnych żydo-mediów na temat Wenezueli jest niezmienny od lat. Tak o próbach wprowadzenia Wenezueli na drogę „wolności i demokracji” pisał Nasz (żydowski) Dziennik w 2013r. (Jawna fraternizacja pana T.Rydzyka z J.Danielsem i ambasadą Izraela winna pozbawić już złudzeń myślących wolniej pod moherowym berecikiem, co do tego, czyje interesy wspierają „boże dzieła” pana Rydzyka.).

    Więcej na:

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2019/01/27/bandyckie-usa-szykuja-majdan-w-wenezueli/#comments

    Polubienie

    • Przemku … .
      Jakimi to debilami trzeba być, żeby deponować złoto w bankach Rothschilda i jemu podobnym?
      Nawet w bankach szwajcarskich nie zdeponowałbym złota, bo to banki wyłącznie dla wszelkiej maści kretów.
      Podobnie i Polska nie odzyska swojego złota, a także Niemcy, Rosja, Ukraina, etc.

      Polubienie

  5. Andrzeju co by nie mówić w synagodze pod nazwą Polin aborcja zakazana i gender też nie ma lekkiego życia .W kwestii pozostałych zgoda.

    „dla pełnej aborcji i niskich podatków dla żydowskich banków i korporacji, które natychmiast objęłyby całość życia gospodarczego i politycznego Wenezueli.” …” .

    Polubienie

    • Aborcja, gender, eutanazja, itp. chwyty, to odwracacze uwagi. Nie wspominając o tym, że jak ktoś na przykład będzie chciał się pozbawić życia czy usunąć płód to i tak to zrobi. Nawet nielegalnie. To jest problem stary jak świat.

      Polubienie

  6. Swoją drogą czekam na dalszy rozwój wydarzeń w Wenezueli .Wczoraj Waldziu powiedział że ma tą całą Wenezuelę w dupie bo tam rządzą agenci Faszyngtonu podobnie agentem CIA miał być Castro czy Kadafi a Waldziuchna chyba potrzebuje szybkiej wizyty w Tworkach chociaż na tydzień.Jeżeli Putin by odpuścił Wenezuelę znaczy to że chodzi na postronku Chabad -Lubawicz a dowody .Proszę tutaj.
    Przyjaciel Putina stara się wmówić spędowi lubawiczerów jaki ten Putin dobry i jak kocha żydów.
    Daje do myślenia.

    Polubienie

      • Przemku może wszyscy to nie .Agentami nie byli Borsellino , Gierek , Gomułka , Bierut – Rosenschwanz patriota no i może jeszcze paru nie agentów by się znalazło .Zapomniałbym o Gandhim też nie agent.
        W temacie ZSRR i Rosji od 1917 roku rządzi tam agentura od Lenina do Gorbaczowa poprzez Chruszczowa żyda agenta zachodu co tu już Waldziu opowiada totalne debilizmy a jedynym patriotą był Stalin nie agent i nie żyd.

        Polubienie

  7. Swoją drogą czy ktoś jest odważny i umieści ten filmik na WPS1 u PAZIA ja raczej nie umieszczę bo jak wiecie tchórzliwy ze mnie wąż i potrafię się do tego przyznać a PAZIA lepiej nie doprowadzać do zdenerwowania.

    Polubienie

      • Los Maduro zależy od Wenezuelczyków i Putina .Kurwa dziś idę po zakupy a tu jakiś skurwysyn do mnie z tekstem . ” Oby jak najszybciej nasi przyjaciele z USA sobie poradzili z komunistami z Wenezueli ” taka menda co to tylko o polityce gada .Odpowiedziałem krótko ” Wypierdalaj idioto ” oberwałem w gębę dwa razy ale oddałem i chciałem dopierdolić w pysk trzeci raz ale zaczął krzyczeć ” przepraszam „. Mam nos spuchnięty żona robiła jakiś kompres ale przeżyję. Jeżeli katol cię leje w pysk zawsze należy oddać. Akurat jego zona była 20 minut temu z przeprosinami ale nos mam spuchnięty . Boks nauczy za PRL się nie zapomina.

        Polubienie

          • Może po to drogi Przemku że jak ktoś mnie wali zawsze oddaje .W sumie on mi dwa razy ja mu dwa razy i krzyknął przepraszam i to mi wystarcza a jeżeli ktoś pierdzieli o dobrych Amerykanach i złej Wenezueli to jest idiotą prawdę powiedziałem.Swoje lata mam ale jeszcze potrafię oddać z nawiązką jak jakiś zakatoliczony głupek mnie zaatakuje.Podasz drugi policzek do bicia będziesz pipą której nikt nie będzie szanował .Drugi raz cymbał nie podskoczy .

            Polubienie

  8. Niemcy Andrzeju odzyskali swoje złoto od USA kilka miesięcy temu.

    andrzej pisze:
    Styczeń 28, 2019 o 8:30 am
    Przemku … .
    Jakimi to debilami trzeba być, żeby deponować złoto w bankach Rothschilda i jemu podobnym?
    Nawet w bankach szwajcarskich nie zdeponowałbym złota, bo to banki wyłącznie dla wszelkiej maści kretów.
    Podobnie i Polska nie odzyska swojego złota, a także Niemcy, Rosja, Ukraina, etc.

    Polubienie

  9. Rosja powinna wyciągnąć wnioski z przykładu Wenezueli i być ostrożnym wobec amerykańskich działań, które mają na celu umożliwienie członkom opozycji dostępu do pieniędzy krajowych, które są przechowywane w Ameryce, stwierdził 30 stycznia pierwszy zastępcę szefa frakcji Sprawiedliwej Rosji w Dumie Państwowej, Michaił Jemelianow.

    Departament Stanu USA postanowił zapewnić wenezuelskiemu liderowi opozycji Juanowi Guaydo dostęp do rachunków rządu wenezuelskiego w bankach amerykańskich. Jemielianow jest przekonany, że Federacja Rosyjska powinna potraktować to wydarzenie poważnie i wyciągnąć z tego wnioski.

    „Zapewnienie dostępu do rachunków rządowych opozycyjnym członkom Wenezueli jest sygnałem ostrzegawczym dla naszego kraju. To jest nowy format Pomarańczowej Rewolucji i jej wsparcie z zewnątrz „- Jemelianow jest pewien.

    Tak więc, według niego, przez swoje działania, Stany Zjednoczone argumentują, że mogą zapewnić każdemu oponentowi dostęp do państwowych funduszy kraju, które znajdują się w amerykańskich bankach. Jednocześnie, jak wspomina zastępca, część funduszy Federacji Rosyjskiej znajduje się również w strukturach finansowych Stanów Zjednoczonych.

    „Dziś Stany Zjednoczone dają dostęp opozycjonistom w Wenezueli, a jutro otworzą dostęp do rachunków naszego Narodowego Funduszu Opiekuńczego, warunkowo, np. dla Nawalnego lub innego opozycjonisty, aby zdestabilizować sytuację w naszym kraju. Musimy wyciągnąć wnioski i przestać wysyłać nasze fundusze do Stanów Zjednoczonych, aby uniemożliwić ich wykorzystanie przeciwko nam „- podkreślił Yemelianow.

    Szczegóły: https://regnum.ru/news/2562585.html?utm_referrer=https%3A%2F%2Fzen.yandex.com
    Wszelkie wykorzystanie materiałów jest dozwolone tylko wtedy, gdy istnieje hiperlink do agencji informacyjnej REGNUM.

    Polubione przez 1 osoba

  10. https://pl.sputniknews.com/polityka/201902029730404-Wenezuela-kolonizacj-USA-Sputnik/

    Wenezuela obawia się amerykańskiej kolonizacji

    Władze Stanów Zjednoczonych planują kolonizację Wenezueli przy pomocy przewrotu państwowego i powołania marionetkowego rządu – napisał ambasador Wenezueli przy ONZ Samuel Moncada w artykule, opublikowanym na stronie MSZ republiki.

    Jak podkreślił dyplomata, kolonizacja, planowana przez prezydenta USA Donalda Trumpa „dobrze charakteryzuje to, co stopniowo staje się planem ingerencji zbrojnej USA przeciwko Wenezueli”. „To wydarzenie, którego nie było jeszcze w naszej historii” — podkreślił.

    Zdaniem ambasadora, proces rekolonizacji znalazł się na etapie końcowym po tym, jak przewodniczący parlamentu kraju Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem państwa. W jego opinii ostatecznym celem działań Waszyngtonu jest stworzenie pozorów, „które pozwolą USA rządzić Wenezuelą bezpośrednio poprzez swoich ludzi”.

    „Nie możemy dopuścić, żeby Wenezueala stała się dla Trumpa powodem do wojny, do której dąży, żeby uratować swoją skórę jako prezydent” — podkreślił Moncada.

    Polubienie

  11. Moim zdaniem nic nie wyjdzie z planów demona świata pod nazwą USA względem Wenezueli. To już nie te czasy że łatwo i prosto USA kolonizowało i niszczyło inne kraje.

    Polubienie

    • Dodam że ten Guaido, to jest zwykła proamerykańska gnida i wątpię, aby Wenezuelczycy zgodzili się na to, żeby taki Owsik USA rządził ich krajem. Jak widać naród wenezuelski naprawdę jest mądry czego brakuje niestety kurom Polakom w większości, jak mówi Waldek całkiem słusznie.

      Polubienie

    • Pewnie znanym zwyczajem jak oni to potrafią to żydki go przekupili może licząc na jakąś zmianę świadomościową w armii która o żydowski boże mimo propagandy jakoś nie jest chętna popierać bakterii amerykańskiej w swojej Ojczyżnie.

      Polubienie

  12. https://pl.sputniknews.com/swiat/201902069754683-sputnik-rosja-wenezuela/

    Politolog: Rosja przygotowuje dla Wenezueli „syryjski scenariusz”

    Wenezuela stanie się kolejnym krajem, w którym Rosja może zastosować „syryjski scenariusz”, powiedział w wywiadzie dla „Polskiego Radia” historyk i politolog Jerzy Targalski. Podkreśla, że ​​po stronie Maduro stoją takie światowe mocarstwa, jak Rosja i Chiny.

    Według niego ze względu na fakt, że prezydent Wenezueli odrzucił ultimatum krajów europejskich, wzywających go do przeprowadzenia wyborów prezydenckich, kluczową rolę w rozwiązaniu sytuacji w tym kraju odegrają wojskowi, zwłaszcza z innych krajów.

    Ekspert wyraził także opinię, że przywódca Wenezueli staje się „zakładnikiem Rosji”.

    Targalski dodaje, że Wenezuela odgrywa kluczową rolę dla Rosji ze względu na jej zasoby naturalne, dlatego jego zdaniem rosyjscy wojskowi mogą zastosować tam „syryjski scenariusz”.

    „Wenezuela może stać się miejscem, w którym Rosja zastosuje tak zwany syryjski scenariusz. Mam na myśli działania, które wywołują chaos w państwie i stwarzają problemy w polityce zagranicznej USA” — powiedział politolog.

    Targalski dodał jednak, że wątpi w to, że Stany Zjednoczone zdecydują się wysłać do Wenezueli swoje wojska, ale jeśli tak się stanie, nieuchronnie dojdzie tam do prawdziwego konfliktu zbrojnego.

    Polubienie

  13. https://kom-pol.org/2019/01/26/kpp-potepia-probe-zamachu-stanu-w-wenezueli-i-solidaryzuje-sie-z-psuv-i-wenezuelczykami/

    KPP potępia próbę zamachu stanu w Wenezueli i solidaryzuje się z PSUV i Wenezuelczykami
    cpofpoland

    Komunistyczna Partia Polski potępia próbę zamachu stanu w Wenezueli, wspieranego przez USA i ich sojuszników oraz ich ingerencję w wewnętrzne sprawy tego kraju.

    Jedynym legalnym prezydentem Wenezueli pozostaje wybrany w demokratycznych wyborach 20 maja 2018 roku Nicolas Maduro, który zachowuje poparcie ze strony klasy pracującej. Samozwańczy „tymczasowy prezydent” Guaidó jest marionetką sił imperialistycznych i łamie prawo.

    Zagraniczne siły destabilizują sytuację w Wenezueli,tworzą warunki do imperialistycznej agresji. Działają w interesie międzynarodowych monopoli dążących do uzyskania dostępu do złóż ropy naftowej. W tej sytuacji decyzja Nicolasa Maduro o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z USA była słuszna.

    Wyrażamy solidarność z ludem Wenezueli i Komunistyczną Partią Wenezueli, broniącą legalnego prezydenta i walczącą z obcą interwencją.
    Komunistyczna Partia Polski, 26 stycznia 2019 r.

    The Communist Party of Poland condems the attempt of the coup d’etat taking place in Venezuela and supported by the US and their allies and their intervention in the internal affairs of the country.

    The only legal president of Venezuela is Nicolas Maduro, who was elected in democratic elections on 20th of May 2018 and has support of the Venezuelan working class. The self-proclaimed „interim president” Guaidó is acting against the law as a puppet of the imperialist powers.

    Foreign powers destabilise Venezuela trying to pave way for the imperialist aggression. The reasons for their actions are interests of the international monopolies trying to gain access to oil. In these circumstances Nicolas Maduro’s decision to cut diplomatic ties with the US was right.

    We express our solidarity with the Venezuelan people and the Communist Party of Venezuela who defend the legal president and oppose external intervention.
    CP of Poland, 26 January 2019

    #Venezuela #SolidaridadConVenezuela #MaduroPresidenteLegitimo #MaduroPresidente #HandsOffVenezuela #Communist

    Polubienie

  14. https://wiernipolsce.wordpress.com/2019/02/01/poganskie-korzenie-kultury-slowian/#comment-152107

    julius
    8 lutego 2019 o 3:32 PM

    Mieszkaniec Caracas opublikował na portalu społecznościowym wideo, które według niego nie pojawi się w zachodnich mediach. Wyjaśnił, że „głodna” Wenezuela żyje normalnie – ludzie chodzą do sklepu i odpoczywają w kawiarni.
    Obawy autora są zrozumiałe: to, co uchwycono w ramkach, jest sprzeczne z zachodnią propagandą na temat kryzysu w Ameryce Łacińskiej.
    „Normalni ludzie chcą żyć normalnie, a nie nawzajem się zabijać, bardzo kocham kulturę Ameryki Łacińskiej” – napisał jeden z komentatorów na Twitterze.
    https://tsargrad.tv/news/kadry-kotorye-ne-pokazhut-zapadnye-smi-golodnaja-venesujela-neskolko-dnej-nazad-video_183034

    Polubienie

  15. https://pl.sputniknews.com/polityka/201902129806910-Guaido-Wenezuela-Izrael-przyjazn-Strefa-Gazy-Sputnik/

    Guaido chce pogodzić Wenezuelę z Izraelem

    Lider wenezuelskiej opozycji, który ogłosił się tymczasowym prezydentem kraju – Juan Guaido – chce przywrócenia kontaktów z Izraelem – przekazuje Reuters. Guaido udzielił izraelskim dziennikarzom wywiadu, w którym powiedział, że proces stabilizacji stosunków z Izraelem idzie „pełną parą”.

    Wznowienie kontaktów dyplomatycznych i otwarcie nowej ambasady Wenezueli w Izraelu zostanie ogłoszone oficjalnie „w swoim czasie” – podkreślił.

    W 2009 roku ówczesny prezydent Wenezueli Hugo Chavez zerwał stosunki dyplomatyczne z Izraelem, oskarżając władze kraju o zagładę ludności palestyńskiej. Rząd Chaveza wydalił izraelskiego ambasadora po operacji terrorystycznej w Strefie Gazy, podczas której zginęły setki Palestyńczyków.

    Przeczytaj również: W Wenezueli sprawdzają majątek Guaido.

    Główna Izba Kontroli Wenezueli zaczęła sprawdzać majątek przywódcy Zgromadzenia Narodowego i lidera opozycji Juana Guaido, powiedział w poniedziałek Elvis Amoroso, szef organu nadzoru republiki.

    Polubienie

  16. https://pl.sputniknews.com/polityka/201902259922479-prezydent-morales-grozba-morderstwa-maduro-sputnik/

    Boliwijski prezydent poinformował o groźbie morderstwa Maduro

    Prezydent Boliwii Evo Morales poinformował w poniedziałek o istniejącym zagrożeniu dla życia lidera Wenezueli Nicolasa Maduro. Oświadczył, że jeśli coś stanie się z prezydentem Wenezueli, to odpowiedzialne za to będą Stany Zjednoczone.

    „Po tym, jak Stany Zjednoczone i ich sojusznicy ponieśli porażkę, co teraz mówi Pompeo? Mówi: Maduro zostały zaledwie dni. Ostatniej nocy pewien amerykanski senator powiedział: Maduro musi zostać zabity. Jeśli coś stanie się z Maduro, Stany Zjednoczone będą odpowiedzialne, Pompeo i ten senator Marc Rubio” — cytuje oświadczenie Moralesa agencja ABI.

    Według boliwijskiego przywódcy jedynym motywem działań Stanów Zjednoczonych w Wenezueli jest zamiar przejęcia jej naturalnego bogactwa.

    23 lutego opozycja Wenezueli próbowała dostarczyć do kraju pomoc humanitarną, której władze reprezentowane przez prawowitego prezydenta państwa Maduro nie zamierzały zaakceptować. Rząd Maduro twierdzi, że w kraju nie ma kryzysu humanitarnego, a próby dostarczenia pomocy humanitarnej są prowokacjami.

    Podczas próby dostarczenia ładunku na granicy z Kolumbią spalono kilka ciężarówek, a na granicy z Brazylią, według NGO Forum Cywilne, zginęły cztery osoby. Sekretarz Generalny Organizacji Państw Amerykańskich Luis Almagro powiedział, że w wyniku starć pomiędzy organami ścigania i demonstrantami na granicy Wenezueli z Kolumbią i Brazylią, 335 osób zostało rannych.

    Polubione przez 1 osoba

  17. https://pl.sputniknews.com/swiat/201902269931478-rosja-oskarzenia-planowana-ingerencja-zbrojna-wenezuela-sputnik/

    Rosja oskarża USA o planowanie ingerencji zbrojnej w Wenezueli

    USA przerzucają swoich wojskowych do Kolumbii, a do Portoryko wysłały oddziały specjalne – powiedział sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, przekazuje portal lenta.ru.

    Jak podkreślił, Waszyngton przygotowuje ingerencję zbrojną w Wenezueli, żeby obalić prezydenta kraju Nicolasa Maduro, „przejawiając sarkazm i arogancję” wobec narodu kraju.

    Przerzut wojsk „jest jednoznacznym dowodem na to, że Pentagon wzmacnia zgrupowanie wojsk w regionie, aby wykorzystać je w operacji odsunięcia od władzy wybranego w legalnych wyborach prezydenta Maduro” — zaznaczył.

    Wcześniej minister łączności i informacji Wenezueli Jorge Rodríguez powiedział, że opozycja planowała zabijać ludzi przejeżdżających przez most Simona Bolivara w zachodnim stanie Táchira po otrzymaniu pomocy humanitarnej w Wenezueli i Kolumbii.

    Polubienie

  18. Rezultaty amerykańskich „zmian reżimu” w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach
    Filed under: Polityka,Wydarzenia bieżące — iza @ 14:21

    The Unz Review
    7 lutego 2019

    Kiedy USA dążą do obalenia demokratycznego i niezależnego rządu Wenezueli, historia krótko-, średnio- i długoterminowych konsekwencji takich operacji nie jest jednolita.

    Najpierw zajmiemy się analizą skutków amerykańskiej interwencji w Wenezueli w ciągu ostatniego półwiecza, a następnie dokonamy przeglądu sukcesów i porażek amerykańskich zmian reżimu w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.
    Wenezuela: skutki i perspektywy 1950-2019

    Podczas pierwszej dekady po II wojnie światowej Stany Zjednoczone, siłami CIA i Pentagonu, przywiodły do władzy autorytarne reżimy klienckie w Wenezueli, na Kubie, w Peru, Chile, Gwatemali, Brazylii i kilku innych krajach.

    W przypadku Wenezueli, Stany Zjednoczone popierały prawie dziesięcioletnią dyktaturę wojskową (Perez Jimenez), rządzącą, z grubsza, w latach 1951-58. Dyktatura została obalona w 1958 r. i w krótkim okresie przejściowym zastąpiona przez centrolewicową koalicję. USA przetasowały więc swoją politykę i opowiedziały się za centroprawicowymi reżimami pod przywództwem społecznych i chrześcijańskich demokratów, które rządziły na przemian przez prawie czterdzieści lat.

    W latach 90. XX wieku reżimy klienckie wobec USA, przeżarte korupcją i stojące w obliczu pogłębiających się kryzysów społeczno-gospodarczych, zostały odrzucone przez wyborców i zastąpione niezależnym, antyimperialistycznym rządem pod przywództwem prezydenta Chaveza.

    Przez następne dwadzieścia lat wybrany w wolnych i demokratycznych wyborach Chavez skutecznie opierał się szeregowi podejmowanych przez USA prób „zmiany reżimu”.

    Po zwycięstwie Maduro w wyborach prezydenckich Waszyngton zaczął montować machinę polityczną pod nową zmianę reżimu i zimą 2018/2019 pełną parą uruchomił zamach stanu.

    Historia amerykańskiej interwencji w Wenezueli jest mieszana: przewrót wojskowy przetrwał mniej niż dekadę; następne rządy, pozostające pod kontrolą USA, były u władzy przez czterdzieści lat; demokratycznie wybrany antyimperialistyczny, populistyczny rząd utrzymuje się od prawie 20 lat. W drodze jest groźny amerykański zamach stanu.

    Doświadczenie Wenezueli w zakresie „zmiany reżimu” przemawia za możliwością osiągnięcia przez Stany Zjednoczone długoterminowej kontroli, o ile zdołają przetasować bazę władzy z dyktatury wojskowej w system wyborczy, finansowany z grabieży ropy naftowej, chroniony przez lojalne wojsko i „legitymizowany” przez zmieniające się klienckie partie polityczne, akceptujące poddaństwo wobec Waszyngtonu.

    Reżimy kliencie USA rządzone są przez oligarchiczne elity o niewielkich zdolnościach przedsiębiorczych utrzymują się z arendy własności państwowej (przychodów z ropy).

    Elity rządzące, silnie związane ze Stanami Zjednoczonymi, nie są w stanie zapewnić sobie powszechnej lojalności.Reżimy klienckie są uzależnione od siły militarnej Pentagonu – ale to także ich słabość.
    Zmiana reżimu w perspektywie regionalno-historycznej

    Produkcja marionetek jest zasadniczym celem strategicznym imperialnego państwa USA.

    Wyniki różnią się w czasie i zależą od zdolności niezależnych rządów do odniesienia sukcesu w budowaniu kraju.

    Tworzenie marionetek, które przetrwałyby dłużej, najlepiej się udawało w małych krajach o wrażliwych gospodarkach.

    Przeprowadzony przez USA zamach stanu w Gwatemali przetrwał ponad sześćdziesiąt lat – od 1954 do 2019 roku. Duże ludowe powstania zostały stłumione przez amerykańskich doradców wojskowych i pomoc wojskową.

    Podobnie udało się Stanom Zjednoczonym w Panamie, Grenadzie, Dominikanie i na Haiti. W przypadku takich małych, biednych krajów ze słabymi siłami zbrojnymi, USA chętnie przeprowadzą bezpośrednią inwazję i okupację przy niewielkich kosztach ekonomicznych i niewielkich stratach wojskowych.

    W powyższych krajach Waszyngtonowi udało się narzucić reżimy marionetkowe i utrzymać je przez dłuższy czas.

    W ciągu ostatniego półwiecza Stany Zjednoczone przeprowadzały przewroty wojskowe, osiągając różne rezultaty.

    W przypadku Hondurasu Pentagon był w stanie obalić postępowy liberalny rząd demokratyczny o bardzo krótkim czasie trwania.Armia Hondurasu działała pod amerykańskim kierownictwem, a wybrany przez naród prezydent Manual Zelaya był zależny od nieuzbrojonej większości elektoratu.Po udanym zamachu stanu marionetkowy reżim Hondurasu pozostał pod rządami Stanów Zjednoczonych przez następną dekadę i prawdopodobnie jeszcze długo pozostanie.

    Chile było pod amerykańską kuratelą przez większą część XX wieku, z krótkim okresem wytchnienia podczas rządów Frontu Ludowego w latach 1937-41 i socjaldemokratycznego rządu [Salvadora Allende]w latach 1970-73. Zamach stanu w 1973 r., pod rozkazami amerykańskich wojskowych, narzucił dyktaturę Pinocheta, która trwała siedemnaście lat. Następny, wyłoniony w drodze wyborów, rząd kontynuował neoliberalny program Pinocheta/USA, łącznie z odwróceniem wszystkich popularnych reform państwowych i społecznych.Jednym słowem, Chile pozostawało na amerykańskiej orbicie politycznej przez większą część półwiecza.

    Socjaldemokratyczny rząd Chile (1970-73) nigdy nie zbroił narodu ani nie ustanowił zamorskich powiązań gospodarczych, żeby utrzymać niezależną politykę zagraniczną.

    Nic dziwnego, że ostatnio Chile zastosowało się do amerykańskich nakazów, wzywających do obalenia prezydenta Wenezueli Maduro.

    Rezultaty kilku zamachów stanu przeprowadzonych przez USA zostały odwrócone, na dłuższy lub krótszy okres.

    Klasycznym przykładem udanego pokonania reżimu klienckiego jest Kuba, która obaliła amerykańskiego klienta, dziesięcioletnią dyktaturę Batisty, a następnie skutecznie opierała się kierowanej przez CIA inwazji i blokadzie ekonomicznej przez większą część półwiecza (i opiera się po dzień dzisiejszy).

    Wygrana Kuby z polityką rekonstruowania marionetek była wynikiem decyzji przywództwa Castro o uzbrojeniu ludzi, wywłaszczeniu wrogich amerykańskich i międzynarodowych korporacji i przejęciu kontroli oraz zawiązaniu strategicznych sojuszy – z ZSRR, Chinami, a ostatnio także z Wenezuelą.

    Natomiast wspierany przez USA wojskowy zamach stanu w Brazylii (1964) i utrzymywał się przez ponad dwie dekady, zanim elity częściowo przywróciły politykę wyborczą.

    Dwadzieścia lat nieudolnej neoliberalnej polityki gospodarczej doprowadziło do wyboru socjalistycznej reformatorskiej Partii Pracujących (PT), która przystąpiła do wdrażania szeroko zakrojonych programów walki z ubóstwem w duchu polityki neoliberalnej.

    Po piętnastu latach reform społecznych i względnie niezależnej polityki zagranicznej, PT uległa wobec spowolnienia w gospodarce zależnej od towarów i wobec wrogiego nastawienia państwa (tj. sądownictwa i wojska) i została zastąpiona przez dwa skrajnie prawicowe amerykańskie reżimy klienckie, które działały pod kierunkiem Wall Street i Pentagonu.

    Stany Zjednoczone często interweniowały też w Boliwii, wspierając pucze wojskowe i reżimy klienckie, na krótko zastępowane rządami populistycznymi (1954, 1970 i 2001).

    W 2005 r. powszechne protesty doprowadziły do wolnych wyborów i wybrania Evo Moralesa, przywódcy ruchu rolników uprawiających kokę. Od 2005 roku prezydent Morales przewodzi umiarkowanie lewicowemu i antyimperialistycznemu rządowi.

    Próby obalenia rządu Moralesa przez USA nie powiodły się dzięki kilku czynnikom: Morales zorganizował i zmobilizował koalicję chłopów i robotników (zwłaszcza górników i rolników uprawiających kokę).Zapewnił sobie lojalność wojska, wydalił konia trojańskiego w postaci amerykańskich „agencji pomocowych” i rozszerzył kontrolę nad zasobami ropy i gazu, oraz wspierał związki z agrobiznesem.

    Połączenie niezależnej polityki zagranicznej, gospodarki mieszanej, wysokiego wzrostu oraz umiarkowanych reform zneutralizowało praktykę tworzenia marionetek przez USA.

    Inaczej jest w Argentynie. Po krwawym zamachu stanu (1976), w którym wojsko, wspierane przez USA, zamordowało 30 000 obywateli, wojsko zostało pokonane przez armię brytyjską w wojnie o Falklandy/ Malwiny i po siedmiu latach rządów wycofało się z władzy.

    Zamontowany po nim reżim marionetek rządził i plądrował przez dziesięć lat, zanim upadł w 2001 roku. Został obalony przez powstanie ludowe.Jednak radykalnej lewicy brakowało spójności i została zastąpiona reżimami centrolewicowymi (Kirchner-Fernandez), które rządziły przez większą część dekady (2003-15).

    Neoliberalne reżimy postępu i dobrobytu społecznego dopadł kryzys i w 2015 roku zostały obalone przez wspierany przez USA reżim marionetek (Macri), który przystąpił do odwrócenia reform, prywatyzacji gospodarki i podporządkowania państwa amerykańskim bankierom i spekulantom.

    Po dwóch latach rządzenia reżim marionetek załamał się, gospodarka wpadła w spiralę recesji i nastąpił kolejny cykl represji i masowych protestów. Reżim marionetek USA jest wątły, ludzie wychodzą na ulice, a Pentagon ostrzy noże i przygotowuje następne marionetki, którymi zastąpi obecny system kliencki.
    Wniosek

    USA nie zdołały utrwalić zmian reżimu w dużych krajach, w których działają masowe organizacje i które mają wsparcie w wojsku.

    Waszyngtonowi udało się obalić popularne rządy narodowe w Brazylii i Argentynie.Jednak po pewnym czasie marionetkowe reżimy zostały odrzucone.

    Podczas gdy w miażdżeniu mniejszych i bardziej narażonych na porażkę rządów ludowych Stany Zjednoczone uciekają się głównie do jednego „toru” (przewrotów wojskowych i inwazji), to w odniesieniu do dużych i trudniejszych do pokonania krajów polegają na strategii „wielotorowej”.

    W tych pierwszych przypadkach do zdławienia demokracji wyborczej zwykle wystarczy wezwanie do wojska lub wysłanie piechoty morskiej.

    W drugim przypadku USA opierają się na strategii z udziałem wielu sił zastępczych, które obejmują masowy szturm medialny, nazywanie demokratów dyktaturą, ekstremistami, skorumpowanymi, stanowiącymi zagrożenie bezpieczeństwa itp.

    W miarę narastania napięć do wspierania lokalnych marionetek zaprzęga się regionalnego klienta i państwa europejskie.

    Prezydent USA koronuje lewych „prezydentów” i jednym palcem przekreśla efekt głosowania milionów wyborców.Uliczne demonstracje i przemoc – opłacane i organizowane przez CIA – destabilizują gospodarkę,elity biznesowe bojkotują i paraliżują produkcję i dystrybucję … Miliony są wydawane na przekupywanie sędziów i dowództwo wojskowe.

    Jeśli zmiana reżimu może być dokonana przez lokalnych satrapów wojskowych, USA powstrzymują się od bezpośredniej interwencji militarnej.

    Zmiany reżimu w większych i bogatszych krajach utrzymują się przez dziesięć do dwudziestu lat. Jednak przestawienie się na reżim marionetkowy, wybrany w drodze wyborów, może utrwalić imperialną władzę na dłuższy okres – jak miało to miejsce w przypadku Chile.

    Tam, gdzie demokratyczny rząd cieszy się silnym poparciem społeczeństwa, Stany Zjednoczone zapewnią ideologiczne i wojskowe wsparcie dla masowej rzezi, jak miało to miejsce w Argentynie.

    Nadchodząca rozgrywka w Wenezueli będzie przypadkiem krwawej zmiany reżimu, ponieważ USA będą musiały zamordować setki tysięcy ludzi, żeby zniszczyć miliony tych, którzy przez całe życie byli głęboko oddani sprawie poprawy warunków socjalnych, osiągnięć na płaszczyźnie społecznej, lojalności wobec kraju i własnej godności.

    W przeciwieństwie do nich burżuazja i jej zwolennicy wśród zdrajców politycznych będą szukać odwetu i uciekać się do najgorszych form przemocy, aby obedrzeć ubogich z ich osiągnięć społecznych oraz pamięci wolności i godności.

    Nic dziwnego, że masy Wenezueli przygotowują się na długotrwałą i zdecydowaną walkę: w tej ostatecznej konfrontacji z Imperium i jego marionetkami można wszystko wygrać – lub stracić.

    Komentarz SOTT: Dokładniejszy kontekst zamachu stanu w Wenezueli znajdziecie w poniżej przedstawionej historii sytuacji gospodarczej i politycznej kraju od 1998 roku, kiedy na prezydenta został wybrany Hugo Chavez:

    [Jeśli to komuś pomoże, dostępne są hiszpańskie napisy]

    Tłumaczenie: PRACowniA
    Artykuł na SOTT: The results of US ‚regime change’ in Latin America & the Caribbean

    Polubienie

    • A skąd może mieć od gnid z CIA tak jak nasze knury solidarnościowe na naszym łonie wyhodowane.Przemek słyszałeś wczoraj jak Bolek pierdolił o ataku kosmitów i płaskiej ziemi że ziemia jest płaska .Bolkowi odpierdoliło całkowicie.
      ssssss

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.