Pogaduchy, czyli rozmowy o wszystkim i niczym.

Tutaj można prowadzić luźne dyskusje, pogaduszki o wszystkim i niczym. Dyskusje nie związane z treścią wpisów. Zamieszczać ciekawe informacje, linki. I generalnie mówić o wszystkim co wam leży na wątrobie… 😉

7 324 thoughts on “Pogaduchy, czyli rozmowy o wszystkim i niczym.

  1. Sławobor 3 kwietnia 2020 o 10:44 PM
    03.04.2020
    Co się z nami stanie? Inne kraje przetrwają. Rosja ma ropę i gaz, których potrzebuje świat, w tym Chiny. Chiny to ogromna, potężna gospodarka. Ameryka ma drukarkę [dolara] – rzucili 2 biliony dolarów i planują wydać 2 biliony dolarów więcej. Mój przyjaciel [Sekretarz Generalny ONZ] Antonio Guterres, szczery człowiek, zaproponował druk pieniędzy wartych dziesięć procent światowego PKB. Nawet w tej chwili dolar stopniowo traci na wartości, a tutaj spadnie, powodując wzrost inflacji. Gdzie z tego wyjdziemy dzięki naszemu [białoruskiemu rubelowi], wiemy – wyjaśnił prezydent.

    „Ponadto, kto otrzyma te 20 bilionów dolarów? Gdzie trafią te pieniądze? Czy nie będzie tak, że bogaci się bogacą, a biedni biednieją? Myślę, że będzie. Zostaliśmy zmuszeni do zamknięcia się, zasiadania i jedzenia w naszych niewielkich rezerwach. Nawet w Rosji nie można powiedzieć, że jej rezerwy walutowe są tak duże – powiedział Łukaszenka.

    „A potem, po wydrukowaniu 10 procent globalnego PKB, ci, którzy pozostaną na nogach, przyjdą do nas i powiedzą„ tutaj jest trochę dla ciebie, ale teraz zrobisz to, co mówimy ”. Tak może wyglądać świat przekształcony – ostrzegł.

    Prezydent zauważył, że nie ma wątpliwości, że świat będzie innym miejscem po zakończeniu pandemii. Jego głównym zmartwieniem jest teraz miejsce Białorusi w tym nowym świecie.

    Do chwili obecnej Białoruś odnotowała 351 potwierdzonych przypadków zakażenia COVID-19, a także 4 ofiary śmiertelne. Kraj odrzucił szerokie przymusowe ograniczenia w walce z wirusem, preferując strategię precyzyjnych środków, w tym kwarantanny dla osób z wirusem i testowania każdego, kto się z nimi kontaktuje. Fabryki i farmy Białorusi pozostają otwarte, podobnie jak instytucje edukacyjne, sklepy, restauracje i inne obiekty użyteczności publicznej, a kraj nie zamknął granic z rosyjskim sąsiadem.
    https://sputniknews.com/europe/202004031078824468-belaruss-president-warns-global-elites-using-covid-19-crisis-to-try-to-reshape-world-order/

    https://wiernipolsce.wordpress.com/2020/04/03/kraje-jewrobaraku-czyzby-poduszka-finansowa-juz-na-wykonczeniu/#comment-174042

    Polubienie

    • No oczywiście. Jak nikt(jeszcze) nie umarł to pewnie wirusa nie ma, jak to niektórzy myślą. A jakby tak trup ścielił się gęsto? To co wtedy powiedzieliby antyspiskowcy? Że nas celowo i masowo mordują? To bardzo dobrze, że zachorowalność i umieralność nie idzie w miliony. Choć podejrzewam, że niektóre rządy kreują statystyki i zaniżają liczbę ofiar i nowych zakażeń, żeby sprawiać wrażenie, jak to sobie dobrze radzą z wirusem. I na szybko odmrażać gospodarkę, bo kościółek czy drobni prywaciarze tracą zyski.

      Polubienie

  2. Nowa Wspaniała Normalność


    „Żegnajcie, Żydzi!”

    Wojna z populizmem wreszcie się skończyła. Śmiało, zgadnijcie, kto wygrał?

    Podpowiem wam. Nie są to Rosjanie, biali supremacjoniści, żółte kamizelki, nazistowski kult śmierci Jeremy’ego Corbyna, mizoginiści określani jako Bernie Bros, terroryści w czapkach MAGA, ani żadna z innych prawdziwych lub fikcyjnych „populistycznych” sił, z którymi od czterech lat toczy wojnę globalny kapitalizm.

    Co? Nie mieliście świadomości, że globalny kapitalizm toczy Wojnę z Populizmem? Nie martwcie się, większość ludzi nie ma o tym pojęcia. Nie było oficjalnego ogłoszenia, ani nic w tym stylu. Została wszczęta latem 2016 r., kiedy kończyła się Wojna z Terroryzmem, jako jej następny odcinek lub jej wariacja, albo przedłużenie, albo… to naprawdę już bez znaczenia, bo teraz mamy Wojnę ze Śmiercią, czy też Wojnę z Drobnymi Objawami Przeziębienia – w zależności od wieku i ogólnego stanu zdrowia.

    Zgadza się, moi drodzy, po raz kolejny globalny kapitalizm (czyli tzw. „świat”) został zaatakowany przez potwornego wroga. GloboKap nie może złapać oddechu. Od momentu, kiedy pokonał komunizm i stał się globalnym hegemonem ideologicznym, pojawiał się jeden nikczemny wróg za drugim.

    Jak tylko

    „Oddział ratunkowy”

    odtrąbił i uczcił zwycięstwo w zimnej wojnie i zaczął bezwzględnie wszystko restrukturyzować i prywatyzować, został brutalnie zaatakowany przez „islamskich terrorystów” i tym samym zmuszony do inwazji na Irak i Afganistan, zabicia i torturowania ogromu ludzi, zdestabilizowania całego Bliskiego Wschodu, nielegalnego inwigilowania każdego człowieka, … no przecież pamiętacie Wojnę z Terrorem.

    Wtedy, kiedy już wydawało się, że Wojna z Terrorem wreszcie się kończy, a jedynymi pozostałymi terrorystami byli „samoradykalizujący się” terroryści (z których wielu nie było nawet prawdziwymi terrorystami) i wyglądało na to, że GloboKap w końcu będzie w stanie spokojnie dokończyć prywatyzację i zniewolenie wszystkiego i wszystkich długami, na wypadek, gdybyście o tym nie wiedzieli, zostaliśmy ponownie zaatakowani, tym razem przez globalny spisek wspieranych przez Rosję, neofaszystowskich „populistów”, którzy doprowadzili do Brexitu i do wygranej Trumpa, próbowali nawet wybrać Corbyna i Berniego Sandersa, napuścili też na Francję żółte kamizelki i zagrażają „tkance zachodniej demokracji” zasiewającymi niezgodę memami na Facebooku.

    Niestety w przeciwieństwie do wojny z terroryzmem, wojna z populizmem nie szła tak dobrze. Po czterech latach walki GloboKap (znany też jako Neoliberal Resistance) … no dobrze, zdusili obu, Corbyna i Sandersa, ale kompletnie spartaczyli operację psychologiczną pt. Russiagate, i musieli się liczyć z kolejnymi cztery latami Trumpa i Bóg jeden wie, ile lat Johnsona (w Wielkiej Brytanii, która rzeczywiście opuściła Unię Europejską), żółte kamizelki jakoś nie znikały i w gruncie rzeczy „populizm” wciąż rósł w siłę (jeśli nie w rzeczywistości, to przynajmniej w sercach i myślach).

    I tak, jak tylko Wojna z populizmem zastąpiła (lub przedefiniowała) Wojnę z Terroryzmem, oficjalnie rozpoczęto Wojnę ze Śmiercią, żeby zastąpić nią (lub przedefiniować) Wojnę z Populizmem… co, po raz kolejny, oznacza (zgadliście), że czas przedstawić następną „nową wspaniałą normalnośc”.


    Zostań w domu. Życie jest piękne.

    wspaniałej normalności jest w tym momencie absolutnie jasna i nie pozostawia miejsca na wątpliwości. Jest tak jasna, że większość ludzi jej nie widzi, a to dlatego, że nie są gotowi jej zaakceptować, więc jej nie rozpoznają, mimo że mają ją pod samym nosem. Zupełnie jak Dolores w serialu „Westworld”, „nic im to nie mówi”. Dla reszty z nas wygląda to dość totalitarnie.

    W ciągu około 100 dni całe globalne imperium kapitalistyczne zostało przekształcone w de facto państwo policyjne. Prawa konstytucyjne zostały zawieszone. Większość z nas siedzi w areszcie domowym. Policja zgarnia wszystkich, którzy nie współpracują z nowymi środkami nadzwyczajnymi. Na siłę wyrzucają pasażerów z transportu publicznego, aresztują ludzi, których dokumenty nie są zupełnie w porządku, nękają, biją, zastraszają i arbitralnie zatrzymują każdego, kogo uznają za „zagrożenie dla zdrowia publicznego”.

    Władze otwarcie grożą, że będą siłą wyciągać ludzi z domu i poddawać kwarantannie. Policjanci ścigają zbiegłe babcie. Robią naloty na nabożeństwa w kościołach i synagogach. Obywatele są zmuszani do noszenia urządzeń moniturujących przywiązanych do kostek. Roboty i orwellowskie drony są utrapieniem dla rodzin, które wybrały się na spacer.

    Przeciwko tym mniej uległym, którzy „łamią zasady”, kierowane są oddziały antyterrorystyczne. Każdy, kto według amerykańskich władz „celowo roznosi koronawirusa” może być aresztowany i oskarżony jako koronawirusowy terrorysta. Firmy zajmujące się sztuczną inteligencją pracują z rządami nad wdrożeniem systemów rejestrowania i śledzenia naszych kontaktów i ruchów. Jak napisano w najnowszym artykule Foreign Policy:

    „Analogia ze zwalczaniem terroryzmu jest przydatna, ponieważ pokazuje kierunek, w którym zmierza polityka pandemiczna. Wyobraźcie sobie, że wykryto nowego pacjenta z koronawirusem. Po pozytywnym wyniku testu rząd może użyć danych z jego telefonu komórkowego, aby namierzyć każdego, kto przebywał w pobliżu, być może skupiając się na tych, którzy byli z nim w kontakcie dłużej niż kilka minut. Sygnał z telefonu komórkowego może następnie zostać wykorzystany do egzekwowania decyzji o kwarantannie. Ktoś wyjdzie z mieszkania, a władze będą wiedziały. Zostawi telefon w domu, a zadzwonią. Rozładuje baterie, a w ciągu kilku minut pod jego drzwiami pojawi się samochód policyjny…”

    Mógłbym tak ciągnąć, ale chyba już z grubsza widzicie, co się szykuje. Cóż, albo widzicie, albo nie.

    I to jest ta naprawdę przerażająca część Wojny ze Śmiercią i naszej „nowej wspaniałej normalności”… znacznie bardziej niż sam totalitaryzm. (Każdy, kto bacznie obserwował, nie jest tak bardzo zszokowany decyzją GloboKap o wdrożeniu globalnego państwa policyjnego. Symulowanie demokracji jest w porządku, jak długo te plebejuszowskie masy nie staną się niesforne i trzeba będzie im przypomnieć, kto tu rządzi – co właśnie się robi).
    Nie,


    „Witamy na pokładzie, Proszę zająć miejsca, żebyśmy mogli was oczyścić”.

    naprawdę przerażające jest to, jak miliony ludzi natychmiast wyłączyły krytyczne myślenie, ustawiły się w rządku, zaczęły iść gęsiego, powtarzać histeryczną propagandę i donosić policji na sąsiadów za wyjście na spacer czy przebieżkę (po czym sadystycznie obrzucały ich obelgami, zupełnie jak owo „Żegnajcie, Żydzi” z ust żydowskiej dziewczyny z „Listy Schindlera”, gdy ci zostali obezwładnieni i aresztowani).

    Są tam, w tej chwili, w Internecie, miliony tych faszystów z dobrymi intencjami, patrolują sieć w poszukiwaniu oznak najmniejszego odchylenia od oficjalnej narracji na temat koronawirusa, bombardują wszystkich bezsensownymi wykresami, wyjętymi z kontekstu statystykami śmierci, zdjęciami rentgenowskimi zwłóknionych płuc, zdjęciami ciężarówek-chłodni z kostnicy i zbiorowych grobów, i innych sensacyjnych potworności, których celem jest doprowadzenie do zwarcia w krytycznym myśleniu i uciszenie wszelkich form sprzeciwu.

    Tego typu zachowanie, chociaż niezaprzeczalnie tchórzliwe i obrzydliwe, również nie jest szokujące. Niestety, gdy ludzie zostaną wystarczająco sterroryzowani, większość cofnie się do swoich zwierzęcych instynktów. Nie jest to kwestia etyki ani polityki. Jest to wyłącznie kwestia instynktu samozachowawczego. Kiedy zniesie się normalną strukturę społeczeństwa i umieści wszystkich w „stanie wyjątkowym”… robi się zupełnie tak, jak w grupie szympansów, kiedy osobnik alfa umiera albo zostaje zabity przez konkurenta. Reszta stada biega w kółko pohukując i strojąc miny, aż stanie się jasne, kto jest nowym dominującym samcem, a wtedy pochylają się, żeby zademonstrować swoją uległość.

    Totalitaryści to rozumieją. Rozumieją to sadyści i przywódcy sekt. Kiedy ludzie, nad którymi dominujesz, stają się niepokorni i zaczynają kwestionować twoje prawo do dominacji nad nimi, musisz sfabrykować „stan wyjątkowy” i wywołać trwogę, żeby zwrócili się (lub wrócili) do ciebie po ochronę przed potwornym wrogiem, kimkolwiek on jest, zagrażającym sekcie, ojczyźnie czy czemukolwiek innemu. A kiedy już wrócą do zagrody i przestaną kwestionować twoje prawo do dominacji, możesz wprowadzić nowy zestaw reguł, których wszyscy muszą przestrzegać, żeby historia się nie powtórzyła.

    Właśnie to dzieje się w tej chwili. Ale prawdopodobnie chcesz wiedzieć … dlaczego tak się dzieje? I dlaczego właśnie teraz?

    Na szczęście mam na ten temat pewną teorię.

    Nie, nie ma w niej Billa Gatesa, Jareda Kushnera, WHO ani globalnego spisku chińskich Żydów zanieczyszczających nasze cenne płyny ustrojowe za pomocą swojej satanistyczno-pozaziemskiej technologii 5G. Jest trochę mniej ekscytująca i bardziej abstrakcyjna (aczkolwiek niektóre z tych postaci prawdopodobnie mają coś z tym wspólnego… choć raczej nie chińscy Żydzi ani satanistyczno-pozaziemscy iluminaci).

    Wiecie, staram się bardziej skupiać na systemach (takich jak globalny kapitalizm) niż na jednostkach. I na modelach władzy, a nie konkretnych ludziach ją sprawujących w danym momencie. Z tej perspektywy ta globalna blokada i nasza nowa wspaniała normalność mają doskonały sens. Wytrzymajcie ze mną jeszcze chwilę, bo na to, co dalej napiszę, nie bardzo się mieści w głowie.

    To, czego doświadczamy, to dalsza ewolucja post-ideologicznego modelu władzy, który powstał, gdy po rozpadzie Związku Radzieckiego globalny kapitalizm stał się globalnie hegemonicznym systemem. W takim globalnie hegemonicznym systemie ideologia staje się przestarzała. Ten system nie ma zewnętrznych wrogów, a zatem i ideologicznych przeciwników. Wrogowie globalnie hegemonicznego systemu z definicji mogą być tylko wewnętrzni. Każda wojna staje się powstaniem, buntem wybuchającym w obrębie systemu, ponieważ nie ma już żadnego zewnątrz.

    Ponieważ nie ma już żadnego zewnątrz (a zatem i zewnętrznego ideologicznego przeciwnika), globalnie hegemoniczny system całkowicie rezygnuje z ideologii. Jego ideologią staje się samo pojęcie „normalności”. Każde wyzwanie dla „normalności” jest odtąd uważane za „nienormalność”, „odstępstwo od normy” i automatycznie delegitymizowane. System nie musi spierać się z odchyleniami i nieprawidłowościami (jak bywało w przeszłości, kiedy dla uwierzytelnienia się i nadania sobie legitymacji był zmuszony do debat z przeciwnymi ideologiamisię). Teraz musi je po prostu wyeliminować. Przeciwstawne ideologie stają się patologiami, egzystencjalnymi zagrożeniami dla zdrowia systemu.

    Innymi słowy, globalnie hegemoniczny system (tj. globalny kapitalizm) staje się ciałem, jedynym ciałem, któremu nie przeciwstawia się nic z zewnątrz, ale atakowane jest od wewnątrz przez różnych przeciwników: terrorystów, ekstremistów, populistów, kogokolwiek. Ci wewnętrzni przeciwnicy atakują globalnie hegemoniczne ciało podobnie jak choroba – jak rak, zakażenie czy wirus. A globalnie hegemoniczne ciało reaguje tak jak każde inne ciało.

    Czy ten model zaczyna brzmieć znajomo?

    Mam taką nadzieję, ponieważ właśnie to się teraz dzieje. System (tj. globalny kapitalizm, a nie grupa facetów w jakimś pokoju, zawiązująca spisek mający służyć sprzedaży szczepionek) reaguje w przewidywalny sposób na ostatnie cztery lata populistycznej rewolty. GloboKap atakuje wirusa, atakującego jego hegemoniczne ciało. Nie, nie koronawirusa. Wirusa o wiele bardziej niszczycielskiego i namnażającego się: oporność wobec hegemonii globalnego kapitalizmu i jego post-ideologicznej ideologii.

    Jeśli jeszcze nie jest dla was jasne, że obecny koronawirus żadną miarą nie uzasadnia totalitarnych środków nadzwyczajnych, nałożonych na większość ludzkości, stanie się to jasne w najbliższych miesiącach. Pomimo wszelkich starań „ekspertów ds. zdrowia”, by praktycznie wszystko uznać za „śmierć z powodu Covid-19”, liczby ujawnią prawdę. Ci „eksperci” już manipulują hstorią, rekalibrując lub kontekstualizując swoje początkowe apokaliptyczne przepowiednie. Media łagodzą histerię. Widowisko jeszcze się nie skończyło, ale można już wyczuć zbliżający się finał.

    W każdym razie, kiedykolwiek to się stanie – za kilka dni, tygodni czy miesięcy – GloboKap wyhamuje totalitaryzm i wypuści nas, żebyśmy mogli wrócić do pracy w ostałych się resztkach globalnej gospodarki – i czyż nie będziemy wszyscy niezmiernie wdzięczni? Na ulicach odbędą się huczne uroczystości, z włoskimi tenorami śpiewającymi na balkonach i rewią taneczną pielęgniarek! Żółte kamizelki przerwą protesty, Putinowi naziści skończą z memami, a Amerykanie wybiorą na prezydenta Joe Bidena!

    No, może nie to ostatnie. Rzecz jednak w tym, że to będzie nowa wspaniała normalność! Ludzie zapomną o wszystkich tych populistycznych bzdurach i będą wdzięczni za jakąkolwiek parszywą robotę, żeby tylko być w stanie zapłacić odsetki od swoich długów, bo przecież, hej, globalny kapitalizm nie jest taki zły w porównaniu z życiem w areszcie domowym!

    A jeśli tak się nie stanie, GloboKap nie będzie miał z tym problemu. Będą musieli znowu nas zamknąć i ciągle nas zamykać, w nieskończoność, dopóki nie pójdziemy po rozum do głowy. Chodzi mi oto, że przecież nie zamierzamy nic z tym zrobić, prawda? Czyż właśnie nie pokazaliśmy tego? Jasne, znowu popsioczymy i pojęczymy, a oni znów wyciągną te zdjęcia masowych grobów i ciężarówek śmierci, i wykresy, i wszystkie te przerażające prognozy, i gorące linie telefoniczne blockwartów znów zatętnią życiem…

    O Autorze

    C. J. Hopkins to wielokrotnie nagradzany amerykański dramaturg, powieściopisarz i satyryk polityczny, mieszkający w Berlinie. Jego sztuki były publikowane przez Bloomsbury Publishing i Broadway Play Publishing, Inc. Jego powieść dystopijna Zone 23 została wydana przez Snoggsworthy, Swaine & Cormorant. Pierwszy tom jego Consent Factory Essays ukazał się nakładem Consent Factory Publishing, spółki zależnej, będącej w całości własnością Amalgamated Content, Inc. Można się z nim skontaktować poprzez strony cjhopkins.com i consentfactory.org.

    Komentarz SOTT: Zob. też (artykuły po angielsku):
    •Oswajanie nas z nową normalnością – Od tego nie ma odwrotu
    •Brytyjski rząd musi zacząć mówić nam prawdę o Covid-19; izolacja NIE jest metodą na pokonanie wirusa
    •Globalne Gestapo: Brytyjska policja chce, żeby korzystać z mowego narzędzia internetowego i donosić jej na każdego, kto być może łamie reguły izolacji
    •Państwo Nadzoru rozkwita podczas tej pandemii
    •Dlaczego niektóre z szanowanych alternatywnych mediów ochoczo akceptują państwo policyjne?
    •Objective:Health – Witajcie w koronawirusowym państwie policyjnym
    •Staliśmy się państwem policyjnym i nikt z nas nie powinien się na to godzić

    Tłumaczenie: PRACowniA

    Komentarz Pracowni:

    1 komentarz »
    1.Dzięki Iza, świetny artykuł.
    Taki prawdziwy. Jeszcze na prawdę nic się nie stało, gotowanie żaby (ludzkości) dopiero się zaczyna, Konsumpcja obiadu dopiero będzie ciekawa.
    To co teraz z nami robią przypomina mi o Rebe, Icku i kozie.
    https://www.google.com/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.fizykon.org/komentarze/blog_tech_vista_uac_i_koza.htm&ved=2ahUKEwi-tJ-U4YXpAhWytIsKHTaqDA0QFjAAegQIARAB&usg=AOvVaw17i1di5MdX0aiWe4NSWU5_&cshid=1587892705989
    Jaką ulgę poczujemy i przestaniemy narzekać na większość tego co nas wkurzało przed „covid 1984” w naszym domu.

    Komentarz – autor: ufoludek — 26 kwietnia 2020 @ 11:22

    https://pracownia4.wordpress.com/2020/04/26/nowa-wspaniala-normalnosc/#more-10979

    Polubienie

  3. Welcome to Amerikka!:

    „Kryminalizacja mniejszości i biedy w Stanach ma bardzo długą tradycję. W drugiej połowie XX wieku odżyła pod hasłami wojny z narkotykami. Bliski doradca prezydenta Nixona John Ehrlichman, po wielu latach powiedział z rozbrajającą szczerością, na czym ta kampania polegała: „Biały Dom Nixona, miały dwóch wrogów: lewicę antywojenną i czarnych ludzi (…) Wiedzieliśmy, że nie możemy zdelegalizować bycia przeciwko wojnie lub bycia czarnym, ale zachęcając społeczeństwo do kojarzenia hippisów z marihuaną i czarnych z heroiną, a następnie kryminalizując jedno i drugie, mogliśmy uderzyć te społeczności. (…) Czy wiedzieliśmy, że kłamiemy na temat narkotyków? Oczywiście, że tak”.

    Politykę Nixona kontynuował Ronald Reagan, a następnie Bill Clinton. Dzięki wojnie z narkotykami policja dostała narzędzie do kontrolowania i represjonowania czarnych społeczności. Stany Zjednoczone mają największą liczbę więźniów na świecie. Blisko jeden procent społeczeństwa jest pozbawiona wolności. Z czego jedna trzecia to czarni. Czyli blisko trzy razy więcej niż wynikałoby to z udziału w całej populacji. W 2019 roku czarni stanowili 24 procent śmiertelnych ofiar policji, podczas gdy stanowią oni jedynie 11 procent amerykańskiego społeczeństwa”. (Polsat news)

    Polubienie

    • Oglądałem już to. Jak i wiele innych takich filmów o horrorach polskich. Niedługo dorównamy Jankesom pod tym względem jak tak dalej pójdzie. Szczególnie przygnębiająca historia to porwanie, torturowanie i zamordowanie Krzysztofa Olewnika:

      Polubienie

  4. Tę historię oglądałem już w dwóch wersjach filmowych. Sprawa zaciekawiła mnie głównie dlatego, że ma miejsce w Pińczowie, gdzie mam rodzinę. I dlatego byłem w Pińczowie już chyba 20 razy w życiu.

    Ta dziewczyna-morderczyni to typowy produkt naszej nowej polskiej „cywilizacji”, opartej na polakatolickim zakłamaniu i anty-ludzkim korporatyzmie, czyli naszej jankesowskiej wersji kapitalizmu. Liczy się tak naprawdę tylko kasa i gadżety. Dla uspokojenia sumienia, które jeszcze próbuje dać o sobie znać, używa się kościoła katolickiego i bożków żydowskich.

    Jak pisałem w mojej książce o Apaczach: nie ma co liczyć na przyjaciół, szczególnie w Polsce i w innych takich zakłamanych, pseudo-demokratycznych krajach jak USA. Można mieć, przy odrobinie szczęścia, dobrych znajomych i to powinno wystarczyć, ale o jakiejś wielkiej przyjaźni należy dać sobie spokój. Jeżeli nie, to jest się zawsze wystawionym na ewentualną zdradę lub zemstę „przyjacielską”, czasami tragiczną jak ta.

    Polubienie

  5. https://pl.sputniknews.com/opinie/2020072412795239-bezuzyteczni-celebryciwyjezdza-do-szwecji-nie-na-banicje-sputnik/

    Bezużyteczni celebryci: wyjeżdża do Szwecji, nie na banicję

    Autor Jarosław Augustyniak

    Tuż po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich cały kraj obiegła wiadomość, że Manuela Gretkowska wyjeżdża z kraju. Zrobiła z tego wydarzenie, a liberalne media podchwyciły.

    Reakcje ludzi w internecie były różne. Byli tacy, co jej współczuli jak jakiemuś wygnańcowi skazanemu na banicję, choć nikt go stąd nie wyganiał. Byli też tacy, którzy kompletnie nie rozumiejąc motywacji oderwanych od życia bogatych celebrytów komentowali to – a niech jedzie! Co komu po niej? Najwięcej było zaś takich, co otwierali szeroko oczy i pytali – a kto to w ogóle jest?

    Pani Gretkowska jest pisarką. Napisała kilka książek, wszystkie miały charakter skandalizujący, obliczony na łatwy efekt. Nie przebiera w nich w słowach i pornografii. Założyła wiele lat temu Partię Kobiet. Gdy ta w pierwszych wyborach mimo plakatu, na którym rozebrała się wraz z partyjnymi koleżankami, osiągnęła żenujący wynik, z przewodniczenia partii zrezygnowała. Teraz zajmuje się głownie facebookową publicystyką i występami w liberalnych mediach.
    Tylko „prostaki, chamy, nieuki” nie zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego

    Pani Gretkowska nie jest wyjątkiem. Zawiedzonych wynikiem wyborów jest więcej. Internet aż kipi od hejtu wobec ludzi, którzy w II turze nie zagłosowali na Rafała Trzaskowskiego, który miał odsunąć od władzy obecnego prezydenta. To przecież „prostaki, chamy, nieuki”, ludzie, którzy „w ogóle nie powinni mieć praw wyborczych”. Bo po co?

    Przecież taka Gretkowska i inni celebryci dużo lepiej wiedzą, co jest dla nich dobre. Wiedzą, co dla nich jest dobre, a co jest dobre dla nich, to dobre jest i dla „pospólstwa”. Gdy jednak pospólstwo ma inne na ten temat zdanie, to tym gorzej dla tego pospulstwa. Samo się w ten sposób ustawia w moherowym szeregu ciemnego zacofanego ludu.

    Celebryci, którzy nie wiedzą, czym są problemy dnia przeciętnego Polaka, nie wykazują też żadnego dla nich zrozumienia. Ba, wiedzą, albo przynajmniej czują to, że im może być tak dobrze, bo tamtym jest tak źle. Bo przecież oni mają. Szczerze wyciągają rękę do chamów, by ci dołączyli do nich i się z nimi zbratali… nad urną, ale już nie w codziennym życiu. Bratanie się z „chamami” ma także swoje granice. Granice wysokich płotów i ochroniarzy, broniących dostępu wścibskich oczu chamów do ich wypasionych domów.

    Tych ludzi cechuje przekonanie, że każdy z chamów może żyć jak oni. Dołączyć do wielkiej klasy średniej, jeśli tylko zechce wziąć los we własne ręce i ciężko pracować (najlepiej 16 godzin na dobę na umowie śmieciowej).

    Po 1989 roku krzewili przekonania, że to „kapitalizm skutecznie realizuje etos doktora Judyma”. Zarażali wiarą, że model niewidzialnej ręki rynku zapewni wzrost gospodarczy, co zagwarantuje ład demokratyczny i złagodzi ewentualne napięcia społeczne, ponieważ otworzy drogi awansu dla wielu zaniedbanych grup społecznych. Nie otworzyło. Zarażali tą wiarą w każdy możliwy sposób, często posługując się kłamstwem i manipulacją i biorąc za to duże pieniadze. Wiarą, w którą co bardziej refleksyjni z nich wcale nie wierzą, ale na pewno wierzą i cenią swój status materialny, który często jest efektem sprzedania się nowemu systemowi.
    „Czego nie mogła pisać”

    Po latach życia złudzeniami, „chamstwo” odmówiło współpracy z elitą, więc nie ma co się z nim dłużej szczypać i czas spojrzeć na nie już bez udawania, z uzasadnioną zawartością ich portfeli wyższością.
    Gretkowska et consortes szczerze w to wierzy. W rozmowie z Katarzyną Janowską w Onecie mówi, że dopiero na obczyźnie będzie mogła pisać, co chce. Czego nie mogła pisać? Nie wiem. A to ma cenę jej domu. Dom o powierzchni 110 m2 wystawiła w cenie 750 000 zł. Może to nawet sposób na podbicie tej ceny wyżej? Być może, bo w atmosferze skandalu od razu znaleźli się zainteresowani.

    Sama Gretkowska oświadczyła, że miała już oferty z prawicowych środowisk związanych z TVP. Ale nie chce im domu sprzedać. Jak Rejtan pada w jego drzwiach i mówi – po moim trupie! Może ktoś pomoże, by dom nie trafił w takie ręce i da więcej?

    W kraju, w którym miliony „chamów” mogą tylko pomarzyć o posiadaniu własnego domu, a bardziej martwią się jak dotrwać do pierwszego, taka sprzedaż nie robi już na nikim żadnego wrażenia. Pani Gretkowska nie trafi pod most ani do noclegowni. Ale ci „lepsi”, lepiej wykształceni, ładniejsi i bogatsi, ze ściśle snobistycznych powodów, może się skuszą, by zamieszkać w domu po słynnej skandalistce, by nie trafił w ręce prawicy!? I dadzą więcej?

    Pani Gretkowska hałaśliwie ogłaszając swoją decyzję o emigracji, wyjeżdża do Szwecji. Nie na banicję. Mieszkała tam wiele lat z mężem i czuje się tam jak w Polsce. Ona i jej mąż Piotr Pietucha, posiadają podwójne obywatelstwo: szwedzkie i polskie. Tak samo ich córka Pola. Zatem oni nie emigrują, a wracają do siebie, do Szwecji. Najlepiej z dużą ilością pieniędzy.
    Co się stało z polską inteligencją?

    Kiedy Janowska powiedziała, że pojawiają się takie argumenty, że obie strony spolaryzowanej sceny politycznej darzą się niechęcią czy pogardą, a wyborcami Dudy są ludzie niedouczeni i wieśniaki, czyli ludzie gorsi, ta stwierdziła, że „to przecież prawda, to są fakty”.

    Oni naprawdę gardzą ludźmi biednymi i gorzej wykształconymi. Kiedyś ta specyficzna warstwa, obecna praktycznie tylko w Polsce, inteligencja, za którą pani Gretkowska zapewne się ma, czuła na sobie także jakieś obowiązki wobec społeczeństwa, a zwłaszcza wobec osób słabszych, tych pokrzywdzonych i zostawionych samym sobie. W czasach tzw. komuny, mówiło się o służebnej roli inteligencji pracującej wobec klasy robotniczej.

    Ich uprzywilejowana pozycja społeczna, choć niekoniecznie materialna, ale wynikająca z wiedzy i prestiżu, owszem, prowadziła do poczucia pewnej wyższości, ale też zobowiązywała do aktywności społecznej, życia zaangażowanego dzielenia się tą wiedzą dla podnoszenia poziomu rozwoju (materialnego i kulturalnego) całego społeczeństwa. Inteligencję cechowała chęć dzielenia tym, co się ma, działalność pro bono, szerokie horyzonty myślowe, przywiązanie do takich wartości, jak egalitaryzm, pluralizm, solidarność społeczna. Dziś w tych ludziach, czujących się kontynuatorami tamtej inteligencji, pozostało już tylko to poczucie wyższości, egoizm i obojętność, jeśli nie pogarda dla słabszych. Inteligencja, która tego nie rozumie, to jedynie słynne „wykształciuchy” Jarosława Kaczyńskiego.
    Ignorantom i arogantom zawsze jest łatwiej

    Są jeszcze inni, lepsi w tej pogardzie, w dodatku z poczuciem wyższości wziętym prosto z sufitu. Bo ani to ludzie wykształceni ani szczególnie mądrzy. Być może też wyemigrują. Oto znany muzyk, Maciej Maleńczuk, teraz przede wszystkim telewizyjny celebryta, kilka dni temu stwierdził: „Polska to kraj ułomnych ludzi. Wiekszość Polaków to niewykształcone matoły”. I mówi to człowiek, o którym w wikipedii napisano: „Uczęszczał do kilku szkół podstawowych, następnie do szkoły zawodowej, potem do liceum zawodowego (specjalność obróbka skrawaniem), którego nie ukończył”.

    Ale zupełnie mu to nie przeszkadza czuć się lepszym od innych „chamów”? Cóż, ignorantom i arogantom zawsze jest łatwiej, bo nie muszą się silić na żadne refleksje, do których zresztą zdolni nie są. Ktoś powie, że o mądrości i wartości człowieka nie świadczy jego wykształcenie. To prawda, ale Maleńczuk nie o tym pisze, ale właśnie o wykształceniu, którego nie posiada. Czy czuje się chamem? Na pewno nie. Bo jaki cham zarabia tak jak on?

    Ci ludzie, celebryci, samozwańcze elity, nadal nie rozumieją, że rządy PiS to właśnie efekt ich wieloletnich działań i zaniechań, niechęci do tworzenia bardziej egalitarnego społeczeństwa; ślepoty na niedolę i krzywdę innych ludzi, którym przemiany nic dobrego nie przyniosły, a które oni z entuzjazmem hunwejbinów wspierali.

    Wspierali, bo przynosiły im niemożliwe do osiągnięcia w poprzednim systemie osobiste korzyści. Nie chcąc nawet wiedzieć, że ten system budował się na trupach tych, którzy nie dawali rady. Dziś ci ludzie śmią głosować i rozpoznawać swe interesy inaczej niż ci „lepsi” Polacy? To musi budzić wściekłość „elit” i budzi. Nadal jednak zamiast coś tym ludziom, których elita, inteligencja wyprowadziła na ulice w latach 80-tych, i na tej ulicy zostawiła, nic do zaproponowania nie ma.
    Jak to odczujemy, gdy wyjedzie stąd Manuela Gretkowska?

    Podobnie jak wielu moich rodaków, a w przeciwieństwie do „elit”, martwiłem się, gdy w czasach rządów Platformy Obywatelskiej z Polski wyjeżdżały miliony młodych ludzi nie widzące w naszym kraju swojej przyszłości. Nabrało to w tamtych czasach rozmiary biblijnego exodusu. Tzw. elity były na to obojętne. Oni nie musieli wyjeżdżać, im żyło się tu bardzo dobrze. I nadal się tak żyje. Może niektórzy tracą, bo nie mogą liczyć teraz na dotacje z publicznych pieniędzy, jak choćby teatr Krystyny Jandy?

    Inni dalej będą korzystać z przywilejów i obrastać w bogactwo, ale jedynie estetyka tej władzy im się nie podoba. Estetyka i jakakolwiek polityka społeczna, którą uważają za rozdawanie pieniędzy „patologii”. To swoją drogą bardzo ciekawe, że w ich pojęciu biedny człowiek ratujący budżet swojej rodziny zasiłkiem 500+ jest patologią, ale oni sami, którzy też biorą, to już nie?

    Podczas rządów PO, gdy jak nam mówiono, żyliśmy na „zielonej wyspie”, na Zachód wyjeżdżali hydraulicy, spawacze, murarze, pielęgniarki, lekarze, ludzie bardzo tu w kraju potrzebni. Za chlebem. Ich brak dało się odczuć w naszej gospodarce przez długie lata. I nadal to czuć.

    Czego zabraknie, jak to odczujemy, gdy wyjedzie stąd Manuela Gretkowska? Nic mi do głowy nie przychodzi.

    Polubienie

    • Dlatego nie głosuję z prostego, oczywistego powodu, że nie ma na kogo głosować.

      Nie wierze i nigdy nie wierzyłem, że lepiej jest głosować na „lepsze zło” niż w ogóle nie głosować. To jakie efekty przynosi głosowanie na „mniejsze zło” najlepiej widać na przykładzie Ameryki, która stała się jednym z najbardziej brutalnych, pseudo-demokratycznych krajów na świecie.

      Kiedyś w rozmowie z redaktorem magazynu polonijnego zostałem zapytany na kogo bym głosował, a dokładnie czy na Dudę czy na Komorowskiego. Odpowiedziałem, że oczywiście ani na jednego ani na drugiego, bo obaj byli (i są) dla mnie odrażająco rusofobiczni i odrażająco służalczy wobec kościoła katolickiego i zbrodniczej Ameryki. Czyli nie dla mnie POPIS.

      Wiec kto? Nie wiem. Kiedyś fantazjowałem, że może wreszcie doczekamy się słowiańskiego kandydata, ale gdzie jest ten kandydat? Dawać go tu.

      Polubienie

    • To się nie skończy w objęciach Władimira Władimirowicza. Polska zawsze była wrzodem na rosyjskiej dupie i obecnie nikt poważny w Rosji nie jest zainteresowany podbijaniem czegoś takiego jak Polska. Po co komu kraj pełen niewdzięcznych ludzi?

      Polubione przez 1 osoba

    • Nycz, Jędraszewski … to infantylni, odrażający starcy, niemający kompletnie nic do zaoferowania ludziom 21. wieku. Oczywiście, zakładam, że wierzą w to, co mówią, tzn. wierzą we wszystkie prymitywne brednie religijne zwane chrześcijaństwem. Ale jest bardzo prawdopodobne, że nie wierzą w te brednie, a robią to jedynie dla kasy i władzy. Jeżeli tak, to są jeszcze bardziej odrażający i powinni być traktowani jak zwykli oszuści.

      Polubienie

  6. https://odrodzenie.fr/2020/09/05/amazon-chce-zatrudnic-agentow-do-walki-z-organizacjami-pracowniczymi/
    Amazon chce zatrudnić agentów do walki z organizacjami pracowniczymi
    Towarzysz Piotr Napisano 5 września 2020

    Jak podają[1] media, 21 lipca tego roku firma Amazon zamieściła ogłoszenie, że poszukuje pracowników na stanowisko „analityka wywiadu”. Ktoś taki miałby dbać o bezpieczeństwo firmy i zawczasu informować ją o takich zagrożeniach jak geopolityczne kryzysy, konflikty zagrażające prowadzeniu biznesu, czy wymienione aż 3 razy zorganizowanie się pracowników.

    Niedługo po tym gdy o ogłoszeniu dowiedziały się media, firma usunęła je, a jej przedstawiciele tłumaczyli że źle ujęto specyfikę wspomnianego stanowiska i że w ogóle chodziło im o coś innego.

    Nie jest to pierwszy przykład wrogości Amazona wobec związków zawodowych i jakichkolwiek organizacji pracowniczych. Inwigilacja swoich pracowników też nie jest obca tej firmie. Organizacja non-profit Open Markets Institute opublikowała raport w którym pisze, że nadzór i inwigilacja pracowników w Amazonie powoduje utworzenie ciężkiej, odczłowieczającej atmosfery w pracy, bycie w ciągłym strachu oraz fizyczne i psychiczne wyczerpanie.

    [1]https://www.vice.com/en_us/article/qj4aqw/amazon-hiring-intelligence-analyst-to-track-labor-organizing-threats

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.