“Gra o Tron” nad Wisłą – Jezus oficjalnie królem Polski.

 

 

za: https://pl.sputniknews.com/opinie/201611194261837-Polska-prezydent/

W sanktuarium w Łagiewnikach dokona się dziś widowisko polityczno-religijne, będące kuriozum na skalę światową. Odczytany zostanie Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. W obecności Prezydenta RP.

Wydawałoby się, że Polska nie jest państwem wyznaniowym. W Konstytucji RP znajduje się nawet zapis o rozdziale kościoła od państwa. Na pewno jednak obecna władza nie zamierza tracić czasu na wgłębianie się w Ustawę Zasadniczą. Postanowiła więc pomieszać porządek religijny ze świeckim i zdecydowała się na intronizację Jezusa Chrystusa na Króla Polski. To miło ze strony prezydenta Dudy, że zechciał podzielić się władzą. W internecie już roi się od żartów i pytań o nowy ustrój — czy Polska stanie się monarchią konstytucyjną? Czy władza będzie dziedziczna? Czy zapanuje feudalizm? Czy można już definitywnie rozwiązać Trybunał Konstytucyjny? Niestety, ani rząd ani prezydent nie kwapi się odpowiadać na te pytania. Kancelaria Prezydenta milczy na temat tego, jaka będzie rzeczywista rola Andrzeja Dudy w dzisiejszych kuriozalnych wydarzeniach.  Intronizacja to pomysł bazujący na kulcie błogosławionej Rozalii Celakówny, która na początku XX wieku miała doznawać wizji, w których Jezus Chrystus domagał się od polskich władz, aby uznały go za jedynego władcę. Kult odrodził się po II wojnie światowej i jest przez polski kościół pielęgnowany, ponieważ stanowi rzadki przykład sytuacji, gdy władza kościelna może zamanifestować swój wielki wpływ na życie polityczne i swoją nad nim wyższość. Z tych okazji chętnie korzystano — choć na mniejszą skalę. Pomniejsze intronizacje miały już miejsce m.in. na Jasnej Górze w 1997 roku i w Świebodzinie w 2000. Teraz jednak wydarzenia z Łagiewnik przebiją dotychczasowe intronizacje skalą, w dodatku świetności doda im obecność prezydenta. Polska kibicka w Marsylii na meczu pomiędzy reprezentacjami Polski i Szwajcarii podczas Mistrzostw Europy w piłce nożnej.  Stosunki Kijów-Warszawa w rzeczywistości są sztucznie narzucane W 2006 roku, za pierwszych rządów PiS, w Sejmie rywalizowały ze sobą dwa stronnictwa posłów zaangażowanych religijnie. Jedni domagali się koronowania Chrystusa na Króla Polski, drudzy — intronizowania samego Serca Jezusowego, które też jest przedmiotem kultu. Kilka razy Episkopat sam panował wyznaniowe zapędy rządzących — w 2008 i 2012 roku wydawał opinię, jakoby „ogłaszanie Jezusa Chrystusa Królem Polski było niewłaściwe i niepotrzebne”. Najwyraźniej jednak zmienił zdanie pod wpływem Dobrej Zmiany. Od dawna przywrócenie monarchii w Polsce postuluje polityk skrajnej prawicy Janusz Korwin-Mikke. Wygląda na to, że poczyniony został pierwszy krok w tym kierunku. Julia Baranowska, polska publicystka, Warszawa

I dopięli swego, żyd „królem Polski”, widać królowanie żydówki to za mało. Do osiągnięcia pełnego sukcesu o który zabiegali od tylu wieków i reanimacji monarchii potrzebowali pary królewskiej, ciekaw jestem tylko kiedy ożenek? A władza jak będzie przekazywana, bo chyba nie dziedzicznie? Biorąc pod uwagę fakt że to matka z synem czyli jest w tym element kazirodztwa ale kto by tam szukał logiki i konsekwencji a już tym bardziej moralności w religii. Zresztą panuje obecnie ideologia gender więc i jej zwolennicy będą mieli coś dla siebie. Żydzi i katolicy zapewne w amoku. Ciekaw jestem kiedy reanimują nieboszczkę inkwizycję, rozpoczną się tortury a niebo rozświetlą łuny płonących stosów, będzie można zaoszczędzić nieco na oświetleniu ulic na wsiach i miastach. Bo więzienia za niedługo zaczną się zapełniać nieprawomyślnymi.  😉
przemex
Reklamy

DWN: Polska odwraca się od Europy w stronę Waszyngtonu – czyli proamerykański i syjonistyczny PiS realizuje antysłowiańską, antypolską i antyrosyjską koncepcję Międzymorza.

Prezydent Polski Andrzej Duda

Nowy polski rząd(taki on polski jak ja chiński – przemex) dąży do osłabienia wpływów Brukseli, Niemiec i Rosji na rzecz Stanów Zjednoczonych i NATO.

Komisja Europejska była zszokowana reformami polskiego rządu, m.in. ustawą medialną i ustawą o Trybunale Konstytucyjnym. Wzmocnienie kontroli państwa nad mediami jest sprzeczne z niektórymi unijnymi przepisami. Ustawa medialna, zaproponowana przez rządzącą partię Prawo i Sprawiedliwość, likwiduje konkursy na członków zarządu i rad nadzorczych  Telewizji Polskiej oraz Polskiego Radia. Teraz będzie ich mianował minister skarbu. Nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym podpisał prezydent Polski pod koniec grudnia 2015 roku mimo masowych protestów. Zdaniem unijnych urzędników nowelizacja podważa demokratyczne procedury postępowania sądowego. – Niedawno wybrane władze w Warszawie dążą do ograniczenia wpływów Brukseli na rzecz Stanów Zjednoczonych i NATO – pisze DWN – tu chodzi głównie o rosnącą współpracę gospodarczą(monopol Gazpromu na dostawy gazu między innymi), także polityczną i wojskową(kontrakt na Mistrale na przykład), niektórych państw UE, w szczególności Niemiec i Francji, z Rosją, a która to współpraca jest nie na rękę USA w Europie, bowiem jest ona zagrożeniem dla interesów finansjery stojącej za USA oraz dominacji samej USA w Europie. Polska oraz Ukraina, państwa bałtyckie, Rumunia i Bułgaria a także Turcja, mają spełniać rolę „kordonu sanitarnego” uniemożliwiającego takową współpracę, o czym mieliśmy się okazję nie raz przekonać kiedy budowano Gazociąg Północny, omawiano budowę Gazociągu Południowego czy ostatnio przy okazji budowy drugiej nitki Nord Stream. Oczywiście Polska i inne kraje Europy Środkowej w wyniku takiej terrorystycznej polityki prowadzonej przez miejscowe elity na zlecenie USA i globalnej finansjery ponoszą ogromne straty gospodarcze, na czym cierpią społeczeństwa tych krajów, powoduje ich izolację na arenie międzynarodowej a także jak się ostatnio mieliśmy okazję przekonać na przykładzie Ukrainy, stawia te kraje przed groźbą wojny w wyniku której mogą zostać zamienione w pobojowisko poatomowe. W budowie „międzymorza” chodzi także o tworzenie szeregu państw, gdzie rozlokowane będą bazy wojskowe USA/NATO, w których rozmieszczone mają być między innymi elementy „tarczy antyrakietowej” oraz siły „szybkiego reagowania” zdolne do ataku w każdej chwili, bo tu, nie łudźmy się, bynajmniej nie chodzi o „obronę” przed „imperializmem rosyjskim” a bezpośredni atak na Rosję, także jądrowy, próby rozmieszczenia dodatkowych głowic jądrowych w Niemczech czy „marzenia” „polskich jastrzębi” o broni atomowej w na terenie Polski są tego przykładem – przemex.
Jako argument, że Polska stara się zyskać sobie przychylność Stanów Zjednoczonych,  autor przytacza wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy, który w wywiadzie dla „Financial Times” prosi o przekształcenie Polski i innych krajów Europy Wschodniej w „prawdziwą flankę NATO” – i dlatego PiS dostał większość w sejmie, by móc bez przeszkód przepychać „kontrowersyjne zmiany”, które uczynią z Polski przedmurze bankstersko-amerykańsko-natowskiego, destabilizującego imperializmu – przemex.

Jak pisze DWN, władze w Warszawie dokładają starań, by przeszkodzić zbliżeniu Niemiec i Rosji. – Interesy polskiej partii PiS służą przemysłowi obronnemu Stanów Zjednoczonych i NATOa kto jest właścicielem „amerykańskiego” przemysłu obronnego i rzeczywistym twórcą NATO oraz beneficjentem korzyści z istnienia i działalności tegoż agresywnego i ofensywnego tworu? – przemex. Polska kieruje się starą ideą, tj. koncepcją „Międzymorza” wysuniętą przez Józefa Piłsudzkiego przed I wojną światową, która powstała w celu zapobiegnięcia sojuszowi Rosja-Niemcy – koncepcja, która powstała w środowiskach żydowskich, a która doprowadziła Polskę do katastrofy politycznej i militarnej we wrześniu 1939 roku – przemex.

Natomiast spory między Polską a Unią Europejską na negocjacjach w sprawie kryzysu migracyjnego przypominają próby Warszawy „uwolnienia się od Brukseli” – Polska od Brukseli się nie uwolni, nie po to L.Kaczyński podpisał Traktat Lizboński, likwidujący resztki Polskiej niezależności na rzecz UE, żeby teraz od niej się uniezależniać. Co najwyżej pisowscy eliciarze będą zgrywać „eurosceptyków” aby przypodobać się antyunijnej części elektoratu, od czasu do czasu pokrzykując awanturniczo w stronę Brukseli i przepychając „kontrowersyjne ustawy”, „wnerwiające” nie mających nic do gadania, urzędasów z Brukseli ale podstawy kolonialnej zależności Polski od UE nie zostaną przez PiS usunięte choćby nie wiem co, prędzej psychopaci, Kaczyński i Macierewicz zaszkodzą Polsce i doprowadzą ją na skraj katastrofy podobnej do tej z września 1939 roku, niż PiS zaszkodzi w wpływom UE w Polsce – przemex.

Ostatecznie z punktu widzenia przeciętnego obywatela Polski nie ma znaczenia czy Polska będzie bardziej podporządkowana, Brukseli, Berlinowi czy Waszyngtonowi, bowiem te ośrodki władzy są w rękach globalnej żydowskiej finansjery i są wykorzystywane przez nią w zależności od aktualnego interesu, raz większą rolę odgrywa UE, raz USA czy NATO ale w ostateczności nie ma większej różnicy od kogo Polska będzie bardziej zależna.
przemex

Polska: Władze(żydowskie) kadzą Żydom – czyli chanukowe harce w Warszawie…

Duda_menora

W Warszawie 9-10 grudnia odbyły się dwudniowe uroczystości z okazji żydowskiego święta Chanuki z udziałem polskich władz państwowych. Pierwszego dnia chanukowe obrzędy zostały odprawione w pałacu prezydenckim w obecności samego prezydenta, który wzorem Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego zapalił chanukową świecę. Drugiego dnia obrzędy Chanuki odbyły się w gmachu Sejmu. Gremialnie wzięli w nim udział parlamentarzyści, którzy z tej okazji wystąpili w jarmułkach na głowach. Zadowolenie wyraziła Anna Azari, ambasador tworu syjonistycznego w Warszawie, sugerując przy tym, że dzięki ostatnim rządom Chanuka stała się „polskim świętem”.

Całą sytuację zaskakująco przytomnie skomentował poseł ruchu Kukiza Robert Winnicki, który odmówił udziału w żydowskich obrzędach. Wg statystyk w Polsce jest jakieś 10 razy więcej rodzimowierców niż wyznawców judaizmu. Czy możemy również liczyć na obchody np. święta Kupały w Sejmie RP? –  napisał sarkastycznie Winnicki.

Źródło: kresy.pl

 Komentarz Redakcji: Poprzednia ekipa rządząca zorganizowała w Warszawie obchody święta niepodległości… Izraela. Obecna z pompą obchodzi Chanukę. Jak daleko jeszcze posunie się ta licytacja na bezkrytyczny filosemityzm? Który znany polski polityk jako pierwszy każe się obrzezać, żeby udowodnić, jak bardzo kocha i lubi Izrael? (A.D.)

http://xportal.pl/?p=23891

Komentarz opolczyka:

„To było oczywiste, że Dóda Obłuda będzie kontynuował tę haniebną tradycję zapoczątkowaną przez Kalksteina. Jedynym pytaniem było – czy będzie miał na łepetynie jarmułkę jak Kalkstein czy nie – jak Bul Komorowski.

No i Obłuda poszedł śladami Bula. Choć to jego pierwsza chanuka. Może w następnych zdobędzie się na większą odwagę?
Jakoś dziwnie w Izraelu polskie święta nie są obchodzone w siedzibie prezydenta równie hucznie i uroczyście, po polsku. Przyjaciele z Izraela nie odpłacają ich „polskim” kolesiom tą samą monetą. Choć tylu Izraelitów pochodzi z Polski. A wywiad wojskowy II RP szkolił nawet ultrasyjonistycznych terrorystów Hagany, Irgunu czy Lechi.
Tak to oni się odwdzięczają…”

https://przemex.wordpress.com/about/comment-page-1/#comment-104

Bez złudzeń: A.Duda i PiS to zdeterminowane psy syjonizmu

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

uid_412c85f1573bdf2c274b0a5f8508365b1446614774694_width_633_play_0_pos_0_gs_0_height_355Żydowskie reżimy Europy środkowo-wschodniej chcą baz NATO.

Na zdjęciu: prezydenci, IIIŻRP, A.Duda i Rumunii, Klaus Iohannis na rumuńskim szczycie

View original post 537 słów więcej

Dlaczego nie warto głosować na PiS

Już za nieco ponad tydzień wybory parlamentarne. Nudnawa, pozbawiona kreatywności kampania wyborcza najwyraźniej nie zmotywuje Polaków do głosowania. W przeciwieństwie do kilku poprzednich elekcji, tym razem mamy do czynienia ze spektaklem, który nie budzi specjalnych emocji. Może społeczeństwo w coraz większym stopniu godzi się z tezą, że nie ma alternatywy dla obecnego ładu, a na dodatek politycy nad Wisłą mają – z przyczyn zarówno obiektywnych, jak i z uwagi na swą mentalność – bardzo ograniczone pole manewru, które redukuje do minimum możliwość zmiany rzeczywistości społeczno-gospodarczej?

W tej atmosferze wyborczej apatii warto jednak zastanowić się nad potencjalnymi niebezpieczeństwami czyhającymi na naiwnych, którzy za dobrą monetę przyjmą przedwyborcze deklaracje. Najmniejszym z tych niebezpieczeństw będzie skrajne rozczarowanie, największym – poczucie winy i współodpowiedzialności, że doprowadziło się do władzy w kraju ludzi tej władzy niegodnych.

Diagnozy państwa i społeczeństwa formułowane przez Prawo i Sprawiedliwość są często niezwykle trafne. Wprawdzie ich autor i najbardziej błyskotliwy przedstawiciel tej formacji Ludwik Dorn przeszedł do obozu symbolicznego przeciwnika, a intelektualna jałowość kadr PiS wywołuje przerażenie, jednak możemy domyślać się, że w głowie architekta całego projektu politycznego, Jarosława Kaczyńskiego, te przemyślenia i diagnozy są nadal obecne, choćby z uwagi na kwalifikacje umysłowe prezesa. Zgodzić się trzeba z tym, że transformacja systemowa od 1989 roku zrodziła cały szereg patologii, że w istocie potrzebna byłaby nie tyle sanacja, co zastąpienie systemu obecnego systemem nowym, nie tylko numerycznie, ale też jakościowo zmieniającym treść pojęcia „Rzeczpospolita”. Sensowne, choć w istocie będące jedynie gaszeniem pożaru nędzy i beznadziei, są też zapowiedzi uczestniczącego w kampanii PiS Andrzeja Dudy i kandydatki na szefową Rady Ministrów Beaty Szydło w zakresie polityki społecznej; dodatkowe środki na dziecko (chociaż to nie jest oczekiwane rozwiązanie systemowe, jakim byłaby możliwość wspólnego opodatkowania całych rodzin, wliczając do nich dzieci), czy cofnięcie podwyższenia wieku emerytalnego do 67 lat. Rozsądnie brzmią też zapowiedzi wprowdzenia podatku obrotowego i częściowej choćby redukcji skutków wycofania się państwa z gospodarki i sfery usług publicznych. Mają sens również zapowiedzi uregulowania rynku medialnego, choć mogą powstać obawy, że sprowadzą się one nie do zmian systemowych, lecz raczej roszad kadrowych. Hasło silnego i aktywnego państwa, któremu przywrócić należy autorytet brzmią ciekawie. Podobnie pozytywnie ocenić można tworzone przez PiS wyłomy w reżimie poprawności politycznej, choćby w sprawach kulturowych czy przy okazji problemu imigracji. Niepokoją jedynie awanturnicze pohukiwania w sferze polityki zagranicznej, przede wszystkim wschodniej, oraz – wynikające zapewne z wpływów neokonserwatyzmu w partii – prośby o stałe stacjonowanie obcych wojsk na terytorium Polski. Poza tym ostatnim akcentem, PiS proponuje jednak swoisty reformizm obecnego systemu neoliberalnego, utrzymany w duchu narodowo-konserwatywnym.

Są wszakże dwa empiryczne dowody na to, że ugrupowanie to nie jest wiarygodne i nie posiada zdolności do przeprowadzenia nawet tych skromnych reformistycznych zapowiedzi. Praktyka rządzenia partii Jarosława Kaczyńskiego z lat 2005-2007 wskazuje, że ugrupowanie to nie przykłada większej wagi do zmian innych niż kadrowe. Przypomnę, że podpisana przez prezesa PiS umowa koalicyjna z 2006 roku zawierała cały pakiet ustaw w sprawach społecznych i gospodarczych, które miały zmodyfikować oblicze Rzeczypospolitej w kierunku zadeklarowanej konstytucyjnie społecznej gospodarki rynkowej. Miała być zmiana ustawy o Narodowym Banku Polskim, ograniczenia dla hipermarketów czy podatek obrotowy zapobiegający wyprowadzaniu zysków z Polski. W zamian otrzymaliśmy Centralne Biuro Antykorupcyjne (niekiedy faktycznie skuteczne, ale częściej działające jak słoń w składzie porcelany) i likwidację polskiego wywiadu wojskowego. W dziedzinie polityki podatkowej to właśnie PiS ulżył najbogatszym, redukując najwyższą stawkę podatku PIT do 32%. Do dziś mam w szufladzie kopię wspomnianej umowy koalicyjnej z podpisem Jarosława Kaczyńskiego. To namacalny dowód na to, że PiS kłamie, a ich oszustwo wyborcze polega na udawanym reformizmie. Jest jeszcze drugi element, nie pozwalający wierzyć w przedwyborcze zapowiedzi Szydło i jej politycznego patrona. To skrajna niekompetencja i brak elementarnych kwalifikacji intelektualnych u polityków tego ugrupowania. Ten brak umiejętności niezdolność do dyskusji na tematy, które wymagają choćby ogólnego zorientowania w strukturach państwa, rzucał się w oczy od samego początku istnienia partii. Z biegiem lat niemal wszyscy politycy reprezentujący ponadprzeciętny potencjał umysłowy byli z tej formacji brutalnie wypychani. Dominować zaczął model PiSowskiego Dyzmy, tyle że znacznie mniej inteligentnego od przedwojennego literackiego pierwowzoru.

Dlatego apeluję do wszystkich tych, do których przemawia PiSowski reformizm – nie dajcie się oszukać po raz kolejny, sięgnijcie pamięcią kilka lat wstecz. I zaznaczam przy tym, że nie kierują mną alarmistyczne nastroje rozsiewane przez Jacka Żakowskiego i innych demoliberalnych publicystów straszących wizją PiSowskiego autorytaryzmu. Bardziej niż te zarzuty o tendencje autorytarne, od PiS odstręcza mnie właśnie ich impossybilizm (jakże trafne określenie Kaczyńskiego i Dorna), brak kompetencji, a nade wszystko skłonność do konfabulacji i oszustw.

http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2015/10/16/dlaczego-nie-warto-glosowac-na-pis/