Opowieść o dwóch powstaniach: ciasteczka i McCain dla ukraińskiego Majdanu, lodowata cisza z Waszyngtonu dla francuskich Żółtych Kamizelek

Robert Bridge
RT
13 grudnia 2018

Ten rażąco hipokrytyczny stosunek do francuskich protestujących ujawnia na wskroś wadliwy i stawiający sprawę na głowie zachodni aksjomat, brzmiący: „Wszystko, co działa na korzyść instytucji zachodnich i ich politycznej elity, automatycznie jest dobre dla demokracji”.

W przeciwieństwie do powstania na Ukrainie w 2014 roku, w które inwazyjnie wtrącali się amerykańscy politycy i dyplomaci, zachodnie poparcie dla protestów francuskich Żółtych Kamizelek wyraźnie zaginęło w akcji.

Podczas gdy ulice Paryża czwarty weekend z rzędu stoją w ogniu [a teraz już szesnasty i No Sign of Slowing Down – przyp.], a mrowie Żółtych Kamizelek walczy przeciwko francuskiemu rządowi, który, jak argumentują, jest coraz bardziej oderwany od trosk zwykłych obywateli, nie widać poparcia zachodnich stolic dla protestujących.

To trochę dziwne, skoro „Gilets Jaunes” nie tylko protestują przeciwko (odwołanym) planom Macrona podwyższenia akcyzy na paliwo, ale też opublikowały listę 42 postulatów, których wdrożenia oczekują. Obejmują one podniesienie minimalnego wynagrodzenia, emerytur i płac, a także powstrzymanie nielegalnej imigracji do kraju. Innymi słowy, nie mówimy tu o brutalnych anarchistach na francuskich ulicach, ale o zwykłych obywatelach. Do tej pory ruch cieszy się wysokim poparciem wśród Francuzów, jeden z sondaży pokazuje 72-procentową aprobatę dla protestujących.

Stany Zjednoczone i ich sojusznicy mogą mieć problem z wyjaśnieniem swojej głuchoty w obliczu uzasadnionych trosk milionów francuskich obywateli. Ta lodowata cisza ujawni co najmniej ich podwójne standardy i jawną hipokryzję, ponieważ Zachód rzadko przepuszcza okazję do ingerencji w sprawy obcych państw – głównie na Bliskim Wschodzie – kiedy „demokracja” jest rzekomo zagrożona.

Tłumaczenie tłitu:  Porozumienie Paryskie nie sprawdza się zbyt dobrze w Paryżu. Protesty i zamieszki w całej Francji. Ludzie nie chcą płacić dużych sum pieniędzy, zwłaszcza krajom trzeciego świata (których rządy są kontrowersyjne), aby być może chronić środowisko. Skandują „Chcemy Trumpa!”. Kocham Francję.

Weźmy pod uwagę zupełnie odmienny stosunek Waszyngtonu do ukraińskiej rewolucji na Majdanie w 2014 roku, która obaliła rząd Wiktora Janukowycza dzięki jawnemu wsparciu Stanów Zjednoczonych oraz wielu wpływowych organizacji pozarządowych, działających w tym kraju. Janukowycz popełnił niewybaczalny błąd sądząc, że będzie mu wolno obrać niezależny kurs dla swego kraju, pomimo faktu, że od 1992 roku USA wydały ponad 5 miliardów dolarów na wsparcie „programów budowania demokracji” na Ukrainie.

Czy Kijów naprawdę myślał, że Waszyngton nie upomni się w końcu o coś w zamian za te wszystkie dolary, na przykład o prawo do decydowania, kto ostatecznie będzie rządził tym wschodnioeuropejskim krajem graniczącym z Rosją? I dokładnie tak się stało.

Gdy Janukowycz ogłosił, że Ukraina nie podpisze umowy stowarzyszeniowej z UE, obudził śpiącego pod jego stopami olbrzyma. Kilka tygodni po tym oświadczeniu, gdy jego kraj był coraz bardziej podzielony w tej kwestii, w centrum Kijowa pojawił się senator USA John McCain, który dorzucając suchych drew do tlącego się ognia, oznajmił podczas wiecu na Placu Niepodległości: „Ukraina ulepszy Europę, a Europa ulepszy Ukrainę … Ameryka jest z wami.”

Co mogło zmotywować Waszyngton do tak rażącej ingerencji w sprawy Ukrainy, natomiast ignorowania francuskich „Gilets Jaunes”, które rozprzestrzeniają się teraz po całej Francji protestując przeciwko neoliberalnej polityce prezydenta Emmanuela Macrona? Czy odpowiedź może mieć coś wspólnego z czymś tak banalnym jak pieniądze? Z pewnością wydaje się to być ważną częścią układanki.

W końcu w rozumieniu zachodnich urzędników odciągnięcie Kijowa od Rosji przyniosłoby pokaźne dywidendy zachodnim instytucjom pożyczkowym, takim jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy, który już wcześniej pożyczył Kijowowi miliardy dolarów na utrzymanie się na powierzchni. Zachód stanowczo sprzeciwił się opcji, żeby Rosja i Chiny zostały „pożyczkodawcami ostatniej szansy” – wszak to najbardziej upragniona przez świat zachodni finansowa i polityczna rola, może poza interwencjonizmem militarnym skierowanym przeciw suwerennym państwom.

Przenieśmy się do wydarzeń mających miejsce rok po tym, jak John McCain podburzał tłum podczas wieców w Kijowie, a Victoria Nuland rozdawała protestującym ciasteczka. Widzimy Ukrainę pod nowym przywództwem namaszczonego przez USA prezydenta Petra Poroszenki, który podpisał umowę pożyczki od MFW w wysokości 17,5 miliardów dolarów (11,5 miliardów funtów), wraz z bolesnymi środkami oszczędnościowymi nierozerwalnie towarzyszącymi torbom gotówki.

Obecnie we Francji nie ma takich zachęt finansowych, które przekonałyby stolice Zachodu do „zjednoczenia się w imię demokracji”, jak bezzwłocznie zrobiły w wypadku Ukrainy.

Ta rażąco hipokrytyczna postawa w stosunku do francuskich protestujących ujawnia na wskroś wadliwy i stawiający sprawę na głowie zachodni aksjomat: „Wszystko, co działa na korzyść zachodnich instytucji i ich elit politycznych, jest automatycznie dobre dla demokracji”. Nie wyklucza on niepokojów społecznych i rewolucji. Jeśli przemoc na ulicach przekłada się na wzmocnienie zachodnich instytucji, a zwłaszcza globalnych instytucji finansowych, działania te bez chwili namysłu zostaną nagrodzone zachodnim wsparciem.

Dzisiaj 40-letni Emmanuel Macron, były bankier inwestycyjny Rothschilda, a wśród rodaków znany jako „prezydent bogatych”, stoi w obliczu przedwczesnej śmierci politycznej, nie mniej niż Wiktor Janukowycz w 2014 roku.

I rzeczywiście, stwierdzenie, że popularność Macrona wśród Francuzów jest zrujnowana, byłoby łagodnym opisem sytuacji.

Pewien francuski magazyn anglojęzyczny podsumował jego sytuację następująco: Macron jest „od dawna znienawidzony przez ugrupowania skrajnie lewicowe z powodu swojej bankierskiej przeszłości … znienawidzony przez skrajną prawicę z powodu swoich proeuropejskich, globalistycznych przekonań, a teraz również znienawidzony przez wielu zwykłych Francuzów, uważających go za wyniosłego aroganta, obojętnego na ich problemy.”

Komentarz SOTT: Żółte kamizelki powstają przeciw neoliberalnemu królowi Macronowi.

Pomimo tego do tej pory nie pojawił się w stolicy Francji ani jeden zachodni polityk, który mobilizowałby protestujących i żądał ustąpienia Macrona, żaden amerykański dyplomata najwyższej rangi nie rozdawał ciastek francuskiej „hałastrze”, jak robiła to Victoria Nuland w Kijowie w szczytowym momencie ukraińskich napięć.

Nawiasem mówiąc, mając na uwadze ten tak jaskrawy obraz, absurdem wydają się zarzuty USA wobec Rosji o wtrącanie się w ich sprawy polityczne – i to bez cienia dowodu na poparcie tych twierdzeń. Ale zbaczam z tematu.

Żaden zachodni kraj nie potępił Macrona z jednego, prostego powodu: jego podporządkowania się neoliberalizmowi i ekstremalnej gospodarce wolnorynkowej, wyniszczającej francuską klasę średnią aż do granic wytrzymałości. Podwyżka cen paliwa była tylko przysłowiową kroplą, która przepełniła czarę goryczy wyborców.

Stwierdzenie, że wszystkie segmenty francuskiego społeczeństwa wciągnęły się w protesty, nie byłoby przesadą. Widzimy na przykład przerywanie zajęć w setkach francuskich szkół średnich, gdy uczniowie wychodzą na ulice protestować przeciwko niepopularnej reformie edukacyjnej Macrona. Do protestujących przyłączają się również emeryci, od kiedy Macron pouczył ich, by przestali „marudzić” na temat cięć wydatków socjalnych, jednocześnie obniżając podatki dla bogatych.

„Macron oferuje nam „cent balles et un Mars” (100 funtów i batonika Mars).”
Za każdym razem Emmanuel Macron dał ruchowi  #GiletsJaunes zbyt mało, zbyt późno. Unika JEDNEJ zasadniczej rzeczy, której żądają ludzie: opodatkowania nieprzyzwoicie bogatych.

Wyraźnie zachodni przywódcy nie mogą dopatrzyć się w Macronie niczego, co nie przypadłoby im do gustu. Ochoczo wprowadza bolesne reformy liberalne i dopiero zagrożony utraty władzy wycofuje się ze swojego programu politycznego. Chociaż zagubiony francuski prezydent, niczego w zasadzie nie kontrolujący, może sobie wyobrażać, że jest Napoleonem czasów nowożytnych, twardo postępującym ze swoimi poddanymi, żeby osiągnąć to czego chce, ostatecznie to francuska ulica zdecyduje o jego losie, a ten na chwilę obecną wygląda bardzo ponuro.

W nadchodzących tygodniach i miesiącach taka brutalna pobudka może czekać też wielu innych zachodnich przywódców neoliberalnych, którzy realizują swoją niepopularną politykę, nie bacząc na puls narodu.

Komentarz SOTT: Rzeczywiście – sygnały ostrzegawcze były widoczne już jakiś czas temu … Cykle historii: 2018 przynosi echa europejskich buntów nacjonalistycznych z 1848 roku.

A skoro mowa o zachodniej hipokryzji: Drogi Prezydencie Asad: Proszę uzbroić francuskich protestujących, żeby położyć kres brutalnym represjom Macrona.

@Robert_Bridge na Twitterze

~ * ~

Komentarz Pracowni: Dla uściślenia, podlinkowana w artykule lista 42 „żądań Żółtych Kamizelek” nie jest listą „oficjalną” ruchu i takowa nie istnieje. Ruch Żółtych Kamizelek nie jest zhierarchizowany i nie ma przywódców. Jedynym jak dotąd żądaniem było wycofanie planu podwyżki podatków paliwowych.

Ruch zgromadził cały szereg postulatów, jakie napływają od aktywistów i zwykłych ludzi, a najpopularniejsze z nich są publikowane i poddawane sondażowi. Bazowym postulatem ruchu jest stworzenie Zgromadzenia Obywatelskiego (z częstą rotacją członków), które byłoby oficjalnie uznanym pośrednikiem pomiędzy społeczeństwem i władzami, zastępując Zgromadzenie Narodowe (izbę niższą francuskiego parlamentu) bądź je uzupełniając. Przewiduje się znaczne zwiększenie udziału społeczeństwa w rządzeniu krajem, częstsze referenda i zdecydowane obcięcie wielu nieuzasadnionych przywilejów władzy.

Krótko mówiąc, francuskiemu społeczeństwu przeżarło się sobiepaństwo władz i domaga się respektowania jego głosu i prawdziwego udziału w zarządzaniu krajem. Francuska „klasa średnia” wykazuje się ogromną dozą zdrowego rozsądku, troski o własny kraj i, co bardzo ważne, odpowiedzialności.

A w międzyczasie… presja na ruch ze strony elit, walczących o swój własny byt, rośnie:

Oskarżenie Żółtych Kamizelek o stosowanie przemocy

Emmanuel Macron condemns all Yellow Vest protesters as responsible for violence
28 lutego 2019, za Express UK, skrót

Prezydent Macron ostrzegł Żółte Kamizelki, że udział w protestach automatycznie czyni ich współwinnymi wybuchów przemocy, wstrząsających Francją od 3 miesięcy. Dodał, że to, że żaden policjant nie zginął w rezultacie protestów, jest „cudem”, ale nie wspomniał o ofiarach śmiertelnych i utracie zdrowia wśród protestujących.

Władze obwiniają o przemoc sytuujących się na obrzeżach ruchu anarchistów, antykapitalistów oraz skrajne ugrupowania. Ale jak powiedział francuski polityk Nicolas Dupont-Aignan w wywiadzie dla telewizji Public Sénat, Macrona nie interesują przyczyny kryzysu i nie stara się znaleźć rozwiązania. Zamiast tego próbuje skłócić Francuzów między sobą.

Niedawno zatwierdzono kontrowersyjną ustawę przeciw rozruchom, dającą policji prawo zakazania udziału w demonstracjach obywatelom podejrzanym o stosowanie przemocy, bez potrzeby angażowania sądu. Niezastosowanie się do zakazu grozi sześcioma miesiącami więzienia i grzywną w wysokości 7500 euro. Nowe prawo wprowadza karę roku pozbawienia wolności i 15000 euro grzywny za zakrywanie twarzy podczas demonstracji oraz wzmacnia prawo do przeszukiwania protestujących. Ustawa ma wrócić do parlamentu 12 marca.

Głosy opozycji wyrażają wątpliwość, czy Francja nadal jest demokratyczna. Lewicowy przedstawiciel opozycji Eric Coquerel przypomina, że prawo do protestów leży u podstaw systemu demokratycznego, a Fabien Roussel z Francuskiej Partii Komunistycznej dodaje, że prawdziwa demokracja słucha swoich obywateli.

Jacline Mouraud, 51-letnia hipnoterapeutka której przypisuje się zapoczątkowanie powstania przeciwko rządowi, powiedziała, że to Macron jest winny robienia kryminalistów z prawdziwych protestujących oraz głuchoty na cierpienie i rozpacz Francuzów.

I próba wrobienia ich w antysemityzm:

Scapegoating Yellow Vests? Macron Moves to Outlaw Criticism of ‚Zionism’ as ‚Anti-Semitism Wave’ Hits France

19 lutego 2019, za The Local, Francja, skrót z uwzględnieniem komentarzy SOTT

Jak poinformowało francuskie regionalne biuro bezpieczeństwa, w dniu, w którym odbyły się ogólnokrajowe marsze przeciwko rosnącej liczbie ataków antysemickich, w alzackim Strasburgu na wschodzie Francji, w pobliżu granicy z Niemcami, na ponad 80 nagrobkach na cmentarzu żydowskim odkryto swastyki i znaki antysemickie. To najnowszy antysemicki incydent we Francji.

Jeden z namalowanych niebieskim spayem napisów brzmiał: „Elsassisches Schwarzen Wolfe” („Czarne Wilki Alzackie”) – jest to nazwa separatystycznej grupy, powiązanej z neonazistami w latach siedemdziesiątych. Warto zaznaczyć, że od czasu procesu i wyroku więzienia dla jej członków (1982), grupa nie wykazała śladów działalności.

Jak powiedział radiu RTL minister spraw wewnętrznych Christophe Castaner, tuż przed wizytą przy pomniku Holocaustu w Paryżu prezydent Macron ma udać się na cmentarz, żeby zbadać zniszczenia.

To ciekawy zbieg okoliczności: Macron opuszcza Pałac Elizejski, by odwiedzić uszkodzone nagrobki dokładnie w dniu zaplanowanych przez rząd protestów przeciw Żółtym Kamizelkom z „antysemityzmem” jako motywem przewodnim. Zwolennik teorii spiskowych mógłby spekulować, że to proreżimowi agenci prowokatorzy zbezcześcili nagrobki.

To nie koniec dziwnych zbiegów okoliczności, pozwalających połączyć protesty społeczne z antysemityzmem:

      • Francis Kalifat z parasolowej grupy żydowskich organizacji we Francji CRIF (francuskie AIPAC i ADL w jednym) skomentował strasburski incydent, mówiąc, że ”jest on odpowiedzią na nasze wezwanie do narodowej pobudki z ubiegłego tygodnia”. Przyczyną wystosowania apelu była seria aktów antyżydowskiego wandalizmu i graffiti, odkrytych w Paryżu i jego okolicach w następnych dniach po protestach Kamizelek w poprzednią sobotę, 9 lutego.
        Chodzi o te wybryki: Więcej fałszywego antysemityzmu? Francuski rząd obwinia protestujące Żółte Kamizelki o „wzrost” liczby neonazistowskich graffiti na ulicach Paryża
      • W graffiti namalowanym na siedzibie francuskiego dziennika „Le Monde” użyto antysemickich motywów w odniesieniu do poprzedniej pracy Macrona jako bankiera inwestycyjnego Rothschilda.
      • Na bramie garażowej w centrum Paryża ktoś napisał po angielsku „Macron żydowska dziwka” , a na murze w północnej 18 dzielnicy pojawił się napis sprayem „żydowska świnia”.

Francuski establishment nie szczędził słów krytyki:

      • Lokalny poseł Sylvain Waserman powiedział, że usłyszawszy o wandalizmie był „zdegustowany” i „wściekły”.
      • Prefekt regionu, odpowiedzialny za jego bezpieczeństwo, Jean-Luc Marx, potępił „najmocniej jak to możliwe ten straszny antysemicki czyn i przesyła pełne poparcie dla społeczności żydowskiej, którą ponownie wzięto sobie na cel”.

Jednak we Francji powszechnie wiadomo, że samych Żydów przyłapywno na popełnianiu „aktów antysemickich”, bez wątpienia po to, żeby Francuzi wyglądali na „antysemitów”…

Warto również zaznaczyć, że ataki antysemickie we Francji nasilały się jeszcze przed pojawieniem się ruchu Żółtych Kamizelek. W ubiegłym roku francuska policja odnotowała 74-procentowy wzrost zgłoszeń o przestępstwach przeciwko Żydom – w kraju zamieszkiwanym przez największą społeczność żydowską w Europie.

Uwieńczeniem dramaturgii tego dnia była „wielotysięczna” demonstracja w Paryżu zorganizowana przez główną partię lewicową Francji (czyli w praktyce impreza sponsorowana przez państwo), na której do Macrona i innych przedstawicieli establishmentu dołączyli byli prezydenci Francji Sarkozy i Hollande, by „bronić Żydów” (a tak naprawdę żeby zaatakować Żółte Kamizelki sugerując, że są nikczemnymi antysemitami).

Następnego dnia podczas spotkania ze wspomnianym wcześniej CRIF Macron zapowiedział wydanie dekretu ustawodawczego rozszerzającego definicję antysemityzmu o krytykę Izraela i syjonizmu

W hitlerowskich Niemczech nielegalne było krytykowanie nazizmu. W ZSRR nielegalne było krytykowanie komunizmu. To jedna z cech charakterystycznych totalitaryzmu. Niedługo nielegalne będzie krytykowanie Żydów, a w zakres odnośnej definicji wejdzie poważna krytyka rządu, jak w przypadku ruchu Żółtych Kamizelek.

Rząd Francji najwyraźniej nie jest świadomy rzeczywistego wpływu całej tej politycznej szopki na 75-85% populacji, która chce zmiany reżimu – takimi posunięciami wysyła społeczeństwu jednoznaczny sygnał, że „ta teoria spiskowa jest oparta na faktach – potężni Żydzi są waszymi panami”. To niebezpieczna gra; szukając pretekstu do usadzenia protestujących, niechcący wystawiają Żydów jako kozły ofiarne – a przewidywalne tego skutki są przerażające.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Tale of two uprisings: Ukraine’s Maidan got McCain and cookies while French Yellow Vests met with icy silence from Washington

za: https://pracownia4.wordpress.com/2019/03/08/opowiesc-o-dwoch-powstaniach-ciasteczka-i-mccain-dla-ukrainskiego-majdanu-lodowata-cisza-z-waszyngtonu-dla-francuskich-zoltych-kamizelek/

Reklamy

Zachodni imperializm dzieli i podbija – długa historia wykorzystywania sekt do skruszenia syryjskiego sekularyzmu.

Syryjska kobieta z namalowanymi na twarzy słowami „ręce precz” uczestniczy w proteście przeciwko amerykańskim działaniom wojskowym w Syrii przed wejściem do siedziby rządu w Londynie, 28 sierpnia 2013 r.

 

Steven Sahiounie
Mint Press News

Filozof i polityk Antun Sa’ada [Sa’adeh*] był prawdziwym wizjonerem. Zanim zmarł [a dokładniej, zdradzony i wydany Libańczykom na mocy tajnej umowy zawartej pomiędzy ówczesnym prezydentem Syrii gen. Az-Za’imem i premierem Libanu w zamian za oficjalne uznanie przez Bejrut nowego rządu Syrii. 48 godzin później skazany na śmierć i zamordowany przez libański pluton egzekucyjny] w 1949 roku, przewidział konflikty i wojny, jakie obecnie są toczone w Syrii i na Bliskim Wschodzie. Sa’ada najlepiej jest znany z założenia w 1932 roku Syryjskiej Partii Socjal-Nacjonalistycznej (SSNP)**, co doprowadziło do jego aresztowania trzy lata później.

Aresztowanie Sa’ady w 1935 roku było pierwszym w serii jego okresowych pobytów w więzieniu w ciągu następnych dwóch lat. Jednak uwięzienie nie powstrzymało go od rozbudowywania ideologii, którą sformułował tworząc SSNP, bowiem podczas pobytów w więzieniu napisał trzy książki: „Geneza Narodów”, „Wyjaśnienie Zasad” i „Narodziny Narodu Syryjskiego” [nie ma przekładów]. Rękopis tej ostatniej został skonfiskowany przez władze francuskie i obecnie trzymany jest pod kluczem w Luwrze, podobnie jak swego czasu trzymany w zamknięciu był sam Sa’ada. [Francuskie dokumenty dotyczące Sa’ady przechowywane są w rządowym archiwum i do dziś nie zostały odtajnione.]

Jednym zfilarów jego ideologii była sekularyzacja. Sa’ada opowiadał się za całkowitym rozdziałem religii i polityki jako podstawowym warunkiem prawdziwej jedności narodowej. Cenił różnorodność, mówiąc: „Każdy naród składa się z ludzi rozmaitych ras, żaden nie jest produktem jednej rasy czy określonego ludu”.

Jednak po jego śmierci Liban, jego miejsce urodzenia, stał się w ogromnym stopniu krajem wyznaniowym i takimże społeczeństwem. Na scenie politycznej kraj został rozczłonkowany przez religię i wyznania. Prezydent musi być katolikiem maronitą, premier musi być sunnitą, a przewodniczący parlamentu musi być druzem. Religia i wyznanie nie są swobodnie wybierane, ale narzucane w momencie narodzin.

Zagraniczne mocarstwa, dążące do destabilizacji Bliskiego Wschodu, od dawna stosują taktykę wywoływania konfliktów pomiędzy odłamami religijnymi w krajach, które obrały sobie na cel, nastawiając jedne grupy przeciw innym poprzez stosowanie strategii „podzielić i podbić”. Stany Zjednoczone i NATO używały tej taktyki w Iraku, Syrii i Libanie na dużą skalę.

Oficjalne logo SSNP, „Al-Zawba’a”, jest symbolem zaczerpniętym ze sztuki mezopotamskiej. Czerwony symbol wiru symbolizuje podobno krew, która została rozlana przez męczenników partii podczas całej jej historii, a czarne koło – mroczne czasy podziałów religijnych i kolonialnego ucisku.

Pozostając wiernym swej ideologii, Sa’ada sprzeciwiał się kolonizacji, która podzieliła obszar Wielkiej Syrii. Jego ideologia odnosi się do „Naturalnej Syrii” [tj. w naturalnych granicach], łącznie z tzw. Żyznym Półksiężycem, jako stanowiącej syryjską ojczyznę. Rozciąga się ona od gór Zagros na wschodzie i Taurus na północy, do Morza Śródziemnego z Cyprem po Kanał Sueski i Morze Czerwone na południowym zachodzie, a na południu przez Zatokę Akaba z Półwyspem Synaj i dalej przez Pustynię Arabską do Zatoki Perskiej.

 

Tak wyglądała „Wielka Syria” zanim „Zachód” przejął Bliski Wschód przy pomocy umowy Sykes-Picot, Deklaracji Balfoura i paryskiej konferencji pokojowej „kończącej wszelki pokój”. Dzisiejsza nienawiść i „terroryzm” mają swoje źródło w tym, co USA i europejskie państwa neokolonialne robiły na Bliskim Wschodzie od stu lat. (~ Mark Bruzonsky)

 

Sa’ada prześledził syryjską historię aż do czasów starożytnych Fenicjan, Kananejczyków, Asyryjczyków i Babilończyków i był przekonany, że naród syryjski był ponad podziały religijne. Dla niego to geografia definiuje narody, a nie religia czy etniczność. Uważał, że Syria była historycznie, kulturowo i geograficznie odrębna od reszty świata arabskiego.

Za życia Sa’ady, w 1918 roku, zakończyła się I Wojna Światowej, w następstwie której nastąpił brutalny podział Syrii [Wiki PL] na mniejsze państwa, a część syryjskiego terytorium została przekazana nowemu tureckiemu rządowi. Wycięty z Syrii Liban ogłosił niepodległość w 1920 roku. W latach 1920-1946 Syria zmagała się z brutalną i represyjną francuską okupacją wojskową.

To dzielenie rozgrywa się ponownie w czasach współczesnych, jak opisano to w artykule z czerwca 2017, który ukazał się w Executive Intelligence Review:

„Zdaniem przewodniczącego Szefów Sztabu Generalnego USA Josepha Dunforda podział Syrii jest elementem ich [tj. społeczności wojskowej i wywiadowczej] planów.

W związku z tym, że koalicja prowadzona przez USA wspiera lokalne wysiłki zmierzające do zajęcia Rakki, powiedział Dunford, Departament Stanu USA ma w planie stworzenie organu zarządzającego, który przejmie kontrolę nad miastem, kiedy zostanie już zajęte. Organ ten wykorzysta wpływy przywódców arabskich z Rakki i będzie pracował nad utworzeniem sił bezpieczeństwa składających się z lokalnego personelu, które po przejęciu Rakki podejmą działania stabilizacyjne”.

Spisek mający na celu podział Syrii – przeszłość i teraźniejszość

Sa’ada nie był przyjacielem Turcji, gdyż uważał ją za ciemiężcę, zdecydowanego zagarnąć Syrię dla siebie. Jak napisał w 1937 roku w gazecie Al Nahdhah:

Turcy zabrali Iskenderun i teraz mówią, że jest turecki, szerzą tam swoją ideologię i używają tureckiej nazwy miasta. Jednak nie zatrzymają się tam, chcą przejąć Aleppo i prowincję Al Dżazira”.

Zaledwie rok później Sa’ada napisał w tej samej gazecie:

„Turcja ­to najbliższej położony, najsilniejszy i najbardziej niebezpieczny kraj, który patrzy na nas chciwym okiem. Tylko czekają na właściwą chwilę, aby politycznie wykorzystać Syrię. kiedy ta pogrąży się w kryzysie. Co jest więc naszym obowiązkiem, skoro znamy chciwość naszego wroga? Powinniśmy być silni, ponieważ słabość pozwoli nieprzyjacielowi zjeść nas żywcem. Zwłaszcza, że nasze społeczeństwo utraciło jedność, jaka nas łączyła, i to dlatego Syria została tak łatwo rozbita na kawałki i pozostaje rozbita do tej pory. W naszej jedności widzą oni zagrożenie dla swoich planów”.

Sa’ada był świadkiem zagrabienia przez Turcję terenów w północno-zachodniej Syrii w 1920 roku. Teraz, w 2017 roku, widzimy powtórkę historii, czego znaczną część Sa’ada przewidział.

Na przykład w przemówieniu wygłoszonym w Aleppo w 1948 roku Sa’ada powiedział:

„Mamy przed sobą drugie niebezpieczeństwo. Jest nim zagrożenie ze stronyKurdystanu i tworzenie kraju kurdyjskiego. Obce państwa wspierają ten plan, bo zależy im na doprowadzeniu do chaosu na Bliskim Wschodzie. Ustanawiając kraj o nazwie Kurdystan, państwa te będą walczyć przeciwko Turcji. Nie myślcie, że niebezpiecznie jest tylko w Palestynie. Groźnie jest z każdej strony naszego kraju”.

Konflikty w Iraku, Syrii i Turcji stworzyły gęstwę politycznych i wojskowych organizacji Kurdów. Szacuje się, że 25 do 35 milionów rdzennych Kurdów, rozsianych po Turcji, Iraku, Syrii i Iranie, znajduje się w centrum kilku konfliktów, które w chwili obecnej przekształcają Bliski Wschód. Na przykład Partia Pracujących Kurdystanu (PKK) niemal od czterdziestu lat prowadzi walkę zbrojną przeciwko państwu tureckiemu, a w jej wyniku poniosło śmierć około 40 tys. ludzi.

W Syrii Kurdowie są pełnoprawnymi obywatelami, mającymi takie same prawa jak inni Syryjczycy, gwarantowane na mocy świeckiego prawa cywilnego. Syria składa się z wielu grup religijnych i etnicznych i wszyscy ich członkowie są pełnoprawnymi obywatelami, łącznie z niewielką społecznością żydowską. Jednak niektórzy syryjscy Kurdowie dostrzegli w chaosie sprowadzonym na Syrię przez zewnętrzne zagrożenia szansę, by skorzystać na cierpieniu sąsiadów.

Nie tylko korzystają finansowo, walcząc jako najemni żołnierze dla rządu Stanów Zjednoczonych, ale odnoszą też długoterminową korzyść z deklarowania własną ojczyzną terytorium, które ukradli innym Syryjczykom. Kurdowie walczący obecnie po stronie Stanów Zjednoczonych dopuszczają się czystek etnicznych na wielką skalę na niekurdyjskiej ludności cywilnej.

Sa’ada ostrzega przed nasilaniem się syjonizmu

Za życia Sa’ady  do Palestyny zaczęli ściągać europejscy żydzi z syjonistycznym planem założenia tam ostatecznie państwa żydowskiego. Oficjalnie Państwo Żydowskie Izrael powstało w 1948 roku, na krótko przed egzekucją Sa’ady.

Palestyńscy uchodźcy uciekają przed gwałtem po ustanowieniu na obszarze ich ojczyzny państwa izraelskiego w 1948 roku.

 

Sa’ada ostrzegał przed powstaniem i rozrastaniem się Izraela. Powiedział, że syjoniści zagrażają nie tylko Palestynie, ale też Libanowi, Syrii i Irakowi. W 1938 roku Sa’ada przewidział, że syjoniści nie zatrzymają się w Palestynie, ale będą chcieli rozszerzyć obszar swego państwa poza granice regionu.

2 marca 1947 roku Sa’ada powiedział: „Celem Syryjskiej Partii Socjal-Nacjonalistycznej (SSNP) jest ocalenie i powinniśmy dążyć do ocalenia Palestyny przed chciwością syjonistów. Ratowanie Palestyny powinno być celem Libanu, nie tylko celem Palestyńczyków. Syjonizm jest zagrożeniem dla całego regionu”.

W obecnym konflikcie syryjskim Izrael wspiera radykalnych islamskich terrorystów walczących o zmianę reżimu, bo taki cel zbiega się z linią izraelskiej polityki w stosunku do Syrii. W związku z tym Izrael posuwa się nawet do leczenia rannych terrorystów w izraelskich szpitalach.

Po porażce imperium osmańskiego w 1918 roku ziemie Arabów zostały podzielone na obszary francuskie i brytyjskie zgodnie z ustaleniami umowy Sykes-Picot z 1916 roku. Liban wszedł w skład francuskiego mandatu, a we wrześniu 1920 roku ustanowiono dzisiejsze granice Libanu. Było to mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Sa’ada ukończył studia i opuścił Liban, najpierw udając się do Stanów Zjednoczonych, a rok później, w 1921 roku, do Brazylii.

1 maja 1924 roku magazyn San Paolo opublikował artykuł napisany przez Sa’adę, zatytułowany „Upadek USA, rozłam ze światem człowieczeństwa”. Cytat:

„Wygląda na to, że blask dolara oślepił Amerykanów na tyle, że atakują inne kraje, krew jest przelewana bez mrugnięcia okiem, przeciw wolności innych narodów, które może nawet były lojalne wobec Stanów Zjednoczonych i uprzednio były ich sojusznikami. Zachód poniósł klęskę i jest całkowitym bankrutem. Stany Zjednoczone spoliczkowały inne kraje, mimo że były wobec nich lojalne i były przyjaciółmi USA. Niektóre z tych narodów ofiarowały znaczną liczbę swoich młodych mężczyzn jako sojuszników USA w wojnie światowej”.

Dzisiejsze imperia, jutrzejsze prochy

Chciwe supermocarstwa szukały sposobu na rozczłonkowanie Syrii od czasów Imperium Osmańskiego. Od Francuzów i Anglików po I Wojnie Światowej po Stany Zjednoczone, Izrael i państwa Zatoki Perskiej obecnie – wszyscy wspierali zniszczenie Syrii. Swego czasu Sa’ada starał się przeciwstawić mocarstwom chcącym zagrozić jego krajowi. Wysiłki te zakończyły się jego egzekucją 8 lipca 1949 roku, ponieważ został uznany za zagrożenie dla geopolitycznych celów państw, którym się przeciwstawiał.

15 października 1937 roku Sa’ada napisał w Al-Nahdhah:

„Nasza ideologia znalazła swojego wroga w ekstremistycznej religii wahabickiej, która rozprzestrzeniła się w rejonie Zatoki Arabskiej (Perskiej). Religia wahabicka jest wrogiem chrześcijan, sunnitów i szyitów. Jest zagrożeniem dla wszystkich narodów wokół Arabii Saudyjskiej, a zwłaszcza dla narodu syryjskiego. To nie tylko zagrożenie ekonomiczne czy okupacja, ale też fakt, że sama saudyjska rodzina królewska pracuje nad wojną w obrębie społeczeństwa Syrii, Libanu i Palestyny rękami swoich agentów, którzy na miejscu szerzą wahabizm i jego cele za pośrednictwem mediów, polityków i kleryków religijnych”.

Sa’ada dorastał podczas opresyjnej okupacji swojej ojczyzny przez obce mocarstwo. Jego wizjonerska ideologia poruszała kwestie, które do dzisiaj goszczą w nagłówkach artykułów prasowych, choć pisał o nich prawie 100 lat temu. Jego ostrzeżenia dotyczące potencjalnych zagrożeń dla Syrii i Bliskiego Wschodu nadal są aktualne. Ale królestwa zbudowane na ruchomych piaskach Bliskiego Wschodu mogą pewnego dnia odlecieć z gorącym wiatrem pustynnym i unieść ze sobą w tej wichurze swych zachodnich panów.

[*] Poprawna polska transkrypcja nazwiska to Sa’ada, jednak w polskich tekstach dostępnych w Internecie częściej spotyka się transkrypcję angielską: Sa’adeh, Saadeh

[**] Życiorys Sa’ada i program partii jest zarysowany w niedługim artykule na stronie Nacjonalista.pl

Więcej informacji, po polsku:

  1. Jarosław Tomasiewicz: Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna – chrześcijański sojusznik Syrii w Libanie (2011)
  2. Adam Busse: Za ideę Wielkiej Syrii – historia i ideologia Syryjskiej Partii Socjal – Nacjonalistycznej
  3. Dla Xportalu: Wissam Samia (Syryjska Partia Socjal-Nacjonalistyczna) [PL/ENG] (2013)

 

Tłumaczenie i przypisy: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Western Imperialism – Crushing Syrian Secularism Through Divide-And-Conquer Sectarian Tactics For Decades

 

za: https://pracownia4.wordpress.com/2017/08/21/zachodni-imperializm-dzieli-i-podbija-dluga-historia-wykorzystywania-sekt-do-skruszenia-syryjskiego-sekularyzmu/

Podgórski: Czy grozi nam III Wojna Światowa?

Podgórski: Czy grozi nam III Wojna Światowa?

 

We wschodnim basenie Morza Śródziemnego następuje koncentracja amerykańskich i rosyjskich sił marynarki wojennej i lotnictwa. Analiza Krzysztofa Podgórskiego.

„Wyczerpały się rezerwy zaufania w relacjach rosyjsko-amerykańskich”  – szef niemieckiego MSZ  Frank Walter Steinmeier.

„Ryzyko konfrontacji militarnej jest poważne, największe od dekad”  – przewodniczący monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa Wolfgang Ischinger.

„Ogólna sytuacja na dany moment jest, jak myślę, bardzo zła, możliwie, że najgorsza od 1973 roku (przyp. aut. – czyli od czasów wojny arabsko – izraelskiej  „Yom Kippur” ) – ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin.

Trzy cytaty z ostatnich dni obrazują rosnące napięcie i konfrontacyjny kurs polityki Moskwy i Waszyngtonu. Co jest źródłem tego sporu, gdzie ulokowane są „punkty zapalne” i co na naszych oczach robią siły zbrojne obu mocarstw?

Koniec supremacji imperium, początek świata wielobiegunowego?

Kluczem do zrozumienia źródeł kryzysu w relacjach Rosja – Waszyngton nie należy upatrywać w konkretnym wydarzeniu typu wojna w Syrii czy niekonstytucyjne przejęcie władzy przez ugrupowania proamerykańskie w Kijowie i związana z nim rebelia we Wschodniej Ukrainie oraz rosyjska aneksja Krymu.

Po upadku i rozpadzie ZSRR Stany Zjednoczone weszły w pozycję światowego hegemona. Świat bipolarny zamienił się w jednobiegunowy. „Światowy żandarm” określał standardy, prowadził interwencje i wojny, niektóre nawet bez mandatu ONZ (Irak, Afganistan, Jugosławia, Libia, Syria). Rosja, gospodarczy wrak i polityczny bankrut, staczała się w okresie groteskowej prezydentury mającego problemy alkoholowe Borysa Jelcyna na margines światowej polityki. Jednak po wyborze na prezydenta Rosji Władymira Putina ten upokorzony kolos zaczął się dźwigać. Ukrócenie samowoli oligarchów, odzyskanie kontroli państwa nad kluczowymi elementami gospodarki, hossa cenowa na surowce pozwoliły reformować kraj. Wdrożono rewolucyjną reformę armii oraz ambitny program zbrojeń, nastawiony na nowe technologie. Zwycięstwa  militarne w Czeczeni i w konflikcie  z Gruzją, przywróciły rosyjskiej armii poczucie własnej wartości i siły. Wraz ze wzrostem siły ekonomicznej i militarnej wzrosły polityczne ambicje Moskwy. Znajdując wsparcie ze strony Chin rosyjskie kierownictwo zaczęło forsować koncepcję „świata wielobiegunowego”. Świata ze znaczącą oczywiście rolą odrodzonej Rosji. Co oczywiste, dla rządzących USA elit, rosyjskie pomysły są nieakceptowalne.

W tych warunkach, USA i kraje zachodu otwarcie wsparły niekonstytucyjny przewrót państwowy w Kijowie, zwany II Majdanem. Wywołało to bezprecedensową reakcję Moskwy, która poczuła się śmiertelnie zagrożona ekspansją NATO  ku swym granicom. W tych warunkach Rosja dokonała, fakt że przy wielkim poparciu lokalnej ludności, sprzecznej z prawem międzynarodowym aneksji Krymu. Moskwa wykorzystując kazus Kosowa, gdzie kraje zachodu wyżej postawiły zasadę prawa międzynarodowego, o prawie do samostanowienia narodów, niż zasadę nienaruszalności granic, uznaje ten krok za uzasadniony i prawnie dopuszczalny.

Rosja ewidentnie wsparła też rebelię we Wschodniej Ukrainie, a wobec zagrożenia jej spacyfikowania przez armię ukraińską,  w sierpniu 2014, „urlopowicze”  z rosyjskiej armii rozbili pod Iłowajskiem znaczące siły ukraińskie. Rebelianci i „wschodni wiatr”,  wyszli na tyły tzw. batalionów ochotniczych sformowanych z bojówkarzy „Prawego Sektora” i neofaszystów z partii Svoboda, doprowadzając do klęski Ukraińców i zawarcia rozejmu.  Obowiązujący aktualnie rozejm tzw. Mińsk II, nie satysfakcjonuje nikogo. Na Donbas płynie zaopatrzenie i środki finansowe dla ludności z Rosji oraz uzbrojenie i „doradcy” do powstańczych armii. Z drugiej strony obywatele USA zostali członkami rządu ukraińskiego, oraz administracji, częściowo ją kontrolując. Przykładem spektakularnym jest Michaił Saakaszwili obywatel USA, były prezydent Gruzji, dziś Gubernator Odessy – kluczowego obszaru Ukrainy drugiego jej miasta pod względem wielkości i największego portu Morza Czarnego. Tu również z USA płynie uzbrojenie, „doradcy” i wsparcie finansowe. Różnica potencjałów Ukrainy i zbuntowanej części Donbasu są przeogromne. W ocenie specjalistów, rozwiązanie militarne ze strony Kijowa to tylko kwestia czasu. Najprawdopodobniejsza jest operacja na wzór chorwackiej ofensywy „Burza” („Olujia) przeprowadzonej w sierpniu 1995, w wyniku której, Chorwacja rozbiła samozwańczą Republikę Serbów w Krajinie.

Dla Rosjan, permanentna ekspansja NATO na wschód, wbrew, jak twierdzą, porozumieniom związanym ze zgodą ZSRR na zjednoczenie Niemiec, traktowana jest za śmiertelne niebezpieczeństwo. O ile wejście w skład Paktu Północnoatlantyckiego Polski, Czech, Słowacji, Bułgarii, Rumunii, Węgier było dla Moskwy bolesne, ale akceptowalne, o tyle przyjęcie Litwy, Łotwy , Estonii zapaliło na Kremlu „czerwone światło”. Zagrożenie wejściem do NATO Ukrainy to już wizja infrastruktury NATO i wojsk USA na wysokości Wiaźmy i Rostowa, to tylko kilkaset kilometrów od Moskwy. Żaden prezydent Rosji nie będzie przyglądał się temu bezczynnie. Tym bardziej, że nie jest prowadzony jakikolwiek dialog z Kremlem. Po prostu Moskwa ma przyjąć do wiadomości suwerenne decyzje innych państw, w tym o wstąpieniu do NATO. Rosja tę suwerenność i niezależność Kijowa podważa, uznając jej władze za marionetki Waszyngtonu, które uzyskały władzę w kraju w drodze niekonstytucyjnej. W drodze, zdaniem Rosjan,  inspirowanego i sfinansowanego z zagranicy przewrotu.

W tej sytuacji nie dziwi, że Rosja tworzy na pograniczu z Ukrainą, dotychczas mającym symboliczne znaczenie, potężne trzy zgrupowania wojskowe. Formuje 1 armię pancerną gwardii i nowe dywizje wokół Wiaźmy, Smoleńska  i Rostowa. To tu rosyjscy planiści wojskowi widzą zagrożenie dla swego kraju.

Po obu stronach „lont” się tli, a linia rozgraniczenia wojsk ukraińskich i samozwańczych republik – Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej permanentnie jest w ogniu, giną cywile i żołnierze. Sytuacja jest napięta i w każdej chwili, przy niekorzystnej konfiguracji przypadków, może zamienić się w pełnowymiarowy konflikt zbrojny. Za plecami powstańców jest Rosja, za plecami Ukrainy USA i NATO.

Pomimo tego napięcia, sytuacja w wyniku mediacji tzw. czwórki normandzkiej oraz rozejmu Mińsk II nadzorowanego przez OBWE wydaje się pod kontrolą. Częściową, ale kontrolą społeczności międzynarodowej, o czym o wojnie w Syrii powiedzieć się nie da.

Syryjska „beczka prochu”

Apogeum swego rodzaju amerykańskiego mesjanizmu politycznego była próba zaszczepienia zachodnich standardów politycznych i praw człowieka w Północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Przybrało to nazwę tzw. „Arabskiej  Wiosny”. Była to próba obalenia rządzących, świeckich, wielokroć skorumpowanych dyktatorów i wprowadzenia demokracji na wzór zachodni. Niestety, w warunkach demokratycznych władza zaczęła trafiać w ręce radykałów islamskich, co zdestabilizowało Tunezję, Maroko, Egipt i doprowadziło do powstania tzw. państw upadłych jak Libia, Syria czy Irak, w których władze centralne kontrolują tylko część terytorium. Zaczął się szerzyć terroryzm, a w kierunku Europy z ogarniętych wojnami krajów popłynęła rzeka uchodźców. W Libii obserwujemy całkowity rozpad tego kraju. W tych warunkach „do gry” przystąpiła Rosja. Prezydent Putin rozpoczął swoistą krucjatę w celu zabezpieczenia i przywrócenia status quo. Duże dostawy taniej broni ciężkiej wsparły rząd w Bagdadzie walczący z Państwem Islamskim. Setki czołgów T-72, śmigłowce szturmowe MI-28, samoloty szturmowe SU-25 czy rakietowe miotacze ognia TOS-1 „Buratino” dały Irakijczykom oręż do walki z wahabicką rebelią. To właśnie stąd wdzięczni Irakijczycy, mimo sojuszniczej współpracy z USA, swobodnie przepuszczają przez swoje terytorium samoloty wojskowe Rosji zmierzające do Syrii. Nie gorsze relacje nawiązała Rosja z Egiptem, gdzie wojskowa junta obaliła demokratycznie wybrane władze islamistów i toczy krwawe walki z islamistami na Synaju. Rosjanie wspierają Egipt wywiadowczo i uzbrojeniem, właśnie trwają na Półwyspie Synaj wspólne manewry wojsk powietrzno – desantowych Rosji i Egiptu. Rosjanie uzgadniają też odtworzenie do roku 2019 swojej bazy morskiej w Egipcie w Sidi Barrani.

Rosja dysponuje już bazą lotniczą w Syrii w Chmejmim. Dwa tygodnie temu Moskwa podjęła decyzję o przekształceniu dzierżawionego od Syryjczyków portu w Tartu z czasowego miejsca bazowania, na potężną bazę morską floty rosyjskiej na Morzu Śródziemnym. Rosyjska interwencja w Syrii rozpoczęta w roku 2015 diametralnie zmieniła przebieg wojny domowej, wspieranej z zewnątrz. Prezydent Asad, mając wsparcie rosyjskiego lotnictwa oraz wojsk Iranu powoli odzyskał przewagę i dziś sukcesywnie spycha tak dżihadystów z syryjskiej  Al-Kaidy (An-Nusra – dziś nazywająca się Dżabhat Fateh asz-Szam) jak i tzw. umiarkowaną opozycję sponsorowaną przez zachód na czele z USA oraz terrorystów z Daesz.

Trwa kluczowa bitwa tej wojny, bitwa o największe miasto – Allepo. Jeśli zbuntowane wschodnie dzielnice zdobędzie armia rządowa i jej sojusznicy z Iranu, Iraku, Libanu i Palestyny, to ostateczne zwycięstwo prezydenta  Baszara Asada będzie kwestią czasu. Miliardy dolarów płynące przez lata do syryjskiej zbrojnej opozycji z Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Wielkiej Brytanii i USA „pójdą w błoto”. Opozycja mająca przejąć Syrię i jej pola naftowe i gazowe zostanie unicestwiona. Scenariusz libijski,  jaki zaplanowano dla Syrii w kilku stolicach, może się nie ziścić. Stąd też taka skala gróźb pod adresem Rosji płynąca z Londynu i Waszyngtonu. Rosjanie są jednak zdeterminowani, na kolejne groźby USA utworzenia „strefy zakazu lotów” czy przeprowadzenia nalotów na pozycje armii syryjskiej odpowiadają zwiększaniem swojej obecności wojskowej i przerzucaniem konkretnych typów uzbrojenia. Napięcie stale rośnie, porozumienie zawarte 9 września w Genewie wynegocjowane przez Siegieja Ławrowa i Johna Kerry’ego, zostało przez elity rządzące w USA uznane za niekorzystne dla interesów Stanów Zjednoczonych. 5 pakietów dokumentów stanowiących jego fundament, regulujących rozejm, zasady walki z Daesz i An-Nusra oraz „mapa drogowa” politycznego rozwiązania kryzysu syryjskiego w ocenie Waszyngtonu zbyt znacząco uwzględniały postulaty Rosji. Szczególny opór nastąpił ze strony wojskowych. Analitycy uznali umowę zawartą w Genewie za nieakceptowalną politykę kapitulancką na rzecz Putina i rządzonej przez niego Rosji. Sabotowanie porozumienia przez Pentagon i „pomyłkowe” zbombardowanie wojsk syryjskich w Deir Ez Zor, doprowadziły do spektakularnego zerwania dróg porozumienia Moskwy i Waszyngtonu w sprawie Syrii.

Spirala wzajemnych oskarżeń narasta, z USA i Wielkiej Brytanii płyną ostre słowa, mówiące o odpowiedzialności Rosji za zbombardowanie konwoju ONZ i zbrodnie wojenne dokonywane w Syrii. Berlin i Londyn głośno mówią o wprowadzeniu kolejnych sankcji gospodarczych i politycznych przeciwko Moskwie, w związku z jej, w ich ocenie,  niekonstruktywną i agresywną postawą w Syrii.

Na sugestie bombardowań czy ataków rakietami manewrującymi na Syryjczyków Rosjanie odpowiadają nie mniej stanowczo. Generał Igor Konaszenkow – rzecznik rosyjskiego MON sugeruje sztabowcom Pentagonu analizę możliwości bojowych rosyjskich systemów przeciwlotniczych rozmieszczonych w Syrii i niedwuznacznie mówi, że Rosjanie nie zostawią syryjskiego sojusznika w obliczu ataku na pastwę Amerykanów. Więcej, Moskwa kieruje ku Syrii potężną ilość okrętów.

rosyjska-flota-marsz-z-siewieromorska-do-tartu

Rosyjska flota płynie ku Syrii

Marynarka wojenna Rosji rozpoczęła gigantyczny manewr siłami czterech flot w wyniku czego, za około 20 dni we wschodnim basenie Morza Śródziemnego dojdzie do skoncentrowania potężnych sił nawodnych wspartych okrętami podwodnymi, pływających pod banderą św. Andrzeja. 15 października z bazy Floty Północnej w Siewieromorsku, znajdującej się opodal Murmańska na Półwyspie Kola wypłynął w kierunku Syrii zespół największych okrętów rosyjskiej marynarki, na czele z okrętem flagowym – lotniskowcem „Admirał floty radzieckiej Kuzniecow”, krążownikiem „Piotr Wielki”, dwoma fregatami  „Siewieromorsk” i „Wiceadmirał Kułakow” oraz okręty wsparcia i zabezpieczenia.

Warto się zatrzymać dłużej, aby zaprezentować potencjał tego, co płynie. „Admirał floty radzieckiej Kuzniecow” to jedyny rosyjski lotniskowiec. Na pokładzie okrętu bazuje grupa lotnicza w składzie 14 myśliwców SU-33, 12 samolotów wielozadaniowych MIG-29 KR oraz grupa śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych Ka-27/Ka-29  oraz debiutujące w tej roli, śmigłowce uderzeniowe Ka-52K „Aligator”. Okręt dysponuje też silnym uzbrojeniem przeciw okrętowym, w postaci 12 wyrzutni rakiet P-700 „Granit” dysponujących zasięgiem aż 650 km i przenoszących opcjonalnie głowicę przeciwpancerną o masie 750 kg lub głowicę jądrową o sile 500 KT. Rakiety P-700 „Granit” przeznaczone są do zwalczania dużych okrętów, głównie lotniskowców przeciwnika.

Krążownik „Piotr Wielki” to jednostka typu „Orłan” projekt 1144. Rosja posiada dwie jednostki tego typu, ale tylko jedną sprawną, „Admirał Nachimow” znajduje się w remoncie. Krążowniki projektu 1144 to największe okręty w tej klasie na Świecie, ich wyporność to 26 000 t, dla porównania amerykańskie krążowniki typu „Ticonderoga” to tylko 9000 t. Rosyjski kolos uzbrojony jest w 20 wyrzutni rakiet P-700 „Granit” do walki z okrętami. Dodatkowo ma 12 wyrzutni przeciwlotniczych pocisków dalekiego zasięgu S-300F i 2 wyrzutnie OSA-M, do walki z samolotami. Okręty podwodne i torpedy, rosyjski  krążownik może zwalczać dwoma wyrzutniami rakietowych wyrzutni bomb głębinowych RBU-1000  i dwoma RBU-12000 oraz 2 zestawami wyrzutni po pięć torped kalibru 533 mm. Dodatkowo „Piotr Wielki” ma także dwa działa 130 mm i 8 zestawów  3K87 „Kortik”  składających się z zautomatyzowanych działek 30 mm i rakiet krótkiego zasięgu, służących do zwalczania przeciwokrętowych  pocisków skrzydlatych. Okręt osiąga prędkość 31 węzłów dzięki dwom reaktorom jądrowym. Awaryjnie okręt wyposażony jest jeszcze 2 turbiny parowe. Załoga to 727 oficerów i marynarzy oraz 15 lotników, bo na krążowniku bazują 3 śmigłowce Ka-27 PŁ

Wielkim okrętom towarzyszą dwie fregaty , wg nomenklatury Rosjan  duże okręty zwalczania okrętów podwodnych projektu 1155. Na okrętach zainstalowano 2 poczwórne wyrzutnie rakiet przeciw okrętowych „Rastrub-B” o zasiegu 90 km i prędkości 290 m/s. Okręt w ramach wyposażenia do walki z okrętami podwodnymi posiada dwa poczwórne aparaty torpedowe kalibru 533 mm wyrzutnie bomb głębinowych RBU-600. Fregata projektu 1155 oprócz tego ma dwie pojedyncze armaty 100 mm AK-100, rakiety przeciwlotnicze i systemy zwalczania celów powietrznych w tym rakiet przeciw okrętowych „Kindżał”. „Siewieromorsk” i „Wiceadmirał Kułakow” to nie jedyne okręty, jakie eskortują zespół Floty Północnej idącej ku Syrii. Wraz z okrętami bojowymi płyną okręty zabezpieczenia, holowniki oceaniczne, tankowce.

14 października, cieśniny duńskie przeszły dwie korwety typu Stierieguszczij projektu  20380, należące do Floty Bałtyckiej i obrały kurs na Morze Północne. Korwety „Bojkij” i „Sojkij” to jedne z najnowocześniejszych rosyjskich okrętów. Zaprojektowane jako jednostki trudno wykrywalne dla radarów o futurystycznych kształtach,  wyposażone są w groźne rakiety przeciw okrętowe Ch-35. Dwa bloki po cztery wyrzutnie pocisków „Uran” (Ch-35U) mających zasięg 260 km, uzupełniają rakietowo artyleryjski system przeciwlotniczy „Kortik-M”, działo 100 mm A-190 i pierwszy raz zastosowany na świecie okrętowy system obrony przeciwtorpedowej „Pakiet NK”. Korwety dołączą prawdopodobnie do zespołu floty płynącego z Siewieromorska do Syrii.

Równolegle z Sewastopola, Flota Czarnomorska skierowała na Morze Śródziemne 3 okręty rakietowe w tym dwa bardzo nowoczesne  21631 typu „Bujan M” : „Zielonyj Doł” i „Sierpuchow”. Oba okręty wyposażone są m.in., w 8 wyrzutni zawierających opcjonalnie albo rakiety manewrujące 3M-54 „Kalibr” rażące cele lądowe w odległości do 2500 km , albo ultra nowoczesne rakiety  przeciw okrętowe  P-800 „Oniks” o zasięgu 500 km i prędkości 750 m/s.

W Tartu (Syria) bazuje zaś grupa okrętów w tym krążownik rakietowy „Wariag” typu „Moskwa”. Okręt jest wprawdzie starszy i mniejszy od „Piotra Wielkiego” , wyporność to „tylko”  12 000 t. Na pokładzie ma śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych, 10 wyrzutni torpedowych kalibru 533 mm oraz 16 przeciwokrętowych pocisków P-1000 „Wulkan” oraz 8 wyrzutni przeciwlotniczych pocisków rakietowych dalekiego zasiegu S-300 „Fort”. Okręt posiada systemy przeciwlotnicze „Kindżał” i  „Osa” oraz wyrzutnie bomb głębinowych do zwalczania okrętów podwodnych. Flota Czarnomorska dysponuje też na tym akwenie okrętami podwodnymi projektu 636 „Warszawianka” . Tajemnicą poliszynela, jest fakt, że grupie wypływającej z Siewieromorska towarzyszą w głębinach dwa lub jeden okręty podwodne nosiciele międzykontynentalnych rakiet z głowicami jądrowymi i tzw. podwodny okręt myśliwski o napędzie atomowym.

17 października z portu we Władywostoku ruszyły w kierunku Syrii dwa okręty. Rosyjska Flota Oceanu Spokojnego oddelegowała na Morze Śródziemne niszczyciel „Bystryj”  projektu 956 (oznaczenie NATO typ. Sovriemiennyj) oraz fregatę projektu  1155 „Admirał Trubic” (oznaczenie NATO fregata typ Udaloy). Niszczyciel „Bystryj”dysponuje dwoma podwójnymi działami 130 mm, śmigłowcem Ka-27, wyrzutniami bomb głębinowych oraz dwoma podwójnymi wyrzutniami torpedowymi kalibru 53 mm. Głowna broń niszczyciela to dwie poczwórne wyrzutnie rakiet przeciw okrętowych P-270 „Moskit” o zasięgu do 250 km i prędkości 470 m/s przenosząca głowicę bojową o masie 320 kg.

Warto pamiętać, że Rosjanie niedawno wyremontowali lotnisko na Krymie i przećwiczyli już tam tymczasowe bazowanie samolotów TU-22M3. Te strategiczne bombowce (rosyjska nomenklatura – nosiciele rakiet), osiągają dwukrotną prędkość dźwięku i przenoszą rakiety przeciw okrętowe Ch-22 „Raduga” o prędkości 4000 km/h i zasięgu 500 km. Tym samym samoloty TU-22M3 swobodnie kontrolują wschodni obszar Morza Śródziemnego od cieśniny Dardanele po  Adriatyk i wybrzeże  Włoch oraz Libii.

Tydzień temu „Syria Express” – czyli zespół okrętów desantowych zapewniających zaopatrzenie wojskom rosyjskim w Syrii, dostarczył do Tartu dwubateryjny dywizjon rakiet S-300 „Antiej 2500”. Ta najnowsza, głęboka modernizacja systemu rakiet przeciwlotniczych dalekiego zasięgu S-300 służy do odpierania zmasowanych ataków lotniczych i rakiet manewrujących, na dalekich i średnich podejściach. Dodatkowo wojska syryjskie otrzymały od Rosjan nowoczesne przeciwlotnicze systemy rakietowo-artyleryjskie bliskiego zasięgu „Pancyr-S1”. Każdy pojazd wyposażony w radar, 4 działka 30 mm i 12 rakiet o zasięgu 20 km.

W nieodległym od Tartu (rosyjskiej bazy morskiej) lotnisku Chmejmim, rozwinięty jest dywizjon rakiet dalekiego zasięgu S-400 Triumf i grupa lotnicza licząca ok 40 samolotów i śmigłowców. Bazują tu m.in. 4 najnowsze myśliwce rosyjskie SU-35, 4 SU-30MK, 6 uderzeniowych SU-34 i 12 bombowców taktycznych SU-24M2. W każdej chwili kontyngent lotniczy Rosjanie mogą zwiększyć.

Generalnie, za dwa tygodnie między Syrią, Cyprem i Dardanelami, Rosjanie będą mieli gigantyczne zgrupowanie okrętów wspieranych przez lotnictwo pokładowe i bazowane w Syrii oraz na Krymie. Wszystko działające pod „parasolem przeciwlotniczym” ultra nowoczesnych systemów przeciwlotniczych dalekiego zasięgu S-300 i S-400.

Oficjalne stanowisko Moskwy, że jest to rutynowa, planowana rotacja, zespołu okrętów na czele z krążownikiem „Wariag” wypełniającego zadania osłony morskiej rosyjskiego kontyngentu walczącego w Syrii, wydaje się mało przekonujące. Jakim więc  celom ma służyć koncentracja rosyjskiej  morskiej  potęgi u wybrzeży Syrii za 3 tygodnie, nie wiadomo.

100724-N-5684M-823 PACIFIC OCEAN (July 24, 2010) The aircraft carrier USS Ronald Reagan (CVN 76) transits the Pacific Ocean with ships assigned to Rim of the Pacific (RIMPAC) 2010 combined task force as part of a photo exercise north of Hawaii. RIMPAC, the worldÕs largest multinational maritime exercise is a biennial event which allows participating nations to work together to build trust and enhance partnerships needed to improve maritime security. (U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Dylan McCord/Released)

Po drugiej stronie, krążąc pomiędzy brzegami Grecji a Egiptu, operuje nie mniej potężna amerykańska 6 Flota. W jej składzie, oprócz krążowników typu „Ticonderoga” , niszczycieli oraz fregat,  od niedawna są aż dwa wielkie lotniskowce  US Navy o napędzie atomowym klasy Nimitz. Wyporność takiego kolosa to 72 000 ton, ma on długość 332 metrów, a szerokość pokładu 76 m. Bazuje na nim mieszane skrzydło lotnictwa  w składzie od 60-85 samolotów i śmigłowców. Zasadniczo są to myśliwce F/a-18 „Hornet”, samoloty  wielozadaniowe F/A 18 „Super Hornet” , samoloty wczesnego ostrzegania E-2 „Hawkeye”, samoloty walki elektronicznej EA-6 „Prowler”  oraz śmigłowce SH-60 „Sehawk”.

Dodatkowo u wybrzeży Libanu operuje okręt flagowy francuskiej marynarki wojennej  –  lotniskowiec o napędzie atomowym „Charles de Gaulle”, wraz okrętami wsparcia i eskorty. Jego grupa lotnicza to 30  wielozadaniowych samolotów myśliwskich Dassault Rafale  i pokładowych samolotów uderzeniowych Dassault Super Etendard, cztery samoloty AEW typu Grumman E-2C Hawkeye.

Na „potencjalnym placu boju” są i Brytyjczycy. Od 3 grudnia 2015 r. Wielka Brytania, po uzyskaniu przez rząd zgody Izby Gmin, rozpoczęła naloty na Państwo Islamskie w Syrii. Do nalotów skierowano samoloty uderzeniowe typu  „Tornado” IDS i operują one z brytyjskiej bazy lotniczej na Cyprze w Akrotiri. Ta duża brytyjska baza lotnicza, służy i innym samolotom krajów NATO, jednak leży idealnie  na północ od syryjskiego portu Tartu i znalazła się w zasięgu rosyjskich rakiet S-300 rozmieszczonych tam przed tygodniem. Pośrednio, „przypadkiem”  Rosjanie za pomocą S-300 w pełni kontrolują bazę Akrotiri. W sytuacji konfliktu, start jakiegokolwiek samolotu kończyłby się bowiem, prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością,  jego zestrzeleniem.

Warto pamiętać, że w składzie 6 Floty USA, wchodzą okręty innych państw NATO w tym polska fregata ORP „Tadeusz Kościuszko”.  Polski okręt to amerykańska fregata typu Oliver Hazard Perry z pojedynczą prowadnicą przeznaczoną do wystrzeliwania pocisków przeciwlotniczych Standard oraz przeciw okrętowych RGM-84 „Harpoon” o zasięgu 120 km. Amerykanie darowali nam ten okręt ale, tylko z dwoma rakietami RGM-84G „Harpon” i 9 rakietami przeciwlotniczymi.

Jak zatem widać, na relatywnie małym akwenie, w pierwszych dniach listopada, we wschodniej części Morza Śródziemnego, przypadkowo na finiszu wyborów prezydenckich w USA,  znajdą się dziesiątki okrętów i setki samolotów obu „warczących” na siebie Supermocarstw.

Towarzyszące od dwóch lat napięcie między obu krajami, owocujące szeregiem incydentów z udziałem samolotów i okrętów obu krajów,  nie wróżą temu spotkaniu nic dobrego.

Należy żywić nadzieję, że politycy i wojskowi obu stron, zamiast przeć do starcia, dojdą do tego samego wniosku co komputer „Joshua” wyposażony w sztuczną inteligencję w słynnym filmie science-fiction w  reżyserii Johna Badhama  pt. „Gry Wojenne”. Pamiętamy dramatyczną końcówkę, gdy świat stojący u progu wojny nuklearnej uratował młody człowiek.  Zatrzymał on zarządzający amerykańskimi wyrzutniami nuklearnymi i chcący je odpalić serwer grą w kółko i krzyżyk. Serwer nie mogąc wygrać sam ze sobą „zmęczył” się  i zresetował, po czym  przywitał  się ze swoim twórcą  profesorem Falkenem, wypowiadając słynne zdanie – „Dziwna gra. Jedynym zwycięskim ruchem jest nie grać.”

Ta puenta filmowa w roku 1983 była jawnym pacyfistycznym przesłaniem dla tkwiących w spirali zbrojeń i prących do III Wojny Światowej:  USA i ZSRR. Niestety ten apel jest znów aktualny

Krzysztof Podgórski “Dziennik Trybuna”

War on Terra jest już w Europie.

Polityka
Konrad Stachnio
Polska
2015-12-01

Dzięki zamachom w Paryżu ‘War on Terra’ zaczął się w całej Europie. To co USA robiło od zawalenia się wierz w Nowym Yorku z  Bliskiego Wschodu przeniosło się teraz do centrum Europy. Nikt nie czuje się już bezpieczny. Ale o to przecież chodzi.

Teraz zaczną się gorączkowe poszukiwania tych czy tamtych terrorystów z tej czy innej grupy. Aresztowania tych czy innych terrorystów, doniesienia o kolejnych zamachach w których zginęło lub zginie tyle i  tyle osób. Informacje o kolejnych szykowanych przez ekstremistów aktach terroru w europejskich stolicach. Propaganda strachu, chaosu, bezradności i beznadziei.  Z tym, że tym razem ta propaganda ma już dobrze przygotowane podłoże. O czym przekonały się ofiary Paryskich ataków. Teraz W Europie tak jak kiedyś na Bliskim Wschodzie zaczną się poszukiwania tych czy innych terrorystów. Do czego to doprowadzi Europę?  Patrz jak wyglądał Bliski Wschód przed i po szukaniu tam terrorystów.

Po tym jak koalicja ‘War on Terra’ zaczęła zwalczać ISIS. Uhm… no cóż. Masz ich już teraz u siebie pod domem. Dlatego warto aby przedstawiciele tzw europejskich ‘Państw narodowych’ zdali sobie sprawę co stało się na Bliskim Wchodzie z przeciwnikami walki z ‘terroryzmem’ i ‘demokratycznym zmianom’ w ich Państwach: Kaddafim, Saddamem i co dzieje się z Basharem al-Assadem. Obalenie bowiem Państw narodowych które nie chcą ‘demokratycznych’ zmian serwowanych im za pomocą fal uchodźców jest kluczem do obalenia całej Europy.

W związku z tym kwestią kluczową w tym rozdaniu w Europie są Państwa takie jak Polska, Węgry, Czechy. Państwa te sprzeciwiają się magazynowaniu uchodźców naszpikowanych bojownikami ISIS. A to samym w  sobie jest prawie ‘zbrodnią przeciw ludzkości’ a na pewno przeciwko ‘demokracji’.  Jak kończą przeciwnicy ‘demokracji’ wspomniałem już parę linijek wcześniej. Jakiś czas temu pisałem też już też, że ISIS planuje zamachy w Polsce na Światowym Dniu Młodzieży. – przy czym tu należy dodać że sprzeciw państw Europy Środkowej wobec magazynowania uchodźców to czysta hipokryzja, państwa te same wcześniej popierały politykę amerykańską/natowską/izraelską(czytaj:banksterską) względem świata arabskiego a teraz nagle sprzeciwiają się przyjmowaniu imigrantów. Zastanawiam się czy takie zachowanie faktycznie nie podchodzi pod zbrodnię przeciwko ludzkości, najpierw wspierać na różne możliwe sposoby, z wysyłaniem kontyngentów wojskowych na „misje stabilizacyjne” czy „pokojowe” włącznie, amerykańską destabilizację świata islamu, przyczyniając się tym samym do powstania „kryzysu migracyjnego” a potem zgrywać „obrońców Europy”, „cywilizacji łacińskiej”, „chrześcijaństwa”, „demokracji”, „wartości europejskich” czy dowolnego szitu jaki im przyjdzie do głowy, przed „islamizacją”, zalewem „agresywnego islamu”, „islamskim terroryzmem” czy inwazją „brudasów z pustyni”, nagle zamykając granice, budując płoty, ściągając wojsko i policję w przygraniczne obszary, po prostu z zamiarem wyjścia z twarzą z zaistniałej sytuacji. – przemex

Kwestą ciekawą jest też to, że coraz mniej ludzi wierzy w tzw oficjalną wersję wydarzeń w związku kryzysem uchodźców i zamachami terrorystycznymi.

Najpierw ni z tego ni z owego na Europę ruszają setki tysięcy uchodźców a Europa tych uchodźców ochoczo przyjmuje, bez sprawdzania, tworzenia stref buforowych i innych podstawowych środków ostrożności  do których notabene wdrożenia nie jest przyszykowana. Zachowanie to jest jeszcze dziwniejsze zważywszy na fakt ze według badań trzynaście procent uchodźców popiera ISIS.

Wśród imigrantów ISIS ukrywa swoich terrorystów o czym informuje opinie publiczną pół roku wcześniej. – a ja zastanawiam się czy to nie służby specjalne przerzucają, wcześniej szkolonych,  finansowanych i zbrojonych przez siebie i zaprawionych w walkach w wojnach wywołanych przez imperialistyczny zachód,”terrorystów islamskich” do Europy pod płaszczykiem i zasłoną wcześniej wywołanego polityką zachodnich mocarstw wobec świata islamu, przygotowanego i wdrożonego w odpowiednim momencie „kryzysu migracyjnego”, celem wykorzystania ich jako szpeców od brudnej roboty w „zamachach terrorystycznych”? – przemex Potem dowiadujemy się, że nie kto inny jak jeden z ‘największych filantropów’ naszych czasów George Soros zachęca UE do przyjmowania jednego miliona uchodźców rocznie. Ba organizacja finansowana przez Open Society Institute pomaga nawet znaleźć nowy dom uchodźcom w Europie. – cel takiego zachowania Sorosa jest oczywisty, dezintegracja społeczeństw poprzez antagonizacje, radykalizacje i napuszczanie jednych na drugich(zwolenników na przeciwników imigrantów, Europejczyków na Arabów czy chrześcijan na muzułmanów), różnymi metodami, skłóconym i rozbitym społeczeństwem rządzi się lepiej, przy okazji maskuje się rzeczywistych organizatorów całego przedstawienia. – przemex

Następnie nie kto inny jak Peter Sutherland [członek Grupy Bilderberg], specjalny przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ ds międzynarodowych migracji.  W wywiadzie opublikowanym 8 października przez Centrum Aktualności ONZ odpowiadając na pytanie „Jaka jest jego wiadomość dla rządów?” stwierdził „Poproszę rządy do współpracy aby uznały, że suwerenność jest iluzją, że suwerenność jest absolutnym złudzeniem, które trzeba zarzucić. Dni ukrywania się za granicami i  murami już dawno minęły. Musimy pracować razem i współpracować ze sobą, aby uczynić świat lepszym. A to oznacza porzucenie niektórych starych idei z historii, wspomnień i zdjęć nt naszych własnych krajów i uznanie, że jesteśmy częścią ludzkości. ”

Nagle zaczyna się wielka histeria, wypowiedzi tzw ‘ekspertów’ i  wypowiedzenie wojny terroryzmowi przez niemal ‘cały świat’. Czy to wszystko jest przypadkiem? Zanim odpowiesz sobie na to pytanie obejrzyj ten film.

Doktorat z Mistyfikacji.

Zawsze wydawało mi się, że dziennikarstwo polega na tym aby postępować tak jak lekarz czyli łączyć ze sobą symptomy i dawać diagnozę. Z tego co jednak obecnie widzę tzw ‘dziennikarstwo’ w  większości polega na zalewaniu ludzi potokiem histerycznych informacji które tylko parę osób łączy w całość i wyciąga wnioski. Potem nazywani są oni ‘ekspertami’. Innymi słowy wyciąganie wniosków i po prostu zwykłe myślenie zostało przyporządkowane jedynie dla ‘kasty ekspertów’ którzy powiedzą ci w jaki sposób masz myśleć o wydarzeniach w Paryżu. Ba zrobili to od razu po zamachach we Francji.

Sheikh Imran Hosein jeden z moim ulubionych myślicieli obecnych czasów bardzo celnie i śmiesznie to ujął mówiąc. ‘Jeśli ci ludzie mówią, że świeci słońce, nie słuchaj. Ich i sam sprawdź. Oni mają doktorat z  oszukiwania’.

To czy zamachy w Paryżu w Mali i kolejne planowane zamachy w Europie będą przeprowadzać prawdziwi terroryści z ISIS, służby specjale czy jak chcieliby zwolennicy teorii spiskowych Islamscy zabójcy z wypranymi mózgami. Nie ma większego znaczenia. Najważniejsze jest, że została w  końcu zainicjowana europejska ‘walka z terrorem’. Czyli wieczne i  nieustanne poszukiwanie terrorystów

Choć brzmi to trochę przerażająco lepiej dla wszystkich europejczyków było by gdyby zamachy te przeprowadzili prawdziwi terroryści z ISIS a nie służby specjalne. Dlaczego? Ponieważ w pierwszym przypadku przynajmniej teoretycznie możemy liczyć na pomoc służb w razie ataku ISIS. – teoretycznie możemy liczyć, ale w praktyce liczyć nie możemy wcale, te służby same są organizacjami terrorystycznymi, a liczenie na to że terroryści zapewnią nam bezpieczeństwo jest naiwnością. Krótko mówiąc, umiesz liczyć obywatelu? To licz na siebie! – przemex W drugim wypadku nie możemy liczyć już na nikogo, no chyba, że na Świętego Mikołaja, lub to na co liczą teraz mieszkańcy Syrii.

Zamachy w Paryżu i szykujące się zamachy w innych miastach Europy doprowadziły do tego, że pod szyldem ISIS każdy w tym momencie może dokonać zamachu, zabójstwa napaści, kradzieży i zwalić to na ISIS.

W tym kontekście warto dodać, że Brytyjski rząd zamierza przedstawić ustawę, która da służbom specjalnym uprawnienia do włamywania się do telefonów oraz komputerów prywatnych osób. Ustawa ma pomóc w walce z  Państwem Islamskim. Na mocy nowej ustawy zawartość naszych telefonów, tabletów i komputerów stanie się dostępna dla Secret Intelligence Service (MI6), Government Communications Headquarters (GCHQ) i Security Service (MI5).

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ci sami ludzie którzy byli wykorzystywani do obalania ‘reżimów’ na Bliskim Wschodzie. Teraz jakby nigdy nic są w stanie dokonywać zamachów w centrum Europy. Natomiast ci którzy do tej pory ich szkolili i infiltrowali, nic o tym nie wiedzą i  dopuszczają do tragedii w Paryżu. – to jest najciekawsze, że przy obecnych osiągnięciach technologicznych, dronach, podsłuchach, wszędobylskich i wszechobecnych kamerach, satelitach, programach szpiegowskich instalowanych dosłownie wszędzie, przy ogromnych uprawnieniach jakie mają i jakie wciąż poszerzają kosztem kolejnych swobód obywatelskich służby specjalne i inne struktury bezpieczeństwa mocarstw zachodnich, nie są naglę w stanie zauważyć/wykryć garstki patałachów wyposażonych w kałachy mordujących z zimną krwią ludzi, w biały dzień, pod okiem służb? Za co im kurwa płacimy? Za siedzenie, picie kawy, wpierdalanie pączków, podsłuchiwanie bogu ducha winnych obywateli czy odwiedzanie w mieszkaniach blogerów, którzy ośmielają się mówić prawdę o działaniach mocarstw zachodnich, podległych im służb oraz ich zakulisowych właścicieli z Wall Street, prawdziwych animatorów globalnego bałaganu jaki obserwujemy obecnie? Czy może jednak za dbanie o nasze bezpieczeństwo? Bo jeśli są tak żałośnie nieskuteczni w swojej pracy to może je zlikwidujmy, po uszy zadłużone budżety mocarstw zachodnich przynajmniej odetchną z ulgą, a zaoszczędzoną kasę powstałą w wyniku likwidacji służb będą mogli oddać bankierom z Wall Street, w ramach spłacania wiecznie niespłacalnego długu. Choć z drugiej strony bankierzy mogliby zostać w ten sposób pozbawieni jednego z najskuteczniejszych narzędzi do siania terroru, o przepraszam!, zapewniania bezpieczeństwa obywatelom. Ale wróćmy do tematu, skoro więc służby mając takie narzędzia nie są w stanie zapobiec „zamachom”, to wniosek nasuwa się jeden albo faktycznie są niekompetentne i gówno warte, zwykli pochłaniacze publicznej forsy, albo sami organizują te „zamachy” używając wcześniej importowanych do Europy pod zasłoną „kryzysu migracyjnego” „terrorystów” lub zwyczajnie celowo bezczynnie przyglądają się jak „islamiści” robią swoje, to i owo im jeszcze ułatwiając, po czym odgrywając cyrk ze „śledztwem”, „aresztowaniami” zamieszanych w „zamachy” czy „operacją antyterrorystyczną”, gdzie zwyczajnie likwiduje się sprawców lub domniemanych sprawców, czyli świadków zdarzenia zanim wygadają opinii publicznej jak było naprawdę. Tak czy siak korzyści jakie odnoszą  służby oraz ich rzeczywiści właściciele(bo na pewno nie są to społeczeństwa) z tychże „zamachów” są oczywiste i dobrze widoczne dla każdego kto ma choć trochę oleju w głowie a nie sraczki. Oczywiście służby to też tylko ludzie, zawsze mogą popełnić jakiś błąd, ale zachodnim specsłużbom takich spektakularnych „błędów” w ostatnich latach przydarza się nadspodziewanie dużo. – przemex

Zapewne zobaczymy teraz w Europie wojnę z dysydentami politycznymi, wahabizowanie wszystkich muzułmanów i konfliktowane wszystkich z  wszystkimi.  Istotne jest jednak to kto przygotował grunt pod zrobienie tego co stało się w Paryżu i co dzieje się teraz w Europie.

Jasnym jest jednak, że pewni ludzie po klęsce zachodniej propagandy na temat ich antyterrorystycznej operacji na Bliskim Wschodzie nie mogli pozwolić aby Putin ich jawnie i globalnie ośmieszył. W parę tygodni miażdżąc to co oni budowali tam od roku. Przepraszam z czym ‘walczyli’ od roku.

Oczywiście nadal będziemy przekonywani, że ISIS i tego typu zamachy jak w Paryżu to jedynie ‘błędy’ popełnione przez amerykańską administrację w walce z terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Jeśli jesteś w stanie w to uwierzyć uwierzysz zapewne też w królewnę Śnieżkę i  krasnoludki – od dłuższego czasu szlag mnie trafia, jak słyszę różnych amerykańskich czy ogólnie zachodnich polityków, po tym jak Władimir Putin i Rosja oraz ich sojusznicy, zdemaskowali spisek osi USA/NATO/Izrael/Wlk.Brytania/Francja przeciw Syrii, pieprzących o rzekomych „błędach” jakie popełnili na Bliskim Wschodzie. Nie wierzę w żadne słowo płynące z ust tych obleśnych kreatur, nie wierzę w to że nagle ruszyło tych psychopatycznych skurwysynów sumienie, to ordynarne antyrozumowe, antyintelektualne pierdolenie, którego celem jest wyjście z twarzą w sytuacji wychodzenia na jaw kolejnych dowodów ich zbrodni. Ich polityka względem świata islamu to nie były żadne „błędy”, jak starają się nam wciskać chcąc najwyraźniej uniknąć odpowiedzialności, to przygotowana i wdrożona z premedytacją polityka zniszczenia świata arabskiego, w szczególności świeckich „reżimów” nie chcących słuchać rozkazów z Waszyngtonu, Pentagonu, Wall Street, Londynu, Paryża czy Brukseli. – przemex

Jeśli dojdzie do ataku terrorystycznego z ofiarami śmiertelnymi w samej Moskwie będzie to wykorzystane aby przekonać opinie publiczną w Rosji, że Putin nie miał racji walcząc z ISIS w Syrii zmniejszyć poparcie publiczne dla niego i docelowo odsunąć go od władzy. – równie dobrze to sam zachód może doprowadzić do takiego zamachu w Rosji, ale śmiem twierdzić że odniosło by to raczej skutki odwrotne do zamierzonych, władza w Rosji mogłaby to wykorzystać do jeszcze większej konsolidacji społeczeństwa wokół siebie, wykorzystując umiejętnie zagrożenie ze strony PI, co mogłoby spowodować jeszcze większy wzrost poparcia dla udziału Rosji w syryjskim konflikcie. – przemex

Tzw zwolennicy imigrantów w Europie zostaną wykorzystani  jako pożyteczni idioci tak samo jak w wypadku Ukrainy. Gdzie pośrednio poprzez swoje poparcie dla ‘demokracji’ przyczynili się oni do upadku tego Państwa, przejęcia go pod władzę oligarchów, odrodzenia neonazizmu, banderyzmu i przerażających zbrodni popełnianych na cywilach. Po czym stracili nią zainteresowanie – przy czym radykalni przeciwnicy imigrantów wcale nie są lepsi, z uwagi na bezmyślną tendencję do zaciągania się do walki na fałszywych barykadach obrony „cywilizacji europejskiej”, „wartości europejskich”, obrony „wartości chrześcijańskich”, obrony „cywilizacji łacińskiej” czy „wojny z islamem”, często zwyczajnie nie dostrzegając faktu kto rzeczywiście stoi za procesem imigracji i kto na tym korzysta. Inną sprawą że wielu z nich wcześniej popierało, zachodnią, imperialną, syjonistyczną, niszczycielską politykę względem świata arabskiego. Krótko mówiąc skrajne postawa proimigrancka i antyimigrancka, to postawy na rzecz międzynarodowej sitwy, wojna między dwoma tymi obozami to zadyma mająca na celu zaciemnienie rzeczywistego obrazu sytuacji. – przemex

Ten sam proces będzie miał miejsce w wypadku Europy. Z tym, że w tym wypadku  po tym jak doprowadzą Europę do ruiny nie będą mogli uciec do swoich bezpiecznych i poukładanych Państw. O czym przekonali się już mieszkańcy Paryża.

Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie  New Eastern Outlook

Link do oryginalnego artykułu: LINK

http://www.prisonplanet.pl/polityka/war_on_terra_jest_juz_w,p212553198

Francja we własnych sidłach

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

maxresdefault

Francuski dysydent Thierry Meyssan obnaża nieznane kulisy zamachów w Paryżu

View original post 2 840 słów więcej