Porozmawiajmy o Korei.

za:https://pracownia4.wordpress.com/2017/04/14/porozmawiajmy-o-korei/

Caleb Maupin
New Eastern Outlook
3 maja 2016

Często, kiedy ktoś po raz pierwszy spotyka mnie albo poznaje moje poglądy polityczne, pyta, czy popieram Koreę Północną. Zawsze odpowiadam tak samo: „Nie, nie popieram Korei Północnej. Popieram całą Korę”.

Wśród przeciętnych Amerykanów, a nawet wśród wielu z tych, którzy mają się za aktywistów i lewicowców, panuje spora dezorientacja, jeśli chodzi o Koreańską Republikę Ludowo-Demokratyczną (KRLD) i jej historię. Za każdym razem, kiedy następuje eskalacja napięć na Półwyspie Koreańskim, poziom niezrozumienia jakby się podwyższa. Amerykańskie media nie podejmują prób edukacji społeczeństwa i wytłumaczenia, dlaczego Korea jest podzielona – a często wręcz wypaczają informacje bądź rażąco kłamią.

Dlaczego Korea jest podzielona?

Przed II wojną światową Półwysep Koreański był okupowany przez Japonię, która dopuszczała się tam przerażających zbrodni. Koreanki były zmuszane przez japońskie wojsko do niewolnictwa seksualnego.

Kiedy w marcu 1919 roku pacyfistycznie nastawieni chrześcijanie w Korei zaczęli protestować przeciwko Japonii, zabito ponad 7 tys. z nich. Na pokojowy akt społecznego nieposłuszeństwa wojsko japońskie odpowiedziało podpaleniem losowo wybranych szkół i skazało setki niewinnych dzieci, które nie miały nic wspólnego z protestami, na śmierć w ogniu. Japończycy uwięzili i poddali torturom dziesiątki tysięcy Koreańczyków – wystarczył cień podejrzenia o powiązania z pacyfistycznym antyjapońskim ruchem protestacyjnym.

Kiedy pokojowe próby nie powiodły się, Koreańczycy chwycili za broń i zwrócili się przeciwko japońskiemu okupantowi. W latach 20. i 30. ubiegłego wieku Kim Ir Sen i kilku innych przeszli polityczne i wojskowe przeszkolenie przeprowadzone przez Związek Radziecki. Partie komunistyczne chińska i koreańska często blisko ze sobą współpracowały. Uzbrojeni koreańscy i chińscy komuniści, kiedy walczyli o swoje podstawowe prawa przeciwko japońskim okupantom, otrzymali od ZSRR broń i fundusze.

Kiedy w 1945 roku skończyła się II wojna światowa, północna część Półwyspu Koreańskiego została wyzwolona przez wojska radzieckie. Południowa część Półwyspu dość szybko znalazła się pod okupacją wojsk amerykańskich. W północnej części kraju główne partie ruchu oporu wobec Japonii – w tym komuniści, socjaldemokraci, rewolucjoniści ludowi, chrześcijanie i wiele innych – połączyły się w 1948 roku w Partię Pracy Korei (PPK).

Po zakończeniu wojny w Korei panowało powszechne przekonanie, że odbędą się powszechne wybory, w ramach których każda partia polityczna, z bardzo popularną PPK włącznie, będzie mogła uczestniczyć w stworzeniu nowej konstytucji.

Jednak na południowej części Półwyspu została ustanowiona dyktatura wojskowa. Władzę przejął Li Syng Man (Syngman Rhee) [który w okresie 1905-1945, z kilkuletnią przerwą, mieszkał i studiował w USA] i brutalnie zdusił całą opozycję. Dyktatura Li Syng Mana była otwarcie wspierana przez Stany Zjednoczone, m.in. przy wykorzystaniu przysłanych w tym celu tysięcy amerykańskich żołnierzy.

Kiedy aktywiści – demokraci i działający na rzecz pracowników – mieszkający na wyspie Czedżu powstali przeciwko Li Syng Manowi, domagając się obiecanych im pod koniec wojny wolnych wyborów, siły Syng Mana, z pomocą amerykańskiego wojska, wspólnie dokonały rzezi tysięcy niewinnych cywilów. W odpowiedzi na powstanie zabito 30 tysięcy ludzi – mniej więcej co dziesiątego mieszkańca wyspy.

W reakcji na amerykańską okupację wojskową południowej części Korei, anulowanie wolnych wyborów i rzeź niewinnej ludności cywilnej przez wojsko amerykańskie, Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna, stworzona na północnej części półwyspu, wysłała na południe wojsko w nadziei na zjednoczenie kraju i pozbycie się wojsk USA.

Odpowiedź na próbę ponownego zjednoczenia kraju przyszła w postaci makabrycznej „akcji policyjnej” ONZ, lepiej znanej pod nazwą wojna koreańska. USA zbombardowały w północnej części Półwyspu każdy budynek, który miał więcej niż jedną kondygnację. W celu wywołania masowych powodzi na terenach cywilnych zbombardowane zostały zapory wodne. Zabito 3-4 miliony Koreańczyków.

W 1953 roku ogłoszono rozejm, ale Stany Zjednoczone, wbrew wcześniejszej umowie, nigdy nie podpisały traktatu pokojowego. Formalnie wojna koreańska nigdy się nie zakończyła, a USA nawet nie uznały rządu KRLD za legalny [wciąż uznają rząd Korei Południowej za jedyny legalny rząd koreański].

„Demokracja” w Korei Południowej?

Od 1945 roku południowa część Półwyspu Koreańskiego była przez większość czasu rządzona przez zatwardziałych dyktatorów wojskowych. Li Syng Man i Park Chung-hee nawet nie stwarzali pozorów bycia demokratami. Byli brutalnymi, represyjnymi wojskowymi autokratami, w pełni wspieranymi przez Stany Zjednoczone. Od zakończenia II wojny światowej w południowej Korei przebywały dziesiątki tysięcy amerykańskich żołnierzy, często wykorzystywanych do brutalnego zduszania demokratycznych buntów przeciwko dyktaturze Li Syng Mana i Parka.

W 1980 roku, po serii buntów studenckich, protestów robotników i innych przejawów eskalacji napięć wśród społeczeństwa, Korea zmieniła kurs w stronę mniej opresyjnego rządu. Jednak nawet dzisiaj rządu w południowej Korei nie można uważać za wzór obrońcy „praw człowieka”.

Zjednoczona Partia Postępu (ZPP), jedyna rzeczywiście opozycyjna partia w południowej Korei, została siłą rozłamana przez rząd w 2013 roku.  Pięciu kandydatom z ZPP, którzy wygrali miejsca w parlamencie, nie pozwolono pełnić funkcji. Deputowany z ZPP Lee Seok-ki został skazany na 12 lat więzienia. Wyrok opierał się na zapisie dźwiękowym rozmowy na temat możliwych opcji w hipotetycznej sytuacji wybuchu wojny pomiędzy USA i KRLD.

W 2012 roku młody Koreańczyk Park Jung-geun został skazany na 10 miesięcy więzienia za zwykłe zacytowanie na Twitterze oficjalnej informacji podanej przez media KRLD. Park dodał sarkastyczne, antykomunistyczne komentarze i w oczywisty sposób nie był zwolennikiem swoich rodaków z północy. A mimo to trafił do więzienia.

Ustawodawstwo dotyczące bezpieczeństwa narodowego w południowej części Półwyspu narusza wszelkie „prawa człowieka” i „swobodę wypowiedzi”. W południowej Korei wszelkie wypowiedzi wspierające KRLD, a nawet te ogólnikowo pozytywnie odnoszące się do marksizmu albo socjalizmu, są bardzo poważnym przestępstwem. Koreańczycy żyją w strachu – boją się otwarcie mówić o historii swojego kraju, nieprzerwanej obecności amerykańskich żołnierzy czy nawet o powszechnie dyskutowanych koncepcjach politycznych, takich jak walka klasowa. Powiedzenie czegokolwiek o rodakach z północy, co w jakikolwiek sposób da się zinterpretować jako pozytywne, może zgodnie z koreańskim prawem oznaczać więzienie albo tortury.

Obecnie prezydentem „Republiki Korei” w południowej części kraju jest Park Geun-hye, córka wspomnianego wcześniej dyktatora wojskowego Parka Chung-hee, który jest odpowiedzialny nie tylko za śmierć dziesiątek tysięcy niewinnych ludzi, ale też rutynowo stosował tortury, odpowiedzialność zbiorową i takież kary, odwet na członkach rodzin i inne skrajne pogwałcenia praw człowieka.

Park Guen-hye nie próbuje zdystansować się od ojca ani od jego autokratycznych praktyk i dobrze udokumentowanych zbrodni przeciwko ludzkości. Zamach stanu ojca, kiedy ten przemocą usunął legalnie wybrany rząd i ustanowił brutalną dyktaturę, przedstawia jako „rewolucję w celu ocalenia kraju” od komunizmu.

Pomimo tak paskudnego ucisku, media USA rutynowo nazywają „Republikę Korei” na południu „demokratyczną”.

Warunki na północy

W latach 60., 70., a nawet wczesnych 80. ubiegłego wieku KRLD, w północnej części kraju, miała bardzo silną gospodarkę.

Oczywiście ten fakt był automatycznie odrzucany przez przeciętnego Amerykanina jako oburzająca propaganda, ale jest on potwierdzony przez BBC.

Artykuł na stronie internetowej BBC obwieszcza:

„W pewnym okresie centralnie planowana gospodarka dobrze działała – rzeczywiście, w początkowych latach po utworzeniu po wojnie Korei Północnej rezultaty były znakomite.

Po zakończeniu dewastującej wojny koreańskiej (1950-53) masowa mobilizacja społeczeństwa, wraz z radzieckim i chińskim wsparciem technicznym i pomocą finansową, spowodowały wzrost gospodarczy z rocznym współczynnikiem sięgającym 20, a nawet 30 procent.

Jeszcze w latach 70. Korea Południowa bladła w cieniu ‘cudu gospodarczego’ po północnej stronie granicy”.

Kryzys niedożywienia w KRLD w latach 90. był rezultatem rozpadu ZSRR. Obszary rolne Korei w całości znajdują się na południu Półwyspu, natomiast jego północna część  to głównie obszary górskie. Bez ropy ze Związku Radzieckiego funkcjonowanie rolnictwa w KRLD było bardzo utrudnione. Sankcje nałożone przez USA niemal uniemożliwiły KRLD wymianę towarów na rynkach zagranicznych, czego rezultatem był głód.

Klęskę głodu w latach 90. Koreańczycy nazywają „ciężkim marszem”, a winą zań obarczają Stany Zjednoczone i nałożoną przez nie blokadę ekonomiczną i wojskową. Sytuacja w północnej części Półwyspu w latach 90. była bardzo zła i każdy inny rząd prawdopodobnie by upadł pod taką presją. [W zależności od źródła liczba ofiar głodu szacowana jest na kilkaset tysięcy do miliona, często też można spotkać liczbę 3,5 miliona bądź większą. Interesujące dane na ten temat przytacza Piotr Badura – przyp.]

Stopniowo KRLD zdołała się podnieść po tych dramatycznych latach. Obecnie Korea Północna prowadzi wymianę handlową z Rosją, Iranem, Wenezuelą, Chinami i innymi krajami. Gospodarka rolna KRLD została zreorganizowana i kraj jest obecnie w stanie inwestować w budownictwo, w tym mieszkaniowe, oraz w infrastrukturę dla społeczeństwa.

Wydatki na obronę pozostają wysokim priorytetem i prawie każdy pełnoletni Koreańczyk jest w jakiś sposób zaangażowany w wojsko. Ci, którzy krytykują z tego powodu KRLD, zapominają, że ten kraj jest zupełnie dosłownie w stanie wojny z USA. Wzdłuż jego granicy rozmieszczone są dziesiątki tysięcy amerykańskich żołnierzy. Wojsko USA rutynowo ćwiczy zrzucanie bomby atomowej na KRLD, a generał armii USA Douglas MacArthur publicznie groził zrobieniem tego podczas wojny koreańskiej.

Koreańczycy na północy generalnie czują, że proliferacja broni jądrowej znacznie zwiększyła bezpieczeństwo ich kraju. Teraz, kiedy KRLD ma bombę atomową, jest mniej prawdopodobne, że USA ją zaatakują albo dokonają inwazji i przeprowadzą „zmianę reżimu”, o której często mówią. [KRLD wycofała się (eng.) z traktatu o nierozprzestrzenianiu broni atomowej w styczniu 2003 roku. I tutaj, też po ang.]

Krytyka KRLD pod kątem „praw człowieka” często zupełnie ignoruje kontekst i historię Korei. W wojnie koreańskiej zginęły ok. 3-4 miliony Koreańczyków i jak dotąd nie został podpisany żaden traktat pokojowy. W latach 90. spora liczba Koreańczyków zmarła z niedożywienia narzuconego krajowi przez USA. Naród KRLD dosłownie walczy o życie z dobrze uzbrojonym i najsilniejszym rządem na świecie. Dzięki Stanom Zjednoczonym już straciły życie miliony ludzi w Korei.

Nie można oczekiwać, by jakikolwiek kraj, otoczony i stojący przed tak skrajnym zagrożeniem, był wolnym, otwartym społeczeństwem, z debatami i dyskusją. KRLD jest państwem zamkniętym, znajdującym się w stanie wojny, walczącym o przetrwanie. Nikt rozsądny nie będzie twierdził, że jest rajem na ziemi albo idealnym modelem cywilizacji. W skrajnie nieprzyjaznej sytuacji KRLD trwa – głównie dzięki politycznemu geniuszowi koreańskiej Partii Pracy i jej umiejętności zmobilizowania społeczeństwa i utrzymania jego lojalności.

Amerykańskie media często przedstawiają przywództwo KRLD jako prymitywnych nacjonalistów albo zwolenników supremacji. Ci, którzy dają się złapać na to, że – jak głoszą amerykańskie media – KRLD jest w jakiś sposób „rasistowska”, powinni zwrócić uwagę na fakt, że kraj ten często solidaryzuje się z uciskanymi narodami.

W latach 70. KRLD wspierała w USA Czarne Pantery. Przyszła z pomocą Palestyńczykom. Wspierała także naród Zimbabwe, kiedy walczył przeciwko Imperium Brytyjskiemu i państwu apartheidu i osadników, zwanemu „Rodezja”. KRLD wspierała naród Angoli w walce przeciwko portugalskiemu kolonializmowi. Udzieliła nawet wsparcia wojskowego Nelsonowi Mandeli i Afrykańskiemu Kongresowi Narodowemu, kiedy USA przedstawiały ich jako „terrorystów”.[KRLD potępiła również ostatni atak lotniczy USA na Syrię, nazywając go „niewybaczalnym”.]

Antyazjatycki rasizm i propaganda wojenna

Nienawiść do KRLD zdaje się być niemal kompulsywna w USA, gdzie media rutynowo powtarzają oburzające i zupełnie bezpodstawne oskarżenia pod adresem tego kraju.

Według amerykańskich mediów Koreankom nie wolno jeździć rowerami. To twierdzenie jest bardzo łatwo obalić. Co więcej, Koreanki nie tylko jeżdżą rowerami, ale zdobyły też złote medale w dyscyplinach olimpijskich, takich jak strzelanie do tarczy i podnoszenie ciężarów.

Amerykańskie media bez zająknienia powtarzają, jakoby na północnokoreańskim urzędniku wysokiego szczebla wykonano egzekucję, „rzucając go na pożarcie dzikim psom”. Jak wykazano, źródłem tej odrażającej historii jest satyryczna publikacja w Chinach, która nigdy nie próbowała stwarzać wrażenia prawdziwej.

Hollywood masowo produkuje filmy w stylu „Czerwonego świtu”, „Olimpu w ogniu”  czy „Wywiadu ze słońcem narodu”, mające demonizować KRLD, dehumanizować jej społeczeństwo i psychicznie przygotowywać amerykańską publiczność na wojnę. Ilość i skala skrajnych przekłamań i fałszowania wszystkiego, co wiąże się z sytuacją na Półwyspie Koreańskim, powinny szokować i niepokoić każdego rozsądnego człowieka.

Wielu Amerykanów pochodzenia azjatyckiego mówi, że sposób, w jaki KRLD jest przedstawiana w amerykańskich mediach, powinien być postrzegany jako obraźliwy nie tylko w stosunku do Koreańczyków, ale i wszystkich Azjatów. Anty(północno)koreańska hollywoodzka produkcja „Wywiad ze słońcem narodu”, która wywołała międzynarodowe napięcia, zawierała szydzenie białych aktorów z koreańskiego akcentu. Film również wyraźnie przedstawiał koreańskie kobiety – które wiele wycierpiały będąc zmuszane przez Japończyków do seksualne niewolnictwa i gwałcone przez amerykańskich żołnierzy podczas wojny koreańskiej – jako nic ponad narzędzia do zaspakajania potrzeb seksualnych białych mężczyzn, rzucających w dodatku chamskie komentarze na temat ich ciała. Wyszydzanie akcentu, stylu ubrań i innych rzeczy odnoszących się do KRLD wpasowuje się w przestarzałą koncepcję „azjatyckiego despotyzmu”. Swego czasu mniej więcej w ten właśnie sposób prasa USA i zachodniej Europy przedstawiała chińskich, wietnamskich i nawet rosyjskich przywódców. [KRLD miała do tego filmu jeszcze poważniejsze zastrzeżenia, zarzucając producentom, że promują w nim terroryzm i zamordowanie przywódcy suwerennego kraju, i złożyła skargę w ONZ.]

Kryjące się w podtekście tych oszczerstw i szyderstw przesłanie jest takie, że ludzie azjatyckiego pochodzenia to prymitywni barbarzyńcy, którzy w naturalny sposób pożądają autokracji i potrzebują białych, którzy by ich na siłę „cywilizowali” i uczyli o „demokracji”. Podczas gdy skrajne demonizowanie przywódców KRLD jest najbardziej rażącym przykładem, stara rasistowska karykatura „azjatyckich despotów” i „mongoloidalnych tyranów” stopniowo znów zyskuje na popularności, tym razem w odniesieniu do Xi Jinpinga w Chinach i Władimira Putina w Rosji.

Przez ostatnie 50 lat KRLD nawoływała do pokojowego zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego. Przywódcy Partii Pracy Korei proszą teraz jedynie o to, co do czego zgodzono się po zakończeniu II wojny światowej. Chcą ogólnonarodowych wyborów, w których będzie mogła wziąć udział każda partia, łącznie z komunistyczną. Chcą też, żeby amerykańskie wojska opuściły ich kraj.

Nie są to ani radykalne, ani wygórowane oczekiwania. Wniosek KRLD zasadniczo brzmi: „Pozwólcie Koreańczykom rządzić Koreą”. Nie ma w tym żadnego „ekstremizmu”, „szaleństwa” czy „niepoczytalności”.

Koreańczycy są ludźmi — tak jak Amerykanie, zachodni Europejczycy, Rosjanie, Irańczycy, Chińczycy i inni. Jednak są narodem, który został prawie na stulecie podzielony, zdegradowany i poddany niezwykłemu upokorzeniu przez obce mocarstwa.

Naród Półwyspu Koreańskiego, tak na północy, jak i na południu, zasługuje na nasze wsparcie i szacunek, a nie na dalszą demonizację i szyderstwa. Używanie przez amerykańskie media tak daleko idących kłamstw i rasizmu w przedstawianiu sytuacji na Półwyspie Koreańskim powinno spotkać się z globalnym oburzeniem.

——–
Caleb Maupin jest analitykiem politycznym i aktywistą mieszkającym w Nowym Jorku. Studiował nauki polityczne w Baldwin-Wallace College i był zaangażowany w ruch Occupy Wall Street. Pisze głównie dla magazynu internetowego „New Eastern Outlook”.

Tłumaczenie: PRACowniA

 

Komentarze Pracowni

Wokół Półwyspu Koreańskiego robi się coraz bardziej gorąco. Wygląda na to, że „doktryna powstrzymywania” znalazła kolejnego adresata – Chiny. USA/Pentagon / „głębokie państwo” w USA starają się otoczyć Chiny swoimi bazami i bronią atomową, tak jak otoczyły Rosję. Jednym z etapów jest umieszczenie THAAD i broni atomowej w Korei Południowej. Garść linków:

Zygmunt Białas – Co się dzieje w Korei Północnej (wrzesień 2016)

Trochę więcej historii: Zrozumieć Koreę Północną

Sputnik:

Trump wysłał „armadę” na Półwysep Koreański; obszerniej: RT (eng.)

Jak Trump zamierza powstrzymywać Koreę Północną?

Not Our Fault: North Korea Says Washington to Blame for Escalating Tensions

According to South Korea’s Yonhap News Agency, the North Korean statement said, „By relentlessly bringing in a number of strategic nuclear assets to the Korean Peninsula, the US is gravely threatening the peace and safety, and driving the situation to the brink of a nuclear war.” Regarding the strike in Syria, they said „the US. is carrying out military strikes and menacing acts against a sovereign state while calling for peace through strength.”

Who is mad about THAAD? And Why?

The THAAD missile system being erected in a contract with Lockheed-Martin, in cold war terms, is a „strike enabling system.” Once the system is completed, the US and South Korean forces that are already in the Peninsula are free to launch an attack on North Korea, China, or Russia. The THAAD system, modeled after Israel’s Iron Dome, would prevent retaliation strikes aimed at disabling the attackers. THAAD enables the US and South Korea to begin striking countries in the region, while shielding themselves from any response. Furthermore, THAAD includes a radar system that will closely monitor regional activity, not only in North Korea, but also in northern China.

Historia rozmieszczania THAAD na defence24.pl

No i hit miesiąca: NBC News, 7 kwietnia. Fragmenty:

„Wielu czołowych urzędników wywiadowczych i wojskowych poinformowało NBC News, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego przedstawiła prezydentowi Trumpowi opcje reagowania na program nuklearny Korei Północnej – w tym rozmieszczenie amerykańskich pocisków nuklearnych w Korei Południowej lub zabicie dyktatora Kim Jong-una. […]

Pierwszym i najbardziej kontrowersyjnym rozwojem działań jest rozmieszczenie broni nuklearnej w Korei Południowej. Stany Zjednoczone 25 lat temu wycofały z Korei Południowej całą broń jądrową. Przywrócenie bomb – prawdopodobnie do bazy sił powietrznych Osan Air Base, mniej niż 50 mil na południe od stolicy Seulu, oznaczałoby pierwsze zagraniczne rozmieszczenie broni jądrowej od końca zimnej wojny, co byłoby niewątpliwie prowokacyjnym ruchem.” (ten fragment tłumaczenia za prisonplanet.pl)

I dalej, za NBC:

Inną opcją jest namierzenie i zabicie Kim Dzon Una i innych wyższych przywódców kraju, w tym decydujących o pociskach rakietowych i  broni atomowej. Jednak, według byłego ambasadora USA w RK Marka Lipperta przyjęcie takiego podejścia ma swoje złe strony… Dyskusje o zmianie reżimu i dekapitacji… często wywołują zaniepokojenie Chińczyków i w efekcie podjęcie przez nich kroków w przeciwnym kierunku niż ten, do którego chcielibyśmy ich przymusić.

Według Stavridisa, byłego dowódcy NATO, „dekapitacja jest zawsze kuszącą strategią … jednak należy sobie zadać pytanie, co się stanie następnego dnia”.

Trzecia opcja to tajna operacja, infiltrowanie Korei Północnej przez siły specjalne USA i Korei Południowej w celu sabotażu albo zlikwidowania kluczowej infrastruktury – na przykład wysadzenia mostów. CIA w rozmowie z NBC powiedziała [oczywiście], że nie zapewni ‘żadnego doradztwa’ dla takiej opcji.

Zdumiewające, że coś takiego pojawiło się w massmediach. Rzecz jasna było to tylko przedstawienie opcji (do odrzucenia, może) w celu uzyskania zgody na opcję, o którą naprawdę chodzi. Ciekawe, czy wczorajsze zrzucenie monstrualnej bomby na Afganistan ma z tym coś wspólnego?

I na koniec: W grudniu ub. roku dwaj amerykańscy żołnierze, stacjonujący w Korei Południowej, zostali złapani na przeszmuglowaniu z Kalifornii 4 kg metamfetaminy w opakowaniach płatków śniadaniowych. Wartość narkotyku oszacowano na 12 milionów dolarów. Korea Pd. nie jest szczególnie zadowolona z istnienia tego procederu. Przejęta dawka wystarczyłaby na zaspokojenie nałogu (lub rozpoczęcie brania) dla 130 tys. osób. Jeden z żołnierzy został właśnie postawiony w stan oskarżenia. O tym polskie media milczą. Można się za to naczytać, jak to w Korei Północnej produkuje się metamfetaminę na masową skalę – a to jako środek na odchudzanie dla tłuściochów, a to na zlikwidowanie uczucia głodu dla masowo niedożywionych obywateli… A uzależnione są 2/3 mieszkańców KRLD. Tylko 2/3?

Reklamy

Kevin Alfred Storm: Drezno. Prawdziwy Holocaust.

bombardowanie drezna

Noc z 13 na 14 lutego – dzień św. Walentego, jest znaczona przez złowrogą rocznicę w historii Zachodniej Cywilizacji. W nocy 13 lutego 1945 r. doszło do zniszczenia Drezna.

W wigilię dnia św. Walentego, 1945 r., II Wojna Światowa w Europie miała się ku końcowi. Niemcy były już pokonane pod każdym względem. Włochy i inny europejscy sojusznicy padli wcześniej. Armia Czerwona spieszyła by zająć rozległe obszary, tego co wcześniej należało do Niemiec na wschodzie, podczas gdy sojusznicy Sowietów, Brytyjczycy i Amerykanie, bombardowali to co pozostało z niemieckiej obrony, jak też infrastrukturę żywnościową oraz transportową.

A czym było Drezno? Większość z Was zapewne słyszała o drezdeńskiej porcelanie, a owa delikatnie wykonana i pieczołowicie zdobiona porcelana jest naprawdę doskonałym symbolem tego miasta. Od stuleci Drezno pozostawało centrum kultury i sztuki, wyrafinowanego odpoczynku i rekreacji. Było miastem muzeów sztuki oraz teatrów, cyrków oraz stadionów sportowych, miastem starodawnych pół-drewnianych budynków, podobnych do tych ze średniowiecznej Anglii, z dostojnymi kościołami i liczącymi sobie stulecia katedrami, upiększającymi jego sylwetkę. Było miastem artystów i rzemieślników, aktorów i tancerzy, turystów i handlarzy, oraz hotelów które im służyły. Ponadto wszystko to czym Drezno było, zostało określone w ciągu wojny, przez to czym nie było. Nie posiadało ono znaczących obiektów wojskowych czy przemysłowych. Z tego powodu Drezno stało się, ponad wszystko inne, miastem dzieci, kobiet, uchodźców, jak też rannych i okaleczonych, którzy powracali do zdrowia w jego licznych szpitalach.

Te kobiety i dzieci, ci ranni żołnierze, ci chorzy i starzy ludzie, ci uchodźcy uciekający przed brutalna nawałą komunistycznych armii ze Wschodu, przybyli do Drezna, ponieważ powszechnie sądzono w tym czasie, iż Drezno nie zostanie zaatakowane z powodu braku swojego znaczenia wojskowego i przemysłowego. Natomiast dobrze znana obecność setek tysięcy uchodźców a nawet alianckich jeńców wojennych, wydawała się gwarantować miastu bezpieczeństwo. Na pewno uważano, że nawet najbardziej potężny i zdeterminowany wróg nie będzie tak zdegenerowany czy sadystyczny, oraz tak rozrzutny wobec swoich własnych zasobów, by atakować takie miasto. Lecz mieszkańcy Drezna, którzy spokojnie poszli do kina, albo spożywali w domach kolację, lub oglądali wyścigi konne w cyrku, byli w błędzie tej nieszczęsnej nocy. Ich przywódcy także mylili się, ponieważ miasto było praktycznie otwarte i bezbronne a zostały poczynione jedynie minimalne przygotowania obrony cywilnej.

Populacja Drezna, praktycznie się podwoiła w miesiącach poprzedzających atak, przede wszystkim z powodu napływu uchodźców z frontu wschodniego, główne kobiet i małych dzieci. Według brytyjskiego historyka Davida Irvinga, odprawy załóg brytyjskich bombowców przed atakiem na miasto były zupełnie różne. W jednej żołnierzom powiedziano, że celem jest dworzec kolejowy w Dreźnie. W innej, oznajmiono im, iż obiekt uderzenia stanowi fabryka gazów bojowych. W jeszcze innej, stwierdzono, że cel to tereny ćwiczeń dla żołnierzy w mieście. Innym powiedziano, że jest nim duży arsenał. Wszystko to były kłamstwa.

Jedyne miejsce lokalizacji wojsk było poza miastem. Arsenał spłonął w 1916 roku. W mieście znajdowały się fabryki pasty do zębów i pudru dziecięcego, ale nie gazów bojowych. Co prawda w Dreźnie było co najmniej osiemnaście stacji kolejowych, ale tylko jedna z nich została trafiona podczas bombardowania, a uszkodzenia były tak niewielkie, że została przywrócona do użytku zaledwie trzy dni później.

Według obfitej dokumentacji, którą David Irving wykopał z amerykańskich i brytyjskich archiwów, celem ataków było w rzeczywistości zadanie maksymalnych strat ludzkich wśród ludności cywilnej, a szczególnie zabicie jak najwięcej uciekających przed Armią Czerwoną uchodźców. Bombardowanie było najskuteczniejszym środkiem w osiągnięciu tego celu, zatem najwyższe kręgi rządowe Wielkiej Brytanii i USA podjęły decyzję o jego zaplanowaniu i przeprowadzeniu. Na potrzeby realizacji swych zamierzeń uciekli się do okłamywania swoich żołnierzy i cywilów, którzy nawet do dnia dzisiejszego nie poznali pełnej prawdy  o nalotach.

W jaki sposób osiągnięto ten straszliwy efekt?

13 listopada o godzinie 22.10 nastąpiła pierwsza fala nalotu, którą przeprowadziła brytyjska Piąta Grupa Bombowa RAF w sile 2 tysięcy bombowców i samolotów wsparcia, które zrzuciły ponad trzy tysiące bomb burzących i 650 tysięcy zapalających w samo centrum miasta. Bomby zapalające nie są zbyt skuteczne w niszczeniu sprzętu wojskowego i torów kolejowych, natomiast są bardzo efektywnym narzędziem maksymalizacji strat w ludziach. 75 procent ładunku bombowców stanowił właśnie ten rodzaj bomb. I faktycznie, celem pierwszej fali ataku było, według brytyjskiego dowódcy Arthura “Bombardiera” Harrisa, pochłonięcie Drezna w ogniu.  I to właśnie uczynił.

Brak jakiegokolwiek skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej umożliwił bombowcom zrzucanie ładunku na niewielkim pułapie, co zapewniało relatywnie wysoki stopień precyzji, a także zapewniało możliwość wizualnego rozpoznania celu. Pomimo faktu, że alianci byli w stanie bez problemu zidentyfikować na terenie planowanego ataku szpitale, stadiony i osiedla mieszkaniowe, podporządkowali się rozkazom i zalały deszczem ognia nieszczęsnych mieszkańców miasta, na bezprecedensową w historii ludzkości skalę. Setki tysięcy niewinnych istot ludzkich zostało dosłownie pożartych przez szalejący żywioł. Był to holokaust w dosłownym znaczeniu tego słowa: całkowite unicestwienie w płomieniach.

Bomby zapalające wznieciły tysiące pożarów, które wskutek silnego wiatru i zniszczenia linii telefonicznych, poprzez które można było wezwać straż pożarną, połączyły się w jedną, niewyobrażalnie wielką burzę ognia. Tego typu zjawiska nie występują w naturze i rzadko są dziełem człowieka, więc niewielu ludzi ma pojęcie o ich naturze. W zasadzie to, co się stało, można opisać w ten sposób: ciepło spowodowane przez ogromne pożary wytworzyło kolumnę gorącego powietrza, u podstawy której wytworzyło się niskie ciśnienie. W efekcie tego powietrze ją otaczające gwałtownie ruszyło w kierunku centrum z prędkością trzydziestokrotnie przekraczającą siłę naturalnego tornado. W naturze tornado powstaje wskutek różnicy temperatur rzędu 20-30 stopni w skali Celsjusza, podczas gdy podczas bombardowania dochodziła ona do 600-1000 stopni. Dopływ świeżego powietrza dostarczył pożarom tlenu, co jeszcze zwiększyło pożogę. Powstałe w wyniku tego trąby płomieni i wiejące z prędkością setek kilometrów na godzinę wiatry wsysały mężczyzn, kobiety, dzieci, zwierzęta, pojazdy i wyrwane z korzeni drzewa do wnętrza ognistego piekła.

Ale to był jedynie pierwszy etap planu.

Punktualnie według harmonogramu, trzy godziny po pierwszym ataku, nadleciała kolejna ogromna armada brytyjskich bombowców. Bombowców ponownie naładowanych ogromną ilością bomb zapalających. Mieszkańcy Drezna, których system zasilania energetycznego został zniszczony podczas pierwszego rajdu, nie zostali ostrzeżeni o kolejnym. Brytyjskie bombowce ponownie zaatakowały centrum miasta, tym razem dzieląc swoje cele – połowa bomb została zrzucona w środek [trwającej] pożogi, aby ją podtrzymać, a druga połowa spadła wokół krawędzi burzy ogniowej. Nie zachowano nawet pozorów, że wybrano cele wojskowe. Czas ataku drugiej armady był tak obliczony, aby była pewność, że duża liczba przetrwałych osób wyjdzie w jego trakcie ze schronień. Planujący mieli też nadzieję, że – przed planowanym atakiem – na miejscu pojawią się służby ratownicze i gaśnicze z sąsiednich miast, co okazało się prawdą. Strażacy i medycy, których w ten sposób spalono, nie potrzebowali nawet wezwania, żeby wiedzieć, że są potrzebni w Dreźnie – burza ogniowa była widziana z odległości ponad 300 kilometrów.

Jak relacjonowano – części ciała, kawałki ubrań, gałęzie drzew, ogromne ilości popiołu i inne odpadki pozostawione przez burzę spadły na okolicę w promieniu 30 kilometrów. Po tym jak ataki w końcu ustały, ratownicy nie znaleźli nic poza płynnymi pozostałościami mieszkańców ukrytych w schronach, gdzie nawet metalowe naczynia kuchenne stopiły się od intensywnego ciepła.

Następnego dnia, w Środę Popielcową, personel medyczny i ratowniczy z całych środkowych Niemiec skierowano do Drezna. Nie spodziewano się, że trzecia fala bombowców jest już w drodze. To byli Amerykanie. Atak ten był starannie skoordynowany z poprzednimi rajdami. W południe, 450 “Latających Fortec” [od Red. – Boeingów B-17] wspieranych przez kontyngent myśliwców nadleciało, aby dokonać zniszczenia. Zacytuję tu “Zniszczenie Drezna” Davida Irvinga:

“Jeszcze kilka godzin wcześniej Drezno było bajkowym miastem iglic i brukowanych uliczek… Teraz wojna totalna położyła temu wszystkiemu kres… Okrucieństwo amerykańskiego rajdu z 14 lutego ostatecznie rzuciło ludzi na kolana… Ale to nie bomby sprawiły, że morale ludzi upadło… Doprowadziły do tego myśliwce Mustang, które nagle pojawiły się nad miastem i zaczęły strzelać do wszystkiego, co się rusza… Jedna z sekcji myśliwców skoncentrowała swoje działania na brzegu rzeki, gdzie schronili się ludzie ocalali z bombardowania… Brytyjscy więźniowie, których wypuszczono z płonących obozów jenieckich, byli jednymi z pierwszych, którzy odczuli na sobie ataki z karabinów maszynowych… Gdziekolwiek pojawiały się kolumny maszerujących ludzi, w i poza miastem, ‘rzucały się’ na nich myśliwce, które gnębiły ich ogniem z karabinów maszynowych i dział.”

Panie i panowie, w tym tekście mogę dać tylko gołe spojrzenie na nieludzki horror holokaustu w Dreźnie. W Dreźnie zginęło nie mniej niż 135 tysięcy niewinnych ofiar, a według niektórych szacunków nawet 300 tysięcy. Więcej osób zmarło w Dreźnie niż zginęło w dobrze znanych atakach na Hiroszimę i Nagasaki. Drezno w ciągu jednego dnia spotkało więcej zniszczenia niż zostało zadane całej Wielkiej Brytanii w ciągu całej wojny. I do tej pory tego wam nie opowiedziano.

Zachęcam wszystkich was do zapoznania się ze „Zniszczeniem Drezna” autorstwa Davida Irvinga. Zapewniam was, że po przeczytaniu książki Irvinga, nigdy już nie będziecie brać na poważnie establishmentowej wersji wydarzeń wojennych.

Aczkolwiek powinniście na poważnie wziąć to, że faktem jest, iż ta sama klika, która kontrolowała zdradzieckie rządy Roosevelta i Churchilla, których nienawiść do naszej rasy i cywilizacji oraz sojusz z komunizmem były prawdziwymi przyczynami holokaustu Drezna, nadal kontroluje dzisiaj nasze rządy i nasze media. To oni dążą do rozbrojonej, mieszanej rasowo Ameryki. To oni promują nauczanie sodomii naszym dzieciom. To oni niszczą naszą infrastrukturę przemysłową w imię globalnej gospodarki. To oni stworzyli narkotyczną subkulturę, a następnie także państwowe agencje policyjne, które udają że ją zwalczają. Nadeszła późna godzina dla Ameryki, a nawet dla całej zachodniej cywilizacji. Ale jeśli patrioci będą zważać na nasze wezwanie to nie ma powodu do rozpaczy. Wrogowie naszego narodu mogą mieć władzę, ale ich siła opiera się na kłamstwie. Czy nie chcesz pomóc nam przeciąć łańcuch kłamstw, które trzymają nasz naród w niewoli umysłowej?

Źródło: Free Speech, vol. 1, no. 3 (marzec 1995)

za: http://xportal.pl/?p=19403

http://zbigniew1108.neon24.pl/post/129645,dzien-sw-walentego-w-dreznie-w-1945

Wprawdzie III Rzesza też wykorzystywała lotnictwo przeciwko cywilom i cywilnej infrastrukturze ale nie zawsze należy odpłacać pięknym za nadobne, bo wtedy upodabniamy się do tych, z którymi walczymy i niewiele się od nich różnimy. Inną sprawą jest że bezsensowne naloty dywanowe, jakich dokonywano na miasta niemieckie, stały się później podstawową metodą stosowaną przez lotnictwo osi USA/NATO do zabijania i zastraszania ludności cywilnej na masową skalę a także niszczenia infrastruktury w krajach destabilizowanych i podbijanych.

przemex

Leonid Reszetnikow: „Stany Zjednoczone wiszą na włosku”

ReszetnikowO rafach polityki międzynarodowej opowiedział „Argumentom i Faktom” Leonid Reszetnikow, generał-porucznik Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji w stanie spoczynku, dyrektor RISI.

Zwycięzcy i przegrani

– Maria Pozdniakowa („AiF”): Leonidzie Piotrowiczu, dlaczego Zachód coraz bardziej idzie na konfrontację z Rosją?

– Leonid Reszetnikow: Zachodnia elita wpadła w furię. Nie spodziewali się po nas takiej zręczności, jak operacja w Syrii.

Za oceanem już dwadzieścia lat temu postawiono na Rosji krzyżyk. W roku 1992 dyrektor CIA Robert Gates przeprowadził w Moskwie swoją osobistą paradę zwycięstwa. Przeszedł się defiladowym krokiem po bruku Placu Czerwonego. Wypił szampana za upadek ZSRR. W latach 90-tych [XX w.] amerykańscy politycy powiadali mi prosto w twarz: „Misja Ameryki – to rządzenie światem. Zrozumcie to i podporządkujcie się”.

Po raz pierwszy Amerykanie chcieli zniszczyć Rosję podczas rewolucji październikowej 1917 roku, pomagając bolszewikom. Druga próba została podjęta w czasie II wojny światowej. A trzecia – w 1991 roku.

– Uważa się, że w czasie II wojny światowej ZSRR i Stany Zjednoczone byli sojusznikami…

Drugą wojnę światową zorganizowały siły, które próbują teraz rządzić światem. Stany Zjednoczone są ich miejscem pobytu. Mowa o koncernach międzynarodowych i o szczytach anglosaskiej elity. Stany Zjednoczone popychały ku wojnie zarówno Niemcy, jak i Związek Radziecki. Pomagały obu tym państwom wzmacniać swoje potencjały, aby ich starcie stało się [dla Europy] katastrofalne. Dlatego w latach 30-tych Stany Zjednoczone aktywnie uczestniczyły w industrializacji ZSRR [1].

Stalingradzka fabryka traktorów została w całości zbudowana za oceanem, zdemontowana i przewieziona na 102 statkach do ZSRR. „Dnieproges” [Dnieprzańską Elektrownię Wodną w Zaporożu] budowała [w l. 1927-1932] amerykańska firma Cooper Engineering Company. Gorkowską Fabrykę Samochodów (GAZ) [producent samochodów Wołga oraz pojazdów ciężarowych i wojskowych] – firma Austin. Zakłady Samochodowe im. Leninowskiego Komsomołu (AZLK) [producent samochodów Moskwicz] – zbudowane były według projektu Forda. Przez 10 lat Amerykanie zbudowali w ZSRR 150 zakładów, fabryk i hal produkcyjnych. Jednocześnie Stany Zjednoczone wzmacniały również potencjał Niemiec. W wyniku starcia się Związku Radzieckiego i Niemiec – zeszła ze sceny Anglia. Niemcy zostały zniszczone. Związek Radziecki zapłacił za swoje zwycięstwo 27 milionami istnień ludzkich. Owszem, wygraliśmy Wielką Wojnę Ojczyźnianą, a jednym z tych, którzy spędzili cztery lata na froncie i dotarli do Berlina, był mój ojciec. Ale drugą wojnę światową wygrały Stany Zjednoczone, tracąc tylko 300 tys. ludzi.

I to właśnie Stany Zjednoczone, a nie Stalin, stworzyły „żelazną kurtynę”. Amerykanie mieli nadzieję, że w zniszczonym wojną, odizolowanym od świata Związku Radzieckim ludzie pozjadają sami siebie – jak pająki w słoiku. Ale Amerykanie nie docenili siły Ducha naszego narodu. Prawdą jest też to, że po odizolowaniu Związku Radzieckiego Ameryka stała się panią świata.

– A co z przyjaźnią Rosji i Stanów Zjednoczonych w latach 90-tych?

– Wielu uwierzyło w magiczną frazę: „Zachód nam pomoże”. W tym samym czasie nasi zachodni „partnerzy” realizowali plan rozczłonkowania Rosji na 10-15 części. Jak pani myśli, skąd szło wsparcie dla bojowników Północnego Kaukazu?

Lecz po (rzekomym) triumfie CIA doszło do powrotu Krymu do Rosji, a potem do operacji w Syrii. To było jak grom z jasnego nieba. Kongres USA wszczął śledztwo w sprawie działalności wywiadu USA, który nie uprzedził o nowych możliwościach Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Stąd ta nienawiść do Włodzimierza Putina.

Kupili elity

– Dlaczego Europa „tańczy” tak, jak Amerykanie zagrają?

– Jeśli chodzi o Republikę Federalną Niemiec, to – po kapitulacji III Rzeszy – z państwem tym Stany Zjednoczone zawarły umowy opatrzone gryfem „ściśle tajne”, wskutek których niemieckie rezerwy złota są przechowywane za oceanem, a na terytorium Niemiec utworzono ponad 300 (!) amerykańskich baz wojskowych. Oprócz tego, Stany Zjednoczone zwyczajnie kupują administracyjną wierchuszkę. Tak dzieje się w Europie Wschodniej. Pracowałem nie jeden rok w Bułgarii. Tam nigdy nie zapominano, że Imperium Rosyjskie uwolniło Bułgarów w 1878 roku od 500-letniego tureckiego jarzma. Jednakże, ok. 50 tys. ludzi z bułgarskiej wierchuszki zostało kupionych przez USA i prowadzą oni antyrosyjską politykę. A do tego jeszcze przywódcy wielu krajów są bardzo spolegliwi, bo boją się fizycznego zniszczenia. Przecież CIA stoi za dziesiątkami przewrotów państwowych.

Trwa też wojna informacyjna. W odpowiedzi na „wrzutkę”, że Włodzimierz Putin dał zielone światło dla odejścia Baszara Asada, Kreml musiał wystąpić z dementi. Jednakże, nasi sojusznicy nadal mnie pytali: „Leonid, powiedz szczerze: czy będziecie walczyć z ISIL[*] do końca?”

Rosja rozpoczęła operację w Syrii dosłownie na kilka tygodni przed upadkiem Damaszku. Gdyby nie nasza interwencja, zaczęło by się rozszarpywanie Syrii, a potem ISIL ruszyło by ku granicom Rosji. A pociągają tutaj za sznurki ci sami, którzy zorganizowali II wojnę światową. Zaciera się system finansowy zaistniały na świecie po 1945 roku, w którym cały nieuczciwy zysk szedł do kieszeni Ameryki. Stany Zjednoczone są w trudnej sytuacji, być może wiszą dosłownie na włosku.

– Jeszcze jeden wykrwawiający front mamy na Ukrainie.

– Zbieramy owoce swego rodzaju bomby podłożonej przez Lenina pod naszą państwowość, o której mówił [w styczniu 2016 r.] Putin [2]. Władza sowiecka stworzyła na odwiecznie rosyjskich terytoriach geopolitycznego potwora – Ukrainę. Odbywało się to z udziałem służb specjalnych kajzerowskich Niemiec i bolszewików: Lenina, Stalina, Trockiego. Stworzyli oni Ukrainę, odcinając od Rosji rosyjskie miasta: Charków (założony przez cara Aleksego I Romanowa [panował w l. 1645-1676]), Donieck [Juzowka] (założony przez cesarza Aleksandra II Romanowa [panował w l. 1855-1881]), Mikołajów, Dniepropietrowsk [Jekaterynosław, Noworosyjsk] i Odessa (wszystkie trzy założone przez cesarzową Katarzynę II Wielką [panowała w l. 1762-1796]). Zaś Chruszczow jeszcze i Krym [Ukrainie] podarował. Na co tutaj Ukraina? Była ona potrzebna w jednym celu: żeby stała się anty-Rosją. I dopóki bracia-Małorusy nie przestaną być zniewolonymi potworami, ich nowi panowie z USA będą gotowi walczyć do ostatniego Ukraińca.

– Słowo „wojna” coraz częściej krąży w powietrzu…

– Na świecie to się czuje. I patrzy się z nadzieją na nasz kraj jako na „twórcę pokoju”. Po rozpoczęciu rosyjskiej operacji w Syrii, z wielu krajów nadeszły sygnały poparcia. Przecież wszyscy rozumieli, jak niesprawiedliwie postąpiono przedtem z Irakiem, Afganistanem, Libią, Egiptem. Na zamkniętych międzynarodowych spotkaniach zaczęto mnie pytać: „Kiedy Rosja przyjdzie do nas?” Pytają tak ludzie z Włoch, Francji i innych krajów. Niedawno byłem w Pakistanie. Wydawałoby się, że to kraj muzułmański, a ich żołnierze zadają dokładnie to samo pytanie.

Zrozumiano już, że silna Rosja jest gwarantem sprawiedliwości. Toteż słowo „Rosja” wyzwala u naszych „sympatyków” nienawiść wcale nie z tego powodu, że to konkurencja w gospodarce, czy w dziedzinie wojskowości. Rzecz w tym, że oferujemy światu cywilizacyjną alternatywę. Obecnie głównymi wartościami na Zachodzie są: jedzenie, spanie i to, co z tymi słowami się rymuje. A w cywilizacji rosyjskiej nad materią zawsze dominował Duch. Dlatego na naszym narodzie zawieść się nie można. I dlatego, kto by tam nie pożądał naszego terytorium i naszych bogactw – to przecież nikomu nie udało się nas podbić.

Rozmawiała: Maria Pozdniakowa [Tygodnik „Argumenty i Fakty” nr 5/2016 z dn. 03.02.2016 r.]

Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

[*] – Organizacja terrorystyczna, zakazana w Rosji.

[1] – [Niestety, Polacy mają o tym raczej blade pojęcie z powodu zdominowania przekazu medialnego przez niechętną każdej Rosji prozachodnią propagandę, która była wszechobecna już przed II wojną:
„Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak sytuacja gospodarcza Związku Radzieckiego i jego plan uprzemysłowienia postrzegane były przez opinię publiczną w Polsce oraz na ile wartościowe i wiarygodne były informacje pojawiające się w codziennej prasie? Rozważania na ten temat zostały oparte na materiale źródłowym, który stanowiły trzy poczytne i wysokonakładowe dzienniki. To pozwala prześledzić wiarygodność oraz różnice w doniesieniach dziennikarskich w tych tak bardzo różniących się od siebie politycznie i światopoglądowo gazetach. (…) Pierwszym z wydawnictw jest „Gazeta Polska”, organ prorządowy obozu piłsudczyków. Poglądy prezentowane na jej łamach uznawane były powszechnie za oficjalne stanowisko rządu. (…) Drugim z dzienników jest „Gazeta Warszawska”, naczelny organ Stronnictwa Narodowego. Na jego czele jako redaktor naczelny od 1927 r. stał Stefan Olszewski. (…) Ostatnim z badanych politycznych organów prasowych jest„Robotnik”, pismo naczelne Polskiej Partii Socjalistycznej. (…) Po przeanalizowaniu artykułów w wybranych dziennikach okazało się, że polska opinia publiczna była raczona wyłącznie informacjami o radzieckich niepowodzeniach gospodarczych. Rozpoczęcie pierwszego planu gospodarczego zostało w polskiej prasie codziennej całkowicie „przespane”. (…) Większość artykułów, jakie pojawiły się w polskiej prasie codziennej, to relacje o niepowodzeniach i rozkładzie we wszystkich dziedzinach radzieckiej gospodarki. Jednak wkrótce okazało się, że takie postrzeganie sowieckiej rzeczywistości zapędziło redaktorów tych gazet i autorów tekstów w ślepy zaułek. Plan pięcioletni został uznany za bezsporny sukces nie tylko przez radziecką propagandę, a jego fenomen na długo miał stać się twardym orzechem do zgryzienia dla zachodnich ekonomistów. Jak zatem redakcje, opisujące przez cały niemal okres trwania planu pięcioletniego jego degrengoladę, miały wytłumaczyć swoim czytelnikom powodzenie, jakie niewątpliwie odniósł? Okazało się, że nie wytłumaczyły. We wszystkich omawianych dziennikach fakt zakończenia pięciolatki został zgodnie przemilczany. Na łamach żadnej z gazet nie pokuszono się nawet w niewielkim stopniu o pobieżne jej podsumowanie. W świadomości Polaków Związek Radziecki nadal pozostał dzikim i prymitywnym krajem, rządzonym przez nie mniej prymitywnych komunistycznych demagogów.” – zob.: J. Grabowski, Problematyka pierwszego planu pięcioletniego ZSRR w prasie polskiej (na przykładzie wybranych tytułów w latach 1928-1933). Яцек Грабовски, Проблематика первого пятилетнего плана СССР в польской прессе (на примере выбранных изданий в 1928-1933 годах), „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Historica” nr 84, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2009, s. 7-40.http://dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/bitstream/handle/11089/13889/fh87Jacek_Grabowski7_40.pdf – przyp. tłumacza.]

[2] – Zob.: Путин раскритиковал роль Владимира Ленина в истории России (Putin skrytykował rolę Włodzimierza Lenina w historii Rosji)http://www.aif.ru/politics/world/putin_rasskazal_o_podryvnoy_roli_lenina_v_istorii_rossii (21.01.2016). [„Podkreślono, że na posiedzeniu prezydenckiej Rady ds. Nauki i Edukacji (…) Putin odpowiedział (Michałowi Kowalczukowi), że (…) „w końcu ta myśl (Włodzimierza Lenina) doprowadziła do upadku Związku Radzieckiego, ot co. Tam było dużo takich koncepcji jak usamorządowienie i tak dalej” – oświadczył Włodzimierz Putin. Ponadto, prezydent podkreślił, że rewolucja w Rosji nie była potrzebna.”]

Źródło wersji polskiej / Источник польской версии: http://polski.blog.ru/221108275.html (07.02.2016).

Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Леонид Решетников: „США висят на волоске”, Еженедельник „Аргументы и Факты” № 5/2016http://www.aif.ru/politics/world/leonid_reshetnikov_ssha_visyat_na_voloske (03.02.2016).

Zob. także/См. также:

Tajemnica śmierci Mikołaja II. Тайна смерти Николая II http://polski.blog.ru/158671779.html (27.07.2012).

Hitler kontra Stalin. Гитлер против Сталина http://polski.blog.ru/121411891.html (21.06.2011).

Waszyngton powstaje przeciwko Obamie. Вашингтон восстаёт против Обамы http://polski.blog.ru/216063187.html (18.02.2015).

20 stycznia 2016 r. w siedzibie Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI) w Moskwie zaprezentowano nową pracę zespołu badawczego RISI pt. „ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego” (Wyd. RISI, Moskwa 2015).  20 января 2016 г. в Российском институтe стратегических исследований (РИСИ) представили книгу „ИГИЛ как угроза международной безопасности” (Изд. РИСИ, Москва 2015), подготовленнyю коллективом сотрудников РИСИ. – Zob. /См.: http://polski.blog.ru/220982019.html (29.01.2016). Фото: spravedlivo.ru

Na prezentacji tej książki wystąpił zastępca przewodniczącego Komitetu Dumy Państwowej ds. Międzynarodowych, deputowany parlamentarnej frakcji Sprawiedliwa Rosja, Aleksander Romanowicz, który „nazwał ISIL agresywną międzynarodówką, z którą można walczyć wyłącznie dzięki zjednoczeniu wysiłków całej światowej społeczności” i „podkreślił również, że przede wszystkim kraje muzułmańskie powinny stać na czele działań przeciwko ISIL. Ich rola jest bardzo ważna dla neutralizacji ideologii terrorystycznej, która nie ma nic wspólnego z prawdziwym islamem”.  На презентации этой книги выступил заместитель председателя Комитета Государственной Думы по международным делам, депутат фракции „СР” в ГД Александр Романович, который „назвал ИГИЛ агрессивным интернационалом, бороться с которым можно исключительно на основе объединения усилий всего мирового сообщества” и „отметил также, что прежде всего сами мусульманские страны должны стоять в авангарде противодействия ИГИЛ. Их роль чрезвычайно важна в деле нейтрализации террористической идеологии, которая ничего общего не имеет с подлинным исламом”. – Zob. /См.: http://www.spravedlivo.ru/5_73805.html(21.01.2016).

Na spotkaniu, w którym uczestniczył również, między innymi, ambasador Syrii w Rosji Riad Haddad, okazało się, że „było ono nieco utajnione”, a „książki nie ma i prawdopodobnie nie będzie w otwartym dostępie – czyli w internecie”, padła za to „prośba, by wykluczyć z użycia nazwę własną przedmiotowej struktury: „Państwo Islamskie”, a stosować tylko [określenie] ISIL, „Kalifat” lub Daesh. Dlatego, że terroryści bardzo chcieliby uchodzić za, po pierwsze, islamskich, a po drugie, za państwo. Co (przecież) bardzo boli normalnych muzułmanów, którzy nie chcieli by mieć z terrorystami nic wspólnego.”  На собрании, в котором участвовал также, в частности, посол Сирии в России Риад Хаддад, оказалось, что оно „было слегка закрытым”, и „книги нет и, возможно, не будет в открытом доступе – то есть, в интернет-формате”, за то „прозвучала просьба исключить из употребления самоназвание этой структуры как «Исламское государство» – только ИГИЛ, «Халифат» или ДАИШ. Потому что террористам очень хочется стать, во-первых, исламским, а во-вторых, государством. Что очень обижает нормальных мусульман, которым не хотелось бы иметь с ними ничего общего.” – Zob. /См.: http://pavel-shipilin.livejournal.com/524117.html (21.01.2016). Tłum./Пер. – GG.

Generał-porucznik Leonid Reszetnikow urodził się 06.02.1947 r. w Poczdamie (NRD), w rodzinie wojskowego. W 1970 r. ukończył studia historyczne na Charkowskim Uniwersytecie Państwowym im. Maksyma Gorkiego. Kandydat nauk historycznych. W l. 1976-2009 służył w rosyjskim wywiadzie zagranicznym. W 2009 r. dekretem prezydenta Miedwiediewa został mianowany dyrektorem Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI) w Moskwie. Wchodzi w skład Rady Naukowej przy Radzie Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Odznaczony orderami Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego za Granicą i Serbskiego Kościoła Prawosławnego.  Генерал-лейтенант Леонид Решетников родился 06.02.1947 г. в Потсдаме (ГДР) в семье военнослужащего. В 1970 г. закончил исторический факультет Харьковского государственного университетa имени А. М. Горького. Кандидат исторических наук. В 1976-2009 гг. служил во внешней разведке. В 2009 г. указом Президента РФ назначен директором Российского института стратегических исследований (РИСИ) в Москвe. Входит в состав Научного совета при Совете Безопасности Российской Федерации. Награждён орденами Русской Православной Церкви, Русской Православной Церкви за рубежом и Сербской Православной Церкви. Фото: vk.me

za: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/02/09/leonid-reszetnikow-stany-zjednoczone-wisza-na-wlosku/

Na marginesie poczdamskiego milczenia

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

PoczdamMotto:
Miasto Gdańsk, niegdyś nasze, będzie znowu nasze!
A.Mickiewicz, Pan Tadeusz, ks. IV, w. 823
Kiedyś (…)
Gdy orły nasze lotem błyskawicy
Spadną u dawnej Chrobrego granicy
A.Mickiewicz, Pan Tadeusz, Epilog, w. 49

Zbyta całkowitym milczeniem minęła 70 rocznica Konferencji Poczdamskiej, na której – jak się okazało, ostatecznie – postanowiono o powojennym kształcie Polski.

View original post 1 689 słów więcej

W Pieniężnie usunięto popiersie gen. Czerniachowskiego

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

CzerniachowskiWalce „wyklętych patriotów polskich” z pomnikiem gen. Czerniachowskiego poświęciliśmy na stronie WPS wiele uwagi w ostatnich 2 latach.

View original post 1 302 słowa więcej