Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/

Pentagon stwierdza, że Ameryka nie jest bezpieczna dopóki nie podbije całego świata.

Polityka
W czerwcu 2015 roku Pentagon opublikował swoją „Narodową Strategię Wojskową Stanów Zjednoczonych Ameryki 2015”.

Dokument zapowiada zmianę punktu zainteresowania z terroryzmu na „podważających międzynarodowe normy aktorów państwowych”. Ważne jest aby zrozumieć co te słowa oznaczają. Rządy, które rzucają wyzwanie międzynarodowym normom, są suwerennymi państwami, które realizują niezależną od Waszyngtonu politykę. Te „rewizjonistyczne kraje” są zagrożeniem nie dlatego, że planują atak na USA (Pentagon przyznaje, że ani Rosja, ani Chiny nie zamierzają tego zrobić) ale dlatego, że są niezależne. Innymi słowy, normą jest zależność od Waszyngtonu.

Zrozum ten punkt: zagrożeniem jest istnienie suwerennych państw, których niezależność działania czyni z nich „rewizjonistyczne kraje”. Innymi słowy, ich niezależność jest sprzeczna z neokonserwatystyczną doktryną jednej siły, która stwierdza, iż prawo do niezależności leży tylko po stronie Waszyngtonu. Historia hegemonii Waszyngtonu wyklucza jakikolwiek inne, niezależne w swoich działaniach kraje.

Raport Pentagonu definiuje czołowe „rewizjonistyczne kraje” jako Rosję, Chiny, Koreę Północną i Iran. Koncentruje się przede wszystkim na Rosji. Pomimo „napięcia w regionie Azji i Pacyfiku” gdzie Chiny chronią „niezgodne z prawem międzynarodowym” swoją strefę wpływów Waszyngton ma nadzieję na zmuszenie Chin do współpracy, przenosząc to co pozostało z amerykańskiego rynku konsumenckiego do Chin. Nie jest jeszcze pewne czy Iran uniknął losu jaki Waszyngton zgotował Irakowi, Afganistanowi, Libii, Syrii, Somalii, Jemenowi, Pakistanowi, Ukrainie, oraz pośrednio Palestynie.

Raport Pentagonu jest zuchwały w swojej hipokryzji ponieważ wszystkie wypowiedzi Waszyngtonu zawierają stwierdzenie, że Waszyngton i jego wasale „wspierają określone instytucje i procesy zapobiegania konfliktom, z poszanowaniem suwerenności i wspierając prawa człowieka.” To są słowa wojska, którego rząd od czasów reżimu Clintona najechał, zbombardował, i obalił 11 krajów a obecnie pracuje nad obaleniem rządów w Armenii, Kirgistanie, Ekwadorze, Wenezueli, Boliwii, Brazylii i Argentynie.

Jak elity USA widzą konflikt w Europie:

W dokumencie Pentagonu Rosja jest pod ostrzałem ponieważ nie działa „w zgodzie z międzynarodowymi normami”, co oznacza, że Rosja nie podąża za przywództwem Waszyngtonu.

Innymi słowy, raport ten jest bzdurą napisaną przez neokonserwatystów aby wzniecić wojnę z Rosją. Nic innego nie można powiedzieć o raporcie Pentagonu, który uzasadnia wojny, wojny i jeszcze więcej wojen. Bez wojen i podbojów Amerykanie nie są bezpieczni.

Pogląd Waszyngtonu wobec Rosji jest taki sam, jak pogląd Kato Starszego wobec Kartaginy. Kato Starszy kończył każde swoje przemówienie na dowolny temat w senacie rzymskim oświadczeniem „Kartagina musi zostać zniszczona”.

Raport ten mówi nam, że wojna z Rosją jest naszą przyszłością chyba, że Rosja zgodzi się na status wasala podobnie jak Kanada, Australia, Ukraina, Japonia i każdy kraj w Europie. W przeciwnym razie neokonserwatyści zdecydowali, że niemożliwym jest dla amerykanów by tolerowali współistnienie z krajem, który podejmuje niezależnie od Waszyngtonu decyzje. Jeżeli Ameryka nie może być jedyną światową siłą to lepiej, żebyśmy wszyscy byli martwi. Przynajmniej, to pokaże Rosjanom.

Paul Craig Roberts, Prison Planet.com
USA
2015-07-14
Link do oryginalnego artykułu: LINK
Tego typu publikacjami władze USA oraz jej zakulisowi kontrolerzy pokazują coraz bardziej swoją prawdziwą twarz,  twarz imperialistów gorszych nawet od niemieckich nazistów, którzy nie mogąc wprowadzić Nowego Porządku Świata „po dobroci” z uwagi na opór państw „nieuznawanych”, „niedemokratycznych”, „totalitarnych” itp., czyli po prostu niezależnych od wpływów międzynarodowej oligarchii finansowej uznali że lepiej jest spalić cały świat niż pozwolić aby ten był niezależny i wolny od wpływów i polityki banksterów i ich marionetek.
przemex

USA ma rozpocząć inwazję na Syrię.

Polityka
Amerykanie nie zdają sobie sprawy z faktu, iż wybierani przez nich politycy nie tworzą polityki, która decyduje o losie ich narodu w kraju czy też na arenie geopolitycznej. Zamiast tego politykę tworzą finansowane przez korporacje think tanki: zespoły niewybieralnych decydentów na których nie mają wpływu wybory. Te grupy eksperckie produkują dokumenty, które z kolei stają się podstawą ustawodawstwa, podpisywanego masowo przez „ustawodawców”, jak również stają się podstawą tematów powtarzanych bez końca przez korporacyjne media.

Jeden z takich dokumentów programowych został niedawno wydany przez amerykański think-tank, Brookings Institution. Dokument zatytułowany “Deconstructing Syria: Towards a regionalized strategy for a confederal country.” („Dekonstrukcja Syrii: w kierunku zregionalizowanej strategii dla konfederacyjnego kraju.”) opisuje i wyznacza otwarty spisek podzielenia, zniszczenia, a następnie stopniowej okupacji suwerennego państwa tysiące mil od wybrzeży Ameryki co służy za przykład jak niebezpieczny i trwały jest nowoczesny imperializm nawet w 21 wieku.

Pretekstem jest ISIS: USA wpompowuje miliardy dolarów w nieistniejące „umiarkowane siły opozycyjne” w Syrii.
Dokument otwarcie przyznaje, że USA dostarczyło warte miliardy dolarów uzbrojenie i szkolenia dla bojowników wprowadzanych do tego wyniszczającego i coraz bardziej regionalnego konfliktu. Przyznaje również, że USA utrzymuje i powinno poszerzyć działalność w Jordanii i będącej członkiem NATO Turcji, aby zapewnić jeszcze więcej broni, środków pieniężnych i bojowników dla katastrofalnego konfliktu. Następnie opisuje powstanie tak zwanego „Islamskiego Państwa” (ISIS), ale nie uwzględnia skąd pojawiły się dla tej grupy środki, gotówka i broń. Dla czytelników powinno być oczywistym, że jeśli Stany Zjednoczone przekazały miliardy w gotówce, broni i szkoleniach na wielu frontach, rzekomym „umiarkowanym siłom”, które nie istnieją na polu bitwy, to sponsorują na większą skalę utworzenie i utrzymanie ISIS i dominującego frontu Al Nusra działającego pod al-Kaidą co zresztą przyznał Brookings Institution.

USA zakłada, że po tym jak zostanie zajęte terytorium i będą tam stacjonowały amerykańskie wojska, to syryjska armia nie ośmieli się atakować ze strachu, iż sprowokuje amerykańską odpowiedź wojskową przeciwko Damaszkowi. Jak podaje w dokumencie Brookings: W rzeczywistości, linie zasilające Isis prowadzą do stref operacyjnych USA w Turcji i Jordanii, ponieważ to właśnie ISIS i Al-Kaida były siłami które planowano wykorzystać jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu w 2011 roku, na czym oparta jest cała strategia, również w obecnym kroku kampanii.

Generałowie USA przyznają, że wykorzystują al-Kaidę/ISIS do walki z Assadem:

http://video.foxnews.com/v/video-embed.html?video_id=3760226769001&loc=prisonplanet.pl&ref=http%3A%2F%2Fwww.prisonplanet.pl%2Fpolityka%2Fusa_ma_rozpoczac%2Cp1636542928

Amerykańska inwazja na Syrię.
Po uzbrojeniu i finansowaniu armii terrorystów Al-Kaidy dosłowne w całym regionie, Stany Zjednoczone zamierzają obecnie wykorzystać powstały chaos, by uzasadnić to na co czekali od początku konfliktu, odkąd stało się jasne, że syryjski rząd nie skapituluje czy upadnie, tzn utworzenie stref buforowych nazywanych obecnie przez Brookings „bezpiecznymi strefami”.

Gdy takie strefy powstaną to będą zawierały amerykańskie siły zbrojne, dosłownie zajmujące terytoria Syrii zajęte przez amerykańskich pełnomocników w tym kurdyjskie grupy oraz bojowników Al-Kaidy na północy i zagraniczne bojówki terrorystyczne działające wzdłuż granicy syryjsko-jordańskiej na południu. Brookings nawet przyznaje, że wiele z tych stref będzie tworzonych przez ekstremistów, ale że „czystość ideologiczna” nie będzie „już tak dużą przeszkodą.”

„Pomysłem byłaby więc pomoc umiarkowanym elementom w zbudowaniu wiarygodnych bezpiecznych stref wewnątrz Syrii. Wtedy amerykańskie, tureckie, saudyjskie, jordańskie, brytyjskie i inne arabskie siły mogłyby udzielać wsparcia nie tylko z powietrza, ale i na ziemi poprzez obecność sił specjalnych. Podejście to może wykorzystać otwarty teren pustynny Syrii, który umożliwia tworzenie stref buforowych, które mogą być monitorowane na możliwe ataki wroga poprzez połączenie technologii, patroli i innych metod, które siły specjalne mogą pomóc lokalnym bojownikom stworzyć w Syrii.

Nawet jeśli Assad byłby na tyle głupi i naruszył te strefy, nawet jeśli w jakiś sposób zmusiłby do wycofania siły specjalne to prawdopodobnie w odwetowych uderzeniach sił zewnętrznych straciłby własne siły powietrzne pozbawiając swoje wojska jednego z nielicznych przewag nad ISIS. Tak więc jest mało prawdopodobnym aby to zrobił.”

W tej jednej instrukcji, Brookings przyznaje, że rząd Syrii nie jest zaangażowany w wojnę z własnym narodem, ale przeciwko ISIS. Oczywistym jest, że Brookings, politycy i inni stratedzy na Zachodzie wykorzystują zagrożenie ISIS w połączeniu z groźbą bezpośredniej interwencji wojskowej jako środek nacisku dla zajęcia Syrii w całości.

Inwazja może się powieść jednak nie dla amerykańskich najemników.
Cały program opiera się na zdolności Ameryki do przejęcia i utrzymania tych „stref”, a następnie połączenia ich w funkcjonujące siatki autonomicznych regionów. Podobne próby „budowania przez USA narodów” są obecnie widoczne w upadłym państwie Afryki Północnej tj. Libii, jak również w Iraku, Afganistanie, Somalii i wielu innych.

[…] Strategia ta może być z sukcesem zastosowana do zniszczenia Syrii. Nie może jednak zrealizować żadnych obietnic jakie USA przedłożyło dla uzyskania współpracy różnych graczy niezbędnych do osiągnięcia sukcesu.

Prawie na pewno istnieją środki jakie Syria, Iran i ich sojusznik Hezbollah, a także Rosja, Chiny i inne narody mogą wdrożyć w obliczu zagrożenia ze strony zachodniej hegemonii, zapewniając, że siły USA nie będą w stanie przejąć i utrzymać terytorium Syrii lub ostatecznie odnieść sukcesu w tej powolnej inwazji. Już dziś USA wykorzystało swoje hordy ISIS jako pretekst do działań militarnych wewnątrz terytorium Syrii, co zgodnie z przewidywaniami prowadzi do kolejnego etapu obecnej inwazji. Rozmieszczenie w Syrii sił pokojowych spoza NATO może ostatecznie zniweczyć plany Zachodu. Obecność Iranu, Libanu, Jemenu, Afganistanu i innych sił w Syrii, zwłaszcza w strefach brzegowych jakie USA próbuje stworzyć, może stworzyć perspektywę międzynarodowej konfrontacji na którą USA nie ma ani woli politycznej ani środków. Zdolność Syrii i jej sojuszników, aby stworzyć dostatecznie odstraszającą sytuację przeciwko agresji USA w Syrii, oraz odcięcie linii logistycznych, którymi USA wspiera ISIS i inne grupy terrorystyczne działające w Syrii i Iraku ostatecznie określą przetrwanie Syrii.

Tony Cartalucci, landdestroyer.blogspot.fr
USA
2015-06-28

Link do oryginalnego artykułu: LINK