Syria: Wielka ofensywa dziesiątkuje dżihadystów, wyzwala ogromne obszary.

W przeciągu ostatniego tygodnia Syryjska Armia Arabska i wspomagające ją grupy poczyniły wielkie postępy na kilku frontach jednocześnie. Ich skala jest bezprecedensowa, zwłaszcza w porównaniu z innymi kampaniami syryjskiej wojny, często żmudnymi i prowadzonymi ze zmiennym szczęściem – nigdy wcześniej, od początku wojny, syryjskie siły rządowe nie poczyniły tak wielkich postępów w tak krótkim czasie. Na dodatek należy wziąć pod uwagę, że tym razem skupiono się na eliminacji wyjątkowo groźnych przeciwników – dżihadystów tzw. Państwa Islamskiego oraz wyszkolonej przez siły specjalne Jordanii i państw zachodnich „umiarkowanej opozycji” (islamistów).

W czwartek (25.05) potężne natarcie syryjskich wojsk pancernych (na czele z doborową 4. Dywizją Pancerną) oraz wyszkolonego przez Rosjan V Korpusu Ochotniczego, przy wsparciu rosyjskich sił specjalnych, piechoty morskiej, artylerii i lotnictwa dosłownie zmiażdżyło siły tzw. Państwa Islamskiego na południe od Palmiry (Tadmor) w prowincji Homs (południowa Syria).

W ciągu 48 godzin na tym odcinku frontu wyzwolono ponad 3 tysiące km kwadratowych – co stanowi wynik niespotykany od początku wojny. Zaskoczeni skalą uderzenia dżihadyści wycofywali się w nieładzie. Pomimo zmasowanej skali natarcia (kilka tys. żołnierzy i kilkaset pojazdów), przyjętego planu błyskawicznego uderzenia oraz znacznej siły doświadczonego przeciwnika, dzięki odpowiedniej koordynacji różnych rodzajów broni dało się uniknąć większych strat. Zgrupowanie śmigłowców rosyjskich Mi-24P, Mi-35 i Mi-8AMTSZ torowało drogę armii syryjskiej, salwami niekierowanych rakiet 80 mm. Z kolei rosyjskie samoloty doszczętnie zniszczyły kolumnę kilkudziesięciu samochodów z kilkuset bojownikami ISIS próbującymi się wycofać z okrążenia. Zniszczenia dopełniły nowe samobieżne działa rosyjskie 152 mm MSTA-S, przechodzące właśnie swój chrzest bojowy w Syrii.

Również syryjskie siły lotnicze zanotowały spory sukces – w okolicy wsi Zaza (południowo-wschodniej Homs) zbombardowały ogromny konwój wojskowy ISIS, który zmierzał do stolicy „kalifatu” w Rakce; zniszczono ponad 35 pojazdów. Nagranie z operacji zostało już upublicznione przez syryjskie dowództwo – wyraźnie dumne z rezultatów. Zarówno oni, jak i dowództwo rosyjskiego lotnictwa deklarują, iż zrobią wszystko by nie pozwolić dżihadystom na wycofanie się do Rakki – największego bastionu ISIS w całej Syrii.

Obecnie wszystkie drogi z Damaszku do Palmiry są w rękach sił rządowych, co pozwoliło ponownie uruchomić krajowe autostrady M90, M53 i M45. Dżihadyści ISIS zostali wyparci z centralnej części prowincji Homs – ale na tym nie koniec sukcesów. Natarcie okazało zaskoczeniem także dla „umiarkowanych rebeliantów” ze wschodniej części  regionu Kalamun. Wcześniej zawarli oni zawieszenie broni z syryjskim rządem (nadal przestrzegane), myśląc zapewne, że po pewnym czasie zdołają się połączyć z postępującymi od południa siłami, szkolonymi przez siły specjalne USA, Jordanii i państw NATO. Jednak jak się okazało, obecnie to już nierealne – mało tego, ich kamraci stali się obecnie celem natarcia sił rządowych!

Trwają naloty na pozycje islamistów w mieście Daraa (stolicy muhafazy o tej samej nazwie), pozwalającego „rebeliantom” na kontrolowanie części granicy z Jordanią. Prawdopodobnie jest to swego rodzaju przygotowanie do natarcia sił lądowych – gdyż w okolicy kilkunastu km od miasta dyslokowano siły elitarnej 4. Dywizji Pancernej. Możliwe też, że wkrótce otrzymają oni wsparcie Gwardii Republikańskiej – która wcześniej towarzyszyła im w trakcie ofensywy w Qaboun i Barzeh, zakończonej kapitulacja islamistów i ewakuacją części z nich do Idlib. Równocześnie trwa natarcie na obszarach pustynnych w prowincji Sweida, wypierając stamtąd „umiarkowanych” islamistów – 24 maja siły rządowe, przy wsparciu libańskiego Hezbollahu i milicji irackich. Amerykańskie siły proxy zaczęły wycofywać się z terenów syryjskich w stronę Jordanu.

Podjęta przez przeciwnika próba kontrataku (piątek rano) w okolicy tamy Zuluf zakończyła się spektakularną klęską. Nie pomógł im także kontratak na pozycje syryjskiej armii w Al-Rahba – został on zatrzymany pomimo tego, że mieli przewagę i prowadzili równoczesne natarcie z dwóch przeciwnych stron. Wyposażenie dostarczone „rebeliantom” przez zachód jednak nie przechyliło szali zwycięstwa na ich stronę – tylko jednego dnia w toku walk stracili aż siedem dronów, zestrzelonych przez oddziały SAA oraz Syryjskiej Partii Socjal-Narodowej. W międzyczasie duże zgrupowanie sił rządowych przemieściło się obok związanych walką przeciwników, zajmując pozycje na wschodnim krańcu granicy syryjsko-jordańskiej. Czyżby chcieli odciąć kolejną grupę „rebeliantów”? Czas pokaże. W każdym razie wrażenie robi determinacja syryjskiego dowództwa i zwykłych żołnierzy – nie stracili bojowego zapału po amerykańskich prowokacjach i bombardowaniach ich konwojów wojskowych, co bardzo dobrze o nich świadczy. Kilkadziesiąt kilometrów dalej na wschód, w miejscu gdzie stykają się granice Syrii, Iraku i Jordanii, ważnym punktem do obsadzenia będzie obszar Al-Tanf /Al-Walid, czyli korytarz syryjsko-iracki. To właśnie tam widziano siły amerykańskie, brytyjskie, norweskie i jordańskie – operatorów wojsk specjalnych i towarzyszący im ciężki sprzęt (pojazdy opancerzone, czołgi). Jednak według pierwszych, niepotwierdzonych jeszcze doniesień siły zachodnie wycofały się z tego rejonu – chcąc zapewne uniknąć konfrontacji z syryjskimi siłami rządowymi. Która zapewne by wypadła bardzo słabo, także pod względem polityczno-wizerunkowym – bo trudno utrzymywać, że walczy się przeciwko dżihadystom, idąc na otwartą konfrontację z tymi siłami, które zwalczają ich najbardziej skutecznie.

Jeżeli doniesienia te okażą się prawdziwe, to rezultaty „syryjskiego Blitzkriegu” będą już zupełnie oszałamiające – dodatkowo oddalając groźbę inwazji na Syrię od południa.

W obliczu sukcesów sił rządowych, na południu Syrii zaktywizował swe działania także kolejny gracz – Izrael. Próbowano zestrzelić izraelskiego drona, którego atak kosztował życie trzech żołnierzy – niestety, pomimo pierwszych informacji, jakoby został on zestrzelony, trafiona maszyna doleciała jednak z powrotem na terytorium syjonistycznego tworu.

Dobrą analizę wydarzeń (w j. angielskim, wraz z mapami) ostatnich dni można znaleźć pod poniższym linkiem.

Ciekawie przedstawia się też sytuacja na północy kraju – tylko dzisiaj w prowincji Aleppo siły rządowe wyzwoliły od ISIS 14 miejscowości! Tym samym dziś w godzinach popołudniowych znalazły się one ok. 1,5 km od ostatniej twierdzy ISIS w prowincji Aleppo – miasta Maskanah, położonego nieopodal sztucznego jeziora Al-Assad. Obecnie trwa operacja okrążania miasta – dosłownie kilka godzin temu zdobyto stację kolejową i budynki mieszkalne, położone na jego obrzeżach. Oddziałom rządowym asystują zbrojni z miejscowego plemienia Al-Bakir. W dłuższej perspektywie kluczowe w tych działaniach „Tiger Forces” mają także nadzieję na przekroczenie granic prowincji Rakka, a zapewne także dołączenie do bitwy o samą „stolicę kalifatu”. Czas nagli, bo obecnie dżihadyści w okolicach Rakki mają coraz większe problemy z odpieraniem ofensywy Kurdów. Siły wierne rządowi w Damaszku muszą wziąć udział w operacji wyzwolenia miasta, by uchronić je od groźby zamienienia w protektorat amerykańsko-kurdyjski.

W prowincji Hama oraz sąsiadującej z nią Idlib panuje względny spokój – największy sukces jest taki, że siły rządowe zniszczyły ostatnio niewielki konwój ISIS, zabijając przy tym kilku dżihadystów. Poza tym zawieszenie broni – obowiązujące w ramach tzw. stref deeskalacyjnych między siłami rządowymi a „umiarkowanymi” islamistami – jest raczej przestrzegane. Co prawda niektórzy obserwatorzy wyrażają swoje wątpliwości co do tego, na ile dobre tudzież „moralne” jest pozostawianie licznych grup islamistów w spokoju – jednak ze względów taktycznych porozumienie bez wątpienia jest korzystne, pozwalając skupić działania syryjskich sił rządowych i sojuszników na najważniejszych frontach. Warto przypomnieć, że wynegocjowano je dzięki wielkiemu wsparciu rosyjskiej dyplomacji oraz kręgów wojskowych, przy wsparciu lokalnych liderów społecznych i duchownych (wszystkich wyznań). Wymagało to ogromnego nakładu pracy i koordynacji działań różnych grup – toteż nic dziwnego, iż obecnie różnym stronom bardzo zależy na utrzymaniu tego porozumienia. Stąd nie dziwi nawet fakt, że w ostatnich dniach z niezapowiedzianą wizytacją w Syrii pojawił się szef rosyjskiego sztabu gen. Gerasimow. Uczestniczył on w spotkaniach z przedstawicielami różnych stron konfliktu, będących również stronami porozumień – konkluzje płynące z jego wizyty są pozytywne.

Syryjscy wojskowi wraz z myśliwcami stopniowo wracają do bazy lotniczej Szajrat, na którą USA pod pretekstem przechowywania broni chemicznej przeprowadziło atak rakietowy – podawała telewizja NBC News, powołując się na anonimowych amerykańskich urzędników z Departamentu Obrony.

Siły rządowe mają też względny spokój na granicy syryjsko-libańskiej (region Arsal) – gdyż obecni tam dżihadyści ISIS i Hayat Tahrir Al-Sham (dawna al-Nusra) zaczęli walczyć między sobą. Po obu stronach jest kilkadziesiąt ofiar, niektórzy dżihadyści HTS zmuszeni byli szukać pomocy dla siebie i rannych kompanów u libańskiego Czerwonego Półksiężyca… jednocześnie oddając się w ręce libańskich sił bezpieczeństwa. Miejmy nadzieję, że otrzymają u nich dobrą „gościnę”.

Podsumowując, rozstrzygnięcia na licznych frontach są ostatnio nadzwyczaj pomyślne dla Syryjczyków o prorządowych poglądach. Zwycięstwa na froncie poprawiają nastroje społeczne – obecnie zdecydowana większość obywateli żywi nadzieje na lepszą przyszłość.

(oprac. M. Mazur)

za: http://xportal.pl/?p=29407

Reklamy

Desperacja Zachodu w Syrii ciągnie nas w kierunku wojny światowej.

Polityka

PrisonPlanet.pl
Polska
2016-02-15

 Po zaangażowaniu się rosyjskich sił powietrznych w Syrii jak również wsparcia ze strony Iranu, Iraku, Libanu, Kurdów i Chin dla Damaszku właściwie cały front rebeliantów reprezentowanych przez odłamy al-Kaidy i ISIS został złamany. Obecnie trwa bitwa o największe miasto w północnej Syrii- Aleppo, skąd rebelianci nie będą mieli gdzie się wycofać jak tylko na tereny Turcji, która od początku sponsorowanej przez NATO i USA oraz kraje Zatoki rewolty zarządzała oddziałami w Syrii. Cała czteroletnia operacja Zachodu destabilizacji Syrii może okazać się fiaskiem, chyba, że Zachód zdecyduje się na desperacji krok wtargnięcia do Syrii, ryzykując konfrontację z wyżej wymienionymi siłami wspierającymi Assada.

Jak podał London Telegraph w artykule “Rosja ostrzega przed „nową wojną światową”, zaczynającą się w Syrii.”: “W czwartek Rosja ostrzegła przed „nową wojną światową” rozpoczynającą się w Syrii po dramatycznym dniu, w którym państwa Zatoki zagroziły wysłaniem sił lądowych. Po upadku ostatniej rundy rozmów pokojowych ministrowie spraw zagranicznych i obrony wiodących państw wspierających różne frakcje w rozdartym wojną kraju spotkali się na osobnych spotkaniach w Monachium i Brukseli. Zarówno Rosja jak i Stany Zjednoczone zażądały zawieszenia broni w długotrwałej wojnie domowej, tak by walka mogła być skoncentrowana przeciwko Islamskiemu Państwu Iraku i Lewantu (ISIS), by każdy kraj realizował ją na własną rękę i na sprzecznych warunkach. Jednak kraje Zatoki Perskiej na czele z Arabią Saudyjską, wyszły z własną inicjatywą mówiąc, że są zdecydowani by wysłać wojska lądowe do kraju. Wspierane przez nich grupy rebeliantów zostały rozbite w pył przez rosyjskie naloty i zmuszone do odwrotu przez wspierających reżim irańskich żołnierzy.”

Następnego dnia gazeta London Independent w artykule “Arabia Saudyjska Wysyła żołnierzy i myśliwce do bazy wojskowej w Turcji przed interwencją przeciwko Isis w Syrii” podała, iż: “Arabia Saudyjska wysyła żołnierzy i myśliwce do Incirlik, Tureckiej bazy wojskowej przed ewentualną naziemną inwazją Syrii. W sobotnim oświadczeniu dla gazety Yeni Safak turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu potwierdził rozmieszczenie na dzień przed wejściem w życie tymczasowego zawieszenia broni.

„Arabia Saudyjska zadeklarowała determinację wobec Daesh (arabski termin dla ISIS), mówiąc, że jest gotowa do wysłania myśliwców i żołnierzy”, powiedział. „Na każdym spotkaniu koalicyjnym zawsze podkreślaliśmy potrzebę szerokiej strategii zorientowanej na walkę z grupą terrorystyczną Daesh. „Jeśli będziemy mieli taką strategię to Turcja i Arabia Saudyjska będą mogły uruchomić naziemną operację.””

Widać więc obecnie zarysowującą się desperację Arabii Saudyjskiej, głównego sponsora sił rebelianckich ISIS jak również Turcji, głównego menadżera konfliktu, który jak niedawno odkryto skupował wykradaną z terenów okupowanego Iraku i Syrii ropę od ISIS. Dodatkowym silnym motywatorem dla tych krajów jest wzrastające bardzo dynamicznie bezrobocie, sięgające jak podaje najnowszy raport z Davos tylko wśród osób młodych do 30%, nie wliczając w to reszty populacji.

Ranking bezrobocia wg. publikacji Forum Davos (ciemniejszy kolor- większe):

Tak więc Arabia Saudyjska, Katar, Jordania i w mniejszym stopniu Turcja ucieka przed tymi problemami w wojnę. Według tego samego raportu Turcja może stać się jednak niestabilnym państwem, a na pewno takim się stanie jeśli rozpocznie masową wojnę z Rosją, Chinami, Iranem, Libanem i Syrią w regionie.

Raport na temat trendów dotyczących Arabii Saudyjskiej:

Ranking utraty kontroli nad krajem, upadek rządów narodowych (ciemniejszy kolor- większe):

Sytuacja w regionie staje się więc coraz mniej przewidywalna co grozi globalną wojną i zaangażowaniem się w konflikt na Bliskim Wschodzie sił z całego świata. Oby pragmatyzm i tym razem zwyciężył studząc zapał Zachodu.

Kryzysy 2016 według raportu Davos:

za: http://www.prisonplanet.pl/polityka/desperacja_zachodu_w_syrii,p2131502665

Uzupełnienie:

http://www.prisonplanet.pl/polityka/desperackie_opcje_nato_w,p304860090

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/02/16/atak-na-syrie/

Rozejm czy wojna? Konflikt w Syrii areną wojny regionalnej?

Dotąd myślałem że to rok 2014 w związku z rebelią na Majdanie, przyłączeniem Krymu do Rosji i wojną domową na Ukrainie był najbardziej napiętym i nieprzewidywalnym rokiem w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat od rozpadu ZSRR i „zakończenia” zimnej wojny. Ale jak widać sytuacja na świecie potrafi zmieniać się dynamicznie, bywa nieprzewidywalna. Każdy następny rok jest gorszy od poprzedniego, dziś w związku desperacką polityką imperialistycznego i bandyckiego zachodu na Bliskim Wschodzie, stoimy u progu wojny światowej. Wyniszczające starcie największych potęg jest jak najbardziej realne. Lepiej by dla ludzkości było gdyby zapowiedzi interwencji zbrojnej państw Zatoki Perskiej i ich mocodawców z zachodu w Syrii były tylko „pokazem siły” i swego rodzaju wojną psychologiczną obliczoną na zastraszenie przeciwnika. Bo jeżeli nie to czekają nas dramatyczne wydarzenia. Desperacja zachodu jest wielka, zainwestowali miliardy dolarów w zorganizowanie bandyckiej rebelii w Syrii, szkolili, zbroili, finansowali, przerzucali najemników i terrorystów z innych krajów, teraz kilkuletnia, terrorystyczna kampania przeciwko Syrii a co za tym idzie plany zachodu związane z destabilizacją i podbojem Bliskiego Wschodu a co za tym idzie destabilizacji całego kontynentu euroazjatyckiego zaczynają się załamywać, głównie dzięki polityce Rosji, wspierającej legalne władze Syrii, co budzi wściekłość zachodu i może spowodować nieobliczalne w skutkach jego zachowanie. Przy czym nie liczyłbym na to że w razie wybuchu dużego konfliktu regionalnego na Bliskim Wschodzie Polska będzie bezpieczna, jako państwo, w którym do władzy doszło, w dużej mierze dzięki głupocie części społeczeństwa, najbardziej agresywnie nastawione względem Rosji, marzące o wyprowadzeniu wojsk NATO na Moskwę(po wrak Tupolewa  😉 ), ugrupowanie polityczne, starające się przekształcić Polskę, nawet bardziej niż ich poprzednicy, w państwo przyfrontowe, przedmurze natowskiego imperializmu, atakującego Rosję pod wyssanym z palca pretekstem. A zapowiedz szalonego ministra obrony narodowej, udziału Polski w „walce” z „państwem islamskim” po stronie agresora tylko ustawia Polskę jako stronę konfliktu zbrojnego, na którego raz że nas nie stać, to jeszcze jego skutki mogą się okazać dla nas tragiczne.  Tak czy siak jeżeli nie dojdzie do agresji zachodu i jego bliskowschodnich przydupasów, sługusów i najemników na suwerenną Syrię, to nie ma co się zbytnio łudzić dopiero co ledwo wynegocjowanym, jeszcze nie obowiązującym „rozejmem”, bowiem przykład Ukrainy pokazuje nam że „rozejm” można łatwo zerwać pod byle pretekstem żeby móc rozpocząć działania wojenne. Tak naprawdę to sam „rozejm” może stać się zarzewiem wojny, zachód Syrii nie odpuści, za głęboko ci psychopaci zabrnęli w bagno i nie mogą, nie chcą się wycofać, dodatkowo mają bardzo poważne problemy wewnętrzne, głównie gospodarcze i finansowe, od których uwagę chcieliby odwrócić konfliktem zbrojnym na dużą skalę, przy okazji którego zarobili by krocie na produkcji i sprzedaży broni oraz dalszym zadłużaniu państw biorących udział w konflikcie. A także pozbyli by się dużej części ludzkości w przypadku konfliktu atomowego i mieli by pretekst do wprowadzenia rządu światowego, na gruzach wielu państw,  którego celem było by „rozwiązanie” skutków globalnej wojny wywołanej prze nich samych oraz ukazanie się w roli zbawców ludzkości od skutków „nieodpowiedzialnej polityki” rządów państw narodowych. Tak czy siak całym sercem jestem po stronie legalnego rządu Syrii i władz rosyjskich oraz ich sojuszników i mam nadzieję że mimo wielu przeszkód czynionych im przez żydo-banksterskich psychopatów oraz anglo-amerykański establishment będący na ich usługach, uda im się rozwiązać konflikt w Syrii bez skutków ubocznych w postaci wojny światowej.

przemex

Kryzys uchodźców, czy działania służb?

Polityka

List Otwarty do PT Księży Proboszczów.

Definicja “Prania mózgu” – Oxford English Dictionary:
“Planowe, dokonywane czasami przy użyciu siły, usunięcie z umysłu
człowieka trwałych przekonań, zwłaszcza dotyczących polityki, w celu
zastąpienia ich innymi poglądami.
Proces ten można uznać za rodzaj przymusowego nawrócenia, jest stosowany
przez różne państwa wobec dysydentów politycznych.”

„Jest to równoznaczne z dążeniem do stworzenia rasy niewolników, którzy
w przeciwieństwie do niewolników starożytnych, nigdy nie wszczynaliby
buntów i zawsze posłusznie spełniali rozkazy jak owady podążające za
instynktami”. Edward Hunter

W drugiej dekadzie XXI wieku „nagle wystąpiła” nawała różnego rodzaju emigrantów na Europę. Kilka istotnych faktów odróżniały ją od normalnej emigracji zarobkowej. Po pierwsze, akcja była doskonale zorganizowana i tzw. przemytnicy dysponowali sprzętem typu wojskowego. Jak przedstawiają to niektóre zdjęcia, posiadali nawet statki desantowe, nie wspominając o dużych pontonach kewlarowych. Niemożliwe, aby taki sprzęt dostał się w ręce przypadkowych osobników, bez wiedzy i zgody wojska, czyli służb wywiadu i kontrwywiadu.

Ta „emigracja” zaczęła się w 2011 roku w czasie tzw. Arabskiej Wiosny. Przypomnę, że Arabska Wiosna był to szereg rebelii, najczęściej młodych ludzi, w państwach na północnym brzegu Afryki. Jak się okazało, większość była przygotowana przez tajne służby USA I NATO. Najpierw wystąpiły zamieszki w Egipcie, a potem przewrót w Libii z zamordowaniem warstwy rządzącej. Libia podzielona została na małe obszary, zarządzane przez lokalnych kacyków. Można znaleźć zdjęcia pokazujące stopień zniszczenia nie tylko całej struktury fizycznej na przykład Tripolisu, ale również struktury społecznej. O konieczności podziału państw na małe obszary pisałem już kilkakrotnie.

Przypomnę, w Libii za minionych już czasów Kadafiego, nauka w szkołach była bezpłatna. Możecie kochani rodzice porównać to do obecnej sytuacji w POlsce. Ile kosztuje tzw. wyprawka do bezpłatnej szkoły? I nie ma żadnego uzasadnienia coroczna zmiana podręczników, wprowadzana tylko i wyłącznie w celu opodatkowania społeczeństwa. Wystarczy sprawdzić, kto drukuje te podręczniki. Leczenie w Libii było bezpłatne, a jak ktoś wymagał leczenia specjalistycznego za granicą, to państwo pokrywało nie tylko koszty leczenia, ale i transportu. Nie wspomnę o całym socjalu na dziecko, mieszkanie, paliwie za grosze, itd.

W 2014 roku liczba emigrantów do Europy wzrosła do 626 000 ludzi, czyli podwoiła się w okresie 3 lat. Nie jest to nic wielkiego, ponieważ w 1992 roku, kiedy to Unia miała tylko 15 państw, liczba emigrantów wyniosła 672 000. [liczebność mieszkańców Unii w owym czasie to 380 milionów]. Tak więc te 626 000 na obecne 508 milionów to nie jest specjalna rewelacja. Jeżeli popatrzymy na przekrój narodowościowy, to najwięcej było w 2014/2015 Syryjczyków, około 20%. Afgańczycy stanowili koło 7%, a Irakijczycy około 3%. Czyli wbrew temu, co prasa podaje, uciekinierzy z krajów, w których toczyła się wojna, stanowili tylko 30% całości. Należy podkreślić, że liczba Syryjczyków uległa zwiększeniu po rozpoczęciu przez USA na wiosnę bombardowań Syrii.

Przypomnę.
Syria nie zgadzała się na budowę rurociągu przez swoje terytorium do Morza Śródziemnego. W tej sytuacji nagle, przy pomocy CIA, powstało Islamskie Państwo dokładnie na terenach, na których biegł rurociąg. Ot, taka ochrona rurociągu. Prasa podawała masę zdjęć, na których w nowiutkich Toyotach, z zamocowanymi karabinami maszynowymi, jeździli „bojownicy islamscy”, szkoleni m.in. w USA. Wiadomo, że kilkaset samochodów z Japonii do tego Islamskiego państewka nie przyfrunęło. I Toyota nie sprzedała takiej ilości nieistniejącemu podmiotowi.

Początkowo te oddziały najemników robiły za rzekomą opozycję, która chciała obalić legalnie wybranego prezydenta. Jak się okazało, najemnicy, którzy tworzyli te grupy, nie znaleźli większego poparcia wśród ludności i musieli stworzyć własne „państwo” w celu wypełnienia zadań, do jakich zostali powołani. Działania tych band najemników charakteryzowały się użyciem broni chemicznej na spokojne wsie, czy wybuchami epidemii polio na terenach swojej działalności.

To powstałe państewko islamskie zaczęło się w jakiś sposób wymykać spod kontroli, na przykład poprzez mordowanie dziennikarzy i ludności cywilnej, niszczenie masowe zabytków w Palmirze, czy Allepo. Stąd ludność miejscowa zaczęła uciekać.

Sprawa niszczenia zabytków wydaje się mieć inny szerszy cel. Już przed laty, gdy Amerykanie stworzyli Talibów, także to ugrupowanie zniszczyło, poprzez wysadzenie, najstarszy zabytek – Świątyni Buddy w Afganistanie. To niszczenie zabytków jest generalnie sprzeczne z filozofią takich band. Niszczenie zabytków ma znaczenie filozoficzne, a nie materialne. Zniszczenie starej świątyni nie mieści się w ramach działań takich band. Wydaje się, że takie działania, a podobnie jest obecnie w Syrii, gdzie zniszczono świątynie w Palmirze, zostało zaprogramowane przez kogoś innego, znacznie bardziej wykształconego. Po okupacji Iraku cała masa zabytków z Muzeów w Bagdadzie znalazła się na giełdach we Frankfurcie i USA. Jedynymi środkami transportu w owym czasie, samolotami, dysponowała Armia USA. A niszczenie zabytków można uznać za wymazywanie śladów historii. Wiadomo, że na takie zamazane karty historii można po kilku latach wpisać co się chce. Usłużnych „intelektualistów” mamy przecież na pęczki. Przypomnę co się działo po 1939 roku w sowieckim Lwowie, ile to spośród nich poszło na współpracę z sowietami.

Po pierwsze, zdziwienie budzi fakt, że uciekinierzy to w 80% młodzi mężczyźni w wieku 18 – 40 lat, posiadający paszporty syryjskie z odpowiednim wpisem, zezwalającym na przekraczanie granicy. Proszę zauważyć, że ci rzekomi uciekinierzy spokojnie przedostawali się przez granicę turecką, grecką, czy bułgarską i dopiero na granicy Węgierskiej zaczynał się problem? Po drugie, koszt takiej wyprawy prasa zagraniczna określał początkowo na 12 000 euro, potem 10 000 euro, a ostatnio podobno cena spadła do 2000 euro. Kto z biednych, bezrobotnych uciekinierów, posiada taką kasę w gotówce? Przecież kredytu nie dostał w banku na taki cel! W Polsce osoby pracujące posiadają oszczędności rzędu kilkuset złotych, a nie kilkudziesięciu tysięcy. 5 milionów rencistów i emerytów [odliczając służby] utrzymuje się średnio za około 1300 zł. A bezrobocie przekracza 10% i będzie się w okresie zimowym powiększało.

To jest jeden szlak uciekinierski. Spod bomb amerykańskich. Drugi szlak uciekinierski jest z Afryki Centralnej do Libii i potem do Włoch. I znowu dużo niejasności. Jak Murzyni, z Centralnej Afryki, spokojnie kilka tysięcy kilometrów, wędrują przez pustynię? Kto zapewnia całą logistykę? Skąd taki Murzyn ma wiedzieć, gdzie znajduje się ta łódź, która go przewiezie do raju? Nie zapominajmy, że w Centralnej Afryce porządku pilnuje Legia Cudzoziemska, czyli Francuzi. To właśnie tam przeprowadzano eksperymenty przed 3 laty ze szczepionką, po podaniu której ponad 120 osób zostało sparaliżowanych tylko z jednej wsi.

Czyli emigranci, jako zjawisko, ulegli spowolnieniu w latach 1992 – 2006, aby ponownie nasilić się. Komu na tym może zależeć? Jeżeli jakiekolwiek przedsiębiorstwo ma funkcjonować i być konkurencyjne, to musi obniżać koszty. Najlepszym, najprostszym sposobem obniżenia kosztów jest zmniejszenie wynagrodzenia robotnikom. Widzimy to w Polsce. Obecni mieszkańcy Ukrainy masowo dezerterują z przymusowego poboru do armii. Dezerterzy uciekają albo do Rosji albo to POlski. W województwie pomorskim stanowią już sporą część robotników sezonowych. Na przykład w budownictwie średnio godzina pracy to 12 -20 złotych, w zależności od wieku, stażu, rodzaju pracy itd. Robotnicy ukraińscy zadawalają się wynagrodzeniem rzędu 6 – 10 zł. Że może to być właśnie główny powód emigracji, wskazuje zainteresowanie Prezesa Niemieckiej Federacji Przemysłowej Ulricha Grillo, który oczekuje, że do Niemiec przybędzie 800 000 dodatkowych pracowników zagranicznych. Jak na razie, to właśnie Niemcy są głównym państwem w Unii, stwarzającym opór przed jakimiś wspólnymi sankcjami przeciw emigrantom. U. Grill powiedział w Dreźnie: „Z powodu naszego rozwoju demograficznego jesteśmy w trudnej sytuacji, możemy mieć dobrobyt i wzrost gospodarczy przez imigrację”.

Okazało się także, że większość paszportów jest fałszywych i drukowanych w Katarze, a rozprowadzanych przez bandy dzihadystów. Katar jest całkowicie kontrolowany przez USA. Jak to ujawnił przeciek z austriackich służb wywiadowczych, emigracja syryjskich uchodźców do Europy została zorganizowana przez USA. Oczywiście do chwili obecnej Departament Stanu tego nie potwierdził. Przypomnę jednakże, że p. Nuland z Rządu USA oficjalnie potwierdziła, że snajperzy i siły na Majdanie były przygotowywane przez USA kosztem 5 miliardów dolarów. Pan Soros dodatkowo przyznał się, że władował w „Ukrainę” 20 miliardów dolarów na fundusz rozwoju demokracji. W Polsce ta rolę pełni Fundacja Batorego.

Kolejna sprawa, która budzi zdziwienie, to fakt, publikacji jakiegoś jednego zdjęcia rzekomego chłopca tureckiego, we wszystkich gazetach w Europie plus telewizja. Takie przełożenie na prasę mogą mieć tylko służby specjalne NATO. Nie należy zapominać, że budżet wojskowy USA to 675 miliardów dolarów, a łącznie z budżetem NATO, to ponad bilion dolarów. Na coś tak olbrzymie pieniądze trzeba wydać.

Przypomnę dla porównania, że budżet Rosji, którą nas tak straszą, to tylko 62 miliardy dolarów, czyli 15 razy mniej. To, że cała akcja dezinformacyjna z rzekomymi uciekinierami jest sfingowana świadczy właśnie to zdjęcie. Możemy to prześledzić na podstawie analizy zdjęcia przedstawiającego rzekomego chłopca syryjskiego leżącego martwego na plaży tureckiej, a przy nim stoi jakiś ratownik. Problem polega na tym, że rzekome zwłoki leża prostopadle do fali a powinny leżeć równolegle. Poza tym jak się powiększy zdjęcie to widać na plaży ludzi w strojach kąpielowych zupełnie nie interesujących się tym, co robią tzw. ratownicy. Nie wspominając już o tym, że rzekomy ratownik chodzi po plaży z aparatem fotograficznym, a nie z torbą ratowniczą.

Ten rzekomy policjant także stoi nad ……… jak przysłowiowy palant. Jak twierdzi w wywiadzie, został wezwany do topielca, a ani torby ratowniczej, ani nawet noszy nie ma. To w jakim celu on tam przyszedł? Poza tym, dwa różne zdjęcia pokazują w zupełnie innym otoczeniu rzekome znalezienie zwłok.

Jest to zupełnie niezrozumiała sytuacja. Leży dziecko i nikt nie chce podejść, a rzekomi strażnicy także stoją dziwnie obojętni, nie wskazując specjalnego zapału na podniesienie, udzielenie pomocy itd. Obecnie natomiast w mediach masowej dezinformacji pełno wywiadów z tym „ratownikiem”.

Tak źle spreparowane zdjęcie, podobnie jak smoleńskie, czy katastrofy malezyjskiego samolotu na Ukrainie, są bezpośrednim dowodem obniżania poziomu służb. Takich fuch to nawet komuniści nie odstawiali. Według danych opublikowanych w NYT, czy Guardianie, CIA utworzyła w Turcji i Jordanii szereg różnych ośrodków do szkolenia grup wojskowych. Podobne ośrodki powstały w Teksasie. Tak wyszkoleni najemnicy byli przerzucani do Syrii, rozpoczynali ofensywę przeciwko Irakowi. Zakup broni finansuje głównie Arabia Saudyjska i Katar. W Turcji NATO ma ponad dwadzieścia baz lotniczych, wywiadu elektronicznego i morskich noszących nazwę LABDCOM, Centralne dowództwo wojsk lądowych NATO zostało przeniesione do Smyrny, skąd kieruje się akcjami przeciwko Syrii i Irakowi.

W Jordanii CIA prowadzi dwuletni program szkoleniowy dla rebeliantów. Odziały tych najemników czasami działają pod nazwa Al Kaidy w Syrii. Oddziały te stwarzają dodatkowe fale uciekinierów wielkodusznie przyjmowanych w Turcji i Jordanii. Dodam tylko, że po 4 latach wojny w Syrii ocenia się liczbę zamordowanych na ponad 240 000.

Dr Jerzy Jaśkowski
Polska
2015-09-11

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl