Libia: Pięć lat bez Kaddafiego. Pięć lat bez państwa. Czyli piąta rocznica zdemolowania Libii przez bandytów z NATO.

Muammar Gaddafi

20 października 2011 roku z rąk libijskich powstańców, wspieranych przez wojska NATO, zginął schwytany przez nich płk. Muammar Kaddafi. Wojna cywilna w Libii przerodziła się w międzyplemienne rozprawy, które trwają już szósty rok z rzędu. Miejsce kryzysu zajął wszechogarniający chaos stwarzający zagrożenie dla całego regionu.

Powstańcy dosłownie rozszarpali Kaddadiego. Kadry okrutnej rozprawy, sfilmowane przez jednego z jej uczestników na telefon komórkowy, obiegły cały świat. Śmierć Kaddafiego nie była egzekucją z wyroku sądu, lecz była zabójstwem, przestępstwem kryminalnym, które raczej nie doczeka się śledztwa i ustalenia prawdy — uważa Oleg Pieresypkin, dyplomata, który w drugiej połowie lat 80. piastował urząd nadzwyczajnego i pełnomocnego ambasadora ZSRR w Libii.  „Żadni powstańcy nie wyzwalali ani Trypolisu ani Syrty. To byli opłaceni przez Zachód najemnicy. Muammar Kaddadi został schwycony w wyniku operacji specjalnej NATO, po czym przekazywany był z rąk do rąk przez bandy rywalizujące o prawo do jego zabójstwa” — mówi przewodniczący Rosyjskiego Komitetu Solidarności z Narodami Libii i Syrii Siergiej Baburin. Przyczyny, dla których Zachód, a przede wszystkim USA, dążyły do obalenia Kaddafiego, są przede wszystkim natury gospodarczej — uważa Oleg Pieresypkin. „Według różnych źródeł, około 180 mld dolarów należących do Kaddafiego było zainwestowanych w papiery wartościowe w Europie Zachodniej i w USA. Wszystkie te pieniądze zostały naturalnie skonfiskowane, tak jak liczne obiekty nieruchomości” — mówi dyplomata. Ważną rolę w odsunięciu Kaddafiego od władzy odegrał strach przed niezrozumiałą przez Zachód alternatywą socjalną, którą pułkownik przedłożył światu pod postacią stworzonego przezeń pojęcia „dżamahirijja”. Proponowany przez Kaddafiego ustrój nie wpisywał się w zachodni model demokracji, dlatego że sięgał korzeniami wielowiekowych tradycji ludów arabskich, choć uwzględniał też współczesne realia. Zachodnim strategom wydawało się, że dużo łatwiej zmusić Libię do wprowadzenia zunifikowanego modelu państwowego” — przekonuje Siergiej Baburin. Do tej pory znaczna część społeczeństwa ma nadzieję na budowę nowej Libii i integrację kraju ze światowym systemem gospodarczym i politycznym, na co Libijczycy nie mogli liczyć za rządów Kaddafiego, kiedy to Libia pozostawała w izolacji. Takie nastroje panują w szczególności wśród młodych Libijczyków, którzy stanowią około 60% społeczeństwa. „Wiosna arabska” w Libii pozostawiła po sobie ciężką traumę, która stała się udziałem wszystkich Libijczyków. Kraj utracił jedność, porządek, stabilność.  Uwolniona od dyktatury Kaddafiego, Libia cofnęła się pod każdym względem. Państwowe instytuty zostały zrujnowane. Gospodarka kraju ulega załamaniu: wydobycie ropy, głównego bogactwa kraju, spadło czterokrotnie. Do kraju przedostały się oddziały radykalnych islamistów z PI i dziś amerykańskie lotnictwo znów bombarduje libijskie terytorium. Kraj stał się ogniskiem niestabilności dla całego Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Wszystkie starania ONZ o utrzymanie jedności Libii spełzły na niczym. W kraju działają dwa bloki wojskowo-polityczne, dwa, a de facto trzy rządy. Libia nie funkcjonuje już jako jeden kraj i bardzo potrzebuje twardej ręki, niewykluczone że rządów wojskowych, żeby ocalić go od ostatecznego rozpadu. Rozpadu, do którego przywiodły, powtórzmy raz jeszcze, kraje Zachodu. Przypomnijmy na koniec reakcję Hillary Clinton, pełniącej wówczas obowiązki amerykańskiej sekretarz stanu, na wiadomość o śmierci libijskiego pułkownika Muammara Kaddafiego: „Przyszliśmy, zobaczyliśmy, on nie żyje”. I choć ówczesna sekretarz stanu przekonywała później na antenie Fox News, że Waszyngton nie wiedział, co się wydarzyło, to reakcja Clinton mówi sama za siebie.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/opinie/201610204101507-Kaddafi-Libia/

Odnośnie owej „dyktatury” Kadafiego należy zauważyć że fakt stworzenia przez Kadafiego systemu rządów które nie spełniały „standardów” zachodniej demokratury parlamentarnej będącej w rzeczywistości zakamuflowanym systemem dyktatorskim nie oznacza że należy nazywać ten system „dyktaturą”. Nie wszędzie na świecie musi obowiązywać jednorodna neoliberalna szkodliwa ideologia. Libijczycy mieli prawo do zarządzania własnym krajem według własnych zasad, praw i tradycji obowiązujących na tym terenie od setek lat. I nikt nie miał prawa im tego odbierać, w dodatku za pomocą bomb i band najemników podobno  dlatego że ów system był rzekomo niedemokratyczny. Po za tym co to za „dyktatura” która zapewniała prąd, wodę, darmową opiekę medyczną, szkolnictwo za darmo czy benzynę za grosze  i dziesiątki rozmaitych ulg? Chciałoby się żyć w takiej „dyktaturze”.
przemex
Reklamy

Przewroty w Brazylii, Wenezueli i RPA.

Polityka
PrisonPlanet.pl
Polska
2016-05-15

Zachodni system chroniąc swoją pozycję na międzynarodowej arenie prowadzi obecnie zapowiedziane operacje destabilizacyjne krajów BRICS.

Można by powiedzieć, że obecnie w Brazylii dokonano przewrotu niszczącego, podobnie jak na Ukrainie demokrację by sprowadzić kraj z powrotem pod kontrolę. Prezydent Dilma Rousseff została odwołana ze stanowiska na bazie zmyślonych oskarżeń ignorując 54 miliony Brazylijczyków, którzy na nią głosowali. Zastąpi ją prozachodni Michel Temer. Jego pozycja daje zupełnie nowe znaczenie idei rządów jednego procenta ponieważ Temer ma jedynie 1% poparcia społecznego. Rousseff została zawieszona na 180 dni, podczas gdy trwa proces impeachmentu.

Tym samym Brazylia dołączyła na listę przeprowadzonych, udanych zamachów stanu w HondurasieParagwaju. Podobnie jak w przypadku osób z Argentyny i Ukrainy mieszkańcy Brazylii niedługo dowiedzą się co to znaczy neoliberalna stabilizacja. Stwierdzam to ponieważ w tym rejonie świata, jak zaznacza wielu analityków, tego typu przewrót sygnalizuje znacznie szersze zmiany na kontynencie. Zamach stanu, który miał miejsce w 1964 roku w Brazylii ustanowił brutalną dyktaturę wojskową i był tylko pierwszym krokiem w kampanii przewrotów Operacji Kondor, które pozostawiły cały region pod juntami wojskowymi. Obecnie więc wydaje się, iż tymi działaniami USA zasygnalizowało, że nawet drobne reformy, czy zmiany jednobiegunowego kierunku świata są niedopuszczalne.

Na kontynencie trwa również dalece zaawansowana destabilizacja Wenezueli gdzie kraj stracił już możliwość podtrzymania dodruku pieniądza, na porządku dziennym są odłączenia prądu, zamieszki i potężne kolejki po jedzenie oraz wszechobecny głód.

Zdjęcia z Caracas:

W kraju trwa również fala zamachów na działaczy lojalnych wobec Rewolucji Boliwariańskiej. W Wenezueli przeprowadzono referendum które uzyskało niezbędną ilość podpisów by usunąć premiera Nicolása Maduro z urzędu.

Wydaje się więc, iż pchanie dużej części świata w niekończące się wojny na Bliskim Wschodzie, które już dziś destabilizują Europę wsparte będą przewrotami w Ameryce Łacińskiej, destabilizującymi USA. Amerykańska granica południowa przypomina już dziś to co się dzieje z uchodźcami w Europie, obecny więc proces destabilizacji jedynie wzmocni tą tendencję.

Kolejnym krajem BRICS, podważającym supremację dolara i jednokierunkowego świata jest Republika Południowej Afryki. W kraju sąd orzekł, że premier Jacob Zuma musi ponownie stanąć przed sądem mierząc się z setkami oskarżeń które zostały oddalone lata temu. Oprócz destabilizacji politycznej w Republice Południowej Afryki przetoczyła się fala podpaleń, o które rząd oskarżył amerykańską ambasadę (czyli CIA).

Patrząc na obecny rozwój wydarzeń wokół Rosji (członka BRICS), słuszny bądź nie kierunek ekspansji krajów BRICS i dążenie do niezależności natrafiło na zdecydowany opór, którego konsekwencje w krótkim okresie są już widoczne, natomiast w długiej perspektywie jak zaznaczył ostatnio ojciec Reganomiki Paul Craig Roberts mogą prowadzić do globalnego konfliktu.

za: http://www.prisonplanet.pl/polityka/przewroty_w_brazylii,p1147393312

Operacja globalnej destabilizacji dla wprowadzenia NWO trwa. Wprawdzie banksterzy ponieśli kilka klęsk, ale operacja wdrażania „nowego porządku świata” nadal trwa na wielu innych poziomach i kierunkach, operacja destabilizacji Ameryki Łacińskiej czy BRICS jest jednym z nich. Międzynarodowy żyd-bankster nie odpuszcza, tak łatwo jak niektórzy sądzą z władzy, wpływów i zdobytych pozycji nie zrezygnują, mają zbyt dużo do stracenia, zbyt długo podbijali planetę i zbyt dużo środków i zasobów w to włożyli. Więc za wszelką cenę będą bronić swoich dotychczasowych stref wpływów, jeszcze nie jeden kraj stanie w płomieniach wojny i rewolucji, organizowanych przez żydo-zachód. W swojej desperacji będą w stanie się posunąć nawet do rozpętania globalnej wojny, byle tylko utrzymać się przy władzy i nie musi być to wojna atomowa, ta bowiem zbytnio zrujnowała i skaziła by planetę, czyniąc ją niezdatną do zamieszkania również dla „narodu wybranego” a w szczególności jego elit, zarządzających zachodnim światem. W takiej wojnie również zachód czy Izrael dostałby mocnego łupnia. Najlepszym więc wariantem dla Międzynarodowego żyda jest długoletnia wojna konwencjonalna, połączona z szeregiem rewolucji i przewrotów w wielu krajach. W czasie trwania takiej wojny, można zarobić krocie choćby na sprzedaży broni a po wojnie na „odbudowie”(ta odbudowa to również proces uzależniania i podbijania „odbudowywanych” krajów)szeregu krajów ze zniszczeń.

przemex

Nie było jeszcze tak zbrodniczej organizacji jak rząd USA – może poza papiestwem…

Paul Craig Roberts
paulcraigroberts.org
9 stycznia 2016

Rząd Stanów Zjednoczonych, jako jedyny na świecie, uparcie twierdzi, że jego prawo i dyktat stoją ponad suwerennością innych państw. Waszyngton narzuca władzę amerykańskich sądów nad obcokrajowcami i rości sobie prawo do narzucania ekstraterytorialnej jurysdykcji swoich sądów na działalność prowadzoną poza granicami kraju, której nie aprobuje Waszyngton bądź amerykańskie grupy interesu. Najpoważniejszym skutkiem waszyngtońskiego lekceważenia suwerenności krajów jest prawdopodobnie rozciąganie przez Waszyngton swojej władzy nad obcokrajowcami na bazie zupełnie bezpodstawnego oskarżenia ich o terroryzm.

Rozważmy kilka przykładów. Najpierw Waszyngton zmusił rząd Szwajcarii do pogwałcenia własnego prawa bankowego, zmuszając ten kraj do uchylenia gwarancji poufności zawartej w prawie bankowym. Szwajcaria jest rzekomo demokracją, jednak jej prawo ustalane jest w Waszyngtonie, przez ludzi, których Szwajcarzy nie wybrali na swoich reprezentantów.

Weźmy „skandal piłkarski”, spreparowany przez Waszyngton, najwyraźniej w celu skompromitowania Rosji. Siedzibą organizacji piłkarskiej jest Szwajcaria, nie powstrzymało to jednak Waszyngtonu od wysłania tam agentów FBI i aresztowania obywateli tego kraju. Wyobraźcie sobie, że Szwajcaria wysyła swoich agentów federalnych do USA, by aresztowali amerykańskich obywateli.

Przypomnijcie sobie grzywnę w wysokości 9 miliardów dolarów, jaką Waszyngton nałożył na francuski bank, bo ten nie uznał w pełni sankcji Waszyngtonu narzuconych na Iran. Takie narzucenie przez Waszyngton kontroli na zagraniczną instytucję finansową jest nawet bardziej bezczelne i nielegalne, kiedy wziąć pod uwagę fakt, że narzucone na Iran sankcje oraz żądanie, by inne kraje również je respektowały, same w sobie są bezprawnymi czynami. W istocie mamy do czynienia z potrójną nielegalnością, ponieważ sankcje zostały narzucone w oparciu o zmyślone i sfabrykowane oskarżenia, które były kłamstwem.

Albo zwróćcie uwagę, jak Waszyngton dowodzi swojej władzy nad realizacją kontraktu pomiędzy francuską firmą stoczniową a rządem Rosji, zmuszając francuską firmę do zerwania umowy, co kosztowało ją miliardy dolarów, a francuską gospodarkę – ogromną liczbę miejsc pracy. Była to kolejna waszyngtońska nauczka dla Rosji za niezastosowanie się do poleceń USA w sprawie Krymu.

Wyobraźcie sobie świat, w którym każdy kraj deklaruje stosowalność swojego prawa za granicą. Na takim świecie panowałby ciągły chaos, a walki prawne i zbrojne wojny pochłonęłyby światowy PKB.

Zdominowany przez neokonserwatystów Waszyngton uważa, że żadne inne kodeksy prawne nie mają znaczenia, jako że to sama historia wybrała Amerykę, by ta narzuciła światu swoją hegemonię. Liczy się tylko wola Waszyngtonu. Nawet prawo nie jest potrzebne, gdyż Waszyngton często zastępuje prawo rozkazami, jak to miało miejsce, kiedy Richard Armitage, zastępca sekretarza stanu (mianowane, a nie wybieralne stanowisko) powiedział prezydentowi Pakistanu, by ten robił, co mu się każe, bo inaczej „zbombardujemy was tak, że wrócicie do epoki kamienia łupanego”.

Spróbujcie sobie wyobrazić, że prezydent Rosji albo Chin wydaje takie polecenie innemu krajowi.

W rzeczywistości Waszyngton faktycznie zbombardował spore obszary Pakistanu, mordując tysiące kobiet, dzieci i starszyznę. Usprawiedliwiał to twierdzeniem o ekstraterytorialności działań militarnych USA w innych krajach, z którymi nie znajduje się on w stanie wojny.

Choć wszystko to brzmi przerażająco, najgorsze przestępstwa Waszyngtonu, popełniane przeciwko innym narodom to te, gdy Waszyngton porywa obywateli innych krajów i umieszcza ich w Guantanamo na Kubie albo w tajnych kazamatach w takich przestępczych państwach, jak Egipt czy Polska, gdzie są przetrzymywani i torturowani z pogwałceniem zarówno prawa USA, jak i prawa międzynarodowego. Te skandaliczne zbrodnie dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że rząd Stanów Zjednoczonych jest najstraszliwszym przestępczym przedsiębiorstwem, jakie kiedykolwiek istniało na Ziemi.

Kiedy neokonserwatywny reżim Georga W. Busha rozpoczął nielegalną inwazję na Afganistan, ten bandycki reżim w Waszyngtonie desperacko potrzebował „terrorystów” dla usprawiedliwienia nielegalnej inwazji, która w świetle prawa międzynarodowego stanowi zbrodnię wojenną. Jednak nie było żadnych terrorystów. Zatem Waszyngton rozrzucił ulotki nad kontrolowanymi przez odpowiednie siły terytoriami, oferując za „terrorystów” nagrody warte tysiące dolarów. Tamtejsi przywódcy lokalnych bojówek albo band najemników, trzymający region pod butem, skorzystali z okazji i łapali każdego bezbronnego człowieka, po czym sprzedawali go Amerykanom za dary.

Jedynym dowodem, że „terroryści” byli terrorystami jest to, że ci niewinni ludzie byli sprzedani Amerykanom jako „terroryści”.

Wczoraj Faez Mohammed Ahmed al-Kandari [Kuwejtczyk] został zwolniony po 14 latach tortur stosowanych przez „Amerykę wolności i demokracji”. Oficer wojskowy USA płk Barry Wingard, reprezentujący Al-Kandari’ego powiedział, że „nie ma żadnych dowodów poza faktem, że jest on muzułmaninem, który znalazł się w Afganistanie w złym miejscu i czasie, wspieranym pogłoskami i pogłoskami opartymi na pogłoskach (opartych na pogłoskach…). Nigdy nie spotkałem się z wykorzystaniem czegoś takiego jako podstawy do wsadzenia kogoś za kratki”. Jeszcze mniej – powiedział płk Wingard – było powodów do wieloletnich wymyślnych tortur, mających na celu wymuszenie przyznania się do rzekomych przestępstw.

Nie łudźcie sie, że zachodnie media przedstawią wam te fakty. Żeby się o tym dowiedzieć, musicie zajrzeć na RT, na stronę Stephena Lendmana lub tutaj.

Zachodnie presstytutki są elementem zbrodniczych operacji Waszyngtonu.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: The US Government is the most complete criminal organization in human history

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/27/nie-bylo-jeszcze-tak-zbrodniczej-organizacji-jak-rzad-usa/

Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/

Wojny Zachodu i masowa migracja do Europy.

Polityka

Dla nawet mało zorientowanego w globalnych sprawach obywatela nie jest tajemnicą, iż toczące się od 2011 roku kolorowe rewolucje w Afryce Północnej (Tunezji, Egipcie, Bahrajnie, Jemenie, Algierii) i na Bliskim Wschodzie, które do tej pory zniszczyły doszczętnie Libięzdestabilizowały skutecznie Syrię i Irak są dziełem USA, krajów europy zrzeszonych w NATO, w tym Polski oraz prozachodnich krajów Zatoki Perskiej. Projekt ten sformułowany przez m.in. Zbigniewa Brzezińskiego, Bernarda Lewisa i innych prominentnych przedstawicieli anglo-amerykańskiego establishmentu został wdrożony jak to publicznie stwierdził generał Wesley Clark w życie po atakach na World Trade Center w 2001 roku i zakładał przejęcie Iraku, Syrii, Libanu, Libii, Somalii, Sudanu kończąc na Iranie.

Początkowa fala destabilizacji, która uderzyła najmocniej w Libię, najbardziej rozwinięty na tamte czasy kraj w Afryce, pozostawiła kraj w kompletnej ruinie. Za zgodą Zachodu władzę w kraju przejęły osoby bezpośrednio powiązane z al-Kaidą, które wcześniej zabijały żołnierzy USA w Iraku i obecnie rozszerzającym swe wpływy ISIS. Efektem tej wojny była pierwsza fala uciekinierów ze zrujnowanego kraju, która podążyła do Europy.

Jak wykazała ostatnio amerykańska komisja śledcza po przejęciu Libii USA przetransferowało bojowników i broń do Syrii gdzie rozpoczęto kolejny krok operacji. Syria do czasów wojny była przy swojej wschodniej granicy z Irakiem miejscem dokąd zmierzała potężna migracja, głównie Chrześcijan uciekających z kontrolowanego przez USA Iraku. Ocenia się, iż na tej granicy żyło około miliona Irakijczyków.

Film „Wojna to pokój” opowiadający o tym procesie:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Irak po przejęciu go przez Zachód stał się miejscem potężnych prześladowań Chrześcijan i innych mniejszości. Po rozpoczęciu wojny w Syrii i ekspansji terytorialnej fundamentalnych jednostek terrorystycznych działających pod kontrolą Zachodu oraz Kataru i Arabii Saudyjskiej, masowych egzekucjach Chrześcijan i innych niewiernych uchodźcy z Iraku zaczęli migrować dalej na zachód do Libanu, Egiptu, Europy jak również Jordanii, Turcji i Iraku. Kraje takie jak Katar, Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Bahrain odmówiły przyjęcia migrantów. Częściowo ten problem pokazuje poniżej zamieszczony wykres. Jak się ocenia w ciągu 4 lat wojny około połowa 22 milionowej Syryjskiej populacji zginęła lub opuściła kraj w poszukiwaniu bezpieczniejszego miejsca.

Dodatkowo mamy oczywiście tragiczną w skutkach wojnę w Jemenie, który to kraj jest kompletnie bezbronny na jakiekolwiek ataki z powietrza a jednak jest nieustannie bombardowany przez Arabię Saudyjską. To jest zbrodnia przeciwko ludzkości.

Libia, która obecnie jest bazą ISIS rozszerzającego swoje działania na Egipt i Tunezję powoduje dalszą destabilizację regionu Afryki Północnej. Wszystko to w połączeniu z narastającą presją dewaluacji dolara i tym samym raptownie drożejących produktów spożywczych i brakiem polityki migracyjnej Unii Europejskiej powoduje, iż jesteśmy światkami epokowej, destabilizującej kraje narodowe fali migracji na kontynent Europejski.

Obecnie obserwowany w Europie proces migracji nie jest jednak odosobnionym zjawiskiem. Jest to skoordynowany globalnie program. Niemalże taki sam proces ma obecnie miejsce w USA gdzie w pełni otwarto południową granicę przez którą przepływają fale emigrantów z destabilizowanych obecnie krajów Ameryki południowej, którzy to emigranci dostają od razu pomoc rządową, darmowe mieszkania, szkoły itd. Nie możemy zatem mówić o przypadku, obserwujemy koordynowany odgórnie proces polityczny mający na celu zmianę obrazu świata zachodniego.

Jak już wielokrotnie pisaliśmy cały ten plan został bardzo wnikliwie opisany przez m.in. doradcę ONZ, Jacquesa Attali, który napisał, iż USA będzie musiało przyjąć potężne fale emigrantów z ameryki łacińskiej by stworzyć podwaliny nowego systemu ekonomicznego, którego głównym obszarem będzie rejon Pacyfiku. W wyniku tej migracji USA stanie się krajem hiszpańskojęzycznym. “Dla takiego odmłodzenia siły roboczej, Stany Zjednoczone będą musiały stać się hiszpańskojęzycznym narodem.” napisał Attali. Jeśli natomiast chodzi o Europę to będzie ona tak dalece zdestabilizowana, iż „Ludność cywilna zostanie złapana pomiędzy dwiema liniami ognia. Jak już wspomniano, w tym tempie, to nie jutrzejsza Afryka będzie pewnego dnia przypominała dzisiejszy Zachód, ale cały Zachód będzie przypominał dzisiejszą Afrykę.” W Europie przy obecnie pogłębiającym się kryzysie finansowym i bezrobociu na poziomie wielkiej depresji milionowe fale emigrantów jeszcze bardziej obciążą nadwyrężone budżety bankrutujących państw czego efektem będą pogłębiające się konflikty społeczne, terroryzm, czy nacjonalizm.

Obecnie rozgrywający się w europie kryzys humanitarny jest zatem bezpośrednim efektem amerykańsko-europejskich wojen dążących do obalenia niezależnych i w miarę stabilnych, wyżej omówionych państw. Rozwiązaniem problemu jest oczywiście w pierwszej kolejności zatrzymanie wojen oraz zatrzymanie sponsorowania destabilizujących kraje grup terrorystycznych. Bez tego pierwszego kroku jakiekolwiek działania zaradcze i proponowane przez Angele Merkel “ratowanie spodziewanych 800.000 uchodźców” plus 4 milionów z obozów w Turcji, Jordanii i Libanu jest drogą donikąd. Wojna jednak nie wydaje się zmierzać ku końcowi a opisany przez gen. Wesleya Clarka program jest zrealizowany w najwyżej 30% co karze przypuszczać, iż obecnie jesteśmy świadkami dopiero pierwszej fali migracji, które według specjalistów od demografii będą się nasilały aż do 2040-2050 roku powodując całą masę kolejnych kryzysów i nasilającą się depopulację.

PrisonPlanet.pl
Polska
2015-09-04

Dodatki:
Warto przypomnieć że szeroka destabilizacja Europy Zachodniej i Południowej, Ameryki Północnej, Bliskiego i Środkowego Wschodu, Afryki Północnej oraz innych części świata ma na celu stworzenie „odpowiednio wielkiego kryzysu”, nie tylko finansowego ale wielopoziomowego, wieloaspektowego kryzysu politycznego, społecznego, gospodarczego, religijnego, nawet klimatycznego, itp. o skali globalnej pod pretekstem którego to „kryzysu” ma zostać wprowadzony totalitarny „nowy porządek świata”. Elity celowo wpędzają świat w anarchię, chaos, destabilizację aby uzasadnić w ten sposób wprowadzenie światowej dyktatury, jednego rządu światowego przy pomocy którego chwycą narody świata za pysk, a tworzony obecnie sztucznie światowy „kryzys” ma zmusić społeczeństwa do tego aby sami zażądali od elit aby te zapanowały nad sytuacją choćby siłą nawet kosztem likwidacji ostatnich swobód i praw obywatelskich jakie im jeszcze zostały. Przy czym oczywiście trwająca obecnie szeroka akcja dezinformacyjna i nachalna propaganda medialna brutalnie zniekształcająca rzeczywistość ma na celu zamaskowanie najważniejszego faktu, że za obecnym światowym „kryzysem” stoją ci sami ludzie i te same siły które nieco później odgrywały będą rolę „zbawców” ludzkości.
przemex