Cunningham: grecka katastrofa czeka wszystkie kraje Zachodu, w tym USA

Kryzys w Grecji i Europie jest tym bardziej absurdalny, że w ciągu nanosekundy dług można umorzyć i świat odetchnie z ulgą – uważa amerykański dziennikarz. Jednak upór neoliberalnych elit doprowadzi do zapaści zarówno w Starym, jak i Nowym Świecie.

Katastrofa, która ma miejsce w Grecji, stanowi prolog do scenariusza globalnych wstrząsów gospodarczych — pisze amerykański dziennikarz Finian Cunningham w swojej rubryce dla Sputnika.

Analityk uważa, że brukselscy urzędnicy obawiają się, iż greckie niepokoje przerzucą się na pozostałą Europę: jeszcze większe pod względem skali kryzysy mogą czekać Włochy, Hiszpanię, Portugalię i Francję — państwa, które mają dług nie mniejszy niż Grecja. Finian Cunningham podkreśla, że w środku całego zachodniego systemu kapitalistycznego gromadzi się astronomiczny dług, królem dłużników są USA — 17 bilionów dolarów, a takie miasta jak Detroit i Stockton (stan Kalifornia) już zbankrutowały, dając przykład innym amerykańskim miastom. W jednej z rubryk redakcja gazety The New York Times także wyraziła niepokój w związku ze stanem globalnego długu — „nieuleczalnej choroby”, zwracając uwagę na politykę gospodarczą, w której ramach państwa zachodnie na przestrzeni ostatnich lat „wpompowali” w gospodarkę 10 bilionów dolarów, ale jednocześnie nie osiągnęli jej skuteczności.

Amerykański dziennikarz uważa, że przyczyną systematycznego zamieszania w gospodarce światowej jest kryzys dominującego modelu organizacji życia gospodarczego — kapitalizmu.

„Z powodu zmniejszenia zysków w sektorach produkcyjnych kapitalizm zdegradował od systemu, zapewniającego ludziom dobrobyt, do systemu finansowego kasyna. Stał się formą finansowego parazytyzmu, spekulacji walutowych i giełdowych, za którymi kryją się interesy banków i fikcyjnego kapitału. System oddzielił się od rzeczywistego świata” — uważa Cunningham.

Jego zdaniem, źródła „niewolnictwa dłużnego” kryją się w neoliberalnej ideologii deregulacji gospodarki i regresywnego opodatkowania (zmniejszenie stopy procentowej w miarę wzrostu dochodu). To z kolei doprowadziło do obniżenia bezpieczeństwa społecznego, gdy ostre cięcia wydatków publicznych odbywają się kosztem bezrobotnych i emerytów.

Natomiast giełdy — pisze analityk — funkcjonują w równoległej przestrzeni ze swoimi wzlotami i upadkami, związanymi z ruchem fikcyjnego kapitału. Tymczasem globalny dług się gromadzi.

Według ocen dziennikarza, wynosi on 680 bilionów dolarów.

„Ten dług nigdy nie zostanie spłacony, ponieważ nie wiadomo, komu ma zostać spłacony? <…> Kryzys w Grecji i Europie w ogólnym zarysie jest tym bardziej absurdalny, ponieważ w ciągu nanosekundy dług można umorzyć i świat odetchnie z ulgą” — cytuje dziennikarz słowa byłego analityka Banku Światowego Petera Koeniga, będącego krytykiem kapitalizmu.

Wskutek umorzenia długu, jeśli do tego dojdzie — mówi dalej Cunningham — poniesie straty część elity finansowej, która decyduje o polityce tak zwanych demokratycznych rządów. Wydaje się, że do alternatywnych decyzji przywódcom politycznym Zachodu brakuje niezależności i zdolności intelektualnych.

„Grecja to katastrofa, rozprzestrzeniająca się na wszystkie kraje zachodnie. Sceny chaosu i desperacji na ulicach Grecji niebawem można będzie obserwować w Europie i USA” — uważa amerykański dziennikarz. Proponuje on prawdopodobny algorytm rozwiązania — najpierw trzeba zrezygnować z narzucanego wyboru między surowymi i „łagodnymi” cięciami budżetowymi, co akurat zostało zrobione w Grecji.

„Ponadto kapitalizm jako podstawa dla społeczeństwa i produkcji powinien zostać uznany za nieżywotny. Wyczerpał się i zbankrutował we wszystkich sensach — moralnym, politycznym i gospodarczym” — konkluduje analityk.

Troika planuje sfałszować referendum w Grecji

Ekonomia
W kluczowym niedzielnym referendum w którym Grecy przygotowują się do podjęcia decyzji czy przyjąć dofinansowanie z UE i MFW, ekonomista Martin Armstrong twierdzi, że trojka planuje sfałszować głosowanie.Armstrong cytuje greckiego ministra finansów Yanisa Varoufakisa, który oskarżył UE o zmuszenie Grecji do zamknięcia banków „wyłącznie w celu szantażowania” i wymuszenia „głosowania na „tak” w odniesieniu do nietrwałego rozwiązania, które byłoby złe dla Europy.Armstrong, który jest znany z tego, iż z powodzeniem przewidział Czarny poniedziałek 1987 roku, a także rosyjską zapaść finansową 1998 roku, twierdzi, że przywódcy UE są zdesperowani i chcą zapobiec temu by Grecja opuściła strefę euro, ponieważ może to pchnąć Francję w tym samym kierunku. Taka ewentualność z kolei również wzmocni szanse na wyjście Brytanii z UE i może pchnąć Grecję w ramiona Rosji.

Sytuacja jest tak tragiczna, że rządzący mogą nawet sfałszować referendum, aby uzyskać upragniony wynik, twierdzi Armstrong.

„Oni nie chcą rozwiązać kryzysu w strefie euro, ponieważ widzą tylko swój własny interes i wydaje im się, że mogą wymusić własną wolę na wszystkich ludziach. Oni zrobią wszystko co w ich mocy, by sfałszować greckie referendum by pokazać, że Grecy chcą Brukseli”, pisze Armstrong.

„Wydaje się, że to jest dla nich jedyny sposób na odwrócenie kryzysu przez uzyskanie fałszywego głosu na TAK, który jest ekonomicznym samobójstwem. Troika będzie próbowała sfałszować referendum podobnie jak z wyborami w Szkocji.”

Cykle ekonomiczne Armstronga:

Słowa Armstronga nie są tak szalone jak się wydaje, biorąc pod uwagę stosunek przywódców UE do idei greckiego referendum. Zgodnie z Varoufakisem kiedy omawiano je w zeszłym tygodniu, „trojka zareagowała z pogardą”„lekceważeniem” na samą myśl, że Grekom będzie oddany demokratyczny głos co do przyszłości kraju, mówiąc, że przywódcy UE powiedzieli mu, że „od zwykłych ludzi nie można oczekiwać”, aby zrozumieli te skomplikowane kwestie.”

Jak pisaliśmy na początku tego tygodnia, krążą raporty stwierdzające, że MFW nakazuje amerykańskim firmom wycieczkowym by płaciły bezpośrednio do MFW i wstrzymały należne pieniądze greckim hotelom. Jeśli jest to prawdą to jest to zdumiewająco drakońska forma kontroli kapitałowej i bezpośredni atak na  właścicieli prywatnych firm w Grecji. MFW jednak zaprzecza tym raportom.

Niektórzy Grecy są zaniepokojeni stanem wojennym, a nawet wojną domową która może wybuchnąć w wyniku kryzysu zadłużenia kraju. W tym tygodniu miliarder Wilbur Ross powiedział CNBC, że wybuch niepokojów społecznych w Grecji może sprawić, że turyści porzucą ten kraj.

Jeśli Grecja zagłosuje na tak, to premier Alexis Tsipras zrezygnuje z urzędu i rozmowy o nowych pożyczkach będą prowadzone z nowo utworzonym rządem. Jeśli Grecy zagłosują na „nie” to powszechnie oczekuje się, że kraj wyjdzie z euro i rozpocznie ponowne drukowanie własnej waluty.

Paul Joseph Watson, PrisonPlanet.com
USA
2015-07-04
Link do oryginalnego artykułu: LINK
Dodatki:

Maska spada: UE planuje odsunąć od władzy „komunistów“ Tsiprasa i Varoufakisa bez względu na wynik referendum

PRACowniA

Bruno Waterfield
The Times, UK
2 lipca 2015

“Jak myślisz, Yanis, powinniśmy siedzieć cicho?” – „Myślę, że powinniśmy ich posłać do diabła!”

Jeden z najbardziej wpływowych polityków europejskich powiedział The Times, że jak długo Alexis Tsipras i Yanis Varoufakis pozostaną u władzy, Grecja nie otrzyma ani centa z nowych pożyczek pomocowych z Eurostrefy, ponieważ Niemcy zablokują każdą próbę takiego porozumienia.

„Pytaniem na dziś jest to, czy mamy zaufanie do Tsiprasa i Varoufakisa? Odpowiedź jest jasna dla wszystkich stron – nie”, oświadczył konserwatysta niemiecki wysokiej rangi.

Uchylił też rąbka tajemnicy w sprawie usiłowania przez UE pozbawienia władzy lewicowej partii Syriza kierowanej przez Tsiprasa, bez względu na wynik głosowania w dniu 5 lipca.

Zwrócił uwagę, że jeśli premier i minister finansów pozostaną na urzędach, nawet w przypadku głosowania na „tak” w niedzielnym referendum, Ateny nie mają żadnej szansy na nową pomoc.

View original post 475 słów więcej

Od Greków zależy samopoczucie Europy

Co oznacza bankructwo Grecji dla samego kraju i dla całej Europy?

Zapowiedź referendum w Grecji wywarła na greckim konsumencie efekt wybuchu bomby. Tylko w ciągu ostatnich dwóch tygodni deponenci w Grecji wypłacili z kont lokalnych banków prawie 8 mld euro, informuje Financial Times. Grecję ogarnął nie tylko bankowy chaos, ale także spożywcza panika. W obawie przed bankructwem i wzrostem cen wielu Greków rzuciło się do supermarketów.

Choć Bruksela wyraziła niezadowolenie z ogłoszonego referendum, jest duże prawdopodobieństwo, że MFW nadal nie będzie się spieszyć z ogłoszeniem niewypłacalności, a poczeka na decyzję w referendum.

Jeśli w referendum większość odpowie „tak”, to trójka wierzycieli — Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy — rozszerzą program pomocy dla Grecji, ale w zamian zdobędą pełną kontrolę nad gospodarką kraju. Grecja będzie musiała spełnić wszystkie ich wymagania. Oznacza to dalsze cięcia wynagrodzeń, emerytur, wzrost podatków. Oznacza to, że wierzyciele będą nadal obniżać poziomu życia Greków, niszczyć ich przemysł i produkować bezrobotnych.

Jeśli naród powie „nie” dla propozycji wierzycieli, to kraj nie otrzyma pieniędzy, a więc ogłosi bankructwo. Szok będzie poważny, ale pojawi się możliwość rozpoczęcia wszystkiego z czystym kontem i ożywienia swojej gospodarki.

Władze greckie grają va banque. Ponieważ naród grecki raczej nie zgodzi się na program oszczędnościowy. Na przykład jednym z wymogów KE jest usunięcie ulgi na VAT dla restauracji i innych firm usługowych, usunięcie ulgi podatkowej dla wysp na Morzu Egejskim, co zabije rozwój sektora turystycznego. Inne żądania — reforma systemu emerytalnego, czyli podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat dla wszystkich, a za wcześniejszą emeryturę — kary w wysokości 26% świadczeń. Dodatkowo zamrożenie emerytur do 2021 roku.

W każdym razie Grecja, sądząc po wszystkim, wytargowała sobie tydzień do tego, aby KE, EBC i MFW ponownie rozważyły cenę kwestii i zgodziły się na warunki Aten.

Dla globalnego systemu finansowego skutki tego nie będą tak duże, jak mogłyby być w 2012 roku, ponieważ teraz posiadaczami greckiego długu są głównie EBC i MFW. Udział Grecji w gospodarce strefy euro jest zbyt mały, aby spowodować ogromny szok. Głównym poszkodowanym będzie sama Grecja.

Jednak odpływ kapitału z sektora bankowego w Europie już się rozpoczął i nadal grozi dużymi stratami. Łączna kapitalizacja sektora bankowego w Europie spadła o ponad 50 mld euro po tym, jak Grecja 28 czerwca wprowadziła środki ograniczające, informuje Bloomberg.

Największą obawą jest to, że w ślad za Grecją strefę euro zaczną opuszczać także inne słabe gospodarki. I nawet jeśli one nie mają zamiaru tego zrobić, same obawy już wywołały odpływ środków z banków. Przed 6 lipca europejskie banki mogą stracić kolejne 300 mld euro. Może to być cena krnąbrności wierzycieli. Okazuje się, że taniej dla nich byłoby zgodzić się na ustępstwa wobec Grecji. Tym bardziej, że ona nie poprosiła o umorzenie długów, jak to zrobiła Ukraina. Grecja prosi o odroczenie ich spłaty na dłuższy okres.

Ekonomista i laureat Nagrody Nobla Paul Krugman w swoim artykule w The New York Times oświadczył, że on głosowałby na greckim referendum na „nie”, czyli przeciwko kolejnemu pakietowi pomocy kredytodawców. Po pierwsze, bankructwo i dewaluacja choć stworzą wielki bałagan, ale utorują drogę do późniejszej rekonstrukcji. Po drugie, odpowiedź „tak” w głosowaniu będzie oznaczać poważne konsekwencje polityczne, gdyż doprowadzi do zamiany greckiego rządu.

Pięć lat pod pałeczką wierzycieli nie doprowadziło Grecji do rozkwitu. Jeśli dalej pozwolić kredytodawcom kierować grecką gospodarką, kraj czeka niekończąca się depresja gospodarcza bez nadziei na światełko na końcu tunelu. Obwinia on za to wszystko europejską walutę, która zapięła grecką gospodarkę w „kaftan bezpieczeństwa”. Jako przykład przytacza on dwa pomyślne doświadczenia przyjęcia polityki surowej ekonomii — jest to Kanada i Islandia. Ale kluczem do takiego sukcesu w tych krajach była szeroka dewaluacja krajowej waluty, co sprawiło, że eksport stał się bardziej konkurencyjny, podczas gdy Grecja, która nie posiada własnej waluty, nie ma takiej opcji, tłumaczy Krugman.