Jak USA stworzyły machinę biurokratyczną PsyOps i zabagniły świat.

© Krypt3ia

 

Robert Parry
Consortium News
25 marca 2017

Niedawno odtajnione dokumenty z Biblioteki Prezydenckiej Reagana pomagają zrozumieć, w jaki sposób rząd Stanów Zjednoczonych budował struktury swoich wyrafinowanych operacji psychologicznych, które w ciągu ostatnich trzydziestu lat stworzyły alternatywną rzeczywistość zarówno dla ludności w krajach docelowych, jak i dla obywateli amerykańskich. Struktury, które rozszerzyły wpływy USA za granicą i uciszyły sprzeciwy w kraju.

Dokumenty te ujawniają proces tworzenia biurokracji PsyOps pod kierownictwem Waltera Raymonda Juniora, starszego specjalisty ds. tajnych operacji CIA, który został przydzielony do personelu Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSC) za prezydentury Reagana z zadaniem zwiększenia roli propagandy i PsyOpów w osłabianiu amerykańskich przeciwników na całym świecie i zapewnienia sobie w kraju wystarczającego poparcia społecznego dla polityki zagranicznej USA.

Raymond, którego porównywano do bohatera powieści Johna LeCarré’go, chętnie pozostającego w cieniu, spędził lata w Białym Domu Reagana jako zakulisowy mistrz marionetek, starając się nie przyciągać uwagi publicznej, a nawet – jak się wydaje – unikając robienia mu zdjęć. Wśród dziesiątek tysięcy fotografii z posiedzeń w Białym Domu znalazłem tylko kilka pokazujących Raymonda – przeważnie w grupie ludzi, częściowo przesłoniętego przez innych urzędników.

Ale Raymond najwyraźniej rozumiał swoje prawdziwe znaczenie. W aktach NSC znalazłem nagryzmolony schemat organizacyjny, na którym umieszczony na szczycie Raymond trzyma coś na kształt krzyżaka, używanego przez lalkarzy do poruszania podwieszonymi pod nim marionetkami. Choć nie sposób dowiedzieć się, co dokładnie miał na myśli autor tych bazgrołów, rysunek odpowiada rzeczywistości: Raymond jako operator za kurtyną, kontrolujący różne międzyagencyjne siły zadaniowe, odpowiedzialne za wdrażanie różnych strategii propagandowych i PsyOpowych.

© Biblioteka Prezydencka Reagana — Walter Raymond Jr., specjalista CIA ds. propagandy i dezinformacji, który nadzorował w NSC reaganowskie projekty „zarządzania percepcją” i PsyOps, częściowo zasłonięty przez prezydenta Reagana, siedzi obok doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego, Johna Poindextera

Do lat osiemdziesiątych PsyOps zazwyczaj uważano za wojskową technikę osłabiania siły woli wroga poprzez szerzenie kłamstw, wprowadzanie zamieszania i sianie terroru. Klasycznym tego przypadkiem była operacja gen. Edwarda Lansdale’a – uważanego za ojca nowoczesnych PsyOpów – który upuścił krew z martwego filipińskiego buntownika w taki sposób, aby zabobonni towarzysze zmarłego myśleli, że padł on ofiarą polowania jakiejś istoty na kształt wampira. Z kolei w Wietnamie grupa PsyOps Lansdale’a dostarczała zmyślone, potworne przepowiednie astrologiczne na temat losu przywódców Wietnamu Północnego i Wietnamczyków.

Zasadniczo idea PsyOps polegała na graniu na słabościach kulturowych populacji docelowej, aby łatwiej było nią manipulować i ją kontrolować. Ale wyzwania, przed jakimi w latach osiemdziesiątych stanęła administracja Reagana, doprowadziły ją do wniosku, że potrzebne są również pokojowe PsyOps i że pula docelowych populacji powinna objąć też społeczeństwo amerykańskie.

Administracja Reagana miała obsesję na punkcie problemów, pozostałych po ujawnieniu kłamstw rządu na temat wojny w Wietnamie, i rewelacji dotyczących nadużyć CIA w latach siedemdziesiątych, zarówno w obalaniu demokratycznie wybranych rządów, jak i w szpiegowaniu amerykańskich dysydentów. Ten tak zwany „syndrom wietnamski” wyraził się w głębokim sceptycyzmie zwykłych obywateli amerykańskich, a także dziennikarzy i polityków, kiedy prezydent Reagan próbował im sprzedać swoje plany interwencji w wojnach domowych, trwających wówczas w Ameryce Środkowej, Afryce i w innych rejonach świata.

Podczas gdy Reagan w Ameryce Środkowej widział „radziecki przyczółek”, wielu Amerykanom kojarzyła się ona przede wszystkim z tamtejszymi brutalnymi oligarchami i ich krwawymi siłami zbrojnymi, mordującymi kapłanów, zakonnice, aktywistów od praw pracowniczych, studentów, chłopów i ludność tubylczą. Reagan i jego doradcy zdali sobie sprawę, że muszą odwrócić te poglądy, jeśli chcą mieć nadzieję na zapewnienie sobie długotrwałego finansowania wojsk Salwadoru, Gwatemali i Hondurasu, a także cywilnych sił rebelianckich (Contras) w Nikaragui, będących zorganizowanymi przez CIA siłami paramilitarnymi, grasującymi w rządzonej przez lewicę Nikaragui.

Priorytetem stało się więc zmienienie opinii publicznej w celu zdobycia poparcia dla operacji wojskowych Reagana w Ameryce Środkowej, zarówno ze strony wspomnianych krajów docelowych, jak i Amerykanów.

„Totalność PsyOps”

Jak pisał pułkownik Alfred R. Paddock Jr. we wpływowym dokumencie z listopada 1983 roku, zatytułowanym „Military Psychological Operations and US Strategy” (Wojskowe operacje psychologiczne i strategia USA),

„planowane wykorzystanie komunikacji w celu wpłynięcia na postawę lub zachowanie, jeśli ma być prawidłowo stosowane, powinno poprzedzać wszystkie działania siłowe, towarzyszyć im i trwać po ich zakończeniu. Innymi słowy, operacje psychologiczne to jeden z systemów uzbrojenia, który ma do odegrania ważną rolę w czasie pokoju, przez cały czas trwania konfliktu i w okresie trwania następstw konfliktu”.

Paddock kontynuował:

„Wojskowe operacje psychologiczne są ważną częścią „totalności PsyOps”, zarówno w czasie pokoju, jak i podczas wojny. […] Program operacji psychologicznych powinien stanowić integralny element naszej polityki i programów bezpieczeństwa narodowego. Dla zapewnienie niezbędnego mechanizmu koordynacyjnego przy opracowywaniu spójnej, ogólnoświatowej strategii w zakresie operacji psychologicznych bardzo potrzebna jest ciągłość stałej międzyagencyjnej rady zarządu lub komitetu”.

Niektóre z niedawno upublicznionych odręcznych notatek Raymonda skupiają się na Salwadorze i wdrożeniu tam „ogólnokrajowych multimedialnych PsyOpów”, rozpowszechnianych na masowych zgromadzeniach i przez media elektroniczne. „Radio + TV również przenosiły wiadomości PsyOps”, napisał Raymond. Chociaż wężykowaty charakter pisma Raymonda często trudno jest odszyfrować, wyraźnie daje się zauważyć, że programy PsyOp były wymierzone także w Honduras, Gwatemalę i Peru.

© Biblioteka Prezydencka Reagana – 26 stycznia 1981, prezydent Ronald Reagan prowadzi zebranie na temat terroryzmu. Uczestniczą m.in.: doradca ds. bezpieczeństwa Richard Allen, sekretarz stanu Alexander Haig, sekretarz obrony Caspar Weinberger i główny doradca polityczny Białego Domu Edwin Meese.

Jeden z odtajnionych „ściśle tajnych” dokumentów w aktach Raymonda – z 4 lutego 1985 r., od sekretarza obrony (1981-87) Caspara Weinbergera – wzywał do pełnego wdrożenia Dyrektywy Decyzyjnej Bezpieczeństwa Narodowego nr 130, podpisanej 6 marca 1984 r., która autoryzowała pokojowe PsyOps, rozszerzając PsyOps poza ich tradycyjne granice aktywnych działań wojskowych na sytuacje pokojowe, które mogłyby być uznane przez rząd USA za potencjalne zagrożenie dla interesów narodowych.

„To zatwierdzenie [zaleceń Weinbergera] może stanowić impuls do odbudowy niezbędnych zdolności strategicznych, skupić uwagę na operacjach psychologicznych jako instrumencie krajowym – nie tylko wojskowym – i zapewnić pełną koordynację działań psychologicznych z dyplomacją publiczną i innymi międzynarodowymi działaniami informacyjnymi” – czytamy w dokumencie Weinbergera.

To poszerzone zaangażowanie w PsyOps doprowadziło do utworzenia Komitetu ds. Operacji Psychologicznych (POC), któremu miał przewodniczyć przedstawiciel Rady Bezpieczeństwa Narodowego Reagana wraz z wicesekretarzem Pentagonu (DoD) oraz przedstawicielami agencji Wywiadu Centralnego, Departamentu Stanu i Agencji Informacyjnej Stanów Zjednoczonych (USIA).

Według „tajnego” uzupełnienia notatki, dodanego 25 marca 1986 r. przez pułkownika Paddocka, zwolennika PsyOps, który został dyrektorem  Armii USA ds. operacji psychologicznych:

„Grupa ta [POC] będzie odpowiedzialna za planowanie, koordynowanie i wdrażanie działań związanych z operacjami psychologicznymi w ramach wspierania polityki i interesów Stanów Zjednoczonych w zakresie bezpieczeństwa narodowego.

Komitet ten będzie stanowić międzyagencyjne centrum koordynacyjne szczegółowego planowania awaryjnego w zakresie zarządzania zasobami informacyjnymi w czasie wojny, a także w trakcie przechodzenia od stanu pokoju do wojny. POC będzie dążyć do tego, aby w okresie wojny lub w czasie kryzysów (które można zdefiniować jako okresy ostrego napięcia, pociągającego za sobą zagrożenie dla życia obywateli amerykańskich lub nieuchronność wojny między USA a innymi krajami), międzynarodowe elementy informacyjne Stanów Zjednoczonych były gotowe do uruchomienia specjalnych procedur zmierzających do zapewnienia spójności polityki oraz – ze strony grupy docelowej – reagowania na czas i szybkiej informacji zwrotnej”.

Nabieranie kształtu

Formalny kształt nadała Komitetowi POC „tajna” notatka doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego w administracji Reagana, Johna Poindextera, z 31 lipca 1986 r. W dniu 2 września 1986 r. zapowiedziano pierwsze zebranie Komitetu, a jednym z punktów planu był temat Ameryki Środkowej i kwestia „jak inne agencje POC mogą wesprzeć i uzupełnić programy DoD w Salwadorze, Gwatemali, Hondurasie, na Kostaryce i w Panamie”. Komitetowi POC zlecono także „opracowanie krajowych wytycznych PsyOps”, w tym „sformułowanie i wdrożenie krajowego programu PsyOps”.

Według „tajnej” notatki zastępcy sekretarza obrony Craiga Aldermana Jr. Raymond został współprzewodniczącym POC wraz z pracownikiem kadrowym CIA Vincentem Cannistraro, który w tamtym okresie był zastępcą dyrektora ds. programów wywiadowczych, obaj reprezentujący NSC. Notatka ta zawierała też informację, że na przyszłych zebraniach Komitet POC zostanie poinformowany o projektach PsyOps na Filipinach i w Nikaragui, przy czym ten drugi projekt nosił kryptonim „Niagara Falls”. Notatka odwoływała się również do jakiegoś „projektu Touchstone”, ale nie jest jasne, którego rejonu dotyczył ten program PsyOp.

© Biblioteka Prezydencka Reagana – Ówczesny wiceprezydent George H. W. Bush z dyrektorem CIA Williamem Caseyem w Białym Domu, 11 lutego 1981.

W innej „tajnej” notatce, z 1 października 1986 r. współautorstwa Raymonda, zreferowano pierwsze zebranie POC, które odbyło się 10 września 1986 r., i zauważono, że „na każdym spotkaniu Komitet skoncentruje się na wybranym obszarze działań (np. Ameryce Środkowej, Afganistanie, Filipinach).”

Drugie spotkanie POC odbyło się 24 października 1986 r. i koncentrowało się na Filipinach, jak wynika z notatki z 4 listopada 1986 r., również współautorstwa Raymonda. „Kolejnym krokiem będzie wysłanie do ambasady [na Filipinach] dokładnie opracowanego wstępnego planu PsyOps, w celu uzyskania ich komentarza” – czytamy w notatce. Plan ten „w dużej mierze koncentrował się na szeregu działań obywatelskich, wspierających ogólny wysiłek na rzecz opanowania rebelii„, dodano w uzupełnieniu. „Istnieje uzasadniona obawa co do delikatnej natury wszelkich programów PsyOp, zważywszy na aktualną sytuację polityczną na Filipinach”.

Wcześniej tego samego (1986) roku na Filipinach toczyła się tak zwana „rewolucja siły ludu” (ang. People Power Revolution), która doprowadziła do obalenia wieloletniego dyktatora Ferdinanda Marcosa, a administracja Reagana, która zbyt późno wycofała swoje poparcie dla Marcosa, próbowała ustabilizować sytuację polityczną, żeby zapobiec zdobyciu przewagi przez elementy populistyczne.

Jednak główne zainteresowanie administracji Reagana wciąż powracało do Ameryki Środkowej, w tym do projektu „Niagara Falls” – programu PsyOps, wymierzonego w Nikaraguę. W „tajnej” notatce Pentagonu z 20 listopada 1986 r. zastępca podsekretarza obrony Alderman zarysował pracę Czwartej Grupy ds. operacji psychologicznych w ramach tego planu PsyOps, która miała „pomóc doprowadzić do demokratyzacji Nikaragui”, przez co administracja Reagana rozumiała „zmianę reżimu”. Dokładne szczegóły projektu „Niagara Falls” nie znalazły się w odtajnionych dokumentach, ale wybór kryptonimu sugeruje kaskadę PsyOpów.

Pewne dokumenty z teczki NSC Raymonda rzuciły światło na to, kim byli inni kluczowi gracze operacyjni w programach propagandowych i PsyOps. Na przykład w niedatowanych notatkach, dotyczących prób wywarcia wpływu na Międzynarodówkę Socjalistyczną, w tym zabezpieczenia poparcia dla amerykańskiej polityki zagranicznej ze strony europejskich partii socjalistycznych i socjaldemokratycznych, Raymond wymienia działania „Ledeena, Gershmana”, odnosząc się do neokonserwatywnego działacza Michaela Ledeena oraz Carla Gershmana, kolejnego neokona, który od 1983 roku jest prezydentem Narodowego Funduszu na rzecz Demokracji (National Endowment for Democracy, NED), think-tanku finansowanego przez rząd USA.

Chociaż technicznie rzecz biorąc, NED jest niezależny od rządu Stanów Zjednoczonych, znaczna część jego finansowania (obecnie około 100 milionów dolarów rocznie) pochodzi od Kongresu. Dokumenty z archiwów Reagana wskazują również jasno, że NED został stworzony z myślą o przejęciu niektórych tajnych działań politycznych i propagandowych CIA, które w latach siedemdziesiątych zdobyły sobie złą sławę. Wcześniej opublikowane dokumenty z akt Raymonda odnotowują naciski dyrektora CIA Williama Caseya na stworzenia NED oraz liczne porady i wskazówki Raymonda, człowieka skrupulatnie wyselekcjonowanego przez Caseya do NSC, udzielane Gershmanowi. [Zobacz Consortiumnews.com: „Ukryta ręka CIA w grupach działających na rzecz demokracji”.]

Kolejną postacią w konstelacji środków propagandowych Raymonda był potentat medialny Rupert Murdoch, postrzegany jako kluczowy sprzymierzeniec polityczny prezydenta Reagana i cenne źródło finansowania dla prywatnych grup, które koordynowały działania propagandowe Białego Domu. [Zobacz Consortiumnews.com: „Rupert Murdoch: rekrut propagandy” (gdzie dowiadujemy się m.in., jak w 1983 r. Murdoch zaoferował wspomóc w swoich gazetach strategię propagandową administracji Reagana, zmierzającą do rozmieszczenia w Europie pocisków atomowych średniego zasięgu dzięki demonizacji radzieckiego zagrożenia – przyp.)]

W liście do Raymonda z 1 listopada 1985 r. Charles R. Tanguy z „Komitetu na rzecz Wspólnoty Demokracji – USA” poprosił o interwencję w sprawie zapewnienia finansowania od Murdocha dla tejże grupy: „Bylibyśmy wdzięczni … gdybyś znalazł czas na telefon do pana Murdocha i zachęcenie go, żeby dał nam pozytywną odpowiedź”.

Inny dokument, zatytułowany „Projekt Uwydatnianie prawdy”, opisuje, jak wydano by 24 miliony dolarów na modernizację infrastruktury telekomunikacyjnej, aby uzbroić „Projekt Prawda w możliwości techniczne, które zapewnią najbardziej wydajne i produktywne wsparcie medialne dla najważniejszych inicjatyw politycznych USA, takich jak Demokracja Polityczna”. Projekt Prawda był nazwą parasolową dla operacji propagandowych administracji Reagana. Na użytek świata zewnętrznego program uznano za „dyplomację publiczną”, ale wtajemniczeni członkowie administracji nazywali to „zarządzaniem percepcją”. [Zobacz Consortiumnews.com „Zwycięstwo zarządzania percepcją„]

Wczesne lata

Pierwotnie priorytetem „projektu Prawda” było oczyszczenie wizerunku sił bezpieczeństwa Gwatemali i Salwadoru, a także partyzantki contras w Nikaragui, dowodzonej przez oficerów Gwardii Narodowej obalonego dyktatora Anastasio Somozy Debayle. Zespół Reagana wiedział, że aby zapewnić stałe finansowanie wojskowe dla tych okrytych złą sławą sił, musi zlikwidować negatywną opinię o nich i jakoś zdobyć poparcie Amerykanów.

Początkowo skoncentrowano się na wyłowieniu amerykańskich dziennikarzy, którzy ujawniali fakty podkopujące pożądany wizerunek. W ramach tego przedsięwzięcia administracja napiętnowała korespondenta New York Times Raymonda Bonnera za ujawnienie salwadorskiej masakry około 800 mężczyzn, kobiet i dzieci w wiosce El Mozote w północno-wschodnim Salwadorze w grudniu 1981 roku. Do ataku na Bonniera dołączyły  Accuracy in Media [organizacja non-profit, nadzorująca rzetelność mediów] i konserwatywne organizacje informacyjne, na przykład strona redakcyjna Wall Street Journal, i Bonnier wkrótce został wyrzucony z pracy. Jednak tego typu akcje były w dużej mierze doraźne i niezorganizowane.

© Biblioteka Prezydencka Reagana — Spotkanie prezydenta Ronalda Reagana z gwatemalskim dyktatorem Efrainem Rios Monttem, oskarżonym później o ludobójstwo rdzennej ludności w górzystym regionie Gwatemali

Dyrektor CIA Casey, z czasów, kiedy w jego życiu krzyżowały się powiązane światy biznesu i wywiadu, posiadał ważne kontakty, pomocne w stworzeniu bardziej usystematyzowanej sieci propagandowej. Casey dostrzegał wartość wykorzystywania grup, takich jak Freedom House, znanych ze wspierania „praw człowieka”.

Jeden z dokumentów z Biblioteki Reagana ujawnia, jak starszy urzędnik Freedom House Leo Cherne uzgadniał z Caseyem szkic opisu sytuacji politycznej w Salwadorze, obiecując, że Freedom House naniesie „poprawki i zmiany” – a nawet wyśle redaktora na konsultację z tym, kogo Casey przydzieli do sprawdzenia tego tekstu.

W liście „Drogi Billu” z 24 czerwca 1981 r., Cherne, który był przewodniczącym komisji wykonawczej Freedom House, napisał:

„Dołączam egzemplarz maszynopisu Bruce’a McColma, specjalisty Freedom House ds. Ameryki Środkowej i Karaibów. To o przygotowanie w trybie pilnym tego właśnie tekstu o Salwadorze prosiłem, dlatego jest on dość surowy. Wspomniałeś, że w celu zapewnienia precyzji fakty mogą być skrupulatnie sprawdzone przez ludzi z rządu, co byłoby bardzo pomocne. …

Jeśli pojawią się jakieś pytania, dotyczące maszynopisu McColm’a, sugerowałbym, żeby ten, kto będzie nad nim pracował, skontaktował się z Richardem Salzmannem z Instytutu Badawczego [organizacji, w której Cherne był dyrektorem wykonawczym]. To redaktor naczelny Instytutu i przewodniczący Komitetu Freedom House ds. Salwadoru. Salzmann dopilnuje, żeby poprawki i zmiany dotarły do Rity Freedman, która będzie z nim współpracować. Jeśli w którymś momencie osoba zajmująca się tym opracowaniem będzie potrzebowała bezpośredniego kontaktu z Salzmannem, będzie on dla niej dostępny”.

W 1982 r. Casey zbierał już także potężnych prawicowych ideologów, aby wspomogli projekt „Zarządzanie postrzeganiem” zarówno pieniędzmi, jak i swoimi środkami masowego przekazu.

Richard Mellon Scaife był dziedzicem fortuny bankowej, naftowej i aluminium, który finansował wiele prawicowych fundacji rodzinnych – takich jak Fundacja Sary Scaife czy Fundacja Carthage – będących dobroczyńcami finansowymi na rzecz prawicowych dziennikarzy i think-tanków. Scaife wydawał również Tribune Review w Pittsburghu, w Pensylwanii.

W 1982 r., kiedy Raymond, z 30-letnim stażem w tajnych służbach CIA, został przeniesiony do NSC, zaczęto dopracowywać bardziej kompleksową operację „dyplomacji publicznej”, jak wynika z nieopublikowanego rozdziału raportu z kongresowego śledztwa w sprawie afery Iran-Contra, który został przemilczany w zamian za podpisy trzech umiarkowanych senatorów republikańskich pod końcowym raportem w celu nadania śledztwu wrażenia  dwustronności.

[„Ten ‘utracony rozdział’ skandalu Iran-Contra opisuje, jak administracja Ronalda Reagana wykorzystała taktykę CIA na gruncie krajowym w celu doprowadzenia do zmiany postrzegania świata przez Amerykanów”. – Robert Parry, Iran-Contra’s ‚Lost Chapter’, czerwiec 2008- przyp.]

Choć nazwisko Raymonda nie pojawia się na pierwszych stronach rozdziału, prawdopodobnie dlatego, że niektóre informacje pochodziły z utajnionych źródeł, występuje ono w dalszej części, a wcześniejsze cytaty odpowiadają znanej roli Raymonda. Zgodnie z końcowym szkicem raportu urzędnik CIA, który został zatrudniony w kadrach w NSC, wcześniej, w latach 1978-1982, pracował jako dyrektor personelu tajnych działań w CIA i był „specjalistą ds. propagandy i dezinformacji”.

„Urzędnik CIA [Raymond] omówił transfer z [dyrektorem CIA] Caseyem i doradcą NSC Williamem Clarkiem, w ramach którego zostanie przesunięty do NSC jako następca [Donalda] Gregga [jako koordynator operacji wywiadowczych, w czerwcu 1982] i otrzymał zgodę na zajęcie się, niezależnie od swoich obowiązków wywiadowczych, przygotowaniem programu dyplomacji publicznej” – czytamy w rozdziale. Gregg był kolejnym wyższym urzędnikiem CIA, który został przydzielony do NSC, zanim został doradcą ds. bezpieczeństwa narodowego wiceprezydenta George’a H. W Busha.

„Dokumenty uzyskane przez Komisje Specjalne [Iran-Contra] wskazują, że na początku 1983 roku dyrektor personelu wywiadowczego z NSC [Raymond] z powodzeniem zalecił utworzenie międzyrządowej sieci, która promowałaby i zarządzała planem dyplomacji publicznej, stworzonym w celu promowania polityki administracji Reagana w kraju i za granicą”.

Wojna idei

Podczas składania zeznania na temat Iran-Contra Raymond wyjaśnił potrzebę istnienia swojej struktury propagandowej, mówiąc: „Z praktycznego punktu widzenia nie byliśmy dobrze skonfigurowani, żeby zająć się wojną idei”. [War of ideas na Wikipedii, ang.]

© Biblioteka Prezydencka Reagana — 18 stycznia 1983, prezydent Reagan spotyka się w Gabinecie Owalnym z wydawcą Rupertem Murdochem, dyrektorem Agencji Informacyjnej USA Charlesem Wickiem oraz prawnikami Royem Cohnem i Thomasem Bolanem

Jednym z powodów tego mankamentu było to, że prawo federalne zakazywało używania pieniędzy podatników na krajową propagandę czy lobbing oddolny (ang. grassroots lobbying) w celu wywierania nacisku na członków Kongresu. Oczywiście każdy prezydent i jego zespół mieli do dyspozycji ogromne środki, żeby przedstawić swoje argumenty publicznie, ale zgodnie z tradycją i obowiązującym prawem musieli ograniczać się do przemówień, oświadczeń i osobistego przekonywania poszczególnych ustawodawców. Jednak prezydent Reagan uważał, że na przeszkodzie bardziej agresywnej polityki stał „syndrom wietnamski”, powszechny wśród obywateli USA.

Obok rządowej organizacji Raymonda istniały też zewnętrzne grupy, bardzo chętne do współpracy i zarobienia pieniędzy. Na wsparcie finansowe polowali Cherne i jego towarzysze z Freedom House.

W liście do Raymonda z 9 sierpnia 1982 r. dyrektor wykonawczy Freedom House Leonard R. Sussman napisał: „Leo Cherne poprosił mnie o wysłanie tych egzemplarzy naszego czasopisma Freedom Appeals. Prawdopodobnie już ci powiedział, że musieliśmy zredukować ten projekt, aby sprostać rzeczywistości finansowej. [Ten niezależny magazyn został połączony z Freedom At Issue]… Oczywiście chcemy ponownie rozbudować ten projekt, jak tylko znajdą się fundusze, o ile się znajdą. Produkty tego projektu pojawiają się w gazetach, czasopismach, książkach i w programach nadawanych w kraju i za granicą. To znaczący, niepowtarzalny kanał komunikacji” – czyli dokładnie to, na czym skupiała się praca Raymonda.

W dniu 4 listopada 1982, po przeniesieniu z CIA do NSC, ale wciąż jako oficer CIA, Raymond napisał do doradcy NSC, Clarka, o „Inicjatywie demokratycznej i programach informacyjnych”, stwierdzając:

„Bill Casey poprosił mnie o przekazanie następującej myśli o twoim spotkaniu z [prawicowym miliarderem] Dickem Scaifem, Davem Abshirem [wówczas członkiem rady doradczej prezydenta ds. wywiadu zagranicznego], i innymi. Casey zjadł dziś z nimi lunch i omówił potrzebę zwrócenia się, w ogólnym sensie, w stronę wspierania naszych przyjaciół na całym świecie.

Rozumie on przez to zarówno „budowanie demokracji”… jak i pomaganie w ożywieniu międzynarodowych programów medialnych. DCI [dyrektor Wywiadu Centralnego, Casey] jest także zainteresowany umocnieniem się publicznych organizacji informacyjnych w Stanach Zjednoczonych, takich jak Freedom House. … Kluczowym elementem układanki jest dołożenie wszelkich starań, aby pozyskać prywatne fundusze na wygenerowanie impetu. Z rozmowy Caseya ze Scaifem i innymi wynika, że byliby oni bardzo chętni do współpracy. … Zauważ, że Biały Dom jest zainteresowany prywatnym wsparciem dla Inicjatywy Demokratycznej”.

Znaczenie faktu, że CIA i Biały Dom potajemnie organizowały prywatne fundusze, polegało na tym, że te rzekomo niezależne głosy wzmocniłyby następnie i potwierdziły argumenty polityki zagranicznej rządowej administracji wśród opinii publicznej, która przyjęłaby, że poparcie to opierało się na słuszności stanowiska Białego Domu, a nie na przepływie pieniędzy z ręki do ręki. Tak jak sprzedawcy lewego panaceum podstawiają w tłumie swoich ludzi, aby rozbudzić entuzjazm dla eliksiru, tak i propagandziści administracji Reagana rozsypywali po Waszyngtonie dobrze opłaconych „prywatnych” ludzi, aby powtarzali „motywy” propagandy Białego Domu.

Rola CIA w tych inicjatywach była ukryta, ale do dostrzeżenia tuż pod powierzchnią. Notatka z 2 grudnia 1982 roku, skierowana do „Buda” – odniesienie do wyższego urzędnika NSC Roberta „Buda” McFarlane’a – przedstawia apel Raymonda o krótkie spotkanie:

„Kiedy [Raymond] wrócił z Langley [siedziba główna CIA], miał proponowany szkic listu … w sprawie 100 mln dolarów na proj[ekt] demok[racji]”.

Podczas gdy Casey pociągał za sznurki w tym projekcie, [tenże] dyrektor CIA polecił urzędnikom Białego Domu, aby ukryli rękę CIA: „Oczywiście my tutaj [w CIA] nie powinniśmy afiszować się udziałem w rozwoju takiej organizacji ani sprawiać wrażenia sponsora czy rzecznika” – napisał Casey w niedatowanym liście do ówczesnego doradcy Białego Domu, Edwina Meesego III, kiedy jednocześnie nawoływał do utworzenia „Narodowego Funduszu”.

Jednak na powstanie Narodowego Funduszu na Rzecz Demokracji (NED), z setkami milionów dolarów od rządu USA, trzeba było poczekać jeszcze kilka miesięcy. W międzyczasie administracja Reagana musiała zmobilizować prywatnych darczyńców, aby przyspieszyć sprawę propagandy.

„Opracujemy scenariusz uzyskiwania prywatnych środków finansowych” – napisał doradca NSC, Clark, do Reagana w notatce z 13 stycznia 1983 r., dodając, że dyrektor Agencji Informacyjnej Stanów Zjednoczonych „Charlie Wick zaoferował przejęcie kierownictwa. Być może zwrócimy się do Ciebie o spotkanie się z grupą potencjalnych darczyńców.”

Pomimo sukcesu Caseya i Raymonda w rekrutowaniu bogatych konserwatystów do prywatnego finansowania operacji propagandowych, Raymond martwił się, że udział CIA w tym procederze może doprowadzić do wybuchu skandalu. Dlatego też w kwietniu 1983 roku Raymond oficjalnie wystąpił z CIA, żeby – jak powiedział – „nie było żadnych wątpliwości co do czystości”. Jednak nadal robił w stosunku do społeczeństwa USA to, co robiłby oficer CIA, kierujący operacją propagandową we wrogim obcym kraju.

Raymonda martwiła też kwestia legalności bieżącej roli Caseya. W jednej z notatek wyznał, że zdecydowanie należy „przestać informować [Caseya] na bieżąco o wszystkim”, ale Casey nigdy się nie wycofał, a Raymond nadal (nawet jeszcze w 1986 roku) wysyłał do starego szefa raporty o postępach. [Casey zrezygnował ze stanowiska w CIA w styczniu 1987 r., po operacji raka mózgu, zmarł kilka miesięcy później. Pierwszy atak choroby nastąpił w grudniu 1986 r., w przeddzień zaplanowanej wizyty w Kongresie w celu złożenia zeznań w sprawie Iran-Contra. Więcej szczegółów o karierze i chorobie Caseya w NYT– przyp.]

To „coś, co budziło szerokie katolickie zainteresowanie [Caseya]”, rzucił Raymond podczas składania zeznań w sprawie Iran-Contra. Po czym jako usprawiedliwienie dodał, że Casey podjął się tej wyraźnie nielegalnej ingerencji w politykę wewnętrzną „nie tyle jako człowiek z CIA, ale jako doradca prezydenta”.

Propaganda w czasie pokoju

Tymczasem Reagan zaczął formować formalną władzę dla tej bezprecedensowej biurokracji propagandowej na czas pokoju. W dniu 14 stycznia 1983 r. Reagan podpisał Dyrektywę Decyzyjną Bezpieczeństwa Narodowego nr 77 (ang. National Security Decision Directive 77, NSDD-77), zatytułowaną „Zarządzanie dyplomacją publiczną w odniesieniu do bezpieczeństwa narodowego”. W NSDD-77 Reagan uznał za konieczne „wzmocnienie organizacji, planowania i koordynacji różnych aspektów dyplomacji publicznej rządu Stanów Zjednoczonych”.

© Reagan Presidential Library — Spotkanie prezydenta Reagana z Charlesem Wickiem 7 marca 1986 roku w Gabinecie Owalnym. Rownież obecni: Stephen Rhinesmith, Don Regan, John Poindexter, George Bush, Jack i Walter Raymond Matlock (siedzi obok Regana po lewej stronie na zdjęciu).

Reagan zlecił utworzenie specjalnej grupy planistycznej w obrębie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, która miałaby kierować kampaniami tej „dyplomacji publicznej”. Na czele grupy miał stanąć Walter Raymond, a jedną z jej głównych placówek byłby nowy Urząd ds. Dyplomacji Publicznej dla Ameryki Łacińskiej, który mieściłby się w Departamencie Stanu, ale był pod kontrolą NSC. (Jednym z dyrektorów Biura Dyplomacji Publicznej dla Ameryki Łacińskiej był neokonserwatysta Robert Kagan, który później, w 1998 roku, został współzałożycielem think-tanku Projekt dla Nowego Amerykańskiego Stulecia (PNAC), a po paru latach stał się głównym promotorem inwazji prezydenta George’a W. Busha na Irak w 2003 roku).

20 maja 1983 roku Raymond wspomniał w notatce, że pozyskano 400 000 dolarów od prywatnych darczyńców, przyprowadzonych do Pokoju Dowodzenia (Situation Room) w Białym Domu przez dyrektora Agencji Informacyjnej USA, Charlesa Wicka. Według tej notatki pieniądze zostały rozdzielone między kilka organizacji, w tym Freedom House i Accuracy in Media – prawicową organizację atakującą media.

Kiedy pisałem o tej notatce w mojej książce z 1992 roku pt. Fooling America (Nabierając Amerykę), Freedom House zaprzeczył, jakoby otrzymywał jakiekolwiek pieniądze z Białego Domu czy współpracował z jakąkolwiek kampanią propagandową CIA / NSC. W jednym z listów Sussman z Freedom House nazwał Raymonda „źródłem z drugiej ręki” i upierał się, że „organizacja nie potrzebowała żadnych specjalnych funduszy, aby zająć stanowisko … w jakichkolwiek sprawach dotyczących polityki zagranicznej”.

Ale niewiele sensu miałoby okłamywanie przełożonego przez Raymonda w wewnętrznej notatce. I jest jasne, że Freedom House odgrywał kluczową rolę w knowaniach administracji Reagana, mających na celu udzielenie pomocy grupom wspierającym jej politykę w stosunku do Ameryki Środkowej, a w szczególności zorganizowanej przez CIA wojnie partyzantki (Contras) przeciwko lewicowemu rządowi sandinistowskiemu w Nikaragui. Dodatkowo opublikowane później dokumenty Białego Domu ujawniły, że Freedom House rzeczywiście zabiegał o fundusze.

W dniu 15 września 1984 r. Bruce McColm – pisząc z ramienia Ośrodka Studiów Karaibskich i Środkowoamerykańskich przy organizacji Freedom House – wysłał do Raymonda „krótką propozycję Projektu Nikaragua 1984-85 – inicjatywy Ośrodka. Projekt ten łączy elementy ustnej historii z publikacją Dokumentów nikaraguańskich” – książki, która zdyskredytowałaby ideologię i praktyki sandinistów.

„Utrzymanie części związanej z historią ustną zwiększa koszty całkowite; ale wstępne rozmowy z twórcami filmu nasunęły mi pomysł, że można by stworzyć dokument w stylu ‘Mauvaise conduite’ (Niewłaściwe zachowanie), opierający się na tych materiałach – napisał McColm, odnosząc się do filmu z roku 1984, który stanowił zjadliwą krytykę Kuby Fidela Castro. –Taki film musiałby być dziełem szanowanego reżysera latynoamerykańskiego lub europejskiego. Amerykańskie filmy o Ameryce Środkowej są po prostu zbyt konfliktowe ideologicznie i słabe pod względem artystycznym”.

Trzystronicowy list McColma, próbującego zainteresować Raymonda sfinansowaniem projektu, czyta się jak książkę lub propozycję scenariusza filmowego:

„Dokumenty nikaraguańskie będą także swobodnie dostępne dla zwykłych czytelników, dziennikarzy, opiniotwórców, pracowników uczelni i tym podobnych. Książka ta byłaby dość szeroko rozpowszechniona w tych sektorach i jestem pewien, że będzie bardzo użyteczna. Już teraz stanowi coś w rodzaju samizdatu Freedom House, ponieważ od dwóch lat rozprowadzałem te dokumenty wśród dziennikarzy, od kiedy otrzymałem je od niezadowolonych Nikaraguańczyków”.

McColm zaproponował spotkanie twarzą w twarz z Raymondem w Waszyngtonie i załączył 6-stronnicowy wniosek o grant, zabiegając o 134100 dolarów. Zgodnie z wnioskiem projekt obejmowałby

„bezpłatną dystrybucję wśród członków Kongresu i kluczowych urzędników państwowych, dystrybucję próbnych wydruków jeszcze przed publikacją dla uzyskania maksymalnej promocji i terminowych recenzji w gazetach oraz w czasopismach z rubryką bieżących wydarzeń, konferencje prasowe w siedzibie Freedom House w Nowym Jorku, a także w Narodowym Klubie Prasowym w Waszyngtonie. Rozesłanie komentarzy do ponad 100 gazet …, dystrybucję hiszpańskojęzycznej wersji przez organizacje latynoskie w Stanach Zjednoczonych i w Ameryce Łacińskiej, organizację europejskiej dystrybucji poprzez kontakty Freedom House”.

Dokumenty, które znalazłem w bibliotece Reagana, nie wskazywały, co się później stało z tą konkretną propozycją. McColm nie odpowiedział na e-mail z prośbą o komentarz na temat planu dotyczącego Dokumentów nikaraguańskich czy wcześniejszego listu od Cherne’a (który zmarł w 1999 roku) do Caseya o zredagowaniu maszynopisu McComba. Freedom House rzeczywiście wyłonił się jako czołowy krytyk rządu sandinistów w Nikaragui i stał się głównym odbiorcą pieniędzy od finansowanego przez USA Narodowego Funduszu dla Demokracji, który został założony w 1983 roku pod patronatem projektu Caseya-Raymonda.

Dokumenty udostępnione w ostatniej kolejności – odtajnione w latach 2013-2017 – pokazują, jak wcześniejsze wysiłki Caseya i Raymonda splotły się z utworzeniem w 1986 roku formalnej biurokracji PsyOps, również będącej pod kontrolą operacji NSC Raymonda. Połączenie programów propagandowych z PsyOp uwypukliło wypracowane przez rząd Stanów Zjednoczonych ponad trzydzieści lat temu potężne możliwości podstawiania stronniczych, zniekształconych lub fałszywych wiadomości. (Casey zmarł w 1987 r., Raymond w 2003.)

W ciągu tych kilku dziesięcioleci, mimo że Biały Dom przechodził z rąk Republikanów do Demokratów i z powrotem, impet nadany przez Williama Caseya i Waltera Raymonda zapewnił nieprzerwaną realizację tych strategii „zarządzania postrzeganiem / PsyOps”. W ostatnich latach nazewnictwo uległo zmianie, ustępując sympatyczniejszym eufemizmom, takim jak „inteligentna siła oddziaływania” [smart power, Joseph Nye] i „komunikacja strategiczna”. Ale idea jest wciąż taka sama: w jaki sposób wykorzystać propagandę, żeby sprzedać politykę rządu USA za granicą – i w kraju.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT: Creating an alternate reality with a psyops ‚bureaucracy’: How the U.S. swamped the world

za: https://pracownia4.wordpress.com/2017/05/07/jak-usa-stworzyly-machine-biurokratyczna-psyops-i-zabagnily-swiat/

Reklamy

USA kontra rosyjskie biesy – historia amerykańskich interwencji.

za:https://pracownia4.wordpress.com/2017/03/13/usa-kontra-rosyjskie-biesy-historia-amerykanskich-interwencji/

Tytułem wstępu:

Stany Zjednoczone i ruski diabeł: 1917-2017 (fragment)
8 marca 2017
William Blum

Konserwatyści mieli ogromny problem z odpowiedzią prezydenta Trumpa na nazwanie Władimira Putina „zabójcą” przez prowadzącego Fox News Billa O’Reilly. Trump zripostował: „Jest wielu zabójców. My mamy wielu zabójców. Myśli pan, że nasz kraj jest taki niewinny?”

Niemal robiło się człowiekowi żal O’Reilly’ego, kiedy ten próbował pozbierać się po takim bluźnierstwie. Żadna gwiazda amerykańskiego medialnego establishmentu nie usłyszała dotąd czegoś podobnego z ust amerykańskiego prezydenta.

Senator John McCain w Kongresie, odnosząc się do Putina, zjechał próby zarysowania „moralnej równorzędności pomiędzy tym rzeźnikiem i zbirem, i pułkownikiem KGB, a Stanami Zjednoczonymi Ameryki”.

No tak, niesławne KGB. Czy można powiedzieć coś dobrego o człowieku związanym z taką organizacją? Nie podobałoby się nam, gdyby jakiś prezydent USA miał podobną przeszłość. Chwileczkę, prezydent USA był nie tylko jakimś tam „pułkownikiem” CIA – był jej dyrektorem! Mowa oczywiście o George’u Herbercie Walkerze Bushu. A skoro jesteśmy przy rzeźni i rozboju – ilu Amerykanów pamięta bombardowanie i inwazję w Panamie w grudniu 1989 roku, przeprowadzone przez tegoż p. Busha?

Spróbuj temu dorównać, Władimirze!


Dumni Amerykanie, tacy jak O’Reilly i McCain, do spółki z wieloma kongresmanami, nie mogą przełknąć tej „moralnej równorzędności”. Kto by śmiał porównywać morale (fuj!) Rosji, nawet w jej obecnej niekomunistycznej postaci, z tym wybranym przez Boga, wyjątkowym krajem?

Notabene, owa komunistyczna forma miała swój początek oczywiście w rewolucji październikowej w 1917 roku. Latem 1918 roku w tym rodzącym się właśnie nowym państwie, przyszłym ZSRR, można było znaleźć około 13 tys. amerykańskich żołnierzy. Dwa lata i tysiące ofiar później amerykańscy żołnierze wyjechali, przegrawszy swoją misję „zduszenia w zarodku” tego bolszewickiego państwa, jak uroczo ujął to Winston Churchill.

Od tamtego czasu polityka zagraniczna USA nie była dużo szlachetniejsza. Myślę, drodzy studenci, że czas, bym jeszcze raz przedstawił bardzo krótkie podsumowanie historii:

Od zakończenia II wojny światowej USA:

  • Próbowały obalić zagranicą ponad 50 rządów, w większości demokratycznie wybranych.
  • Zrzucały bomby na ludzi w ponad 30 krajach.
  • Próbowały zamordować ponad 50 przywódców innych państw.
  • Starały się stłumić populistyczne bądź nacjonalistyczne ruchy w 20 krajach.
  • Rażąco ingerowały w demokratyczne wybory w co najmniej 30 krajach.
  • Choć nie jest łatwo przedstawić to w liczbach, wiodły prym w świecie tortur – nie tylko tortur dokonywanych bezpośrednio przez Amerykanów na obcokrajowcach, ale i w dostarczaniu narzędzi do tortur, podręczników, list ludzi, którzy mieli być poddani torturom, oraz osobistym doradztwie prowadzonym przez amerykańskich instruktorów.

Jakim sposobem Stany Zjednoczone mają odwagę moralizować pod adresem Rosji? Takim samym, jakim mają czelność określać Putina mianem „zabójcy”, „rzeźnika”, „zbira”. Tymczasem trudno byłoby wskazać jakiegoś znanego światu zabójcę, rzeźnika czy zbira – nie wspominając o dyktatorze, masowym mordercy czy używającym tortur okrutniku – z ostatnich 75 lat, który nie byłby bliskim sprzymierzeńcem Waszyngtonu.

 

Strach, że któregoś dnia komunizm może zawładnąć większością świata, nie pozwala nam dostrzec faktu, że zrobił to już antykomunizm.
– Michael Parenti, „The Anti-Communist Impulse”, zacytowany przez Williama Bluma we wstępie do jego książki „Killing Hope: U.S. Military and CIA Interventions Since World War II”

 

William Blum: Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku

Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to, by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:

1) Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania amerykańskich korporacji;

2) Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;

3) Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;

4) Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na „wielkie mocarstwo”.

Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał, niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.

Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.

Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.

Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię „ocalenie demokracji” we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.

Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.

Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.

Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.

Europa Wschodnia 1948-1956: Dyrektor CIA Allen Dulles rozmyślnie podsycał paranoję we wschodnim bloku, przyczyniając się do tysięcy aresztowań, czystek, sądów i zabójstw dokonywanych przez komunistyczne reżimy.

Związek Radziecki, lata 1940-70: Zimnowojenne kampanie szpiegostwa, propagandy i sabotażu, wspieranie ruchów oporu wobec ZSRR.

Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.

Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania Muru Berlińskiego w 1961 roku.

Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka Brytania i USA otrzymały po 40 procent, inne państwa – 20 procent.

Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza, rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń, masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły ponad 100.000 ofiar – bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską, United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą rządzącą [zob. tutaj]. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że Gwatemala znalazła się o krok od stania się poddanym sowieckim, podczas gdy tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki Łacińskiej.

Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany Zjednoczone „są przygotowane na użycie broni aby wspierać” jakiekolwiek państwo na Bliskim Wschodzie „proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy komunizm”. W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.

Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi, odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko rządowi. Sukarno i tak przetrwał.

Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia swojego stanowiska. Cheddi Jagan był kolejnym liderem z Trzeciego Świata, który próbował pozostać neutralny i niezależny. Był wybrany trzy razy. Mimo swej lewicowości – większej niż w przypadku Sukarno czy Arbenza – urząd przez niego sprawowany nie miał na celu wywołania rewolucji. Jednak był kimś, na kogo trzeba było zwrócić uwagę, ponieważ w nim wyrażał się największy lęk Waszyngtonu: budowanie społeczeństwa, które mogłoby stać się przykładem udanej alternatywy w stosunku do modelu kapitalistycznego. Posługując się całym arsenałem sztuczek i taktyki – od otwartych ataków i dezinformacji do terroryzmu i brytyjskiego legalizmu – USA i UK w końcu sprawiły, że Jagan przegrał w 1964 roku. John F. Kennedy wydał swoim agentom bezpośredni rozkaz, tak jak prawdopodobnie poprzednio Eisenhower.

Jeden z krajów, którym najlepiej się powodziło w regionie, Gujana w czasie rządów Jagana, do lat 80-tych stał się najbiedniejszy. Jego głównym „towarem” importowym byli ludzie.

Irak, 1958-63: Wieloletnia kampania przeciwko nacjonalistycznemu, ale w żadnym razie radykalnemu przywódcy, generałowi Abd al-Karim Kasimowi po tym, jak obalił monarchię i ustanowił republikę. USA i Turcja przygotowały plan inwazji, jednak porzuciły go na rzecz zbrojenia Kurdów, jak również prób zamachu na premiera. Kasim pomógł założyć OPEC i stworzył znacjonalizowaną kompanię naftową. Ostatecznie został obalony w wyniku puczu przeprowadzonego przez Partię Baas i rozstrzelany. Pucz, wspierany przez USA i Wielką Brytanię, doprowadził też do ściślejszej kontroli partii komunistycznej i zabicia tysięcy jej członków na podstawie list przekazanych przez CIA. Stany Zjednoczone ponownie wsparły Kurdów w latach 1972-5 – nie, nie po to, żeby uzyskali autonomię, ale w celu zajęcia czymś irackiej armii, żeby przypadkiem nie obaliła Szacha Iranu.

Wietnam, 1950-73: Cała historia rozpoczęła się od opowiedzenia się za Francją, wcześniejszym kolonizatorem i państwem, które współpracowało z Japonią przeciwko Ho Chi Minowi i tym, którzy go popierali i blisko współpracowali z aliantami i podziwiali mocno Amerykę. Ho Chi Min był mimo wszystko pewnego rodzaju komunistą. Napisał masę listów do prezydenta Trumana i Departamentu Stanu, prosząc o pomoc Ameryki w zdobyciu przez Wietnam niepodległości, wyzwoleniu się od Francji i znalezieniu pokojowej drogi do rozwoju Wietnamu. Wszystkie jego prośby zostały zignorowane. Tylko dlatego, że był on pewnego rodzaju komunistą. Ho Chi Min opracował nową wietnamską deklarację niepodległości na wzór amerykańskiej; zaczynała się od słów: „Wszyscy ludzie zostali stworzeni jako równi. Stwórca wspiera ich w…”. Ale w Waszyngtonie to nie miało żadnego znaczenia. Ho Chi Min był pewnego rodzaju komunistą.

Dwadzieścia trzy lata i ponad milion zabitych; w końcu Stany Zjednoczone wycofały swoje siły z Wietnamu. Większość ludzi uważa, że USA przegrały wojnę. Ale przez zniszczenie w pień Wietnamu oraz zatrucie ziemi Waszyngton osiągnął tak naprawdę swój główny cel: zapobiegł temu, co mogło się stać powstaniem właściwej opcji rozwoju dla Azji. Przecież Ho Chi Min był pewnego rodzaju komunistą.

Kambodża, 1955-73: Książę Sihanouk, jeszcze jeden lider, któremu nie spieszyło się do zostania kolejnym klientem Stanów Zjednoczonych. Po wielu latach wrogości w stosunku do jego rządów, która przejawiała się między innymi w przygotowaniu planu jego zgładzenia oraz potępianych utajnionych bombardowaniach dywanowych w latach 1969-70 przeprowadzonych przez Nixona i Kissingera, Waszyngton w końcu obalił Sihanouka w wyniku zamachu stanu w 1970 roku. To wystarczyło, by zachęcić siły Pol Pota i jego Czerwonych Khmerów do wkroczenia. Pięć lat później przejęli władzę. Ale pierwsze lata bombardowań amerykańskich sprawiły, że tradycyjna gospodarka Kambodży przestała istnieć. Stara Kambodża została na zawsze zniszczona.

Co niewiarygodne, Czerwoni Khmerzy mieli wywołać w swoim kraju jeszcze większe spustoszenie. Jak na ironię, Stany Zjednoczone wspierały Pol Pota, militarnie i dyplomatycznie, po tym jak zostały pokonane w Wietnamie.

Kongo/Zair, 1960-65: W czerwcu 1960 Patrice Lumumba został pierwszym premierem Kongo po uzyskaniu niepodległości od Belgii. Ale Belgia zatrzymała dla siebie olbrzymie bogactwa naturalne w prowincji Katanga, administracja Eisenhowera była również związana finansowo z tymi minerałami, a Lumumba, w czasie Dnia Niepodległości, przed tłumem zagranicznych dygnitarzy wzywał do gospodarczego, jak i politycznego wyzwolenia swojego narodu i przytoczył listę niesprawiedliwości, których zaznali jego obywatele ze strony białych zarządców państwa. Ten skromny człowiek był z pewnością „komunistą”. Jego dni były najpewniej policzone.

Dwanaście dni później Katanga odłączyła się, we wrześniu Lumumba został zdymisjonowany przez prezydenta pod naciskami Stanów Zjednoczonych, a w styczniu 1961 roku został zamordowany za natychmiastowym poleceniem Dwighta Eisenhowera. Nadeszły lata wojny domowej i chaosu, i dojścia do władzy Mobutu Sese Seko, człowieka nie nieznanego CIA. Mobutu przyszedł i rządził w swoim kraju przez ponad 30 lat, opierając się na korupcji i okrucieństwie, które wstrząsnęły nawet ludzi z CIA. Ludzie Zairu żyli w stanie totalnego ubóstwa, pomimo bogatych złóż dóbr naturalnych. Mobutu stał się multimiliarderem.

Brazylia, 1961-64: Prezydent Joao Goulart był zwykłym przestępcą: obrał kurs nastawiony na niezależność w polityce międzynarodowej, wznawiając stosunki z państwami komunistycznymi i przeciwstawiając się sankcjom przeciwnko Kubie; jego administracja uchwaliła prawo ograniczające kapitał, który firmy międzynarodowe mogły przekazywać za granicę; przedsiębiorstwo ITT zostało znacjonalizowane; promował też reformy ekonomiczne i społeczne. I minister sprawiedliwości Robert Kennedy niepokoił się, że Goulart pozwala „komunistom” zajmować posady w agencjach rządowych. Ale człowiek ten nie był radykałem. Był milionerem, posiadaczem ziemskim i katolikiem, który na szyi nosił medalik z Marią Dziewicą. Jednak to nie wystarczyło, by go ocalić. W 1964 roku został obalony w wojskowym zamachu stanu, w którym Amerykanie odegrali znaczącą, półoficjalną rolę. Komentarz Waszyngtonu brzmiał – tak, to przykre, że w Brazylii obalono demokrację…., ale przynajmniej kraj został ocalony od komunizmu.

W ciągu następnych 15 lat ustanowiono wszystkie formy militarnej dyktatury, które poznała i pokochała Ameryka Łacińska: zamknięto kongres, opozycja polityczna została ograniczona praktycznie do zera, zawieszono ściganie zbrodni na tle politycznym, krytyka prezydenta została prawnie zabroniona, związki zawodowe przejęli rządowi agenci, nasilające się protesty spotykały się z policyjnym i wojskowym ostrzałem, domy rolników palono, gnębiono księży… uprowadzenia, szwadrony śmierci, masowa ilość bezlitosnych tortur… rząd ochrzcił swój program „moralną rehabilitacją” Brazylii.

Waszyngton był bardzo zadowolony. Brazylia zerwała stosunki z Kubą i stała się jednym z najbardziej wiernych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Ameryce Łacińskiej.

Republika Dominikany, 1963-66: W lutym 1963 Juan Bosch zaczął sprawować urząd jako pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Republiki Dominikany od 1924 roku. W końcu pojawił się liberalny antykomunista Johna F. Kennedy’ego, aby odeprzeć oskarżenia, że USA wspierają tylko dyktatury wojskowe. Rząd Boscha miał być „przykładową demokracją”, która mogłaby stawić czoło Fidelowi Castro. Zanim tylko zajął swój urząd, był wspaniale przyjmowany w Waszyngtonie.

Bosch wierzył w to, co robi. Wezwał do reformy rolnej, budowy tanich domów, skromnej nacjonalizacji biznesu, aby zagraniczni inwestorzy nie starali się eksploatować za bardzo jego kraju, i innych programów, które sprawiały, że polityka wszystkich liberalnych przywódców Trzeciego Świata była zatroskana zmianą społeczną. Podobnie na serio traktował on rzeczy znane jako swobody polityczne. Komuniści, lub ci ochrzczeni w ten sposób, nie mogli być prześladowani dopóki rzeczywiście nie złamali prawa.

Wielu urzędników administracji amerykańskiej i kongresmani wyrażali swoje niezadowolenie co do planów Boscha i co do jego stanowiska głoszącego niezależność od Stanów Zjednoczonych. Reforma rolna i nacjonalizacja dla Waszyngtonu od zawsze były wrażliwymi tematami, określającymi rzeczy, którymi posługuje się „pełzający socjalizm”. Kilka redakcji pism amerykańskich próbowało zarzucić na Boscha jakąś przynętę.

We wrześniu wojsko wyszło na ulice. Boscha nie było wtedy w kraju. Stany Zjednoczone, które były w stanie stłumić jakikolwiek przewrót wojskowy w Ameryce Łacińskiej nie kiwnęły palcem.

Dziewiętnaście miesięcy później rozgorzała rewolta, która miała na celu oddać z powrotem władzę przebywającemu za granicą Boschowi. Stany Zjednoczone wysłały 23.000 żołnierzy, aby ją stłumili.

Kuba, od 1959 do dzisiaj [tzn. do 1999 r.]: Fidel Castro doszedł do władzy na początku 1959 roku. 10 marca 1959 roku zebrała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA, rozważając między innymi możliwość sprawienia, aby „inny rząd doszedł do władzy na Kubie”. Potem nastąpił okres 40 lat terrorystycznych ataków, bombardowania, otwartych inwazji militarnych, sankcji, embargo, izolowania, zamachów… Kuba przeprowadziła Niewybaczalną Rewolucję, bardzo poważne zagrożenie ze względu na „dobry przykład” dla całej Ameryki Łacińskiej.

Najsmutniejszą częścią tej opowieści jest fakt, że świat nigdy się nie dowie, jakiego rodzaju społeczeństwo zbudowałaby Kuba, gdyby pozostawiono ją w spokoju, a nie pod ciągłym ogniem i ustawicznymi groźbami inwazji, gdyby umożliwiono jej znieść ścisłą kontrolę wewnętrzną. Idealizm, wizja, talent, internacjonalizm – wszystko tam mieliśmy. Ale już nigdy się nie dowiemy. I właśnie o to chodziło.

Indonezja, 1965: Złożony łańcuch zdarzeń, prawdopodobnie z zamiarem przeprowadzenia zamachu stanu włącznie, a także kontr-zamachu i kontr-kontr-zamachu – wszędzie tam Amerykanie odcisnęli swoje piętno. W rezultacie odsunięto od władzy Sukarno i zastąpiono go władzami wojskowymi, którym przewodził generał Suharto. Zaraz potem rozpoczęły się masakry – komunistów, tych, którzy sympatyzowali z komunizmem, domniemanych komunistów oraz domniemanych sympatyków komunizmu – i nikogo więcej. Zostały one określone przez New York Times jako „jedna z najdzikszych rzezi w nowoczesnej historii polityki„. Liczba ofiar w ciągu kilku lat osiągnęła pół miliona, choć inne źródła mówią o milionie i więcej.

Później się dowiedziano, że amerykańska ambasada stworzyła listy działaczy „komunistycznych”, od najwyżej usadowionych prominentów, po kadry na wsiach, jakieś 50.000 nazwisk, i przekazała je armii, która następnie rozpoczęła polowania na te osoby i mordowała je. Amerykanie następnie mieli weryfikować te listy i zestawiać je z osobami zabitymi lub aresztowanymi. „To była wielka pomoc dla armii. Prawdopodobnie zabili oni mnóstwo ludzi, a ja prawdopodobnie mam mnóstwo krwi na swoich rękach”, powiedział jeden dyplomata amerykański. „Ale nie należy tego wszystkiego potępiać. Są chwile, gdy trzeba mocno uderzyć”.

Chile, 1964-73: Salvador Allende był dla imperialisty waszyngtońskiego najgorszym z możliwych scenariuszem. Imperialista ten był sobie w stanie wyobrazić tylko jedną rzecz gorszą od marksisty przy władzy – marksista przy władzy, który został wybrany, który przestrzegał konstytucję i stał się niesamowicie popularny. Potrząsnęło to samymi fundamentami, na których osadzona była wieża antykomunizmu: doktryna, boleśnie kultywowana przez dekady, że „komuniści” mogą zdobyć władzę tylko dzięki przemocy i podstępom, że mogą utrzymać się przy niej jedynie przez terroryzowanie i robienie ludziom papki z mózgów.

Po dokonaniu sabotażu wyborczych zamierzeń Allende w 1964 roku, i niepowodzeniach w 1970, pomimo szczerych wysiłków, CIA oraz reszta amerykańskiej maszynerii polityki zagranicznej nie zrezygnowała z żadnych środków w swoich próbach zdestabilizowania rządu Allende przez kolejne trzy lata, zwracając szczególną uwagę, aby wytworzyć wrogość militarną. W końcu we wrześniu 1973 roku wojsko obaliło rząd, Allende zginął w czasie tych działań.

W końcu dokonano zamknięcia państwa na świat zewnętrzny na tydzień, w czasie którego czołgi przetaczały się przez ulice, a żołnierze wyłamywali drzwi; stadiony rozbrzmiewały od dźwięków egzekucji, a ciała walały się po ulicach i pływały w rzekach; uruchomiono miejsca tortur; wywrotowe książki wrzucono w płomienie; żołnierze zdzierali z kobiet spodnie, krzycząc „w Chile kobiety noszą spódnice!”; biedni wrócili do swojego stanu naturalnego; a panowie świata w Waszyngtonie i w salach międzynarodowych instytucji finansowych otworzyli swoje książeczki czekowe. W końcu – ponad 3.000 osób zostało rozstrzelanych, tysiące torturowano, tysiące zaginęły.

Grecja, 1964-74: Wojskowy zamach stanu miał miejsce w kwietniu 1967 roku, dokładnie dwa dni przed rozpoczęciem narodowej kampanii wyborczej, która na sto procent miała przywrócić na stanowisko premiera weterana – przywódcę liberalnego – George Papandreou. Papandreou został wybrany w lutym 1964 roku zdecydowaną większością głosów, pierwszą w całej historii nowożytnej Grecji. Natychmiast rozpoczęto, z udanym skutkiem, dokonywać różnych machinacji, aby podważyć jego pozycję – była to połączona akcja Trybunału Królewskiego, generałów greckiego oraz amerykańskiego wojska i CIA, które stacjonowały w Grecji. Przewrót z 1967 roku został poprzedzony zwyczajowymi w takich okolicznościach stanem wojennym, cenzurą, aresztowaniami, biciem, torturami i mordem – z liczbą ofiar sięgającą 8.000 w pierwszym miesiącu. Towarzyszyła temu równie tradycyjna deklaracja, że wszystko to uczyniono, by ochronić naród przed „przejęciem przez komunistów”. Nadwerężające system i wywrotowe wpływy na życie Greków miały zostać wyeliminowane. Należały do nich spódniczki mini, długie włosy oraz obce czasopisma; uczęszczanie przez dzieci do kościoła miało być obowiązkowe.

Jednak to tortury okazały się wręcz nieusuwalnym znamieniem siedmioletniego greckiego piekła. James Becket, prawnik amerykański wysłany do Grecji przez Amnesty International napisał w grudniu 1969 roku, że „najbardziej ostrożne oceny mogą wskazać na nie mniej niż dwa tysiące” ludzi torturowanych, zwykle w najokrutniejszy sposób, przeważnie za pomocą urządzeń dostarczonych przez Stany Zjednoczone.

Becket doniósł, co następuje:

Setki więźniów wysłuchało krótkiej przemowy inspektora Basila Lambrou, który siedzi za biurkiem z czerwono-biało-niebieskim symbolem ściśniętych dłoni pomocy amerykańskiej. Próbuje uświadomić więźniów o całkowitej daremności oporu. „Jesteście śmieszni, jeśli myślicie, że możecie cokolwiek zrobić. Świat jest podzielony na dwie części. Z jednej strony są komuniści, a z drugiej – wolny świat. Rosjanie i Amerykanie – i nic poza tym. A kim my jesteśmy? Amerykanami. Za mną stoi rząd, za rządem NATO, za NATO, USA. Nie możecie nas pokonać. Jesteśmy Amerykanami”.

George Papandreou nie był żadnym radykałem. Był typem liberalnego antykomunisty. Ale jego synowi, Andreasowi, prawowitemu następcy, choć tylko trochę bardziej na lewo od swojego ojca, nie była obca myśl, aby wyciągnąć Grecję z zimnej wojny; protestował przeciwko pozostaniu w NATO, lub przynajmniej w roli satelity Stanów Zjednoczonych.

Wschodni Timor, od 1975 do dzisiaj [1999]: W grudniu 1975 roku Indonezja najechała na Wschodni Timor, który leży na wschodnim krańcu archipelagu indonezyjskiego, i który ogłosił swoją niezależność po tym, jak Portugalia zaniechała swojej kontroli nad tym terytorium. Inwazja rozpoczęła się dzień po tym, jak prezydent USA Gerald Ford oraz sekretarz stanu Henry Kissinger wyjechali z Indonezji po przekazaniu Suharto zgody na użycie broni amerykańskiej, która, według prawa amerykańskiego, nie może zostać wykorzystana w celach innych niż obronne. Indonezja była dla Waszyngtonu najbardziej wartościowym narzędziem w Azji Południowo-Wschodniej.

Amnesty International obliczył, że do roku 1989, żołnierze indonezyjscy, w ramach realizacji celu zajęcia Wschodniego Timoru, zabili 200.000 ludzi z ludności liczącej od 600.000 do 700.000. Stany Zjednoczone konsekwentnie wspierały żądania Indonezji w stosunku do Timoru Wschodniego (przeciwnie do polityki ONZ i UE), i bagatelizowały rozmiary rzezi, jednocześnie dostarczając Indonezji całego sprzętu militarnego oraz szkolenia, aby udało się pomyślnie przeprowadzić akcję do końca.

Nikaragua, 1978-89: Kiedy sandiniści obalili dyktaturę Somozy w 1978 roku, dla Waszyngtonu było jasne, że mogą się oni stać niebezpieczną bestią – „kolejną Kubą”. Pod rządami prezydenta Cartera próby przeprowadzenia sabotażu rewolucji przybrały dyplomatyczne i ekonomiczne formy. Administracja Reagana wybrała przemoc. Przez osiem długich lat ludność Nikaragui znajdowała się pod atakiem ze strony armii będącej pełnomocnikiem Waszyngtonu, Contras, stworzonej przez wściekłych członków Straży Narodowej Somozy oraz innych pomocników dyktatora. To była wojna na całego, z ostatecznym celem zniweczenia społecznych i ekonomicznych programów rządowych, z paleniem szkół i szpitali, gwałtami, torturami, minowaniem portów, bombardowaniem i ostrzeliwaniem. Robili to „żołnierze wolności” Ronalda Reagana. W Nikaragui nie będzie rewolucji.

Grenada, 1979-84: Co mogłoby skłonić najpotężniejsze państwo na świecie do najazdu na kraj liczący 110 tysięcy ludności? Maurice Bishop i jego następcy zdobyli władzę po przewrocie w 1979 roku i choć ich rzeczywista polityka nie była tak rewolucyjna jak Castry, Waszyngton znowu wpadł w panikę, że pojawi się „następna Kuba”, zwłaszcza że publiczne wystąpienia przywódców Grenady spotykały się z generalnym entuzjazmem.

Amerykańska taktyka destabilizacji przeciwko rządowi Bishopa zaczęła się zaraz po przewrocie i trwała aż do 1983 roku. Składały się na nią liczne akty dezinformowania i brudnych gierek. Inwazja amerykańska w październiku 1983 spotkała się z minimalnym oporem, choć po stronie USA poległo lub zostało zranionych 135 osób; było też około 400 ofiar po stronie Grenady oraz 84 Kubańczyków, głównie robotników budowlanych. W imię czego, co ludzki rozum może pojąć, zginęli ci ludzie? – to nie zostało ujawnione.

Pod koniec 1984 roku przeprowadzono wątpliwe wybory, w których zwyciężył człowiek wspierany przez administrację Reagana. Rok później organizacja praw człowieka, Rada do Spraw Półkuli, przedstawiła raport, w którym stwierdzono, że nowe siły policyjne Grenady przeszkolone przez USA oraz siły anty-rebelianckie zasłynęły z brutalności, bezpodstawnych aresztowań i nadużyć władzy, i zniweczyły wysiłki mające na celu wspieranie praw obywatelskich.

W kwietniu 1989 roku rząd opublikował listę ponad 80 książek, których import został zakazany. Cztery miesiące później premier rozwiązał parlament ze względu na groźbę wotum nieufności, które miało być rezultatem przeciwstawienia się temu, co krytycy premiera nazwali „rozwijającym się stylem autorytarnym”.

Libia, 1981-89: Libia nie zgodziła się na pełnienie funkcji właściwego państwa klienckiego Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie. Przywódca państwa, Muamar el-Kadafi nie przestrzegał reguł. Musiał zostać ukarany. Samoloty amerykańskie zestrzeliły dwa samoloty libijskie na obszarze, który Libia uważała za swoją przestrzeń lotniczą. USA zrzuciły też na kraj bomby, zabijając co najmniej 40 osób, między innymi córkę Kadafiego. Pojawiły się też inne próby zgładzenia tego człowieka, operacje mające na celu jego obalenie, potężna kampania dezinformująca, sankcje ekonomiczne oraz oskarżenie Libii za jej domniemaną rolę w zbombardowaniu samolotu Pan Am 103, bez przedstawienia wystarczających dowodów.

Panama, 1989: Szaleni „bombiarze” Waszyngtonu znowu zaatakowali. Grudzień 1989 roku, potężny wybuch w osiedlu w Panama City, 15.000 ludzi pozostaje bez dachu nad głową. W wyniku kilkudniowego ataku naziemnego przeciwko siłom panamskim jakieś 500 osób zostaje zamordowanych (według oficjalnych danych – podanych przez USA i zainstalowany przez Amerykę nowy rząd); inne źródła, z nie mniejszą ilością dowodów, twierdzi, że zginęło 3.000 osób, jakieś 3.000 zostało też rannych. Poległo dwudziestu trzech Amerykanów, 324 poniosło rany.

Pytanie reportera: „Dlaczego tak naprawdę warto było posyłać ludzi na pewną śmierć? Aby dostać Noriegę?”

George Bush: „Każde ludzkie życie jest cenne, ale mimo to muszę odpowiedzieć – tak, to było tego warte”.

Manuel Noriega był sojusznikiem Ameryki i jej informatorem przez całe lata, dopóki jego użyteczność się nie zużyła. Ale dostanie go nie było jedynym motywem ataku. Bush chciał przekazać jasne posłanie do narodu Nikaragui, która planowała wybory dwa tygodnie później, że to może spotkać również i ich, jeśli ponownie wybiorą sandinistów. Bush pragnął także napiąć mięśnie, aby pokazać Kongresowi, że potrzebne są duże siły wojskowe gotowe do walki, nawet po niedawnym zniknięciu „zagrożenia sowieckiego”. Oficjalne wyjaśnienie mówiło, że Noriega jest wmieszany w handel narkotykami, co Waszyngton wiedział już od czterech lat, a jednak wcześniej wcale mu to nie przeszkadzało.

Irak, lata 90-te: Nieustające bombardowania przez ponad 40 dni i nocy przeciwko jednemu z najbardziej rozwiniętych narodów na Bliskim Wschodzie, które zniszczyły jego starożytno-nowoczesną stolicę; na ludność Iraku spadło 177 milionów funtów bomb – najbardziej skoncentrowany powietrzny mord w historii świata; broń ze zubożonym uranem pali ludzi, wywołuje raka; rozwalanie magazynów broni chemicznej i biologicznej oraz urządzeń naftowych; zatruwanie atmosfery do poziomu, który prawdopodobnie nigdzie wcześniej nie był spotykany; umyślne grzebanie żywcem żołnierzy; zniszczenie infrastruktury ze strasznymi konsekwencjami dla zdrowia; sankcje trwające do dzisiaj, jeszcze bardziej pogarszając sytuację zdrowotną; na razie umarło w następstwie wszystkich tych działań około miliona dzieci i jeszcze więcej dorosłych.

Irak był najsilniejszym pod względem militarnym państwem arabskim. To mogła być ich zbrodnia. Noam Chomsky napisał: „Główną, dominującą doktryną USA w polityce zagranicznej od 1940 roku było to, że potężne, nie mające swojego odpowiednika, zasoby energetyczne w rejonie Zatoki będą stopniowo zajmowane przez Stany Zjednoczone i ich klientów i, przede wszystkim, żeby żadna niezależna siła w tamtym rejonie nie została dopuszczona do tego, aby mieć jakiś znaczny wpływ na zarządzanie produkcją ropy naftowej i jej cenę.”

Afganistan, 1979-92: Wszyscy wiedzą o nieprawdopodobnych represjach kobiet w Afganistanie ze strony fundamentalistów islamskich, nawet przed Talibami. Ale kto z nas wie, że w późnych latach 70-tych i w większości 80-tych Afganistan miał rząd przekonany, że musi wprowadzić niesamowicie zacofany naród w 20 wiek, łącznie z zagwarantowaniem praw kobietom? Stało się jednak tak, że Stany Zjednoczone wydały miliony dolarów na prowadzenie okrutnej wojny przeciwko rządowi tylko dlatego, że był on wspierany przez Związek Sowiecki. Wcześniej działania CIA znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo interwencji rosyjskiej, co się dokładnie stało. W końcu Stany Zjednoczone zwyciężyły, a kobiety i reszta Afgańczyków przegrała. Ponad milion ludzi zginęło, trzy miliony zostało kalekami; pięć milionów uchodźców – w sumie jakaś połowa populacji to ofiary tej wojny.

Salwador, 1980-92: Dysydenci z Salwadoru próbowali działać w ramach systemu. Ale dzięki wsparciu ze strony USA rząd to uniemożliwił, posługując się cały czas oszustwami wyborczymi i mordując setki przeciwników i strajkujących. W 1980 roku przeciwnicy polityczni chwycili za broń. Rozpoczęła się wojna domowa.

Oficjalnie obecność USA w Salwadorze była ograniczona do nadzorowania. Tak naprawdę wojsko i personel CIA działały w regularny sposób, bardzo aktywnie. Około 20 Amerykanów zostało zabitych lub zranionych w wypadkach helikopterów lub samolotów, podczas dokonywania lotów rozpoznawczych czy innych misji nad terenami walki, są też wiarygodne dowody na rolę USA w walkach naziemnych. Wojna oficjalnie zakończyła się w 1992 roku. 75.000 cywilów poniosło śmierć, a skarb USA stopniał około 6 miliardów dolarów. Pokrzyżowano plany wprowadzenia znaczących reform społecznych. Garstka bogaczy w dalszym ciągu włada państwem, biedni zostali tam, gdzie ich miejsce, a dysydenci wciąż muszą się obawiać prawicowych szwadronów śmierci.

Haiti, 1987-94: Rodzina dyktatora Duvaliera była wspierana przez USA przez 30 lat, następnie przeciwstawiła się reformatorskiemu księdzu, Jean-Bertrandzie Aristidzie. W międzyczasie CIA pracowało skrycie ze szwadronami śmierci, oprawcami i handlarzami narkotyków. W takich okolicznościach Biały Dom Clintona znalazł się w niezręcznej sytuacji i musiał udawać – z powodu całej swojej retoryki na temat demokracji – że wspiera w Haiti powrót do władzy Aristidy po tym, jak został jej pozbawiony w wyniku przewrotu wojskowego z 1991 roku. Po opóźnieniu jego ponownego mianowania na ponad dwa lata, Waszyngton w końcu musiał sprawić, żeby jego wojska oddały mu z powrotem jego urząd, ale dopiero po zobowiązaniu księdza, że nie będzie zajmował się biednymi ze cenę bogactwa warstw uprzywilejowanych, i że będzie się mocno trzymał ekonomii wolnorynkowej. Oznaczało to, że Haiti w dalszym ciągu pozostanie „halą montażową” na półkuli zachodniej, z robotnikami otrzymującymi wręcz głodowe pensje.

Jugosławia, 1999: Stany Zjednoczone pragną sprawić, aby dzięki ich bombom kraj ten wrócił do swojego przed-industrialnego stanu. Chciałyby, żeby świat uwierzył, że interwencja ta była motywowana jedynie „humanitarnymi” względami. Może powyższa historia interwencji amerykańskich pozwoli zadecydować nam, jak bardzo można ufać tego typu deklaracjom.

~* ~

Afganistan, od 2001 do dzisiaj: Inwazja i okupacja kraju po 9/11.

Wenezuela, 2001-4: Operacje zmierzające do pozbycia się Chaveza.

Irak, od 2003 do dzisiaj: Inwazja i okupacja.

Haiti 2004: Prezydent Aristide zmuszony przez Amerykanów do ustapienia, ponieważ nie popierał globalizacji i wolnego rynku.

Dokładniejsze informacje o okresie powojennym oraz po roku 2001 można znaleźć w książce Williama Bluma pt. „Rogue State: A Guide to the World’s Only Superpower”

 

Źródło przekładu Listy: Mariusz Turowski, Wrocław, 10.07.2000 [poza kilkoma drobnymi uzupełnieniami, również na podstawie książki Williama Bluma]; przypuszczalne źródło oryg.: A Brief History of U.S. Interventions: 1945 to the Present
Tłumaczenie wstępnego fragmentu, drobnych uzupełnień i końcówki: PRACowniA

Kuba Fidela Castro kontra Usrael – światowy bandyta i terrorysta nr 1…

comandante

za: https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/23/kuba-fidela-castro-kontra-usrael-swiatowy-bandyta-i-terrorysta-nr-1/

Fenomenem na skalę światową była i nadal jest Kuba Fidela Castro. Był i jest to jedyny kraj, w którym istniała i nadal istnieje usraelska baza wojskowa, a który przez cały okres od zwycięstwa rewolucji kubańskiej i przejęcia władzy przez Fidela Castro i jego towarzyszy walk był wyraźnie wrogi wobec Usraela. Wprawdzie ostatnimi laty na linii Hawana – Faszyngton nastąpiło pewne ocieplenie, ale Kuba nadal nie jest usraelskim wasalem.

Istnienie u samych wybrzeży Usraela, nieomal o rzut kamieniem niezależnej antyusraelskiej Kuby było największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Niestety przeróżnej maści gnidy publicystyczne próbują przy pomocy dezinformacji i pomówień ratować honor usraelskiego folwarku żydo-banksterów. Jednym z nich jest Henry Makow, który jego propagandowymi bredniami o Fidelu Castro zasłużył na dziennikarskiego anty-pulitzera. W poniższym linku jest jego haniebny bełkot o Fidelu Castro zatytułowany „Fidel Castro był agentem CIA„:

https://www.henrymakow.com/2015/05/Fidel-Castro-Worked-for-David-Rockefeller%20.html

Nie zamierzam tłumaczyć i demaskować całego tego bełkotu Makowa. Skupię się na kilku fragmentach, które przetłumaczył Easy Rider i wrzucił na stronie WPS w dyskusji ze mną:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/01/17/manifestacja-przeciw-sprowadzeniu-us-army-do-polski/#comment-24930

Na czerwono będę cytował to co napisał/przetłumaczł Easy Rider, a inne cytaty będą na zielono.

„Tłumaczenie własne fragmentu wstępnego:„Coraz więcej dowodów na to, że komunizm jest totalną ściemą. Jego rolą jest zapobiec prawdziwym reformom i narzucić tyranię w dobrym opakowaniu.”

Jest to oczywista bzdurna propaganda. Komunizm nie był ściemą. Wprawdzie metody jego wcielania w Rosji przez żydowską zbiedniałą lumpen-inteligencję (i późniejszych jej krwawych naśladowców jak Mao czy czerwoni Kmerzy) zasługują na potępienie, niemniej komunizm był oczywistą alternatywą wobec banksterskiego kapitalizmu. W komunizmie banki miały być państwowe a nie prywatne, kreacja pieniądza była w gestii państwa a nie prywatnych bankierów, pieniądz nie był kreowany, jak w zachodnim, żydowskim prywatnym systemie bankowym jako dług, odsetki nie były lichwiarskie i zasilały budżet państwa a nie prywatne skarbce żydo-banksterskich klanów. Także gospodarka była państwowa a nie prywatna, a bezrobocie było wyrazem obcym.

„Fulgencio Batista, (kubański prezydent w latach 1953-59) był Kaddafim swoich czasów, tworząc niebezpieczny przykład ekonomii niezależnej od bankierów.”

Kompletna bzdura. Batista doszedł do władzy w wyniku puczu, czas jego rządów był okresem największego rozkwitu kasyn gry w Hawanie, których właścicielami była usraelska mafia. Kasyna te cieszyły się ogromną popularnością bogaczy południowo-wschodniego Usraela, zwłaszcza Florydy. Były bliżej niż Las Vegas, a koszta pobytu na Kubie (hotele, żywność) były o wiele niższe niż w usraelskim mieście grzechu. Były na Kubie za Batisty i plantacje trzciny cukrowej, tytoniu oraz fabryki znanych na całym świecie kubańskich cygar. Ale były one własnością prywatną najczęściej usraelskich właścicieli. Ludność miejscowa harowała w nich w katastrofalnych warunkach, była wyzyskiwana, nadal obecny był analfabetyzm i brak opieki medycznej. Na nią stać było tylko bogatszych Kubańczyków, gorliwie wysługujących się usraelskim właścicielom gospodarki jako poganiacze taniej kubańskiej siły roboczej, za co byli jak na kubańskie warunki hojnie wynagradzani. To dopiero właśnie Fidel Castro okazał się kubańskim Kaddafim (o tym później). Oczywiście, że Kuba nie posiadała ogromnych złóż ropy naftowej – głównego źródła bogactwa Libii, przez co jej osiągnięcia nie były aż tak widoczne, jak w Libii Kaddafiego tuż przed jej i Kaddafiego zamordowaniem przez bandycki zachód.

„Rewolucyjność” Fidela Castro była niczym innym, niż działaniem w charakterze wspólnika bankierów, przez usunięcie go (Batisty – przyp. ER) i doprowadzenie Kuby do nędzy i niewolnictwa, nie inaczej niż w przypadku innych, zainstalowanych przez USA faszystowskich dyktatorów.”

Kompletna bzdura i kłamstwo. Castro upaństwowił nie tylko gospodarkę, wywłaszczając wszystkich usraelskich właścicieli majątków i firm na Kubie, upaństwowił też banki, co było praktykowane we wszystkich krajach socjalistycznych. Za jego rządów pństwo przejęło kreację pieniądza odcinając banksterom źródło wcześniejszych ciągłych dochodów. A praktyczne niewolnictwo na Kubie istniało właśnie przed rewolucją kubańską, gdy ludność za grosze i ochłapy tyrała na plantacjach będących w obcych łapskach. Zacytuję w tym miejscu wiki, która – najczęściej załgana, antykomunistyczna, prozachodnia i prousraelska – tym razem jest względnie obiektywna:

„Przed 1959 oficjalny wskaźnik alfabetyzacji dla Kuby wahał się między 60-76%. W rezultacie rząd kubański na żądanie Guevary obwołał 1961 „rokiem edukacji” i zmobilizował ponad 100 tys. wolontariuszy „brygad czytania i pisania”[158], które były wysyłane do wsi do budowy szkół, szkolenia nowych nauczycieli oraz nauczania ubogich chłopów czytania i pisania. W wyniku kampanii 707 212 dorosłych nauczono czytać i pisać, podnosząc krajowy wskaźnik alfabetyzacji do 96%[159]. Dążono także do ustanowienia powszechnego dostępu do szkolnictwa wyższego[160]. Rozpoczęto też program budowy tanich mieszkań, powszechnego zatrudnienia dla wszystkich Kubańczyków i rozbudowano opiekę zdrowotną[161]. Kubański system edukacji zaoferował program studiów z pracy, z połową czasu spędzoną w szkole a drugą połowę w działalności produkcyjnej[162]. Ochrona zdrowia została upaństwowiona i rozszerzona, na całej wyspie otworzono szereg wiejskich i miejskich przychodni oferujących bezpłatną pomoc medyczną. Wdrożono powszechne szczepienia przeciwko chorobom wieku dziecięcego, śmiertelność niemowląt została drastycznie zmniejszona[163]. Trzecim aspektem programów społecznych była budowa infrastruktury; w ciągu pierwszych sześciu miesięcy rządów Castro, na całej wyspie wybudowano 600 mil dróg, a 300 mln dolarów wydano na systemy wodne i sanitarne[163]. Co miesiąc w przeciągu pierwszych lat administracji budowano ponad 800 nowych domów. Udało się zlikwidować bezrobocie i bezdomność, a dla dzieci otwarte zostały przedszkola i ośrodki opieki dziennej. Otworzono też szereg ośrodków dla osób niepełnosprawnych i starszych.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Wsparcie_ze_strony_Zwi.C4.85zku_Radzieckiego_i_reformy

Idiotyzmom Makowa o tym, jakoby Castro został „zainstalowany przez Usrael  jak inni faszystowscy dyktatorzy” zadają kłam ogromne ilości w międzyczasie odtajnionych dokumentów Top Secret z początku lat 60-tych XX wieku – dokumentów CIA, Pentagonu i Białego Domu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Inwazja_w_Zatoce_%C5%9Awi%C5%84
https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Kuba
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods

Zaznaczyć w tym miejscu należy, że już prezydęt… „Eisenhower potajemnie upoważnił do obalenia rządu Castro. Prezydent zapewnił na ten cel budżet 13 mln dolarów i pozwolił na ten cel sprzymierzyć się z mafią która odniosła poważne straty na skutek zamknięcia mafijnych działalności na Kubie.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Konflikt_z_USA

„I jeszcze jeden z komentarzy tamże:

Zauważcie absurd: USA wydały miliardy i wysłały 500 000 wojska na koniec świata do Wietnamu aby „walczyć z komunizmem”, ale nie ruszyłyby palcem, aby walczyć z komunizmem na swoim podwórku.”

W Wietnamie szło przede wszystkim o obronę zagrożonego przez Wietkom i front ludowy marionetkowego prousraelskiego reżimu Wietnamu południowego. Wojna domowa pomiędzy Wietnamem północnym i południowym trwała już od lat. W sytuacji gdy oddziały Północy zaczęły odnosić coraz większe sukcesy militarne nad wspieranymi przez niezbyt liczny kontygent usraelicki siłami Południa i parły na Sajgon Usraelici sfabrykowali w zatoce Tonkin domniemany atak na usraelski okręt wojenny i oficjalnie przystąpili do wojny w obronie wasalskiego reżimu z Wietnamu południowego.

„Obecnie wszystko wskazuje na to, że cała zimna wojna była ustawką, której celem było zastraszenie ludzkości i historię tego okresu trzeba by napisać na nowo – tylko, czy ktoś tego dokona? Kuba jest właśnie najbardziej jaskrawym przykładem tego absurdu zimnej wojny – z jednej strony „Kuba była pod parasolem ZSRR”, ale jak to pogodzić z funkcjonowaniem tamże przez cały czas bazy USA w Guantanamo? Czy w tej sytuacji, wiarygodność planów operacji Northwoods czy cel inwazji w Zatoce Świń nie jawi się podobnie, jak w przypadku tych kilkuset „nieudanych” zamachów na Fidela Castro?”

Jest to stek bzdur. Z Guantanamo było tak – dzierżawę Guantanamo Bay podpisał Usrael z wcześniejszymi prousraelskimi władzami Kuby w roku 1903. Dzierżawa zawierała od 1938 roku klauzulę, że wymówienie jej możliwe jest tylko za zgodą obu stron – Kuby i Usraela. Władze socjalistycznej Kuby naciskały wielokrotnie na Usrael, aby dzierżawę zakończył, ale Usrael powoływał się na ową klauzulę i zgody na opuszczenie Guantanamo Bay nie wyrażał. W związku z czym…

„Fidel Castro zawsze uważał bazę za teren okupowany i nie przyjmował opłat za dzierżawę”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Naval_Station_Guantanamo_Bay

Na szczęście Fidel Castro, znając bandyckie metody Usraela, nigdy nie próbował odzyskać Guantanamo Bay zbrojnie. Miał pełną świadomość, ża bandyci usraelscy wykorzystaliby to do zbrojnej inwazji na Kubę. Potwierdzają to zresztą plany operacji Northwoods, do której nie doszło tylko dlatego, że odrzucił ją JFK. W tejże operacji Pentagon planował m.in:

1. Użyć prowokacji jako podstawy do interwencji wojskowej USA na Kubie. Wskazane jest także zainscenizować takie działania, aby przekonać Kubańczyków o nieuchronności inwazji. Możliwe incydenty pozwolą na szybką interwencję, jako odpowiedź na kubańskie działania.

2. Szereg dobrze skoordynowanych incydentów w Guantanamo jak i w okolicy, przeprowadzonych przez wrogie siły kubańskie.

a) Działania mające na celu uwiarygodnienie ataku (nie jest to porządek chronologiczny):

Rozpowszechnienie plotek (wielu). Użycie radia.
Lądowanie zaprzyjaźnionych Kubańczyków w mundurach „przez płot”, w celu przygotowania ataku na bazę.
Pochwycenie kubańskich (przyjaznych) sabotażystów wewnątrz bazy.
Zamieszki w pobliżu głównej bramy bazy (przyjaźni demonstranci)[13].
Wysadzenie amunicji wewnątrz bazy; rozniecenie pożarów.
Zniszczenie samolotu (sabotaż).
Przemyt amunicji do moździerzy z zewnątrz do bazy. Uszkodzenia niektórych instalacji.
Przechwycenie zespołów zamachowców przypływających od strony morza lub z okolic miasta Guantanamo.
Zatrzymanie oddziału szturmowego.
Sabotaż statku w porcie.
Zatopienie jednostki w pobliżu wejścia do portu. Inscenizacja pogrzebów ofiar.

b)Odpowiedzią USA byłyby zabezpieczenia dostaw wody i energii elektrycznej, zniszczenie artylerii, która zagraża bazie.

c)Następnie rozpoczęcie operacji wojskowych na dużą skalę.

3.Inscenizacja incydentu podobnego do tego z USS „Maine”:

a)Zniszczenie amerykańskiego statku w Zatoce Guantanamo, obwinienie Kuby.

b)Zniszczenie zdalnie sterowanego statku (bezzałogowego) na kubańskich wodach. Przyczyną takiego zdarzenia w pobliżu Hawany lub Santiago miałby być kubański atak z powietrza lub morza, albo obu naraz. Sama obecność kubańskich samolotów lub statków miałaby wystarczyć, aby dostarczyć dowodów na to, że statek zostałzniszczony przez stronę Kubańską. Bliskość do Hawany lub Santiago ma dodać wiarygodności incydentu.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods#Za.C5.82o.C5.BCenia_operacji

Tak więc Fidel Castro doskonale wiedział, dlaczego nigdy nie powinien atakaować bandyckiej usraelskiej bazy.

Na temat osiągnięć Kuby znalazłem taki oto raport UNICEF:

„Ortiz określił mianem „cudownej pracy”, dokonania państwa kubańskiego w dziedzinie ochrony praw dzieci po 1959 roku. Wśród osiągnięć szczególnie zasługujących na pochwałę wymieniono dobrą opiekę medyczną, o jakiej mogą tylko pomarzyć mieszkańcy innych krajów kontynentu, dzięki czemu wskaźnik umieralności niemowląt na Kubie jest jednym z najniższych na świecie. Inną dziedziną o której wspomina się w kontekście opieki nad dziećmi, jest wysoki poziom szkolnictwa, dzięki czemu wszystkie dzieci na Kubie zapisane są do szkół. Kuba jest także w światowej czołówce jeśli chodzi o dostęp do praw zapisanych w Konwencji Na temat Praw Dziecka ONZ. Jest to też jedyny kraj latynoski, gdzie nie występuje problem bezdomności wśród dzieci.
http://lewica.pl/?id=23746

Naturalnie, że z Kuby w czasch rządów Castro miały miejsce ucieczki Kubańczyków do Usraela. Dotyczyło to głównie wcześniejszych kubańskich poganiaczy „niewolników” wysługujących się usraelitom. Ich sytuacja rzeczywiście pogorszyła się po rewolucji kubańskiej i to oni wiali do Usraela napędzając tam antykubańską machinę propagandową. Każda udana ucieczka z Kuby była nagłaśniana. O powracających po cichu nikt nie pisał. A tacy też byli. Niejeden uciekinier lądował prędzej czy później w slumsach jako bezrobotny bez opieki zdrowotnej. I wtedy po cichutku przy pierwszej lepszej okazji wracał na Kubę. Początkowo władze Kuby utrudniały Kubańczykom chcącym opuścić Kubę wyjazdy na zawsze. Później restrykcyjne przepisy złagodzono, kto chciał Kubę opuszczał, ale dzięki temu już po upadku ZSRR na Kubie nie udało się wywołać kolorowej rewolucji. A to z tego właśnie względu, że niechętni władzom Kuby byli w komplecie za granicą.

Jest też oczywiste, że poziom życia na Kubie nie dorównywał poziomowi życia mieszkańcom lepszych dzielnic usraelskich miast. Ale był bez wątpienia wyższy od poziomu życia mieszkańców usraelskich slumsów (na zdjęciu poniżej widzimy slumsy Nowego Jorku).

slumsy-w-ny

Kubańczycy byli świadomi tego, że Kuba bogatym krajem nie jest, ale cenili przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne, brak bezrobocia, darmową oświatę i państwową opiekę medyczną. Znali historię Kuby i los ogromych rzesz biedoty wyzyskiwanych przez usraelskich kapitalistów przed rewolucją i wracać do tego modelu nie chcieli. Wiedzieli też o milionach mieszkańców Usraela, którzy bez talonów żywnościowych zdychaliby z głodu. I którzy nie są ubezpieczeni. I o największej na świecie panującej tam przestępczości. Dlatego nie oczekiwali z wytęsknieniem na „wyzwolenie” ich przez usraelskich bandytów.

Jeszcze jedno spostrzeżenie nasuwa się w związku z Kubą. Zachodnia propaganda głosiła, że bez pomocy gospodarczej ZSRR Kuba nie byłaby w stanie funkcjonować. Kłam temu zadał okres po rozpadzie ZSRR, kiedy to sama Rosja w okresie jelcynowskiej smuty stała się bankrutem. Kuba nie upadła wtedy gospodarczo mimo nadal utrzymywanego wobec niej całkowitego embarga przez Usrael. Jak widać, gospodarka kubańska wcale taka niewydolna nie była.

Trudno jest dzisiaj ustalić, dlaczego Usrael nie zaatakował Kuby po upadku ZSRR. Taki atak zapewne ośmieszyłby go wobec całego świata  – „odważniaki” napadają na maleńką Kubę, ale dopiero wtedy, gdy ZSRR już nie ma. Zapewne w Faszyngtonie liczono na spontaniczny bunt na Kubie. Ale się przeliczono. A ponadto Usrael miał wtedy ważniejsze podboje i wojny na głowie – pierwszą wojną w Zatoce Perskiej, rozwaleniem Jugosławi, wspieraniem kolorowych rewolucji w byłych republikach radzieckich i wojny w Czeczenii, co miało doprowadzić do osłabienai a nawet upadku samej Rosji; a oprócz tego bombardowaniami i interwencjami w kilku krajach arabskich, afrykańskich i latynoamerykańskich oraz przygotowaniami do wieloletniej „rozwałki” świata muzułmańskiego zainicjowanej operacją obcej flagi z 11 września 2001 oraz kolejnymi okupacyjnymi wojnami (Afganistan, Irak. Libia. Syria). Obecnie w obliczu konfliktu z Rosją i Chinami sprawa Kuby zeszła tym bardziej na dalszy plan. Przy czym już po rezygnacji  z wszelkich funkcji przez Fidela Castro także i Usrael zmienił podejście do Kuby. Ponownie nawiązał (po 54 latach przerwy) stosunki dyplomatyczne z Hawaną i powoli małymi kroczkami łagodzi gospodarcze embargo. Być może zamierza podstępnie wkupić się w kubańską gospodarkę, choć podejrzewam, że zastosuje orwellowską metodę ministerstwa prawdy. A więc pewnego dnia Faszyngton wyda komunikat o podpisaniu kolejnej jakiej tam drobnej umowy z naszym odwiecznym przyjecielem i sojusznikiem Kubą. I na ten sygnał przepisane zostaną wszystkie podręczniki do nauki historii na zachodzie podając, że Kuba zawsze była sojusznikiem Usraela.

Na chwilę powrócę jeszcze do Makowa i jego bredni o tym, że to za Fidela Castro Kuba doprowadzona była do nędzy i niewolnictwa. Przypomnę tu dwóch legendarnych (nie tylko) na Kubie bokserów wagi ciężkiej. Byli to Teófilo Stevenson

i Félix Savón.

Obaj byli trzykrotnymi mistrzami olimpijskimi w wadze ciężkiej i wielokrotnymi mistrzami świata amatorów. Obu Usraelici kusili intratnymi kontraktami do przejścia na zawodowstwo. Obaj mogli zostać bokserskimi milionerami. A jednak obaj odrzucili wszystkie usraelskie oferty, pozostali na Kubie i walczyli dla Kuby i Fidela.

20160322201525563097u
.

51561330

Woleli kubańskie „niewolnictwo” niż usraelskie miliony.

Zgodnie z zachodnią załganą propagandą Fidel Castro był  znienawidzonym dyktatorem, który tylko strachem i terrorem utrzymywał ludność Kuby w posłuszeństwie. Kłam tej propagandzie zadali sami Kubańczycy, którzy milionami żegnali swojego Comandante.

pogrzeb-1
.

plaza-revolucion

Cubans gather at Havana's Plaza of the Revolution to bid farewell to Fidel
Kuba Fidela Castro była i jest największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Była większym blamażem niż paniczna ucieczka us banditos z Wietnamu, gdzie o mało gaci nie pogubili, tak spieprzali. U samych wybrzeży światowego bandyty, nieomal o rzut kamieniem, postała wroga mu, niezależna, niezłomna maleńka Kuba. I choć Usraelici żyły z siebie wyprówali, aby Fidela zlikwidować lub obalić – wszystkie ich wysiłki poszły na darmo. Fidel szydził z Usraela i ośmieszał go. I wszyscy o tym wiemy! No więc, aby poprawić sobie własny usraelski wizerunek i samopoczucie odwracją tacy jak Makow kota ogonem i wymyślają haniebne brednie: nie było zimnej wojny! To była ustawka. A Fidel to był nasz człowiek – agent CIA, marionetka żydo-banksterów. Usrael wszystko inscenizował i dlatego nie ma żadnej kubańskiej plamy na prestiżu i honorze światowego żandarma.

Tak się mataczy historię!

A Wielka mała Kuba, nadal pozostając krajem nie będącym wasalem usraela, nadal samym swym istnieniem szydzi ze światowego bandyty i terrorysty nr 1  – Usraela.

Brawo Kuba! Brawo Kubańczycy!

opolczyk

Nie ma się co dziwić wymysłom Makowa, komunistyczna a przede wszystkim wolna i niezależna od wpływów usraelickich Kuba, leżąca u samych wrót światowego żandarma, w dodatku mająca się miarę dobrze pomimo faktu upadku wspierającego ją ZSRR jest solą w oku jankeskich wielbicieli i propagatorów „wolnego rynku” i grabieżczego kapitalizmu, jest jawnym zaprzeczeniem bzdurnych teorii o „niewydolności” socjalizmu. W rzeczywistości liberalny żydokapitalizm jest dużo bardziej niewydolny niż nawet najbardziej zacofana wersja komunizmu. Są tacy którzy nawet przypisują braciom Castro czy Che Guevarze żydowskie pochodzenie, próbując zapewne zdyskredytować ich osiągnięcia, choć dla mnie osobiście nawet gdyby nimi byli nie ma to żadnego znaczenia. Daleko opluwaczy Kuby szukać nie trzeba, na naszym polskim podwórku niejaki Cejrowski, sami widziałem jak w jednym ze swoich programów „boso przez świat” mniej więcej stwierdził że jego noga nigdy postanie na terenie Kuby, zbytnio mu ona przypomina czasy stanu wojennego. Cóż, wielkiej straty Kubańczycy nie poniosą a i nikt nie potrzebuje tam katolickiego klauna(stypendysta fundacji Sorosa, oligarchy słynącego z obalania „niedemokratycznych reżimów”) wielbiącego pod niebiosa system żydokapitalistycznego wyzysku.

Odpowiedz na pytanie dlaczego będąc tak blisko swojego ciemiężcy Kuba miała szansę wyrwać się na niepodległość i ją utrzymać jest prawdopodobnie bardzo prosta. Jankescy bandyci byli zbyt zajęci po 1945 roku poszerzaniem swojej strefy wpływów(głównie kosztem rozpadających się ówczesnych europejskich imperiów kolonialnych po których schedę przejęły USA) w różnych częściach świata, budowaniem swojej gospodarczej, militarnej i politycznej dominacji oraz byli zbyt pewni swojej bezwzględnej dominacji w Ameryce Łacińskiej opartej o system bezwzględnych i krwawych prawicowych dyktatur stworzonych i na wszelkie możliwe sposoby wspieranych przez USA aby zobaczyć co u samych wybrzeży USA się kroi. Prawdopodobnie nie przypuszczali że garstka partyzantów będzie w stanie obalić wspierany przez nich reżim u ich własnych bram. Imperium to też nie jest takie silne i wszechwiedzące by przewidzieć każdy ruch przeciwnika i być dosłownie wszędzie, więc bracia Castro i ich wspólnicy wykorzystali jakby element zaskoczenia i już wtedy dające się USA we znaki zjawisko „rozciągnięcia imperium”. Zapewne niebagatelną rolę odegrała też pomoc społeczeństwa kubańskiego, szczególnie najbiedniejszych warstw, dotąd bezwzględnie wyzyskiwanych przez reżim Batisty oraz miejscowe i amerykańskie kolaborujące z nim elity.

Ewentualna agresja USA na Kubę po przejęciu władzy przez Castro mogłaby by być zabójcza dla Amerykanów. Raz że reakcja ZSRR była nie pewna, dwa; że jest to wyspa zamieszkana przez ludność co najmniej wrogo nastawioną do USA latami amerykańskiej okupacji i wpływów co poważnie utrudniłoby operację(mimo obecności bazy USA), trzy; skupienie uwagi ówczesnych USA na paru innych frontach, między innymi wspieraniu reżimu Wietnamu Południowego a także brak odpowiedniego, typowego dla jankesów pretekstu do inwazji. Więc prawdopodobnie nie było wystarczająco sił i środków do zorganizowania inwazji ani nawet porządnego zamachu na życie Fidela Castro dlatego musieli często powierzać brudną robotę nieudolnym mafiozom sami będąc zajęci czymś innym.

Sens obalenia jednego agenta CIA drugim jest żaden, w interesie amerykanów było jak najdłuższe utrzymanie się przy władzy Fulgencio Batisty lub kogoś jego pokroju. Jego rządy zapewniały im największe korzyści, nie tylko gospodarcze ale też polityczne i militarne, sprawowanie kontroli nad Kubą dawało USA pełną dominację nad basenem Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej i zamykało dostęp do niej. Po za tym co to za agent CIA, który nacjonalizuje majątek amerykańskich korporacji czy odbiera lukratywne interesy amerykańskim mafiozom powiązanym z CIA i zawiązuje sojusz z państwem wrogim wobec swojego pracodawcy? 😉  Natomiast ewentualną operacją odzyskania terenu amerykańskiej bazy wojskowej w Guantanamo przez braci Castro wbiły by sobie władze Kuby nóż w plecy, raz że usraelska propaganda przerobiłaby Kubę w momencie na „niebezpiecznego agresora” którego trzeba zneutralizować a dwa miałaby doskonały pretekst do ewentualnej agresji na Kubę o który było im tak trudno. Inna sprawa czy taka operacja zakończyła by się sukcesem dla Kubańczyków biorąc pod uwagę ówczesne możliwości militarne USA. Więc tylko idiota próbowałby w takiej sytuacji odzyskać terytorium tej bazy metodami siłowymi. Kiedy USA szlag trafi co będzie oznaczało wycofanie się usraelickich wojsk z wielu krajów świata w tym także likwidację setek baz a tak zapewne w przyszłości się stanie, teren bazy w Gauntanamo Bay sam bez jednego wystrzału powróci do Kuby.

 

przemex

Zmarł ojciec rewolucji kubańskiej.

Fidel Castro

Przywódca rewolucji kubańskiej Fidel Castro zmarł w wieku 90 lat – przekazuje agencja France Presse, powołując się na obecnego przywódcę Kuby Raula Castro. Informację o śmierci Fidela przekazała też kubańska telewizja – podaje Reuters.

Kuby Fidel Castro, kubański rewolucjonista, działacz państwowy i polityczny, urodził się 13 sierpnia 1926 roku. Od grudnia 1976 roku, przez okres 30 lat, sprawował urząd przewodniczącego Rady Państwa i Rady Ministrów Kuby, był także głównodowodzącym Rewolucyjnych Sił Zbrojnych i przewodniczącym Rady Obrony Narodowej kraju. Ze względu na zły stan zdrowia, 31 lipca 2006 roku Fidel Castro przekazał swoje obowiązki i uprawnienia szefa Rady Państwa i Rady Ministrów swojemu bratu Raulowi Castro.

 

za: http://www.socjalizmteraz.pl/pl/Artykuly/?id=1049%2FKuba_i_Fidel

Fidel

Dwudziestego piątego listopada 2016 roku, w wieku 90 lat, zmarł Fidel Castro. Rewolucjonista. Maximo Lider lub po prostu Fidel. Syn bogatego plantatora, który nie zgadzał się z niesprawiedliwością panującą w jego kraju – na Kubie.

Jak było przed rewolucją?

Dziesiątego marca 1952 roku, Fulgencio Batista, przy pomocy amerykańskich tajnych służb oraz 17 oficerów wojskowych dokonał zamachu stanu i przejął władzę. Batista uzyskał poparcie głównie wśród klasy najbogatszej, częściowo wśród klasy średniej i robotniczej, która zaufała skorumpowanym działaczom związków zawodowych. Stał za nim potężny sojusznik w postaci administracji waszyngtońskiej. Cała polityka Batisty była podporządkowana interesom Stanów Zjednoczonych, które nie przejmowały się nieprawościami dziejącymi się na wyspie. W 1956 roku William Wieland, kierujący oddziałem karaibskim Departamentu Stanu mówił: „Wiem, że wielu ludzi uważa Batistę za sukinsyna (…), pierwszeństwo mają jednak interesy Ameryki, (…) ale on jest przynajmniej naszym sukinsynem”.

Duża cześć gospodarki kubańskiej była pod ogromnym wpływem USA. Ich udział w przedsiębiorstwach usługowych wynosił ponad 90%, 50% w państwowej kolei oraz 40 – 50% w produkcji cukru surowego. Od 1946 do 1956 roku zyski amerykańskich przedsiębiorstw na Kubie wynosiły ok. 700 mln dolarów. Kuba częściowo korzystała z boomu gospodarczego, jaki miał miejsce w latach pięćdziesiątych w USA. Rozkwitł przemysł hotelowy, na plażach budowano wille oraz domy publiczne. Rozwój prostytucji doprowadził do tego, że Kuba zyskała miano „domu publicznego Stanów Zjednoczonych” lub po prostu „burdelu Karaibów”. Cześć nocnych klubów i kasyn była prowadzona przez amerykańskie zorganizowane grupy przestępcze. Jednym z doradców Batisty był mafioso Meyer Lansky, z którym, na wspólnie przeprowadzonej reformie kasyn, dorobili się milionów.

Wszystko to było dostępne głównie dla turystów ze wschodniego wybrzeża Stanów. W latach pięćdziesiątych, za sprawą kapitału północnoamerykańskiego doszło do pewnych zmian w inwestycjach. Zaczęły powstawać elektrownie, fabryki tekstylne, obuwnicze, perfumeryjne, ceramiczne, zabawkarskie. Rozwijała się sieć telefoniczna oraz budowa dróg. Powstała sieć tanich domów towarowych Ten Cents. Dzięki temu rosły dochody klasy średniej pracującej w sektorze usługowym. Wraz z właścicielami fabryk oraz plantacji cukru – obywatelami Stanów Zjednoczonych – tworzyli oni mylny obraz, latynoskiego kraju, o jednym z najwyższych standardów życia na kontynencie, zapominając o głębokiej przepaści pomiędzy najbogatszymi mieszkańcami stolicy, a resztą kraju. Rozkład dochodu narodowego na Kubie był najbardziej nierówny w całym regionie. Na najuboższe 20% populacji przypadało tylko 2,1% dochodu.

Wyspa dzieliła się na „Kubę bogatą” – Hawanę i jej okolice gdzie mieszkali milionerzy i mieściły się ośrodki turystyczne oraz „Kubę prowincjonalną” – całą resztę wyspy: robotników, biedotę, bezrobotnych (w roku 1957 było 16% zatrudnionych, 10% częściowo zatrudnionych), czy analfabetów, którzy stanowili 50% mieszkańców wsi i 24% ogółu społeczeństwa, mieszkańców szałasów i lepianek bez kanalizacji i elektryczności. Był to kraj bez wystarczającej liczby szkół i pełen dyskryminacji dla ludzi czarnoskórych. Pięćset tysięcy rolników, pracujących tylko 4 miesiące w roku, mieszkało w lepiankach. Sto tysięcy dzierżawców, musiało oddawać większość plonów właścicielowi. Czterysta tysięcy robotników, których emerytury zostały sprzeniewierzone, a zdobycze socjalne odebrane, mieszkało w ruderach. Dwieście tysięcy rodzin nie miało skrawka ziemi, jednocześnie 300 tysięcy caballerias (1 caballeria to ok. 13,5 ha) należących do potężnych właścicieli, leżało odłogiem.

Na Kubie było 200 tysięcy szałasów i lepianek. Czterysta tysięcy rodzin żyło w barakach i kamienicach czynszowych pozbawionych urządzeń sanitarnych, a 2 800 000 ludności wiejskiej nie miało dostępu do elektryczności.

Polityka mieszkaniowa państwa była uzależniona od kaprysu właścicieli nieruchomości. Gdyby państwo chciało obniżyć czynsze, wtedy blokowaliby budownictwo, a sami wybudowywali jedynie tyle mieszkań, aby uzyskać wysokie opłaty od lokatorów. Tak samo postępowały monopole elektryczne, które decydowały się na położenie sieci elektrycznej tylko wtedy, gdy miały z tego zysk.

Kubańczycy mieli utrudniony dostęp do edukacji. W 1958 roku 600 tysięcy dzieci nie chodziło do szkół, a ponad 2 mln społeczeństwa stanowili analfabeci i półanalfabeci. Środki na cele edukacyjne były systematycznie rozkradane lub obcinane, a ok. 10 tysięcy nauczycieli pozostawało bez pracy. Funkcjonowało jedynie 6 szkół technicznych, a w szkołach wiejskich często zdarzało się, że nauczyciel sam musiał kupować pomoce naukowe.

Wiele dzieci było niedożywionych, często chorowały na krzywicę, 90% nękały pasożyty dostające się do organizmu przez stopy. Rodziców najczęściej nie było stać na buty. Ciężko było się dostać do państwowego szpitala, zwykle tylko dzięki rekomendacji polityka, który w zamian żądał głosu poparcia.

Rządy Batisty oraz zależność od Stanów Zjednoczonych były zagrożeniem dla kultury wyższej. O ile wybitni twórcy kultury kubańskiej tacy jak np. powieściopisarz Alejo Carpentier, poeta Nicolas Gullien, historyk Emilio Roig de Luchsening, etnolog Fernando Otiz mogli publikować swoje dzieła, o tyle dostęp do ich dzieł dla zwykłych ludzi był utrudniony, ponieważ media promowały jedynie populistyczną, płytką i masową kulturę, która narzucała amerykańskie wartości, umniejszała znaczenie rodowitej kultury latynoafrykańskiej i utrwalała świadomość kolonialną.

Kubańskie społeczeństwo trapiły liczne plagi takie jak służalczość wobec posiadaczy, tak kubańskich jak i północnoamerykańskich, wszechobecna korupcja i dorobkiewiczostwo, bandytyzm, hazard, handel żywym towarem, upadek cnót obywatelskich. Przez odrzucenie własnej kultury i wpatrywanie się w północnoamerykański styl życia, wyspa miała złą opinię w Ameryce Łacińskiej.

Szacuje się, że w okresie sprawowania władzy przez Batistę, z powodu prześladowań politycznych, śmierć poniosło ok 20 tysięcy ludzi.

Drugiego grudnia 1956 r. 82 partyzantów, pod wodzą Fidela Castro, przybyło z Meksyku na brzeg Kuby. Rzeczywistość sprawiła, że jedynym ratunkiem dla wyspy okazał się socjalizm. Jakie były jego efekty, pomimo natychmiastowego nałożenia przez USA blokady gospodarczej i stosowania przemocy bezpośredniej?

Na podstawie Ustawy Nr 851 znacjonalizowano należące do obywateli amerykańskich cukrownie, plantacje, wszystkie przedsiębiorstwa oraz banki. Powołano Krajowy Instytut Reformy Rolnej, który odbierał starym właścicielom ziemię i rozdzielał pomiędzy chłopów. W 1961 roku 101 tysięcy dawnych bezrolnych chłopów, dostało na własność 2,7 mln ha gruntów. Sektor gospodarki uspołecznionej w rolnictwie dysponował 3,9 mln ha. Robotnicy byli przychylni nacjonalizacji, ponieważ, amerykańscy zarządcy, próbując sparaliżować gospodarkę, zamykali zakłady pracy. Kubańscy właściciele nie podzielali entuzjazmu robotników. Pomimo odszkodowań, tracili swoje majątki i masowo wyjeżdżali z kraju.

Dzięki socjalistycznym reformom setki tysięcy bezrobotnych dostało pracę, ceny leków, żywności, opłat za mieszkania i rozmowy telefoniczne zostały bardzo zaniżone, zniesiono dyskryminację rasową, zwiększono dostępność do opieki medycznej i edukacji, przeprowadzono elektryfikację wsi.

Siły wojskowe zmniejszono o połowę. Ze związku Radzieckiego przybywało wielu fachowców, którzy pomagali w postawieniu kubańskiej gospodarki na nogi. Podwoiła się produkcja niklu, a stali wzrosła 10-krotnie. Z pomocą Polski zbudowano od podstaw flotę rybacką. W rolnictwie zwiększono stosowanie nawozów i mechanizacji. W parę lat po zwycięstwie rewolucji zbudowano 17 tysięcy km dróg. Zwiększyła się produkcja ryżu i mięsa. Produkcja cukru oscyluje stale w granicach 7-8 mln ton rocznie. Liczba ludności wzrosła z 6,1 mln w 1961 do 9 mln w 1975 r. Obecnie wynosi ponad 11 mln. Budownictwo mieszkaniowe ruszyło w latach siedemdziesiątych. Dzięki przynależności do RWPG i systemowi cen kroczących, Kuba mogła kupować ropę po cenach niższych niż na rynku.

Lata osiemdziesiąte były dla Ameryki Łacińskiej „straconą dekadą”. Wiele krajów popadło w olbrzymie zadłużenie z powodu kredytów zaciągniętych w krajach Pierwszego Świata, ich wzrost gospodarczy spadł do 9%. Jedynie Kuba odnotowała w latach 80 – 86, 47% wzrostu dochodu narodowego. Lata osiemdziesiąte były najlepszym okresem dla wyspy, kiedy to właściwie niczego nie brakowało, a wg UNESCO kraj zajmował czołowe miejsce, jeśli chodzi o wykształcenie i stan zdrowia ludności.

Castro jako jedyny przywódca w Ameryce Łacińskiej nie utrzymywał kontaktów gospodarczych ze Stanami i mógł pozwolić sobie na ich krytykę, dzięki czemu stał się nieoficjalnym ambasadorem krajów Trzeciego Świata. Zwracał uwagę opinii publicznej, że amerykańska gospodarka w dużej części opiera się na spłatach zadłużeń, jakie kraje latynoamerykańskie u nich zaciągają i apelował o umorzenie długów, których nie da się spłacić.

Medycyna i oświata są dwoma największymi osiągnięciami kubańskiej rewolucji. Jednym z haseł po zwycięstwie rewolucjonistów było „szkoły zamiast koszar!”. W celu zapewnienia wszystkim dzieciom edukacji, przerabiano cześć dawnych garnizonów wojskowych, w tym koszary Moncada (miejsce, które Fidel Castro wraz ze swoimi ludźmi zaatakował w 1953 r. i poniósł klęskę), na placówki oświaty. W samej Hawanie w 1959 roku wybudowano 37 nowych szkół. Skutecznie przeprowadzono kampanię alfabetyzacji społeczeństwa. Już w 1961 roku Kuba była pierwszym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie analfabetyzm nie występował. Środki na edukację wzrosły jedenastokrotnie w stosunku do czasów przedrewolucyjnych. W 1958 r. do szkół uczęszczało 811 tysięcy osób, a w 1975 już 3 mln. Liczba studentów wzrosła z 15 tysięcy do 83 tysięcy w latach siedemdziesiątych. Wcześniejszą kadrę, która wyemigrowała zastąpili nowi specjaliści, także kształcący się na Kubie studenci z krajów Trzeciego Świata. Wszelkie pomoce naukowe, internaty i wyżywienia są tam bezpłatne. Kubańczycy stali się narodem bibliofili, wśród nich jest najwyższy poziom czytelnictwa na całym kontynencie, ponieważ książki prawie nic nie kosztują. Liczba muzeów wzrosła z 6 do 29, a teatrów z 1 do 13. Sukcesy odnosił balet kubański, malarstwo, muzyka – znany na całym świecie Buena Vista Social Club. Kinematografię stworzyła dopiero rewolucja. W 1968 roku w Hawanie odbywał się Międzynarodowy Kongres Kultury, w którym uczestniczyli m.in Jean – Paul Sartre, Simone de Beauvior i Bertrand Russel. Porewolucyjna Hawana był miejscem gdzie zjeżdżało wielu lewicowych intelektualistów.

Bardzo mocno stawiano na rozwój fizyczny. Na Olimpiadzie w Monachium Kuba zdobyła 22 medale. W latach 60 na igrzyskach Środkowoamerykańskich niezmiennie zajmowała 1 miejsce.

Oprócz oświaty Kuba święci triumfy na polu opieki medycznej. Zaraz po zwycięstwie rewolucji liczba infrastruktury szpitalnej wzrosła o 50%. Zlikwidowano występowanie choroby Heinego-Medina, malarii, błonicy i ograniczono występowanie gruźlicy. Zmalała śmiertelność niemowląt, średnia długość życia wzrosła z 50 do 75 lat (w latach siedemdziesiątych) i obecnie jest jedną z najwyższych na świecie – 79 lat. Wynaleziono pierwsze skuteczne leki antyrakowe oraz szczepionki przeciw bakteryjnemu zapaleniu opon mózgowych, których licencja, pomimo blokady, wykupywana jest przez amerykańskie firmy farmaceutyczne. Oprócz tego opracowano 13 szczepionek przeciwko chorobom zakaźnym. Kuba pod względem zapobiegania śmiertelności niemowląt jest wyżej niż Stany Zjednoczone, a wg Stowarzyszenia na Rzecz Zdrowia Światowego zajmuje ostatnie miejsce na świecie, jeśli chodzi o prywatne wydatki na opiekę zdrowotną. Jest pierwszym krajem na świecie gdzie nie występuje dziecięce zapalenie opon mózgowych. Kuba ma największą na świecie liczba lekarzy na jednego mieszkańca – 1 lekarz na 188 osób, dla porównania w Niemczech na 1 lekarza przypada 313 pacjentów. Liczba osób z wirusem HIV to 0,07 promila ludności (pomimo, że rewolucja nie odniosła sukcesu na polu walki z prostytucją). Lekarze i pomoc humanitarna jest jednym z głównych „produktów eksportowych” kubańskiej rewolucji, za co parę lat temu Argentyna chciała zgłosić Fidela do Pokojowej Nagrody Nobla.

Rewolucję kubańską należy więc oceniać przez pryzmat uwarunkowań Ameryki Łacińskiej. Kontynent ten jest uznawany za najbardziej niesprawiedliwy na świecie, gdzie rdzenna ludność była wykorzystywana do niewolniczej pracy przez kolonizatorów, gdzie przez lata rządziły junty wojskowe, kartele narkotykowe i szalały szwadrony śmierci, a na początku XX wieku poprzez doktrynę Monroe stała się prywatnym podwórkiem Stanów Zjednoczonych.

W obliczu wykorzystywania i ingerowania w sprawy wewnętrzne krajów latynoamerykańskich przez Stany, Kuba Fidela Castro stała się Dawidem, który zwycięża nad Goliatem. Zmiany, jakie wprowadził w kraju były nadzieją na polepszenie losu wszystkich uciskanych narodów.

Relatywnie poziom życia Kubańczyków w porównaniu do czasów przed rewolucyjnych polepszył się, a poziom ubóstwa na Kubie jest jednym z niższych na kontynencie. Obok Wenezueli, Kuba jest jedynym krajem Ameryki Łacińskiej gdzie nie występuje śmierć głodowa. Nawet pomimo „okresów specjalnych” zawsze obowiązywała stara fidelowska zasada „będziemy jeść mało, ale będziemy jeść wszyscy”.

Kubańczycy najbardziej są dumni z poziomu nauczania oraz ze swojej medycyny, dzięki której mogą nieść pomoc innym, biednym sąsiadom oraz angażować się w pomoc humanitarną w różnych rejonach świata. Narkomania, bezdomność i bezrobocie zostało praktycznie zlikwidowane, jest niski poziom przestępczości, czego nie można było powiedzieć o Kubie z lat pięćdziesiątych, gdzie nawet na uniwersytetach rządzili gangsterzy, a biznesem kierowała mafia.

Według badań Organizacji Państw Amerykańskich 70% z 11 mln obywateli, urodzonych po rewolucji akceptuje system polityczny, jaki jest na wyspie. Z jednej strony wynika to z tego, że nie znają innego, który mógłby być lepszy, a z drugiej Fidel, który był/jest żywym uosobieniem rewolucji pozostaje bohaterem, także poza swoim krajem. Dlatego wielu deklaruje, że w gruncie rzeczy są szczęśliwi, nawet pomimo braku swobód politycznych w rozumieniu zachodniej demokracji.

Oczywiście Stany Zjednoczone, z wolnością na ustach, chcą walczyć ze zbrodniczym kubańskim socjalizmem. Przez wolność należy rozumieć dawne majątki i wpływy gospodarcze. Jak wygląda ta walka?

Stany Zjednoczone rozpoczęły pierwsze tajne szkolenia najemników w Gwatemali w marcu 1960 roku. Amerykańskie samoloty zrzucały bomby na plantacje trzciny i ostrzeliwały ulice miast, a 4 marca 1960 roku agenci CIA wysadziła statek z bronią „La Coubre”, który dopłynął do wybrzeży Kuby. W zamachu zginęło ponad 80 osób, 300 zostało rannych. Zaraz po uroczystościach żałobnych (podczas, których Alberto Korda zrobił najsłynniejszą fotografię świata – uwiecznił Ernesto Che Guevarę) na ulicach Hawany całe społeczeństwo włączyło się w akcję zbierania pieniędzy na wyposażenie wojska.

Z Nikaragui, 15 kwietnia 1960 r., wystartowały bombowce, które miały zniszczyć lotniska w Hawanie i Santiago de Cuba. W ataku zginęło 7 osób, a 53 zostało rannych. Dzień później na pogrzebie ofiar Castro po raz pierwszy w przemówieniu stwierdził, że rewolucja jest rewolucja socjalistyczną.

Fidel, po obaleniu Batisty, cieszył się sympatią światowej opinii publicznej, czego amerykańska administracja nie mogła znieść. Kiedy delegacja kubańska z Fidelem na czele przyjechała w 1960 r. na spotkanie Organizacji Narodów Zjednoczonych obywające się w Nowym Jorku, powitał ich ośmiotysięczny tłum zwolenników, lecz w amerykańskich mediach kazano przedstawić jedynie grupę ok. 25 osób, które protestowały przeciwko Fidelowi. Odmawiano im przyjęcia w hotelach, więc Castro, zadecydował, że zatrzymają się w hotelu w Harlemie – dzielnicy murzyńskiej. – gdzie spotkał się Malcolmem X.

Kulminacyjnym momentem konfliktu był dzień 17 kwietnia 1961 roku, kiedy ok. 1500 kubańskich emigrantów przy pomocy amerykańskiego wojska dokonało inwazji w Zatoce Świń. Na wyspie panował syndrom „oblężonej twierdzy”. Obywatele od wygranej rewolucji żyli w ciągłym przeświadczeniu, że ich kraj zostanie zaatakowany wiec inwazja nie była zaskoczeniem. Amerykanie liczyli na to, że Kubańczycy chwycą za broń, aby obalić Castro jednak nic takiego się nie stało i po 65 godzinach walk odparto atak. 1189 ludzi trafiło do niewoli. Wśród najemników była grupa osób poszukiwana za morderstwa w czasach Batisty. Pięciu z nich skazano na śmierć, resztę skazano na 30 lat więzienia. Castro zaoferował, że wymieni ich na 500 traktorów, lecz dopiero po roku Stany podjęły negocjacje i wymieniły ich na środki medyczne o wartości ok. 53 mln dolarów.

30 listopada 1961 roku, John Kennedy podpisał pozwolenie na prowadzenie tajnej operacji „Mangusta”, która miała za zadanie obalenie Fidela Castro. W praktyce sprowadzało się to do organizowania zamachów terrorystycznych przy pomocy grup tworzonych przez kubańskich uchodźców takich jak Alpha 66, Omega 7, Abdala, Comando Cero, El Condor, El Escorpion, Brigada 2506, jak wynika z akt ujawnionych w 2007 roku przez byłego szefa CIA. Często współpracowano z mafią, która chciała się zemścić za odebrane majątki. Grupy te mają na koncie głównie zamachy i akty sabotażu na Kubie oraz w kubańskich placówkach zagranicznych. Jedną z akcji było wwiezienie, w 1981 roku, na Kubę wirusa dengi, przez, którego zachorowało 350 tysięcy ludzi, lecz dzięki dobrej opiece lekarskiej epidemię opanowano. Zmarło 158 osób, w tym 101 dzieci. W 1976 r. Posada Carriles wysadził kubański samolot pasażerski, zginęły 73 osoby. Carriles ukrywa się w Stanach. Rząd nie chce go wydać.

Od 1959 do 2003 roku ci terroryści uprowadzili 54 samoloty pasażerskie, których amerykański rząd nigdy nie oddał. Na skutek działań terrorystycznych w ciągu 40 lat zginęło 3478 osób a 2099 zostało inwalidami. Sam Fidel przeżył ok. 637 zamachów na swoje życie.

Ponownie amerykańskie samoloty zaczęły naruszać kubańską przestrzeń powietrzną w 1996 r. (czyli parę lat po upadku ZSRR). Dwa z nich zostały zestrzelone. W odpowiedzi amerykański senat wprowadził, naruszającą prawa międzynarodowe, ustawę Helmsa – Burtona, w której sankcje zostały nałożone na kraje trzecie utrzymujące stosunki z Kubą. Zakazały jakichkolwiek kontaktów pomocowych niesionych przez państwa i organizacje międzynarodowe, inaczej Stany zerwą z nimi stosunki. Ustawa określa, że będzie funkcjonować dopóki na wyspie nie zostanie wprowadzona demokracja parlamentarna i  wolny rynek, następnie powinny zostać wypłacone odszkodowania za utracone w wyniku nacjonalizacji majątki. W praktyce oznaczałoby to bankructwo wyspy. W odpowiedzi Castro wyliczał, że na skutek blokady jego kraj stracił ponad 67 mld dolarów. Pomimo sprzeciwu na forum ONZ większości państw świata, USA wciąż utrzymują tą blokadę gospodarczą.

Fidel nigdy wprost nie powiedział czy jest wierzący, lecz szanował religię chrześcijańską. Stwierdził nawet, że chrześcijaństwo ma o wiele więcej wspólnego z komunizmem niż z kapitalizmem. Wśród jego bliższych przyjaciół był brat Betto. Na Kubie dochodziło do konfliktu nie państwa i wiary, lecz państwa i instytucji Kościoła. Fidel uważał, że Kościół powinien reprezentować zwłaszcza ludzi ubogich, lecz było zupełnie odwrotnie, kapłani obracali się głównie w kręgach arystokracji. W 1960 roku, 70% społeczeństwa stanowili katolicy, lecz praktykujących było tylko 5-8% co jak na ten region świata jest bardzo słabym wynikiem. W latach 90 ochrzczonych było już tylko 40%. Napięcia wynikały głównie z tego, że dostojnicy kościelni identyfikowali się z dawną burżuazją, przez co często wspierali działania kontrrewolucyjne i współpracowali z CIA.

Kościół rozpuścił plotkę, że przez sojusz z ZSRR rząd kubański będzie wywoził małe dzieci na Syberię. Na skutek tego w latach 60-62 ok. 15 tysięcy dzieci zostało wysłanych przez wystraszonych rodziców do Stanów Zjednoczonych, a w konsekwencji trafiło do obozu dla uchodźców, gdzie byli pokazywani dziennikarzom jako ofiary reżimu. Akcja była nadzorowana przez CIA i nosiła kryptonim „Piotruś Pan”.

Na świecie znany jest wizerunek Kuby jako wyspy skąd ludzie uciekają na tratwach  lub pontonach. Zdarzają się takie sytuacje jednak uznawanie tego za normę jest wyolbrzymieniem i ma na celu wykorzystanie emigrantów w grze ideologicznej prowadzonej przez Waszyngton.  Kubańczycy uciekają głównie z powodu sytuacji ekonomicznej wywołaną utrzymywaniem blokady gospodarczej, do USA. Rząd Stanów, w wojnie propagandowej, stwarza dla kubańczyków specjalne warunki życia w ich kraju.

Statystycznie np. w roku 1993, czyli w okresie największej zapaści gospodarczej, dużo większą liczbę emigracji odnotowano na Jamajce, Dominikanie, Salwadorze czy nawet Kanadzie lub w Meksyku gdzie liczba emigrantów był dziesięciokrotnie wyższa niż na Kubie. Obecnie Kuba jest na dziesiątym miejscu pod względem emigracji w Ameryce Łacińskiej.

Część kubańskiej opozycji, została nazwana przez rewolucję mafią z Miami. Opowiadają się za całkowitym zniszczeniem systemu kubańskiego. Mają bardzo wielkie wpływy i kontakty z rodziną Bushów (Jeb Bush był gubernatorem Florydy). Są to głównie potomkowie dawnych właścicieli majątków, którzy urodzili się już w Stanach i zależy im na odzyskaniu pieniędzy bez względu na to jak miałby wyglądać przyszły system polityczny Kuby. Dlatego finansują wiele działań terrorystycznych. Wywierają największy wpływ na rząd, aby wciąż utrzymywał blokadę. Przez dużą część opozycji, działającej na wyspie są krytykowani, ponieważ nie znają realiów panujących w Ameryce Łacińskiej. Umiarkowana opozycja nie chce z nimi współpracować, bo wie, że ich dojście do władzy oznaczałoby powrót do czasów Batisty. Sześćdziesiąt jeden procent emigrantów uważa jednak, że zmian należy dokonać na drodze pojednania tak, aby nie dopuścić do zniszczenia największych osiągnięć rewolucji, czyli opieki medycznej i oświaty.

 

https://pl.sputniknews.com/polityka/201611263689503-kuba-fidel-castro-urodziny/

https://pl.sputniknews.com/swiat/201611264303824-Madryt-starcia-Fidel-Castro/

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/11/26/zmarl-fidel-castro/

Plany zamachu na Fidela Castro. Operacja Mangusta

Cześć jego pamięci!
przemex