USA kontra rosyjskie biesy – historia amerykańskich interwencji.

za:https://pracownia4.wordpress.com/2017/03/13/usa-kontra-rosyjskie-biesy-historia-amerykanskich-interwencji/

Tytułem wstępu:

Stany Zjednoczone i ruski diabeł: 1917-2017 (fragment)
8 marca 2017
William Blum

Konserwatyści mieli ogromny problem z odpowiedzią prezydenta Trumpa na nazwanie Władimira Putina „zabójcą” przez prowadzącego Fox News Billa O’Reilly. Trump zripostował: „Jest wielu zabójców. My mamy wielu zabójców. Myśli pan, że nasz kraj jest taki niewinny?”

Niemal robiło się człowiekowi żal O’Reilly’ego, kiedy ten próbował pozbierać się po takim bluźnierstwie. Żadna gwiazda amerykańskiego medialnego establishmentu nie usłyszała dotąd czegoś podobnego z ust amerykańskiego prezydenta.

Senator John McCain w Kongresie, odnosząc się do Putina, zjechał próby zarysowania „moralnej równorzędności pomiędzy tym rzeźnikiem i zbirem, i pułkownikiem KGB, a Stanami Zjednoczonymi Ameryki”.

No tak, niesławne KGB. Czy można powiedzieć coś dobrego o człowieku związanym z taką organizacją? Nie podobałoby się nam, gdyby jakiś prezydent USA miał podobną przeszłość. Chwileczkę, prezydent USA był nie tylko jakimś tam „pułkownikiem” CIA – był jej dyrektorem! Mowa oczywiście o George’u Herbercie Walkerze Bushu. A skoro jesteśmy przy rzeźni i rozboju – ilu Amerykanów pamięta bombardowanie i inwazję w Panamie w grudniu 1989 roku, przeprowadzone przez tegoż p. Busha?

Spróbuj temu dorównać, Władimirze!


Dumni Amerykanie, tacy jak O’Reilly i McCain, do spółki z wieloma kongresmanami, nie mogą przełknąć tej „moralnej równorzędności”. Kto by śmiał porównywać morale (fuj!) Rosji, nawet w jej obecnej niekomunistycznej postaci, z tym wybranym przez Boga, wyjątkowym krajem?

Notabene, owa komunistyczna forma miała swój początek oczywiście w rewolucji październikowej w 1917 roku. Latem 1918 roku w tym rodzącym się właśnie nowym państwie, przyszłym ZSRR, można było znaleźć około 13 tys. amerykańskich żołnierzy. Dwa lata i tysiące ofiar później amerykańscy żołnierze wyjechali, przegrawszy swoją misję „zduszenia w zarodku” tego bolszewickiego państwa, jak uroczo ujął to Winston Churchill.

Od tamtego czasu polityka zagraniczna USA nie była dużo szlachetniejsza. Myślę, drodzy studenci, że czas, bym jeszcze raz przedstawił bardzo krótkie podsumowanie historii:

Od zakończenia II wojny światowej USA:

  • Próbowały obalić zagranicą ponad 50 rządów, w większości demokratycznie wybranych.
  • Zrzucały bomby na ludzi w ponad 30 krajach.
  • Próbowały zamordować ponad 50 przywódców innych państw.
  • Starały się stłumić populistyczne bądź nacjonalistyczne ruchy w 20 krajach.
  • Rażąco ingerowały w demokratyczne wybory w co najmniej 30 krajach.
  • Choć nie jest łatwo przedstawić to w liczbach, wiodły prym w świecie tortur – nie tylko tortur dokonywanych bezpośrednio przez Amerykanów na obcokrajowcach, ale i w dostarczaniu narzędzi do tortur, podręczników, list ludzi, którzy mieli być poddani torturom, oraz osobistym doradztwie prowadzonym przez amerykańskich instruktorów.

Jakim sposobem Stany Zjednoczone mają odwagę moralizować pod adresem Rosji? Takim samym, jakim mają czelność określać Putina mianem „zabójcy”, „rzeźnika”, „zbira”. Tymczasem trudno byłoby wskazać jakiegoś znanego światu zabójcę, rzeźnika czy zbira – nie wspominając o dyktatorze, masowym mordercy czy używającym tortur okrutniku – z ostatnich 75 lat, który nie byłby bliskim sprzymierzeńcem Waszyngtonu.

 

Strach, że któregoś dnia komunizm może zawładnąć większością świata, nie pozwala nam dostrzec faktu, że zrobił to już antykomunizm.
– Michael Parenti, „The Anti-Communist Impulse”, zacytowany przez Williama Bluma we wstępie do jego książki „Killing Hope: U.S. Military and CIA Interventions Since World War II”

 

William Blum: Krótka historia interwencji amerykańskich od 1945 do 1999 roku

Silnik amerykańskiej polityki międzynarodowej został uruchomiony nie po to, by poświęcać się jakiejkolwiek moralności, ale raczej po to, by z konieczności służyć innym dyrektywom, których zarys wygląda następująco:

1) Sprawienie, aby świat stał się bezpiecznym miejscem dla działania amerykańskich korporacji;

2) Poprawienie bilansu księgowego firm krajowych, które podpisały kontrakty obronne i wspaniałomyślnie wspierają członków kongresu;

3) Zapobieżenie pojawieniu się jakiegokolwiek społeczeństwa, które mogłoby stać się udanym przykładem modelu alternatywnego w stosunku do kapitalizmu;

4) Rozszerzenie politycznej i ekonomicznej dominacji na tak wielkim obszarze, jak to tylko możliwe, jak przystało na „wielkie mocarstwo”.

Tak się wyraża postulowana krucjata moralna przeciwko temu, co sami oziębli wojownicy oraz cały naród amerykański nazwali diabelskim Międzynarodowym Komunistycznym Spiskiem, który w rzeczywistości nigdy nie istniał, niezależnie od swoich ewentualnych kontaktów z diabłem.

Stany Zjednoczone przeprowadziły w tym czasie zakrojone na szeroką skalę interwencje w ponad 70 państwach. Oto kilka wybranych.

Chiny, 1945-49: Wkroczenie w chwili trwania wojny domowej, poparcie Chang Kai-sheka przeciwko komunistom, choć ci drudzy w czasie zakończonej właśnie wojny światowej byli o wiele bliższym sojusznikiem Ameryki. USA posłużyły się żołnierzami pokonanej Japonii, którzy walczyli po ich stronie. Komuniści zmusili Changa do ucieczki na Tajwan w 1949 roku.

Włochy, 1947-48: Wykorzystując podręcznikowe chwyty USA wtrąciły się w wybory, aby zapobiec legalnemu i uczciwemu dojściu do władzy Partii Komunistycznej. Wypaczenie demokracji zostało dokonane w imię „ocalenie demokracji” we Włoszech. Komuniści przegrali. Prze kolejnych kilka dziesięcioleci CIA wraz z korporacjami amerykańskimi bez końca wtrącały się w wybory we Włoszech, wydając setki milionów dolarów i potężną maszynerię psychologiczną, aby powstrzymać widmo, które nawiedzało Europę.

Grecja, 1947-49: Interwencja w czasie trwania wojny domowej. Poparcie neofaszystów przeciwko greckiej lewicy, która w czasie 2 wojny światowej odważnie stawiała czoło nazistom. Neofaszyści wygrali i ustanowili okrutny i brutalny reżym, dla którego CIA utworzyła nowy wewnętrzny urząd bezpieczeństwa, KYP. Niedługo potem KYP przeprowadzała wszędzie profesjonalne akcje policyjne, z systematycznie stosowanymi torturami włącznie.

Filipiny, 1945-53: Wojska amerykańskie walczą z siłami lewicowymi (Huk), mimo że w tym samym czasie Hukowie starają się wyprzeć ze swojego kraju japońskich najeźdźców. Po tej wojnie USA w dalszym ciągu walczyło z Hukami, w końcu ich pokonując i wynosząc na urzędy prezydenckie swoje marionetki, czego zwieńczeniem było powołanie dyktatora Ferdinanda Marcosa.

Korea Południowa, 1945-53: Po 2 wojnie światowej Stany Zjednoczone stłumiły ludowe siły postępowe wspierając konserwatystów, którzy współpracowali z Japonią. Doprowadziło to do długiego okresu korupcji, prowokacji i nie mających nic wspólnego z demokracją brutalnych rządów.

Europa Wschodnia 1948-1956: Dyrektor CIA Allen Dulles rozmyślnie podsycał paranoję we wschodnim bloku, przyczyniając się do tysięcy aresztowań, czystek, sądów i zabójstw dokonywanych przez komunistyczne reżimy.

Związek Radziecki, lata 1940-70: Zimnowojenne kampanie szpiegostwa, propagandy i sabotażu, wspieranie ruchów oporu wobec ZSRR.

Albania, 1949-53: USA i Wielka Brytania bez powodzenia próbują obalić rządy komunistyczne i zainstalować nowe, pro-zachodnie, składające się głównie z monarchistów i tych, którzy kolaborowali z włoskimi faszystami i nazistami.

Niemcy, lata 50-te: CIA przygotowała zakrojoną na szeroką skalę kampanię sabotażu, terroryzmu, nieuczciwych chwytów i wojny psychologicznej przeciwko Niemcom Wschodnim. Był to jeden z czynników, który doprowadził do powstania Muru Berlińskiego w 1961 roku.

Iran, 1953: Premier Mossadegh został obalony na skutek operacji przeprowadzonej wspólnie przez USA i Wielką Brytanię. Mossadegh został wybrany na swoje stanowisko przez zdecydowaną większość parlamentu, ale popełnił krytyczny błąd, stając na czele akcji mającej na celu znacjonalizowanie brytyjskiej kompanii naftowej, jedynej firmy naftowej działającej w Iranie. Zamach stanu przywrócił absolutną władzę dla Szacha i rozpoczął okres 25 lat represji i tortur, dzięki czemu przemysł naftowy został oddany w ręce obcych właścicieli w następujących proporcjach: Wielka Brytania i USA otrzymały po 40 procent, inne państwa – 20 procent.

Gwatemala, od roku 1953 do lat 90-tych: Zamach stanu przygotowany przez CIA obalił wybrany na drodze demokratycznej postępowy rząd Jacobo Arbenza, rozpoczynając 40 lat działania szwadronów śmierci, tortur, uprowadzeń, masowych egzekucji i niewyobrażalnego okrucieństwa, które łącznie przyniosły ponad 100.000 ofiar – bez wątpienia jeden z najbardziej nieludzkich rozdziałów w historii 20 wieku. Arbenz znacjonalizował firmę amerykańską, United Fruit Company, która miała bardzo bliskie związki z amerykańską elitą rządzącą [zob. tutaj]. Jako usprawiedliwienie tego zamachu Waszyngton ogłosił, że Gwatemala znalazła się o krok od stania się poddanym sowieckim, podczas gdy tak naprawdę Rosjanie przejawiali niewielkie zainteresowanie państwem, z którym nie utrzymywało nawet stosunków dyplomatycznych. Prawdziwym problemem w oczach Waszyngtonu, oprócz United Fruits, było niebezpieczeństwo rozszerzenia się gwatemalskiej socjaldemokracji na inne państwa Ameryki Łacińskiej.

Bliski Wschód, 1956-58: Doktryna Eisenhowera utrzymywała, że Stany Zjednoczone „są przygotowane na użycie broni aby wspierać” jakiekolwiek państwo na Bliskim Wschodzie „proszące o takie wsparcie przeciwko zbrojnej agresji ze strony jakiegokolwiek państwa kontrolowanego przez międzynarodowy komunizm”. W przełożeniu na angielski oznaczało to, że nikomu nie wolno dominować lub mieć znaczący wpływ na Bliskim Wschodzie z jego polami naftowymi, poza Stanami Zjednoczonymi, i że ktokolwiek tylko spróbuje tego dokonać, natychmiast zostanie okrzyknięty komunistą. Posługując się taką polityką USA dwukrotnie próbowały obalić rząd syryjski, przeprowadziły kilka akcji pokazowych na Morzu Śródziemnym, aby zastraszyć ruchy niechętne rządom wspieranym przez USA w Jordanii i Libanie, wysłały 14.000 żołnierzy do Libanu i spiskowały w celu obalenia lub zamordowania w Egipcie Nassera z jego kłopotliwym blisko-wschodnim nacjonalizmem.

Indonezja, 1957-58: Sukarno, tak jak Nasser, był tego typu przywódcą z Trzeciego Świata, którego Stany Zjednoczone nie mogły znieść. Zdecydowanie obrał politykę neutralności podczas zimnej wojny, podróżując do Związku Radzieckiego i Chin (do Białego Domu oczywiście też). Znacjonalizował wiele holenderskich prywatnych przedsiębiorstw, które należały wcześniej do kolonizatora. Ponadto odmówił rozprawienia się z Komunistyczną Partią Indonezji, która w prawy i pokojowy sposób zdobywała zdumiewające poparcie w społeczeństwie. Taka polityka z pewnością mogła zainspirować innych przywódców Trzeciego Świata. To właśnie wtedy CIA zaczęła szastać pieniędzmi, odpowiednio ustawiając wybory, stworzyła plan zamordowania Sukarno, próbowała wplątać go w wymyśloną aferę z filmem pornograficznym, w końcu połączyła siły z opozycyjnymi oficerami wojskowymi i wywołała otwartą wojnę przeciwko rządowi. Sukarno i tak przetrwał.

Gujana Brytyjska/Gujana, 1953-64: Przez 11 lat dwie z najstarszych demokracji na świecie, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone, robiły wszystko, aby nie dopuścić demokratycznie wybranego przywódcy do zajęcia swojego stanowiska. Cheddi Jagan był kolejnym liderem z Trzeciego Świata, który próbował pozostać neutralny i niezależny. Był wybrany trzy razy. Mimo swej lewicowości – większej niż w przypadku Sukarno czy Arbenza – urząd przez niego sprawowany nie miał na celu wywołania rewolucji. Jednak był kimś, na kogo trzeba było zwrócić uwagę, ponieważ w nim wyrażał się największy lęk Waszyngtonu: budowanie społeczeństwa, które mogłoby stać się przykładem udanej alternatywy w stosunku do modelu kapitalistycznego. Posługując się całym arsenałem sztuczek i taktyki – od otwartych ataków i dezinformacji do terroryzmu i brytyjskiego legalizmu – USA i UK w końcu sprawiły, że Jagan przegrał w 1964 roku. John F. Kennedy wydał swoim agentom bezpośredni rozkaz, tak jak prawdopodobnie poprzednio Eisenhower.

Jeden z krajów, którym najlepiej się powodziło w regionie, Gujana w czasie rządów Jagana, do lat 80-tych stał się najbiedniejszy. Jego głównym „towarem” importowym byli ludzie.

Irak, 1958-63: Wieloletnia kampania przeciwko nacjonalistycznemu, ale w żadnym razie radykalnemu przywódcy, generałowi Abd al-Karim Kasimowi po tym, jak obalił monarchię i ustanowił republikę. USA i Turcja przygotowały plan inwazji, jednak porzuciły go na rzecz zbrojenia Kurdów, jak również prób zamachu na premiera. Kasim pomógł założyć OPEC i stworzył znacjonalizowaną kompanię naftową. Ostatecznie został obalony w wyniku puczu przeprowadzonego przez Partię Baas i rozstrzelany. Pucz, wspierany przez USA i Wielką Brytanię, doprowadził też do ściślejszej kontroli partii komunistycznej i zabicia tysięcy jej członków na podstawie list przekazanych przez CIA. Stany Zjednoczone ponownie wsparły Kurdów w latach 1972-5 – nie, nie po to, żeby uzyskali autonomię, ale w celu zajęcia czymś irackiej armii, żeby przypadkiem nie obaliła Szacha Iranu.

Wietnam, 1950-73: Cała historia rozpoczęła się od opowiedzenia się za Francją, wcześniejszym kolonizatorem i państwem, które współpracowało z Japonią przeciwko Ho Chi Minowi i tym, którzy go popierali i blisko współpracowali z aliantami i podziwiali mocno Amerykę. Ho Chi Min był mimo wszystko pewnego rodzaju komunistą. Napisał masę listów do prezydenta Trumana i Departamentu Stanu, prosząc o pomoc Ameryki w zdobyciu przez Wietnam niepodległości, wyzwoleniu się od Francji i znalezieniu pokojowej drogi do rozwoju Wietnamu. Wszystkie jego prośby zostały zignorowane. Tylko dlatego, że był on pewnego rodzaju komunistą. Ho Chi Min opracował nową wietnamską deklarację niepodległości na wzór amerykańskiej; zaczynała się od słów: „Wszyscy ludzie zostali stworzeni jako równi. Stwórca wspiera ich w…”. Ale w Waszyngtonie to nie miało żadnego znaczenia. Ho Chi Min był pewnego rodzaju komunistą.

Dwadzieścia trzy lata i ponad milion zabitych; w końcu Stany Zjednoczone wycofały swoje siły z Wietnamu. Większość ludzi uważa, że USA przegrały wojnę. Ale przez zniszczenie w pień Wietnamu oraz zatrucie ziemi Waszyngton osiągnął tak naprawdę swój główny cel: zapobiegł temu, co mogło się stać powstaniem właściwej opcji rozwoju dla Azji. Przecież Ho Chi Min był pewnego rodzaju komunistą.

Kambodża, 1955-73: Książę Sihanouk, jeszcze jeden lider, któremu nie spieszyło się do zostania kolejnym klientem Stanów Zjednoczonych. Po wielu latach wrogości w stosunku do jego rządów, która przejawiała się między innymi w przygotowaniu planu jego zgładzenia oraz potępianych utajnionych bombardowaniach dywanowych w latach 1969-70 przeprowadzonych przez Nixona i Kissingera, Waszyngton w końcu obalił Sihanouka w wyniku zamachu stanu w 1970 roku. To wystarczyło, by zachęcić siły Pol Pota i jego Czerwonych Khmerów do wkroczenia. Pięć lat później przejęli władzę. Ale pierwsze lata bombardowań amerykańskich sprawiły, że tradycyjna gospodarka Kambodży przestała istnieć. Stara Kambodża została na zawsze zniszczona.

Co niewiarygodne, Czerwoni Khmerzy mieli wywołać w swoim kraju jeszcze większe spustoszenie. Jak na ironię, Stany Zjednoczone wspierały Pol Pota, militarnie i dyplomatycznie, po tym jak zostały pokonane w Wietnamie.

Kongo/Zair, 1960-65: W czerwcu 1960 Patrice Lumumba został pierwszym premierem Kongo po uzyskaniu niepodległości od Belgii. Ale Belgia zatrzymała dla siebie olbrzymie bogactwa naturalne w prowincji Katanga, administracja Eisenhowera była również związana finansowo z tymi minerałami, a Lumumba, w czasie Dnia Niepodległości, przed tłumem zagranicznych dygnitarzy wzywał do gospodarczego, jak i politycznego wyzwolenia swojego narodu i przytoczył listę niesprawiedliwości, których zaznali jego obywatele ze strony białych zarządców państwa. Ten skromny człowiek był z pewnością „komunistą”. Jego dni były najpewniej policzone.

Dwanaście dni później Katanga odłączyła się, we wrześniu Lumumba został zdymisjonowany przez prezydenta pod naciskami Stanów Zjednoczonych, a w styczniu 1961 roku został zamordowany za natychmiastowym poleceniem Dwighta Eisenhowera. Nadeszły lata wojny domowej i chaosu, i dojścia do władzy Mobutu Sese Seko, człowieka nie nieznanego CIA. Mobutu przyszedł i rządził w swoim kraju przez ponad 30 lat, opierając się na korupcji i okrucieństwie, które wstrząsnęły nawet ludzi z CIA. Ludzie Zairu żyli w stanie totalnego ubóstwa, pomimo bogatych złóż dóbr naturalnych. Mobutu stał się multimiliarderem.

Brazylia, 1961-64: Prezydent Joao Goulart był zwykłym przestępcą: obrał kurs nastawiony na niezależność w polityce międzynarodowej, wznawiając stosunki z państwami komunistycznymi i przeciwstawiając się sankcjom przeciwnko Kubie; jego administracja uchwaliła prawo ograniczające kapitał, który firmy międzynarodowe mogły przekazywać za granicę; przedsiębiorstwo ITT zostało znacjonalizowane; promował też reformy ekonomiczne i społeczne. I minister sprawiedliwości Robert Kennedy niepokoił się, że Goulart pozwala „komunistom” zajmować posady w agencjach rządowych. Ale człowiek ten nie był radykałem. Był milionerem, posiadaczem ziemskim i katolikiem, który na szyi nosił medalik z Marią Dziewicą. Jednak to nie wystarczyło, by go ocalić. W 1964 roku został obalony w wojskowym zamachu stanu, w którym Amerykanie odegrali znaczącą, półoficjalną rolę. Komentarz Waszyngtonu brzmiał – tak, to przykre, że w Brazylii obalono demokrację…., ale przynajmniej kraj został ocalony od komunizmu.

W ciągu następnych 15 lat ustanowiono wszystkie formy militarnej dyktatury, które poznała i pokochała Ameryka Łacińska: zamknięto kongres, opozycja polityczna została ograniczona praktycznie do zera, zawieszono ściganie zbrodni na tle politycznym, krytyka prezydenta została prawnie zabroniona, związki zawodowe przejęli rządowi agenci, nasilające się protesty spotykały się z policyjnym i wojskowym ostrzałem, domy rolników palono, gnębiono księży… uprowadzenia, szwadrony śmierci, masowa ilość bezlitosnych tortur… rząd ochrzcił swój program „moralną rehabilitacją” Brazylii.

Waszyngton był bardzo zadowolony. Brazylia zerwała stosunki z Kubą i stała się jednym z najbardziej wiernych sojuszników Stanów Zjednoczonych w Ameryce Łacińskiej.

Republika Dominikany, 1963-66: W lutym 1963 Juan Bosch zaczął sprawować urząd jako pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Republiki Dominikany od 1924 roku. W końcu pojawił się liberalny antykomunista Johna F. Kennedy’ego, aby odeprzeć oskarżenia, że USA wspierają tylko dyktatury wojskowe. Rząd Boscha miał być „przykładową demokracją”, która mogłaby stawić czoło Fidelowi Castro. Zanim tylko zajął swój urząd, był wspaniale przyjmowany w Waszyngtonie.

Bosch wierzył w to, co robi. Wezwał do reformy rolnej, budowy tanich domów, skromnej nacjonalizacji biznesu, aby zagraniczni inwestorzy nie starali się eksploatować za bardzo jego kraju, i innych programów, które sprawiały, że polityka wszystkich liberalnych przywódców Trzeciego Świata była zatroskana zmianą społeczną. Podobnie na serio traktował on rzeczy znane jako swobody polityczne. Komuniści, lub ci ochrzczeni w ten sposób, nie mogli być prześladowani dopóki rzeczywiście nie złamali prawa.

Wielu urzędników administracji amerykańskiej i kongresmani wyrażali swoje niezadowolenie co do planów Boscha i co do jego stanowiska głoszącego niezależność od Stanów Zjednoczonych. Reforma rolna i nacjonalizacja dla Waszyngtonu od zawsze były wrażliwymi tematami, określającymi rzeczy, którymi posługuje się „pełzający socjalizm”. Kilka redakcji pism amerykańskich próbowało zarzucić na Boscha jakąś przynętę.

We wrześniu wojsko wyszło na ulice. Boscha nie było wtedy w kraju. Stany Zjednoczone, które były w stanie stłumić jakikolwiek przewrót wojskowy w Ameryce Łacińskiej nie kiwnęły palcem.

Dziewiętnaście miesięcy później rozgorzała rewolta, która miała na celu oddać z powrotem władzę przebywającemu za granicą Boschowi. Stany Zjednoczone wysłały 23.000 żołnierzy, aby ją stłumili.

Kuba, od 1959 do dzisiaj [tzn. do 1999 r.]: Fidel Castro doszedł do władzy na początku 1959 roku. 10 marca 1959 roku zebrała się Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA, rozważając między innymi możliwość sprawienia, aby „inny rząd doszedł do władzy na Kubie”. Potem nastąpił okres 40 lat terrorystycznych ataków, bombardowania, otwartych inwazji militarnych, sankcji, embargo, izolowania, zamachów… Kuba przeprowadziła Niewybaczalną Rewolucję, bardzo poważne zagrożenie ze względu na „dobry przykład” dla całej Ameryki Łacińskiej.

Najsmutniejszą częścią tej opowieści jest fakt, że świat nigdy się nie dowie, jakiego rodzaju społeczeństwo zbudowałaby Kuba, gdyby pozostawiono ją w spokoju, a nie pod ciągłym ogniem i ustawicznymi groźbami inwazji, gdyby umożliwiono jej znieść ścisłą kontrolę wewnętrzną. Idealizm, wizja, talent, internacjonalizm – wszystko tam mieliśmy. Ale już nigdy się nie dowiemy. I właśnie o to chodziło.

Indonezja, 1965: Złożony łańcuch zdarzeń, prawdopodobnie z zamiarem przeprowadzenia zamachu stanu włącznie, a także kontr-zamachu i kontr-kontr-zamachu – wszędzie tam Amerykanie odcisnęli swoje piętno. W rezultacie odsunięto od władzy Sukarno i zastąpiono go władzami wojskowymi, którym przewodził generał Suharto. Zaraz potem rozpoczęły się masakry – komunistów, tych, którzy sympatyzowali z komunizmem, domniemanych komunistów oraz domniemanych sympatyków komunizmu – i nikogo więcej. Zostały one określone przez New York Times jako „jedna z najdzikszych rzezi w nowoczesnej historii polityki„. Liczba ofiar w ciągu kilku lat osiągnęła pół miliona, choć inne źródła mówią o milionie i więcej.

Później się dowiedziano, że amerykańska ambasada stworzyła listy działaczy „komunistycznych”, od najwyżej usadowionych prominentów, po kadry na wsiach, jakieś 50.000 nazwisk, i przekazała je armii, która następnie rozpoczęła polowania na te osoby i mordowała je. Amerykanie następnie mieli weryfikować te listy i zestawiać je z osobami zabitymi lub aresztowanymi. „To była wielka pomoc dla armii. Prawdopodobnie zabili oni mnóstwo ludzi, a ja prawdopodobnie mam mnóstwo krwi na swoich rękach”, powiedział jeden dyplomata amerykański. „Ale nie należy tego wszystkiego potępiać. Są chwile, gdy trzeba mocno uderzyć”.

Chile, 1964-73: Salvador Allende był dla imperialisty waszyngtońskiego najgorszym z możliwych scenariuszem. Imperialista ten był sobie w stanie wyobrazić tylko jedną rzecz gorszą od marksisty przy władzy – marksista przy władzy, który został wybrany, który przestrzegał konstytucję i stał się niesamowicie popularny. Potrząsnęło to samymi fundamentami, na których osadzona była wieża antykomunizmu: doktryna, boleśnie kultywowana przez dekady, że „komuniści” mogą zdobyć władzę tylko dzięki przemocy i podstępom, że mogą utrzymać się przy niej jedynie przez terroryzowanie i robienie ludziom papki z mózgów.

Po dokonaniu sabotażu wyborczych zamierzeń Allende w 1964 roku, i niepowodzeniach w 1970, pomimo szczerych wysiłków, CIA oraz reszta amerykańskiej maszynerii polityki zagranicznej nie zrezygnowała z żadnych środków w swoich próbach zdestabilizowania rządu Allende przez kolejne trzy lata, zwracając szczególną uwagę, aby wytworzyć wrogość militarną. W końcu we wrześniu 1973 roku wojsko obaliło rząd, Allende zginął w czasie tych działań.

W końcu dokonano zamknięcia państwa na świat zewnętrzny na tydzień, w czasie którego czołgi przetaczały się przez ulice, a żołnierze wyłamywali drzwi; stadiony rozbrzmiewały od dźwięków egzekucji, a ciała walały się po ulicach i pływały w rzekach; uruchomiono miejsca tortur; wywrotowe książki wrzucono w płomienie; żołnierze zdzierali z kobiet spodnie, krzycząc „w Chile kobiety noszą spódnice!”; biedni wrócili do swojego stanu naturalnego; a panowie świata w Waszyngtonie i w salach międzynarodowych instytucji finansowych otworzyli swoje książeczki czekowe. W końcu – ponad 3.000 osób zostało rozstrzelanych, tysiące torturowano, tysiące zaginęły.

Grecja, 1964-74: Wojskowy zamach stanu miał miejsce w kwietniu 1967 roku, dokładnie dwa dni przed rozpoczęciem narodowej kampanii wyborczej, która na sto procent miała przywrócić na stanowisko premiera weterana – przywódcę liberalnego – George Papandreou. Papandreou został wybrany w lutym 1964 roku zdecydowaną większością głosów, pierwszą w całej historii nowożytnej Grecji. Natychmiast rozpoczęto, z udanym skutkiem, dokonywać różnych machinacji, aby podważyć jego pozycję – była to połączona akcja Trybunału Królewskiego, generałów greckiego oraz amerykańskiego wojska i CIA, które stacjonowały w Grecji. Przewrót z 1967 roku został poprzedzony zwyczajowymi w takich okolicznościach stanem wojennym, cenzurą, aresztowaniami, biciem, torturami i mordem – z liczbą ofiar sięgającą 8.000 w pierwszym miesiącu. Towarzyszyła temu równie tradycyjna deklaracja, że wszystko to uczyniono, by ochronić naród przed „przejęciem przez komunistów”. Nadwerężające system i wywrotowe wpływy na życie Greków miały zostać wyeliminowane. Należały do nich spódniczki mini, długie włosy oraz obce czasopisma; uczęszczanie przez dzieci do kościoła miało być obowiązkowe.

Jednak to tortury okazały się wręcz nieusuwalnym znamieniem siedmioletniego greckiego piekła. James Becket, prawnik amerykański wysłany do Grecji przez Amnesty International napisał w grudniu 1969 roku, że „najbardziej ostrożne oceny mogą wskazać na nie mniej niż dwa tysiące” ludzi torturowanych, zwykle w najokrutniejszy sposób, przeważnie za pomocą urządzeń dostarczonych przez Stany Zjednoczone.

Becket doniósł, co następuje:

Setki więźniów wysłuchało krótkiej przemowy inspektora Basila Lambrou, który siedzi za biurkiem z czerwono-biało-niebieskim symbolem ściśniętych dłoni pomocy amerykańskiej. Próbuje uświadomić więźniów o całkowitej daremności oporu. „Jesteście śmieszni, jeśli myślicie, że możecie cokolwiek zrobić. Świat jest podzielony na dwie części. Z jednej strony są komuniści, a z drugiej – wolny świat. Rosjanie i Amerykanie – i nic poza tym. A kim my jesteśmy? Amerykanami. Za mną stoi rząd, za rządem NATO, za NATO, USA. Nie możecie nas pokonać. Jesteśmy Amerykanami”.

George Papandreou nie był żadnym radykałem. Był typem liberalnego antykomunisty. Ale jego synowi, Andreasowi, prawowitemu następcy, choć tylko trochę bardziej na lewo od swojego ojca, nie była obca myśl, aby wyciągnąć Grecję z zimnej wojny; protestował przeciwko pozostaniu w NATO, lub przynajmniej w roli satelity Stanów Zjednoczonych.

Wschodni Timor, od 1975 do dzisiaj [1999]: W grudniu 1975 roku Indonezja najechała na Wschodni Timor, który leży na wschodnim krańcu archipelagu indonezyjskiego, i który ogłosił swoją niezależność po tym, jak Portugalia zaniechała swojej kontroli nad tym terytorium. Inwazja rozpoczęła się dzień po tym, jak prezydent USA Gerald Ford oraz sekretarz stanu Henry Kissinger wyjechali z Indonezji po przekazaniu Suharto zgody na użycie broni amerykańskiej, która, według prawa amerykańskiego, nie może zostać wykorzystana w celach innych niż obronne. Indonezja była dla Waszyngtonu najbardziej wartościowym narzędziem w Azji Południowo-Wschodniej.

Amnesty International obliczył, że do roku 1989, żołnierze indonezyjscy, w ramach realizacji celu zajęcia Wschodniego Timoru, zabili 200.000 ludzi z ludności liczącej od 600.000 do 700.000. Stany Zjednoczone konsekwentnie wspierały żądania Indonezji w stosunku do Timoru Wschodniego (przeciwnie do polityki ONZ i UE), i bagatelizowały rozmiary rzezi, jednocześnie dostarczając Indonezji całego sprzętu militarnego oraz szkolenia, aby udało się pomyślnie przeprowadzić akcję do końca.

Nikaragua, 1978-89: Kiedy sandiniści obalili dyktaturę Somozy w 1978 roku, dla Waszyngtonu było jasne, że mogą się oni stać niebezpieczną bestią – „kolejną Kubą”. Pod rządami prezydenta Cartera próby przeprowadzenia sabotażu rewolucji przybrały dyplomatyczne i ekonomiczne formy. Administracja Reagana wybrała przemoc. Przez osiem długich lat ludność Nikaragui znajdowała się pod atakiem ze strony armii będącej pełnomocnikiem Waszyngtonu, Contras, stworzonej przez wściekłych członków Straży Narodowej Somozy oraz innych pomocników dyktatora. To była wojna na całego, z ostatecznym celem zniweczenia społecznych i ekonomicznych programów rządowych, z paleniem szkół i szpitali, gwałtami, torturami, minowaniem portów, bombardowaniem i ostrzeliwaniem. Robili to „żołnierze wolności” Ronalda Reagana. W Nikaragui nie będzie rewolucji.

Grenada, 1979-84: Co mogłoby skłonić najpotężniejsze państwo na świecie do najazdu na kraj liczący 110 tysięcy ludności? Maurice Bishop i jego następcy zdobyli władzę po przewrocie w 1979 roku i choć ich rzeczywista polityka nie była tak rewolucyjna jak Castry, Waszyngton znowu wpadł w panikę, że pojawi się „następna Kuba”, zwłaszcza że publiczne wystąpienia przywódców Grenady spotykały się z generalnym entuzjazmem.

Amerykańska taktyka destabilizacji przeciwko rządowi Bishopa zaczęła się zaraz po przewrocie i trwała aż do 1983 roku. Składały się na nią liczne akty dezinformowania i brudnych gierek. Inwazja amerykańska w październiku 1983 spotkała się z minimalnym oporem, choć po stronie USA poległo lub zostało zranionych 135 osób; było też około 400 ofiar po stronie Grenady oraz 84 Kubańczyków, głównie robotników budowlanych. W imię czego, co ludzki rozum może pojąć, zginęli ci ludzie? – to nie zostało ujawnione.

Pod koniec 1984 roku przeprowadzono wątpliwe wybory, w których zwyciężył człowiek wspierany przez administrację Reagana. Rok później organizacja praw człowieka, Rada do Spraw Półkuli, przedstawiła raport, w którym stwierdzono, że nowe siły policyjne Grenady przeszkolone przez USA oraz siły anty-rebelianckie zasłynęły z brutalności, bezpodstawnych aresztowań i nadużyć władzy, i zniweczyły wysiłki mające na celu wspieranie praw obywatelskich.

W kwietniu 1989 roku rząd opublikował listę ponad 80 książek, których import został zakazany. Cztery miesiące później premier rozwiązał parlament ze względu na groźbę wotum nieufności, które miało być rezultatem przeciwstawienia się temu, co krytycy premiera nazwali „rozwijającym się stylem autorytarnym”.

Libia, 1981-89: Libia nie zgodziła się na pełnienie funkcji właściwego państwa klienckiego Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie. Przywódca państwa, Muamar el-Kadafi nie przestrzegał reguł. Musiał zostać ukarany. Samoloty amerykańskie zestrzeliły dwa samoloty libijskie na obszarze, który Libia uważała za swoją przestrzeń lotniczą. USA zrzuciły też na kraj bomby, zabijając co najmniej 40 osób, między innymi córkę Kadafiego. Pojawiły się też inne próby zgładzenia tego człowieka, operacje mające na celu jego obalenie, potężna kampania dezinformująca, sankcje ekonomiczne oraz oskarżenie Libii za jej domniemaną rolę w zbombardowaniu samolotu Pan Am 103, bez przedstawienia wystarczających dowodów.

Panama, 1989: Szaleni „bombiarze” Waszyngtonu znowu zaatakowali. Grudzień 1989 roku, potężny wybuch w osiedlu w Panama City, 15.000 ludzi pozostaje bez dachu nad głową. W wyniku kilkudniowego ataku naziemnego przeciwko siłom panamskim jakieś 500 osób zostaje zamordowanych (według oficjalnych danych – podanych przez USA i zainstalowany przez Amerykę nowy rząd); inne źródła, z nie mniejszą ilością dowodów, twierdzi, że zginęło 3.000 osób, jakieś 3.000 zostało też rannych. Poległo dwudziestu trzech Amerykanów, 324 poniosło rany.

Pytanie reportera: „Dlaczego tak naprawdę warto było posyłać ludzi na pewną śmierć? Aby dostać Noriegę?”

George Bush: „Każde ludzkie życie jest cenne, ale mimo to muszę odpowiedzieć – tak, to było tego warte”.

Manuel Noriega był sojusznikiem Ameryki i jej informatorem przez całe lata, dopóki jego użyteczność się nie zużyła. Ale dostanie go nie było jedynym motywem ataku. Bush chciał przekazać jasne posłanie do narodu Nikaragui, która planowała wybory dwa tygodnie później, że to może spotkać również i ich, jeśli ponownie wybiorą sandinistów. Bush pragnął także napiąć mięśnie, aby pokazać Kongresowi, że potrzebne są duże siły wojskowe gotowe do walki, nawet po niedawnym zniknięciu „zagrożenia sowieckiego”. Oficjalne wyjaśnienie mówiło, że Noriega jest wmieszany w handel narkotykami, co Waszyngton wiedział już od czterech lat, a jednak wcześniej wcale mu to nie przeszkadzało.

Irak, lata 90-te: Nieustające bombardowania przez ponad 40 dni i nocy przeciwko jednemu z najbardziej rozwiniętych narodów na Bliskim Wschodzie, które zniszczyły jego starożytno-nowoczesną stolicę; na ludność Iraku spadło 177 milionów funtów bomb – najbardziej skoncentrowany powietrzny mord w historii świata; broń ze zubożonym uranem pali ludzi, wywołuje raka; rozwalanie magazynów broni chemicznej i biologicznej oraz urządzeń naftowych; zatruwanie atmosfery do poziomu, który prawdopodobnie nigdzie wcześniej nie był spotykany; umyślne grzebanie żywcem żołnierzy; zniszczenie infrastruktury ze strasznymi konsekwencjami dla zdrowia; sankcje trwające do dzisiaj, jeszcze bardziej pogarszając sytuację zdrowotną; na razie umarło w następstwie wszystkich tych działań około miliona dzieci i jeszcze więcej dorosłych.

Irak był najsilniejszym pod względem militarnym państwem arabskim. To mogła być ich zbrodnia. Noam Chomsky napisał: „Główną, dominującą doktryną USA w polityce zagranicznej od 1940 roku było to, że potężne, nie mające swojego odpowiednika, zasoby energetyczne w rejonie Zatoki będą stopniowo zajmowane przez Stany Zjednoczone i ich klientów i, przede wszystkim, żeby żadna niezależna siła w tamtym rejonie nie została dopuszczona do tego, aby mieć jakiś znaczny wpływ na zarządzanie produkcją ropy naftowej i jej cenę.”

Afganistan, 1979-92: Wszyscy wiedzą o nieprawdopodobnych represjach kobiet w Afganistanie ze strony fundamentalistów islamskich, nawet przed Talibami. Ale kto z nas wie, że w późnych latach 70-tych i w większości 80-tych Afganistan miał rząd przekonany, że musi wprowadzić niesamowicie zacofany naród w 20 wiek, łącznie z zagwarantowaniem praw kobietom? Stało się jednak tak, że Stany Zjednoczone wydały miliony dolarów na prowadzenie okrutnej wojny przeciwko rządowi tylko dlatego, że był on wspierany przez Związek Sowiecki. Wcześniej działania CIA znacznie zwiększyły prawdopodobieństwo interwencji rosyjskiej, co się dokładnie stało. W końcu Stany Zjednoczone zwyciężyły, a kobiety i reszta Afgańczyków przegrała. Ponad milion ludzi zginęło, trzy miliony zostało kalekami; pięć milionów uchodźców – w sumie jakaś połowa populacji to ofiary tej wojny.

Salwador, 1980-92: Dysydenci z Salwadoru próbowali działać w ramach systemu. Ale dzięki wsparciu ze strony USA rząd to uniemożliwił, posługując się cały czas oszustwami wyborczymi i mordując setki przeciwników i strajkujących. W 1980 roku przeciwnicy polityczni chwycili za broń. Rozpoczęła się wojna domowa.

Oficjalnie obecność USA w Salwadorze była ograniczona do nadzorowania. Tak naprawdę wojsko i personel CIA działały w regularny sposób, bardzo aktywnie. Około 20 Amerykanów zostało zabitych lub zranionych w wypadkach helikopterów lub samolotów, podczas dokonywania lotów rozpoznawczych czy innych misji nad terenami walki, są też wiarygodne dowody na rolę USA w walkach naziemnych. Wojna oficjalnie zakończyła się w 1992 roku. 75.000 cywilów poniosło śmierć, a skarb USA stopniał około 6 miliardów dolarów. Pokrzyżowano plany wprowadzenia znaczących reform społecznych. Garstka bogaczy w dalszym ciągu włada państwem, biedni zostali tam, gdzie ich miejsce, a dysydenci wciąż muszą się obawiać prawicowych szwadronów śmierci.

Haiti, 1987-94: Rodzina dyktatora Duvaliera była wspierana przez USA przez 30 lat, następnie przeciwstawiła się reformatorskiemu księdzu, Jean-Bertrandzie Aristidzie. W międzyczasie CIA pracowało skrycie ze szwadronami śmierci, oprawcami i handlarzami narkotyków. W takich okolicznościach Biały Dom Clintona znalazł się w niezręcznej sytuacji i musiał udawać – z powodu całej swojej retoryki na temat demokracji – że wspiera w Haiti powrót do władzy Aristidy po tym, jak został jej pozbawiony w wyniku przewrotu wojskowego z 1991 roku. Po opóźnieniu jego ponownego mianowania na ponad dwa lata, Waszyngton w końcu musiał sprawić, żeby jego wojska oddały mu z powrotem jego urząd, ale dopiero po zobowiązaniu księdza, że nie będzie zajmował się biednymi ze cenę bogactwa warstw uprzywilejowanych, i że będzie się mocno trzymał ekonomii wolnorynkowej. Oznaczało to, że Haiti w dalszym ciągu pozostanie „halą montażową” na półkuli zachodniej, z robotnikami otrzymującymi wręcz głodowe pensje.

Jugosławia, 1999: Stany Zjednoczone pragną sprawić, aby dzięki ich bombom kraj ten wrócił do swojego przed-industrialnego stanu. Chciałyby, żeby świat uwierzył, że interwencja ta była motywowana jedynie „humanitarnymi” względami. Może powyższa historia interwencji amerykańskich pozwoli zadecydować nam, jak bardzo można ufać tego typu deklaracjom.

~* ~

Afganistan, od 2001 do dzisiaj: Inwazja i okupacja kraju po 9/11.

Wenezuela, 2001-4: Operacje zmierzające do pozbycia się Chaveza.

Irak, od 2003 do dzisiaj: Inwazja i okupacja.

Haiti 2004: Prezydent Aristide zmuszony przez Amerykanów do ustapienia, ponieważ nie popierał globalizacji i wolnego rynku.

Dokładniejsze informacje o okresie powojennym oraz po roku 2001 można znaleźć w książce Williama Bluma pt. „Rogue State: A Guide to the World’s Only Superpower”

 

Źródło przekładu Listy: Mariusz Turowski, Wrocław, 10.07.2000 [poza kilkoma drobnymi uzupełnieniami, również na podstawie książki Williama Bluma]; przypuszczalne źródło oryg.: A Brief History of U.S. Interventions: 1945 to the Present
Tłumaczenie wstępnego fragmentu, drobnych uzupełnień i końcówki: PRACowniA

Reklamy

Libia: Pięć lat bez Kaddafiego. Pięć lat bez państwa. Czyli piąta rocznica zdemolowania Libii przez bandytów z NATO.

Muammar Gaddafi

20 października 2011 roku z rąk libijskich powstańców, wspieranych przez wojska NATO, zginął schwytany przez nich płk. Muammar Kaddafi. Wojna cywilna w Libii przerodziła się w międzyplemienne rozprawy, które trwają już szósty rok z rzędu. Miejsce kryzysu zajął wszechogarniający chaos stwarzający zagrożenie dla całego regionu.

Powstańcy dosłownie rozszarpali Kaddadiego. Kadry okrutnej rozprawy, sfilmowane przez jednego z jej uczestników na telefon komórkowy, obiegły cały świat. Śmierć Kaddafiego nie była egzekucją z wyroku sądu, lecz była zabójstwem, przestępstwem kryminalnym, które raczej nie doczeka się śledztwa i ustalenia prawdy — uważa Oleg Pieresypkin, dyplomata, który w drugiej połowie lat 80. piastował urząd nadzwyczajnego i pełnomocnego ambasadora ZSRR w Libii.  „Żadni powstańcy nie wyzwalali ani Trypolisu ani Syrty. To byli opłaceni przez Zachód najemnicy. Muammar Kaddadi został schwycony w wyniku operacji specjalnej NATO, po czym przekazywany był z rąk do rąk przez bandy rywalizujące o prawo do jego zabójstwa” — mówi przewodniczący Rosyjskiego Komitetu Solidarności z Narodami Libii i Syrii Siergiej Baburin. Przyczyny, dla których Zachód, a przede wszystkim USA, dążyły do obalenia Kaddafiego, są przede wszystkim natury gospodarczej — uważa Oleg Pieresypkin. „Według różnych źródeł, około 180 mld dolarów należących do Kaddafiego było zainwestowanych w papiery wartościowe w Europie Zachodniej i w USA. Wszystkie te pieniądze zostały naturalnie skonfiskowane, tak jak liczne obiekty nieruchomości” — mówi dyplomata. Ważną rolę w odsunięciu Kaddafiego od władzy odegrał strach przed niezrozumiałą przez Zachód alternatywą socjalną, którą pułkownik przedłożył światu pod postacią stworzonego przezeń pojęcia „dżamahirijja”. Proponowany przez Kaddafiego ustrój nie wpisywał się w zachodni model demokracji, dlatego że sięgał korzeniami wielowiekowych tradycji ludów arabskich, choć uwzględniał też współczesne realia. Zachodnim strategom wydawało się, że dużo łatwiej zmusić Libię do wprowadzenia zunifikowanego modelu państwowego” — przekonuje Siergiej Baburin. Do tej pory znaczna część społeczeństwa ma nadzieję na budowę nowej Libii i integrację kraju ze światowym systemem gospodarczym i politycznym, na co Libijczycy nie mogli liczyć za rządów Kaddafiego, kiedy to Libia pozostawała w izolacji. Takie nastroje panują w szczególności wśród młodych Libijczyków, którzy stanowią około 60% społeczeństwa. „Wiosna arabska” w Libii pozostawiła po sobie ciężką traumę, która stała się udziałem wszystkich Libijczyków. Kraj utracił jedność, porządek, stabilność.  Uwolniona od dyktatury Kaddafiego, Libia cofnęła się pod każdym względem. Państwowe instytuty zostały zrujnowane. Gospodarka kraju ulega załamaniu: wydobycie ropy, głównego bogactwa kraju, spadło czterokrotnie. Do kraju przedostały się oddziały radykalnych islamistów z PI i dziś amerykańskie lotnictwo znów bombarduje libijskie terytorium. Kraj stał się ogniskiem niestabilności dla całego Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki. Wszystkie starania ONZ o utrzymanie jedności Libii spełzły na niczym. W kraju działają dwa bloki wojskowo-polityczne, dwa, a de facto trzy rządy. Libia nie funkcjonuje już jako jeden kraj i bardzo potrzebuje twardej ręki, niewykluczone że rządów wojskowych, żeby ocalić go od ostatecznego rozpadu. Rozpadu, do którego przywiodły, powtórzmy raz jeszcze, kraje Zachodu. Przypomnijmy na koniec reakcję Hillary Clinton, pełniącej wówczas obowiązki amerykańskiej sekretarz stanu, na wiadomość o śmierci libijskiego pułkownika Muammara Kaddafiego: „Przyszliśmy, zobaczyliśmy, on nie żyje”. I choć ówczesna sekretarz stanu przekonywała później na antenie Fox News, że Waszyngton nie wiedział, co się wydarzyło, to reakcja Clinton mówi sama za siebie.

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/opinie/201610204101507-Kaddafi-Libia/

Odnośnie owej „dyktatury” Kadafiego należy zauważyć że fakt stworzenia przez Kadafiego systemu rządów które nie spełniały „standardów” zachodniej demokratury parlamentarnej będącej w rzeczywistości zakamuflowanym systemem dyktatorskim nie oznacza że należy nazywać ten system „dyktaturą”. Nie wszędzie na świecie musi obowiązywać jednorodna neoliberalna szkodliwa ideologia. Libijczycy mieli prawo do zarządzania własnym krajem według własnych zasad, praw i tradycji obowiązujących na tym terenie od setek lat. I nikt nie miał prawa im tego odbierać, w dodatku za pomocą bomb i band najemników podobno  dlatego że ów system był rzekomo niedemokratyczny. Po za tym co to za „dyktatura” która zapewniała prąd, wodę, darmową opiekę medyczną, szkolnictwo za darmo czy benzynę za grosze  i dziesiątki rozmaitych ulg? Chciałoby się żyć w takiej „dyktaturze”.
przemex

Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/

Kryzys uchodźców, czy działania służb?

Polityka

List Otwarty do PT Księży Proboszczów.

Definicja “Prania mózgu” – Oxford English Dictionary:
“Planowe, dokonywane czasami przy użyciu siły, usunięcie z umysłu
człowieka trwałych przekonań, zwłaszcza dotyczących polityki, w celu
zastąpienia ich innymi poglądami.
Proces ten można uznać za rodzaj przymusowego nawrócenia, jest stosowany
przez różne państwa wobec dysydentów politycznych.”

„Jest to równoznaczne z dążeniem do stworzenia rasy niewolników, którzy
w przeciwieństwie do niewolników starożytnych, nigdy nie wszczynaliby
buntów i zawsze posłusznie spełniali rozkazy jak owady podążające za
instynktami”. Edward Hunter

W drugiej dekadzie XXI wieku „nagle wystąpiła” nawała różnego rodzaju emigrantów na Europę. Kilka istotnych faktów odróżniały ją od normalnej emigracji zarobkowej. Po pierwsze, akcja była doskonale zorganizowana i tzw. przemytnicy dysponowali sprzętem typu wojskowego. Jak przedstawiają to niektóre zdjęcia, posiadali nawet statki desantowe, nie wspominając o dużych pontonach kewlarowych. Niemożliwe, aby taki sprzęt dostał się w ręce przypadkowych osobników, bez wiedzy i zgody wojska, czyli służb wywiadu i kontrwywiadu.

Ta „emigracja” zaczęła się w 2011 roku w czasie tzw. Arabskiej Wiosny. Przypomnę, że Arabska Wiosna był to szereg rebelii, najczęściej młodych ludzi, w państwach na północnym brzegu Afryki. Jak się okazało, większość była przygotowana przez tajne służby USA I NATO. Najpierw wystąpiły zamieszki w Egipcie, a potem przewrót w Libii z zamordowaniem warstwy rządzącej. Libia podzielona została na małe obszary, zarządzane przez lokalnych kacyków. Można znaleźć zdjęcia pokazujące stopień zniszczenia nie tylko całej struktury fizycznej na przykład Tripolisu, ale również struktury społecznej. O konieczności podziału państw na małe obszary pisałem już kilkakrotnie.

Przypomnę, w Libii za minionych już czasów Kadafiego, nauka w szkołach była bezpłatna. Możecie kochani rodzice porównać to do obecnej sytuacji w POlsce. Ile kosztuje tzw. wyprawka do bezpłatnej szkoły? I nie ma żadnego uzasadnienia coroczna zmiana podręczników, wprowadzana tylko i wyłącznie w celu opodatkowania społeczeństwa. Wystarczy sprawdzić, kto drukuje te podręczniki. Leczenie w Libii było bezpłatne, a jak ktoś wymagał leczenia specjalistycznego za granicą, to państwo pokrywało nie tylko koszty leczenia, ale i transportu. Nie wspomnę o całym socjalu na dziecko, mieszkanie, paliwie za grosze, itd.

W 2014 roku liczba emigrantów do Europy wzrosła do 626 000 ludzi, czyli podwoiła się w okresie 3 lat. Nie jest to nic wielkiego, ponieważ w 1992 roku, kiedy to Unia miała tylko 15 państw, liczba emigrantów wyniosła 672 000. [liczebność mieszkańców Unii w owym czasie to 380 milionów]. Tak więc te 626 000 na obecne 508 milionów to nie jest specjalna rewelacja. Jeżeli popatrzymy na przekrój narodowościowy, to najwięcej było w 2014/2015 Syryjczyków, około 20%. Afgańczycy stanowili koło 7%, a Irakijczycy około 3%. Czyli wbrew temu, co prasa podaje, uciekinierzy z krajów, w których toczyła się wojna, stanowili tylko 30% całości. Należy podkreślić, że liczba Syryjczyków uległa zwiększeniu po rozpoczęciu przez USA na wiosnę bombardowań Syrii.

Przypomnę.
Syria nie zgadzała się na budowę rurociągu przez swoje terytorium do Morza Śródziemnego. W tej sytuacji nagle, przy pomocy CIA, powstało Islamskie Państwo dokładnie na terenach, na których biegł rurociąg. Ot, taka ochrona rurociągu. Prasa podawała masę zdjęć, na których w nowiutkich Toyotach, z zamocowanymi karabinami maszynowymi, jeździli „bojownicy islamscy”, szkoleni m.in. w USA. Wiadomo, że kilkaset samochodów z Japonii do tego Islamskiego państewka nie przyfrunęło. I Toyota nie sprzedała takiej ilości nieistniejącemu podmiotowi.

Początkowo te oddziały najemników robiły za rzekomą opozycję, która chciała obalić legalnie wybranego prezydenta. Jak się okazało, najemnicy, którzy tworzyli te grupy, nie znaleźli większego poparcia wśród ludności i musieli stworzyć własne „państwo” w celu wypełnienia zadań, do jakich zostali powołani. Działania tych band najemników charakteryzowały się użyciem broni chemicznej na spokojne wsie, czy wybuchami epidemii polio na terenach swojej działalności.

To powstałe państewko islamskie zaczęło się w jakiś sposób wymykać spod kontroli, na przykład poprzez mordowanie dziennikarzy i ludności cywilnej, niszczenie masowe zabytków w Palmirze, czy Allepo. Stąd ludność miejscowa zaczęła uciekać.

Sprawa niszczenia zabytków wydaje się mieć inny szerszy cel. Już przed laty, gdy Amerykanie stworzyli Talibów, także to ugrupowanie zniszczyło, poprzez wysadzenie, najstarszy zabytek – Świątyni Buddy w Afganistanie. To niszczenie zabytków jest generalnie sprzeczne z filozofią takich band. Niszczenie zabytków ma znaczenie filozoficzne, a nie materialne. Zniszczenie starej świątyni nie mieści się w ramach działań takich band. Wydaje się, że takie działania, a podobnie jest obecnie w Syrii, gdzie zniszczono świątynie w Palmirze, zostało zaprogramowane przez kogoś innego, znacznie bardziej wykształconego. Po okupacji Iraku cała masa zabytków z Muzeów w Bagdadzie znalazła się na giełdach we Frankfurcie i USA. Jedynymi środkami transportu w owym czasie, samolotami, dysponowała Armia USA. A niszczenie zabytków można uznać za wymazywanie śladów historii. Wiadomo, że na takie zamazane karty historii można po kilku latach wpisać co się chce. Usłużnych „intelektualistów” mamy przecież na pęczki. Przypomnę co się działo po 1939 roku w sowieckim Lwowie, ile to spośród nich poszło na współpracę z sowietami.

Po pierwsze, zdziwienie budzi fakt, że uciekinierzy to w 80% młodzi mężczyźni w wieku 18 – 40 lat, posiadający paszporty syryjskie z odpowiednim wpisem, zezwalającym na przekraczanie granicy. Proszę zauważyć, że ci rzekomi uciekinierzy spokojnie przedostawali się przez granicę turecką, grecką, czy bułgarską i dopiero na granicy Węgierskiej zaczynał się problem? Po drugie, koszt takiej wyprawy prasa zagraniczna określał początkowo na 12 000 euro, potem 10 000 euro, a ostatnio podobno cena spadła do 2000 euro. Kto z biednych, bezrobotnych uciekinierów, posiada taką kasę w gotówce? Przecież kredytu nie dostał w banku na taki cel! W Polsce osoby pracujące posiadają oszczędności rzędu kilkuset złotych, a nie kilkudziesięciu tysięcy. 5 milionów rencistów i emerytów [odliczając służby] utrzymuje się średnio za około 1300 zł. A bezrobocie przekracza 10% i będzie się w okresie zimowym powiększało.

To jest jeden szlak uciekinierski. Spod bomb amerykańskich. Drugi szlak uciekinierski jest z Afryki Centralnej do Libii i potem do Włoch. I znowu dużo niejasności. Jak Murzyni, z Centralnej Afryki, spokojnie kilka tysięcy kilometrów, wędrują przez pustynię? Kto zapewnia całą logistykę? Skąd taki Murzyn ma wiedzieć, gdzie znajduje się ta łódź, która go przewiezie do raju? Nie zapominajmy, że w Centralnej Afryce porządku pilnuje Legia Cudzoziemska, czyli Francuzi. To właśnie tam przeprowadzano eksperymenty przed 3 laty ze szczepionką, po podaniu której ponad 120 osób zostało sparaliżowanych tylko z jednej wsi.

Czyli emigranci, jako zjawisko, ulegli spowolnieniu w latach 1992 – 2006, aby ponownie nasilić się. Komu na tym może zależeć? Jeżeli jakiekolwiek przedsiębiorstwo ma funkcjonować i być konkurencyjne, to musi obniżać koszty. Najlepszym, najprostszym sposobem obniżenia kosztów jest zmniejszenie wynagrodzenia robotnikom. Widzimy to w Polsce. Obecni mieszkańcy Ukrainy masowo dezerterują z przymusowego poboru do armii. Dezerterzy uciekają albo do Rosji albo to POlski. W województwie pomorskim stanowią już sporą część robotników sezonowych. Na przykład w budownictwie średnio godzina pracy to 12 -20 złotych, w zależności od wieku, stażu, rodzaju pracy itd. Robotnicy ukraińscy zadawalają się wynagrodzeniem rzędu 6 – 10 zł. Że może to być właśnie główny powód emigracji, wskazuje zainteresowanie Prezesa Niemieckiej Federacji Przemysłowej Ulricha Grillo, który oczekuje, że do Niemiec przybędzie 800 000 dodatkowych pracowników zagranicznych. Jak na razie, to właśnie Niemcy są głównym państwem w Unii, stwarzającym opór przed jakimiś wspólnymi sankcjami przeciw emigrantom. U. Grill powiedział w Dreźnie: „Z powodu naszego rozwoju demograficznego jesteśmy w trudnej sytuacji, możemy mieć dobrobyt i wzrost gospodarczy przez imigrację”.

Okazało się także, że większość paszportów jest fałszywych i drukowanych w Katarze, a rozprowadzanych przez bandy dzihadystów. Katar jest całkowicie kontrolowany przez USA. Jak to ujawnił przeciek z austriackich służb wywiadowczych, emigracja syryjskich uchodźców do Europy została zorganizowana przez USA. Oczywiście do chwili obecnej Departament Stanu tego nie potwierdził. Przypomnę jednakże, że p. Nuland z Rządu USA oficjalnie potwierdziła, że snajperzy i siły na Majdanie były przygotowywane przez USA kosztem 5 miliardów dolarów. Pan Soros dodatkowo przyznał się, że władował w „Ukrainę” 20 miliardów dolarów na fundusz rozwoju demokracji. W Polsce ta rolę pełni Fundacja Batorego.

Kolejna sprawa, która budzi zdziwienie, to fakt, publikacji jakiegoś jednego zdjęcia rzekomego chłopca tureckiego, we wszystkich gazetach w Europie plus telewizja. Takie przełożenie na prasę mogą mieć tylko służby specjalne NATO. Nie należy zapominać, że budżet wojskowy USA to 675 miliardów dolarów, a łącznie z budżetem NATO, to ponad bilion dolarów. Na coś tak olbrzymie pieniądze trzeba wydać.

Przypomnę dla porównania, że budżet Rosji, którą nas tak straszą, to tylko 62 miliardy dolarów, czyli 15 razy mniej. To, że cała akcja dezinformacyjna z rzekomymi uciekinierami jest sfingowana świadczy właśnie to zdjęcie. Możemy to prześledzić na podstawie analizy zdjęcia przedstawiającego rzekomego chłopca syryjskiego leżącego martwego na plaży tureckiej, a przy nim stoi jakiś ratownik. Problem polega na tym, że rzekome zwłoki leża prostopadle do fali a powinny leżeć równolegle. Poza tym jak się powiększy zdjęcie to widać na plaży ludzi w strojach kąpielowych zupełnie nie interesujących się tym, co robią tzw. ratownicy. Nie wspominając już o tym, że rzekomy ratownik chodzi po plaży z aparatem fotograficznym, a nie z torbą ratowniczą.

Ten rzekomy policjant także stoi nad ……… jak przysłowiowy palant. Jak twierdzi w wywiadzie, został wezwany do topielca, a ani torby ratowniczej, ani nawet noszy nie ma. To w jakim celu on tam przyszedł? Poza tym, dwa różne zdjęcia pokazują w zupełnie innym otoczeniu rzekome znalezienie zwłok.

Jest to zupełnie niezrozumiała sytuacja. Leży dziecko i nikt nie chce podejść, a rzekomi strażnicy także stoją dziwnie obojętni, nie wskazując specjalnego zapału na podniesienie, udzielenie pomocy itd. Obecnie natomiast w mediach masowej dezinformacji pełno wywiadów z tym „ratownikiem”.

Tak źle spreparowane zdjęcie, podobnie jak smoleńskie, czy katastrofy malezyjskiego samolotu na Ukrainie, są bezpośrednim dowodem obniżania poziomu służb. Takich fuch to nawet komuniści nie odstawiali. Według danych opublikowanych w NYT, czy Guardianie, CIA utworzyła w Turcji i Jordanii szereg różnych ośrodków do szkolenia grup wojskowych. Podobne ośrodki powstały w Teksasie. Tak wyszkoleni najemnicy byli przerzucani do Syrii, rozpoczynali ofensywę przeciwko Irakowi. Zakup broni finansuje głównie Arabia Saudyjska i Katar. W Turcji NATO ma ponad dwadzieścia baz lotniczych, wywiadu elektronicznego i morskich noszących nazwę LABDCOM, Centralne dowództwo wojsk lądowych NATO zostało przeniesione do Smyrny, skąd kieruje się akcjami przeciwko Syrii i Irakowi.

W Jordanii CIA prowadzi dwuletni program szkoleniowy dla rebeliantów. Odziały tych najemników czasami działają pod nazwa Al Kaidy w Syrii. Oddziały te stwarzają dodatkowe fale uciekinierów wielkodusznie przyjmowanych w Turcji i Jordanii. Dodam tylko, że po 4 latach wojny w Syrii ocenia się liczbę zamordowanych na ponad 240 000.

Dr Jerzy Jaśkowski
Polska
2015-09-11

Dr Jerzy Jaśkowski SFMRM    Kontakt do autora: jjaskow@wp.pl

Wojny Zachodu i masowa migracja do Europy.

Polityka

Dla nawet mało zorientowanego w globalnych sprawach obywatela nie jest tajemnicą, iż toczące się od 2011 roku kolorowe rewolucje w Afryce Północnej (Tunezji, Egipcie, Bahrajnie, Jemenie, Algierii) i na Bliskim Wschodzie, które do tej pory zniszczyły doszczętnie Libięzdestabilizowały skutecznie Syrię i Irak są dziełem USA, krajów europy zrzeszonych w NATO, w tym Polski oraz prozachodnich krajów Zatoki Perskiej. Projekt ten sformułowany przez m.in. Zbigniewa Brzezińskiego, Bernarda Lewisa i innych prominentnych przedstawicieli anglo-amerykańskiego establishmentu został wdrożony jak to publicznie stwierdził generał Wesley Clark w życie po atakach na World Trade Center w 2001 roku i zakładał przejęcie Iraku, Syrii, Libanu, Libii, Somalii, Sudanu kończąc na Iranie.

Początkowa fala destabilizacji, która uderzyła najmocniej w Libię, najbardziej rozwinięty na tamte czasy kraj w Afryce, pozostawiła kraj w kompletnej ruinie. Za zgodą Zachodu władzę w kraju przejęły osoby bezpośrednio powiązane z al-Kaidą, które wcześniej zabijały żołnierzy USA w Iraku i obecnie rozszerzającym swe wpływy ISIS. Efektem tej wojny była pierwsza fala uciekinierów ze zrujnowanego kraju, która podążyła do Europy.

Jak wykazała ostatnio amerykańska komisja śledcza po przejęciu Libii USA przetransferowało bojowników i broń do Syrii gdzie rozpoczęto kolejny krok operacji. Syria do czasów wojny była przy swojej wschodniej granicy z Irakiem miejscem dokąd zmierzała potężna migracja, głównie Chrześcijan uciekających z kontrolowanego przez USA Iraku. Ocenia się, iż na tej granicy żyło około miliona Irakijczyków.

Film „Wojna to pokój” opowiadający o tym procesie:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Irak po przejęciu go przez Zachód stał się miejscem potężnych prześladowań Chrześcijan i innych mniejszości. Po rozpoczęciu wojny w Syrii i ekspansji terytorialnej fundamentalnych jednostek terrorystycznych działających pod kontrolą Zachodu oraz Kataru i Arabii Saudyjskiej, masowych egzekucjach Chrześcijan i innych niewiernych uchodźcy z Iraku zaczęli migrować dalej na zachód do Libanu, Egiptu, Europy jak również Jordanii, Turcji i Iraku. Kraje takie jak Katar, Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Kuwejt i Bahrain odmówiły przyjęcia migrantów. Częściowo ten problem pokazuje poniżej zamieszczony wykres. Jak się ocenia w ciągu 4 lat wojny około połowa 22 milionowej Syryjskiej populacji zginęła lub opuściła kraj w poszukiwaniu bezpieczniejszego miejsca.

Dodatkowo mamy oczywiście tragiczną w skutkach wojnę w Jemenie, który to kraj jest kompletnie bezbronny na jakiekolwiek ataki z powietrza a jednak jest nieustannie bombardowany przez Arabię Saudyjską. To jest zbrodnia przeciwko ludzkości.

Libia, która obecnie jest bazą ISIS rozszerzającego swoje działania na Egipt i Tunezję powoduje dalszą destabilizację regionu Afryki Północnej. Wszystko to w połączeniu z narastającą presją dewaluacji dolara i tym samym raptownie drożejących produktów spożywczych i brakiem polityki migracyjnej Unii Europejskiej powoduje, iż jesteśmy światkami epokowej, destabilizującej kraje narodowe fali migracji na kontynent Europejski.

Obecnie obserwowany w Europie proces migracji nie jest jednak odosobnionym zjawiskiem. Jest to skoordynowany globalnie program. Niemalże taki sam proces ma obecnie miejsce w USA gdzie w pełni otwarto południową granicę przez którą przepływają fale emigrantów z destabilizowanych obecnie krajów Ameryki południowej, którzy to emigranci dostają od razu pomoc rządową, darmowe mieszkania, szkoły itd. Nie możemy zatem mówić o przypadku, obserwujemy koordynowany odgórnie proces polityczny mający na celu zmianę obrazu świata zachodniego.

Jak już wielokrotnie pisaliśmy cały ten plan został bardzo wnikliwie opisany przez m.in. doradcę ONZ, Jacquesa Attali, który napisał, iż USA będzie musiało przyjąć potężne fale emigrantów z ameryki łacińskiej by stworzyć podwaliny nowego systemu ekonomicznego, którego głównym obszarem będzie rejon Pacyfiku. W wyniku tej migracji USA stanie się krajem hiszpańskojęzycznym. “Dla takiego odmłodzenia siły roboczej, Stany Zjednoczone będą musiały stać się hiszpańskojęzycznym narodem.” napisał Attali. Jeśli natomiast chodzi o Europę to będzie ona tak dalece zdestabilizowana, iż „Ludność cywilna zostanie złapana pomiędzy dwiema liniami ognia. Jak już wspomniano, w tym tempie, to nie jutrzejsza Afryka będzie pewnego dnia przypominała dzisiejszy Zachód, ale cały Zachód będzie przypominał dzisiejszą Afrykę.” W Europie przy obecnie pogłębiającym się kryzysie finansowym i bezrobociu na poziomie wielkiej depresji milionowe fale emigrantów jeszcze bardziej obciążą nadwyrężone budżety bankrutujących państw czego efektem będą pogłębiające się konflikty społeczne, terroryzm, czy nacjonalizm.

Obecnie rozgrywający się w europie kryzys humanitarny jest zatem bezpośrednim efektem amerykańsko-europejskich wojen dążących do obalenia niezależnych i w miarę stabilnych, wyżej omówionych państw. Rozwiązaniem problemu jest oczywiście w pierwszej kolejności zatrzymanie wojen oraz zatrzymanie sponsorowania destabilizujących kraje grup terrorystycznych. Bez tego pierwszego kroku jakiekolwiek działania zaradcze i proponowane przez Angele Merkel “ratowanie spodziewanych 800.000 uchodźców” plus 4 milionów z obozów w Turcji, Jordanii i Libanu jest drogą donikąd. Wojna jednak nie wydaje się zmierzać ku końcowi a opisany przez gen. Wesleya Clarka program jest zrealizowany w najwyżej 30% co karze przypuszczać, iż obecnie jesteśmy świadkami dopiero pierwszej fali migracji, które według specjalistów od demografii będą się nasilały aż do 2040-2050 roku powodując całą masę kolejnych kryzysów i nasilającą się depopulację.

PrisonPlanet.pl
Polska
2015-09-04

Dodatki:
Warto przypomnieć że szeroka destabilizacja Europy Zachodniej i Południowej, Ameryki Północnej, Bliskiego i Środkowego Wschodu, Afryki Północnej oraz innych części świata ma na celu stworzenie „odpowiednio wielkiego kryzysu”, nie tylko finansowego ale wielopoziomowego, wieloaspektowego kryzysu politycznego, społecznego, gospodarczego, religijnego, nawet klimatycznego, itp. o skali globalnej pod pretekstem którego to „kryzysu” ma zostać wprowadzony totalitarny „nowy porządek świata”. Elity celowo wpędzają świat w anarchię, chaos, destabilizację aby uzasadnić w ten sposób wprowadzenie światowej dyktatury, jednego rządu światowego przy pomocy którego chwycą narody świata za pysk, a tworzony obecnie sztucznie światowy „kryzys” ma zmusić społeczeństwa do tego aby sami zażądali od elit aby te zapanowały nad sytuacją choćby siłą nawet kosztem likwidacji ostatnich swobód i praw obywatelskich jakie im jeszcze zostały. Przy czym oczywiście trwająca obecnie szeroka akcja dezinformacyjna i nachalna propaganda medialna brutalnie zniekształcająca rzeczywistość ma na celu zamaskowanie najważniejszego faktu, że za obecnym światowym „kryzysem” stoją ci sami ludzie i te same siły które nieco później odgrywały będą rolę „zbawców” ludzkości.
przemex