Kevin Alfred Storm: Drezno. Prawdziwy Holocaust.

bombardowanie drezna

Noc z 13 na 14 lutego – dzień św. Walentego, jest znaczona przez złowrogą rocznicę w historii Zachodniej Cywilizacji. W nocy 13 lutego 1945 r. doszło do zniszczenia Drezna.

W wigilię dnia św. Walentego, 1945 r., II Wojna Światowa w Europie miała się ku końcowi. Niemcy były już pokonane pod każdym względem. Włochy i inny europejscy sojusznicy padli wcześniej. Armia Czerwona spieszyła by zająć rozległe obszary, tego co wcześniej należało do Niemiec na wschodzie, podczas gdy sojusznicy Sowietów, Brytyjczycy i Amerykanie, bombardowali to co pozostało z niemieckiej obrony, jak też infrastrukturę żywnościową oraz transportową.

A czym było Drezno? Większość z Was zapewne słyszała o drezdeńskiej porcelanie, a owa delikatnie wykonana i pieczołowicie zdobiona porcelana jest naprawdę doskonałym symbolem tego miasta. Od stuleci Drezno pozostawało centrum kultury i sztuki, wyrafinowanego odpoczynku i rekreacji. Było miastem muzeów sztuki oraz teatrów, cyrków oraz stadionów sportowych, miastem starodawnych pół-drewnianych budynków, podobnych do tych ze średniowiecznej Anglii, z dostojnymi kościołami i liczącymi sobie stulecia katedrami, upiększającymi jego sylwetkę. Było miastem artystów i rzemieślników, aktorów i tancerzy, turystów i handlarzy, oraz hotelów które im służyły. Ponadto wszystko to czym Drezno było, zostało określone w ciągu wojny, przez to czym nie było. Nie posiadało ono znaczących obiektów wojskowych czy przemysłowych. Z tego powodu Drezno stało się, ponad wszystko inne, miastem dzieci, kobiet, uchodźców, jak też rannych i okaleczonych, którzy powracali do zdrowia w jego licznych szpitalach.

Te kobiety i dzieci, ci ranni żołnierze, ci chorzy i starzy ludzie, ci uchodźcy uciekający przed brutalna nawałą komunistycznych armii ze Wschodu, przybyli do Drezna, ponieważ powszechnie sądzono w tym czasie, iż Drezno nie zostanie zaatakowane z powodu braku swojego znaczenia wojskowego i przemysłowego. Natomiast dobrze znana obecność setek tysięcy uchodźców a nawet alianckich jeńców wojennych, wydawała się gwarantować miastu bezpieczeństwo. Na pewno uważano, że nawet najbardziej potężny i zdeterminowany wróg nie będzie tak zdegenerowany czy sadystyczny, oraz tak rozrzutny wobec swoich własnych zasobów, by atakować takie miasto. Lecz mieszkańcy Drezna, którzy spokojnie poszli do kina, albo spożywali w domach kolację, lub oglądali wyścigi konne w cyrku, byli w błędzie tej nieszczęsnej nocy. Ich przywódcy także mylili się, ponieważ miasto było praktycznie otwarte i bezbronne a zostały poczynione jedynie minimalne przygotowania obrony cywilnej.

Populacja Drezna, praktycznie się podwoiła w miesiącach poprzedzających atak, przede wszystkim z powodu napływu uchodźców z frontu wschodniego, główne kobiet i małych dzieci. Według brytyjskiego historyka Davida Irvinga, odprawy załóg brytyjskich bombowców przed atakiem na miasto były zupełnie różne. W jednej żołnierzom powiedziano, że celem jest dworzec kolejowy w Dreźnie. W innej, oznajmiono im, iż obiekt uderzenia stanowi fabryka gazów bojowych. W jeszcze innej, stwierdzono, że cel to tereny ćwiczeń dla żołnierzy w mieście. Innym powiedziano, że jest nim duży arsenał. Wszystko to były kłamstwa.

Jedyne miejsce lokalizacji wojsk było poza miastem. Arsenał spłonął w 1916 roku. W mieście znajdowały się fabryki pasty do zębów i pudru dziecięcego, ale nie gazów bojowych. Co prawda w Dreźnie było co najmniej osiemnaście stacji kolejowych, ale tylko jedna z nich została trafiona podczas bombardowania, a uszkodzenia były tak niewielkie, że została przywrócona do użytku zaledwie trzy dni później.

Według obfitej dokumentacji, którą David Irving wykopał z amerykańskich i brytyjskich archiwów, celem ataków było w rzeczywistości zadanie maksymalnych strat ludzkich wśród ludności cywilnej, a szczególnie zabicie jak najwięcej uciekających przed Armią Czerwoną uchodźców. Bombardowanie było najskuteczniejszym środkiem w osiągnięciu tego celu, zatem najwyższe kręgi rządowe Wielkiej Brytanii i USA podjęły decyzję o jego zaplanowaniu i przeprowadzeniu. Na potrzeby realizacji swych zamierzeń uciekli się do okłamywania swoich żołnierzy i cywilów, którzy nawet do dnia dzisiejszego nie poznali pełnej prawdy  o nalotach.

W jaki sposób osiągnięto ten straszliwy efekt?

13 listopada o godzinie 22.10 nastąpiła pierwsza fala nalotu, którą przeprowadziła brytyjska Piąta Grupa Bombowa RAF w sile 2 tysięcy bombowców i samolotów wsparcia, które zrzuciły ponad trzy tysiące bomb burzących i 650 tysięcy zapalających w samo centrum miasta. Bomby zapalające nie są zbyt skuteczne w niszczeniu sprzętu wojskowego i torów kolejowych, natomiast są bardzo efektywnym narzędziem maksymalizacji strat w ludziach. 75 procent ładunku bombowców stanowił właśnie ten rodzaj bomb. I faktycznie, celem pierwszej fali ataku było, według brytyjskiego dowódcy Arthura “Bombardiera” Harrisa, pochłonięcie Drezna w ogniu.  I to właśnie uczynił.

Brak jakiegokolwiek skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej umożliwił bombowcom zrzucanie ładunku na niewielkim pułapie, co zapewniało relatywnie wysoki stopień precyzji, a także zapewniało możliwość wizualnego rozpoznania celu. Pomimo faktu, że alianci byli w stanie bez problemu zidentyfikować na terenie planowanego ataku szpitale, stadiony i osiedla mieszkaniowe, podporządkowali się rozkazom i zalały deszczem ognia nieszczęsnych mieszkańców miasta, na bezprecedensową w historii ludzkości skalę. Setki tysięcy niewinnych istot ludzkich zostało dosłownie pożartych przez szalejący żywioł. Był to holokaust w dosłownym znaczeniu tego słowa: całkowite unicestwienie w płomieniach.

Bomby zapalające wznieciły tysiące pożarów, które wskutek silnego wiatru i zniszczenia linii telefonicznych, poprzez które można było wezwać straż pożarną, połączyły się w jedną, niewyobrażalnie wielką burzę ognia. Tego typu zjawiska nie występują w naturze i rzadko są dziełem człowieka, więc niewielu ludzi ma pojęcie o ich naturze. W zasadzie to, co się stało, można opisać w ten sposób: ciepło spowodowane przez ogromne pożary wytworzyło kolumnę gorącego powietrza, u podstawy której wytworzyło się niskie ciśnienie. W efekcie tego powietrze ją otaczające gwałtownie ruszyło w kierunku centrum z prędkością trzydziestokrotnie przekraczającą siłę naturalnego tornado. W naturze tornado powstaje wskutek różnicy temperatur rzędu 20-30 stopni w skali Celsjusza, podczas gdy podczas bombardowania dochodziła ona do 600-1000 stopni. Dopływ świeżego powietrza dostarczył pożarom tlenu, co jeszcze zwiększyło pożogę. Powstałe w wyniku tego trąby płomieni i wiejące z prędkością setek kilometrów na godzinę wiatry wsysały mężczyzn, kobiety, dzieci, zwierzęta, pojazdy i wyrwane z korzeni drzewa do wnętrza ognistego piekła.

Ale to był jedynie pierwszy etap planu.

Punktualnie według harmonogramu, trzy godziny po pierwszym ataku, nadleciała kolejna ogromna armada brytyjskich bombowców. Bombowców ponownie naładowanych ogromną ilością bomb zapalających. Mieszkańcy Drezna, których system zasilania energetycznego został zniszczony podczas pierwszego rajdu, nie zostali ostrzeżeni o kolejnym. Brytyjskie bombowce ponownie zaatakowały centrum miasta, tym razem dzieląc swoje cele – połowa bomb została zrzucona w środek [trwającej] pożogi, aby ją podtrzymać, a druga połowa spadła wokół krawędzi burzy ogniowej. Nie zachowano nawet pozorów, że wybrano cele wojskowe. Czas ataku drugiej armady był tak obliczony, aby była pewność, że duża liczba przetrwałych osób wyjdzie w jego trakcie ze schronień. Planujący mieli też nadzieję, że – przed planowanym atakiem – na miejscu pojawią się służby ratownicze i gaśnicze z sąsiednich miast, co okazało się prawdą. Strażacy i medycy, których w ten sposób spalono, nie potrzebowali nawet wezwania, żeby wiedzieć, że są potrzebni w Dreźnie – burza ogniowa była widziana z odległości ponad 300 kilometrów.

Jak relacjonowano – części ciała, kawałki ubrań, gałęzie drzew, ogromne ilości popiołu i inne odpadki pozostawione przez burzę spadły na okolicę w promieniu 30 kilometrów. Po tym jak ataki w końcu ustały, ratownicy nie znaleźli nic poza płynnymi pozostałościami mieszkańców ukrytych w schronach, gdzie nawet metalowe naczynia kuchenne stopiły się od intensywnego ciepła.

Następnego dnia, w Środę Popielcową, personel medyczny i ratowniczy z całych środkowych Niemiec skierowano do Drezna. Nie spodziewano się, że trzecia fala bombowców jest już w drodze. To byli Amerykanie. Atak ten był starannie skoordynowany z poprzednimi rajdami. W południe, 450 “Latających Fortec” [od Red. – Boeingów B-17] wspieranych przez kontyngent myśliwców nadleciało, aby dokonać zniszczenia. Zacytuję tu “Zniszczenie Drezna” Davida Irvinga:

“Jeszcze kilka godzin wcześniej Drezno było bajkowym miastem iglic i brukowanych uliczek… Teraz wojna totalna położyła temu wszystkiemu kres… Okrucieństwo amerykańskiego rajdu z 14 lutego ostatecznie rzuciło ludzi na kolana… Ale to nie bomby sprawiły, że morale ludzi upadło… Doprowadziły do tego myśliwce Mustang, które nagle pojawiły się nad miastem i zaczęły strzelać do wszystkiego, co się rusza… Jedna z sekcji myśliwców skoncentrowała swoje działania na brzegu rzeki, gdzie schronili się ludzie ocalali z bombardowania… Brytyjscy więźniowie, których wypuszczono z płonących obozów jenieckich, byli jednymi z pierwszych, którzy odczuli na sobie ataki z karabinów maszynowych… Gdziekolwiek pojawiały się kolumny maszerujących ludzi, w i poza miastem, ‘rzucały się’ na nich myśliwce, które gnębiły ich ogniem z karabinów maszynowych i dział.”

Panie i panowie, w tym tekście mogę dać tylko gołe spojrzenie na nieludzki horror holokaustu w Dreźnie. W Dreźnie zginęło nie mniej niż 135 tysięcy niewinnych ofiar, a według niektórych szacunków nawet 300 tysięcy. Więcej osób zmarło w Dreźnie niż zginęło w dobrze znanych atakach na Hiroszimę i Nagasaki. Drezno w ciągu jednego dnia spotkało więcej zniszczenia niż zostało zadane całej Wielkiej Brytanii w ciągu całej wojny. I do tej pory tego wam nie opowiedziano.

Zachęcam wszystkich was do zapoznania się ze „Zniszczeniem Drezna” autorstwa Davida Irvinga. Zapewniam was, że po przeczytaniu książki Irvinga, nigdy już nie będziecie brać na poważnie establishmentowej wersji wydarzeń wojennych.

Aczkolwiek powinniście na poważnie wziąć to, że faktem jest, iż ta sama klika, która kontrolowała zdradzieckie rządy Roosevelta i Churchilla, których nienawiść do naszej rasy i cywilizacji oraz sojusz z komunizmem były prawdziwymi przyczynami holokaustu Drezna, nadal kontroluje dzisiaj nasze rządy i nasze media. To oni dążą do rozbrojonej, mieszanej rasowo Ameryki. To oni promują nauczanie sodomii naszym dzieciom. To oni niszczą naszą infrastrukturę przemysłową w imię globalnej gospodarki. To oni stworzyli narkotyczną subkulturę, a następnie także państwowe agencje policyjne, które udają że ją zwalczają. Nadeszła późna godzina dla Ameryki, a nawet dla całej zachodniej cywilizacji. Ale jeśli patrioci będą zważać na nasze wezwanie to nie ma powodu do rozpaczy. Wrogowie naszego narodu mogą mieć władzę, ale ich siła opiera się na kłamstwie. Czy nie chcesz pomóc nam przeciąć łańcuch kłamstw, które trzymają nasz naród w niewoli umysłowej?

Źródło: Free Speech, vol. 1, no. 3 (marzec 1995)

za: http://xportal.pl/?p=19403

http://zbigniew1108.neon24.pl/post/129645,dzien-sw-walentego-w-dreznie-w-1945

Wprawdzie III Rzesza też wykorzystywała lotnictwo przeciwko cywilom i cywilnej infrastrukturze ale nie zawsze należy odpłacać pięknym za nadobne, bo wtedy upodabniamy się do tych, z którymi walczymy i niewiele się od nich różnimy. Inną sprawą jest że bezsensowne naloty dywanowe, jakich dokonywano na miasta niemieckie, stały się później podstawową metodą stosowaną przez lotnictwo osi USA/NATO do zabijania i zastraszania ludności cywilnej na masową skalę a także niszczenia infrastruktury w krajach destabilizowanych i podbijanych.

przemex

Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/

Prawdziwa pierwsza wojna światowa

PRACowniA

Bhaskar Menon
Global Research
11 sierpnia 2014

Tortury chyba nigdy nie wyszły z mody

Europejska tzw. „Wielka Wojna” z lat 1914-1918 nie zasługuje na miano „pierwszej wojny światowej”. Tytuł ten należy się pierwszemu prawdziwemu globalnemu konfliktowi – ludobójczej inwazji Europy na inne obszary, która rozpoczęła się w ostatniej dekadzie XV wieku. Historycy europejscy próbowali bagatelizować jej okrucieństwo oraz rozmiar i znaczenie tego wcześniejszego konfliktu, traktując go jako rozciągnięty w czasie i rozproszony proces historyczny. Jeśli jednak zaakceptujemy taki pogląd, stracimy szansę na zrozumienie wszystkiego, co się od tamtego czasu wydarzyło.

Ponieważ o tym, co się właściwie stało, mogą sporo wiedzieć tylko nieliczni Indianie, pozwólcie mi zarysować niektóre zasadnicze punkty.

Dziesięć lat po wylądowaniu Kolumba na Hispanioli w 1492 roku rdzenna ludność wyspy wyginęła. Ci ludzie niczym nie zasłużyli sobie na ten los. W liście do swoich królewskich sponsorów w Hiszpanii Kolumb opisał ich jako „niezwykle przyjacielskich, niepożądliwych ludzi”…

View original post 1 510 słów więcej