Skripala prawdopodobnie próbował otruć brytyjski wywiad, żeby oczernić Rosję i uciszyć rosyjską wizję świata.

Brytyjski personel wojskowy bierze udział w śledztwie w sprawie zatrucia Siergieja Skripala – 11 marca, Salisbury

za: https://pracownia4.wordpress.com/2018/03/15/skripala-prawdopodobnie-probowal-otruc-brytyjski-wywiad-zeby-oczernic-rosje-i-uciszyc-rosyjska-wizje-swiata/

Joe Quinn
Sott.net

Angloamerykańskie elity nienawidzą Putina, bo pozbierał kawałki rozbitego Związku Radzieckiego, który miał się stać kolejnym zachodnim państwem wasalskim, i złożył je w nowoczesną i niezawisłą Federację Rosyjską, zdolną – mimo wszelkich gróźb i ataków – odpierać zachodnią wizję jednobiegunowego świata.

Radykalnie transformując i wzmacniając zarówno rosyjską gospodarkę (i uodparniając ją w znacznym stopniu na ataki), jak i rosyjską armię, Putin skutecznie ograbił globalne imperium z jego oczywistego powołania, jakim jest rządzenie całym światem bez żadnych zastrzeżeń. W odpowiedzi budowniczowie imperium postanowili zrobić wszystko, żeby zniszczyć Putina i Rosję. Jednak dzięki mistrzowskim posunięciom Putina na globalnej szachownicy budowniczym imperium ostał się tylko jeden sznurek w łuku, mającym zdjąć Putina: jest nim czarna propaganda i brudne sztuczki.

Jednym z przykładów tej czarnej kampanii propagandowej są podejmowane w ciągu ostatnich 5 lat przez USA i ich sojuszników desperackie próby wrobienia Rosji (i Władimira Putina osobiście) w przeprowadzanie ataków z użyciem broni chemicznej w różnych częściach Syrii. Za każdym razem zachodnim rządom i ich mediom nie udawało się wystarczająco przekonać zachodnich społeczeństw, że zarzuty były prawdziwe, albo przynajmniej że wszystko, co Putin robi w Syrii, jest gorsze od tego, co same robią. Najwyraźniej wielu ludzi zachowało zdolność wykrywania oczywistych bzdur, kiedy czują smród.

Ostatnie oskarżenia, że Putin jest odpowiedzialny za otrucie w Salisbury byłego rosyjskiego agenta GRU Siergieja Skripala i jego córki, można uznać za „plan b” po nieudanej próbie pomówienia go o użycie broni chemicznej w Syrii, w którym ten sam zarzut zostaje sprowadzony „bliżej”, na własny grunt, i staje się przez to bardziej „osobisty” dla Brytyjczyków (a co za tym idzie, dla Europejczyków i Amerykanów). Tworząc pozory, że Putin użył broni chemicznej w sennym Salisbury, rząd brytyjski zapewnia sobie spory kapitał polityczny, aby móc teraz „słusznie” wzmocnić oszczerstwo i nasilić groźby wobec rosyjskiego rządu, oraz spaczyć myślenie przeciętnego Brytyjczyka.

Dla tych świrów z zaburzeniami charakteru, którzy nawiedzają zaplecze elit brytyjskiego wywiadu, Skripal przekroczył czas swojej przydatności jako podwójny agent. Mając 66 lat i nie będąc już od lat na bieżąco z sytuacją w Rosji, przeszedł na emeryturę w Wielkiej Brytanii, dokąd w 2010 roku został przeniesiony przez MI6. Jednak bez wątpienia Skripal był nadal obserwowany przez urzędasów brytyjskiego wywiadu – nie tyle z powodu tego, co mógłby im zaoferować, ile tego, co mógłby zaoferować Rosjanom, gdyby kiedykolwiek został „potrójnym” agentem. Prawdopodobnie pracował również w jakimś charakterze w pobliskim wojskowym ośrodku badań nad bronią chemiczną w Porton Down, produkującym środki atakujące system nerwowy podobne do tych, które podobno zaaplikowano jemu i jego córce. Ale nawet jeśli Skripal nie miał żadnej konkretnej wartości technicznej ani wywiadowczej, sam fakt, że kiedyś był rosyjskim szpiegiem, dał brytyjskiemu wywiadowi możliwość wykorzystania go, po raz ostatni, w tajnej służbie jej wysokości.

Fakt, że natychmiastową reakcją brytyjskiego establishmentu na wiadomość, że Skripal i jego córka zostali znalezieni nieprzytomni na ławce na skwerku w Salisbury, było obwinienie Rosji i postawienie Putinowi ultimatum, żeby „przyznał się” – za czym dziś poszła groźba zdjęcia z eteru RT UK – sam w sobie jest dowodem na to, że była to wcześniej zaplanowana operacja brytyjska, zmierzająca do osiągnięcia konkretnych celów. Świadczy to również o tym, jak bardzo zachodni politycy obawiają się alternatywnej narracji, prezentowanej przez rosyjskie media, takie jak RT, postrzegając ją jako bezpośrednie zagrożenie dla ich władzy i planów.

Podobnie jak w przypadku zamachu z 11 września 2001 r., gdzie zaledwie kilka godzin po ataku na swoim terytorium rząd miał już wszystko „gotowe do wykorzystania” (i do diabła z poważnym śledztwem), tak i tutaj każdy racjonalnie myślący człowiek powinien być podejrzliwy w stosunku do dominującej narracji.

Oto kilka kwestii, nad którymi czytelnicy mogą się zastanowić przed przystąpieniem do pytania, kto próbował otruć Skripala i jego córkę.

Dlaczego wymyślona prawie 30 lat temu w Związku Radzieckim trucizna nie mogłaby od tamtego czasu być pozyskana lub produkowana w ramach tajnych zachodnich operacji?

Powiązane z powyższym: jednym z kluczowych zakładów produkujących rzekomą truciznę – nowiczok – był Radziecki Państwowy Instytut Badań Naukowych Chemii i Technologii w Nukusie, w Uzbekistanie. Od momentu uzyskania niepodległości w 1991 roku Uzbekistan współpracował z rządem USA przy demontażu i odkażaniu miejsc, w których testowano i opracowywano środki nowiczok i inne rodzaje broni chemicznej. W 2002 r. Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zlikwidował główny ośrodek badawczy i testowy nowiczoka w Uzbekistanie w ramach programu „Wspólnych działań zmniejszających zagrożenie” dysponującego funduszem w wysokości 6 mln dolarów. Środki chemiczne typu nowiczoka były również opracowywane i prawdopodobnie przechowywane w kilku innych byłych republikach radzieckich, w tym na Ukrainie.

Gdyby Rosja naprawdę chciała wyeliminować starzejącego się podwójnego agenta, dlaczego pozostawiłaby oczywiste odciski palców, które wiodłyby wprost do niej? W epoce, w której można mieć dowolną liczbę „wypadków”, a nawet sztucznie wywołany „atak serca”, Rosjanie z pewnością znaleźliby sposób na zlikwidowanie kogoś bez wydawania siebie? Tu przypominają mi się również historia poczty elektronicznej DNC i rzekomych „rosyjskich hakerów” z 2016 roku, którzy nazwali się „wymyślnymi niedźwiedziami” (Fancy Bear) i pozostawili po sobie wyraźne ślady prowadzące do Rosji. Jakże na rękę.

Najważniejsze jest tutaj to, że próba zamachu na życie Skripala leży w interesie zachodnich agencji wywiadowczych i zachodnich rządów, stanowiąc element ich zaciekłej kampanii czarnej propagandy przeciwko Rosji i jej przywódcy. W obliczu złożonych i skrytych ruchów na geopolitycznej szachownicy w dobie zaawansowanej technologicznie Zimnej Wojny, cz. 2, „cui bono” wciąż najlepiej wskazuje, gdzie zacząć szukać sprawców.

Joe Quinn jest współautorem książek 9/11: The Ultimate Truth (z Laurą Knight-Jadczyk, 2006 r.) i Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False Flag Terror Attacks (z Niallem Bradleyem, 2014 r.), autorem i prezenterem The Sott Report Videos i współgospodarzem cotygodniowej audycji radiowej „Behind the Headlines” w ramach Sott Talk Radio network.

Uznany internetowy eseista od 10 lat pisze wnikliwe analizy dla Sott.net. Jego artykuły ukazały się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, internetowe stacje radiowe przeprowadzały z nim wywiady, gościł też w irańskiej telewizji Press TV. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

https://pracownia4.wordpress.com/2018/03/08/mi5-truje-kolejnego-rosyjskiego-szpiega-zeby-oczernic-putina-w-ramach-toczonej-wojny-propagandowej/

Reklamy

Ojciec Litwinienki: Brytyjczycy wykiwali mnie – Putin NIE zabił mojego syna.

 

Walter Litwinienko (po prawej) zdał sobie sprawę, że został oszukany przez rząd brytyjski i rosyjską mafię

RT
2 lutego 2012

Ojciec byłego rosyjskiego oficera służb bezpieczeństwa Aleksandra Litwinienki powiedział, że z rozpaczy prowadził kampanię, mającą na celu oczernianie rosyjskiego rządu, lecz zmienił zdanie, kiedy wdowa po Aleksandrze ujawniła, że jej syn pracował dla brytyjskiego wywiadu.

Po śmierci syna w Londynie w listopadzie 2006 roku w wyniku zatrucia polonem Walter Litwinienko był jedną z osób, które oskarżały Rosję o zamordowanie Aleksandra.

Zmienił jednak zdanie, kiedy wdowa po synu, Marina, ujawniła, że jej mąż pracował dla brytyjskiego wywiadu.

„Gdybym wtedy wiedział, że mój syn pracował dla MI6, nie pozwoliłbym sobie na spekulacje związane z jego śmiercią. To nie byłaby moja sprawa. Choć nie jestem na sto procent pewien, że dla nich pracował”, powiedział w wywiadzie udzielonym RT.

 

Dodał, że jeśli to prawda i Aleksander, wówczas oficer rosyjskich służb bezpieczeństwa FSB, przeszedł na stronę brytyjskiego wywiadu, Rosjanie mogli mieć prawo zabić go za zdradę.

„Równie dobrze do jego śmierci mogły przyczynić się rosyjskie tajne służby. Mieli do tego prawo, ponieważ tak się postępuje ze zdrajcami”, powiedział. „Wtedy byłem przekonany, że nie był zdrajcą, jednak teraz nie jestem pewien, więc nie będę wyciągał żadnych wniosków”.

Walter Litwinienko uważa, że jego syn padł ofiarą wielkiej gry szpiegowskiej. Wątpi jednak, by Andriej Ługowoj, który dla policji brytyjskiej był głównym podejrzanym, przyczynił się do jego śmierci lub był rządowym agentem.

„FSB nie wysłałoby jakiegoś głupka, który wylałby na siebie polon i zostawił ślady na moim synu. Wygląda na to, że ktoś celowo zostawił je na Ługowoju. Ślady polonu znaleziono również na stadionie, na drodze, a nawet w samolocie. Trudno uwierzyć, żeby Ługowoj był takim idiotą”.

Komentarz Sott: Fakt, wersja brytyjska jest idiotyczna. Bardziej prawdopodobne jest to, że wszędzie były ślady polonu, ponieważ Litwinienko zostawiał je za sobą po tym, jak został otruty… przez kogoś innego.

Walter Litwinienko napisał kilka artykułów oraz udzielił kilku wywiadów, w których oskarża Kreml o wiele zbrodni, wliczając w to zamordowanie jego syna.

„Kierowała mną wtedy wyłącznie złość z powodu śmierci mojego syna. Byłem święcie przekonany, że maczały w tym palce rosyjskie służby specjalne”, wyjaśnił.

Dodał, że teraz żałuje, że brał udział w kampanii, mającej na celu oczernianie Rosji, a w szczególności premiera Putina.

„Wyleczyłem się z tego. Bo to była choroba. Jestem psychiatrą i wiem, że to właściwe określenie dla tej jakże ślepej nienawiści, wyjaśnił.

Śmierć Aleksandra Litwinienki stała się wielkim skandalem, który na kilka lat popsuł stosunki pomiędzy Rosją i Wielką Brytanią. Rosja odmówiła ekstradycji Ługowoja na proces w Londynie, a Wielka Brytania nie zgadzała się, żeby proces sądowy odbył się na rosyjskiej ziemi.

Niektóre zachodnie media oskarżały Moskwę o zamordowanie Litwinienki, za powód podając jego antyPutinowskie publikacje.

Jak dotąd Brytyjczycy potwierdzili, że przyczyną śmierci Litwinienki było zatrucie polonem, jednak wygląda na to, że są jeszcze dalecy od odkrycia, jak do tego doszło i kogo, jeśli kogokolwiek, obarczyć za to odpowiedzialnością.

Po śmierci syna Walter Litwinienko przeprowadził się wraz z żoną i dziećmi do Włoch. Obecnie jest 73-letnim wdowcem, bez oszczędności i dochodów, żyjącym w ubóstwie w kraju, który, jak mówi, jest mu kompletnie obcy. Rozpaczliwie tęskni za swoim rodzinnym krajem.

Kiedyś uważał, że on i jego bliscy ryzykowaliby życiem, gdyby wrócili do Rosji. Teraz ma nadzieję, że jest inaczej.

Andriej Ługowoj, biznesmen, którego Scotland Yard oskarża o zabicie rosyjskiego zdrajcy, opowiedział RT o tej zmianie postawy ojca Litwinienki.

„Komentarze ojca Litwinienki mówią to samo, co sam powtarzam od ponad pięciu lat – że brytyjskie oskarżenia są zbyt słabe, żeby mogły utrzymać się w sądzie.

Ługowoj powtórzył swoją opinię, że brytyjskie tajne służby podjęły oczerniającą kampanię, żeby „zdyskredytować Rosję”. Wspomniał również, że wypowiedzi ojca Litwinienki poważnie zaszkodziły środowisku wywiadowczemu Wielkiej Brytanii, pokazując jak bardzo „się skompromitowali”.

Powątpiewając w „bezstronność brytyjskich sądów”, ma również wątpliwości co do tego, czy możliwe jest jakiekolwiek sprawiedliwe rozwiązanie sytuacji.

Dziennikarz gazety Guardian Neil Clark powiedział RT, że na Zachodzie historię Litwinienki podsycała rusofobia.

„Wygląda na to, że brytyjskie media – i mówię tu o poważnych gazetach – nie chcą pisać o historiach, które nie pasują do obranej przez nich narracji”, wyjaśniał Clark. A dominująca narracja w 2006 roku – acz nieoparta na żadnych dowodach – brzmiała: »zły tyran Putin kazał FSB wyruszyć do Londynu i zabić Litwinienkę«”.

W owym czasie w zachodnich mediach panowała prawdziwa kampania rusofobii”, dodał.

Komentarz Sott: Litwinienko faktycznie pracował dla Brytyjczyków, a powodem, dla którego pozwolili oni na wyciek tej informacji, była chęć podparcia swoich argumentów, że za zamachem stał Putin.

By jednak zrozumieć prawdziwą brytyjską mentalność wywiadowczą, a nie tą z filmów o Jamesie Bondzie, musicie zrozumieć, że fakt ten czyni jeszcze bardziej prawdopodobnym, że Litwinienko został zabity przez Brytyjczyków po to, by całość wyglądała tak, jakby przyłożył do tego rękę Putin.

Miejcie na uwadze, że to sprawa z 2006 roku. Nawet wtedy przynajmniej niektórzy spośród zachodnich oligarchów wiedzieli, że Putin stanowi poważne zagrożenie dla ich planów i że jedynym sposobem, by się do niego dobrać, jest asymetryczna wojna…

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: Litvinenko’s father: ‚The British duped me – Putin did NOT kill my son’

Garść linków do ciekawych materiałów:

* O różnych niespodziewanych powiązaniach – na SOTT.net, 2006: Litvinenko And The Apartheid State Of Israel, a linkowany w nim wcześniejszy artykuł Joe Quinna – cz.1 tutaj, cz. 2 tutaj.

* (Niezbyt mocna) hipoteza, że Litwinienko sam się zatruł, szmuglując polon: Litvinenko wasn’t poisoned by Putin – He was likely smuggling the polonium that killed him

* Daily Mail UK, 2014: Maxim Litvinenko: ‚Western intelligence killed my brother to turn public opinion against Putin’

* Troszkę na Pracowni: Impas w stosunkach między Stanami i Rosją – psychopaci kontra fakty

* Finian Cunningham: For the British, Litvinenko is worth more dead than alive

* Russia Insider: BOMBSHELL VIDEO: Vital Litvinenko Murder Clues Unearthed by ‚Sherlock’ Fans, z 22-minutowym filmikiem dokumentalnym, zrobionym wspólnie przez dociekliwych rosyjskich i brytyjskich dziennikarzy, wkurzonych szerzeniem kłamstw na temat śmierci Litwinienki.

Główne punkty:

1.      Zawodowy i znany na całym świecie angielski ekspert od poligrafów Blade C. Burgers sprawdzał prawdomówność Andrieja Ługowoja przy użyciu wykrywacza kłamstw. Burgers jednoznacznie stwierdził, że Ługowoj, zaprzeczając jakiemukolwiek swojemu udziałowi w śmierci Litwinienki, mówił prawdę.

2.      Fizyk z Princeton William Harper, kiedyś prawny doradca rządu USA w kwestiach jądrowych, obala stwierdzenia antyrosyjskiej pisarki Maszy Gessen, utrzymującej, że polon mógł pochodzić wyłącznie z Rosji i to Putin osobiście musiał zlecić jego wykorzystanie do zatrucia Litwinienki. Polon dość łatwo zdobyć i to z wielu źródeł.

3.      Właściciel restauracji Abrakadabra, w której często bywał Litwinienko, mówi, że faktycznie Litwinienko przyszedł też w tygodniu poprzedzającym jego rzekome otrucie. Ale ślady polonu znaleziono w restauracji na stałym miejscu Litwinienki, na poręczy schodów i w recepcji. Według wersji oficjalnej 1 listopada Litwinienko opuścił Hotel Millennium, poszedł do domu, zachorował, leżał w łóżku przez trzy dni, po czym udał się do szpitala. Gdyby faktycznie tak było, w restauracji nie powinno być żadnych śladów polonu. Właściciel powiedział też, że nigdy w swojej restauracji nie widział Ługowoja (ani oligarchy na uchodźstwie i arcyprzestępcy w jednej osobie, Borisa Bieriezowskiego – znajomego Litwinienki, z którym Litwinienko był w kontakcie w tym ostatnim tygodniu przed 1 listopada). (Tłumaczenie na podstawie tego artykułu)

* I na poprawę humoru, w ramach bonusu The Litvinenko plot revealed at last! Nataszy, linkowany w ww. artykule RI, w naszym tłumaczeniu:

Od naszego człowieka na Kremlu

— Chcę, żeby zdjęto tego Litwinienko. Usuńcie go. Jak mówił mój bohater Stalin, „nie ma człowieka, nie ma problemu”.
— W porządku, szefie. Użyjemy którejś z tych supertajnych trucizn, które zmajstrowaliśmy w starych dobrych czasach, i ni z tego, ni z owego gość padnie trupem.
— Nie… to zbyt nudne.
— Dobra, szefie, nie ma problemu. Ustawimy wypadek – przejedzie go samochód a kierowca zwieje.
— Nie dość skomplikowane.
— Szefie, a jeśli zostanie zadźgany przez złodziei, którzy go chcieli okraść?
— Nie, to jest za… Sam nie wiem…
— Pobity na śmierć podczas włamania do jego domu?
— Nie….
— Wpadnie do Tamizy i utonie? Po prostu zniknie bez śladu? Zastrzelony z przejeżdżającego samochodu? Wypadek samochodowy? Zamach bombowy?
— Nie… Chcę czegoś bardziej… bardziej… wyrafinowanego.
[Długa chwila ciszy]
— Szefie! Mam! Mam! Weźmiemy trochę polonu i rozdamy go kupie naszych płatnych zabójców, którzy wezmą go do Londynu, podsypią w samolocie, zatrują lotnisko i połowę barów i restauracji w Londynie, a wtedy ukradkiem wrzucimy trochę do jego herbaty w miejscu publicznym i umrze.
— Mogą nas potem podejrzewać?
— Nie ma mowy, szefie, nikomu nie przyjdzie do głowy, że go załatwiliśmy w tak wymyślny i niewydarzony sposób.

🙂

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/30/ojciec-litwinienki-brytyjczycy-wykiwali-mnie-putin-nie-zabil-mojego-syna/