Hajże na Soplicę!!!!

za: https://pracownia4.wordpress.com/2017/11/19/hajze-na-soplice/

Herstoryk
18 listopada 2017

W narodowej epopei „Pan Tadeusz” klucznik Gerwazy, mający osobiste porachunki z rodem Sopliców, skutecznie podjudza sprytnymi półprawdami i kłamstwami niezadowoloną szlachtę, płonącą chęcią lania skóry Moskalom, do ataku na cel zastępczy, Sopliców właśnie.

Podatność na kierowanie gniewu i frustracji społecznych na dogodne kozły ofiarne nie jest oczywiście wyjątkową cechą Polaków, wydają się oni jednak – jak dowodzi historia – bardzo podatni na taką manipulację. I tak na przykład po Potopie Szwedzkim kozłami ofiarnymi stali się Arianie i protestanci/innowiercy, w II Rzeczpospolitej za bolączki winiono żydów, w PRLu amerykańskich agentów i „wrogów ludu”, teraz zaś przyszła kolej na islam, muzułmanów i imigrantów.

Epidemia!

Bezsensowna islamofobia i ksenofobia szerzą się dziś w całej Europie. Spróbuję zatem dokonać zwięzłej analizy źródeł tych nastrojów przy użyciu racjonalizmu, znajomości historii, perspektywy, doświadczenia i zdrowego rozsądku.

Wyjątkowo zadziwia nasilenie i gwałtowność tych nastrojów w Polsce, biorąc pod uwagę śladową obecność muzułmanów i uchodźców w kraju nad Wisłą. Pozostawię socjologom i psychologom orzeczenie, czy bierze się to z powszechnej ignorancji i braku kontaktów z ludźmi innych kultur i/lub kolorów skóry, czy z prymitywnego ludowego nacjonalizmu narodu poturbowanego przez historię, czy wreszcie ze strachu i niezadowolenia, szukających jakiegoś ujścia, czy, co jest najbardziej prawdopodobne, z toksycznej mieszanki wszystkich tych składników.

Czarne chmury

Cywilizacja zachodnia ma obecnie bardzo poważne fundamentalne problemy, grożące jej załamaniem i upadkiem.  Stoi w obliczu:

  • zachwiania zachodniej dominacji nad globem, z czego wynikają desperackie, absurdalne i skazane na porażkę wojny na Bliskim Wschodzie oraz agresywne, demonstracyjne potrząsanie szabelką na Dalekim Wschodzie;
  • postępującej i zaawansowanej degeneracji demokracji przedstawicielskiej, która wysługuje się dziś najbogatszym oraz wpływowym grupom nacisku reprezentującym wąskie interesy partykularne. Wiąże się z tym upadek zaufania społeczeństw do polityków, instytucji państwowych i naukowych oraz mediów;
  • ostrego i długotrwałego kryzysu ekonomii, gdzie „wzrost” opiera się na dodruku pustych walut, spekulacjach finansowych i rozbuchanym konsumeryzmie „na kredyt”. Skutki to ukryte i jawne bezrobocie, prekariat (zatrudnienie doraźne i na śmieciówkach), uwiąd i ubożenie klasy średniej, gigantyczne zyski dla mikroskopijnej grupy hiperbogaczy, drastyczne pogłębienie zróżnicowania społecznego oraz „tragedia dóbr wspólnych” czyli prywatyzacja wszystkich usług społecznych i majątku narodowego;
  • postępującego i narastającego zatrucia bezpośredniego otoczenia mieszkańców Zachodu i ich samych, przez wszechobecną w żywności i środowisku chemię – koktajl dziesiątków tysięcy słabo przetestowanych i kontrolowanych substancji. Ocenia się, że rocznie każdy mieszkaniec Europy, USA i Australii zjada z żywnością do 5 kg dodatków i „ulepszaczy”, że nie wspomnieć o środkach owadobójczych i ochrony roślin. Do tego dochodzą lotne związki organiczne z materiałów budowlanych, opakowań, artykułów pierwszej potrzeby, mebli i tkanin oraz gazy emitowane przez pojazdy mechaniczne. Można to wszystko bezpośrednio powiązać z epidemiami otyłości, alergii, cukrzycy, raków, autyzmu i zaburzeń psychicznych oraz drastycznym pogorszeniem płodności mężczyzn (ekstrapolując je w przyszłość, staną się bezpłodni w 2060 r.);
  • załamania klimatu, prawie na pewno spowodowanego przez emisję gazów cieplarnianych, objawiającego się destabilizacją pogody, gwałtownymi i niszczycielskimi zjawiskami atmosferycznymi i nagłymi przeskokami z jednej skrajności temperatury i/lub opadów w drugą;

Większość tych zagrożeń jest albo ignorowana przez polityków i media, albo traktowana wybiórczo i powierzchownie, bez naświetlania ich zakresu i powagi, albo wreszcie rozmyślnie zakłamywana. Wszystkie mają „pełzającą” naturę słabo widoczną dla koncentrujących się na życiu codziennym ludzi. Mimo to, podświadome poczucie zagrożenia wydaje się szerzyć w zachodnich społeczeństwach.

Strach i nienawiść – Fear and Loathing

Poczucie zagrożenia i bezsilności, niepewność i frustracja powodują narastanie niezadowolenia społecznego i nieufności wobec polityków, autorytetów i instytucji oraz szerzenie się teorii spiskowych. Brak nagłaśniania powyższych zagrożeń i otwartej uczciwej dyskusji na ich temat stwarza tymczasem politykom i oligarchii podatny grunt do manipulowania nastrojami społecznymi oraz pozwala na żerowanie na strachu i niezadowoleniu wyborców, poprzez przekierowywanie ich gniewu i agresji na dogodne kozły ofiarne. Przynosi to liczne korzyści polityczne. Po pierwsze, zrzuca winę na „Innych” i chroni oligarchiczne elity i idących na ich pasku polityków przed konsekwencjami ich decyzji i błędów. Po drugie pozwala działaczom politycznym na pozowanie na „Obrońców Ojczyzny” i „Patriotów”. Strach jest najsilniejszą ludzką emocją, a skutecznie nastraszone wyimaginowanym zagrożeniem społeczeństwo  entuzjastycznie łyka obietnice obrony i popiera pozerów, którzy je głoszą. Maksyma XVIII-wiecznego angielskiego literata i politologa, Samuela Johnsona, że „patriotyzm jest ostatnim schronieniem łajdaków”, jest uogólnieniem, zawiera jednak sporo prawdy. Karierę w polityce robią bowiem najczęściej oportunistyczni sojcopaci, którzy bez skrupułów grają na strachu, frustracji i psychologii tłumu, dla korzyści własnych i dla grup nacisku i poparcia.

Najlepszymi kandydatami na kozły ofiarne są zawsze ludzie z grup społecznych odróżniających się od większości społeczeństwa. Kolorem skóry, rysami, religią, ubiorem, obyczajami. Gatunek ludzki ma genetycznie zakodowaną nieufność do „obcych”, nie należących do rodziny/klanu/plemienia. Miało to być może ewolucyjne uzasadnienie we wczesnej fazie rozwoju ludzkości. W zglobalizowanym społeczeństwie przemysłowym jest jednak anachronizmem, podatnym na eksploatację i często prowadzącym do dramatów i tragedii.

Wzbudzenie i rozpowszechnienie strachu i nienawiści do wybranych kozłów ofiarnych jest szczególnie łatwe w czasach kryzysu i gwałtownych zmian społecznych. Tak było w Niemczech w latach 30-ch, gdy obolałe po klęsce w Wojnie  Światowej i dotknięte Wielką Depresją społeczeństwo skutecznie przekonano, że 0,75-procentowa żydowska mniejszość, prawie całkowicie zasymilowana, jest śmiertelnym zagrożeniem dla „Narodu” i „Niemieckości”. Dziś w podobny sposób straszy się imigrantami, a szczególnie muzułmanami. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że obawa przed islamem, imigrantami i nienawiść do nich są „tematem zastępczym”, świadomie propagowanym, manipulowanym i podsycanym przez rządzące elity i politycznych karierowiczów, żerujących na psychologii tłumów, na nieznajomości historii, na nieznajomości islamu i muzułmanów, na frustracjach wyborców i na „Syndromie/Efekcie Potwierdzenia”[1].

Odrobina historii

W tej fali strachu i nienawiści nie wie się, lub łatwo zapomina, że w latach 60-ch, podczas zachodnioeuropejskiej hossy gospodarczej i braku rąk do pracy, gastarbeiterzy z Turcji, Algierii czy Pakistanu byli często witani kwiatami i przemowami pochwalnymi. Nie wie się, lub łatwo zapomina, że bliskowschodni terroryzm zaczął się dopiero w 1973 roku, nie miał początkowo nic wspólnego z religią, a wszystko z konfliktem w Palestynie. Nie wie się, lub łatwo zapomina, że przez następne 20 lat był skierowany wyłącznie przeciw sponsorowanym przez Zachód domowym tyranom i skorumpowanym elitom w krajach muzułmańskich, uważanym za apostatów, a religii zaczął używać jako najlepszego lewara do zdobycia poparcia  tamtejszych społeczeństw.  Nie wie się, lub zapomina, że bezpośrednią przyczyną znalezienia się USA na celowniku bliskowschodnich terrorystów była Pierwsza Wojna w Zatoce w 1991 r., powstanie amerykańskich baz wojskowych w Arabii Saudyjskiej i okrutna, bezsensowna blokada ekonomiczna Iraku, która kosztowała milion ofiar głodu i chorób. Nie wie się, lub zapomina, że Europa znalazła się na celowniku bliskowschodnich terrorystów dopiero po napaści USA i ich europejskich satelitów na Irak w 2003 roku. Nie wie się, lub zapomina, że powódź uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki zaczęła się po rozbiciu Libii przez USA i ich wasali w 2011 r., co otwarło szlak przerzutu uchodźców i imigantów. Nie wie się, lub zapomina, że Zachód pod wodzą USA pośrednio wywołał wojnę domową w Syrii, próbując wykorzystać Arabską Wiosnę do usunięcia sprzymierzonego z Iranem Assada.

Przyczyny i metody manipulacji

Przełomowym momentem w manipulowaniu zachodnią opinią publiczną była wojna Jom Kippur w 1973 roku, która o mało nie skończyła się klęską Izraela. Jej bezpośrednimi skutkami było z jednej strony rozpoczęcie przez OWP (Organizacja Wyzwolenia Palestyny) kampanii terroru, w postaci porwań samolotów i ataku na żydowską reprezentację na Olimpiadzie w Monachium, a z drugiej – rozpoczęcie kampanii szkalowania OWP, Arabów i islamu przez zachodnie media, pod naciskiem i przy udziale syjonistycznych grup nacisku. Niezbędnym elementem każdego konfliktu jest wojenna propaganda, demonizująca przeciwnika. Nieuniknioną konsekwencją coraz głębszego grzęźnięcia Zachodu w bliskowschodnie wojny, ataki, rewolucje i zbrojne interwencje była intensyfikacja polityczno-medialnej kampanii propagandowej, mającej na celu przekonanie wyborców o zasadności i słuszności tego mieszania, poprzez szkalowanie islamu i muzułmanów. Była ona, i wciąż jest, entuzjastycznie popierana i wspomagana przez syjonistyczną diasporę żydowską, głównie w USA, demonizującą z początku Arabów, potem, po ataku 9/11 i napaściach na Afganistan i Irak – wszystkich muzułmanów, a wreszcie religię i kulturę islamu [2].

Dwa dziesięciolecia takiej wojny propagandowej ugruntowały i utrwaliły w społeczeństwach zachodnich  przekonanie o skłonności muzułmanów do przemocy i o ich okrucieństwie i krwiożerczości, rzekomo motywanych islamem i kulturą, choć zachodnie ofiary islamskich terrorystów to zaledwie tysiące, a islamskie ofiary zachodnich wojen i interwencji to miliony.

Podstawowe metody islamofobicznej propagandy to:

  • ukrywanie POLITYCZNYCH źródeł i motywów islamistycznego terroryzmu, poprzez koncentrowanie uwagi na wyznaniu oraz religijnych hasłach i sloganach terrorystów;
  • sensacjonalistyczne i wyjęte z kontekstu traktowanie wszystkich problemów społecznych powiązanych z islamem/imigracją;
  • sensacjonalistyczne nagłaśnianie każdej skrajnej wypowiedzi jakiegoś islamskiego oszołoma-kaznodziei, bez zwracania uwagi na jego rangę, wiedzę, czy popularność, z pominięciem podobnych bzdur głoszonych przez duchownych innych wyznań;
  • pełne, 24/7, nasycenie medialne informacjami o każdym, nawet trywialnym, wydarzeniu kryminalnym z udziałem muzułmanów/imigrantów oraz eksponowanie ataków terrorystycznych na Zachodzie, przy całkowitym niemal przemilczaniu innych incydentów kryminalnych i krwawych skutków zachodnich interwencji;
  • szerzenie półprawd i post-prawd/fałszywek przez media społeczne.

Zasiane w ten sposób uprzedzenia wyprodukowały w klimacie globalnego kryzysu finansowego i w połączeniu z nagłą nawałą uchodźców i imigrantów błędne koło samonakręcającej się epidemii irracjonalnego strachu, pogardy i nienawiści.

Błędne koło

Przytłaczająca większość ludzi jest silnie podatna na Syndrom/Efekt Potwierdzenia. Po uformowaniu jakiejś opinii, zwłaszcza związanej z silnymi emocjami jak np. strach czy wiara (religijna czy ideologiczna), prowadzi on do odruchowego odrzucania wszystkiego, co jej przeczy, oraz do równoczesnego bezkrytycznego wyławiania z potoku informacji wszystkiego, co ją potwierdza, bez względu na wartość i prawdziwość jednych i drugich doniesień.

Dwadzieścia pięć lat (od 1991 r.) wojennej, wysoce stronniczej i często islamofobicznej propagandy przez polityków i usługujących im korporacyjnych mediów głównego nurtu oraz propagatorów syjonizmu i „starcia cywilizacji” zbudowało potężny fundament uprzedzeń. Na nim powstała gigantyczna wirtualna internetowa Komora Echa, pełna coraz głośniejszych i bardziej skrajnych opinii i komentarzy „znawców” Koranu, „ekspertów” od historii chrześcijaństwa i islamu, „speców” od imigracji, integracji i kryminologii, których pewność siebie jest najczęściej odwrotnie proporcjonalna do prawdziwej wiedzy i ekspertyzy. Absurdalne brednie o „straconej Francji/Niemczech/Szwecji”, o „kalifacie niemieckim/francuskim/szwedzkim” o „zalaniu Europy”, o „poprawności politycznej nie pozwalającej na publikowanie prawdy o muzułmanach/imigrantach”, o „byczkach-gwałcicielach” o „muzułmanach wyłącznie terrorystach”, o „pasożytach na socjalu”, o „przestępczości imigrantów/muzułmanów”, o „religii pokoju”, o „strefach no-go” szerzą się wirusowo i są głośno, ochoczo i bezkrytycznie łykane i powtarzane. Wielu wyznawców (bo tylko tak można ich nazwać) tych nonsensów, jest gotowych wyjść na ulice, żeby manifestować swe fobie, a czasem nawet bronić „wartości” przez bicie „beżowych”.

Niezbędnik racjonalisty

Nie ulega wątpliwości, że imigranci, zwłaszcza z obcych kręgów kulturowych, zwłaszcza po traumie imigracji, często z dodatkiem wojny, od której uciekli, mogą mieć problemy z dopasowaniem się do nowych warunków, z integracją, zwłaszcza w klimacie nieufności, wrogości, strachu, dyskryminacji, zwłaszcza gdy czasy są ciężkie. Przestępczość i bezrobocie wśród nich są rzeczywiście wyższe niż wśród rodzimej populacji. Problemy te nie mają jednak żadnego związku z wyznaniem czy kolorem skóry i są powszechne i normalne dla imigrantów wszystkich ras i kultur. Dla Polaków w Austrii i Włoszech w 1981 r. Dla Wietnamczyków w Australii. Itp, itd. Biorąc to pod uwagę, racjonalnie myślący ludzie powinni w zetknięciu z powyższymi komentarzami i opiniami zadać sobie następujące zdrowo-rozsądkowe pytania:

  • Czy 8% muzułmanów we Francji, 5% w Anglii i Niemczech, 6% w Szwecji, z których, wg. wiarygodnych statystyk, tylko ok. 30% aktywnie praktykuje a 80% nieźle się zintegrowało, rzeczywiście grozi „straceniem” tych krajów, zaprowadzeniem tam „szariatu” czy ustanowieniem tam „kalifatu”, mimo niechęci reszty narodu i w konfrontacji ze zorganizowanym, sprawnym aparatem państwowo-policyjnym?
  • Czy ok. 5% muzułmanów w Unii Europejskiej rzeczywiście ją „zalewa”?
  • Czy nie podawanie przez policję imion i nazwisk aresztowanych sprawców wynika z „politycznej poprawności”, czy z wymagań prawa, nakazującego ich anonimowości do czasu potwierdzenia ich winy przez wyrok sądowy, bez względu na to, czy mają na imię Hans, Zbigniew, czy Ahmed?
  • Czy dysproporcja pomiędzy liczbą mężczyzn i kobiet wśród imigrantów jest „planowanym zalewem byczków”, czy wynika może z niechęci kobiet do wybierania się wraz z dziećmi w bardzo ryzykowną i niebezpieczną podróż, o ile nie są w naprawdę desperackiej sytuacji, i z preferencji do wysłania najpierw młodego zdrowego faceta dla utorowania drogi?
  • Z czego, jak nie z socjale, i gdzie, jak nie w najtańszych dzielnicach, wśród ludzi o niskim statusie społeczno-ekonomicznym, mają żyć przybysze, którzy nie znają języka, nie mogą legalnie pracować albo nie mogą zdobyć pracy przy wysokim bezrobociu?
  • Czy doniesienia medialne z sensacyjnymi nagłówkami o wykroczeniach i przestępstwach muzułmanów/imigrantów świadczą o ich wyjątkowej kryminalności, czy też są graniem pod publikę, bo takie sensacje są popularne wśród uprzedzonych odbiorców i zwiększają czytelnictwo/oglądalność, co przekłada się wprost na zyski z reklam?
  • Czy liczba gwałtów i rozbojów dokonywanych przez muzułmanów/imigrantów jest znacząco większa niż przestępczość rodzima i czy odróżnia się od przestępczości innych fal migracyjnych, jak np. Polaków w 1981 r.? Czy jest tylko o niej więcej hałasu, podsycającego ksenofobiczne uprzedzenia?
  • Czy nagłaśniane przez media głównego nurtu i społeczne ekstremalne i radykalne opinie, manifestacje i zachowania niektórych muzułmanów/imigrantów są reprezentacyjne dla całej ich społeczności, czy są tylko wyskokami marginesu oszołomów, publikowanymi z przyczyn propagandowych (patrz wyżej)?
  • Jak się mają ataki terrorystyczne i liczba ich ofiar, które są nagłaśniane do nasycenia, do prawie całkowicie przemilczanego zachodniego terroryzmu państwowego na Bliskim Wschodzie i jego ofiar cywilnych? I jak taka stronniczość oddziaływuje na nastawienie i opinie niektórych muzułmanów, łącznie z drugim i trzecim pokoleniem w Europie?
  • Jak wypada porównanie Biblii i pism ojców chrześcijańskich kościołów z Koranem i Hadisami i czy przypadkiem nie każda religia zawiera treści, które można interpretować jako zachętę do przemocy i używać w roli sztandarowych haseł działań i aktów politycznych?
  • Dlaczego islam szyderczo nazywany „religią pokoju” nagle i niespodziewanie pojawił się na ustach i sztandarach terrorystów dopiero 30 lat temu? Czy się wtedy zmienił, czy może jednak zrobił się tylko potrzebny do aktywności politycznej? No i wyznawcy której to religii wywołali 2 wojny światowe, w których z błogosławieństwem kleru po każdej stronie, zapewniającego, że „bóg jest z nami”, życie straciło 60 mln ludzi? I terroryzm IRA pod sztandarem katolickim oraz UDF pod protestanckim?

Racjonalnie myślący i trzymający się rzeczywistości ludzie dopiero po uczciwej i bezstronnej odpowiedzi na te pytania powinni formułować i głosić poinformowaną i racjonalną opinię na wrażliwy i potencjalnie wybuchowy temat.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę naprawdę niebezpieczne zagrożenia dla zachodniej cywilizacji, wyliczone powyżej, demonizowanie pięciu procent muzułmanów w Europie i straszenie „islamizacją”, „kalifatem” i „przestępczością” jest rozmyślnym populistycznym biciem nacjonalistycznej piany, mającym na celu odwrócenie uwagi społeczeństw od prawdziwych problemów. Rządzące elity i sprzymierzone z nimi media dążą do uniknięcia za wszelką cenę zachwiania dotychczasowego porządku, który gwarantuje im władzę, gigantyczne zyski i bezkarność polityczną, a często i kryminalną. Obowiązkiem każdego zdrowo myślącego człowieka jest nie dać się zwariować, bo w przeszłości bardzo często prowadziło to do ludobójczych tragedii. Muzułmanie i imigranci to tacy sami ludzie jak wyznawcy każdej innej religii, reagujący podobnie na określone sytuacje polityczne i społeczne.

Demonizowanie, dyskryminacja i wrogość, przy równoczesnym oskarżaniu o niechęć do asymilacji są wzajemnie wykluczającym się logicznym nonsensem i samospełniającą się przepowiednią!

Szwedzkie post scriptum

Szwecja i wiązanie tamtejszej rzekomej epidemii gwałtów z imigrantami, a szczególnie muzułmanami, oraz rzekome strefy „no-go” w szwedzkich miastach są ulubionymi konikami islamofobów i ksenofobów, do znudzenia, bezkrytycznie powtarzanymi przy każdej okazji. Stały się wirusową legendą miejską, szerzoną i nagłaśnianą przez propagandystów mających silne związki z neokonserwatywną syjonistyczną alternatywną prawicą i/lub populistycznymi krzykaczami kręcącymi polityczne lody na straszeniu islamem i imigrantami.
Wiarygodne i obiektywne źródła nie potwierdzają żadnego z ww. mitów miejskich. „The Local”[3], opierając się na danych policyjnych potwierdza, że w szwedzkich miastach są strefy/dzielnice „specjalnej troski”, zamieszkane przez ludzi o niskim statusie ekonomiczno-społecznym, często właśnie imigrantów, gdzie przestępczość jest wyższa niż gdzie indziej i gdzie działają gangi oraz mniej formalne siatki przestępcze. Większość mieszkańców tych dzielnic prowadzi jednak normalne życie i czuje się względnie bezpiecznie. Wbrew bredniom o „no-go” obecność policji jest tam bardziej intensywna niż gdzie indziej, przy użyciu wzmocnionych patroli. Co więcej, ostra przemoc kryminalna w Szwecji maleje od lat 1990. choć wzrosło użycie broni palnej w porachunkach pomiędzy gangami.
Ogólnie rzecz biorąc, rzekome strefy „no-go” nie różnią się od wielu polskich „blokowisk”.

Epidemia gwałtów jest drugim mitem używanym do szerzenia populistycznej propagandy strachu. Opiera się on na rozmyślnym, dla celów propagandowych, zacieraniu różnicy pomiędzy „wykroczeniem/przestępstwem seksualnym”, a „gwałtem”. Szwecja ma najwyższą w Europie liczbę „PRZESTĘPSTW SEKSUALNYCH”, a nie gwałtów. Tylko i wyłącznie dlatego, że i „przestępstwo seksualne” i „gwałt” mają w szwedzkim prawie wyjątkowo szeroką definicję oraz nietypową metodę statystycznego liczenia tego typu wykroczeń . I tak, jeśli np. ktoś zgwałci kobietę 3 razy podczas jednego incydentu, jest to liczone jako 3 gwałty, a nie jeden. Jeśli ktoś w pracy rozmyślnie przez rok ocierał się 3 razy w ciągu tygodnia o koleżankę, będzie to wg. prawa liczone jako 156 PRZESTĘPSTW SEKSUALNYCH i taka właśnie liczba trafi do statystyk policyjnych i sądowych. Itp, itd.

Szwedzkie statyski PRZESTĘPSTW SEKSUALNYCH (nazywanych w propagandzie gwałtami) są silnie skorelowane NIE Z FALAMI IMIGRACJI, ale z KILKAKROTNYM W OSTATNICH DZIESIĘCIOLECIACH drastycznym zaostrzaniem prawa [4].

Źródła:

[1] Efekt potwierdzenia
[2] Ośmiornica podżegaczy nienawiści – część 1, część 2, część 3
[3] So… are they no-go zones? What you need to know about Sweden’s vulnerable areas
[4] Sweden’s rape crisis isn’t what it seems 

 

Reklamy

Globalna religia: Franciszek stwierdza, że wszystkie główne religie łączą się z tym samym bogiem – czy aby na pewno?

Kultura
Michael Snyder, endoftheamericandream.com
USA
2016-01-11

Nowy film, który został właśnie opublikowany przez papieża Franciszka niezwykle jasno wyraża jego przekonanie, że wszystkie główne religie są różnymi ścieżkami do tego samego Boga.

Mówi On, że podczas gdy ludzie z różnych światowych religii mogą „szukać Boga lub spotykać Boga na różne sposoby” to ważne jest aby pamiętać, że „wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi”. Jest to najnowszy przykład pokazujący, że papież całkowicie porzucił fakt, iż relacja z Bogiem jest dostępna tylko przez Jezusa Chrystusa. W czasie swego pontyfikatu wciąż buduje podwaliny pod nadchodzącą jedną globalną religię, a jednak mało kto zdaje się być tym poruszony.

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o nowym filmie byłem w szoku. Myślałem, że to żart. Ale prawda jest taka, że film ten jest bardzo realny. Oto co napisała Katolicka Agencja Prasowa:
“We wtorek został opublikowany pierwszy w historii komunikat wideo z miesięczną intencją modlitewną Papieża podkreślający znaczenie dialogu między religiami i wspólnymi elementami wierzeń, takie jak postać Boga i miłość. „Wielu ma różne zdanie, czuje inaczej, szukając Boga lub spotykając Boga na różne sposoby. W tym tłumie, w tych religiach, jest tylko jedna pewność jaką mamy we wszystkich: że wszyscy jesteśmy dziećmi Boga,” Franciszek powiedział w swoim komunikacie wydanym w uroczystość Objawienia Pańskiego 6 stycznia.”

W tym filmie mówcą nie jest tylko Franciszek. W rzeczywistości, jedna z sekcji filmu zawiera liderów różnych światowych religii wyrażających wiarę w ich bóstwo. Poniższy tekst pochodzi z artykułu Christian News Network opisującego ten nowy film:

“Następnie film pokazuje ludzi z różnych religii świata deklarujących wiarę w ich bóstwo.

„Mam zaufanie do Buddy,” mówi kobieta lama.
„Wierzę w Boga”, stwierdza rabin.
„Wierzę w Jezusa Chrystusa”, stwierdza kapłan.
„Wierzę w Boga”, deklaruje islamski przywódca.”

Czy już jesteś w szoku?

Papież tymi słowy powtarza doktrynę New Age skodyfikowaną na drugim Kongresie Watykańskim:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Papież zamyka film apelem do ludzi wszystkich religii, aby rozmawiali ze sobą i pracowali ze sobą. Poniżej znajduje się informacja z Katolickiej Agencji Informacyjnej:
“Później Papież stwierdza, że wszyscy, niezależnie od profesji zakonnej, są dziećmi Bożymi, a przywódcy odmiennych religii wypowiadają wspólną wiarę w miłość. Franciszek zamyka film wyrażając nadzieję, że widzowie upowszechnią jego prośbę modlitewną na ten miesiąc: że upowszechni się szczery dialog wśród mężczyzn i kobiet z różnych wyznań dając owoce pokoju i sprawiedliwości. Wierzę w moje modlitwy.”

Jeśli jeszcze nie widziałeś tego filmu to warto poświęcić mu kilka minut.




Link do oryginalnego artykułu: LINK

Od dłuższego czasu słyszę jakoby to wszyscy ludzie na ziemi modlili się do tego samego boga, obojętnie czy są chrześcijanami, muzułmanami, żydami, buddystami, hinduistami czy nawet poganami, kiedyś bym się z tym nawet zgodził, w sumie brzmi słusznie, ale tylko z pozoru. Owszem, łączą się z tym samym bogiem ale tylko religie odżydowskie, natomiast porównanie biblijnego, żydowskiego, mściwego, zazdrosnego, chciwego, pustynnego bóstwa, propagującego rasizm i czystki etniczne do choćby bogów słowiańskich jest już nadużyciem.
   ” Jest to najnowszy przykład pokazujący, że papież całkowicie porzucił fakt, iż relacja z Bogiem jest dostępna tylko przez Jezusa Chrystusa” po pierwsze kochani chrześcijanie, co wy macie do gadania w kwestii „wiary”? Czyż papież nie jest namiestnikiem boga i jego najwyższym przedstawicielem na ziemi? Czyż nie ma tytułu nieomylnego w kwestiach „wiary”? Jeżeli chrześcijanin kwestionuje jego wolę, to tak jakby kwestionował wolę samego boga! A ponoć się go boicie jak ognia piekielnego a jednak macie czelność posiadać własne zdanie?! Staliście się bardziej papiescy niż sam papież i chcecie go bezczelnie pouczać, rządzić mu po pod nos owcza, barania i parafialna hołoto?! Czy wyście na głowę upadli?! Nie wiem, ale śmierdzi mi to herezją na kilometr! Czeka was łoże madejowe…  Eh, dobierze się diabełek wam do dupy, dobierze, ale nie martwcie się, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, będziecie mogli piec choćby, pyszne ciasta i pierniczki, bez użycia piekarnika…   😉
  Po drugie, już na poważnie, nie będę się rozwodził zbytnio nad Joszue, ale jeżeli się urodził naprawdę i żył w Palestynie, to wcale żadnym bogiem nie był, nie miał wcale więcej boskości w sobie niż ludzie żyjący w jego czasie a także ludzie żyjący obecnie, nawet ludzie źli posiadają cząstkę boga w sobie, wbrew temu co wydawać się może niektórym. Bogiem stał się dopiero gdy najpierw żydzi a potem sami chrześcijanie postanowili wykorzystać religię do osiągnięcia politycznych celów.
  Po trzecie, każdy ma prawo wierzyć w takiego Boga czy Bogów w jakich zechce, ma prawo wyobrażać sobie ich tak jak chce i kontaktować się z nimi w sposób jaki chce i żadni fanatycy religijni nie mają prawa narzucać nikomu swojego widzimisię. Bo nie macie żadnego monopolu na Boga, ani na moralność i wartości, które nie są waszą własnością, ani nawet waszym pomysłem, ani na prawdę, a tym bardziej na duchowość.
  Po czwarte, sprawa jednej światowej religii, władza banksterów opierać ma się na wielu filarach, jednym z nich ma być globalna religia i tu nie rozumiem paniki chrześcijan, czego oni się tak czepiają? Przecież chrześcijaństwo ma wybitnie kosmopolityczne cechy, to religia globalizująca(jeden pasterz, jedna owczarnia), starająca się zatrzeć różnice pomiędzy narodami, na rzecz przynależności do wspólnoty religijnej, przy jednoczesnym eliminowaniu, niszczeniu miejscowych kultur, tradycji, zagrabianiu tego co pozostało i przeinaczaniu. Więc w czym problem? Wasze kochane chrześcijaństwo zostanie wciągnięte w globalny system religijny, wprawdzie będzie miało nową, „zieloną”, „ekologiczną” maskę, będziecie mieli nieco gorszy status, niż wasi starsi bracia w wierze, ale czym się martwicie? Wasza ukochana religia zostanie zachowana w takiej czy innej formie, powiadacie że będzie to inna forma od tej „oryginalnej”?  A czy w ogóle było prawdziwe i oryginalne chrześcijaństwo kiedykolwiek w dziejach? Nie, bo odmian jego były i są setki i nawet tysiące, każde uważa się za oryginalne, prawdziwe i jedyne w swoim rodzaju, a każde z nich jest gorsze i bardziej fanatyczne od całej reszty. A chyba że jesteście chciwi, zawistni, nietolerancyjni i nie chcecie się dzielić władzą z waszymi starszymi braćmi w wierze, ale czy to nie przeczy podstawom doktrynalnym chrześcijaństwa? Czy chciwość, zawiść, żądza władzy, nietolerancja to czasem nie grzech? O ile dobrze się orientuje to powinniście się nie tylko podzielić władzą ale także oddać ostatnie portki na dupie, a także nadstawiać tą dupę do bezustannego kopania i bez szemrania! Posłuszeństwo władzy i autorytetom moralnym to podstawa! Bo każda władza, według was, pochodzi od boga! 😉
  
I pozdrawiam was kochani chrześcijanie, może się wam wydawać że was nienawidzę, że was niszczę i na was poluję, że jestem wobec was agresywny, ale to nieprawda, ja was naprawdę kocham, ma z was i waszych dylematów moralno-teologicznych tyle uciechy że w głowie się po prostu nie mieści! 😉
Wasz ukochany przemex!
PS
Żeby nie było niedomówień, jeżeli jakiś chrześcijanin szczerze walczy z globalizmem czy syjonizmem, to nie mam nic przeciwko, ale wasze kochane pomysły zwalczania globalizmu żydowskiego globalizmem chrześcijańskim są delikatnie mówiąc kiepskie, tak samo jak nawoływania do powrotu zachodu do „wartości i korzeni” chrześcijańskich, poprzez powrót do państwa wyznaniowego, więc zachowajcie je dla siebie.
Z gorącymi pozdrowieniami, przemex!

Zielone szaleństwo owładnęło Watykanem. Papież wzywa do utworzenia Nowego Porządku Świata

Polityka
Wraz z rozszerzaniem się globalizacji impakt zmian jakie ona wprowadza nie obejmuje jedynie sfer ekonomicznych, geopolitycznych, czy kulturowych ale również dotyczy sfery religijnej. Plany co do transformacji obecnych systemów religijnych i połączenia ich w jeden globalny system religijny zostały sformułowane w 1949 roku i są bardzo pieczołowicie wprowadzane w życie. W roku 2012 Klub Rzymski opublikował konkretny plan transformacji Chrześcijaństwa do roku 2050 w globalną zieloną religię. Plan ten zakłada odejście od credo gdzie człowiek jest najwyższym tworem Boga, któremu stwórca oddał ziemię pod władanie w kierunku nowego credo gdzie człowiek jest elementem świata podporządkowanym stworzeniu. Jak napisano w publikacji “staliśmy się zagrożeniem” dla środowiska i rządzący muszą je chronić ograniczając ekspresję danego przez Boga ludzkiego potencjału poprzez modyfikację religii. Obecnie więc jesteśmy ofiarą wprowadzanej w życie powolnej, niemalże nienamacalnej konwersji chrześcijaństwa w nową religię w której nadrzędnym stworzeniem ma być szeroko pojęte środowisko.

Mając na względzie tą politykę obecny rozwój wypadków polityczno-religijnych wydaje się, iż wchodzi w krytyczny zwrot. Jak podaje Associated Press “W środę papież Franciszek postawił pierwszy krok pielgrzymki do trzech krajów Ameryki Południowej po tym jak zdecydowanie wezwał do utworzenia ekonomicznego i ekologicznego nowego porządku światowego, w którym dobra Ziemi miałyby być współdzielone przez wszystkich, a nie tylko wykorzystywane przez bogatych. […] Podejmując problem globalnego ocieplenia w Quito we wtorek, Franciszek podkreślał argumenty przedstawione w swojej encyklice z początku tego miesiąca, że planeta nie może być wykorzystywana przez nielicznych bogatych dla krótkoterminowych zysków kosztem biednych.”

Nowy Porządek Świata jest frazą-kluczem używanym w świecie globalnej polityki określającym budowę jednego globalnego rządu w którym funkcjonuje jeden globalny system polityczny, ekonomiczny jak również religijny, gdzie nadrzędnym unifikatorem całości jest globalne zagrożenie kryzysem ekologicznym co bezpośrednio określił w latach dziewięćdziesiątych Klub Rzymski.

Watykan opublikował ostatnio encyklikę skierowaną do 1,2 miliarda katolików z prośbą o wsparcie poszerzenia uprawnień rządów mających na celu zatrzymanie „globalnego ocieplenia”. W kontekście tej publikacji Reuters podał “Jeden ze współautorów długo oczekiwanego papieskiego dokumentu w sprawie zmian klimatu powiedział kiedyś, że Ziemia jest przeludniona o co najmniej 6 miliardów ludzi. Dokument nauczania, zwany encykliką, ukaże się 18 czerwca w Watykanie. Być może z wyjątkiem encykliki z 1968 o antykoncepcji, żaden z watykańskich dokumentów nie był oczekiwany z taką niecierpliwością.

Polityczna lewica ma nadzieję na dokument, który połączy wiarę w globalne ocieplenie z religijnym  obowiązkiem. Sceptycy klimatyczni już zaczęli krytykować dokument.

Wybór profesora Johna Schnellnhubera, dyrektora założyciela Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu, jako jednego z trzech autorów może dać lewicy nadzieję na wywołanie zawału wśród sceptyków. Jest on opisywany jako jeden z bardziej agresywnych naukowców w kwestii wywołanego przez człowieka globalnego ocieplenia.

W rozmowie udzielonej New York Times podczas „nieudanej Konferencji Klimatycznej w Kopenhadze w 2009 roku, Schnellnhuber, który doradzał niemieckiej prezydent Angeli Merkel i jest profesorem wizytującym w Oxfordzie, powiedział nt globalnego ocieplenia: „W bardzo cyniczny sposób jest to triumf nauki, bo w końcu ustabilizowaliśmy coś – to znaczy szacunki dla nośności planety, czyli ilości populacji poniżej 1 miliarda ludzi.”

Zaangażowanie Schnellnhubera, chcącego dla ratowania ziemi obniżyć populację poniżej 1 miliarda w encyklikę jest jedynie jednym z problematycznych elementów obecnej polityki Watykanu. Obecnie bowiem naukowe ramie Watykanu zajmujące się problematyką ekologiczną zostało przejęte przez globalistę Bp Marcelo Sánchez Sorondo (jego bibliografia świadczy o tym bezsprzecznie) i motywowanych przez komunizm/socjalizm naukowców, którzy transformują Chrześcijaństwo od środka. Znany na całym świecie krytyk teorii globalnego ocieplenia lord Christopher Monckton wyraził się na ten temat bardzo dobitnie. W komentarzu do zmian politycznych w Watykanie czytamy: “Według Moncktona, [biskup] Sorondo jest „totalnym marksistą, który zdecydował, że zmiany klimatu są przydatne dla marksizmu.” Monckton stwierdził również, że Soronda nie obchodzi, czy zmiany klimatu są prawdziwe, czy nie. Zignorował informacje płynące od najbardziej wpływowych naukowców Watykanu dowodzących, że globalne ocieplenie było bardziej teoretyczne niż empiryczne.

Franciszek, który został wychowany w tradycji komunistycznej teologii wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej, zachęca Sorondo do takich działań. Poprzedni papieże tacy jak Jan Paweł II i Benedykt uważali, że należy pozwolić wypowiedzieć swoje zdanie sceptykom. Jak twierdzi Monckton, Franciszek pozwolił się zdominować Sorondo.

Monckton dalej wyjaśnił, że Franciszek jest pod wpływem ekstremistów takich jak profesor John Schnellnhuber, dyrektor założyciel Poczdamskiego Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu, który powiedział w 2009 roku na konferencji klimatycznej w Kopenhadze, że jeśli globalne ocieplenie będzie kontynuowane to sześć miliardów z siedmiu miliardów ludzi zostanie przez nie zabitych.

Monckton powiedział, że Schnellnhuber będzie stał u boku papieża Franciszka, kiedy ogłosi encyklikę w przyszłym tygodniu. „Fakt, że Schnellnhuber tam jest będzie bardzo złym znakiem,” oświadczył.

Wpływ jaki Schnellnhuber może mieć na papieski list martwi Moncktona. Fakt, że będzie tam obok papieża sugeruje, że Franciszek dziękuje mu za napisanie część encykliki poświęconej sprawom klimatu.”

Wykład Christophera Moncktona nt. oszustw związanych z tzw. globalnym ociepleniem:

OGLĄDAJ DALEJ>>>

W tym roku na przełomie listopada i grudnia ma również odbyć się kolejne spotkanie klimatyczne COP21 w Paryżu podczas którego kraje świata mają zobowiązać się do wprowadzenia globalnych podatków od CO2, również od osób indywidualnych, płaconych bezpośrednio ONZowi. Jeśli dojdzie do podpisania tych zobowiązań to będziemy mięli do czynienia z fundamentalną, w ramach Agendy 21, rearanżacją systemową w skali globalnej jak również powstaniem mechanizmu finansowania de facto rządu światowego wyłaniającego się z ONZ, o który jak widzimy zabiega również obecny papież Franciszek formując stwierdzenie odnoszące się do budowania “nowego porządku świata”.

Tak więc widzimy jak zielone szaleństwo opanowało Watykan zmierzający pod rządami nowego papieża niezwykle dynamicznie w kierunku wyznaczonym przez globalistyczny Klub Rzymski, który stwierdził w 1991 roku w książce „Pierwsza globalna rewolucja”; “FIRST GLOBAL REVOLUTION”, Alexander King, Bertrand Schneider, (Orient Longman) „W poszukiwaniu wspólnego wroga, przeciwko któremu możemy się zjednoczyć, wpadliśmy na pomysł taki, iż zanieczyszczenie, groźba globalnego ocieplenia, brak wody, głód itp., spełnią nasze oczekiwania. Wzajemne oddziaływanie tych zjawisk jako całość oraz poszczególne ich elementy  stanowią zagrożenie, z którym muszą się skonfrontować wszyscy na całym świecie. […] Wszystkie te niebezpieczeństwa są powodowane przez ingerencję ludzkości w naturalne procesy, i tylko dzięki zmianie postaw i zachowań społeczeństw, negatywne zmiany mogą być przezwyciężone. Idąc dalej tym tokiem myślowym, prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość.”

Czy przy tak zinfiltrowanych instytucjach religijnych nadających ton i kierunek Chrześcijaństwu oraz przy takich anty-ludzkich motywacjach w sercu kościoła możemy oczekiwać na jakiekolwiek pozytywne zmiany? Odpowiedź na te pytania pozostawiamy Państwu do rozważenia.

PrisonPlanet.pl
Polska
2015-07-09
Dodatki: