Przekleństwo wyklętych.

Polska

Mateusz Piskorski

Kult tzw. żołnierzy wyklętych przestaje już być kwestią politycznych debat i dyskusji, a staje się częścią oficjalnej ideologii państwowej współczesnej Polski.

 Trudne historyczne wybory i — delikatnie mówiąc — kontrowersyjne działania leśnych ludzi po II wojnie światowej strzelających do swoich rodaków nie są też problemem dociekań badaczy — historyków i politologów.

Wszelka dyskusja kończy się tam, gdzie zaczyna się dogmat, a w tym przypadku to dogmat stanowiący wyróżnik oficjalnej ideologii Warszawy. Jakie są konsekwencje polityki historycznej opartej na apoteozie działań zbrojnych przeciwko Polsce Ludowej? Różnorodne i przejawiają się one w bardzo różnych sferach życia publicznego.

Czasem trudno zrozumieć, jak w stosunkowo krótkim okresie czasu doszło do przekształcenia się podziemnej i antysystemowej narracji historycznej w ideologię mainstreamu. Winę za to w największym stopniu ponosi emanacja opcji lewicowej i postkomunistycznej na polskiej scenie politycznej — dogorywający dziś poza parlamentem Sojusz Lewicy Demokratycznej. Zakompleksiona i pełna przekonania o własnej niższości socjaldemokracja zaraz po pierwszych sukcesach wyborczych (wybory parlamentarne w 1993 i 2001 roku, wybory prezydenckie w 1995 i 2000 roku) uznała, że musi się stosować do żądania publicystki „Gazety Wyborczej” Ewy Milewicz, która zwracała się wprost do jej działaczy z legendarnym hasłem „wam mniej wolno„.

Podkuliwszy pod siebie ogon, tzw. lewica ustąpiła całkowicie pola w sferze polityki historycznej (nawiasem mówiąc, nie tylko) niszowej antykomunistycznej prawicy, która ochoczo wzięła się za pisanie najnowszej historii Polski na nowo. Nie chodziło przy tym o to, że nikt im tego nie zabraniał (a jakże, wolność słowa), lecz bardziej o to, iż lewica, mając wszystkie dostępne w Polsce instrumenty medialne, polityczne i oświatowe nie podjęła najmizerniejszej nawet próby pokazania polskiej historii najnowszej w zdecydowanie innym świetle.

Zamiast to uczynić, poddała się całkowicie narracji skrajnej antykomunistycznej prawicy, a nawet w pewnych punktach zaczęła tą obcą sobie narrację powielać (vide Leszek Miller zabiegający skutecznie o rehabilitację Ryszarda Kuklińskiego). Kult tzw. żołnierzy wyklętych, łącznie ze zgodą na nadanie członkom formacji zbrojnych po II wojnie światowej takiej właśnie nazwy, rozpostarł się zatem błyskawicznie od wyrażającej milczącą zgodę nań lewicy, przez centroprawicę (politycy Platformy Obywatelskiej propagowali go z równym zapałem, jak dziś czyni to Prawo i Sprawiedliwość), aż po skrajną prawicę. Przeszedł błyskawiczną drogę rozwoju od rewizjonistycznej bibuły do poziomu kultury masowej, w której uosobienie wulgarnego kiczu w popkulturze niejaka Doda pieje peany na cześć „antykomunistów” ramię w ramię z prezydentem Dudą. Interpretacja historii a la Duda & Doda, jak nietrudno się domyśleć, nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek refleksją i minimalną choćby próbą pochylenia się nad skomplikowanymi momentami najnowszej historii Polski.

Kuriozalność całej tej sytuacji pogłębia fakt, iż chwałę „wyklętych” głoszą oni bezapelacyjnie i do końca. Nie ma zatem znaczenia, czym dany „wyklęty” się wsławił; może być nawet mordercą kobiet i dzieci, jak  uczczony ostatnio marszem w Hajnówce Romuald Rajs ps. „Bury”. Prezydent Andrzej Duda wycofał swój patronat nad sabatem poświęconym tej ponurej postaci wyłącznie z uwagi na skrajnie nacjonalistyczne środowiska, które stały za jego organizacją. Czcicielom „wyklętych” nie przeszkadzają historyczne fakty i wiedza o dokonanych przez wielu z nich mrożących krew w żyłach zbrodniach. Tym gorzej dla faktów — zdają się mówić. „Wyklętym” ma być każdy, kto strzelał do powojennej ludowej władzy, niezależnie od tego, czy przy okazji nie mordował, gwałcił i torturował, przede wszystkim swoich własnych rodaków.

Zadziwia też ewidentna sprzeczność politycznych tradycji, na które powołują się wyznawcy kultu „wyklętych”, z ich obecną narracją historyczną. Narodowcy z jednej strony nieustannie nawiązują do myśli i dorobku twórcy narodowej demokracji Romana Dmowskiego, by z drugiej wychwalać oderwane od prezentowanego przezeń realizmu politycznego marzenia o III wojnie światowej, która miała rzekomo wybuchnąć zaraz po II i stanowić uzasadnienie kontynuowania działań zbrojnych na wyzwolonych spod okupacji III Rzeszy terenach Rzeczypospolitej. Jarosław Kaczyński powtarza, jak istotne jest silne i sprawne państwo, a z drugiej jego partia, ministrowie i prezydent apoteozują działania terrorystyczne prowadzone przez anarchiczne, często bandyckie podziemie. Centryści z PO mówią o rozwiązywaniu sporów drogą ewolucyjną, a wychwalają pod niebiosa oddziały rozstrzeliwujące rzeczywistych i wyimaginowanych komunistów — „wrogów narodu”. W oparach standardów nowej polityki historycznej znalazła się nawet rzekomo twarda opozycja pod patronatem „Gazety Wyborczej” — partia Razem odmawia uczczenia pamięci polskich uczestników hiszpańskiej wojny domowej, do którego doszło mimo to w Warszawie w dniu święta „wyklętych”.

Trudno dziś powiedzieć, na ile zmasowana kampania fałszowania powojennych lat historii Polski, przyniesie długotrwałe efekty. Wygląda na to, że większość społeczeństwa nowy mit odrzuci, lub będzie wobec niego obojętna. Słowa i okolicznościowe deklaracje Dody, Dudy i pomniejszych wyznawców mitu „wyklętych” będą miały wszakże bieżące konsekwencje. Pierwszą z nich może stać się mentalne opuszczenie przez Polskę obozu zwycięzców II wojny światowej i zestawienie jej z państwami gloryfikującymi działalność kolaborancką. Dobrym tego przykładem w kulturze masowej jest przekaz popularnych powieści kryminalnych Marka Krajewskiego. Bohater jego książek, przedwojenny policjant ze Lwowa, po wojnie strzela do polskich i radzieckich żołnierzy wespół z oddziałami zbrodniczej UPA. Ukraińscy nacjonaliści stają się zatem w tej interpretacji sojusznikami szlachetnych „wyklętych”, a banderowskie zbrodnie idą w niepamięć w obliczu wspólnego wroga. Międzynarodowe następstwa takiego akcentowania tragicznych elementów powojennych polskich dziejów są oczywiste: dalsze pogorszenie relacji z Rosją, której tożsamość oparta jest na heroicznej walce z hitlerowskimi Niemcami, czy Białorusią, której obywatele już dziś nie kryją niesmaku wobec faktu uczczenia w Hajnówce autora czystek etnicznych na Podlasiu, wspomnianego „Burego”.

Skutkiem wewnętrznym, o ile Polacy rzeczywiście emocjonalnie zaangażują się pod wpływem propagandy w kult „wyklętych”, będzie natomiast przekonanie o tym, że bunt przeciwko władzy państwowej może przybierać radykalne i agresywne formy. W przypadku pogorszenia się sytuacji społeczno-gospodarczej radykałowie stwierdzić mogą przecież, iż czasy wymagają, by do przedstawicieli władz strzelać, jak robili to ich „wyklęci” idole. Mit żołnierzy wyklętych jest zatem przekleństwem polskiej polityki. Stanowi gloryfikowanie działań co najmniej nieprzemyślanych, a czasem wręcz terrorystycznych. Czas pokaże, czy kiedyś pojawi się szansa na rzetelną, naukową, historyczną analizę wszystkich zjawisk pierwszych lat powojennej Polski.

Uzupełnienie:

Ojciec Litwinienki: Brytyjczycy wykiwali mnie – Putin NIE zabił mojego syna.

 

Walter Litwinienko (po prawej) zdał sobie sprawę, że został oszukany przez rząd brytyjski i rosyjską mafię

RT
2 lutego 2012

Ojciec byłego rosyjskiego oficera służb bezpieczeństwa Aleksandra Litwinienki powiedział, że z rozpaczy prowadził kampanię, mającą na celu oczernianie rosyjskiego rządu, lecz zmienił zdanie, kiedy wdowa po Aleksandrze ujawniła, że jej syn pracował dla brytyjskiego wywiadu.

Po śmierci syna w Londynie w listopadzie 2006 roku w wyniku zatrucia polonem Walter Litwinienko był jedną z osób, które oskarżały Rosję o zamordowanie Aleksandra.

Zmienił jednak zdanie, kiedy wdowa po synu, Marina, ujawniła, że jej mąż pracował dla brytyjskiego wywiadu.

„Gdybym wtedy wiedział, że mój syn pracował dla MI6, nie pozwoliłbym sobie na spekulacje związane z jego śmiercią. To nie byłaby moja sprawa. Choć nie jestem na sto procent pewien, że dla nich pracował”, powiedział w wywiadzie udzielonym RT.

 

Dodał, że jeśli to prawda i Aleksander, wówczas oficer rosyjskich służb bezpieczeństwa FSB, przeszedł na stronę brytyjskiego wywiadu, Rosjanie mogli mieć prawo zabić go za zdradę.

„Równie dobrze do jego śmierci mogły przyczynić się rosyjskie tajne służby. Mieli do tego prawo, ponieważ tak się postępuje ze zdrajcami”, powiedział. „Wtedy byłem przekonany, że nie był zdrajcą, jednak teraz nie jestem pewien, więc nie będę wyciągał żadnych wniosków”.

Walter Litwinienko uważa, że jego syn padł ofiarą wielkiej gry szpiegowskiej. Wątpi jednak, by Andriej Ługowoj, który dla policji brytyjskiej był głównym podejrzanym, przyczynił się do jego śmierci lub był rządowym agentem.

„FSB nie wysłałoby jakiegoś głupka, który wylałby na siebie polon i zostawił ślady na moim synu. Wygląda na to, że ktoś celowo zostawił je na Ługowoju. Ślady polonu znaleziono również na stadionie, na drodze, a nawet w samolocie. Trudno uwierzyć, żeby Ługowoj był takim idiotą”.

Komentarz Sott: Fakt, wersja brytyjska jest idiotyczna. Bardziej prawdopodobne jest to, że wszędzie były ślady polonu, ponieważ Litwinienko zostawiał je za sobą po tym, jak został otruty… przez kogoś innego.

Walter Litwinienko napisał kilka artykułów oraz udzielił kilku wywiadów, w których oskarża Kreml o wiele zbrodni, wliczając w to zamordowanie jego syna.

„Kierowała mną wtedy wyłącznie złość z powodu śmierci mojego syna. Byłem święcie przekonany, że maczały w tym palce rosyjskie służby specjalne”, wyjaśnił.

Dodał, że teraz żałuje, że brał udział w kampanii, mającej na celu oczernianie Rosji, a w szczególności premiera Putina.

„Wyleczyłem się z tego. Bo to była choroba. Jestem psychiatrą i wiem, że to właściwe określenie dla tej jakże ślepej nienawiści, wyjaśnił.

Śmierć Aleksandra Litwinienki stała się wielkim skandalem, który na kilka lat popsuł stosunki pomiędzy Rosją i Wielką Brytanią. Rosja odmówiła ekstradycji Ługowoja na proces w Londynie, a Wielka Brytania nie zgadzała się, żeby proces sądowy odbył się na rosyjskiej ziemi.

Niektóre zachodnie media oskarżały Moskwę o zamordowanie Litwinienki, za powód podając jego antyPutinowskie publikacje.

Jak dotąd Brytyjczycy potwierdzili, że przyczyną śmierci Litwinienki było zatrucie polonem, jednak wygląda na to, że są jeszcze dalecy od odkrycia, jak do tego doszło i kogo, jeśli kogokolwiek, obarczyć za to odpowiedzialnością.

Po śmierci syna Walter Litwinienko przeprowadził się wraz z żoną i dziećmi do Włoch. Obecnie jest 73-letnim wdowcem, bez oszczędności i dochodów, żyjącym w ubóstwie w kraju, który, jak mówi, jest mu kompletnie obcy. Rozpaczliwie tęskni za swoim rodzinnym krajem.

Kiedyś uważał, że on i jego bliscy ryzykowaliby życiem, gdyby wrócili do Rosji. Teraz ma nadzieję, że jest inaczej.

Andriej Ługowoj, biznesmen, którego Scotland Yard oskarża o zabicie rosyjskiego zdrajcy, opowiedział RT o tej zmianie postawy ojca Litwinienki.

„Komentarze ojca Litwinienki mówią to samo, co sam powtarzam od ponad pięciu lat – że brytyjskie oskarżenia są zbyt słabe, żeby mogły utrzymać się w sądzie.

Ługowoj powtórzył swoją opinię, że brytyjskie tajne służby podjęły oczerniającą kampanię, żeby „zdyskredytować Rosję”. Wspomniał również, że wypowiedzi ojca Litwinienki poważnie zaszkodziły środowisku wywiadowczemu Wielkiej Brytanii, pokazując jak bardzo „się skompromitowali”.

Powątpiewając w „bezstronność brytyjskich sądów”, ma również wątpliwości co do tego, czy możliwe jest jakiekolwiek sprawiedliwe rozwiązanie sytuacji.

Dziennikarz gazety Guardian Neil Clark powiedział RT, że na Zachodzie historię Litwinienki podsycała rusofobia.

„Wygląda na to, że brytyjskie media – i mówię tu o poważnych gazetach – nie chcą pisać o historiach, które nie pasują do obranej przez nich narracji”, wyjaśniał Clark. A dominująca narracja w 2006 roku – acz nieoparta na żadnych dowodach – brzmiała: »zły tyran Putin kazał FSB wyruszyć do Londynu i zabić Litwinienkę«”.

W owym czasie w zachodnich mediach panowała prawdziwa kampania rusofobii”, dodał.

Komentarz Sott: Litwinienko faktycznie pracował dla Brytyjczyków, a powodem, dla którego pozwolili oni na wyciek tej informacji, była chęć podparcia swoich argumentów, że za zamachem stał Putin.

By jednak zrozumieć prawdziwą brytyjską mentalność wywiadowczą, a nie tą z filmów o Jamesie Bondzie, musicie zrozumieć, że fakt ten czyni jeszcze bardziej prawdopodobnym, że Litwinienko został zabity przez Brytyjczyków po to, by całość wyglądała tak, jakby przyłożył do tego rękę Putin.

Miejcie na uwadze, że to sprawa z 2006 roku. Nawet wtedy przynajmniej niektórzy spośród zachodnich oligarchów wiedzieli, że Putin stanowi poważne zagrożenie dla ich planów i że jedynym sposobem, by się do niego dobrać, jest asymetryczna wojna…

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: Litvinenko’s father: ‚The British duped me – Putin did NOT kill my son’

Garść linków do ciekawych materiałów:

* O różnych niespodziewanych powiązaniach – na SOTT.net, 2006: Litvinenko And The Apartheid State Of Israel, a linkowany w nim wcześniejszy artykuł Joe Quinna – cz.1 tutaj, cz. 2 tutaj.

* (Niezbyt mocna) hipoteza, że Litwinienko sam się zatruł, szmuglując polon: Litvinenko wasn’t poisoned by Putin – He was likely smuggling the polonium that killed him

* Daily Mail UK, 2014: Maxim Litvinenko: ‚Western intelligence killed my brother to turn public opinion against Putin’

* Troszkę na Pracowni: Impas w stosunkach między Stanami i Rosją – psychopaci kontra fakty

* Finian Cunningham: For the British, Litvinenko is worth more dead than alive

* Russia Insider: BOMBSHELL VIDEO: Vital Litvinenko Murder Clues Unearthed by ‚Sherlock’ Fans, z 22-minutowym filmikiem dokumentalnym, zrobionym wspólnie przez dociekliwych rosyjskich i brytyjskich dziennikarzy, wkurzonych szerzeniem kłamstw na temat śmierci Litwinienki.

Główne punkty:

1.      Zawodowy i znany na całym świecie angielski ekspert od poligrafów Blade C. Burgers sprawdzał prawdomówność Andrieja Ługowoja przy użyciu wykrywacza kłamstw. Burgers jednoznacznie stwierdził, że Ługowoj, zaprzeczając jakiemukolwiek swojemu udziałowi w śmierci Litwinienki, mówił prawdę.

2.      Fizyk z Princeton William Harper, kiedyś prawny doradca rządu USA w kwestiach jądrowych, obala stwierdzenia antyrosyjskiej pisarki Maszy Gessen, utrzymującej, że polon mógł pochodzić wyłącznie z Rosji i to Putin osobiście musiał zlecić jego wykorzystanie do zatrucia Litwinienki. Polon dość łatwo zdobyć i to z wielu źródeł.

3.      Właściciel restauracji Abrakadabra, w której często bywał Litwinienko, mówi, że faktycznie Litwinienko przyszedł też w tygodniu poprzedzającym jego rzekome otrucie. Ale ślady polonu znaleziono w restauracji na stałym miejscu Litwinienki, na poręczy schodów i w recepcji. Według wersji oficjalnej 1 listopada Litwinienko opuścił Hotel Millennium, poszedł do domu, zachorował, leżał w łóżku przez trzy dni, po czym udał się do szpitala. Gdyby faktycznie tak było, w restauracji nie powinno być żadnych śladów polonu. Właściciel powiedział też, że nigdy w swojej restauracji nie widział Ługowoja (ani oligarchy na uchodźstwie i arcyprzestępcy w jednej osobie, Borisa Bieriezowskiego – znajomego Litwinienki, z którym Litwinienko był w kontakcie w tym ostatnim tygodniu przed 1 listopada). (Tłumaczenie na podstawie tego artykułu)

* I na poprawę humoru, w ramach bonusu The Litvinenko plot revealed at last! Nataszy, linkowany w ww. artykule RI, w naszym tłumaczeniu:

Od naszego człowieka na Kremlu

— Chcę, żeby zdjęto tego Litwinienko. Usuńcie go. Jak mówił mój bohater Stalin, „nie ma człowieka, nie ma problemu”.
— W porządku, szefie. Użyjemy którejś z tych supertajnych trucizn, które zmajstrowaliśmy w starych dobrych czasach, i ni z tego, ni z owego gość padnie trupem.
— Nie… to zbyt nudne.
— Dobra, szefie, nie ma problemu. Ustawimy wypadek – przejedzie go samochód a kierowca zwieje.
— Nie dość skomplikowane.
— Szefie, a jeśli zostanie zadźgany przez złodziei, którzy go chcieli okraść?
— Nie, to jest za… Sam nie wiem…
— Pobity na śmierć podczas włamania do jego domu?
— Nie….
— Wpadnie do Tamizy i utonie? Po prostu zniknie bez śladu? Zastrzelony z przejeżdżającego samochodu? Wypadek samochodowy? Zamach bombowy?
— Nie… Chcę czegoś bardziej… bardziej… wyrafinowanego.
[Długa chwila ciszy]
— Szefie! Mam! Mam! Weźmiemy trochę polonu i rozdamy go kupie naszych płatnych zabójców, którzy wezmą go do Londynu, podsypią w samolocie, zatrują lotnisko i połowę barów i restauracji w Londynie, a wtedy ukradkiem wrzucimy trochę do jego herbaty w miejscu publicznym i umrze.
— Mogą nas potem podejrzewać?
— Nie ma mowy, szefie, nikomu nie przyjdzie do głowy, że go załatwiliśmy w tak wymyślny i niewydarzony sposób.

🙂

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/30/ojciec-litwinienki-brytyjczycy-wykiwali-mnie-putin-nie-zabil-mojego-syna/

Klincewicz: rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej – czyli antyrosyjska propaganda w mediach.

Minister kultury Rosji Władimir Medinski

Rusofobia została podniesiona w Polsce do rangi polityki państwowej i producent Marek Czunkiewicz został zwolniony za to, że nie dopasował się do tej polityki – powiedział wiceprzewodniczący Komisji Obrony Rady Federacji Franz Klincewicz.

Telewizja Polska zwolniła z pracy Marka Czunkiewicza, producenta z Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.  Czunkiewicz po środowym wywiadzie Marii Przełomiec z ministrem kultury Rosji Władimirem Medinskim, wysłał pismo z przeprosinami do rosyjskiego Ministerstwa Kultury. Medinski odwiedził Polskę w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Podczas wywiadu Marii Przełomiec wielokrotnie przerywała ministrowi, nie pozwalała mu do końca odpowiedzieć na pytania i ostro przerwała rozmowę, gdy zeszła ona na temat Armii Czerwonej.

— Z wielkim żalem stwierdzam, że rusofobia w Polsce została podniesiona do rangi polityki państwa. Producent, który przeprosił rosyjskiego ministra kultury za zachowanie dziennikarki w trakcie wywiadu, został zwolniony właśnie za to, że nie dopasował się do ogólnej logiki zachowania, którą polskie władze starają się narzucić społeczeństwu – powiedział Klincewicz.

Rosyjski polityk dodał, że „dla normalnej reakcji normalnego człowieka na chamstwo nie ma już miejsca w polskim społeczeństwie, jeśli nie zgadza się ona z polityką państwa” – Nasuwa się pytanie: Panowie, jak coś takiego da się połączyć z Panów wrodzoną kulturą? – zastanawia Klincewicz.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/polityka/20160130/1956780/polska-rusofobia.html#ixzz3ykTeJSzm

http://pl.sputniknews.com/polska/20160130/1955767/czunkiewicz-polska-rosja-medinskij.html

http://pl.sputniknews.com/swiat/20160129/1948612/TVP-Czunkiewicz-przeprasza-wywiad-Przelomiec-Miedinski.html

http://pl.sputniknews.com/opinie/20160128/1943960/Wladimir-Medinski-TVP-Info-Holocaust-Tu-154.html

Oto przykład „wolności mediów” za rządów PiS-u, po to „zreformowali” media i obsadzili swoimi miernymi, biernymi ale wiernymi żeby gnoić i zamykać usta każdemu kto śmie mieć inne zdanie, nawet jeżeli jest to przedstawiciel rządu obcego państwa oraz zwalniać i niszczyć każdego kto śmie przeciw temu protestować. Oto do jakiego stopnia upadło dziennikarstwo i media w Polsce(czytaj: Judeopolonii), obojętnie czy są to „prawicowe”, „lewicowe” czy „publiczne” media.

Tutaj popis „niezależnego dziennikarstwa” w wydaniu pisowskim w TV Republika:

Bez komentarza…

przemex

PS1

http://www.sdp.pl/international/12347,polscy-dziennikarze-nie-powinni-odwiedzac-krymu-na-zaproszenie-agresora,1453898044

Stanowisko Zarządu Głównego

Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

27 stycznia 2016 r.

 W związku z informacjami rozpowszechnianymi przez rosyjskie media o rzekomej wizycie polskich dziennikarzy na Krymie Zarząd Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich przypomina, że polscy dziennikarze nie powinni brać udziału w wyjazdach na Krym organizowanych przez Rosję i według naszych informacji nie biorą. Polski rząd nie uznaje aneksji Krymu, a polscy dziennikarze nie powinni odwiedzać Krymu na zaproszenie agresora.

Rosyjska telewizja na Krymie informując o wizycie polskich dziennikarzy nie wymieniała ani jednego nazwiska ani nazwy redakcji, co może świadczyć o tym, że uczestnikami tej wizyty nie byli dziennikarze, lecz funkcjonariusze rosyjskiego aparatu propagandowego.

Zarząd Główny

Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/01/29/polscy-dziennikarze-nie-powinni-odwiedzac-krymu-wps-o-stanowisku-zg-sdp/

   Bo dziennikarzami według dziennikurewskich prostytutek z SDP, wysługujących się reżimowi w Warszawie, mogą być tylko sługusy światowego agresora, żandarma, kastetu do bicia narodów, USA/NATO, tylko tacy „dziennikarze” mogą być zapraszani i nagradzani, tylko oni są „obiektywni” i „prawdomówni”, wszyscy inni to „funkcjonariusze rosyjskiego aparatu propagandowego”.

   I kto tu kurwa jest agresorem, się pytam sprostytuowanych dziennikurew? Rosja powiadacie? Czy to Rosja przygotowała, sfinansowała, wspomogła i przeprowadziła żydo-banderowski przewrót na jewrozasrajdanie, doprowadzając tym samym Ukrainę do chaosu, anarchii, destabilizacji, ostatecznej grabieży majątku narodowego, poprzez już nie tylko „ukraińskich” oligarchów, powiązanych z finansjerą z zachodu ale także zachodnie korporacje, banki i międzynarodowe instytucje finansowe, pogłębiając tym samym i tak dużą biedę i nędzę szerokich mas społecznych oraz pacyfikacji własnego narodu rękami reżimu w Kijowie i wojny domowej? Nie, bando matołów, agresorem jest oś USA/UE/NATO, stojąca za nimi globalna finansjera(Soros między innymi) oraz reszta przydupasów europejskich, podżegaczy wojennych, finansujących, wspierających „ukraińską opozycję”, wesoło podskakujących i podśpiewujących(jak polityczny żulik Kukiz) banderosraczom na srajdanie, w tym pomagierzy i chłopcy na posyłki z Polski(także polskie dziennikurestwo), ze szczególnym uwzględnieniem tego małego kurdupla, obecnie rzeczywiście sprawującego władzę w Polsce(niedawno jeszcze bardziej wesołego baraku UE a teraz bardziej smutnego 51 stanu USA, nie wiem co gorsze) i wydającego dyspozycje niczym rzymski cesarz Kaligula w pierwszym wieku naszej ery.

   I jaka „aneksja Krymu” wy sprostytuowane cymbały? Tam nie było żadnej „aneksji”, Rosjanie podjęli przy przytłaczającej większości i ogromnej frekwencji(o takiej frekwencji w waszych cyrkach i farsach wyborczych możecie sobie tylko pomarzyć), decyzję o niepodległości i przyłączeniu się do Rosji. Ale dla was i waszych promotorów z Brukseli, Waszyngtonu(Faszyngtonu), Pentagonu, Berlina, Londynu to nie ma znaczenia, bo to było „pod lufami rosyjskich karabinów”.  Tylko ciekawi mnie czy „spełniający demokratyczne standardy” reżim w Kijowie pozwoliłby Rosjanom podjąć rzeczywiście wolny wybór? Biorąc pod uwagę to co zrobili z Donbasem jestem pewien że nie.  Lufy karabinów były konieczne aby zapewnić bezpieczeństwo głosującym od strony „miłujących demokrację i prawa człowieka” neonazistowskich band i sił reżimu w Kijowie.

  Po za tym dla zachodu tylko te referenda i wybory są wiążące, ważne, legalne i demokratyczne, które uwzględniają, zabezpieczają i umacniają dominację i interesy imperialistycznego zachodu, wszystkie inne wybory są „nielegalne” i „sfałszowane”, według imperialistycznej, agresywnej, globalistycznej logiki zbrodniczego zachodu. Bo jeżeli podejmujesz wybór niezgodny z wolą imperatorów z Wall Street i Londyn City oraz ich politycznych marionetek, sługusów, lizydupów i lachociągów, to jest już po tobie, zostaniesz „humanitarnie” zbombardowany lub zafundują ci „demokrację” w wyniku „oddolnej rewolucji”, „buntu społecznego”, przeprowadzonego rękami band najemników i terrorystów przerzuconych z zagranicy, jak w Syrii czy Libii.

   I dlaczego szanowne prostytutki yntelektualne nie protestują przeciwko licznym agresjom i bandyckim wojnom, rebeliom, rewolucjom, zamachom stanu, organizowanym, finansowanym, przeprowadzanym przez oś USA/NATO/Wlk.Brytania/Francja/Izrael na całym świecie, w wyniku których zabito dziesiątki milionów ludzi się pytam? Tylko widzą „agresję” tam gdzie jej nie ma?

przemex

PS2

Ministerstwo Kultury Rosji proponuje Polakom pomnik w Borodino

Ministerstwo Kultury Rosji zaproponowało Polsce postawienie pomnika dzielnym Polakom w Borodino – powiedział minister kultury Rosji Władimir Medinski w programie „Wiadomości w sobotę”.

— Powiedziałem polskim kolegom: pod Borodino (Polacy – przyp. red.) walczyli w naszej armii, jak  i w armii Napoleona. Zbudujmy pomnik w Borodino polskim żołnierzom, jak walecznym Francuzom – powiedział rosyjski minister.

Medinski podkreślił, że każdego roku w Rosji obchodzona jest rocznica bitwy pod Borodino ze złożeniem kwiatów pod pomnikiem Francuzów. – Zróbmy tak. Nie trzeba pysznić się zwycięstwami nad sobą. Pomyślmy o przyszłości – podkreślił.

I jak to jest że Rosjanie, pomimo niechęci a często nienawiści ze strony Polski, a raczej reżimu w Warszawie, chcą Polakom budować pomniki, nawet tym walczącym po stronie agresora, jakim była Francja napoleońska, rządzona prze korsykańskiego kurdupla, który zdemolował pół Europy, a Polacy, a raczej odmóżdżone i podpuszczane przez agenturę syjonistycznego okupanta, polactfo najlepiej nie tylko zburzyło by wszelkie pomniki Armii Czerwonej czy zdemolowało by cmentarze ale także zatarło by wszelkie ślady rosyjskiej obecności na ziemiach Polskich a najchętniej urządziło by jeszcze polowanie na „ruskich”?

 
przemex

Rosjanie o Polakach: „To nasi bracia Słowianie”

WIERNI POLSCE SUWERENNEJ

340857-LargeChoć w rosyjskich mediach pojawiają się informacje wskazujące na antyrosyjskie nastroje w naszym kraju, to wielu Rosjan nie daje im wiary.

View original post 181 słów więcej

MSZ Rosji: Polska musi ukarać sprawców zbeszczeszczenia grobów żołnierzy radzieckich.

Siedziba MSZ Rosji

Kilka dni temu w Polsce sprofanowano cmentarz wojskowy, gdzie spoczywa ponad dziesięć tysięcy żołnierzy radzieckich. Na kilku grobach zniszczono tabliczki i wyrwano krzyże.

Rosja żąda od Polski podęcia kroków mających na celu ukaranie sprawców zbeszczeszczania grobów żołnierzy Armii Czerwonej i natychmiastowego ich odrestaurowania – czytamy w oświadczeniu rosyjskiego MSZ.25 listopada w Polsce sprofanowano cmentarz wojskowy w Garwolinie (województwo mazowieckie), gdzie spoczywają szczątki ponad dziesięciu tysięcy poległych na polskiej ziemi czerwonoarmistów. Zniszczono 16 płyt nagrobnych i powyrywano tabliczki. Poza tym sprawcy wyrwali z ziemi drewniany krzyż prawosławny.

— Żądamy od Warszawy podjęcia wyczerpujących kroków w celu znalezienia i ukarania przestępców, natychmiastowego odrestaurowania zniszczonych nagrobków oraz oficjalnych przeprosin za systematyczne łamanie zobowiązań w sferze ochrony rosyjskich cmentarzy wojskowych zgodnie z porozumieniem między rządem Federacji Rosyjskiej i rządem Rzeczypospolitej Polskiej o cmentarzach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji z 22 lutego 1994 roku – podkreślono w oświadczeniu rosyjskiego resortu.

profanacja7

profanacja6

profanacja cmentarza żołnierzy radzieckich

profanacja4
profanacja3
profanacja2
profanacja1
Wandalizm, prostactwo, skurwysyństwo, tak można jedynie określić czyny ludzi, często opętanych rusofobią, wściekłym antykomunizmem, otumanionych alkoholem i medialną propagandą, mających za nic ludzi, którzy kilkadziesiąt lat temu oddali życie, wyzwalając ziemie polskie spod okupacji niemieckiej.
przemex