Desperacja Zachodu w Syrii ciągnie nas w kierunku wojny światowej.

Polityka

PrisonPlanet.pl
Polska
2016-02-15

 Po zaangażowaniu się rosyjskich sił powietrznych w Syrii jak również wsparcia ze strony Iranu, Iraku, Libanu, Kurdów i Chin dla Damaszku właściwie cały front rebeliantów reprezentowanych przez odłamy al-Kaidy i ISIS został złamany. Obecnie trwa bitwa o największe miasto w północnej Syrii- Aleppo, skąd rebelianci nie będą mieli gdzie się wycofać jak tylko na tereny Turcji, która od początku sponsorowanej przez NATO i USA oraz kraje Zatoki rewolty zarządzała oddziałami w Syrii. Cała czteroletnia operacja Zachodu destabilizacji Syrii może okazać się fiaskiem, chyba, że Zachód zdecyduje się na desperacji krok wtargnięcia do Syrii, ryzykując konfrontację z wyżej wymienionymi siłami wspierającymi Assada.

Jak podał London Telegraph w artykule “Rosja ostrzega przed „nową wojną światową”, zaczynającą się w Syrii.”: “W czwartek Rosja ostrzegła przed „nową wojną światową” rozpoczynającą się w Syrii po dramatycznym dniu, w którym państwa Zatoki zagroziły wysłaniem sił lądowych. Po upadku ostatniej rundy rozmów pokojowych ministrowie spraw zagranicznych i obrony wiodących państw wspierających różne frakcje w rozdartym wojną kraju spotkali się na osobnych spotkaniach w Monachium i Brukseli. Zarówno Rosja jak i Stany Zjednoczone zażądały zawieszenia broni w długotrwałej wojnie domowej, tak by walka mogła być skoncentrowana przeciwko Islamskiemu Państwu Iraku i Lewantu (ISIS), by każdy kraj realizował ją na własną rękę i na sprzecznych warunkach. Jednak kraje Zatoki Perskiej na czele z Arabią Saudyjską, wyszły z własną inicjatywą mówiąc, że są zdecydowani by wysłać wojska lądowe do kraju. Wspierane przez nich grupy rebeliantów zostały rozbite w pył przez rosyjskie naloty i zmuszone do odwrotu przez wspierających reżim irańskich żołnierzy.”

Następnego dnia gazeta London Independent w artykule “Arabia Saudyjska Wysyła żołnierzy i myśliwce do bazy wojskowej w Turcji przed interwencją przeciwko Isis w Syrii” podała, iż: “Arabia Saudyjska wysyła żołnierzy i myśliwce do Incirlik, Tureckiej bazy wojskowej przed ewentualną naziemną inwazją Syrii. W sobotnim oświadczeniu dla gazety Yeni Safak turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu potwierdził rozmieszczenie na dzień przed wejściem w życie tymczasowego zawieszenia broni.

„Arabia Saudyjska zadeklarowała determinację wobec Daesh (arabski termin dla ISIS), mówiąc, że jest gotowa do wysłania myśliwców i żołnierzy”, powiedział. „Na każdym spotkaniu koalicyjnym zawsze podkreślaliśmy potrzebę szerokiej strategii zorientowanej na walkę z grupą terrorystyczną Daesh. „Jeśli będziemy mieli taką strategię to Turcja i Arabia Saudyjska będą mogły uruchomić naziemną operację.””

Widać więc obecnie zarysowującą się desperację Arabii Saudyjskiej, głównego sponsora sił rebelianckich ISIS jak również Turcji, głównego menadżera konfliktu, który jak niedawno odkryto skupował wykradaną z terenów okupowanego Iraku i Syrii ropę od ISIS. Dodatkowym silnym motywatorem dla tych krajów jest wzrastające bardzo dynamicznie bezrobocie, sięgające jak podaje najnowszy raport z Davos tylko wśród osób młodych do 30%, nie wliczając w to reszty populacji.

Ranking bezrobocia wg. publikacji Forum Davos (ciemniejszy kolor- większe):

Tak więc Arabia Saudyjska, Katar, Jordania i w mniejszym stopniu Turcja ucieka przed tymi problemami w wojnę. Według tego samego raportu Turcja może stać się jednak niestabilnym państwem, a na pewno takim się stanie jeśli rozpocznie masową wojnę z Rosją, Chinami, Iranem, Libanem i Syrią w regionie.

Raport na temat trendów dotyczących Arabii Saudyjskiej:

Ranking utraty kontroli nad krajem, upadek rządów narodowych (ciemniejszy kolor- większe):

Sytuacja w regionie staje się więc coraz mniej przewidywalna co grozi globalną wojną i zaangażowaniem się w konflikt na Bliskim Wschodzie sił z całego świata. Oby pragmatyzm i tym razem zwyciężył studząc zapał Zachodu.

Kryzysy 2016 według raportu Davos:

za: http://www.prisonplanet.pl/polityka/desperacja_zachodu_w_syrii,p2131502665

Uzupełnienie:

http://www.prisonplanet.pl/polityka/desperackie_opcje_nato_w,p304860090

https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/02/16/atak-na-syrie/

Rozejm czy wojna? Konflikt w Syrii areną wojny regionalnej?

Dotąd myślałem że to rok 2014 w związku z rebelią na Majdanie, przyłączeniem Krymu do Rosji i wojną domową na Ukrainie był najbardziej napiętym i nieprzewidywalnym rokiem w ciągu ostatnich dwudziestu paru lat od rozpadu ZSRR i „zakończenia” zimnej wojny. Ale jak widać sytuacja na świecie potrafi zmieniać się dynamicznie, bywa nieprzewidywalna. Każdy następny rok jest gorszy od poprzedniego, dziś w związku desperacką polityką imperialistycznego i bandyckiego zachodu na Bliskim Wschodzie, stoimy u progu wojny światowej. Wyniszczające starcie największych potęg jest jak najbardziej realne. Lepiej by dla ludzkości było gdyby zapowiedzi interwencji zbrojnej państw Zatoki Perskiej i ich mocodawców z zachodu w Syrii były tylko „pokazem siły” i swego rodzaju wojną psychologiczną obliczoną na zastraszenie przeciwnika. Bo jeżeli nie to czekają nas dramatyczne wydarzenia. Desperacja zachodu jest wielka, zainwestowali miliardy dolarów w zorganizowanie bandyckiej rebelii w Syrii, szkolili, zbroili, finansowali, przerzucali najemników i terrorystów z innych krajów, teraz kilkuletnia, terrorystyczna kampania przeciwko Syrii a co za tym idzie plany zachodu związane z destabilizacją i podbojem Bliskiego Wschodu a co za tym idzie destabilizacji całego kontynentu euroazjatyckiego zaczynają się załamywać, głównie dzięki polityce Rosji, wspierającej legalne władze Syrii, co budzi wściekłość zachodu i może spowodować nieobliczalne w skutkach jego zachowanie. Przy czym nie liczyłbym na to że w razie wybuchu dużego konfliktu regionalnego na Bliskim Wschodzie Polska będzie bezpieczna, jako państwo, w którym do władzy doszło, w dużej mierze dzięki głupocie części społeczeństwa, najbardziej agresywnie nastawione względem Rosji, marzące o wyprowadzeniu wojsk NATO na Moskwę(po wrak Tupolewa  😉 ), ugrupowanie polityczne, starające się przekształcić Polskę, nawet bardziej niż ich poprzednicy, w państwo przyfrontowe, przedmurze natowskiego imperializmu, atakującego Rosję pod wyssanym z palca pretekstem. A zapowiedz szalonego ministra obrony narodowej, udziału Polski w „walce” z „państwem islamskim” po stronie agresora tylko ustawia Polskę jako stronę konfliktu zbrojnego, na którego raz że nas nie stać, to jeszcze jego skutki mogą się okazać dla nas tragiczne.  Tak czy siak jeżeli nie dojdzie do agresji zachodu i jego bliskowschodnich przydupasów, sługusów i najemników na suwerenną Syrię, to nie ma co się zbytnio łudzić dopiero co ledwo wynegocjowanym, jeszcze nie obowiązującym „rozejmem”, bowiem przykład Ukrainy pokazuje nam że „rozejm” można łatwo zerwać pod byle pretekstem żeby móc rozpocząć działania wojenne. Tak naprawdę to sam „rozejm” może stać się zarzewiem wojny, zachód Syrii nie odpuści, za głęboko ci psychopaci zabrnęli w bagno i nie mogą, nie chcą się wycofać, dodatkowo mają bardzo poważne problemy wewnętrzne, głównie gospodarcze i finansowe, od których uwagę chcieliby odwrócić konfliktem zbrojnym na dużą skalę, przy okazji którego zarobili by krocie na produkcji i sprzedaży broni oraz dalszym zadłużaniu państw biorących udział w konflikcie. A także pozbyli by się dużej części ludzkości w przypadku konfliktu atomowego i mieli by pretekst do wprowadzenia rządu światowego, na gruzach wielu państw,  którego celem było by „rozwiązanie” skutków globalnej wojny wywołanej prze nich samych oraz ukazanie się w roli zbawców ludzkości od skutków „nieodpowiedzialnej polityki” rządów państw narodowych. Tak czy siak całym sercem jestem po stronie legalnego rządu Syrii i władz rosyjskich oraz ich sojuszników i mam nadzieję że mimo wielu przeszkód czynionych im przez żydo-banksterskich psychopatów oraz anglo-amerykański establishment będący na ich usługach, uda im się rozwiązać konflikt w Syrii bez skutków ubocznych w postaci wojny światowej.

przemex

Reklamy

Kevin Alfred Storm: Drezno. Prawdziwy Holocaust.

bombardowanie drezna

Noc z 13 na 14 lutego – dzień św. Walentego, jest znaczona przez złowrogą rocznicę w historii Zachodniej Cywilizacji. W nocy 13 lutego 1945 r. doszło do zniszczenia Drezna.

W wigilię dnia św. Walentego, 1945 r., II Wojna Światowa w Europie miała się ku końcowi. Niemcy były już pokonane pod każdym względem. Włochy i inny europejscy sojusznicy padli wcześniej. Armia Czerwona spieszyła by zająć rozległe obszary, tego co wcześniej należało do Niemiec na wschodzie, podczas gdy sojusznicy Sowietów, Brytyjczycy i Amerykanie, bombardowali to co pozostało z niemieckiej obrony, jak też infrastrukturę żywnościową oraz transportową.

A czym było Drezno? Większość z Was zapewne słyszała o drezdeńskiej porcelanie, a owa delikatnie wykonana i pieczołowicie zdobiona porcelana jest naprawdę doskonałym symbolem tego miasta. Od stuleci Drezno pozostawało centrum kultury i sztuki, wyrafinowanego odpoczynku i rekreacji. Było miastem muzeów sztuki oraz teatrów, cyrków oraz stadionów sportowych, miastem starodawnych pół-drewnianych budynków, podobnych do tych ze średniowiecznej Anglii, z dostojnymi kościołami i liczącymi sobie stulecia katedrami, upiększającymi jego sylwetkę. Było miastem artystów i rzemieślników, aktorów i tancerzy, turystów i handlarzy, oraz hotelów które im służyły. Ponadto wszystko to czym Drezno było, zostało określone w ciągu wojny, przez to czym nie było. Nie posiadało ono znaczących obiektów wojskowych czy przemysłowych. Z tego powodu Drezno stało się, ponad wszystko inne, miastem dzieci, kobiet, uchodźców, jak też rannych i okaleczonych, którzy powracali do zdrowia w jego licznych szpitalach.

Te kobiety i dzieci, ci ranni żołnierze, ci chorzy i starzy ludzie, ci uchodźcy uciekający przed brutalna nawałą komunistycznych armii ze Wschodu, przybyli do Drezna, ponieważ powszechnie sądzono w tym czasie, iż Drezno nie zostanie zaatakowane z powodu braku swojego znaczenia wojskowego i przemysłowego. Natomiast dobrze znana obecność setek tysięcy uchodźców a nawet alianckich jeńców wojennych, wydawała się gwarantować miastu bezpieczeństwo. Na pewno uważano, że nawet najbardziej potężny i zdeterminowany wróg nie będzie tak zdegenerowany czy sadystyczny, oraz tak rozrzutny wobec swoich własnych zasobów, by atakować takie miasto. Lecz mieszkańcy Drezna, którzy spokojnie poszli do kina, albo spożywali w domach kolację, lub oglądali wyścigi konne w cyrku, byli w błędzie tej nieszczęsnej nocy. Ich przywódcy także mylili się, ponieważ miasto było praktycznie otwarte i bezbronne a zostały poczynione jedynie minimalne przygotowania obrony cywilnej.

Populacja Drezna, praktycznie się podwoiła w miesiącach poprzedzających atak, przede wszystkim z powodu napływu uchodźców z frontu wschodniego, główne kobiet i małych dzieci. Według brytyjskiego historyka Davida Irvinga, odprawy załóg brytyjskich bombowców przed atakiem na miasto były zupełnie różne. W jednej żołnierzom powiedziano, że celem jest dworzec kolejowy w Dreźnie. W innej, oznajmiono im, iż obiekt uderzenia stanowi fabryka gazów bojowych. W jeszcze innej, stwierdzono, że cel to tereny ćwiczeń dla żołnierzy w mieście. Innym powiedziano, że jest nim duży arsenał. Wszystko to były kłamstwa.

Jedyne miejsce lokalizacji wojsk było poza miastem. Arsenał spłonął w 1916 roku. W mieście znajdowały się fabryki pasty do zębów i pudru dziecięcego, ale nie gazów bojowych. Co prawda w Dreźnie było co najmniej osiemnaście stacji kolejowych, ale tylko jedna z nich została trafiona podczas bombardowania, a uszkodzenia były tak niewielkie, że została przywrócona do użytku zaledwie trzy dni później.

Według obfitej dokumentacji, którą David Irving wykopał z amerykańskich i brytyjskich archiwów, celem ataków było w rzeczywistości zadanie maksymalnych strat ludzkich wśród ludności cywilnej, a szczególnie zabicie jak najwięcej uciekających przed Armią Czerwoną uchodźców. Bombardowanie było najskuteczniejszym środkiem w osiągnięciu tego celu, zatem najwyższe kręgi rządowe Wielkiej Brytanii i USA podjęły decyzję o jego zaplanowaniu i przeprowadzeniu. Na potrzeby realizacji swych zamierzeń uciekli się do okłamywania swoich żołnierzy i cywilów, którzy nawet do dnia dzisiejszego nie poznali pełnej prawdy  o nalotach.

W jaki sposób osiągnięto ten straszliwy efekt?

13 listopada o godzinie 22.10 nastąpiła pierwsza fala nalotu, którą przeprowadziła brytyjska Piąta Grupa Bombowa RAF w sile 2 tysięcy bombowców i samolotów wsparcia, które zrzuciły ponad trzy tysiące bomb burzących i 650 tysięcy zapalających w samo centrum miasta. Bomby zapalające nie są zbyt skuteczne w niszczeniu sprzętu wojskowego i torów kolejowych, natomiast są bardzo efektywnym narzędziem maksymalizacji strat w ludziach. 75 procent ładunku bombowców stanowił właśnie ten rodzaj bomb. I faktycznie, celem pierwszej fali ataku było, według brytyjskiego dowódcy Arthura “Bombardiera” Harrisa, pochłonięcie Drezna w ogniu.  I to właśnie uczynił.

Brak jakiegokolwiek skutecznego systemu obrony przeciwlotniczej umożliwił bombowcom zrzucanie ładunku na niewielkim pułapie, co zapewniało relatywnie wysoki stopień precyzji, a także zapewniało możliwość wizualnego rozpoznania celu. Pomimo faktu, że alianci byli w stanie bez problemu zidentyfikować na terenie planowanego ataku szpitale, stadiony i osiedla mieszkaniowe, podporządkowali się rozkazom i zalały deszczem ognia nieszczęsnych mieszkańców miasta, na bezprecedensową w historii ludzkości skalę. Setki tysięcy niewinnych istot ludzkich zostało dosłownie pożartych przez szalejący żywioł. Był to holokaust w dosłownym znaczeniu tego słowa: całkowite unicestwienie w płomieniach.

Bomby zapalające wznieciły tysiące pożarów, które wskutek silnego wiatru i zniszczenia linii telefonicznych, poprzez które można było wezwać straż pożarną, połączyły się w jedną, niewyobrażalnie wielką burzę ognia. Tego typu zjawiska nie występują w naturze i rzadko są dziełem człowieka, więc niewielu ludzi ma pojęcie o ich naturze. W zasadzie to, co się stało, można opisać w ten sposób: ciepło spowodowane przez ogromne pożary wytworzyło kolumnę gorącego powietrza, u podstawy której wytworzyło się niskie ciśnienie. W efekcie tego powietrze ją otaczające gwałtownie ruszyło w kierunku centrum z prędkością trzydziestokrotnie przekraczającą siłę naturalnego tornado. W naturze tornado powstaje wskutek różnicy temperatur rzędu 20-30 stopni w skali Celsjusza, podczas gdy podczas bombardowania dochodziła ona do 600-1000 stopni. Dopływ świeżego powietrza dostarczył pożarom tlenu, co jeszcze zwiększyło pożogę. Powstałe w wyniku tego trąby płomieni i wiejące z prędkością setek kilometrów na godzinę wiatry wsysały mężczyzn, kobiety, dzieci, zwierzęta, pojazdy i wyrwane z korzeni drzewa do wnętrza ognistego piekła.

Ale to był jedynie pierwszy etap planu.

Punktualnie według harmonogramu, trzy godziny po pierwszym ataku, nadleciała kolejna ogromna armada brytyjskich bombowców. Bombowców ponownie naładowanych ogromną ilością bomb zapalających. Mieszkańcy Drezna, których system zasilania energetycznego został zniszczony podczas pierwszego rajdu, nie zostali ostrzeżeni o kolejnym. Brytyjskie bombowce ponownie zaatakowały centrum miasta, tym razem dzieląc swoje cele – połowa bomb została zrzucona w środek [trwającej] pożogi, aby ją podtrzymać, a druga połowa spadła wokół krawędzi burzy ogniowej. Nie zachowano nawet pozorów, że wybrano cele wojskowe. Czas ataku drugiej armady był tak obliczony, aby była pewność, że duża liczba przetrwałych osób wyjdzie w jego trakcie ze schronień. Planujący mieli też nadzieję, że – przed planowanym atakiem – na miejscu pojawią się służby ratownicze i gaśnicze z sąsiednich miast, co okazało się prawdą. Strażacy i medycy, których w ten sposób spalono, nie potrzebowali nawet wezwania, żeby wiedzieć, że są potrzebni w Dreźnie – burza ogniowa była widziana z odległości ponad 300 kilometrów.

Jak relacjonowano – części ciała, kawałki ubrań, gałęzie drzew, ogromne ilości popiołu i inne odpadki pozostawione przez burzę spadły na okolicę w promieniu 30 kilometrów. Po tym jak ataki w końcu ustały, ratownicy nie znaleźli nic poza płynnymi pozostałościami mieszkańców ukrytych w schronach, gdzie nawet metalowe naczynia kuchenne stopiły się od intensywnego ciepła.

Następnego dnia, w Środę Popielcową, personel medyczny i ratowniczy z całych środkowych Niemiec skierowano do Drezna. Nie spodziewano się, że trzecia fala bombowców jest już w drodze. To byli Amerykanie. Atak ten był starannie skoordynowany z poprzednimi rajdami. W południe, 450 “Latających Fortec” [od Red. – Boeingów B-17] wspieranych przez kontyngent myśliwców nadleciało, aby dokonać zniszczenia. Zacytuję tu “Zniszczenie Drezna” Davida Irvinga:

“Jeszcze kilka godzin wcześniej Drezno było bajkowym miastem iglic i brukowanych uliczek… Teraz wojna totalna położyła temu wszystkiemu kres… Okrucieństwo amerykańskiego rajdu z 14 lutego ostatecznie rzuciło ludzi na kolana… Ale to nie bomby sprawiły, że morale ludzi upadło… Doprowadziły do tego myśliwce Mustang, które nagle pojawiły się nad miastem i zaczęły strzelać do wszystkiego, co się rusza… Jedna z sekcji myśliwców skoncentrowała swoje działania na brzegu rzeki, gdzie schronili się ludzie ocalali z bombardowania… Brytyjscy więźniowie, których wypuszczono z płonących obozów jenieckich, byli jednymi z pierwszych, którzy odczuli na sobie ataki z karabinów maszynowych… Gdziekolwiek pojawiały się kolumny maszerujących ludzi, w i poza miastem, ‘rzucały się’ na nich myśliwce, które gnębiły ich ogniem z karabinów maszynowych i dział.”

Panie i panowie, w tym tekście mogę dać tylko gołe spojrzenie na nieludzki horror holokaustu w Dreźnie. W Dreźnie zginęło nie mniej niż 135 tysięcy niewinnych ofiar, a według niektórych szacunków nawet 300 tysięcy. Więcej osób zmarło w Dreźnie niż zginęło w dobrze znanych atakach na Hiroszimę i Nagasaki. Drezno w ciągu jednego dnia spotkało więcej zniszczenia niż zostało zadane całej Wielkiej Brytanii w ciągu całej wojny. I do tej pory tego wam nie opowiedziano.

Zachęcam wszystkich was do zapoznania się ze „Zniszczeniem Drezna” autorstwa Davida Irvinga. Zapewniam was, że po przeczytaniu książki Irvinga, nigdy już nie będziecie brać na poważnie establishmentowej wersji wydarzeń wojennych.

Aczkolwiek powinniście na poważnie wziąć to, że faktem jest, iż ta sama klika, która kontrolowała zdradzieckie rządy Roosevelta i Churchilla, których nienawiść do naszej rasy i cywilizacji oraz sojusz z komunizmem były prawdziwymi przyczynami holokaustu Drezna, nadal kontroluje dzisiaj nasze rządy i nasze media. To oni dążą do rozbrojonej, mieszanej rasowo Ameryki. To oni promują nauczanie sodomii naszym dzieciom. To oni niszczą naszą infrastrukturę przemysłową w imię globalnej gospodarki. To oni stworzyli narkotyczną subkulturę, a następnie także państwowe agencje policyjne, które udają że ją zwalczają. Nadeszła późna godzina dla Ameryki, a nawet dla całej zachodniej cywilizacji. Ale jeśli patrioci będą zważać na nasze wezwanie to nie ma powodu do rozpaczy. Wrogowie naszego narodu mogą mieć władzę, ale ich siła opiera się na kłamstwie. Czy nie chcesz pomóc nam przeciąć łańcuch kłamstw, które trzymają nasz naród w niewoli umysłowej?

Źródło: Free Speech, vol. 1, no. 3 (marzec 1995)

za: http://xportal.pl/?p=19403

http://zbigniew1108.neon24.pl/post/129645,dzien-sw-walentego-w-dreznie-w-1945

Wprawdzie III Rzesza też wykorzystywała lotnictwo przeciwko cywilom i cywilnej infrastrukturze ale nie zawsze należy odpłacać pięknym za nadobne, bo wtedy upodabniamy się do tych, z którymi walczymy i niewiele się od nich różnimy. Inną sprawą jest że bezsensowne naloty dywanowe, jakich dokonywano na miasta niemieckie, stały się później podstawową metodą stosowaną przez lotnictwo osi USA/NATO do zabijania i zastraszania ludności cywilnej na masową skalę a także niszczenia infrastruktury w krajach destabilizowanych i podbijanych.

przemex

Ojciec Litwinienki: Brytyjczycy wykiwali mnie – Putin NIE zabił mojego syna.

 

Walter Litwinienko (po prawej) zdał sobie sprawę, że został oszukany przez rząd brytyjski i rosyjską mafię

RT
2 lutego 2012

Ojciec byłego rosyjskiego oficera służb bezpieczeństwa Aleksandra Litwinienki powiedział, że z rozpaczy prowadził kampanię, mającą na celu oczernianie rosyjskiego rządu, lecz zmienił zdanie, kiedy wdowa po Aleksandrze ujawniła, że jej syn pracował dla brytyjskiego wywiadu.

Po śmierci syna w Londynie w listopadzie 2006 roku w wyniku zatrucia polonem Walter Litwinienko był jedną z osób, które oskarżały Rosję o zamordowanie Aleksandra.

Zmienił jednak zdanie, kiedy wdowa po synu, Marina, ujawniła, że jej mąż pracował dla brytyjskiego wywiadu.

„Gdybym wtedy wiedział, że mój syn pracował dla MI6, nie pozwoliłbym sobie na spekulacje związane z jego śmiercią. To nie byłaby moja sprawa. Choć nie jestem na sto procent pewien, że dla nich pracował”, powiedział w wywiadzie udzielonym RT.

 

Dodał, że jeśli to prawda i Aleksander, wówczas oficer rosyjskich służb bezpieczeństwa FSB, przeszedł na stronę brytyjskiego wywiadu, Rosjanie mogli mieć prawo zabić go za zdradę.

„Równie dobrze do jego śmierci mogły przyczynić się rosyjskie tajne służby. Mieli do tego prawo, ponieważ tak się postępuje ze zdrajcami”, powiedział. „Wtedy byłem przekonany, że nie był zdrajcą, jednak teraz nie jestem pewien, więc nie będę wyciągał żadnych wniosków”.

Walter Litwinienko uważa, że jego syn padł ofiarą wielkiej gry szpiegowskiej. Wątpi jednak, by Andriej Ługowoj, który dla policji brytyjskiej był głównym podejrzanym, przyczynił się do jego śmierci lub był rządowym agentem.

„FSB nie wysłałoby jakiegoś głupka, który wylałby na siebie polon i zostawił ślady na moim synu. Wygląda na to, że ktoś celowo zostawił je na Ługowoju. Ślady polonu znaleziono również na stadionie, na drodze, a nawet w samolocie. Trudno uwierzyć, żeby Ługowoj był takim idiotą”.

Komentarz Sott: Fakt, wersja brytyjska jest idiotyczna. Bardziej prawdopodobne jest to, że wszędzie były ślady polonu, ponieważ Litwinienko zostawiał je za sobą po tym, jak został otruty… przez kogoś innego.

Walter Litwinienko napisał kilka artykułów oraz udzielił kilku wywiadów, w których oskarża Kreml o wiele zbrodni, wliczając w to zamordowanie jego syna.

„Kierowała mną wtedy wyłącznie złość z powodu śmierci mojego syna. Byłem święcie przekonany, że maczały w tym palce rosyjskie służby specjalne”, wyjaśnił.

Dodał, że teraz żałuje, że brał udział w kampanii, mającej na celu oczernianie Rosji, a w szczególności premiera Putina.

„Wyleczyłem się z tego. Bo to była choroba. Jestem psychiatrą i wiem, że to właściwe określenie dla tej jakże ślepej nienawiści, wyjaśnił.

Śmierć Aleksandra Litwinienki stała się wielkim skandalem, który na kilka lat popsuł stosunki pomiędzy Rosją i Wielką Brytanią. Rosja odmówiła ekstradycji Ługowoja na proces w Londynie, a Wielka Brytania nie zgadzała się, żeby proces sądowy odbył się na rosyjskiej ziemi.

Niektóre zachodnie media oskarżały Moskwę o zamordowanie Litwinienki, za powód podając jego antyPutinowskie publikacje.

Jak dotąd Brytyjczycy potwierdzili, że przyczyną śmierci Litwinienki było zatrucie polonem, jednak wygląda na to, że są jeszcze dalecy od odkrycia, jak do tego doszło i kogo, jeśli kogokolwiek, obarczyć za to odpowiedzialnością.

Po śmierci syna Walter Litwinienko przeprowadził się wraz z żoną i dziećmi do Włoch. Obecnie jest 73-letnim wdowcem, bez oszczędności i dochodów, żyjącym w ubóstwie w kraju, który, jak mówi, jest mu kompletnie obcy. Rozpaczliwie tęskni za swoim rodzinnym krajem.

Kiedyś uważał, że on i jego bliscy ryzykowaliby życiem, gdyby wrócili do Rosji. Teraz ma nadzieję, że jest inaczej.

Andriej Ługowoj, biznesmen, którego Scotland Yard oskarża o zabicie rosyjskiego zdrajcy, opowiedział RT o tej zmianie postawy ojca Litwinienki.

„Komentarze ojca Litwinienki mówią to samo, co sam powtarzam od ponad pięciu lat – że brytyjskie oskarżenia są zbyt słabe, żeby mogły utrzymać się w sądzie.

Ługowoj powtórzył swoją opinię, że brytyjskie tajne służby podjęły oczerniającą kampanię, żeby „zdyskredytować Rosję”. Wspomniał również, że wypowiedzi ojca Litwinienki poważnie zaszkodziły środowisku wywiadowczemu Wielkiej Brytanii, pokazując jak bardzo „się skompromitowali”.

Powątpiewając w „bezstronność brytyjskich sądów”, ma również wątpliwości co do tego, czy możliwe jest jakiekolwiek sprawiedliwe rozwiązanie sytuacji.

Dziennikarz gazety Guardian Neil Clark powiedział RT, że na Zachodzie historię Litwinienki podsycała rusofobia.

„Wygląda na to, że brytyjskie media – i mówię tu o poważnych gazetach – nie chcą pisać o historiach, które nie pasują do obranej przez nich narracji”, wyjaśniał Clark. A dominująca narracja w 2006 roku – acz nieoparta na żadnych dowodach – brzmiała: »zły tyran Putin kazał FSB wyruszyć do Londynu i zabić Litwinienkę«”.

W owym czasie w zachodnich mediach panowała prawdziwa kampania rusofobii”, dodał.

Komentarz Sott: Litwinienko faktycznie pracował dla Brytyjczyków, a powodem, dla którego pozwolili oni na wyciek tej informacji, była chęć podparcia swoich argumentów, że za zamachem stał Putin.

By jednak zrozumieć prawdziwą brytyjską mentalność wywiadowczą, a nie tą z filmów o Jamesie Bondzie, musicie zrozumieć, że fakt ten czyni jeszcze bardziej prawdopodobnym, że Litwinienko został zabity przez Brytyjczyków po to, by całość wyglądała tak, jakby przyłożył do tego rękę Putin.

Miejcie na uwadze, że to sprawa z 2006 roku. Nawet wtedy przynajmniej niektórzy spośród zachodnich oligarchów wiedzieli, że Putin stanowi poważne zagrożenie dla ich planów i że jedynym sposobem, by się do niego dobrać, jest asymetryczna wojna…

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: Litvinenko’s father: ‚The British duped me – Putin did NOT kill my son’

Garść linków do ciekawych materiałów:

* O różnych niespodziewanych powiązaniach – na SOTT.net, 2006: Litvinenko And The Apartheid State Of Israel, a linkowany w nim wcześniejszy artykuł Joe Quinna – cz.1 tutaj, cz. 2 tutaj.

* (Niezbyt mocna) hipoteza, że Litwinienko sam się zatruł, szmuglując polon: Litvinenko wasn’t poisoned by Putin – He was likely smuggling the polonium that killed him

* Daily Mail UK, 2014: Maxim Litvinenko: ‚Western intelligence killed my brother to turn public opinion against Putin’

* Troszkę na Pracowni: Impas w stosunkach między Stanami i Rosją – psychopaci kontra fakty

* Finian Cunningham: For the British, Litvinenko is worth more dead than alive

* Russia Insider: BOMBSHELL VIDEO: Vital Litvinenko Murder Clues Unearthed by ‚Sherlock’ Fans, z 22-minutowym filmikiem dokumentalnym, zrobionym wspólnie przez dociekliwych rosyjskich i brytyjskich dziennikarzy, wkurzonych szerzeniem kłamstw na temat śmierci Litwinienki.

Główne punkty:

1.      Zawodowy i znany na całym świecie angielski ekspert od poligrafów Blade C. Burgers sprawdzał prawdomówność Andrieja Ługowoja przy użyciu wykrywacza kłamstw. Burgers jednoznacznie stwierdził, że Ługowoj, zaprzeczając jakiemukolwiek swojemu udziałowi w śmierci Litwinienki, mówił prawdę.

2.      Fizyk z Princeton William Harper, kiedyś prawny doradca rządu USA w kwestiach jądrowych, obala stwierdzenia antyrosyjskiej pisarki Maszy Gessen, utrzymującej, że polon mógł pochodzić wyłącznie z Rosji i to Putin osobiście musiał zlecić jego wykorzystanie do zatrucia Litwinienki. Polon dość łatwo zdobyć i to z wielu źródeł.

3.      Właściciel restauracji Abrakadabra, w której często bywał Litwinienko, mówi, że faktycznie Litwinienko przyszedł też w tygodniu poprzedzającym jego rzekome otrucie. Ale ślady polonu znaleziono w restauracji na stałym miejscu Litwinienki, na poręczy schodów i w recepcji. Według wersji oficjalnej 1 listopada Litwinienko opuścił Hotel Millennium, poszedł do domu, zachorował, leżał w łóżku przez trzy dni, po czym udał się do szpitala. Gdyby faktycznie tak było, w restauracji nie powinno być żadnych śladów polonu. Właściciel powiedział też, że nigdy w swojej restauracji nie widział Ługowoja (ani oligarchy na uchodźstwie i arcyprzestępcy w jednej osobie, Borisa Bieriezowskiego – znajomego Litwinienki, z którym Litwinienko był w kontakcie w tym ostatnim tygodniu przed 1 listopada). (Tłumaczenie na podstawie tego artykułu)

* I na poprawę humoru, w ramach bonusu The Litvinenko plot revealed at last! Nataszy, linkowany w ww. artykule RI, w naszym tłumaczeniu:

Od naszego człowieka na Kremlu

— Chcę, żeby zdjęto tego Litwinienko. Usuńcie go. Jak mówił mój bohater Stalin, „nie ma człowieka, nie ma problemu”.
— W porządku, szefie. Użyjemy którejś z tych supertajnych trucizn, które zmajstrowaliśmy w starych dobrych czasach, i ni z tego, ni z owego gość padnie trupem.
— Nie… to zbyt nudne.
— Dobra, szefie, nie ma problemu. Ustawimy wypadek – przejedzie go samochód a kierowca zwieje.
— Nie dość skomplikowane.
— Szefie, a jeśli zostanie zadźgany przez złodziei, którzy go chcieli okraść?
— Nie, to jest za… Sam nie wiem…
— Pobity na śmierć podczas włamania do jego domu?
— Nie….
— Wpadnie do Tamizy i utonie? Po prostu zniknie bez śladu? Zastrzelony z przejeżdżającego samochodu? Wypadek samochodowy? Zamach bombowy?
— Nie… Chcę czegoś bardziej… bardziej… wyrafinowanego.
[Długa chwila ciszy]
— Szefie! Mam! Mam! Weźmiemy trochę polonu i rozdamy go kupie naszych płatnych zabójców, którzy wezmą go do Londynu, podsypią w samolocie, zatrują lotnisko i połowę barów i restauracji w Londynie, a wtedy ukradkiem wrzucimy trochę do jego herbaty w miejscu publicznym i umrze.
— Mogą nas potem podejrzewać?
— Nie ma mowy, szefie, nikomu nie przyjdzie do głowy, że go załatwiliśmy w tak wymyślny i niewydarzony sposób.

🙂

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/30/ojciec-litwinienki-brytyjczycy-wykiwali-mnie-putin-nie-zabil-mojego-syna/

Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/

War on Terra jest już w Europie.

Polityka
Konrad Stachnio
Polska
2015-12-01

Dzięki zamachom w Paryżu ‘War on Terra’ zaczął się w całej Europie. To co USA robiło od zawalenia się wierz w Nowym Yorku z  Bliskiego Wschodu przeniosło się teraz do centrum Europy. Nikt nie czuje się już bezpieczny. Ale o to przecież chodzi.

Teraz zaczną się gorączkowe poszukiwania tych czy tamtych terrorystów z tej czy innej grupy. Aresztowania tych czy innych terrorystów, doniesienia o kolejnych zamachach w których zginęło lub zginie tyle i  tyle osób. Informacje o kolejnych szykowanych przez ekstremistów aktach terroru w europejskich stolicach. Propaganda strachu, chaosu, bezradności i beznadziei.  Z tym, że tym razem ta propaganda ma już dobrze przygotowane podłoże. O czym przekonały się ofiary Paryskich ataków. Teraz W Europie tak jak kiedyś na Bliskim Wschodzie zaczną się poszukiwania tych czy innych terrorystów. Do czego to doprowadzi Europę?  Patrz jak wyglądał Bliski Wschód przed i po szukaniu tam terrorystów.

Po tym jak koalicja ‘War on Terra’ zaczęła zwalczać ISIS. Uhm… no cóż. Masz ich już teraz u siebie pod domem. Dlatego warto aby przedstawiciele tzw europejskich ‘Państw narodowych’ zdali sobie sprawę co stało się na Bliskim Wchodzie z przeciwnikami walki z ‘terroryzmem’ i ‘demokratycznym zmianom’ w ich Państwach: Kaddafim, Saddamem i co dzieje się z Basharem al-Assadem. Obalenie bowiem Państw narodowych które nie chcą ‘demokratycznych’ zmian serwowanych im za pomocą fal uchodźców jest kluczem do obalenia całej Europy.

W związku z tym kwestią kluczową w tym rozdaniu w Europie są Państwa takie jak Polska, Węgry, Czechy. Państwa te sprzeciwiają się magazynowaniu uchodźców naszpikowanych bojownikami ISIS. A to samym w  sobie jest prawie ‘zbrodnią przeciw ludzkości’ a na pewno przeciwko ‘demokracji’.  Jak kończą przeciwnicy ‘demokracji’ wspomniałem już parę linijek wcześniej. Jakiś czas temu pisałem też już też, że ISIS planuje zamachy w Polsce na Światowym Dniu Młodzieży. – przy czym tu należy dodać że sprzeciw państw Europy Środkowej wobec magazynowania uchodźców to czysta hipokryzja, państwa te same wcześniej popierały politykę amerykańską/natowską/izraelską(czytaj:banksterską) względem świata arabskiego a teraz nagle sprzeciwiają się przyjmowaniu imigrantów. Zastanawiam się czy takie zachowanie faktycznie nie podchodzi pod zbrodnię przeciwko ludzkości, najpierw wspierać na różne możliwe sposoby, z wysyłaniem kontyngentów wojskowych na „misje stabilizacyjne” czy „pokojowe” włącznie, amerykańską destabilizację świata islamu, przyczyniając się tym samym do powstania „kryzysu migracyjnego” a potem zgrywać „obrońców Europy”, „cywilizacji łacińskiej”, „chrześcijaństwa”, „demokracji”, „wartości europejskich” czy dowolnego szitu jaki im przyjdzie do głowy, przed „islamizacją”, zalewem „agresywnego islamu”, „islamskim terroryzmem” czy inwazją „brudasów z pustyni”, nagle zamykając granice, budując płoty, ściągając wojsko i policję w przygraniczne obszary, po prostu z zamiarem wyjścia z twarzą z zaistniałej sytuacji. – przemex

Kwestą ciekawą jest też to, że coraz mniej ludzi wierzy w tzw oficjalną wersję wydarzeń w związku kryzysem uchodźców i zamachami terrorystycznymi.

Najpierw ni z tego ni z owego na Europę ruszają setki tysięcy uchodźców a Europa tych uchodźców ochoczo przyjmuje, bez sprawdzania, tworzenia stref buforowych i innych podstawowych środków ostrożności  do których notabene wdrożenia nie jest przyszykowana. Zachowanie to jest jeszcze dziwniejsze zważywszy na fakt ze według badań trzynaście procent uchodźców popiera ISIS.

Wśród imigrantów ISIS ukrywa swoich terrorystów o czym informuje opinie publiczną pół roku wcześniej. – a ja zastanawiam się czy to nie służby specjalne przerzucają, wcześniej szkolonych,  finansowanych i zbrojonych przez siebie i zaprawionych w walkach w wojnach wywołanych przez imperialistyczny zachód,”terrorystów islamskich” do Europy pod płaszczykiem i zasłoną wcześniej wywołanego polityką zachodnich mocarstw wobec świata islamu, przygotowanego i wdrożonego w odpowiednim momencie „kryzysu migracyjnego”, celem wykorzystania ich jako szpeców od brudnej roboty w „zamachach terrorystycznych”? – przemex Potem dowiadujemy się, że nie kto inny jak jeden z ‘największych filantropów’ naszych czasów George Soros zachęca UE do przyjmowania jednego miliona uchodźców rocznie. Ba organizacja finansowana przez Open Society Institute pomaga nawet znaleźć nowy dom uchodźcom w Europie. – cel takiego zachowania Sorosa jest oczywisty, dezintegracja społeczeństw poprzez antagonizacje, radykalizacje i napuszczanie jednych na drugich(zwolenników na przeciwników imigrantów, Europejczyków na Arabów czy chrześcijan na muzułmanów), różnymi metodami, skłóconym i rozbitym społeczeństwem rządzi się lepiej, przy okazji maskuje się rzeczywistych organizatorów całego przedstawienia. – przemex

Następnie nie kto inny jak Peter Sutherland [członek Grupy Bilderberg], specjalny przedstawiciel sekretarza generalnego ONZ ds międzynarodowych migracji.  W wywiadzie opublikowanym 8 października przez Centrum Aktualności ONZ odpowiadając na pytanie „Jaka jest jego wiadomość dla rządów?” stwierdził „Poproszę rządy do współpracy aby uznały, że suwerenność jest iluzją, że suwerenność jest absolutnym złudzeniem, które trzeba zarzucić. Dni ukrywania się za granicami i  murami już dawno minęły. Musimy pracować razem i współpracować ze sobą, aby uczynić świat lepszym. A to oznacza porzucenie niektórych starych idei z historii, wspomnień i zdjęć nt naszych własnych krajów i uznanie, że jesteśmy częścią ludzkości. ”

Nagle zaczyna się wielka histeria, wypowiedzi tzw ‘ekspertów’ i  wypowiedzenie wojny terroryzmowi przez niemal ‘cały świat’. Czy to wszystko jest przypadkiem? Zanim odpowiesz sobie na to pytanie obejrzyj ten film.

Doktorat z Mistyfikacji.

Zawsze wydawało mi się, że dziennikarstwo polega na tym aby postępować tak jak lekarz czyli łączyć ze sobą symptomy i dawać diagnozę. Z tego co jednak obecnie widzę tzw ‘dziennikarstwo’ w  większości polega na zalewaniu ludzi potokiem histerycznych informacji które tylko parę osób łączy w całość i wyciąga wnioski. Potem nazywani są oni ‘ekspertami’. Innymi słowy wyciąganie wniosków i po prostu zwykłe myślenie zostało przyporządkowane jedynie dla ‘kasty ekspertów’ którzy powiedzą ci w jaki sposób masz myśleć o wydarzeniach w Paryżu. Ba zrobili to od razu po zamachach we Francji.

Sheikh Imran Hosein jeden z moim ulubionych myślicieli obecnych czasów bardzo celnie i śmiesznie to ujął mówiąc. ‘Jeśli ci ludzie mówią, że świeci słońce, nie słuchaj. Ich i sam sprawdź. Oni mają doktorat z  oszukiwania’.

To czy zamachy w Paryżu w Mali i kolejne planowane zamachy w Europie będą przeprowadzać prawdziwi terroryści z ISIS, służby specjale czy jak chcieliby zwolennicy teorii spiskowych Islamscy zabójcy z wypranymi mózgami. Nie ma większego znaczenia. Najważniejsze jest, że została w  końcu zainicjowana europejska ‘walka z terrorem’. Czyli wieczne i  nieustanne poszukiwanie terrorystów

Choć brzmi to trochę przerażająco lepiej dla wszystkich europejczyków było by gdyby zamachy te przeprowadzili prawdziwi terroryści z ISIS a nie służby specjalne. Dlaczego? Ponieważ w pierwszym przypadku przynajmniej teoretycznie możemy liczyć na pomoc służb w razie ataku ISIS. – teoretycznie możemy liczyć, ale w praktyce liczyć nie możemy wcale, te służby same są organizacjami terrorystycznymi, a liczenie na to że terroryści zapewnią nam bezpieczeństwo jest naiwnością. Krótko mówiąc, umiesz liczyć obywatelu? To licz na siebie! – przemex W drugim wypadku nie możemy liczyć już na nikogo, no chyba, że na Świętego Mikołaja, lub to na co liczą teraz mieszkańcy Syrii.

Zamachy w Paryżu i szykujące się zamachy w innych miastach Europy doprowadziły do tego, że pod szyldem ISIS każdy w tym momencie może dokonać zamachu, zabójstwa napaści, kradzieży i zwalić to na ISIS.

W tym kontekście warto dodać, że Brytyjski rząd zamierza przedstawić ustawę, która da służbom specjalnym uprawnienia do włamywania się do telefonów oraz komputerów prywatnych osób. Ustawa ma pomóc w walce z  Państwem Islamskim. Na mocy nowej ustawy zawartość naszych telefonów, tabletów i komputerów stanie się dostępna dla Secret Intelligence Service (MI6), Government Communications Headquarters (GCHQ) i Security Service (MI5).

Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że ci sami ludzie którzy byli wykorzystywani do obalania ‘reżimów’ na Bliskim Wschodzie. Teraz jakby nigdy nic są w stanie dokonywać zamachów w centrum Europy. Natomiast ci którzy do tej pory ich szkolili i infiltrowali, nic o tym nie wiedzą i  dopuszczają do tragedii w Paryżu. – to jest najciekawsze, że przy obecnych osiągnięciach technologicznych, dronach, podsłuchach, wszędobylskich i wszechobecnych kamerach, satelitach, programach szpiegowskich instalowanych dosłownie wszędzie, przy ogromnych uprawnieniach jakie mają i jakie wciąż poszerzają kosztem kolejnych swobód obywatelskich służby specjalne i inne struktury bezpieczeństwa mocarstw zachodnich, nie są naglę w stanie zauważyć/wykryć garstki patałachów wyposażonych w kałachy mordujących z zimną krwią ludzi, w biały dzień, pod okiem służb? Za co im kurwa płacimy? Za siedzenie, picie kawy, wpierdalanie pączków, podsłuchiwanie bogu ducha winnych obywateli czy odwiedzanie w mieszkaniach blogerów, którzy ośmielają się mówić prawdę o działaniach mocarstw zachodnich, podległych im służb oraz ich zakulisowych właścicieli z Wall Street, prawdziwych animatorów globalnego bałaganu jaki obserwujemy obecnie? Czy może jednak za dbanie o nasze bezpieczeństwo? Bo jeśli są tak żałośnie nieskuteczni w swojej pracy to może je zlikwidujmy, po uszy zadłużone budżety mocarstw zachodnich przynajmniej odetchną z ulgą, a zaoszczędzoną kasę powstałą w wyniku likwidacji służb będą mogli oddać bankierom z Wall Street, w ramach spłacania wiecznie niespłacalnego długu. Choć z drugiej strony bankierzy mogliby zostać w ten sposób pozbawieni jednego z najskuteczniejszych narzędzi do siania terroru, o przepraszam!, zapewniania bezpieczeństwa obywatelom. Ale wróćmy do tematu, skoro więc służby mając takie narzędzia nie są w stanie zapobiec „zamachom”, to wniosek nasuwa się jeden albo faktycznie są niekompetentne i gówno warte, zwykli pochłaniacze publicznej forsy, albo sami organizują te „zamachy” używając wcześniej importowanych do Europy pod zasłoną „kryzysu migracyjnego” „terrorystów” lub zwyczajnie celowo bezczynnie przyglądają się jak „islamiści” robią swoje, to i owo im jeszcze ułatwiając, po czym odgrywając cyrk ze „śledztwem”, „aresztowaniami” zamieszanych w „zamachy” czy „operacją antyterrorystyczną”, gdzie zwyczajnie likwiduje się sprawców lub domniemanych sprawców, czyli świadków zdarzenia zanim wygadają opinii publicznej jak było naprawdę. Tak czy siak korzyści jakie odnoszą  służby oraz ich rzeczywiści właściciele(bo na pewno nie są to społeczeństwa) z tychże „zamachów” są oczywiste i dobrze widoczne dla każdego kto ma choć trochę oleju w głowie a nie sraczki. Oczywiście służby to też tylko ludzie, zawsze mogą popełnić jakiś błąd, ale zachodnim specsłużbom takich spektakularnych „błędów” w ostatnich latach przydarza się nadspodziewanie dużo. – przemex

Zapewne zobaczymy teraz w Europie wojnę z dysydentami politycznymi, wahabizowanie wszystkich muzułmanów i konfliktowane wszystkich z  wszystkimi.  Istotne jest jednak to kto przygotował grunt pod zrobienie tego co stało się w Paryżu i co dzieje się teraz w Europie.

Jasnym jest jednak, że pewni ludzie po klęsce zachodniej propagandy na temat ich antyterrorystycznej operacji na Bliskim Wschodzie nie mogli pozwolić aby Putin ich jawnie i globalnie ośmieszył. W parę tygodni miażdżąc to co oni budowali tam od roku. Przepraszam z czym ‘walczyli’ od roku.

Oczywiście nadal będziemy przekonywani, że ISIS i tego typu zamachy jak w Paryżu to jedynie ‘błędy’ popełnione przez amerykańską administrację w walce z terroryzmem na Bliskim Wschodzie. Jeśli jesteś w stanie w to uwierzyć uwierzysz zapewne też w królewnę Śnieżkę i  krasnoludki – od dłuższego czasu szlag mnie trafia, jak słyszę różnych amerykańskich czy ogólnie zachodnich polityków, po tym jak Władimir Putin i Rosja oraz ich sojusznicy, zdemaskowali spisek osi USA/NATO/Izrael/Wlk.Brytania/Francja przeciw Syrii, pieprzących o rzekomych „błędach” jakie popełnili na Bliskim Wschodzie. Nie wierzę w żadne słowo płynące z ust tych obleśnych kreatur, nie wierzę w to że nagle ruszyło tych psychopatycznych skurwysynów sumienie, to ordynarne antyrozumowe, antyintelektualne pierdolenie, którego celem jest wyjście z twarzą w sytuacji wychodzenia na jaw kolejnych dowodów ich zbrodni. Ich polityka względem świata islamu to nie były żadne „błędy”, jak starają się nam wciskać chcąc najwyraźniej uniknąć odpowiedzialności, to przygotowana i wdrożona z premedytacją polityka zniszczenia świata arabskiego, w szczególności świeckich „reżimów” nie chcących słuchać rozkazów z Waszyngtonu, Pentagonu, Wall Street, Londynu, Paryża czy Brukseli. – przemex

Jeśli dojdzie do ataku terrorystycznego z ofiarami śmiertelnymi w samej Moskwie będzie to wykorzystane aby przekonać opinie publiczną w Rosji, że Putin nie miał racji walcząc z ISIS w Syrii zmniejszyć poparcie publiczne dla niego i docelowo odsunąć go od władzy. – równie dobrze to sam zachód może doprowadzić do takiego zamachu w Rosji, ale śmiem twierdzić że odniosło by to raczej skutki odwrotne do zamierzonych, władza w Rosji mogłaby to wykorzystać do jeszcze większej konsolidacji społeczeństwa wokół siebie, wykorzystując umiejętnie zagrożenie ze strony PI, co mogłoby spowodować jeszcze większy wzrost poparcia dla udziału Rosji w syryjskim konflikcie. – przemex

Tzw zwolennicy imigrantów w Europie zostaną wykorzystani  jako pożyteczni idioci tak samo jak w wypadku Ukrainy. Gdzie pośrednio poprzez swoje poparcie dla ‘demokracji’ przyczynili się oni do upadku tego Państwa, przejęcia go pod władzę oligarchów, odrodzenia neonazizmu, banderyzmu i przerażających zbrodni popełnianych na cywilach. Po czym stracili nią zainteresowanie – przy czym radykalni przeciwnicy imigrantów wcale nie są lepsi, z uwagi na bezmyślną tendencję do zaciągania się do walki na fałszywych barykadach obrony „cywilizacji europejskiej”, „wartości europejskich”, obrony „wartości chrześcijańskich”, obrony „cywilizacji łacińskiej” czy „wojny z islamem”, często zwyczajnie nie dostrzegając faktu kto rzeczywiście stoi za procesem imigracji i kto na tym korzysta. Inną sprawą że wielu z nich wcześniej popierało, zachodnią, imperialną, syjonistyczną, niszczycielską politykę względem świata arabskiego. Krótko mówiąc skrajne postawa proimigrancka i antyimigrancka, to postawy na rzecz międzynarodowej sitwy, wojna między dwoma tymi obozami to zadyma mająca na celu zaciemnienie rzeczywistego obrazu sytuacji. – przemex

Ten sam proces będzie miał miejsce w wypadku Europy. Z tym, że w tym wypadku  po tym jak doprowadzą Europę do ruiny nie będą mogli uciec do swoich bezpiecznych i poukładanych Państw. O czym przekonali się już mieszkańcy Paryża.

Artykuł oryginalnie ukazał się na stronie  New Eastern Outlook

Link do oryginalnego artykułu: LINK

http://www.prisonplanet.pl/polityka/war_on_terra_jest_juz_w,p212553198