Psychoterroryzm.

Kultura
PrisonPlanet.pl
Polska
2016-07-28
W książce pt. Rok 1984 G. Orwella (socjalistycznego agenta brytyjskiego wywiadu, który miał wgląd w plany zmiany psychologii zachodniego społeczeństwa) opisane jest społeczeństwo, które jest w pełni zdane na aparat państwowy i na masową skalę wyzbyło się logiki poprzez wdrożenie tzw. “dwójmyślenia”.

Według definicji “Dwójmyślenie oznacza przede wszystkim umiejętność wyznawania dwóch sprzecznych poglądów i wierzenia w oba naraz. Partyjny inteligent wie, kiedy powinien zmienić swoje wspomnienia, a zatem w pełni się orientuje, że przekręca fakty; równocześnie jednak, dzięki dwójmyśleniu, święcie wierzy, iż prawda nie została pogwałcona. Proces ten musi być świadomy, gdyż inaczej brakowałoby mu precyzji, a zarazem bezwiedny, aby człowiek nie zdawał sobie sprawy z faktu dokonania fałszerstwa, bo to mogłoby wywołać w nim poczucie winy.”

W świecie przyszłości Orwella nie istnieje tym samym obiektywna prawda, dedukcja, logika a jedynie dalece zaawansowana psychomanipulacja i socjotechnika sprawowana przez aparat państwowy, pozostawiająca jednostki w stanie ciągłej autorepresji, strachu i neurotycznej autocenzury. W ten sposób aparat państwowy pozyskuje monopol na kreowanie prawdy zmuszając ogół społeczeństwa do ciągłych prób dostosowywania się do nieustannie zmieniających się realiów. Cokolwiek nowego będzie promowane przez kontrolowane mass-media to bezkrytycznie musi być przyjęte przez społeczeństwo, nawet jeśli podważa to jakąkolwiek logikę.

Co ciekawe G. Orwell twierdził, iż mechanizm ten będzie wymagał systemu ciągłej fizycznej represji. “Jeśli chcesz wiedzieć jaka będzie przyszłość, wyobraź sobie but depczący ludzką twarz, wiecznie!” pisał w swojej książce. Aldous Huxley w korespondencji z Orwellem sprzeczał się, iż rządząca oligarchia nie będzie musiała stosować przemocy ponieważ zastosuje “narko-hipnotyzm”, psychotechniki, i manipulację uzyskując dokładnie ten sam efekt. “W następnym pokoleniu wierzę, że władcy świata odkryją, że warunkowanie niemowląt i Narko-hipnoza, są bardziej efektywne jako instrumenty władzy, niż pały i więzienia, i że żądza władzy może być tak samo w pełni zaspokojona sugerując ludziom by kochali własne zniewolenie niż chłoszcząc i kopiąc ich by byli posłuszni. Innymi słowy czuję, że koszmar 1984 będzie zmieniał się w kierunku koszmaru świata podobnego do tego jaki sobie wyobrażałem w Nowym Wspaniałym Świecie. Zmiana ta pojawi się w wyniku potrzeby zwiększania wydajności.”

Koniec obiektywnych prawd i terror.
Obecnie dla świadomego powyżej opisanych nurtów (przymusu i psychomanipulacji) obserwatora nurt powolnego wdrażania masowej kontroli jest wszechobecny. Konwergencja fizycznej presji, socjotechnik i psychomanipulacji doprowadziła do stworzenia kompletnej iluzji informacyjnej wykorzystywanej do ciągłego fizycznego podboju ludzkości. Proces ten wykroczył dalece poza obszar czystej propagandy i jest nieuświadomiony przez większość społeczeństwa. System ten jest niemalże perfekcyjny i jak stwierdziło amerykańskie wojsko w 1997 roku w artykule ”Constant Conflict” wkroczyliśmy w wiek ciągłego konfliktu informacyjnego, którego ofiarą jest cała ludzkość. Będzie ona ofiarą podboju informacyjnego by anglo-amerykański system mógł bez oporu społecznego fizycznie przejąć cały świat i zjednoczyć go w jeden system.

“Wkroczyliśmy w wiek niekończącego się konfliktu. Informacja jest jednocześnie podstawowym dobrem i najbardziej destabilizującym czynnikiem naszych czasów. Do tej pory historia była wypełniona walką w dążeniu do uzyskania informacji, dziś wyzwaniem jest zarządzanie informacjami. Ci z nas którzy będą sortować, przetwarzać, syntetyzować i zastosowywać odpowiednią wiedzę będą mogli się wznieść – zawodowo, finansowo, politycznie, militarnie, jak i społecznie. My, zwycięzcy jesteśmy w mniejszości. Dla mas świata, które zostały zniszczone przez informacje, którymi nie mogą skutecznie zarządzać lub interpretować, życie jest „brudne, brutalne… i bez perspektyw.” Ogólne tempo zmian jest ogromne, a informacja jest zarówno motorem jak i znakiem zmian.”
Dalej czytamy “Nie będzie więcej pokoju. W każdej chwili naszego życia, będzie istnieć wiele konfliktów w różnych formach na całym świecie. Gwałtowne konflikty zdominują nagłówki gazet, ale kulturalne i gospodarcze zmagania będą stabilniejsze i ostatecznie bardziej zdecydowane. De facto rolą sił zbrojnych USA będzie utrzymanie świata bezpiecznym dla naszej gospodarki i otwartym na nasz kulturowy atak. Aby zrealizować te cele, będziemy zmuszeni zabijać.”

To co opisuje ten artykuł to świat wypełniony iluzją informacyjną, psychomanipulacją eksportowaną z USA, której celem jest destabilizacja i podbój całego świata. “Nie mamy konkurenta w dziedzinie kultury i wojny. Nasze kulturowe imperium uzależniło – mężczyzn i kobiety na całym świecie – chcą więcej i są w stanie zapłacić za przywilej ich rozczarowania.” pisze autor.

Efektem działania takiego globalnego ataku jest z jednej strony standaryzacja zmanipulowanych informacji, ciągłe dostosowywanie się społeczeństw do nowych realiów prowadzące do “dwójmyślenia” oraz ekspandująca grupa oporu – różnego rodzaju ofiar tej wojny. Grupa oporu mając jeszcze zdolność logicznego myślenia, kojarzenia faktów i instynkt przetrwania widząc efekty tego procesu we własnym środowisku, które mogą mieć formy zmian kulturowych, ekonomicznych, czy nawet fizycznej wojny ma tylko dwie opcje: opór lub eskapizm serwowany przez media, przemysł rozrywki czy przemysł medyczny (serwujący psychotropowe leki). Większość ofiar wybiera eskapizm w postaci rozrywki, narkotyków, używek, seksu, hobby; oni widzą co się dzieje dookoła ale wolą się nie angażować czy narażać. Obszar eskapizmu przygotowany przez system obejmujący obecnie nawet wirtualne światy jest niesamowitą formą kontroli. Grupa ta tym samym świadomie zawiesza swoje zdolności oceny i logicznego myślenia w przeciwieństwie do ogółu, który nie zdaje sobie sprawy z tego, iż jest manipulowany. Jest to obszar zaznaczony przez Huxleya jako Narko-hipnoza (używki, rozrywka i media jako forma eskapizmu) będąca formą kontroli.

Zdecydowana mniejszość z tej grupy wybiera opór, który może przyjmować najróżniejsze formy- od indywidualnych działań, politycznego zaangażowania aż po akty terroru. “Współczesny rozwój dostępnych informacji jest niezmierzalny, nieograniczony i destruktywny dla ludzi i kultur, które nie są w stanie ich opanować. Radykalni fundamentaliści – zamachowiec w Jerozolimie lub Oklahoma City, lub moralni terroryści na prawo lub dyktatorzy multikulturalizmu po lewej stronie – to bracia i siostry, narażeni na zmiany, przerażeni przyszłością, i wyalienowani przez informacje z którymi nie mogą się pogodzić.” słusznie stwierdza autor artykułu, dodając “Poza tradycyjnymi formami przestępczości, terroryzm będzie najbardziej rozpowszechnioną formą przemocy, ale ponadnarodowa przestępczość, wojny domowe, secesje, konflikty graniczne i konwencjonalne wojny będą nadal plagą na świecie, jednak z „mniejszymi” konfliktami dominującymi statystycznie.”

Wraz z rozszerzaniem się tego Orwellowsko-Huxleyowskiego procesu akty oporu będą coraz bardziej widoczne. Społeczeństwo, które na masową skalę wyzbyło się logiki i wyznaje tzw “dwójmyślenie” będzie przez “władców świata” konfrontowane z mniejszością posiadającą jeszcze zdolność dedukcji, prowadząc do sytuacji w której każda forma oporu, dedukcji, myślenia zrównana zostanie z działalnością terrorystyczną. Zdecydowana opinia, zdecydowana postawa, czy wyznawanie fundamentalnych prawd zrównane zostaną z radykalizmem. Jest to już bardzo widoczne w mediach, które promują pluralizm pod warunkiem, że nie wyraża się żadnych skrajnych poglądów. Skrajny pogląd jak się stwierdza obecnie jest odpowiedzialny wręcz za akty terroru. W ten sposób jedyny racjonalny opór wobec Orwellowsko-Huxleyowskiego systemu kontroli będzie niwelowany pozwalając na dalszy podbój i utrzymanie kontroli nad podbitymi terytoriami.

Akty realnego terroru, widoczne obecnie w Europie będą również coraz częstsze. Jak stwierdzono w artykule “Ponieważ coraz więcej ludzi będzie przeładowanych informacjami lub będą wywłaszczeni przez działanie technologii opartej na informacji, będą coraz częściej sięgać po przemoc. Ofiary informacji często nie będą dostrzegać innych opcji. Wraz z tym jak formy pracy będą oparte na wykorzystaniu wiedzy/informacji, ci którzy nie będą potrafili znaleźć dla siebie miejsca, będą przeciwstawiać się odrzucając rozsądek/rozum. Zobaczymy, kraje i kontynenty podzielone pomiędzy bogatych i biednych oraz odwrócenie trendów gospodarczych XX wieku. Kraje rozwijające się nie będą mogły polegać na fizycznych branżach produkcyjnych, ponieważ zawsze znajdzie się inny kraj chętny do wykonania tej samej pracy taniej. Biedni będą nienawidzieć, i dążyć do ataku na bogatych/posiadających dobra.” Obecnie trwający fizyczny podbój Bliskiego Wschodu i części Afryki Północnej przez Zachód wytworzył potężną grupę słusznie sfrustrowanych ludzi, którzy nie widzą innej drogi jak tylko fizyczne działania terrorystyczne. Właściwie nie widać by proces ten mógł być zatrzymany dopóki Zachód będzie prowadził działania wojenne destabilizujące życie w tamtych rejonach świata jednocześnie przyjmując stamtąd uciekinierów. Ci ludzie są zabijani i żadna zachodnia propaganda demokracji i wolności serwowana obywatelom zachodu nie zmieni ich punktu widzenia. Podobnie nie jest możliwe zastosowanie zachodnich technik Orwellowskiego dwójmyślenia wobec tych ludzi (by żyli w liberalnym dekadenckim zachodzie i jednocześnie byli dobrymi muzułmanami) ponieważ nadal mają oni realistyczne spojrzenie na rzeczywistość. Jedyne co mogą robić to identyczne kontrdziałania- nawracanie i akty terroru by bronić swoją kulturę.

Proces ekspansji znany Orwellowi i opisany w książce 1984 będzie się oczywiście rozszerzał wraz z realizacją planów anglo-amerykańskiego establishmentu podboju całego Bliskiego Wschodu i Azji. Ostatecznie będzie prowadził do zrównania fizycznego terroryzmu z wszelką formą oporu, dedukcji i myślenia zwracając instrumenty państwa i zmanipulowaną dwójmyśleniem większość przeciwko tym grupom oporu. Wojna z terrorem stanie się wojną z mniejszością pozostającą jeszcze przy zdrowych zmysłach.

OGLĄDAJ DALEJ>>>

Psychoterroryzm.
Jak stwierdzono w wyżej cytowanym artykule z 1997 roku jasno potwierdzającym, iż trwa globalna psychologiczna wojna “Żyjemy w czasach wielu prawd. Osoba która ostrzegała przed „zderzeniem cywilizacji” miała bezsprzecznie rację, jednocześnie zobaczymy wyższe niż kiedykolwiek wcześniej poziomy konstruktywnego handlu między cywilizacjami. Czeka nas świetlana przyszłość – która jest jednocześnie bardzo mroczna.” Świat przyszłości będzie formą ciągłego konfliktu pacyfikującego wszelkie formy oporu, czy to fizycznego czy psychologicznego by realizować ekonomiczny i fizyczny podbój. Pasywność i ignorancja będą stałym elementem podbitych społeczeństw przekonanych do tego by “kochały własne zniewolenie” jak pisał Huxley.

Ekspandujące techniki opisane przez Huxleya i Orwella połączą się w nową formę psychoterroryzmu, gdzie ekspandujący globalny system z pogwałceniem prawa będzie wykorzystywał wszelkie techniki dezinformacji i manipulacji przeciwko społeczeństwom krajów narodowych mając na celu zmuszenie ich do zachowań dostosowawczych i ustępstw w drodze do realizacji niejawnych publicznie celów.

Psychoterroryzm będzie używany do zwiększania podziałów i rozniecania konfliktów między grupami, co prowadzić będzie do sytuacji, w której przywódcy muszą zarządzać konfliktami/kryzysami zwiększając swoją władzę i poparcie ogółu społeczeństwa. Wiecznie ekspandujący aparat państwowy może usprawiedliwić swoje istnienie tylko przy wiecznie ekspandującym kryzysie i konflikcie który sam tworzy. Wdrażając psychoterroryzm ekspandujący globalny system posunie się do stosowania warunkowania, “Narko-hipnozy” w postaci chemii, leków, technotroniki, mediów i w ostateczności stosując przemoc. Podczas rewolucji francuskiej stosowano terror by kontrolować podbite społeczeństwo, we współczesnym świecie głównym narzędziem kontroli będzie psychoterror. Społeczeństwa będą kompletnie podbite i kontrolowane, po większości nie zdając sobie z tego sprawy.

Podsumowanie.
Pod wieloma względami psychoterroryzm już jest szeroko zastosowany. Mówi się o wolnym świecie zachodu a jednocześnie społeczeństwa zachodu są najbardziej inwigilowane. Mówi się o pluralizmie, a jednocześnie zakazuje się poruszać tematów politycznie niepoprawnych. Mówi się o wolnym rynku a cały zachodni świat jest zdominowany przez niepłacące podatków, monopolistyczne korporacje, które przejęły globalny handel. Mówi się o pokoju i demokracji prowadząc od 15 lat cały czas wojny na Bliskim Wschodzie i Afryce Północnej gdzie zginęły miliony ludzi oraz wspierając budowę Chińskiego komunistycznego molocha. Mówi się o dobrym życiu a choroby cywilizacyjne eksplodują, gdzie ocenia się, iż co druga osoba będzie chora na raka w kolejnych 2 dekadach. Każe się pomagać uchodźcom i obdarzyć ich miłością jednocześnie bezwzględnie bombardując i wdrażając wojny domowe w ich krajach. Zabijamy ich a potem ratujemy dziwiąc się atakom terrorystycznym…

“Wojna to pokój
Wolność to niewola
Ignorancja to siła.”

Obecne społeczeństwa mają na szeroką skalę uniemożliwioną obiektywną ocenę zdarzeń, działań rządów, nie mówiąc już o działaniach instytucji międzynarodowych. Techniki kiedyś zaobserwowane i rozwinięte w systemach komunistycznych obecnie zostały zaadoptowane na Zachodzie przy jednoczesnym utrzymaniu ciągłości dialektycznej – Zachód dobry, Wschód zły. Standaryzacja informacji w całym zachodnim świecie uniemożliwia zwykłemu obywatelowi wydostanie się z matni psychomanipulacji co doprowadzi w dłuższej perspektywie do lokalnych wojen i następnie globalnej “wojny” pomiędzy blokami opisanej przez Orwella, ponieważ globalne instytucje będą mogły bez skrupułów traktować oderwane od rzeczywistości społeczeństwa jako mięso armatnie wdrażając swój “pokój na świecie”. 

Reklamy

Kolejna próba dokonania agresji na suwerenną Syryjską Republikę Arabską, przez konsorcjum USA/Turcja/wahabickie monarchie Zatoki Perskiej??

Saudyjscy żołnierze

Arabia Saudyjska i jej sojusznicy z krajów arabskich przygotowują ok. 150 tys. żołnierzy do udziału w ewentualnej operacji w Syrii przeciwko Państwu Islamskiemu – informuje telewizja CNN.

Według syryjskiego źródła, na które powołuje się amerykańska telewizja, szkolenia odbywają się na terytorium Arabii Saudyjskiej. Uczestniczą w nich również żołnierze z Egiptu, Sudanu i Jordanii.

Doradca saudyjskiego ministra obrony Ahmed al-Assir oświadczył, że jego kraj jest gotów do udziału w operacji lądowej w Syrii pod warunkiem, że zostanie ona zaakceptowana przed dowództwo koalicji międzynarodowej pod wodzą Stanów Zjednoczonych. Zasugerował on, że decyzja może zapaść na szczycie NATO w Brukseli w przyszłym tygodniu. Sekretarz obrony USA Ashton Carter potwierdził, że podczas spotkania w belgijskiej stolicy będzie omawiana inicjatywa Saudyjczyków.

Brytyjski „Guardian” pisze, że Rijad może wysłać do Syrii do walki z Państwem Islamskim kilka tysięcy żołnierzy, a operacja będzie przebiegać w koordynacji z Turcją. Do Syrii chce wysłać swoje wojska również Bahrajn.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/swiat/20160206/2008080/arabia-saudyjska-operacja-syria.html#ixzz3zPu1N0j0

Sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych Ashton Carter omówi w przyszłym tygodniu w Brukseli z przedstawicielami Arabii Saudyjskiej inicjatywę, dotyczącą udziału Saudyjczyków z operacji lądowej przeciwko Państwu Islamskiemu (organizacja zakazana w Rosji i w wielu innych państwach) w Syrii.

Carter poinformował o tym w czwartek podczas wizyty na amerykańskiej bazie lotniczej Nellis.

Wcześniej doradca saudyjskiego ministra obrony Ahmed al-Assir oświadczył, że jego kraj może wysłać żołnierzy do udziału w operacji lądowej w Syrii, jeśli zostanie ona uzgodniona przed dowództwo koalicji międzynarodowej pod wodzą Stanów Zjednoczonych. Jak podała agencja Reutera, szef Pentagonu przyznał, że został poinformowany o inicjatywie Arabii Saudyjskiej odnośnie jej udziału w operacji naziemnej w Syrii. Według agencji, sekretarz obrony powiedział, że Rijad wyraził gotowość do większego zaangażowania się w walkę z Państwem Islamskim.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/swiat/20160205/1998270/usa-arabia-saudyjska-syria-operacja-ladowa.html#ixzz3zPuszqqi

Władze Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowały w niedzielę, że są gotowe wysłać siły lądowe do Syrii w ramach międzynarodowej koalicji do walki przeciwko Państwu Islamskiemu.

„Nasze stanowisko jest takie, że prawdziwa walka z Państwem Islamskim musi być prowadzona także siłami lądowymi” —  powiedział wiceminister spraw zagranicznych Emiratów Anwar Gargash, którego cytuje agencja Reutera.

Wiceminister podkreślił, że „nie mówimy tu o tysiącach żołnierzy”, a stanowisko Stanów Zjednoczonych w tej kwestii jest niezbędnym warunkiem udziału w operacji ze strony jego kraju.

Wcześniej z propozycją udziału swych wojsk w operacji lądowej w Syrii wystąpiła Arabia Saudyjska. Telewizja CNN poinformowała, że Saudyjczycy i ich sojusznicy szkolą w tym celu do 150 tys. żołnierzy.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/polityka/20160207/2016377/zjednoczone-emiraty-arabskie-syria-operacja.html#ixzz3zUiyJ9vJ

Syryjski minister spraw zagranicznych Walid al-Muallim ostrzegł, że jakakolwiek interwencja wojskowa w wewnętrzne sprawy jego kraju będzie aktem agresji.

— Jakakolwiek interwencja lądowa bez zgody syryjskiego rządu będzie aktem agresji, której stawimy opór.  Ci, którzy nas najadą, wrócą do swych krajów w trumnach — powiedział syryjski minister na konferencji prasowej.

Jak powiedział rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji gen. Igor Konaszenkow, istnieją poważne obawy, że Turcja przygotowuje interwencję wojskową w Syrii. Ponadto Arabia Saudyjska poinformowała o gotowości do udziału w operacji lądowej przeciwko Państwu Islamskiemu w Syrii, jeśli na taką operację zdecydują się przywódcy koalicji pod wodzą Stanów Zjednoczonych. Do Syrii chce wysłać swoje wojska również Bahrajn.

Czytaj więcej: http://pl.sputniknews.com/polityka/20160206/2010713/syria-interwencja-wojskowa.html#ixzz3zPxmQHIH

http://www.prisonplanet.pl/polityka/katar_grozi_interwencja,p2100460804

https://przemex.wordpress.com/2016/02/04/rosyjski-mon-podejrzewa-turcje-o-przygotowanie-inwazji-na-syrie/

Kolejna próba zneutralizowania Syrii, pod auspicjami USA, pod pretekstem „walki z ISIS”, tym razem rękami głównych sponsorów i twórców ISIS, czyli Turcji, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, co zakrawa na absurd. Nie dość że byłby to kolejny akt pogwałcenia suwerenności Syrii i prawa międzynarodowego, z uwagi na fakt że samozwańcza „koalicja do walki z państwem islamskim” nikogo nie pytała o zgodę na działania w Syrii, a przede wszystkim nie pytała o zgodę rządu Syrii, wcześniej oczywiście Syrię demolując rękami tych samych dżihadystów, z którymi udaje że walczy, tworząc w ten sposób pretekst do inwazji na Syrię. Ta agresja spowoduje zwiększenie napięć w regionie a nawet na arenie międzynarodowej, jeżeli rząd syryjski potraktuje wkroczenie wojsk „koalicji” jako akt agresji i podejmie walkę to może doprowadzić do przekształcenia wojny lokalnej w Syrii w wojnę regionalną a w dalszej kolejności globalną. Po za tym jeżeli wojska „koalicji” wkroczą do Syrii to z zajętych obszarów się już nie wycofają, na okupowanych obszarach powstaną małe, słabe państewka, zarządzane przez wahabickich radykałów, zależne od USA i ich sojuszników z Zatoki Perskiej, według planu bałkanizacji Bliskiego Wschodu.

Bałkanizacja Bliskiego Wschodu. Plan Bernarda Lewisa.
W latach 1970 Bernard Lewis opracował politykę, która stała się znana jako “plan Bernarda Lewisa”. To co właściwie Bernard Lewis powiedział, to że Ameryka doprowadzi do pełnej destabilizacji całego świata muzułmańskiego, całego regionu Zatoki Perskiej, ponieważ region ten graniczy z południową Rosją. Wprowadzi się islamski bałagan, chaos, powstania, wojny, wzdłuż południowej granicy Rosji w ten sposób zamierzając zniszczyć Rosję i co za tym idzie Rosję i jej sojuszników.

Ta mapa oparta jest na publikacji “Derivative Assassination: Who Killed Indira Ghandi?”, Lindy de Hoyos (New York: New Benjamin Franklin House, 1985), z pewnymi zmianami.

Po wojnie, zgodnie z hipotetyczną mapą Bernarda Lewisa współczesna Turcja traci wschodnią części Kurdystanu – granica tego nowego kraju- Kurdystanu rozciągającą się od Kaukazu na północy do regionu północnego Iraku i Iranu, a także wschodniej Turcji. Iran podzielony jest na Persję (Iranistan), Arabistan (na południe od dzisiejszego Iranu), podczas gdy duże kawałki ziemi północnego Iranu włączone są do Azerbejdżanu i Turkmenistanu. Nowy Afganistan podzielony jest na trzy części, dwie pozostałe części to Pusztunistan i Beludżystan, ta ostatnia zawiera się w części południowego Iranu. Izrael rozciąga się od Kanału Sueskiego przez cały półwysep Synaj, do północnego Libanu, z kilkoma pół-autonomicznymi regionami, maronickim i druzyjskim. Palestyńczycy są wielkimi przegranymi.

Bernard Lewis służył podczas II wojny światowej jako agent British Arab Bureau, imperialistycznej agencji oskarżanej o utrzymywanie świata arabskiego na słabej pozycji, aby zachować dominację Londynu.

Bernard Lewis jest związany z dwoma zasadniczymi ideami dotyczącymi muzułmanów i świata arabskiego.

Pierwszą jest to, że realne podstawy islamu nie są zakorzenione w świetlanym Bagdadzkim renesansie kalifa Haruna al Rashida z około 800 n.e., w swoim czasie najbardziej zaawansowanej cywilizacji na świecie, ale raczej w nieoświeconym irracjonalizmie al Ghazaliego i jego destruktywnej filozofii świata derwiszów, szejków i nekromantów. W ciągu ponad stu lat, Brytyjczycy starali się kontrolować arabskie i islamskie poczucie tożsamości poprzez znalezienie, rozpowszechnianie i gloryfikowanie najbardziej zacofanych i autodestrukcyjnych tendencji ostatnich 1500 lat historii muzułmanów, starając się wskazywać je jako prawdziwą istotę islamu. Bernard Lewis, gloryfikował irracjonalizm muzułmański w ten sposób przygotowując grunt dla ideologii przypisanej al-Kaidzie.

Drugą ideą Lewisa jest pomysł, że istniejące kraje arabskie są niezgodne z prawem i muszą być podzielone w masę śmiesznych małych krajów, które nie będą w stanie zagrozić ważnym interesom anglo-amerykańskiego imperializmu. W artykule Foreign Affairs z 1992 roku, w którym badał region w następstwie operacji Pustynna Burza (1991 roku), Lewis zaoferował wizję “Libanizacji” całego Bliskiego Wschodu wg schematu libańskiej wojny domowej z 1975 roku:

„Zmierzch panarabizmu opuścił islamski fundamentalizm jako najbardziej atrakcyjna alternatywa dla wszystkich tych, którzy czują, że musi być coś lepszego, prawdziwszego i niosącego nadzieje niż nieudolna tyrania władców i zbankrutowanych ideologii narzucanych im z zewnątrz […] Im bardziej opresyjny jest reżim, tym większe daje wsparcie fundamentalistom poprzez eliminowanie konkurencyjnych opozycjonistów. W przypadku gdy władza centralna jest wystarczająco osłabiona, i nie ma prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, które potrafi zachować system polityczny razem, znika prawdziwe poczucie wspólnej tożsamości narodowej lub nadrzędna lojalność wobec państwa narodowego. Następnie kraj rozpada się „jak to się stało w Libanie” w chaosie kłótni, waśniach, walkach sekt, plemion, regionów i partii”.

Tak więc dzisiejsze rewolucje i akcje militarne są niczym innym jak przewrotem systemów rządzących i dopuszczeniem do władzy skrajnych, fundamentalnych organizacji pod przewodnictwem Bractwa Muzułmańskiego, które doprowadzą do dalszej destabilizacji regionu i tworzenia kolejnych wojen, w których będzie musiał zaangażować się cały świat.
za: http://www.prisonplanet.pl/multimedia/film_wojna_to_pokoj_o,p977431430

przemex

Nie było jeszcze tak zbrodniczej organizacji jak rząd USA – może poza papiestwem…

Paul Craig Roberts
paulcraigroberts.org
9 stycznia 2016

Rząd Stanów Zjednoczonych, jako jedyny na świecie, uparcie twierdzi, że jego prawo i dyktat stoją ponad suwerennością innych państw. Waszyngton narzuca władzę amerykańskich sądów nad obcokrajowcami i rości sobie prawo do narzucania ekstraterytorialnej jurysdykcji swoich sądów na działalność prowadzoną poza granicami kraju, której nie aprobuje Waszyngton bądź amerykańskie grupy interesu. Najpoważniejszym skutkiem waszyngtońskiego lekceważenia suwerenności krajów jest prawdopodobnie rozciąganie przez Waszyngton swojej władzy nad obcokrajowcami na bazie zupełnie bezpodstawnego oskarżenia ich o terroryzm.

Rozważmy kilka przykładów. Najpierw Waszyngton zmusił rząd Szwajcarii do pogwałcenia własnego prawa bankowego, zmuszając ten kraj do uchylenia gwarancji poufności zawartej w prawie bankowym. Szwajcaria jest rzekomo demokracją, jednak jej prawo ustalane jest w Waszyngtonie, przez ludzi, których Szwajcarzy nie wybrali na swoich reprezentantów.

Weźmy „skandal piłkarski”, spreparowany przez Waszyngton, najwyraźniej w celu skompromitowania Rosji. Siedzibą organizacji piłkarskiej jest Szwajcaria, nie powstrzymało to jednak Waszyngtonu od wysłania tam agentów FBI i aresztowania obywateli tego kraju. Wyobraźcie sobie, że Szwajcaria wysyła swoich agentów federalnych do USA, by aresztowali amerykańskich obywateli.

Przypomnijcie sobie grzywnę w wysokości 9 miliardów dolarów, jaką Waszyngton nałożył na francuski bank, bo ten nie uznał w pełni sankcji Waszyngtonu narzuconych na Iran. Takie narzucenie przez Waszyngton kontroli na zagraniczną instytucję finansową jest nawet bardziej bezczelne i nielegalne, kiedy wziąć pod uwagę fakt, że narzucone na Iran sankcje oraz żądanie, by inne kraje również je respektowały, same w sobie są bezprawnymi czynami. W istocie mamy do czynienia z potrójną nielegalnością, ponieważ sankcje zostały narzucone w oparciu o zmyślone i sfabrykowane oskarżenia, które były kłamstwem.

Albo zwróćcie uwagę, jak Waszyngton dowodzi swojej władzy nad realizacją kontraktu pomiędzy francuską firmą stoczniową a rządem Rosji, zmuszając francuską firmę do zerwania umowy, co kosztowało ją miliardy dolarów, a francuską gospodarkę – ogromną liczbę miejsc pracy. Była to kolejna waszyngtońska nauczka dla Rosji za niezastosowanie się do poleceń USA w sprawie Krymu.

Wyobraźcie sobie świat, w którym każdy kraj deklaruje stosowalność swojego prawa za granicą. Na takim świecie panowałby ciągły chaos, a walki prawne i zbrojne wojny pochłonęłyby światowy PKB.

Zdominowany przez neokonserwatystów Waszyngton uważa, że żadne inne kodeksy prawne nie mają znaczenia, jako że to sama historia wybrała Amerykę, by ta narzuciła światu swoją hegemonię. Liczy się tylko wola Waszyngtonu. Nawet prawo nie jest potrzebne, gdyż Waszyngton często zastępuje prawo rozkazami, jak to miało miejsce, kiedy Richard Armitage, zastępca sekretarza stanu (mianowane, a nie wybieralne stanowisko) powiedział prezydentowi Pakistanu, by ten robił, co mu się każe, bo inaczej „zbombardujemy was tak, że wrócicie do epoki kamienia łupanego”.

Spróbujcie sobie wyobrazić, że prezydent Rosji albo Chin wydaje takie polecenie innemu krajowi.

W rzeczywistości Waszyngton faktycznie zbombardował spore obszary Pakistanu, mordując tysiące kobiet, dzieci i starszyznę. Usprawiedliwiał to twierdzeniem o ekstraterytorialności działań militarnych USA w innych krajach, z którymi nie znajduje się on w stanie wojny.

Choć wszystko to brzmi przerażająco, najgorsze przestępstwa Waszyngtonu, popełniane przeciwko innym narodom to te, gdy Waszyngton porywa obywateli innych krajów i umieszcza ich w Guantanamo na Kubie albo w tajnych kazamatach w takich przestępczych państwach, jak Egipt czy Polska, gdzie są przetrzymywani i torturowani z pogwałceniem zarówno prawa USA, jak i prawa międzynarodowego. Te skandaliczne zbrodnie dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że rząd Stanów Zjednoczonych jest najstraszliwszym przestępczym przedsiębiorstwem, jakie kiedykolwiek istniało na Ziemi.

Kiedy neokonserwatywny reżim Georga W. Busha rozpoczął nielegalną inwazję na Afganistan, ten bandycki reżim w Waszyngtonie desperacko potrzebował „terrorystów” dla usprawiedliwienia nielegalnej inwazji, która w świetle prawa międzynarodowego stanowi zbrodnię wojenną. Jednak nie było żadnych terrorystów. Zatem Waszyngton rozrzucił ulotki nad kontrolowanymi przez odpowiednie siły terytoriami, oferując za „terrorystów” nagrody warte tysiące dolarów. Tamtejsi przywódcy lokalnych bojówek albo band najemników, trzymający region pod butem, skorzystali z okazji i łapali każdego bezbronnego człowieka, po czym sprzedawali go Amerykanom za dary.

Jedynym dowodem, że „terroryści” byli terrorystami jest to, że ci niewinni ludzie byli sprzedani Amerykanom jako „terroryści”.

Wczoraj Faez Mohammed Ahmed al-Kandari [Kuwejtczyk] został zwolniony po 14 latach tortur stosowanych przez „Amerykę wolności i demokracji”. Oficer wojskowy USA płk Barry Wingard, reprezentujący Al-Kandari’ego powiedział, że „nie ma żadnych dowodów poza faktem, że jest on muzułmaninem, który znalazł się w Afganistanie w złym miejscu i czasie, wspieranym pogłoskami i pogłoskami opartymi na pogłoskach (opartych na pogłoskach…). Nigdy nie spotkałem się z wykorzystaniem czegoś takiego jako podstawy do wsadzenia kogoś za kratki”. Jeszcze mniej – powiedział płk Wingard – było powodów do wieloletnich wymyślnych tortur, mających na celu wymuszenie przyznania się do rzekomych przestępstw.

Nie łudźcie sie, że zachodnie media przedstawią wam te fakty. Żeby się o tym dowiedzieć, musicie zajrzeć na RT, na stronę Stephena Lendmana lub tutaj.

Zachodnie presstytutki są elementem zbrodniczych operacji Waszyngtonu.

Tłumaczenie: PRACowniA
Artykuł na SOTT.net: The US Government is the most complete criminal organization in human history

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/27/nie-bylo-jeszcze-tak-zbrodniczej-organizacji-jak-rzad-usa/

Sylwester w Kolonii – przestępstwa seksualne i radykalizowanie się europejskiego społeczeństwa.

Harrison Koehli

Wszyscy słyszeliśmy, co się wydarzyło w Kolonii w noc sylwestrową. Grupa 1000 uchodźców rzekomo zrobiła zadymę na głównym placu miasta, pijąc, odpalając petardy w tłum, okradając ludzi i napastując seksualnie ponad 100 kobiet. Według kolońskiej policji zarejestrowano ponad 200 przypadków napaści seksualnych. Efektem tych zajść jest atmosfera strachu oraz gwałtowne reakcje w stosunku do władz – od lokalnej policji po przywódców Niemiec. Jest to „terroryzm seksualny” w najgorszym wydaniu, dowód, że niemiecki eksperyment z wielokulturowością oraz polityka witania z otwartymi ramionami uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej okazały się kompletnym fiaskiem. Relacje z wydarzeń i reakcje są jednoznaczne.

Ale czy takie przedstawianie sytuacji jest uzasadnione? Raczej nie. Nie mamy nawet jasnego obrazu, co się dokładnie stało w Kolonii w tamtą noc. Fakt, że wszystkie media są zgodne – w kraju, gdzie są one kontrolowane przez CIAwskazuje raczej na „operacyjny” i ukartowany charakter relacjonowania, a może nawet i samego zajścia.

Jak dotąd, na dostępnym nagraniu wideo z miejsca zajścia można zobaczyć spory tłum młodych ludzi (głównie mężczyzn) na placu, niektórzy wyraźnie popijają, kilku strzela petardami w niebo, a niektórzy – w tłum. Zasadniczo, duża grupa lub kilka mniejszych grup nastolatków i dwudziestoparolatków zachowuje się jak nastolatki i dwudziestoparolatki w większości zachodniego świata – nieodpowiedzialnie i „po prostu się zabawiając”. Na filmach nie widać serii ataków na tle seksualnym na kobiety w tej okolicy, dokonanych przez nieznaną liczbę tych młodych mężczyzn, co jednak z pewnością także miało miejsce. Według zeznań ofiar narzucały im się grupy młodych mężczyzn o wyglądzie przybyszów z Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej. Kobiety były obmacywane, niektóre z nich zostały obrabowane, a co najmniej jedna bądź dwie podobno zgwałcone.

 

 

Policja zidentyfikowała 32 podejrzanych, z czego 18 lub 19 ubiegało się ostatnio o azyl. Według innych doniesień podejrzani to dziewięciu Algierczyków, ośmiu Marokańczyków, pięciu Irańczyków, czterech Syryjczyków, trzech Niemców, jeden Serb i jeden Amerykanin.

Trudno się zorientować co do liczby osób rzeczywiście zaangażowanych w te incydenty; wśród podejrzanych niektórzy są prawdopodobnie niewinni, z kolei inni mogą z dużym prawdopodobieństwem pozostać niezidentyfikowani. Jednak obejrzane filmy i relacje, które przeczytałem, wskazują na to, że mężczyźni, którzy dopuścili się tych ataków, byli raczej częścią znacznie mniejszej grupy, liczącej być może 30-40 mężczyzn, jak opisała to jedna z ofiar. (Jeśli ktoś z naszych czytelników dysponuje informacjami wskazującymi na coś innego, mówiące inaczej, prosimy o notkę w komentarzach.) Ma to sens. Doniesienia medialne są go pozbawione.

Zastanówcie się. Czytając relacje ze źródeł tzw. głównego nurtu, można myśleć, że wszyscy mężczyźni – cały 1000 – na placu wzięli udział w napaści, ponieważ tak to przedstawia mainstream. Ale jak to ustalono? Mamy sobie wyobrazić, że każdy mężczyzna z tego tłumu bierze udział w zbiorowym ataku na 100-200 kobiet? Może się mylę, ale nie sądzę, żeby którakolwiek z kobiet coś takiego zgłosiła. Znacznie bardziej prawdopodobne jest to, że kobiety zaatakowała jakaś mniejsza grupa dewiantów (powiedzmy 20-30), jak to opisują świadkowie.

Niezależnie od liczby sprawców, wydaje się, że napaści były, przynajmniej do pewnego stopnia, zaplanowane z wyprzedzeniem, szczególnie wziąwszy pod uwagę, że podobne ataki miały miejsce w Finlandii, Szwecji, Szwajcarii i Austrii. Z tego powodu niemiecki minister sprawiedliwości podejrzewał, że były one skoordynowane. Wygląda na to, że przynajmniej do zaplanowania zgromadzenia na miejskim placu wykorzystano media społecznościowe, choć nie ma żadnych oznak, że nawoływano tam do okradania i napastowania kobiet. Jeśli tak było, to użyto do tego innych platform, być może wśród mniejszej, wybranej grupy.

Od czasu ataków odbyły się demonstracje wzajemnie opozycyjnych grup – jedne opowiadały się po stronie uchodźców, inne przeciwko nim, a „nieznani sprawcy” atakowali przypadkowych uchodźców. Partia Merkel zaproponowała zaostrzenie przepisów w zakresie ubiegania się o azyl, a niektórzy politycy wzywają do deportacji.

Kryzys uchodźców umieszczony w kontekście

Zanim przejdę do reakcji społeczeństwa i mediów na te ataki, chciałbym szybko uporać się z kilkoma sprawami. Po pierwsze, kryzys uchodźców nie istniałby, gdyby UE nie pokłoniła się przed wolą USA i gdyby NATO pod kierownictwem USA (i Izraela) nie obrało sobie za cel zniszczenie jednego kraju po drugim na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. Kaddafi, zanim jego kraj został zniszczony a on sam zlinczowany, ostrzegał przywódców UE, że do tego dojdzie – i miał rację. Nic z tego by się stało, gdyby USA, z tchórzliwym, uległym przyzwoleniem Europy, nie zniszczyły Bliskiego Wschodu.

Po drugie, kiedy już Turcja otworzyła wrota, a media wywierały naciski na opinię publiczną, kraje europejskie nie miały innego wyboru, jak tylko zaakceptować uchodźców. Z moralnych i praktycznych względów nie mogły po prostu zamknąć swoich granic i nie wpuścić nikogo. Co zrobić z milionami ludzi? Pytanie do krytyków niemieckiej polityki „otwartych drzwi”: jak miałaby wyglądać oparta na współczuciu i zdrowym rozsądku odpowiedź ze strony Europy na kryzys uchodźców? Nawet gdyby istniał przyzwoity i skuteczny sposób zawrócenia tej ogromnej liczby ludzi, nie przeszkodziłoby to w przedostaniu się elementów przestępczych lub terrorystycznych, gdyby chcieli się dostać do Europy. Wydaje mi się, że kraje europejskie zostały wmanewrowane w sytuację niemal niemożliwą do rozwiązania. Celowo.

Po trzecie, po prostu nie znamy demografii tej populacji uchodźców. Nie wiemy, skąd są (wielu ludzi z innych krajów używa podrobionych syryjskich dokumentów, ponieważ wydaje im się, że dzięki temu będą lepiej traktowani). Większość ucieka ze stref ogarniętych wojną, ale wielu z nich jest również uchodźcami ekonomicznymi (tzn. ich życie nie było szczególnie zagrożone, ale w Europie widzą szansę na poprawę swojej sytuacji finansowej). Bardzo niewielu z nich to prawdopodobnie „dżihadyści”.

Po czwarte, jak w każdej populacji, niewątpliwie znajdzie się tam element przestępczy. Skoro 1 na 100 osób jest klinicznym psychopatą (przy ostrożnych szacunkach), oznacza to, że ​​w zeszłym roku do Niemiec mogło przybyć ponad 10 tysięcy psychopatów. I to nie licząc zwykłych przestępców różnej maści. Dodajcie do tego wahabickich dżihadystów, którzy rozmyślnie zostali wysłani do Europy. Ale pamiętajcie też, że przy odsetku 1%, w Niemczech jest (średnio biorąc) aż 800 tysięcy niemieckich psychopatów.

Większość ludzi prawdopodobnie nie potrafi mieć na uwadze tych wszystkich elementów jednocześnie. Głupi ludzie dochodzą do głupich wniosków; zdarza się to również ludziom całkiem inteligentnym, zwłaszcza kiedy są manipulowani emocjonalnie. Tak więc istnienie nawet stosunkowo znikomej liczby wyrzutków społecznych, dżihadystów czy primadonn, domagających się specjalnych warunków, wystarcza, aby doprowadzić europejskich oszołomów do przyjęcia założenia, że wszyscy uchodźcy są gwałcicielami, terrorystami i chciwymi darmozjadami. (Ukłony dla Donalda Trumpa!) I dokładnie w taki sposób reaguje na nowe zagrożenie uchodźcami statystyczny europejski świr: faszyzmem i rasizmem. Wszystko zgodnie z planem. Andrew Korybko podsumował to następująco:

Wojny na Iraku, Libii i Syrii stworzyły poważny kryzys humanitarny, gdzie miliony ludzi zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów i do statusu zewnętrznego lub wewnętrznego uchodźcy. Pracując ręka w rękę z Turcją Erdogana, Stany Zjednoczone kusiły miliony Syryjczyków do opuszczenia swojego kraju i osiedlenia się na ziemiach północnego sąsiada tylko po to, żeby później zostali strategicznie „uwolnieni” i wypędzeni do Europy za pośrednictwem siatki powiązanych z agencjami wywiadowczymi handlarzy ludźmi i narkotykami.

Zgodnie z przewidywaniami Unia Europejska i tranzytowe państwa bałkańskie zostały zalane bezprecedensowym napływem ludzi, którzy byli strategicznie skierowani przeciwko nim, o co – należy przypomnieć – USA chodziło. Krajowe podziały polityczne i tożsamościowe, które ten fizyczny szturm zaostrzył, szybko rozwinęły się w przepaść pomiędzy spolaryzowanymi stanowiskami i w fizyczny aktywizm, kulminując w postaci z góry zadanej, niestabilnej mieszanki składników społecznych i potęgując zagrożenie kolorową rewolucją we wszystkich krajach północnej i zachodniej Europy (z podobnym ryzykiem objawiającym się obecnie na Bałkanach, zwłaszcza w Serbii i Macedonii).

Na polecenie i z odrobiną przewodnictwa te konkurencyjne czynniki krajowe (obóz pro-„uchodźczy”, obóz anty-„uchodźczy” oraz sami „uchodźcy”) mogą być wmanipulowane w czysto hobbesowski konflikt między sobą albo z rządem, stanowiąc utajone asymetryczne zagrożenie, które bez wątpienia będzie mocno trzymać wszystkich niezdecydowanych przywódców politycznych (czyli tych, którzy biorą pod uwagę pragmatyczne stosunki z Rosją i Chinami) pod wymuszonym społeczno-politycznym wpływem USA.

Kryzysem uchodźców manipulowano od samego początku z zamiarem doprowadzenia do dokładnie takiej reakcji. Grając na zacnym, choć być może nieco naiwnym uczuciu współczucia ludzi – tylko po to, żeby natychmiast zwrócić je przeciwko nim w postaci wyprodukowanego terroryzmu – rzeczywiste władze nie tylko pokazują, co sądzą o przyzwoitych ludziach, ale i używają ludzkiego współczucia do przekształcenia europejskiego społeczeństwa w rasistów, a ostatecznie – w faszystów. Taki był plan USA i jak na razie bardzo dobrze im idzie. Europejskie społeczeństwo jest dzielone w ramach procesu podbijania go przez nieludzką ideologię rządzących psychopatów.

Kto będzie zwycięzcą? Wygląda na to, że niektórzy (w tym zazwyczaj bystry Korybko) uważają, iż prawdziwe niebezpieczeństwo stanowią uchodźcy, że będą oni mieli „szariatujący” wpływ na społeczeństwa europejskie, tworząc w jego obrębie gniazda terroru, które następnie będą mogły być wykorzystane w podrobionych „kolorowych rewolucjach”, po których Europa będzie krzyczeć: „Allah Akbar!” Bardzo w to wątpię. Jacyś opętani dżihadyści mogą sobie tego życzyć, ale są oni jedynie narzędziem w rękach „wyższych władz”, potrzebnym do realizacji zgoła innego planu. Zanim Europę ogarnie „prawo szariatu”, nastąpi kolejny holocaust.

Bardziej prawdopodobny jest inny scenariusz: kolorowa rewolucja zrodzi się naturalnie. Najlepszym sposobem, żeby zmienić kraj w faszystowski, jest zmanipulowanie jego narodu tak, żeby sam się tego dopominał. Wahabicka mniejszość to tylko środek, który doprowadzi do neonazistowskich masówek i ostatecznie do jakiejś formy obozów koncentracyjnych – początkowo do czasowego przetrzymywania uchodźców, potem obejmie urodzonych w Europie muzułmanów, a w końcu wszystkich dysydentów. A w międzyczasie osłabiona Europa, zajęta wewnętrzną polaryzacją i konfliktami, stanie się Europą całkowicie uległą.

Seksualny terroryzm, przestępstwo seksualne czy wymyślony kryzys?

Wracając do naszego wydarzenia (wydarzeń), odpowiedź była typowa: podsycenie ognia konfliktu rasowego. Peter Schwarz pisze na/ dla stronie World Socialist Web Site:

W każdym razie, zważywszy na brak opartego na faktach potwierdzenia tego, co w tej chwili jest zaledwie domniemaniem, zaciekła reakcja prasy da się wytłumaczyć wyłącznie w kategoriach politycznych. Partie polityczne i media rozpoczęły kampanię, która przez wiele lat była w Niemczech uważana za niemożliwą.

Około 70 lat po upadku Trzeciej Rzeszy media wykorzystują tego samego typu odrażające stereotypy rasowe, z otwartymi odwołaniami do paranoidalnych obsesji seksualnych, w jakich specjalizowali się naziści. Po raz kolejny bezczelne niemieckie media przywołują obrazy czystych nordyckich kobiet, na których żerują ciemnoskórzy Untermenschen (podludzie).

W sobotę magazyn Focus umieścił na okładce wizerunek nagiej kobiety, której ciało było pokryte czarnymi odciskami dłoni. W weekendowym wydaniu Süddeutsche Zeitung znalazł się wizerunek ciała białej kobiety z czarną ręką, chwytającą jej genitalia. Gazeta rozpowszechniała ten obraz również na Facebooku.

To jest w zasadzie to, czego chcą ludzie odpowiedzialni za powstanie tego kryzysu uchodźców. Obejrzyjcie na przykład te wywiady z mieszkańcami Kolonii:

 

 

Ludzie naprawdę nie mogą nic na to poradzić, nasze umysły są tak skonstruowane, że pracują w oparciu o dość automatyczne rozpoznawanie schematów i stereotypów. A jeśli o tym nie wiemy, bądź nie pamiętamy, i nie bierzemy tego pod uwagę przy aktywnym rozumowaniu, to naturalnie pozwalamy temu procesowi zachodzić nieświadomie. Wynik łatwo przewidzieć: ponieważ niektórzy osobnicy o wyglądzie charakterystycznym dla mieszkańców Bliskiego Wschodu lub Afryki Północnej napastowali seksualnie kobiety, możliwe, że następny tak samo wyglądający osobnik, jakiego zobaczysz, może być przestępcą seksualnym. To nonsens, ale jednocześnie w dużej mierze nieunikniona reakcja. Wystarczy spojrzeć na tę starszą kobietę na powyższym nagraniu. Wydaje się być przyzwoitą panią, ale po tych atakach automatycznie zastanawia się, czy następny spotkany mężczyzna, wyglądający na Araba, nie będzie gwałcicielem. Nie tylko większość uchodźców – o ile nie wszyscy – zostanie zaklasyfikowana do tego „typu”, tak będzie również z nie-uchodźcami, jak w przypadku tych dwóch czarnoskórych mężczyzn na wideo.

W rezultacie efektu domina, oczywiście, przedstawiciele ras innych niż biała będą w Europie dalej marginalizowani i dyskryminowani, co z kolei zwiększy prawdopodobieństwo, że ​​większa ich liczba będzie przejawiać czasem „antyspołeczne” zachowania. Jeśli ten proces będzie trwał dostatecznie długo, pierwotnie fałszywa charakterystyka nie-białych jako „niepożądanych” stanie się rzeczywistością.

Trudno jest uciec od takiego wewnętrznego szufladkowania. Spójrzmy, co Korybko napisał w artykule linkowanym powyżej:

Tylko jednostki, które przybyły do kraju motywowane chciwością czy ideologią, mogą kiedykolwiek pomyśleć o popełnieniu takiego przestępstwa, nie mówiąc już o uknuciu go wraz z około tysiącem szczwanych pomagierów.

Przede wszystkim, wciąż jeszcze nie ma dowodów, że cały tysiąc „wspólników” był w zmowie. I takie założenie jest śmieszne. Kultura gwałtu jest głęboko zakorzeniona w Niemczech, nie jest to zjawisko importowane:

Niemiecka kultura gwałtu jest głęboko zakorzeniona w naszej zbiorowej psychice. Napastowanie seksualne, a nawet gwałty, zdarzają się każdego roku na dużych imprezach, takich jak Oktoberfest (święto piwa). „Już sama tylko wyprawa do WC jest wyzwaniem: jeśli jesteś kobietą, masz jak w banku, że na odcinku 15 metrów zaliczysz ze trzy uściski od podpitych nieznajomych, dwa klapsy w tyłek, ktoś ci zadrze kieckę a ktoś inny celowo ochlapie ci piwem dekolt”, napisały w Süddeutsche Zeitung Karoline Beisel i Beate Wild w 2011 roku. Średnio każdego roku na Oktoberfest zgłaszanych jest 10 gwałtów. Szacunkowa liczba niezgłoszonych przypadków wynosi 200.

Badanie w zakresie warunków życia, bezpieczeństwa i stanu zdrowia kobiet w Niemczech z 2004 roku wykazało, że 13 procent niemieckich kobiet doświadczyło jakiejś przestępczej formy przemocy seksualnej. To skandal, że tylko 8 procent z tych kobiet złożyło skargę na policji. Jeśli uwzględni się wielokrotne skargi, liczba ta spada do 5 procent. Oznacza to, że 95 procent kobiet w Niemczech, które doznają przemocy seksualnej, nie zgłasza tego na policję. […]

Nikt nie zaprzecza, że wśród imigrantów lub wyznawców islamu znajdą się również winni popełnienia przestępstw seksualnych. Ale działać tak, jakby„zaprogramowała” ich do tego ich kultura, przy jednoczesnym usprawiedliwianiu na różne sposoby i bagatelizowaniu przestępstw popełnianych przez białych Niemców, zawsze będzie rasistowskim podżeganiem.

Najbardziej oczywistą konkluzją, jaka wynika z dyskusji na temat wydarzeń w Kolonii, jest jak na razie to, że Niemcy mają problem z seksizmem i problem z rasizmem. Oba są głęboko zakorzenione i nie były „zaimportowane”.

Musimy poczekać na wyniki dochodzenia. Jak dotąd, dwóch z aresztowanych to Marokańczycy (później zwolnieni). Podobnie jak a atakami w Paryżu, gdzie początkowe doniesienia medialne malowały sprawców jako syryjskich uchodźców (choć wszyscy zidentyfikowani podejrzani okazali się obywatelami europejskimi), coś podobnego jest możliwe i w tym przypadku. W tym momencie nie wiemy. Sprawcami mogli być urodzeni w Niemczech młodzi bezrobotni z różnych środowisk, którym zapłacono za określone działania i wypowiedzi. Zobaczcie relację tego uchodźca w Kolonii (ok. 3:30):

 

 

Jeśli to, co mówi, jest prawdą, wygląda na to, że jakaś mała grupa zainicjowała celowanie petardami w tłum. Niebezzasadne byłoby przypuszczenie, że zgromadzenie zostało zinfiltrowane, a może nawet było zorganizowane w celu infiltracji i wykorzystania, tak żeby działania nielicznych doprowadziły do zdemonizowania całej grupy, dodatkowo wzmacniając nastroje rasistowskie i kampanie o poparcie dla skrajnie prawicowych partii i neonazistowskich elementów niemieckiego społeczeństwa.

Reakcja policji również była niezrozumiała. Niemiecka policja doskonale wie, jak stłuc na kwaśnie jabłko demonstrantów, protestujących i dzikich lokatorów – robią to rutynowo. Jednak w tym przypadku ponoć trzymała się na uboczu, obserwowała rozwój wypadków i nie ingerowała. Nie wezwała również wsparcia, żeby poradzić sobie z sytuacją, którą uznała za niebezpieczną. Według relacji była to „decyzja polityczna”. Tak. Policja robi (albo ignoruje), co się jej każe. Jeśli nie postępuje zgodnie z normalną procedurą kontrolowania zamieszek, to dlatego, że tak chciał ktoś plasujący się wysoko w łańcuchu dowodzenia.

Istnieją już raporty, że niemiecka policja początkowo tuszowała zamieszanie / chaos/ zajście (i podobne oskarżenia pochodzących ze Szwecji). Jeden z niemieckich policjantów podobno powiedział dziennikarzom z Bild, że „organy ścigania nie mogą skutecznie walczyć z przestępstwami wśród uchodźców, bez narażenia się na oskarżenia o nadmierną przemoc lub rasizm, a jednocześnie umniejsza się znaczenie wielu niebezpiecznych incydentów lub utrzymuje je w tajemnicy, aby zachować pożądaną statystykę”:

Kiedy jednak trzeba skontrolować uchodźcę, policja nie może go aresztować, nawet na chwilę – powiedział oficer, powołując się na „polecenia/ rozkazy przełożonych”, zakazujących używania metod przymusu. „Nasza krajowa zasada brzmi: lepiej pozwolić mu uciec”.

Teraz zestawcie tę politykę na przykład z reakcją na ostatni antymuzułmański protest PEGIDY. Nie dalej jak wczoraj około 250 chuliganów, wyglądających na Niemców, zrobiło zadymę, niszcząc sklepy zagranicznych właścicieli, wykrzykując rasistowskie hasła i terroryzując kolorową ludność. Ponad 200 z nich członkowie LEGIDY, czyli lipskiej gałęzi PEGIDY – zostało aresztowanych przez policję. Gotowe do użycia armatki wodne czekały nieopodal. Nic takiego nie wyciągnięto na Sylwestra.

 

 

Co mogło być powodem takiej „demobilizacji”? Jeśli policja i politycy rzeczywiście ukrywają fakt udziału uchodźców w tych przestępstwach, ażeby zapobiec kształtowaniu się w społeczeństwie negatywnej opinii uchodźcach w ogólności, to nienajlepiej im to wychodzi. Albo są aż tak głupi, albo wchodzi w grę coś innego. Jeśli świadomie unika się aresztowania przestępców, prawdopodobnie jest ku temu powód. Być może ci przestępcy są opłacani przez kogoś posiadającego władzę i wpływy, kto postarał się, żeby nie zostali aresztowani. A może nie są aresztowani, ponieważ jakieś czynniki chcą, by pozostali na wolności, żeby mogli powtórzyć swoje wyczyny w celu dalszej destabilizacji Niemiec. Na chaosie z pewnością korzystają skrajnie prawicowe partie.

Pomyślcie o tym; jak trzeba być głupim, by nie zdawać sobie sprawy, że umożliwiając niewielkiemu segmentowi społeczeństwa zaangażowanie się w zachowania antyspołeczne, ponieważ nie chce się, żeby społeczeństwo wykształciło sobie negatywną opinię o tym segmencie, osiągnie się dokładnie odwrotny skutek? Wystarczy, że reszta społeczeństwa stanie się świadoma antyspołecznych zachowań tego małego segmentu i faktu, że pozwala się, by uszło mu to na sucho.

Niemcy i ich przywódcy stają przed prawdziwym dylematem. W tym samym położeniu jest Europa. Jej przywódcy mogą dalej po prostu naginać się do okoliczności, w którym to przypadku skrajna prawica będzie nadal zyskiwać popularność. Albo mogą przyjąć taktykę gestapo i nadzorować całą populację imigrantów bądź umieścić ich w obozach wbrew ich woli, jednak w tym przypadku wykonają robotę skrajnej prawicy, stając się nią. Jednak niezależnie od tego, czy taki scenariusz zrealizuje lewica czy prawica, będzie to spełnieniem marzeń patokracji.

W tym momencie niewiele można zrobić. Europa ma w zasadzie wybór między jednym typem faszyzmu i… innym typem faszyzmu. I w taki czy inny sposób będą go mieli. Niewiele mogli byli zrobić, by temu zapobiec, oczywiście z wyjątkiem odmowy stania się wasalami USA. Być może najlepszym teraz wyjściem dla europejskich przywódców jest po prostu kierowanie się zdrowym rozsądkiem. Uchodźcy nie przestaną nadciągać. (Według niemieckiego ministra do Europy dotarło dopiero 10% „fali” uchodźców. Oznacza to napływ dodatkowych 10 milionów w ciągu najbliższych lat.) Jeżeli są wśród nich przestępcy, należy traktować ich jak przestępców. Przeprowadzać dochodzenia, aresztować. Postarać się uzbroić ludzi w podstawową wiedzę psychologiczną. Tak jak występowanie kryminalistów w populacji Niemców nie oznacza, że wszyscy Niemcy są przestępcami, obecność przestępców wśród uchodźców nie znaczy, że wszyscy uchodźcy są przestępcami ani że powinni być traktowani jak przestępcy.

W zdecydowanej większości uchodźcy nie są fanatycznymi dżihadystami. Nawet w swoich krajach (takich jak Libia i Syria) tego typu oszołomy stanowią skąpą mniejszość – zupełnie tak samo, jak to jest w każdym kraju, w tym w Niemczech, które mają swoją własną odmianę fanatycznych opętańców. Choć niewątpliwie niebezpieczni, najprawdopodobniej są nieliczni. Jednak umysł tłumu jest, jaki jest, i wydarzenia oraz ich relacjonowanie w taki sposób jak ten sylwestrowy doprowadzi tylko do wrzucenia wszystkich muzułmanów do jednego worka. I o to właśnie chodzi. Muzułmanie są nowymi Żydami.

Europejczycy powinni rozumieć, co się naprawdę dzieje: jest to celowa próba umniejszenia wagi rzeczywistych potrzeb i aspiracji setek tysięcy uchodźców poprzez kojarzenie ich z patologiczną, przestępczą mniejszością. Jest to także celowa próba zneutralizowania europejskiej suwerenności i politycznej skuteczności poprzez tworzenie i eksploatowanie „sekciarstwa” (fanatyzmu religijnego) i konfliktów wewnętrznych. O ile ​​Europejczycy nie wezmą się w garść i nie nauczą się naprawdę myśleć, najbardziej ucierpią niewinni ludzie, albowiem większość jest niewinna.

Komentarz SOTT:

 

Harrison Koehli pochodzi z Edmonton. Ukończył studia muzyczne, jest redaktorem w wydawnictwie Red Pill Press, a jako wybitny znawca zagadnień z zakresu ponerologii brał udział w kilku północnoamerykańskich programach radiowych. Poza muzyką i książkami Harrison lubi delektować się tytoniem i boczkiem (często jednocześnie), a nie lubi telefonów komórkowych, warzyw i faszystów.

Tłumaczenie: PRACowniA

https://pracownia4.wordpress.com/2016/01/23/sylwester-w-kolonii-przestepstwa-seksualne-i-radykalizowanie-sie-europejskiego-spoleczenstwa/

Islamski holocaust: Wojny prowadzone przez Zachód zabiły co najmniej 4 miliony Muzułmanów.

Szok i przerażenie… i śmierć, dużo śmierci

„Reprezentowaną przez nas postawę moralną obnaża kompletny brak zainteresowania ofiarami naszych zbrodni i odmowa dochodzenia prawdy na ich temat. Faktycznie zakazujemy prowadzenia dochodzeń. Nasze zbrodnie przeciwko słabszym uznajemy za tak normalne, jak powietrze, którym oddychamy. Ponosimy za nie odpowiedzialność jako podatnicy, obywatele zachodnich społeczeństw, w których możemy wywierać wpływ na prowadzoną politykę. Ponosimy również winę za to, że nie zadbaliśmy o wypłatę odszkodowań; że udzielamy schronienia i zapewniamy nietykalność sprawcom; że pozwalamy, aby straszliwe fakty zostały zapomniane. Nasze mordercze czyny mogą być usprawiedliwione jedynie przy heglowskim założeniu, iż mieszkańcy Afryki i Azji są ‚tylko rzeczami,’ a ich życie ‚nie ma żadnej wartości’ – postawa zgodna z praktyką, co nie uchodzi uwadze ofiar, które mogą wyciągnąć własne wnioski o ‚moralnej ortodoksji Zachodu.’” Noam Chomsky

„Gdyby dziennikarze wykonali swoją pracę, gdyby zakwestionowali i prześwietlili propagandę zamiast ją wzmacniać, setki tysięcy irackich mężczyzn, kobiet i dzieci prawdopodobnie żyłyby nadal; miliony nie uciekłyby ze swoich domów; możliwe, że nie doszłoby do wybuchu sekciarskiej wojny między sunnitami i szyitami, a niesławne Państwo Islamskie nie miałoby okazji zaistnieć. Nawet teraz – chociaż miliony ludzi wyległy na ulice na znak protestu – większa część opinii publicznej krajów zachodnich ma niewielkie pojęcie o skali zbrodni popełnionych przez nasze rządy w Iraku. Jeszcze mniej osób zdaje sobie sprawę, że 12 lat przed inwazją (z 2003 roku) włodarze USA i Wielkiej Brytanii wprawili w ruch holokaust odmawiając ludności cywilnej Iraku podstawowych środków do życia.” John Pilger

Nafeez Ahmed
Ofiary bez wartości
8 kwietnia 2015

W kwietniu organizacja Lekarze na rzecz Odpowiedzialności Społecznej (Physicians for Social Responsibility – PRS) z Waszyngtonu opublikowała wyniki przełomowego badania, które zawiera konkluzję, iż od ataków z 11 września 2001 liczba ofiar pierwszej dekady „wojny z terroryzmem” wyniosła co najmniej 1.3 miliona, choć może być równa 2 milionom.

97-stronicowy raport nagrodzonej Noblem grupy jest pierwszym, w którym zestawiono całkowitą liczbę cywilów zabitych podczas dowodzonych przez Stany Zjednoczone i Wielką Brytanię interwencji antyterrorystycznych w Iraku, Afganistanie i Pakistanie.

Dokument PSR został sporządzony przez interdyscyplinarny zespół czołowych ekspertów w dziedzinie zdrowia publicznego, w tym dr Roberta Goulda, dyrektora świadczeń zewnętrznych i edukacji pracowników służby zdrowia w Centrum Medycznym Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco, oraz profesora Tima Takaro z Wydziału Nauk Medycznych Uniwersytetu Simona Frasera.

Anglojęzyczne media niemal całkowicie go zignorowały, mimo że był to bezprecedensowy, podjęty przez jedną z wiodących światowych organizacji zdrowia publicznego wysiłek, aby w oparciu o solidną podstawę naukową określić liczbę śmiertelnych ofiar „wojny z terroryzmem.”

Uwaga luki

Dr Hans von Sponeck, były asystent sekretarza generalnego ONZ, opisał sprawozdanie PSR jako „znaczący wkład w zmniejszanie różnic między wiarygodnymi szacunkami wojennych ofiar, zwłaszcza wśród ludności cywilnej Iraku, Afganistanu i Pakistanu, i tendencyjnymi, zmanipulowanymi, a nawet sfałszowanymi bilansami.”

Raport dokonuje przeglądu wcześniejszych kalkulacji liczby ofiar „wojny z terroryzmem.” Jest bardzo krytyczny wobec wyniku, który media nurtu głównego uznają za autorytatywny i cytują najczęściej; chodzi o Liczbę Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) szacowaną na 110.000. Wyprowadzono ją z zestawienia medialnych doniesień o zabójstwach cywilów; raport PSR zidentyfikował poważne braki i problemy metodologiczne tego podejścia.

Od rozpoczęcia wojny w mieście An-Nadżaf pochowano 40.000 ludzi, tymczasem IBC odnotowała w tym samym okresie tylko 1.354 zgony. Przykład ten pokazuje, jak ogromna istnieje różnica między ustaleniami IBC i rzeczywistą liczbą zabitych – w tym przypadku ponad 30-krotna.

Takie rozbieżności charakteryzują całą bazę danych IBC. W pewnym okresie roku 2005 IBC zarejestrowała tylko trzy naloty, podczas gdy ich ilość w badanym sezonie faktycznie wzrosła z 25 do 120. Raz jeszcze mamy do czynienia z 40-krotną różnicą.

Według PSR studium dziennika medycznego Lancet, które do roku 2006 zliczyło 655.000 irackich ofiar (co dzięki ekstrapolacji daje ponad milion zabitych do dnia dzisiejszego), było najwyraźniej o wiele bardziej dokładne niż rezultat IBC. W istocie raport potwierdza zgodność epidemiologów co do rzetelności analizy Lancetu.

Pomimo garści zasadnych zarzutów metodologia statystyczna, jaką zastosował dziennik to uniwersalny standard określania ilości zgonów w strefach konfliktów, wykorzystywany przez agencje międzynarodowe i rządy.

Upolityczniona negacja

PSR zweryfikowała metodologię i sposoby konstruowania innych badań, które podały mniejszą liczbę ofiar śmiertelnych – jak chociażby pracy zamieszczonej na łamach Journal of Medicine z New England – i które cechował szereg poważnych ograniczeń.

Wymieniona analiza pominęła obszary ogarnięte najcięższymi walkami i przemocą, czyli Bagdad, Al-Anbar i Niniwę, dokonując regionalnej ekstrapolacji w oparciu o błędne dane IBC. Nałożyła również „motywowane politycznie obostrzenia” na gromadzenie i przeglądanie danych – wywiady zostały przeprowadzone przez irackie Ministerstwo Zdrowia, które było „całkowicie zależne od okupanta” i pod presją USA odmówiło ujawnienia informacji o zarejestrowanych zgonach.

W szczególności PSR sformułowała ocenę zarzutów Michaela Spageta, Johna Slobody i innych, którzy zakwestionowali metody zbierania danych przez Lancet uznając je za potencjalnie fałszywe. PSR wykryła, że wszystkie te twierdzenia były błędne.

Kilka „uzasadnionych zarzutów,” konkluduje PSR, „nie podważa wyników badań Lancetu jako całości. Liczby te nadal są najlepszymi dostępnymi szacunkami.” Rezultaty Lancetu potwierdzają również dane z nowej analizy PLoS Medicine identyfikującej co najmniej 500.000 spowodowanych przez wojnę zgonów Irakijczyków. W ujęciu ogólnym PSR wnioskuje, iż najbardziej prawdopodobna liczba cywilów zabitych w Iraku od 2003 roku do chwili obecnej wynosi około 1 miliona.

Ponadto badanie PSR dodaje co najmniej 220.000 i 80.000 Afgańczyków i Pakistańczyków zmarłych bezpośrednio lub pośrednio wskutek amerykańskiej wojny: „zachowawczy” szacunek łączny to 1.3 miliona. Rzeczywista liczba „może z łatwością przekraczać 2 miliony.”

Jednakże nawet studium PSR cierpi na ograniczenia. Po pierwsze, od 11 września 2001 „wojna z terrorem” nie była niczym nowym, lecz jedynie przedłużeniem dotychczasowej polityki interwencyjnej w Iraku i Afganistanie.

Po drugie, ogromne ubytki w zbiorze danych z Afganistanu oznaczały, iż analiza PSR najpewniej zaniżyła skalę tamtejszego zabijania.

Irak

TAL AFAR, IRAQ - JANUARY 18: Samar Hassan, 5, screams after her parents were killed by U.S. Soldiers with the 25th Infantry Division in a shooting January 18, 2005 in Tal Afar, Iraq. The troops fired on the Hassan family car when it unwittingly approached them during a dusk patrol in the tense northern Iraqi town. Parents Hussein and Camila Hassan were killed instantly, and a son Racan, 11, was seriously wounded in the abdomen. Racan, paralyzed from the waist down, was treated later in the U.S. (Photo by Chris Hondros/Getty Images)Wojna w Iraku nie rozpoczęła się w 2003 roku, ale w 1991 podczas pierwszej Wojny w Zatoce Perskiej, po której ONZ nałożyła na kraj sankcje.

W swoim wczesnym badaniu PSR autorka Beth Daponte, ówczesny demograf rządowego Biura Spisu Ludności USA (Census Bureau), ustaliła, że liczba zgonów spowodowanych przez bezpośrednie i pośrednie konsekwencje pierwszej Wojny w Zatoce wyniosła około 200.000, głównie wśród ludności cywilnej. Tymczasem publikacja jej wewnętrznego dochodzenia rządowego została powstrzymana.

Po wycofaniu sił dowodzonych przez USA wojna w Iraku trwała nadal w formie gospodarczej za sprawą narzuconego przez Stany Zjednoczone i Wielka Brytanię reżimu sankcji ONZ – za pretekst posłużyło pozbawienie Saddama Husajna materiałów do produkcji broni masowego rażenia. Zgodnie z tym rozumowaniem do artykułów zakazanych zaliczono bardzo długą listę środków niezbędnych w codziennym życiu.

Bezsporne dane ONZ pokazują, iż wskutek brutalnych sankcji Zachodu zmarło 1.7 miliona irackich cywilów, połowę z nich stanowiły dzieci.

Masowa śmierć była najwyraźniej zamierzona. Wśród zabronionych przez sankcje ONZ pozycji znalazły się chemikalia i urządzenia umożliwiające funkcjonowanie systemu uzdatniania wody w Iraku. Tajny dokument Agencji Wywiadu Obronnego USA (Defence Intelligence Agency – DIA) odkryty przez profesora Thomasa Nagy ze Szkoły Biznesu przy Uniwersytecie George’a Washingtona był – w jego słowach – „wstępnym planem ludobójstwa wymierzonego w społeczeństwo Iraku.”

W swojej pracy napisanej dla Stowarzyszenia Badaczy Ludobójstwa przy Uniwersytecie Manitoba profesor Nagy wyjaśnił, że dokument DIA zawierał „szczegóły w pełni praktycznej metody ‚doszczętnego zrujnowania systemu uzdatniania wody’ całego narodu” w ciągu dziesięciu lat. Polityka sankcji miała stworzyć „warunki sprzyjające rozprzestrzenianiu się chorób, w tym epidemii na dużą skalę,” tym samym „likwidując znaczną część populacji Iraku.”

Oznacza to, że tylko w samym Iraku wojna prowadzona przez USA od 1991 do 2003 pozbawiła życia 1.9 miliona osób; następnie od 2003 roku uśmierciła około 1 milion ludzi: w sumie na przestrzeni dwóch dekad zginęły prawie 3 miliony Irakijczyków.

Afganistan

Ofiary ataku NATOSzacowana przez PSR łączna liczba ofiar w Afganistanie również może być bardzo zachowawcza. Sześć miesięcy po bombardowaniach w 2001 roku Jonathan Steele z Guardiana wykazał, iż w bezpośredni sposób zabiły 1300-8000 Afgańczyków, podczas gdy pośrednie skutki wojny doprowadziły do możliwej do uniknięcia śmierci 50.000 osób.

W swojej książce Body Count: Global Avoidable Mortality Since 1950 (2007) (Liczba ofiar: Globalna śmiertelność, jakiej można było uniknąć od 1950) profesor Gideon Polya zastosował metodologię Guardiana wobec danych rocznej śmiertelności Wydziału Populacji ONZ, aby obliczyć miarodajną ilość zgonów wykraczających poza normę. Polya, emerytowany biochemik z Uniwersytetu La Trobe w Melbourne, formułuje wniosek, że możliwe do uniknięcia afgańskie przypadki śmiertelne, za które od 2001 roku odpowiada wojna i wywołane okupacją ubóstwo, zamykają się w liczbie 3 milionów ludzi, z czego około 900 tysięcy to dzieci poniżej piątego roku życia.

Chociaż wyniki badań profesora Polii nie zostały opublikowane w piśmie akademickim, jego badanie z 2007 zarekomendowała w swojej recenzji na łamach czasopisma Routledge, Socjalizm i demokracja Jacqueline Carrigan, socjolog z Uniwersytetu Stanu Kalifornia, opisując je jako „bogatą w dane charakterystykę globalnej sytuacji śmiertelności.”

Podobnie jak w Iraku interwencja USA w Afganistanie rozpoczęła się na długo przed zamachem z 11 września 2001 w formie tajnego militarnego, logistycznego i finansowego wsparcia, którego udzielano talibom od 1992 roku. Ta amerykańska pomoc była siłą napędową krwawego talibskiego podboju blisko 90 procent terytorium Afganistanu.

W raporcie National Academy of Sciences pt. Przymusowa migracja i śmiertelność z 2001 roku czołowy epidemiolog Steven Hansch, dyrektor Relief International, odnotował, iż łączna umieralność dodatkowa w Afganistanie wywołana pośrednim wpływem wojny w latach 90-tych minionego stulecia oscyluje między 200.000 i 2 milionami ludzi. Związek Radziecki również odegrał swoją rolę torując drogę tej tragedii poprzez destrukcję cywilnej infrastruktury.

Ogółem ustalenia te wskazują, że całkowita liczba Afgańczyków zabitych bezpośrednio i pośrednio przez interwencję USA od początku lat dziewięćdziesiątych może sięgać aż 3-5 milionów.

Nieświadomość

Zgodnie z poddanym tu analizie zbiorem danych suma wszystkich ofiar interwencji Zachodu w Iraku i Afganistanie od 1990 roku – uśmierconych bezpośrednio i w wyniku długoterminowego wpływu wojennej deprywacji – to około 4 miliony (2 miliony w Iraku w latach 1991-2003 oraz 2 miliony podczas „wojny z terroryzmem”), a jeśli wliczymy wyższe szacunki zgonów dodatkowych w Afganistanie, może być na poziomie 6-8 milionów osób.

Niewykluczone, że wynik ten jest zawyżony, ale nigdy takiej pewności nie uzyskamy. Zgodnie z wytycznymi swojej polityki siły zbrojne Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii odmawiają kontrolowania na bieżąco liczby cywilów zabitych podczas swoich działań wojennych – są oni pozbawioną znaczenia niedogodnością.

Ze względu na poważne luki w danych z Iraku, niemal całkowity brak rejestrów w Afganistanie oraz obojętność zachodnich rządów na cierpienie i śmierć ludności cywilnej faktyczna skala utraty życia jest dosłownie niemożliwa do sprecyzowania.

Pod nieobecność jakiejkolwiek szansy na jej potwierdzenie przedstawione dane pozostają wiarygodnymi szacunkami, które bazują na wykorzystaniu najlepszych dostępnych dowodów w ramach standardowej metodologii statystycznej. Mimo braku szczegółów dają one wyobrażenie o rozmiarach zniszczenia.

Tę masową śmierć usprawiedliwia się w kontekście walki z tyranią i terroryzmem. Jednak dzięki milczeniu popularnych mediów, większość ludzi nie ma pojęcia o prawdziwej skali długiej kampanii terroru prowadzonej w ich imieniu przez amerykańską i brytyjską tyranię w Iraku i Afganistanie.

***

W swoim wyczerpującym dochodzeniu pt. O tym, jak Pentagon ukrywa zabitych Nafeez Ahmed ujawnia, że wspomniana „antywojenna grupa obserwatorów o nazwie Liczba Zabitych w Iraku (Iraq Body Count – IBC) powiązana jest z establishmentem polityki zagranicznej Zachodu. Kluczowi doradcy i badacze IBC otrzymują bezpośrednie i pośrednie finansowanie od propagandowych agencji rządu USA oraz kontrahentów Pentagonu. Uczeni pracujący dla IBC nie tylko systematycznie zaniżają liczbę ofiar śmiertelnych w Iraku, ale czynią to uciekając się do ataków na standardowe procedury naukowe. Ponadto promują narracje konfliktu, które służą brutalnym reżimom-klientom USA i wspierają NATO-wskie doktryny zwalczania rewolucji. Stosują również wyrafinowane techniki manipulacji statystycznej wybielające współudział Stanów Zjednoczonych w przemocy, jaka ogarnęła Afganistan i Kolumbię.”

Tłumaczenie: exignorant

Artykuł na SOTT.net: Islamic Holocaust: Western wars have killed AT LEAST 4 million Muslims since 1990

Komentarz SOTT.net:

Kiedy rozszerzy się zakres analizy na wszystkie zachodnie interwencje w świecie muzułmańskim, liczba ofiar jeszcze bardziej rośnie.

Podsumowując powyższe ustalenia… górna granica ilości ofiar śmiertelnych w Afganistanie i Pakistanie (od 1991), mających w taki czy inny sposób związek z Zachodem, to 5 milionów, a ostrożne szacunki zgonów wynikających z zachodniej interwencji w Iraku (od 1991 roku) to 3 miliony (z górną granicą na poziomie 4 milionów).

Następnie należy do tego dodać ofiary śmiertelne (dotychczasowej) wojny zastępczej przeciwko Syrii, których ilość wynosi co najmniej 100 tysięcy. Liczba ofiar blitzkriegu NATO w Libii (po którym przyszła rozpętana przez CIA wojna domowa) oficjalnie wynosi 40 tysięcy, ale niezależna komisja ustalania faktów stwierdziła, że ​​jest to 660 tysięcy zabitych.

Były też ataki na mniejszą skalę i okupacja Libanu i Palestyny, inwazje i okupacje Mali i innych państw środkowoafrykańskich, wojny z użyciem dronów i wojny zastępcze w Jemenie i Somalii – każda z nich przyniosła od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy ofiar.

W sumie, mamy prawdopodobnie do czynienia z około 10 milionami zabitych od 1991 roku w całym „świecie muzułmańskim” (od Afryki Północnej po Afganistan) – albo zamordowanych bezpośrednio, albo pozbawionych życia w konsekwencji interwencji wojskowej – przez machinę wojenną Imperium.

Jeśli to nie jest holokaust, to co nim jest?

(tłum: PRACowniA)

Komentarz Pracowni:

Czytelnicy, którzy radzą sobie z j. angielskim, znajdą dobre uzupełnienie tematu w poniższych artykułach:

Study: U.S. regime has killed 20-30 million people since World War Two (Badanie: Od zakończenia II wojny światowej reżim USA zabił 20-30 milionów ludzi – ze szczegółowym zestawieniem)

The „War On Terror” Is A $6 Trillion Racket, With $1 Trillion In Interest Alone, Exceeding The Total Cost Of World War II („Wojna z terroryzmem” to awantura za 6 bilionów dolarów, w tym 1 bilion samych odsetek, i przewyższa całkowity koszt II wojny światowej. Artykuł jest z 2011 roku, więc ten koszt znacząco od tamtego czasu wzrósł.)

https://pracownia4.wordpress.com/2015/10/01/islamski-holocaust-wojny-prowadzone-przez-zachod-zabily-co-najmniej-4-miliony-muzulmanow/