Skripala prawdopodobnie próbował otruć brytyjski wywiad, żeby oczernić Rosję i uciszyć rosyjską wizję świata.

Brytyjski personel wojskowy bierze udział w śledztwie w sprawie zatrucia Siergieja Skripala – 11 marca, Salisbury

za: https://pracownia4.wordpress.com/2018/03/15/skripala-prawdopodobnie-probowal-otruc-brytyjski-wywiad-zeby-oczernic-rosje-i-uciszyc-rosyjska-wizje-swiata/

Joe Quinn
Sott.net

Angloamerykańskie elity nienawidzą Putina, bo pozbierał kawałki rozbitego Związku Radzieckiego, który miał się stać kolejnym zachodnim państwem wasalskim, i złożył je w nowoczesną i niezawisłą Federację Rosyjską, zdolną – mimo wszelkich gróźb i ataków – odpierać zachodnią wizję jednobiegunowego świata.

Radykalnie transformując i wzmacniając zarówno rosyjską gospodarkę (i uodparniając ją w znacznym stopniu na ataki), jak i rosyjską armię, Putin skutecznie ograbił globalne imperium z jego oczywistego powołania, jakim jest rządzenie całym światem bez żadnych zastrzeżeń. W odpowiedzi budowniczowie imperium postanowili zrobić wszystko, żeby zniszczyć Putina i Rosję. Jednak dzięki mistrzowskim posunięciom Putina na globalnej szachownicy budowniczym imperium ostał się tylko jeden sznurek w łuku, mającym zdjąć Putina: jest nim czarna propaganda i brudne sztuczki.

Jednym z przykładów tej czarnej kampanii propagandowej są podejmowane w ciągu ostatnich 5 lat przez USA i ich sojuszników desperackie próby wrobienia Rosji (i Władimira Putina osobiście) w przeprowadzanie ataków z użyciem broni chemicznej w różnych częściach Syrii. Za każdym razem zachodnim rządom i ich mediom nie udawało się wystarczająco przekonać zachodnich społeczeństw, że zarzuty były prawdziwe, albo przynajmniej że wszystko, co Putin robi w Syrii, jest gorsze od tego, co same robią. Najwyraźniej wielu ludzi zachowało zdolność wykrywania oczywistych bzdur, kiedy czują smród.

Ostatnie oskarżenia, że Putin jest odpowiedzialny za otrucie w Salisbury byłego rosyjskiego agenta GRU Siergieja Skripala i jego córki, można uznać za „plan b” po nieudanej próbie pomówienia go o użycie broni chemicznej w Syrii, w którym ten sam zarzut zostaje sprowadzony „bliżej”, na własny grunt, i staje się przez to bardziej „osobisty” dla Brytyjczyków (a co za tym idzie, dla Europejczyków i Amerykanów). Tworząc pozory, że Putin użył broni chemicznej w sennym Salisbury, rząd brytyjski zapewnia sobie spory kapitał polityczny, aby móc teraz „słusznie” wzmocnić oszczerstwo i nasilić groźby wobec rosyjskiego rządu, oraz spaczyć myślenie przeciętnego Brytyjczyka.

Dla tych świrów z zaburzeniami charakteru, którzy nawiedzają zaplecze elit brytyjskiego wywiadu, Skripal przekroczył czas swojej przydatności jako podwójny agent. Mając 66 lat i nie będąc już od lat na bieżąco z sytuacją w Rosji, przeszedł na emeryturę w Wielkiej Brytanii, dokąd w 2010 roku został przeniesiony przez MI6. Jednak bez wątpienia Skripal był nadal obserwowany przez urzędasów brytyjskiego wywiadu – nie tyle z powodu tego, co mógłby im zaoferować, ile tego, co mógłby zaoferować Rosjanom, gdyby kiedykolwiek został „potrójnym” agentem. Prawdopodobnie pracował również w jakimś charakterze w pobliskim wojskowym ośrodku badań nad bronią chemiczną w Porton Down, produkującym środki atakujące system nerwowy podobne do tych, które podobno zaaplikowano jemu i jego córce. Ale nawet jeśli Skripal nie miał żadnej konkretnej wartości technicznej ani wywiadowczej, sam fakt, że kiedyś był rosyjskim szpiegiem, dał brytyjskiemu wywiadowi możliwość wykorzystania go, po raz ostatni, w tajnej służbie jej wysokości.

Fakt, że natychmiastową reakcją brytyjskiego establishmentu na wiadomość, że Skripal i jego córka zostali znalezieni nieprzytomni na ławce na skwerku w Salisbury, było obwinienie Rosji i postawienie Putinowi ultimatum, żeby „przyznał się” – za czym dziś poszła groźba zdjęcia z eteru RT UK – sam w sobie jest dowodem na to, że była to wcześniej zaplanowana operacja brytyjska, zmierzająca do osiągnięcia konkretnych celów. Świadczy to również o tym, jak bardzo zachodni politycy obawiają się alternatywnej narracji, prezentowanej przez rosyjskie media, takie jak RT, postrzegając ją jako bezpośrednie zagrożenie dla ich władzy i planów.

Podobnie jak w przypadku zamachu z 11 września 2001 r., gdzie zaledwie kilka godzin po ataku na swoim terytorium rząd miał już wszystko „gotowe do wykorzystania” (i do diabła z poważnym śledztwem), tak i tutaj każdy racjonalnie myślący człowiek powinien być podejrzliwy w stosunku do dominującej narracji.

Oto kilka kwestii, nad którymi czytelnicy mogą się zastanowić przed przystąpieniem do pytania, kto próbował otruć Skripala i jego córkę.

Dlaczego wymyślona prawie 30 lat temu w Związku Radzieckim trucizna nie mogłaby od tamtego czasu być pozyskana lub produkowana w ramach tajnych zachodnich operacji?

Powiązane z powyższym: jednym z kluczowych zakładów produkujących rzekomą truciznę – nowiczok – był Radziecki Państwowy Instytut Badań Naukowych Chemii i Technologii w Nukusie, w Uzbekistanie. Od momentu uzyskania niepodległości w 1991 roku Uzbekistan współpracował z rządem USA przy demontażu i odkażaniu miejsc, w których testowano i opracowywano środki nowiczok i inne rodzaje broni chemicznej. W 2002 r. Departament Obrony Stanów Zjednoczonych zlikwidował główny ośrodek badawczy i testowy nowiczoka w Uzbekistanie w ramach programu „Wspólnych działań zmniejszających zagrożenie” dysponującego funduszem w wysokości 6 mln dolarów. Środki chemiczne typu nowiczoka były również opracowywane i prawdopodobnie przechowywane w kilku innych byłych republikach radzieckich, w tym na Ukrainie.

Gdyby Rosja naprawdę chciała wyeliminować starzejącego się podwójnego agenta, dlaczego pozostawiłaby oczywiste odciski palców, które wiodłyby wprost do niej? W epoce, w której można mieć dowolną liczbę „wypadków”, a nawet sztucznie wywołany „atak serca”, Rosjanie z pewnością znaleźliby sposób na zlikwidowanie kogoś bez wydawania siebie? Tu przypominają mi się również historia poczty elektronicznej DNC i rzekomych „rosyjskich hakerów” z 2016 roku, którzy nazwali się „wymyślnymi niedźwiedziami” (Fancy Bear) i pozostawili po sobie wyraźne ślady prowadzące do Rosji. Jakże na rękę.

Najważniejsze jest tutaj to, że próba zamachu na życie Skripala leży w interesie zachodnich agencji wywiadowczych i zachodnich rządów, stanowiąc element ich zaciekłej kampanii czarnej propagandy przeciwko Rosji i jej przywódcy. W obliczu złożonych i skrytych ruchów na geopolitycznej szachownicy w dobie zaawansowanej technologicznie Zimnej Wojny, cz. 2, „cui bono” wciąż najlepiej wskazuje, gdzie zacząć szukać sprawców.

Joe Quinn jest współautorem książek 9/11: The Ultimate Truth (z Laurą Knight-Jadczyk, 2006 r.) i Manufactured Terror: The Boston Marathon Bombings, Sandy Hook, Aurora Shooting and Other False Flag Terror Attacks (z Niallem Bradleyem, 2014 r.), autorem i prezenterem The Sott Report Videos i współgospodarzem cotygodniowej audycji radiowej „Behind the Headlines” w ramach Sott Talk Radio network.

Uznany internetowy eseista od 10 lat pisze wnikliwe analizy dla Sott.net. Jego artykuły ukazały się na wielu alternatywnych stronach poświęconych wydarzeniom na świecie, internetowe stacje radiowe przeprowadzały z nim wywiady, gościł też w irańskiej telewizji Press TV. Jego artykuły można również znaleźć na jego prywatnym blogu JoeQuinn.net.

 

Tłumaczenie: PRACowniA

https://pracownia4.wordpress.com/2018/03/08/mi5-truje-kolejnego-rosyjskiego-szpiega-zeby-oczernic-putina-w-ramach-toczonej-wojny-propagandowej/

Reklamy

Kuba Fidela Castro kontra Usrael – światowy bandyta i terrorysta nr 1…

comandante

za: https://opolczykpl.wordpress.com/2017/01/23/kuba-fidela-castro-kontra-usrael-swiatowy-bandyta-i-terrorysta-nr-1/

Fenomenem na skalę światową była i nadal jest Kuba Fidela Castro. Był i jest to jedyny kraj, w którym istniała i nadal istnieje usraelska baza wojskowa, a który przez cały okres od zwycięstwa rewolucji kubańskiej i przejęcia władzy przez Fidela Castro i jego towarzyszy walk był wyraźnie wrogi wobec Usraela. Wprawdzie ostatnimi laty na linii Hawana – Faszyngton nastąpiło pewne ocieplenie, ale Kuba nadal nie jest usraelskim wasalem.

Istnienie u samych wybrzeży Usraela, nieomal o rzut kamieniem niezależnej antyusraelskiej Kuby było największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Niestety przeróżnej maści gnidy publicystyczne próbują przy pomocy dezinformacji i pomówień ratować honor usraelskiego folwarku żydo-banksterów. Jednym z nich jest Henry Makow, który jego propagandowymi bredniami o Fidelu Castro zasłużył na dziennikarskiego anty-pulitzera. W poniższym linku jest jego haniebny bełkot o Fidelu Castro zatytułowany „Fidel Castro był agentem CIA„:

https://www.henrymakow.com/2015/05/Fidel-Castro-Worked-for-David-Rockefeller%20.html

Nie zamierzam tłumaczyć i demaskować całego tego bełkotu Makowa. Skupię się na kilku fragmentach, które przetłumaczył Easy Rider i wrzucił na stronie WPS w dyskusji ze mną:
https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/01/17/manifestacja-przeciw-sprowadzeniu-us-army-do-polski/#comment-24930

Na czerwono będę cytował to co napisał/przetłumaczł Easy Rider, a inne cytaty będą na zielono.

„Tłumaczenie własne fragmentu wstępnego:„Coraz więcej dowodów na to, że komunizm jest totalną ściemą. Jego rolą jest zapobiec prawdziwym reformom i narzucić tyranię w dobrym opakowaniu.”

Jest to oczywista bzdurna propaganda. Komunizm nie był ściemą. Wprawdzie metody jego wcielania w Rosji przez żydowską zbiedniałą lumpen-inteligencję (i późniejszych jej krwawych naśladowców jak Mao czy czerwoni Kmerzy) zasługują na potępienie, niemniej komunizm był oczywistą alternatywą wobec banksterskiego kapitalizmu. W komunizmie banki miały być państwowe a nie prywatne, kreacja pieniądza była w gestii państwa a nie prywatnych bankierów, pieniądz nie był kreowany, jak w zachodnim, żydowskim prywatnym systemie bankowym jako dług, odsetki nie były lichwiarskie i zasilały budżet państwa a nie prywatne skarbce żydo-banksterskich klanów. Także gospodarka była państwowa a nie prywatna, a bezrobocie było wyrazem obcym.

„Fulgencio Batista, (kubański prezydent w latach 1953-59) był Kaddafim swoich czasów, tworząc niebezpieczny przykład ekonomii niezależnej od bankierów.”

Kompletna bzdura. Batista doszedł do władzy w wyniku puczu, czas jego rządów był okresem największego rozkwitu kasyn gry w Hawanie, których właścicielami była usraelska mafia. Kasyna te cieszyły się ogromną popularnością bogaczy południowo-wschodniego Usraela, zwłaszcza Florydy. Były bliżej niż Las Vegas, a koszta pobytu na Kubie (hotele, żywność) były o wiele niższe niż w usraelskim mieście grzechu. Były na Kubie za Batisty i plantacje trzciny cukrowej, tytoniu oraz fabryki znanych na całym świecie kubańskich cygar. Ale były one własnością prywatną najczęściej usraelskich właścicieli. Ludność miejscowa harowała w nich w katastrofalnych warunkach, była wyzyskiwana, nadal obecny był analfabetyzm i brak opieki medycznej. Na nią stać było tylko bogatszych Kubańczyków, gorliwie wysługujących się usraelskim właścicielom gospodarki jako poganiacze taniej kubańskiej siły roboczej, za co byli jak na kubańskie warunki hojnie wynagradzani. To dopiero właśnie Fidel Castro okazał się kubańskim Kaddafim (o tym później). Oczywiście, że Kuba nie posiadała ogromnych złóż ropy naftowej – głównego źródła bogactwa Libii, przez co jej osiągnięcia nie były aż tak widoczne, jak w Libii Kaddafiego tuż przed jej i Kaddafiego zamordowaniem przez bandycki zachód.

„Rewolucyjność” Fidela Castro była niczym innym, niż działaniem w charakterze wspólnika bankierów, przez usunięcie go (Batisty – przyp. ER) i doprowadzenie Kuby do nędzy i niewolnictwa, nie inaczej niż w przypadku innych, zainstalowanych przez USA faszystowskich dyktatorów.”

Kompletna bzdura i kłamstwo. Castro upaństwowił nie tylko gospodarkę, wywłaszczając wszystkich usraelskich właścicieli majątków i firm na Kubie, upaństwowił też banki, co było praktykowane we wszystkich krajach socjalistycznych. Za jego rządów pństwo przejęło kreację pieniądza odcinając banksterom źródło wcześniejszych ciągłych dochodów. A praktyczne niewolnictwo na Kubie istniało właśnie przed rewolucją kubańską, gdy ludność za grosze i ochłapy tyrała na plantacjach będących w obcych łapskach. Zacytuję w tym miejscu wiki, która – najczęściej załgana, antykomunistyczna, prozachodnia i prousraelska – tym razem jest względnie obiektywna:

„Przed 1959 oficjalny wskaźnik alfabetyzacji dla Kuby wahał się między 60-76%. W rezultacie rząd kubański na żądanie Guevary obwołał 1961 „rokiem edukacji” i zmobilizował ponad 100 tys. wolontariuszy „brygad czytania i pisania”[158], które były wysyłane do wsi do budowy szkół, szkolenia nowych nauczycieli oraz nauczania ubogich chłopów czytania i pisania. W wyniku kampanii 707 212 dorosłych nauczono czytać i pisać, podnosząc krajowy wskaźnik alfabetyzacji do 96%[159]. Dążono także do ustanowienia powszechnego dostępu do szkolnictwa wyższego[160]. Rozpoczęto też program budowy tanich mieszkań, powszechnego zatrudnienia dla wszystkich Kubańczyków i rozbudowano opiekę zdrowotną[161]. Kubański system edukacji zaoferował program studiów z pracy, z połową czasu spędzoną w szkole a drugą połowę w działalności produkcyjnej[162]. Ochrona zdrowia została upaństwowiona i rozszerzona, na całej wyspie otworzono szereg wiejskich i miejskich przychodni oferujących bezpłatną pomoc medyczną. Wdrożono powszechne szczepienia przeciwko chorobom wieku dziecięcego, śmiertelność niemowląt została drastycznie zmniejszona[163]. Trzecim aspektem programów społecznych była budowa infrastruktury; w ciągu pierwszych sześciu miesięcy rządów Castro, na całej wyspie wybudowano 600 mil dróg, a 300 mln dolarów wydano na systemy wodne i sanitarne[163]. Co miesiąc w przeciągu pierwszych lat administracji budowano ponad 800 nowych domów. Udało się zlikwidować bezrobocie i bezdomność, a dla dzieci otwarte zostały przedszkola i ośrodki opieki dziennej. Otworzono też szereg ośrodków dla osób niepełnosprawnych i starszych.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Wsparcie_ze_strony_Zwi.C4.85zku_Radzieckiego_i_reformy

Idiotyzmom Makowa o tym, jakoby Castro został „zainstalowany przez Usrael  jak inni faszystowscy dyktatorzy” zadają kłam ogromne ilości w międzyczasie odtajnionych dokumentów Top Secret z początku lat 60-tych XX wieku – dokumentów CIA, Pentagonu i Białego Domu:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Inwazja_w_Zatoce_%C5%9Awi%C5%84
https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Kuba
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods

Zaznaczyć w tym miejscu należy, że już prezydęt… „Eisenhower potajemnie upoważnił do obalenia rządu Castro. Prezydent zapewnił na ten cel budżet 13 mln dolarów i pozwolił na ten cel sprzymierzyć się z mafią która odniosła poważne straty na skutek zamknięcia mafijnych działalności na Kubie.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Fidel_Castro#Konflikt_z_USA

„I jeszcze jeden z komentarzy tamże:

Zauważcie absurd: USA wydały miliardy i wysłały 500 000 wojska na koniec świata do Wietnamu aby „walczyć z komunizmem”, ale nie ruszyłyby palcem, aby walczyć z komunizmem na swoim podwórku.”

W Wietnamie szło przede wszystkim o obronę zagrożonego przez Wietkom i front ludowy marionetkowego prousraelskiego reżimu Wietnamu południowego. Wojna domowa pomiędzy Wietnamem północnym i południowym trwała już od lat. W sytuacji gdy oddziały Północy zaczęły odnosić coraz większe sukcesy militarne nad wspieranymi przez niezbyt liczny kontygent usraelicki siłami Południa i parły na Sajgon Usraelici sfabrykowali w zatoce Tonkin domniemany atak na usraelski okręt wojenny i oficjalnie przystąpili do wojny w obronie wasalskiego reżimu z Wietnamu południowego.

„Obecnie wszystko wskazuje na to, że cała zimna wojna była ustawką, której celem było zastraszenie ludzkości i historię tego okresu trzeba by napisać na nowo – tylko, czy ktoś tego dokona? Kuba jest właśnie najbardziej jaskrawym przykładem tego absurdu zimnej wojny – z jednej strony „Kuba była pod parasolem ZSRR”, ale jak to pogodzić z funkcjonowaniem tamże przez cały czas bazy USA w Guantanamo? Czy w tej sytuacji, wiarygodność planów operacji Northwoods czy cel inwazji w Zatoce Świń nie jawi się podobnie, jak w przypadku tych kilkuset „nieudanych” zamachów na Fidela Castro?”

Jest to stek bzdur. Z Guantanamo było tak – dzierżawę Guantanamo Bay podpisał Usrael z wcześniejszymi prousraelskimi władzami Kuby w roku 1903. Dzierżawa zawierała od 1938 roku klauzulę, że wymówienie jej możliwe jest tylko za zgodą obu stron – Kuby i Usraela. Władze socjalistycznej Kuby naciskały wielokrotnie na Usrael, aby dzierżawę zakończył, ale Usrael powoływał się na ową klauzulę i zgody na opuszczenie Guantanamo Bay nie wyrażał. W związku z czym…

„Fidel Castro zawsze uważał bazę za teren okupowany i nie przyjmował opłat za dzierżawę”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Naval_Station_Guantanamo_Bay

Na szczęście Fidel Castro, znając bandyckie metody Usraela, nigdy nie próbował odzyskać Guantanamo Bay zbrojnie. Miał pełną świadomość, ża bandyci usraelscy wykorzystaliby to do zbrojnej inwazji na Kubę. Potwierdzają to zresztą plany operacji Northwoods, do której nie doszło tylko dlatego, że odrzucił ją JFK. W tejże operacji Pentagon planował m.in:

1. Użyć prowokacji jako podstawy do interwencji wojskowej USA na Kubie. Wskazane jest także zainscenizować takie działania, aby przekonać Kubańczyków o nieuchronności inwazji. Możliwe incydenty pozwolą na szybką interwencję, jako odpowiedź na kubańskie działania.

2. Szereg dobrze skoordynowanych incydentów w Guantanamo jak i w okolicy, przeprowadzonych przez wrogie siły kubańskie.

a) Działania mające na celu uwiarygodnienie ataku (nie jest to porządek chronologiczny):

Rozpowszechnienie plotek (wielu). Użycie radia.
Lądowanie zaprzyjaźnionych Kubańczyków w mundurach „przez płot”, w celu przygotowania ataku na bazę.
Pochwycenie kubańskich (przyjaznych) sabotażystów wewnątrz bazy.
Zamieszki w pobliżu głównej bramy bazy (przyjaźni demonstranci)[13].
Wysadzenie amunicji wewnątrz bazy; rozniecenie pożarów.
Zniszczenie samolotu (sabotaż).
Przemyt amunicji do moździerzy z zewnątrz do bazy. Uszkodzenia niektórych instalacji.
Przechwycenie zespołów zamachowców przypływających od strony morza lub z okolic miasta Guantanamo.
Zatrzymanie oddziału szturmowego.
Sabotaż statku w porcie.
Zatopienie jednostki w pobliżu wejścia do portu. Inscenizacja pogrzebów ofiar.

b)Odpowiedzią USA byłyby zabezpieczenia dostaw wody i energii elektrycznej, zniszczenie artylerii, która zagraża bazie.

c)Następnie rozpoczęcie operacji wojskowych na dużą skalę.

3.Inscenizacja incydentu podobnego do tego z USS „Maine”:

a)Zniszczenie amerykańskiego statku w Zatoce Guantanamo, obwinienie Kuby.

b)Zniszczenie zdalnie sterowanego statku (bezzałogowego) na kubańskich wodach. Przyczyną takiego zdarzenia w pobliżu Hawany lub Santiago miałby być kubański atak z powietrza lub morza, albo obu naraz. Sama obecność kubańskich samolotów lub statków miałaby wystarczyć, aby dostarczyć dowodów na to, że statek zostałzniszczony przez stronę Kubańską. Bliskość do Hawany lub Santiago ma dodać wiarygodności incydentu.”
https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_Northwoods#Za.C5.82o.C5.BCenia_operacji

Tak więc Fidel Castro doskonale wiedział, dlaczego nigdy nie powinien atakaować bandyckiej usraelskiej bazy.

Na temat osiągnięć Kuby znalazłem taki oto raport UNICEF:

„Ortiz określił mianem „cudownej pracy”, dokonania państwa kubańskiego w dziedzinie ochrony praw dzieci po 1959 roku. Wśród osiągnięć szczególnie zasługujących na pochwałę wymieniono dobrą opiekę medyczną, o jakiej mogą tylko pomarzyć mieszkańcy innych krajów kontynentu, dzięki czemu wskaźnik umieralności niemowląt na Kubie jest jednym z najniższych na świecie. Inną dziedziną o której wspomina się w kontekście opieki nad dziećmi, jest wysoki poziom szkolnictwa, dzięki czemu wszystkie dzieci na Kubie zapisane są do szkół. Kuba jest także w światowej czołówce jeśli chodzi o dostęp do praw zapisanych w Konwencji Na temat Praw Dziecka ONZ. Jest to też jedyny kraj latynoski, gdzie nie występuje problem bezdomności wśród dzieci.
http://lewica.pl/?id=23746

Naturalnie, że z Kuby w czasch rządów Castro miały miejsce ucieczki Kubańczyków do Usraela. Dotyczyło to głównie wcześniejszych kubańskich poganiaczy „niewolników” wysługujących się usraelitom. Ich sytuacja rzeczywiście pogorszyła się po rewolucji kubańskiej i to oni wiali do Usraela napędzając tam antykubańską machinę propagandową. Każda udana ucieczka z Kuby była nagłaśniana. O powracających po cichu nikt nie pisał. A tacy też byli. Niejeden uciekinier lądował prędzej czy później w slumsach jako bezrobotny bez opieki zdrowotnej. I wtedy po cichutku przy pierwszej lepszej okazji wracał na Kubę. Początkowo władze Kuby utrudniały Kubańczykom chcącym opuścić Kubę wyjazdy na zawsze. Później restrykcyjne przepisy złagodzono, kto chciał Kubę opuszczał, ale dzięki temu już po upadku ZSRR na Kubie nie udało się wywołać kolorowej rewolucji. A to z tego właśnie względu, że niechętni władzom Kuby byli w komplecie za granicą.

Jest też oczywiste, że poziom życia na Kubie nie dorównywał poziomowi życia mieszkańcom lepszych dzielnic usraelskich miast. Ale był bez wątpienia wyższy od poziomu życia mieszkańców usraelskich slumsów (na zdjęciu poniżej widzimy slumsy Nowego Jorku).

slumsy-w-ny

Kubańczycy byli świadomi tego, że Kuba bogatym krajem nie jest, ale cenili przede wszystkim bezpieczeństwo socjalne, brak bezrobocia, darmową oświatę i państwową opiekę medyczną. Znali historię Kuby i los ogromych rzesz biedoty wyzyskiwanych przez usraelskich kapitalistów przed rewolucją i wracać do tego modelu nie chcieli. Wiedzieli też o milionach mieszkańców Usraela, którzy bez talonów żywnościowych zdychaliby z głodu. I którzy nie są ubezpieczeni. I o największej na świecie panującej tam przestępczości. Dlatego nie oczekiwali z wytęsknieniem na „wyzwolenie” ich przez usraelskich bandytów.

Jeszcze jedno spostrzeżenie nasuwa się w związku z Kubą. Zachodnia propaganda głosiła, że bez pomocy gospodarczej ZSRR Kuba nie byłaby w stanie funkcjonować. Kłam temu zadał okres po rozpadzie ZSRR, kiedy to sama Rosja w okresie jelcynowskiej smuty stała się bankrutem. Kuba nie upadła wtedy gospodarczo mimo nadal utrzymywanego wobec niej całkowitego embarga przez Usrael. Jak widać, gospodarka kubańska wcale taka niewydolna nie była.

Trudno jest dzisiaj ustalić, dlaczego Usrael nie zaatakował Kuby po upadku ZSRR. Taki atak zapewne ośmieszyłby go wobec całego świata  – „odważniaki” napadają na maleńką Kubę, ale dopiero wtedy, gdy ZSRR już nie ma. Zapewne w Faszyngtonie liczono na spontaniczny bunt na Kubie. Ale się przeliczono. A ponadto Usrael miał wtedy ważniejsze podboje i wojny na głowie – pierwszą wojną w Zatoce Perskiej, rozwaleniem Jugosławi, wspieraniem kolorowych rewolucji w byłych republikach radzieckich i wojny w Czeczenii, co miało doprowadzić do osłabienai a nawet upadku samej Rosji; a oprócz tego bombardowaniami i interwencjami w kilku krajach arabskich, afrykańskich i latynoamerykańskich oraz przygotowaniami do wieloletniej „rozwałki” świata muzułmańskiego zainicjowanej operacją obcej flagi z 11 września 2001 oraz kolejnymi okupacyjnymi wojnami (Afganistan, Irak. Libia. Syria). Obecnie w obliczu konfliktu z Rosją i Chinami sprawa Kuby zeszła tym bardziej na dalszy plan. Przy czym już po rezygnacji  z wszelkich funkcji przez Fidela Castro także i Usrael zmienił podejście do Kuby. Ponownie nawiązał (po 54 latach przerwy) stosunki dyplomatyczne z Hawaną i powoli małymi kroczkami łagodzi gospodarcze embargo. Być może zamierza podstępnie wkupić się w kubańską gospodarkę, choć podejrzewam, że zastosuje orwellowską metodę ministerstwa prawdy. A więc pewnego dnia Faszyngton wyda komunikat o podpisaniu kolejnej jakiej tam drobnej umowy z naszym odwiecznym przyjecielem i sojusznikiem Kubą. I na ten sygnał przepisane zostaną wszystkie podręczniki do nauki historii na zachodzie podając, że Kuba zawsze była sojusznikiem Usraela.

Na chwilę powrócę jeszcze do Makowa i jego bredni o tym, że to za Fidela Castro Kuba doprowadzona była do nędzy i niewolnictwa. Przypomnę tu dwóch legendarnych (nie tylko) na Kubie bokserów wagi ciężkiej. Byli to Teófilo Stevenson

i Félix Savón.

Obaj byli trzykrotnymi mistrzami olimpijskimi w wadze ciężkiej i wielokrotnymi mistrzami świata amatorów. Obu Usraelici kusili intratnymi kontraktami do przejścia na zawodowstwo. Obaj mogli zostać bokserskimi milionerami. A jednak obaj odrzucili wszystkie usraelskie oferty, pozostali na Kubie i walczyli dla Kuby i Fidela.

20160322201525563097u
.

51561330

Woleli kubańskie „niewolnictwo” niż usraelskie miliony.

Zgodnie z zachodnią załganą propagandą Fidel Castro był  znienawidzonym dyktatorem, który tylko strachem i terrorem utrzymywał ludność Kuby w posłuszeństwie. Kłam tej propagandzie zadali sami Kubańczycy, którzy milionami żegnali swojego Comandante.

pogrzeb-1
.

plaza-revolucion

Cubans gather at Havana's Plaza of the Revolution to bid farewell to Fidel
Kuba Fidela Castro była i jest największą prestiżową porażką i polityczno-militarnym blamażem dla światowego żandarma. Była większym blamażem niż paniczna ucieczka us banditos z Wietnamu, gdzie o mało gaci nie pogubili, tak spieprzali. U samych wybrzeży światowego bandyty, nieomal o rzut kamieniem, postała wroga mu, niezależna, niezłomna maleńka Kuba. I choć Usraelici żyły z siebie wyprówali, aby Fidela zlikwidować lub obalić – wszystkie ich wysiłki poszły na darmo. Fidel szydził z Usraela i ośmieszał go. I wszyscy o tym wiemy! No więc, aby poprawić sobie własny usraelski wizerunek i samopoczucie odwracją tacy jak Makow kota ogonem i wymyślają haniebne brednie: nie było zimnej wojny! To była ustawka. A Fidel to był nasz człowiek – agent CIA, marionetka żydo-banksterów. Usrael wszystko inscenizował i dlatego nie ma żadnej kubańskiej plamy na prestiżu i honorze światowego żandarma.

Tak się mataczy historię!

A Wielka mała Kuba, nadal pozostając krajem nie będącym wasalem usraela, nadal samym swym istnieniem szydzi ze światowego bandyty i terrorysty nr 1  – Usraela.

Brawo Kuba! Brawo Kubańczycy!

opolczyk

Nie ma się co dziwić wymysłom Makowa, komunistyczna a przede wszystkim wolna i niezależna od wpływów usraelickich Kuba, leżąca u samych wrót światowego żandarma, w dodatku mająca się miarę dobrze pomimo faktu upadku wspierającego ją ZSRR jest solą w oku jankeskich wielbicieli i propagatorów „wolnego rynku” i grabieżczego kapitalizmu, jest jawnym zaprzeczeniem bzdurnych teorii o „niewydolności” socjalizmu. W rzeczywistości liberalny żydokapitalizm jest dużo bardziej niewydolny niż nawet najbardziej zacofana wersja komunizmu. Są tacy którzy nawet przypisują braciom Castro czy Che Guevarze żydowskie pochodzenie, próbując zapewne zdyskredytować ich osiągnięcia, choć dla mnie osobiście nawet gdyby nimi byli nie ma to żadnego znaczenia. Daleko opluwaczy Kuby szukać nie trzeba, na naszym polskim podwórku niejaki Cejrowski, sami widziałem jak w jednym ze swoich programów „boso przez świat” mniej więcej stwierdził że jego noga nigdy postanie na terenie Kuby, zbytnio mu ona przypomina czasy stanu wojennego. Cóż, wielkiej straty Kubańczycy nie poniosą a i nikt nie potrzebuje tam katolickiego klauna(stypendysta fundacji Sorosa, oligarchy słynącego z obalania „niedemokratycznych reżimów”) wielbiącego pod niebiosa system żydokapitalistycznego wyzysku.

Odpowiedz na pytanie dlaczego będąc tak blisko swojego ciemiężcy Kuba miała szansę wyrwać się na niepodległość i ją utrzymać jest prawdopodobnie bardzo prosta. Jankescy bandyci byli zbyt zajęci po 1945 roku poszerzaniem swojej strefy wpływów(głównie kosztem rozpadających się ówczesnych europejskich imperiów kolonialnych po których schedę przejęły USA) w różnych częściach świata, budowaniem swojej gospodarczej, militarnej i politycznej dominacji oraz byli zbyt pewni swojej bezwzględnej dominacji w Ameryce Łacińskiej opartej o system bezwzględnych i krwawych prawicowych dyktatur stworzonych i na wszelkie możliwe sposoby wspieranych przez USA aby zobaczyć co u samych wybrzeży USA się kroi. Prawdopodobnie nie przypuszczali że garstka partyzantów będzie w stanie obalić wspierany przez nich reżim u ich własnych bram. Imperium to też nie jest takie silne i wszechwiedzące by przewidzieć każdy ruch przeciwnika i być dosłownie wszędzie, więc bracia Castro i ich wspólnicy wykorzystali jakby element zaskoczenia i już wtedy dające się USA we znaki zjawisko „rozciągnięcia imperium”. Zapewne niebagatelną rolę odegrała też pomoc społeczeństwa kubańskiego, szczególnie najbiedniejszych warstw, dotąd bezwzględnie wyzyskiwanych przez reżim Batisty oraz miejscowe i amerykańskie kolaborujące z nim elity.

Ewentualna agresja USA na Kubę po przejęciu władzy przez Castro mogłaby by być zabójcza dla Amerykanów. Raz że reakcja ZSRR była nie pewna, dwa; że jest to wyspa zamieszkana przez ludność co najmniej wrogo nastawioną do USA latami amerykańskiej okupacji i wpływów co poważnie utrudniłoby operację(mimo obecności bazy USA), trzy; skupienie uwagi ówczesnych USA na paru innych frontach, między innymi wspieraniu reżimu Wietnamu Południowego a także brak odpowiedniego, typowego dla jankesów pretekstu do inwazji. Więc prawdopodobnie nie było wystarczająco sił i środków do zorganizowania inwazji ani nawet porządnego zamachu na życie Fidela Castro dlatego musieli często powierzać brudną robotę nieudolnym mafiozom sami będąc zajęci czymś innym.

Sens obalenia jednego agenta CIA drugim jest żaden, w interesie amerykanów było jak najdłuższe utrzymanie się przy władzy Fulgencio Batisty lub kogoś jego pokroju. Jego rządy zapewniały im największe korzyści, nie tylko gospodarcze ale też polityczne i militarne, sprawowanie kontroli nad Kubą dawało USA pełną dominację nad basenem Morza Karaibskiego i Zatoki Meksykańskiej i zamykało dostęp do niej. Po za tym co to za agent CIA, który nacjonalizuje majątek amerykańskich korporacji czy odbiera lukratywne interesy amerykańskim mafiozom powiązanym z CIA i zawiązuje sojusz z państwem wrogim wobec swojego pracodawcy? 😉  Natomiast ewentualną operacją odzyskania terenu amerykańskiej bazy wojskowej w Guantanamo przez braci Castro wbiły by sobie władze Kuby nóż w plecy, raz że usraelska propaganda przerobiłaby Kubę w momencie na „niebezpiecznego agresora” którego trzeba zneutralizować a dwa miałaby doskonały pretekst do ewentualnej agresji na Kubę o który było im tak trudno. Inna sprawa czy taka operacja zakończyła by się sukcesem dla Kubańczyków biorąc pod uwagę ówczesne możliwości militarne USA. Więc tylko idiota próbowałby w takiej sytuacji odzyskać terytorium tej bazy metodami siłowymi. Kiedy USA szlag trafi co będzie oznaczało wycofanie się usraelickich wojsk z wielu krajów świata w tym także likwidację setek baz a tak zapewne w przyszłości się stanie, teren bazy w Gauntanamo Bay sam bez jednego wystrzału powróci do Kuby.

 

przemex

Przekleństwo wyklętych.

Polska

Mateusz Piskorski

Kult tzw. żołnierzy wyklętych przestaje już być kwestią politycznych debat i dyskusji, a staje się częścią oficjalnej ideologii państwowej współczesnej Polski.

 Trudne historyczne wybory i — delikatnie mówiąc — kontrowersyjne działania leśnych ludzi po II wojnie światowej strzelających do swoich rodaków nie są też problemem dociekań badaczy — historyków i politologów.

Wszelka dyskusja kończy się tam, gdzie zaczyna się dogmat, a w tym przypadku to dogmat stanowiący wyróżnik oficjalnej ideologii Warszawy. Jakie są konsekwencje polityki historycznej opartej na apoteozie działań zbrojnych przeciwko Polsce Ludowej? Różnorodne i przejawiają się one w bardzo różnych sferach życia publicznego.

Czasem trudno zrozumieć, jak w stosunkowo krótkim okresie czasu doszło do przekształcenia się podziemnej i antysystemowej narracji historycznej w ideologię mainstreamu. Winę za to w największym stopniu ponosi emanacja opcji lewicowej i postkomunistycznej na polskiej scenie politycznej — dogorywający dziś poza parlamentem Sojusz Lewicy Demokratycznej. Zakompleksiona i pełna przekonania o własnej niższości socjaldemokracja zaraz po pierwszych sukcesach wyborczych (wybory parlamentarne w 1993 i 2001 roku, wybory prezydenckie w 1995 i 2000 roku) uznała, że musi się stosować do żądania publicystki „Gazety Wyborczej” Ewy Milewicz, która zwracała się wprost do jej działaczy z legendarnym hasłem „wam mniej wolno„.

Podkuliwszy pod siebie ogon, tzw. lewica ustąpiła całkowicie pola w sferze polityki historycznej (nawiasem mówiąc, nie tylko) niszowej antykomunistycznej prawicy, która ochoczo wzięła się za pisanie najnowszej historii Polski na nowo. Nie chodziło przy tym o to, że nikt im tego nie zabraniał (a jakże, wolność słowa), lecz bardziej o to, iż lewica, mając wszystkie dostępne w Polsce instrumenty medialne, polityczne i oświatowe nie podjęła najmizerniejszej nawet próby pokazania polskiej historii najnowszej w zdecydowanie innym świetle.

Zamiast to uczynić, poddała się całkowicie narracji skrajnej antykomunistycznej prawicy, a nawet w pewnych punktach zaczęła tą obcą sobie narrację powielać (vide Leszek Miller zabiegający skutecznie o rehabilitację Ryszarda Kuklińskiego). Kult tzw. żołnierzy wyklętych, łącznie ze zgodą na nadanie członkom formacji zbrojnych po II wojnie światowej takiej właśnie nazwy, rozpostarł się zatem błyskawicznie od wyrażającej milczącą zgodę nań lewicy, przez centroprawicę (politycy Platformy Obywatelskiej propagowali go z równym zapałem, jak dziś czyni to Prawo i Sprawiedliwość), aż po skrajną prawicę. Przeszedł błyskawiczną drogę rozwoju od rewizjonistycznej bibuły do poziomu kultury masowej, w której uosobienie wulgarnego kiczu w popkulturze niejaka Doda pieje peany na cześć „antykomunistów” ramię w ramię z prezydentem Dudą. Interpretacja historii a la Duda & Doda, jak nietrudno się domyśleć, nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek refleksją i minimalną choćby próbą pochylenia się nad skomplikowanymi momentami najnowszej historii Polski.

Kuriozalność całej tej sytuacji pogłębia fakt, iż chwałę „wyklętych” głoszą oni bezapelacyjnie i do końca. Nie ma zatem znaczenia, czym dany „wyklęty” się wsławił; może być nawet mordercą kobiet i dzieci, jak  uczczony ostatnio marszem w Hajnówce Romuald Rajs ps. „Bury”. Prezydent Andrzej Duda wycofał swój patronat nad sabatem poświęconym tej ponurej postaci wyłącznie z uwagi na skrajnie nacjonalistyczne środowiska, które stały za jego organizacją. Czcicielom „wyklętych” nie przeszkadzają historyczne fakty i wiedza o dokonanych przez wielu z nich mrożących krew w żyłach zbrodniach. Tym gorzej dla faktów — zdają się mówić. „Wyklętym” ma być każdy, kto strzelał do powojennej ludowej władzy, niezależnie od tego, czy przy okazji nie mordował, gwałcił i torturował, przede wszystkim swoich własnych rodaków.

Zadziwia też ewidentna sprzeczność politycznych tradycji, na które powołują się wyznawcy kultu „wyklętych”, z ich obecną narracją historyczną. Narodowcy z jednej strony nieustannie nawiązują do myśli i dorobku twórcy narodowej demokracji Romana Dmowskiego, by z drugiej wychwalać oderwane od prezentowanego przezeń realizmu politycznego marzenia o III wojnie światowej, która miała rzekomo wybuchnąć zaraz po II i stanowić uzasadnienie kontynuowania działań zbrojnych na wyzwolonych spod okupacji III Rzeszy terenach Rzeczypospolitej. Jarosław Kaczyński powtarza, jak istotne jest silne i sprawne państwo, a z drugiej jego partia, ministrowie i prezydent apoteozują działania terrorystyczne prowadzone przez anarchiczne, często bandyckie podziemie. Centryści z PO mówią o rozwiązywaniu sporów drogą ewolucyjną, a wychwalają pod niebiosa oddziały rozstrzeliwujące rzeczywistych i wyimaginowanych komunistów — „wrogów narodu”. W oparach standardów nowej polityki historycznej znalazła się nawet rzekomo twarda opozycja pod patronatem „Gazety Wyborczej” — partia Razem odmawia uczczenia pamięci polskich uczestników hiszpańskiej wojny domowej, do którego doszło mimo to w Warszawie w dniu święta „wyklętych”.

Trudno dziś powiedzieć, na ile zmasowana kampania fałszowania powojennych lat historii Polski, przyniesie długotrwałe efekty. Wygląda na to, że większość społeczeństwa nowy mit odrzuci, lub będzie wobec niego obojętna. Słowa i okolicznościowe deklaracje Dody, Dudy i pomniejszych wyznawców mitu „wyklętych” będą miały wszakże bieżące konsekwencje. Pierwszą z nich może stać się mentalne opuszczenie przez Polskę obozu zwycięzców II wojny światowej i zestawienie jej z państwami gloryfikującymi działalność kolaborancką. Dobrym tego przykładem w kulturze masowej jest przekaz popularnych powieści kryminalnych Marka Krajewskiego. Bohater jego książek, przedwojenny policjant ze Lwowa, po wojnie strzela do polskich i radzieckich żołnierzy wespół z oddziałami zbrodniczej UPA. Ukraińscy nacjonaliści stają się zatem w tej interpretacji sojusznikami szlachetnych „wyklętych”, a banderowskie zbrodnie idą w niepamięć w obliczu wspólnego wroga. Międzynarodowe następstwa takiego akcentowania tragicznych elementów powojennych polskich dziejów są oczywiste: dalsze pogorszenie relacji z Rosją, której tożsamość oparta jest na heroicznej walce z hitlerowskimi Niemcami, czy Białorusią, której obywatele już dziś nie kryją niesmaku wobec faktu uczczenia w Hajnówce autora czystek etnicznych na Podlasiu, wspomnianego „Burego”.

Skutkiem wewnętrznym, o ile Polacy rzeczywiście emocjonalnie zaangażują się pod wpływem propagandy w kult „wyklętych”, będzie natomiast przekonanie o tym, że bunt przeciwko władzy państwowej może przybierać radykalne i agresywne formy. W przypadku pogorszenia się sytuacji społeczno-gospodarczej radykałowie stwierdzić mogą przecież, iż czasy wymagają, by do przedstawicieli władz strzelać, jak robili to ich „wyklęci” idole. Mit żołnierzy wyklętych jest zatem przekleństwem polskiej polityki. Stanowi gloryfikowanie działań co najmniej nieprzemyślanych, a czasem wręcz terrorystycznych. Czas pokaże, czy kiedyś pojawi się szansa na rzetelną, naukową, historyczną analizę wszystkich zjawisk pierwszych lat powojennej Polski.

Uzupełnienie:

Leonid Reszetnikow: „Stany Zjednoczone wiszą na włosku”

ReszetnikowO rafach polityki międzynarodowej opowiedział „Argumentom i Faktom” Leonid Reszetnikow, generał-porucznik Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji w stanie spoczynku, dyrektor RISI.

Zwycięzcy i przegrani

– Maria Pozdniakowa („AiF”): Leonidzie Piotrowiczu, dlaczego Zachód coraz bardziej idzie na konfrontację z Rosją?

– Leonid Reszetnikow: Zachodnia elita wpadła w furię. Nie spodziewali się po nas takiej zręczności, jak operacja w Syrii.

Za oceanem już dwadzieścia lat temu postawiono na Rosji krzyżyk. W roku 1992 dyrektor CIA Robert Gates przeprowadził w Moskwie swoją osobistą paradę zwycięstwa. Przeszedł się defiladowym krokiem po bruku Placu Czerwonego. Wypił szampana za upadek ZSRR. W latach 90-tych [XX w.] amerykańscy politycy powiadali mi prosto w twarz: „Misja Ameryki – to rządzenie światem. Zrozumcie to i podporządkujcie się”.

Po raz pierwszy Amerykanie chcieli zniszczyć Rosję podczas rewolucji październikowej 1917 roku, pomagając bolszewikom. Druga próba została podjęta w czasie II wojny światowej. A trzecia – w 1991 roku.

– Uważa się, że w czasie II wojny światowej ZSRR i Stany Zjednoczone byli sojusznikami…

Drugą wojnę światową zorganizowały siły, które próbują teraz rządzić światem. Stany Zjednoczone są ich miejscem pobytu. Mowa o koncernach międzynarodowych i o szczytach anglosaskiej elity. Stany Zjednoczone popychały ku wojnie zarówno Niemcy, jak i Związek Radziecki. Pomagały obu tym państwom wzmacniać swoje potencjały, aby ich starcie stało się [dla Europy] katastrofalne. Dlatego w latach 30-tych Stany Zjednoczone aktywnie uczestniczyły w industrializacji ZSRR [1].

Stalingradzka fabryka traktorów została w całości zbudowana za oceanem, zdemontowana i przewieziona na 102 statkach do ZSRR. „Dnieproges” [Dnieprzańską Elektrownię Wodną w Zaporożu] budowała [w l. 1927-1932] amerykańska firma Cooper Engineering Company. Gorkowską Fabrykę Samochodów (GAZ) [producent samochodów Wołga oraz pojazdów ciężarowych i wojskowych] – firma Austin. Zakłady Samochodowe im. Leninowskiego Komsomołu (AZLK) [producent samochodów Moskwicz] – zbudowane były według projektu Forda. Przez 10 lat Amerykanie zbudowali w ZSRR 150 zakładów, fabryk i hal produkcyjnych. Jednocześnie Stany Zjednoczone wzmacniały również potencjał Niemiec. W wyniku starcia się Związku Radzieckiego i Niemiec – zeszła ze sceny Anglia. Niemcy zostały zniszczone. Związek Radziecki zapłacił za swoje zwycięstwo 27 milionami istnień ludzkich. Owszem, wygraliśmy Wielką Wojnę Ojczyźnianą, a jednym z tych, którzy spędzili cztery lata na froncie i dotarli do Berlina, był mój ojciec. Ale drugą wojnę światową wygrały Stany Zjednoczone, tracąc tylko 300 tys. ludzi.

I to właśnie Stany Zjednoczone, a nie Stalin, stworzyły „żelazną kurtynę”. Amerykanie mieli nadzieję, że w zniszczonym wojną, odizolowanym od świata Związku Radzieckim ludzie pozjadają sami siebie – jak pająki w słoiku. Ale Amerykanie nie docenili siły Ducha naszego narodu. Prawdą jest też to, że po odizolowaniu Związku Radzieckiego Ameryka stała się panią świata.

– A co z przyjaźnią Rosji i Stanów Zjednoczonych w latach 90-tych?

– Wielu uwierzyło w magiczną frazę: „Zachód nam pomoże”. W tym samym czasie nasi zachodni „partnerzy” realizowali plan rozczłonkowania Rosji na 10-15 części. Jak pani myśli, skąd szło wsparcie dla bojowników Północnego Kaukazu?

Lecz po (rzekomym) triumfie CIA doszło do powrotu Krymu do Rosji, a potem do operacji w Syrii. To było jak grom z jasnego nieba. Kongres USA wszczął śledztwo w sprawie działalności wywiadu USA, który nie uprzedził o nowych możliwościach Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Stąd ta nienawiść do Włodzimierza Putina.

Kupili elity

– Dlaczego Europa „tańczy” tak, jak Amerykanie zagrają?

– Jeśli chodzi o Republikę Federalną Niemiec, to – po kapitulacji III Rzeszy – z państwem tym Stany Zjednoczone zawarły umowy opatrzone gryfem „ściśle tajne”, wskutek których niemieckie rezerwy złota są przechowywane za oceanem, a na terytorium Niemiec utworzono ponad 300 (!) amerykańskich baz wojskowych. Oprócz tego, Stany Zjednoczone zwyczajnie kupują administracyjną wierchuszkę. Tak dzieje się w Europie Wschodniej. Pracowałem nie jeden rok w Bułgarii. Tam nigdy nie zapominano, że Imperium Rosyjskie uwolniło Bułgarów w 1878 roku od 500-letniego tureckiego jarzma. Jednakże, ok. 50 tys. ludzi z bułgarskiej wierchuszki zostało kupionych przez USA i prowadzą oni antyrosyjską politykę. A do tego jeszcze przywódcy wielu krajów są bardzo spolegliwi, bo boją się fizycznego zniszczenia. Przecież CIA stoi za dziesiątkami przewrotów państwowych.

Trwa też wojna informacyjna. W odpowiedzi na „wrzutkę”, że Włodzimierz Putin dał zielone światło dla odejścia Baszara Asada, Kreml musiał wystąpić z dementi. Jednakże, nasi sojusznicy nadal mnie pytali: „Leonid, powiedz szczerze: czy będziecie walczyć z ISIL[*] do końca?”

Rosja rozpoczęła operację w Syrii dosłownie na kilka tygodni przed upadkiem Damaszku. Gdyby nie nasza interwencja, zaczęło by się rozszarpywanie Syrii, a potem ISIL ruszyło by ku granicom Rosji. A pociągają tutaj za sznurki ci sami, którzy zorganizowali II wojnę światową. Zaciera się system finansowy zaistniały na świecie po 1945 roku, w którym cały nieuczciwy zysk szedł do kieszeni Ameryki. Stany Zjednoczone są w trudnej sytuacji, być może wiszą dosłownie na włosku.

– Jeszcze jeden wykrwawiający front mamy na Ukrainie.

– Zbieramy owoce swego rodzaju bomby podłożonej przez Lenina pod naszą państwowość, o której mówił [w styczniu 2016 r.] Putin [2]. Władza sowiecka stworzyła na odwiecznie rosyjskich terytoriach geopolitycznego potwora – Ukrainę. Odbywało się to z udziałem służb specjalnych kajzerowskich Niemiec i bolszewików: Lenina, Stalina, Trockiego. Stworzyli oni Ukrainę, odcinając od Rosji rosyjskie miasta: Charków (założony przez cara Aleksego I Romanowa [panował w l. 1645-1676]), Donieck [Juzowka] (założony przez cesarza Aleksandra II Romanowa [panował w l. 1855-1881]), Mikołajów, Dniepropietrowsk [Jekaterynosław, Noworosyjsk] i Odessa (wszystkie trzy założone przez cesarzową Katarzynę II Wielką [panowała w l. 1762-1796]). Zaś Chruszczow jeszcze i Krym [Ukrainie] podarował. Na co tutaj Ukraina? Była ona potrzebna w jednym celu: żeby stała się anty-Rosją. I dopóki bracia-Małorusy nie przestaną być zniewolonymi potworami, ich nowi panowie z USA będą gotowi walczyć do ostatniego Ukraińca.

– Słowo „wojna” coraz częściej krąży w powietrzu…

– Na świecie to się czuje. I patrzy się z nadzieją na nasz kraj jako na „twórcę pokoju”. Po rozpoczęciu rosyjskiej operacji w Syrii, z wielu krajów nadeszły sygnały poparcia. Przecież wszyscy rozumieli, jak niesprawiedliwie postąpiono przedtem z Irakiem, Afganistanem, Libią, Egiptem. Na zamkniętych międzynarodowych spotkaniach zaczęto mnie pytać: „Kiedy Rosja przyjdzie do nas?” Pytają tak ludzie z Włoch, Francji i innych krajów. Niedawno byłem w Pakistanie. Wydawałoby się, że to kraj muzułmański, a ich żołnierze zadają dokładnie to samo pytanie.

Zrozumiano już, że silna Rosja jest gwarantem sprawiedliwości. Toteż słowo „Rosja” wyzwala u naszych „sympatyków” nienawiść wcale nie z tego powodu, że to konkurencja w gospodarce, czy w dziedzinie wojskowości. Rzecz w tym, że oferujemy światu cywilizacyjną alternatywę. Obecnie głównymi wartościami na Zachodzie są: jedzenie, spanie i to, co z tymi słowami się rymuje. A w cywilizacji rosyjskiej nad materią zawsze dominował Duch. Dlatego na naszym narodzie zawieść się nie można. I dlatego, kto by tam nie pożądał naszego terytorium i naszych bogactw – to przecież nikomu nie udało się nas podbić.

Rozmawiała: Maria Pozdniakowa [Tygodnik „Argumenty i Fakty” nr 5/2016 z dn. 03.02.2016 r.]

Tłum./Пер. – Grzegorz Grabowski

[*] – Organizacja terrorystyczna, zakazana w Rosji.

[1] – [Niestety, Polacy mają o tym raczej blade pojęcie z powodu zdominowania przekazu medialnego przez niechętną każdej Rosji prozachodnią propagandę, która była wszechobecna już przed II wojną:
„Niniejszy artykuł jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak sytuacja gospodarcza Związku Radzieckiego i jego plan uprzemysłowienia postrzegane były przez opinię publiczną w Polsce oraz na ile wartościowe i wiarygodne były informacje pojawiające się w codziennej prasie? Rozważania na ten temat zostały oparte na materiale źródłowym, który stanowiły trzy poczytne i wysokonakładowe dzienniki. To pozwala prześledzić wiarygodność oraz różnice w doniesieniach dziennikarskich w tych tak bardzo różniących się od siebie politycznie i światopoglądowo gazetach. (…) Pierwszym z wydawnictw jest „Gazeta Polska”, organ prorządowy obozu piłsudczyków. Poglądy prezentowane na jej łamach uznawane były powszechnie za oficjalne stanowisko rządu. (…) Drugim z dzienników jest „Gazeta Warszawska”, naczelny organ Stronnictwa Narodowego. Na jego czele jako redaktor naczelny od 1927 r. stał Stefan Olszewski. (…) Ostatnim z badanych politycznych organów prasowych jest„Robotnik”, pismo naczelne Polskiej Partii Socjalistycznej. (…) Po przeanalizowaniu artykułów w wybranych dziennikach okazało się, że polska opinia publiczna była raczona wyłącznie informacjami o radzieckich niepowodzeniach gospodarczych. Rozpoczęcie pierwszego planu gospodarczego zostało w polskiej prasie codziennej całkowicie „przespane”. (…) Większość artykułów, jakie pojawiły się w polskiej prasie codziennej, to relacje o niepowodzeniach i rozkładzie we wszystkich dziedzinach radzieckiej gospodarki. Jednak wkrótce okazało się, że takie postrzeganie sowieckiej rzeczywistości zapędziło redaktorów tych gazet i autorów tekstów w ślepy zaułek. Plan pięcioletni został uznany za bezsporny sukces nie tylko przez radziecką propagandę, a jego fenomen na długo miał stać się twardym orzechem do zgryzienia dla zachodnich ekonomistów. Jak zatem redakcje, opisujące przez cały niemal okres trwania planu pięcioletniego jego degrengoladę, miały wytłumaczyć swoim czytelnikom powodzenie, jakie niewątpliwie odniósł? Okazało się, że nie wytłumaczyły. We wszystkich omawianych dziennikach fakt zakończenia pięciolatki został zgodnie przemilczany. Na łamach żadnej z gazet nie pokuszono się nawet w niewielkim stopniu o pobieżne jej podsumowanie. W świadomości Polaków Związek Radziecki nadal pozostał dzikim i prymitywnym krajem, rządzonym przez nie mniej prymitywnych komunistycznych demagogów.” – zob.: J. Grabowski, Problematyka pierwszego planu pięcioletniego ZSRR w prasie polskiej (na przykładzie wybranych tytułów w latach 1928-1933). Яцек Грабовски, Проблематика первого пятилетнего плана СССР в польской прессе (на примере выбранных изданий в 1928-1933 годах), „Acta Universitatis Lodziensis. Folia Historica” nr 84, Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, 2009, s. 7-40.http://dspace.uni.lodz.pl:8080/xmlui/bitstream/handle/11089/13889/fh87Jacek_Grabowski7_40.pdf – przyp. tłumacza.]

[2] – Zob.: Путин раскритиковал роль Владимира Ленина в истории России (Putin skrytykował rolę Włodzimierza Lenina w historii Rosji)http://www.aif.ru/politics/world/putin_rasskazal_o_podryvnoy_roli_lenina_v_istorii_rossii (21.01.2016). [„Podkreślono, że na posiedzeniu prezydenckiej Rady ds. Nauki i Edukacji (…) Putin odpowiedział (Michałowi Kowalczukowi), że (…) „w końcu ta myśl (Włodzimierza Lenina) doprowadziła do upadku Związku Radzieckiego, ot co. Tam było dużo takich koncepcji jak usamorządowienie i tak dalej” – oświadczył Włodzimierz Putin. Ponadto, prezydent podkreślił, że rewolucja w Rosji nie była potrzebna.”]

Źródło wersji polskiej / Источник польской версии: http://polski.blog.ru/221108275.html (07.02.2016).

Tekst oryginalny / Оригинальный текст: Леонид Решетников: „США висят на волоске”, Еженедельник „Аргументы и Факты” № 5/2016http://www.aif.ru/politics/world/leonid_reshetnikov_ssha_visyat_na_voloske (03.02.2016).

Zob. także/См. также:

Tajemnica śmierci Mikołaja II. Тайна смерти Николая II http://polski.blog.ru/158671779.html (27.07.2012).

Hitler kontra Stalin. Гитлер против Сталина http://polski.blog.ru/121411891.html (21.06.2011).

Waszyngton powstaje przeciwko Obamie. Вашингтон восстаёт против Обамы http://polski.blog.ru/216063187.html (18.02.2015).

20 stycznia 2016 r. w siedzibie Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI) w Moskwie zaprezentowano nową pracę zespołu badawczego RISI pt. „ISIL jako zagrożenie bezpieczeństwa międzynarodowego” (Wyd. RISI, Moskwa 2015).  20 января 2016 г. в Российском институтe стратегических исследований (РИСИ) представили книгу „ИГИЛ как угроза международной безопасности” (Изд. РИСИ, Москва 2015), подготовленнyю коллективом сотрудников РИСИ. – Zob. /См.: http://polski.blog.ru/220982019.html (29.01.2016). Фото: spravedlivo.ru

Na prezentacji tej książki wystąpił zastępca przewodniczącego Komitetu Dumy Państwowej ds. Międzynarodowych, deputowany parlamentarnej frakcji Sprawiedliwa Rosja, Aleksander Romanowicz, który „nazwał ISIL agresywną międzynarodówką, z którą można walczyć wyłącznie dzięki zjednoczeniu wysiłków całej światowej społeczności” i „podkreślił również, że przede wszystkim kraje muzułmańskie powinny stać na czele działań przeciwko ISIL. Ich rola jest bardzo ważna dla neutralizacji ideologii terrorystycznej, która nie ma nic wspólnego z prawdziwym islamem”.  На презентации этой книги выступил заместитель председателя Комитета Государственной Думы по международным делам, депутат фракции „СР” в ГД Александр Романович, который „назвал ИГИЛ агрессивным интернационалом, бороться с которым можно исключительно на основе объединения усилий всего мирового сообщества” и „отметил также, что прежде всего сами мусульманские страны должны стоять в авангарде противодействия ИГИЛ. Их роль чрезвычайно важна в деле нейтрализации террористической идеологии, которая ничего общего не имеет с подлинным исламом”. – Zob. /См.: http://www.spravedlivo.ru/5_73805.html(21.01.2016).

Na spotkaniu, w którym uczestniczył również, między innymi, ambasador Syrii w Rosji Riad Haddad, okazało się, że „było ono nieco utajnione”, a „książki nie ma i prawdopodobnie nie będzie w otwartym dostępie – czyli w internecie”, padła za to „prośba, by wykluczyć z użycia nazwę własną przedmiotowej struktury: „Państwo Islamskie”, a stosować tylko [określenie] ISIL, „Kalifat” lub Daesh. Dlatego, że terroryści bardzo chcieliby uchodzić za, po pierwsze, islamskich, a po drugie, za państwo. Co (przecież) bardzo boli normalnych muzułmanów, którzy nie chcieli by mieć z terrorystami nic wspólnego.”  На собрании, в котором участвовал также, в частности, посол Сирии в России Риад Хаддад, оказалось, что оно „было слегка закрытым”, и „книги нет и, возможно, не будет в открытом доступе – то есть, в интернет-формате”, за то „прозвучала просьба исключить из употребления самоназвание этой структуры как «Исламское государство» – только ИГИЛ, «Халифат» или ДАИШ. Потому что террористам очень хочется стать, во-первых, исламским, а во-вторых, государством. Что очень обижает нормальных мусульман, которым не хотелось бы иметь с ними ничего общего.” – Zob. /См.: http://pavel-shipilin.livejournal.com/524117.html (21.01.2016). Tłum./Пер. – GG.

Generał-porucznik Leonid Reszetnikow urodził się 06.02.1947 r. w Poczdamie (NRD), w rodzinie wojskowego. W 1970 r. ukończył studia historyczne na Charkowskim Uniwersytecie Państwowym im. Maksyma Gorkiego. Kandydat nauk historycznych. W l. 1976-2009 służył w rosyjskim wywiadzie zagranicznym. W 2009 r. dekretem prezydenta Miedwiediewa został mianowany dyrektorem Rosyjskiego Instytutu Badań Strategicznych (RISI) w Moskwie. Wchodzi w skład Rady Naukowej przy Radzie Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Odznaczony orderami Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego za Granicą i Serbskiego Kościoła Prawosławnego.  Генерал-лейтенант Леонид Решетников родился 06.02.1947 г. в Потсдаме (ГДР) в семье военнослужащего. В 1970 г. закончил исторический факультет Харьковского государственного университетa имени А. М. Горького. Кандидат исторических наук. В 1976-2009 гг. служил во внешней разведке. В 2009 г. указом Президента РФ назначен директором Российского института стратегических исследований (РИСИ) в Москвe. Входит в состав Научного совета при Совете Безопасности Российской Федерации. Награждён орденами Русской Православной Церкви, Русской Православной Церкви за рубежом и Сербской Православной Церкви. Фото: vk.me

za: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2016/02/09/leonid-reszetnikow-stany-zjednoczone-wisza-na-wlosku/

Rosja: „Bomba zegarowa” Lenina

lenin

Podczas poniedziałkowego wystąpienia w Stawropolu prezydent Władimir Putin poddał krytyce przywódcę rewolucji październikowej Władimira Lenina, oskarżając go o brutalne represje, doprowadzenie do porażki w wojnie z Niemcami i podłożenie pod fundamenty państwa rosyjskiego bomby zegarowej w postaci wytyczenia granic republik radzieckich wedle etnicznych kryteriów. Jednocześnie jednak zaznaczył, że nie ma planów usunięcia mumii wodza rewolucji ze znajdującego się na Placu Czerwonym mauzoleum.

 Przywódca Rosji przypomniał o zabójstwie carskiej rodziny i mordowaniu tysięcy księży. Wytknął mu również podminowanie rosyjskiego państwa poprzez promowanie zasady stanowienia narodów, która okazała się bombą z opóźnionym zapłonem, czego efektem jest między innymi wciąż tlący się konflikt w Donbasie, który przekazano Ukraińskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej wyłącznie po to, by zwiększyć odsetek proletariuszy zamieszkujących jej terytorium. Zdaniem Putina stworzenie przez Lenina Związku Radzieckiego jako federacji państw, które miały prawo do secesji, doprowadziło do rozpadu imperium w 1991 roku.

Jednocześnie prezydent Rosji przyznał, że sam wierzył w komunizm podczas swojej służby w KGB, gdyż idea ta przypominała mu wizję biblijnego raju, jednak rzeczywistość daleko odbiegała od oficjalnie głoszonego ideału.
Wypowiedź Putina jest dość niezwykła, gdyż do tej pory rosyjski prezydent unikał komentarzy na temat bolesnych kart historii kraju, by nie tworzyć w ten sposób niepotrzebnych podziałów. O ile potępienie terroru z okresu rządów Józefa Stalina była częstym elementem wystąpień rosyjskiego przywódcy, o tyle Lenin pozostawał poza krytyką. Według obserwatorów sytuację zmieniła wojna w Donbasie, której praprzyczyną była właśnie polityka wodza rewolucji październikowej. Członkowie komunistycznej opozycji gwałtownie zareagowali na tę wypowiedź prorokując, że historia nie wybaczy Putinowi krytykowania Lenina.

(na podstawie rt.com i theguardian.com opracował RS)

http://xportal.pl/?p=24297